fbpx

Heat vs. Celtics – hype battle

46

Mimo, że zespoły nie rozpoczęły nawet obozów przygotowawczych, nowe CBA nie zostało formalnie zatwierdzone, wciąż nie znamy końcowych składów drużyn ani losów wolnych agentów – hype battle w NBA już wystartowała. Walka o kibiców trwa. Każda drużyna stara się podkreślić własną tożsamość, czyli coś takiego, z czym będą mogli identyfikować się kibice. I nie mówię tu o lokalnych patriotach – wspierających klub ze swojego miasta, ale o kibicach takich, jak my w Polsce. Zastanawialiście się kiedyś z jakiego powodu kibicujecie tej, a nie innej ekipie? Gdybyśmy mieli zrobić sondaż, który klub miałby najwięcej fanów w Polsce i dlaczego? Czy są takie rzeczy, które może zrobić koszykarz NBA, aby stracić szacunek kibica w Polsce? Czy bicie żony, jak w przypadku Jasona Kidda – odebrało mu choć paru zwolenników w naszym kraju? Czy Ron Artest i Jermaine O’neal stracili fanów po rozróbie w Detroit przed laty? Czy w ogóle obchodzą nas pozaboiskowe sprawy graczy? Czy są idolami w pełnym tego słowa znaczeniu czy tylko cyrkowcami wykonującymi swoje sztuczki ku uciesze gawiedzi? Jestem ciekaw Waszej opinii. Tymczasem przedstawiamy pierwszy pojedynek sezonu 2011/12. Hype battle między ekipami Celtics i Heat. Kto wygrał, a kto przegrał, sami zdecydujcie…


Ostatnie Wpisy

46 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Zato mi sie podobał filmik Heat :DD Widać w nim charyzmę zawodników ale efekty z płonącą obręczą przy And one’ach i Alle-yoop’ach to kicz

    (0)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Komu kibicuję chyba nie muszę wspominać. Teraz dlaczego. Jeżeli chodzi o sport, to jestem można powiedzieć konserwatystą. Z reguły nie lubię zmian w zasadach, wprowadzania elektroniki itp., które mają na celu wyeliminowanie ludzkiego błędu i robienie cyrku z prawdziwej rywalizacji. Boston to dla mnie ekipa, której zawodnicy mają świadomość tego, że NBA to nie przedstawienie w celu zarobienia $$. Nie mają w drużynie zawodników typu Kobe czy LeBron, którzy kręcą młyny pod koszem co mecz. Nie grają może zbyt widowiskowo dla większości kibiców, ale dla mnie jak najbardziej. Kiedy widzę co dla KG znaczy, jak zrobi akcję 2+1, to wiem, że NBA to nadal sport, a nie tylko marketing. The Truth jako jeden z niewielu graczy w lidze gra całą karierę w jednym klubie i co mecz pokazuje, że jest z tego dumny. Jak patrzę na rzut Ray Ray’a to sam mam ochotę iść poćwiczyć trójki. Rondo jest jeszcze młody i mam nadzieję, że to wokół niego zostaną zbudowani nowi Celtics, bo to głównie za jego sprawą tak się wkręciłem w Boston. Podsumowując, to są dla mnie prawdziwi sportowcy, którym zależy tylko na zwycięstwie i dzięki nim nie straciłem jeszcze wiary w to, że NBA nie kręci się wokół pieniędzy.
    Pozdrawiam 🙂

    (0)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Hmm… Mimo iż jestem dopinguję Miami i życzę LBJ’owi mistrzostwa, a Celtowie to moja najbardziej znienawidzona drużyna w NBA, to muszę, że filmik promujący Bostończyków jest lepszy.

