Indiana Pacers: mistrzowie NBA 2014?

18

Point Guard: George Hill

Każdy zespół potrzebuje rozgrywającego. Najlepiej takiego, który nie spali się pod presją i umożliwi realizację założeń na atakowanej połowie nawet gdy sztorm i burza na zewnątrz. W 2011 roku Bird oddał więc do San Antonio prawa do Kawhi Leonarda, wyciągając w zamian z Teksasu ulubieńca Gregga Popovicha, czyli George’a Hilla. Bonus stanowił fakt, że gracz urodził się i wychował w Indianie.

I choć wiele mówi się, że pozycja rozgrywającego stanowi najsłabszy punkt tej ekipy, osobiście uważam, że George jest zawodnikiem z którym Pacers mogą wygrać ligę. Nie jest efektowny, jego akcji nie zobaczycie w top 10, ale rzuca solidnie zza łuku, chętnie dzieli się gałą i broni jak powinno się bronić. Ja cenię w nim przede wszystkim odporność psychiczną i profesjonalizm. Uwielbiany przez lokalną społeczność, mocno udziela się charytatywnie.

Shooting Guard: Lance Stephenson

Każdy zespół musi mieć swojego “świra”. Lance to legenda nowojorskiego streetballa. Po zaledwie jednym roku gry na uczelni zdecydował się na udział w drafcie, skąd Bird wyszarpał go z czterdziestym numerem. Dlaczego tak nisko? Brak techniki, wybuchowa natura, małe koszykarskie IQ, a wszystko oparte jedynie na fizyczności, zwłaszcza potężnych jak u Michaela Jordana dłoniach. No właśnie, po czterech latach Stephenson z głębokich rezerw wyszedł na wyjściowego SG drużyny z aspiracjami do tytułu. Rozgrywa swój najlepszy sezon. Kiedy ma dobry dzień, pomachajcie rywalom Pacers na do widzenia. Nie wiadomo skąd biorą się te znakomite podania czy wjazdy pod kosz, ale Lance potrafi błysnąć jaśniej niż tysiąc słońc. “Born Ready”! Fakt faktem, chłopak musi czuć swobodę, by grać na odpowiednim poziomie.

Opisałem tylko pierwszą piątkę, ale trzeba Wam wiedzieć, że tajemnicą tegorocznych Pacers jest właśnie głębokość ławki rezerwowych. Szczególnie frontcourt wygląda potężnie: Danny Granger, Luis Scola, Ian Mahinmi to także materiał na wyjściową piątkę. CJ Watson jako zmiennik też sprawdza się od lat w lidze.

Pozostaje pytanie. Czy wierzysz w ich detronizację Miami oraz finały NBA w wykonaniu Pacers?

1 2 3

Ostatnie Wpisy

18 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja od dwóch sezonów marze o finale Spurs-Indiana. Dwa świetnie zorganizowane zespoły, które grają prawdziwą zespołową koszykówkję a nie drużyny budowane na samych gwiazdach. uwielbiam patrzeać na gre tych zespołów i to by był lepszy final niż ten zeszłoroczny

    (28)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Teo.
    Odpowiedz

    Wszystko jest w ich rękach tak na prawdę. Jeśli będą mieli przewagę parkietu nad Miami, wtedy szanse są po 50%.

    Hibbert to wciąż niewykorzystany potencjał. Mam wrażenie, że ten facet powinien dawać więcej zespołowi.

    (14)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Golek
    Odpowiedz

    Zależy od parkietu.. Jak bedą mielo go Pacers to daje 60 % szansy.

    Hibbert zdecydowanie powinnien zdobywać wiecej punktów jak na jego warunki to 20 pkt na mecz powinny byc.

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    ostatnie mecze pokazuja ze chyba konczy sie powoli paliwo….Hibbbert ostatnio zdoyl cos kolo 2 pkt w meczu….prawdziwy all star

    (-1)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe MemphisBleek
    Odpowiedz

    Ja bym napisał też podobny artykuł tyle, że o Thunder. Warto zwrócić uwagę, że podczas gdy Westbrook był zdrowy, Oklahoma miała o jedną porażkę mniej od Indiany.

    (2)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe maciaso20
    Odpowiedz

    Miami umie się spiąć, jak na parkiecie będzie D. Wade, Lebron i Bosh to każdemu dadzą rade. Nawet Indianie, której to udowodnili już w tym sezonie.

    (-4)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe kubson
    Odpowiedz

    Jak Pacers utrzymają jedynkę na wschodzie i będą mieli przewagę parkietu to stawiam na Indianę. Na pewno seria będzie kozacka. Kurde, w ciągu ostatnich 4 sezonów (nie licząc obecnego, chociaż Lance pokazuje klasę) Pacers mieli 3 różnych All-Starów i każdego wybranego od 10 w dół miejsca w drafcie. Żeby tylko obyło się bez kontuzji i paliwa starczyło. Sam skład mają mocniejszy niż przed rokiem, Lance gra świetnie, Granger wrócił, jest Scola. Zobaczymy, ale ja już w bandwagonie Pacers rozsiadłem się wygodnie 😉

    (5)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    Indiana nie pokona Miami w finale konferencji jestem tego pewny, Heat wiedza o tym ze spotkaja sie z Indiana wiec Oden jest specjalnie szykowany pod ta rywalizacje do tego kto wie czy do Heat nie dołączy Bynum

    (-3)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe kubson
    Odpowiedz

    all3 i reszta od teorii Odena. Na ten moment Oden to żadna przeszkoda, nie uwierzę, że on może robić znaczącą różnicę dopóki go nie zobaczę na boisku. Jedynie co on może teraz wnieść na boisko to swoje wielkie ciało. Widzieliście kilka powrotów po dłuższych kontuzjach w tym sezonie (np. Granger, Rose, Kobe). Żaden z tych zawodników nie był w rytmie, każdy miał na sobie “warstwę rdzy”. To jak duża musi być ta “warstwa” u gościa, który ostatni raz na parkiecie NBA spędził więcej czasu w 2009 roku. Jak go odkurzą wcześniej, to ok. Ale jak on jest tylko szykowany na PO to mnie to nie przekonuje.

    (6)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe M
    Odpowiedz

    Tak naprawdę jedynym gościem, który pasowałby do filozofii gry Indiany, a mógłby zastąpić Georga Hilla jest Mike Conley- nie rozwala się mistrzowskiej układanki, ale upchnąć Grangera za Conleya lub Hilla? Mało prawdopodobne, ale ciekawe na fantasy.

    (4)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe loveweed
    Odpowiedz

    Jak wygrają z Miami to nie wygrają finałów xD taka rozkmina … Mogę się mylić ale nastawieni są na walkę z Miami a nie z Oklahomą czy Spurs. W każdym razie ciekawie się PO zapowiadają.

    (1)

Gwiazdy Basketu