    Reklama Heat ma kopa, tylko te efekty są nieco kiczowate, ale te hasła Celtów, kolor, muzyka, klimat… Po prostu wzruszają. 🙂

    (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do filmików, ten Miami przypomina mi kiepską kreskówkę. A Celtów, rewelka, prosty, fajne hasła, miał swój klimat. Polecam wam film Vince Carter – Enter the world. pewnie wielu widziało, jest to jeden z najlepszych mixów o tematyce NBA, moim zdaniem nawet najlepszy, gość miał świetny pomysł i spore umiejętności. Polecam 😉

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ludzie… Celtics mają duszę i tradycję, w tym wygrywania i Celtics Pride! W żyłach “rodowitych” Celtów, jak Pierce, płynie zielona krew! Ten klub podbija serca fanów właśnie tym, a nie gwiazdami. Żaden inny klub tego nie ma, a zwłaszcza Heat, których zawodnicy za nic mają właśnie tradycję i sportowy honor.

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    @Gadom

    Chodziły słuchy podczas lokałtu że Pierce stoi na czele grupy zawodników którzy nie chcą się zgodzić na niższe wynagrodzenia. Wiadomo, nie ma 100% że to on, ale dlaczego podejrzenia padły akurat na niego? z nudów? wątpię .
    A Boston nie ma zawodników typu Kobe i LeBron, bo trzon drużyny ma 35,36,34 lata.
    (A reszta zawodników nie jest tak dobra technicznie/atletycznie żeby porównywać ich z Blacka Mambą czy Jamesem).
    Trzon drużyny czyli najlepsi zawodnicy. Znaczy to że nie są zdolni już do tego do czego byli np.5 lat temu bo, trochę mają sezonów w kolanach. Kobe ma 33 lata- jest młodszy i jak widać daje rade wykrzesać jeszcze trochę z siebie choć przychodzi mu to z coraz większym trudem+ też gra cała karierę w 1 zespole. A LeBron ma 26 lat czyli jest w najbardziej produktywnym wieku dla koszykarza, tak więc nie można porównywać Kobiego i LBJ z roasterem Bostonu .

    Pozdro ;]

    (0)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @LeSlaW – O to właśnie mi chodziło, tylko trochę mnie wena twórcza poniosła i się rozpisałem.
    Tak jak napisałeś, dusza, tradycja i honor. It’s all about 18!

    (0)
  8. Array ( )
    nie ma lockoutu 4 grudnia, 2011 at 20:46
    Odpowiedz

    Filmik Heat dobry, efekty mogły być lepsze, ale fajny.
    Celtics tak ten klub na najgłębszą tradycję w lidze, ale zabrakło jakiegoś kopa jak na filmiku Heat.

    (0)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Ciekawe ilu było tutaj fanów Heat przed latem 2010 i fanów Celtics przed 2007… Poza tym to głupi pomysł oceniać sympatię do jakiegoś klubu na podstawie reklamy/ filmiku z którą gracze nie mieli nic wspólnego.

    (0)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @zoom100

    tak już to jest… chodź jak widzisz mamy też tutaj na stronie paru zadeklarowanych fanów Knicks, którzy powodów do dumy muszą szukać w latach 90tych ;] przecież my też kiedyś byliśmy “swieżymi” fanami swojej ekipy i nie zaczeliśmy kibicować tej ekipie, bo w latach 70tych zdobyli mistrzostwo

    spokojniej, teraz jest czas tych ekip… teraz zdobywają nową rzeszę fanów… pytanie jak wielu z nich pozostanie wiernymi

    promo Celtów rządzi…

    pierwszy mecz Celtów MSG! mam nadzieje ze canal + mnie nie zawiedzie 🙂

    (0)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @zoom100 – Kiedyś trzeba zacząć kibicować. Nie widzę przeszkód, żeby bodźcem do tego było właśnie zdobycie mistrzostwa przez drużynę, bądź przybycie jakiegoś zawodnika. Ja np. tak na dobre zacząłem kibicować Celtom odkąd jest tam Rondo. Nie tak, że “o jest Rondo, przerzucam się na Boston”. Po prostu samo z siebie wyszło. Za stary nie jestem, więc te kilka lat to i tak ładny procent mojego życia 😀

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    mógłbym godzinami nawijać, czemu kibicuję Celtics. Boston- to miasto, ta atmosfera, ten klimat zdeterminowały nie tylko moje koszykarskie upodobania, ale i gust muzyczny (Dropkick Murphys z mojego avatara będą w Wawie już w styczniu). co do poglądów typu “ciekawe ilu było fanów Boston przed 2008”- człowieku, ja KG ściągnąłem do Celtics jeszcze w 96r. w Total NBA 96 na PalyStation. Ten zespół ma coś czego Miami nigdy mieć nie będzie. Monumentalną historię, znaczoną 17 tytułami i braterstwo potu wylanego na treningach. Basketball is a brotherhood. Anything is possible. It’s all about 18.

    (0)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Jak dla mnie oba takie sobie…chyba dlatego, że nie lubię ani jednej ani drugiej drużyny 😉
    @Gadom
    Prawdziwi Celtowie byli za czasów Larry’ego Birda, wtedy ta drużyna miała duszę, charakter i siłę jak żadna inna w tych czasach w całej NBA. Larry był niesamowitym gościem.
    To co teraz z drużyną robi Pierce i Garnett oraz Rivers to jest zwykłe chamstwo… Najbrutalniej grająca drużyna NBA, Garnett w praktycznie każdym meczu musi kogoś specjalnie sfaulować i udawać niewiniątko-playoffs 2011. Doc Rivers -jako jedyny trener drze jape za każdym razem gdy sędzia nie odgwiżdze po jego myśli, to jest tragiczne jak on się zachowuje, sam daje przykład jak chamsko może drużyna grać. Pierce zwykły boiskowy cham, w prawie każdej swojej akcji stara się wymusić faul..naprawdę aż żal bierze jak się na to patrzy. Jedyny gość z jajami i do którego mam szacunek to Allen, robi swoje, jak prawdziwy zawodowiec, nie zajmuje się brudnymi gierkami jak wspomniana reszta. Moja opinia jest wynikiem oglądania wielu meczów, żeby nie było…Podziwiam kibiców Bostonu, nigdy nie zrozumiem jak takim ludziom można kibicować.
    Musiałem wylać trochę jadu, nie trawię jak wynosi się tak chamsko grającą drużynę na piedestał ligi NBA. Nie przekazują oni żadnych wartości dla swoich młodych kibiców, koszykówka polega moim zdaniem na zupełnie innej grze..ale co tam..Pozdrawiam.

    (0)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @Karas

    różnymi drogami dochodzi się do mistrzostwa…

    a w ogóle to Thibodeau, bo zgaduje po avatarze, że kibicujesz bykom, to niby jaką szkołę koszykówki preferuje?

    (0)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Akurat nie jestem zwolennikiem Thibodeau…moim zdaniem został trenerem roku na wyrost, ma po prostu szczęście trenować Rose’a. I jestem fanem Bulls od dawna, odkąd poznałem koszykówkę w 92 roku, kiedy Jordan odszedł na stałe już, przestałem mieć ulubionego zawodnika…nie było żadnego z pokroju Michaela, żadne tam Bryanty, srebrony itp… Zachwycił mnie dopiero Derrick w swoim pierwszym roku gry, gość ma jaja, zajebisty charakter, nie kłoci się z sędziami, kiedy upada na parkiet po faulu nie ma pretensji do nikogo, do sędziego po prostu otrzepuje się i gra dalej…nie to co cała reszta celebrytków, nie gwiazdorzy, chce ciężko pracować, chce spełniać swoje marzenie, o jego umiejętnościach chyba nie trzeba wspominać…Kupił mnie tym, kogoś takiego potrzeba młodym za wzór prawdziwego sportowca. Długo czekałem na następnego swojego koszykarskiego idola..i oto się pojawił;)

    (0)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @Karas

    Cieszę się, że znalazłeś nowego idola, ale z tym idealizowaniem Rose’a to troche za wcześnie. Zagrał raptem 3 sezony.

    Ja też kiedyś idealizowałem Odoma… ba, nadal uwielbiam jego koszykówkę, ale od nie dawna muszę znosić też jego perypetie z najsłabszą z sióstr Kardashian, które nijak mi do niego pasowały 🙂 Po cholere mu to? Nie wiem. Co chce powiedzieć? To, że nie wiesz czy taki Rose jeszcze z czymś nie wyskoczy. ;]

    (0)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Coś mnie natknęło, że tak na prawdę tylko trzy kluby mają w swoim składzie absolutne ikony swoich organizacji. Są to: Dirkules – najlepszy zawodnik Mavs ever, Spurs – Duncan i Lakers – Kobe. Na dobrej drodzę są tylko Wade i Durant. Reszta nie będzie ikonami jednego klubu.

    (0)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    @Damien_bielsco
    Rose nie stoczy się jak Iverson, Carter czy inna podupadła gwiazda. Powód jest prosty, jego mama, bracia, otoczenie i to jak go wychowano.
    Derricka znamy jako młodego rozgrywającego, o niesamowitych warunkach fizycznych i miłości do ciężkiej pracy. Tą jego chęć do pracowania nad swoimi umiejętnościami i ciałem można porównać do Kobego. 33 lata a on w ogóle nie zwalnia, spędza tysiące godzin rocznie na siłowni i sali treningowej, po to aby jego ciało, mimo wieku, nie odmówiło posłuszeństwa. Podobną cechę ma Rose. W przeciwieństwie do Bryanta, Rose nie miał ojca, który sam grał w kosza, który utrzymywał rodzinę, nie miał pieniędzy jak rodzina Bryantów. Wychowywała go matka (po której otrzymał nazwisko), w najgorszej dzielnicy Chicago, która znana była z przemocy, przestępczości i historii pierwszego seryjnego zabójcy znanego jako Dr. Henry Howard Holmes (29 zabójstw). Gdy rodzina Derricka zauważyła jego ogromny talent zdecydowali się przejąć nad nim kontrolę. Wiadomo, zła okolica, źli ludzie, łatwo zejść na złą drogę. Dwayne, Reggie i Allan (bracia Rose’a, nie gwiazdy NBA ;p) pilnowali go. Bardzo. Pilnowali go na treningach, w szkole, kontrowali z kim się zadaje, z kim rozmawia, z kim siedzi w ławce, z kim gra w kosza i – co ciekawe – kto jest jego trenerem i czy dobrze wykonuje swoją pracę. Spadła na nich ogromna fala krytyki. Ludzie mówili, że robią to dla własnego zysku, na co bracia odpowiadali “Kiedy chodzi o twojego brata, nie ważne co ludzie sobie myślą”. Mama Rose’a nie dostrzegała jego umiejętności, wiedziała, że dobrze gra ale nie znała się na koszykówce, za to jego bracia potrafili dostrzec ponadprzeciętność. Dlatego to bracia zajęli się ‘wychowaniem’ młodego koszykarza, a nie jego rodzicielka. Bracia mieli przydzielone zadania, jeden odwoził go do szkoły, jeden pilnował na treningach i na meczach, a jeden karał go gdy dopuszczał się jakiś występków. Przejęli rolę ojca, którego wcześniej nie miał. Zanim Rose poszedł do liceum (High school, nie ogarniam polskiego odpowiednika :p) nie było problemów z kontrolą, nawet gdy żaden z braci nie mógł go pilnować, znajdywali kogoś zaufanego do szpiegowania. Problem zaczął się gdy dołączył do Simeon Career Academy ludzie zaczęli go zauważać i zaczepiać. Raz gdy Rose miał wyłączony telefon przez jeden dzień otrzymał dziesiątki telefonów i wiadomości, propozycji aby się przeniósł, że dostanie pomoc w przeprowadzce, proponowali mu pieniądze, tylko po to żeby zmienił szkołę i grał dla innej drużyny. Derrick zmienił numer telefonu, znała go tylka rodzina, a jak ktoś inny chciał z nim rozmawiać, kontaktował się przez średniego z braci, Reggiego. Wybór szkoły średniej nie był przypadkowy. Bracia przeglądali statystyki przestępstw, ilość gangów, dzielnic kontrolowanych przez gangi, do których Rose miałby wejść w drodze do szkoły. Wybór Simeon był spowodowany tym, że nie dostawały się tam dzieciaki z okolic, powód? Gdyby któremuś coś się stało, nie może zadzwonić po starszego brata aby ten przyszedł do szkoły “zrobić porządek”. Szkoła ta znana była z wysokiego standardu jak na południowe chicago, bardzo niska liczba incydentów.
    A teraz czas na mojego Derricko-faworyta ;d Rose i jego talent stały się bardzo medialne, wzbudzały ogromne zainteresowanie. Gdy został zaproszony na obozy treningowe przez firmy obuwnicze, warunek dołączenia był jeden, razem z nim dołączy pięciu kolegów z drużyny. Urocze co ;d? Gdy miał ogłosić, że jako College wybrał Memphis, na konferencje zabrał dwóch kolegów z drużyny mówiąc “oni też zasługują na konferencje prasową”.

    Przeczytajcie to, wiem, że może być dosyć długie, ale napisanie tego zabrało mi dłuższą chwilę, a są to fakty ciekawe, których nie znajdziecie gdzie indziej, i poznacie Rose’a z innej strony niż szybkiego jak błyskawica napierdzielacza, który gra w NBA dopiero 3 lata, a już jest uznawany za jednego z najlepszych. Styl gry można porównywać do Iversona, ale jego osobowości nigdy. Z całym szacunkiem do AI, gość był szalony. Rose jest opanowany i znacznie spokojniejszy.

    (0)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @Kasek

    Ja nie wątpie, że to wyjątkowy gracz i człowiek. Nie musisz mnie przekonywać, tylko, że takich pięknych histori już było kilka. Ameryka żyje takimi historyjkami. Ba o Iversonie ile to było… ile przeżył, gdzie się wychowywał itp. Kemp był nastolatkiem, który boso biegał po Indianie i rzucał do kosza sklepanego z kilku desek, tralalala… nie jesteś w stanie mnie zapewnić, że tak będzie zawsze, choćby nie wiem jak przychylnie media pisały o Rosie.

    Podam przykład z innej dziedziny sportu… Tiger Woods, historie o upadłym bohaterze Ameryki chyba znasz.

    (0)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Ameryka lubi historie takie jak ta Iversona, chłopak z ulicy, przyjaciele gangsterzy a mimo to stał się gwiazdą sportu. Historia Rose’a to zupełne przeciwieństwo, nie zadawał się z gangsterami bo mama mu nie pozwalała. Takich historii Ameryka nie lubi, przecież to takie dziecinne. I nie do końca ogarniam nawiązanie do Woodsa. Zdradzał żonę, to tyle. Ponad połowa małżonków dopuściło się/dopuści się zdrady, trochę rozdmuchali to. A i btw, podupadły bohater podniósł się :p

    (0)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak można porównywać historie ludzkie? Każdy kręci swój własny film i niech tak pozostanie. Cytując DGE z jego nowej płyty “Miliardy istnień, każdy ścieżkę swą ma i choć wszyscy idą razem, to każdy idzie sam”. Co do filmików, to już się wypowiedziałem. Jednak te filmiki to tylko smaczek, bonus, jak zwał, tak zwał. Ja kibicuję od kilku dobrych lat Portland Trail Blazers i mimo, że jestem w zdecydowanej mniejszości to czuję się z tym dobrze 🙂 I nie porównujcie takich zawodników jak Rose i Iverson, bo to jakaś głupota. Tym bardziej porównywanie ich życiorysów. Bree

    (0)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie do końca masz rację, to w jakim środowisku się wychowujemy ma ogromny wpływ na nasze postępowanie, kreuje to w nas różne cechy, między innymi skromność, chęć do ciężkiej pracy, silną osobowość itp lub też arogancję, zadufanie itd. To jak wyglądało dzieciństwo człowieka odbija się na jego życiu dorosłym, u jednych brak uwagi rodziców kończy się alkoholizmem, u innych brak akceptacji ojca to w przyszłości “Daddy issue” itp itd. to wszystko składa się na to jak wygląda nasze życie, więc po zajrzeniu do życiorysu czasami można wyciągnąć wnioski, czemu ktoś ma skłonności do nałogów, czemu ktoś się łatwo poddaje, czemu nie potrafi przegrywać etc

    (0)
  23. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Tyle, że ja nie porównuje, tylko próbuje przekazać, że karierę i charakter Rose’a będziemy mogli ocenić dopeiro pod koniec jego kariery… fajnie, że jest teraz zdeterminowany i jest megaprofesjonalistą w swoim fachu, ale nie możemy powiedzieć, że tak będzie zawsze… skąd możecie miec pewność? Porównanie do Iversona, Kempa, Woodsa, to tylko przykłady, że kazdy z nich na pewnym etapie kariery był idealizowany, był przykładem dla innych, a potem wyszło co wyszło, co był mniej lub bardziej przewidywalne…

    (0)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Zgadzam się, ale to nie jest powód do porównywania dwóch życiorysów. Nie wiem jaki jest cel takich porównań? Czytałem biografię A.I. i nie ukrywam, że się bardzo wzruszyłem. Jego historia + jego gra = mój koszykarski autorytet. Jednak czy Derrick Rose gdyby wychowywał się w warunkach Iversona byłby taki jak on? Życie Derricka to życie Derricka, a życie Allena to życie Allena.

    (0)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Hyh Iverson… we talkin practice! zdecydowanie bardziej 😛 Carter podobnie zresztą, nie miał w sobie tego woła do pracy, a historii Kempa niestety nie znam zbyt dokładnie.

    (0)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobrze jest znać biografię naszych koszykarskich idoli. Wiadomo, czasem są one nad wyraz przerysowane. Ja znalazłem w Iversonie swój odpowiednik. Pokochałem jego grę gdy jeszcze w TV leciały mecze NBA, a nie randki -cenzura-ów. Dziś jestem dumny z tego, że czasem mogę coś o nim opowiedzieć moim kumplom na rybkach. Przegrał sam ze sobą, ze swoimi słabościami jednak w pewnym sensie jest on też zwycięzcą. Pokazał mi jak być niezwykłym będąc zwykłym. Rapu słucham odkąd pamiętam, jakieś 9 lat. Pierwszy kawałek Łony “Rura Helmut, Rura!”. To coś świetnego, że rap leży tak blisko koszykówki. Mogę śmiało powiedzieć, że żyję takim stylem i jestem z tego dumny. W moich rejonach każdy zna mnie jako “koszykarza” bo tutaj jest to coś obcego, a to tylko nasz —- mikrokosmos! 🙂 Dlatego warto czasem się w to zagłębić, chociaż sam nie jestem od tego specem.

    (0)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem film top 10 games from 2010-2011 season, i po przegranym piątym meczu Bulls-Heat, LeBron mówił coś do Rose’a. Zwróciliście na to uwagę? Więc moja ciekawość nie pozwoliła mi przejść obok tego obojętnie. I znalazłem, znalazłem magiczne słowa wypowiedziane z ust Jamesa. “To ci pomoże, miałem już sytuację kiedy mówiłem do siebie ‘Dlaczego ja?’. Ale musisz nadal ciężko pracować. Wciąż będziesz znajdywać się w takich sytuacjach, i za każdym razem jeżeli ci się nie uda, musisz być gotowy podejmować znów to samo wyzwanie, raz po razie.” Moim zdaniem najmądrzejsze co powiedział James, no prawie… zaraz obok “I didn’t go to college”, bo tych słów nic nie przebije 😛

    (0)
  28. Array ( )
    PrzerwaNaArbuza 6 grudnia, 2011 at 23:31
    Odpowiedz

    tak, filmik zdecydowanie BC, nie mniej jednak mam nadzieję, że Żary zagrają zespołowo i pokażą Celtom gdzie ich miejsce ;D zapowiada się niesamowity pojedynek na szczycie ^^

    GO HEAT!

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu