Koszykówka to nie jest sport dla głupków!

25

Kierunek USA

Rozumiem stanowisko polskich trenerów kadr młodzieżowych, każdy chciałby mieć jak najsilniejszą drużynę. To oczywiste, że nie chcą tracić z oczu swych wychowanków, a zarazem najlepiej rokujących jednostek. Rozumiem także obawy rodziców, którzy nierzadko boją się posłać swą pociechę za ocean, ale bądźmy uczciwi wobec młodych sportowców / koszykarzy: niewiele jest w Polsce ośrodków / programów szkoleniowych, które umiałyby przeprowadzić perspektywicznego, a zwłaszcza późno dojrzewającego zawodnika do wieku seniora.

Do tego dochodzi system oświaty, który… “wygląda w Polsce jak wygląda”. Z mojej osobistej perspektywy uważam, że wyjazd zagraniczny to najbardziej “sensowna” droga do poważniejszej kariery sportowej, a także (może jeszcze ważniejsze) możliwość zabezpieczenia się na przyszłość poprzez zdobycie amerykańskiego dyplomu / wykształcenia.

Oczywiście wielu się ze mną nie zgodzi. W środowisku polskiego basketu często słyszę głosy, że powinniśmy promować swoje, że NIE warto wyjeżdżać do USA dla kariery w koszykówce. Że konkurencja jest zbyt silna, że minut gry za mało, szans na pokazanie się niewiele. Że lepiej być kozakiem na własnym podwórku niż “próbować szczęścia” w amerykańskiej szkole i kolebce basketu. Stany Zjednoczone są oczywiście ogromne, szkoły, trenerzy i programy koszykarskie różne, można apatycznie siedzieć i czas marnować, ale jedno jest pewne: system szkolnictwa (o tym za chwilę) oraz warunki do uprawiania sportów USA mają najlepsze na świecie.

Zobaczcie jak prezentuje się np. Wichita Hoops, kompleks sportowy w Kansas (12 boisk obok siebie):

System szkolnictwa: Polska i USA

Uwierzcie, bo przeżyłem i jedno i drugie [studia w USA]. Patrząc z amerykańskiej perspektywy w polskich szkołach przekazywana jest zwykła teoria. Stawiamy na ogrom wiedzy teoretycznej, której przyswojenie w całości jest wręcz niemożliwe, a przede wszystkim nie rozwijamy u młodego człowieka najważniejszej, w moim odczuciu, umiejętności: zdolności krytycznego myślenia!

Teoretyczne przerobienie materiału (ktoś pamięta np. metanefrydialny układ wydalniczy dżdżownicy?) nigdy nie powinno być jedynym czynnikiem, który świadczyć ma o percepcyjnych zdolnościach młodych ludzi! W Stanach stawia się przede wszystkim na rozpoznanie talentu i jego rozwój u jednostki. Materiału teoretycznego jest o wiele mniej. To właśnie jeden z elementów rozwoju kariery…

Uczeń/koszykarz lekcji zalicza niewiele, ale przez cały czas pozostaje na nich aktywny. Gdy nie jest aktywny namawia się go do zmiany przedmiotu. Kończąc zajęcia edukacyjne pozostaje mu już tylko praca nad aspektem koszykarskim. Odrabianie lekcji i nauka w domu to maksymalnie 2 godziny dziennie. Nie ma żadnych korepetycji! Przedmiotów także jest zdecydowanie mniej. Plany lekcji i tornistry nie są tak przeładowane.

Jest czas na pracę nad sobą i realizację marzeń sportowych/ artystycznych/ naukowych. Sportowcy mają stały dostęp do sal, treningów, lig, meczów, rywalizacji pozwalających realnie się rozwijać. Takie też zasady i metody obowiązują na naszym campie.

Od najmłodszych lat, niemal całe życie jestem związany z koszykówką. Dzięki niej ukształtowałem charakter, dzięki niej miałem możliwość wyjechać na stypendium do USA. Teraz zarażam nią innych, stąd nazwa Hoop Life:

Hoop Life

Podczas wakacyjnego campu, na który Cię zapraszam, masz poczuć się jak w Stanach. Zajęcia prowadzimy w języku angielskim. Nie znasz? Skorzystasz z obecności tłumacza, który postara ci się pomóc. Zresztą, sama konieczność podstawowego porozumienia się w języku obcym pchnie Cię na nowe tory myślenia i rozwinie. Tłumacząc coś koledze z zagranicy będziesz przypominał sobie lekcje angielskiego oraz machał rękami dopóki się nie dogadasz. Robimy po 6 godzin treningów dziennie. Ćwiczenia na intensywności/ szybkości meczowej.

Kolejnym wyróżnikiem jest ogrom koszykarskich ćwiczeń sytuacyjnych. Fragmenty meczowe rozłożone na fazy, praca nad konkretnymi sytuacjami. Rozwój nie tylko podstawowych umiejętności jak rzut czy kozioł, ale praca nad twoim koszykarskim procesorem, dzięki któremu analizujesz i podejmujesz decyzje na boisku. Jego szybkość działania często wyróżnia gracza dobrego od wybitnego, vide: fenomenalny pod tym względem Luka Doncic.

Omawiamy sobie zasady rządzące czytaniem gry, poprawiamy przegląd pola, timing podań, łapanie piłki, ścięcia, pierwsze podanie i wiele innych. Co istotne, wszystkie te “mikro umiejętności” poznajesz bez nudnego stania i zbędnego tłumaczenia. Masz wykonywać z pozoru dziwaczne ćwiczenia, których sens zrozumiesz dopiero w kolejnym swoim meczu.

Uwierzcie mi na słowo, jest istotna różnica między polską a amerykańską myślą szkoleniową. Powracający uczestnicy zdobędą na Campie kolejne doświadczenie treningowo-meczowe, a dzięki “egzotyce” ćwiczeń coacha Donniego Areya będziemy mogli wyłowić najbardziej utalentowanych i ambitnych uczestników. To oni nadają na obozie ton rywalizacji chcąc się dobrze pokazać, a nierzadko zdobyć stypendium sportowe/edukacyjne w USA.

Hoop Life Summer Camp był dla mnie wyjątkowym przeżyciem, nie tylko pod względem koszykówki, ale z uwagi na ludzi, których tam poznałem. Trenerzy są niesamowici, zdecydowanie rozszerzyli moje zapatrywanie na życie i karierę [Igor Karusewicz, Winchester High School, Pennsylvania, USA]

Na campach jest super klimat. Powierzchowne relacje przeradzają się w znajomości i przyjaźnie. Można uczyć się tam także angielskiego. Poznać inny styl gry i rozwinąć różne mniej pospolite umiejętności koszykarskie [Marta Konczalska, Tri-City Christian School, North Carolina, USA]

Koszykówka to nie jest sport dla głupków

By poruszać się w niej jak ryba w wodzie zawodnicy potrzebują inteligencji wizualno/przestrzennej oraz odporności na pewnego rodzaju rozpraszające bodźce. Odpowiednio wyszkolony zawodnik w czasie rzeczywistym potrafi podejmować właściwe decyzje, których nowicjusz albo zawodnik o słabym IQ koszykarskim nie jest w stanie podjąć, bo nie zna albo nie ogarnia w porę odpowiednich rozwiązań. Ideą campu jest właśnie zdobyć tę wiedzę.

Hooplife Camp to 55 godzin treningu koszykarskiego rozłożonych na 10 dni. Zakładając, że większość klubów robi 4 i pół do 6 godzin treningu tygodniowo, na większym poziomie 9-10 godzin. My dostarczamy 55 godzin w jakości NBA.

Pozdrawiam wszystkich, Aleks Mrozik


Dzięki Hooplife stałam się bardziej pewna siebie i swoich umiejętności. Moja średnia punktowa po campie wzrosła trzykrotnie [Zuzanna Pacak, Lake Forest Academy, Illinois, USA]

Polecam Hooplife nie tylko ze względu na basket. Bardzo dużo dały mi zajęcia z psychologami. Mam więcej pewności siebie. Pozwoliły nabyć wiele umiejętności, o których nigdy wcześniej nie słyszałam [Małgorzata Byczkowska, Providence Academy, Arkansas, USA]

Chcieliśmy Wam podziękować. Zawodnicy zrobili wielki koszykarski progres na Waszym campie. Zdobyliśmy brąz w ukraińskich mistrzostwach, a konkurencja była w tym roku wyjątkowo mocna. Trzej nasi gracze: Romanchykov, Cherepanov i Sviderskiy (wszyscy zagrali 30 minut w finale) byli uczestnikami Hoolife Camp.

Head coach Donnie Arey i jego metody

Jeśli chodzi o trening skupiamy się na najbardziej kulejących i niedocenianych aspektach, czyli podejmowaniu decyzji na boisku, poprawie przeglądu parkietu oraz czucia samej gry. Każda sytuacja ma swoje poprawne rozwiązanie: możesz rzucić, podać, dryblować, wziąć czas albo piłkę przytrzymać i pozwolić by czas upłynął. Na campie nieustannie rywalizujemy i symulujemy realne sytuacje meczowe. Duża liczba powtórzeń pozwala rozwinąć się instynktowi, uwalnia głowę od ciągłego analizowania sytuacji i pozwala cieszyć się grą. Każda decyzja, którą podejmujesz na parkiecie ma pomagać zespołowi w zwycięstwie, tam samo jak w życiu. Czując jaką wartość dodaną stanowisz na nowo zdefiniuje twoją pasję / miłość do koszykówki [Donnie Arey]

Zapisy: Hooplife Camp 2019

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetna idea, życzę powodzenia. Z drugiej strony, jeżeli to nie jest sport dla głupków, to co tyle lat robi w lidze JR Smith i kilku jemu podobnych? Koszykówka jest wspaniałą grą, ale ludzie, to nie jakaś magia! W piłce nożnej trzeba decyzje podejmować znacznie szybciej, wręcz instynktownie. Jak założycie kiedyś łyżwy i spróbujecie zagrać w hokeja, to zobaczycie co to znaczy szybka gra i o ilu rzeczach tam trzeba myśleć jakieś 5 razy szybciej niż w koszu.

    (-7)
    • Array ( )
      Janusz Marzyciel 29 Maj, 2019 at 17:01

      No nie wiem czy w piłce nożnej( w szczególności w polskiej lidze. Tam jest ok 4/5 sekund na podjęcie decyzji) jest mniej czasu na podjęcie decyzji. Uważam, że umiejętności czytania gry.. czyli szybkość podejmowania decyzji która pozwoli nam dobrze zagrać w koszykówce jest niesamowicie trudna. I nie mówię teraz że piłka nożna to łatwy sport, lecz niestety nie mogę sie zgodzić z tym co napisałeś . Pozdrawiam

      (7)
    • Array ( )

      Trenowałem piłkę nożną, trenowałem koszykówkę lata temu, aktualnie i w to i w to gram dla przyjemności/amatorsko. W pile po 11, teraz po 6 na mniejszych boiskach i zdecydowanie szybciej trzeba działać w koszykówce. Są w piłce momentu, kiedy trzeba szybko podjac decyzje, planować w przód, wrzucić kontrolę tempa przy próbie ominiecia przeciwnika czy szybka decyzja o próbie wybicia piłki mu spod nóg, ale takie sytuacja nie zdarzają się aż tak często, jak w koszykówce, kiedy zawsze masz na przeciw siebie zawodnika. Trzeba szybko reagować na ustawienie obrony (możliwość wjazdu?), podania (kolega ścina akurat), ustawienia się do zbiorki i zastawienia gościa, oddania rzutu a może lepiej zrobić pompke, jak dochodzi obronca? Imo większy nacisk na szybkość podejmowania decyzji wymuszona przez szybsza grę, w koszu nie poklepiesz przez w minuty po obwodzie żeby uspokoic grę i zaplanować atak pozycyjny, tu masz na to ok. 20 sekund po przeprowadzeniu piłki przez połowa.

      Hokej nie wiem, nie grałem i bardzo mało meczów widzialem, możliwe że jest jeszcze szybsze tempo

      (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak jest szansa to jasne że iść do przodu, czyt. Jechać do stanów. Trzeba się rozwijać a wiem po znajomych że w PL nie ma takich szans na rozwój jak w USA. Dodaj że u nas królują jeszcze układy i znajomości, bez tego ciężko. Chłopaku/dziewczyno, jak ktoś daje Ci szansę na wyjazd na głębokie wody to korzystaj, nie zastanawiaj się ani przez chwilę.

    (16)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Odnoszę wrażenie że tekst napisany tylko pod promocje HopeLife i po nic więcej.
    Liczyłem na jakieś smaczki odnośnie inteligencji boiskowej albo coś w tym sylu a tu kolejny artykuł co promuje i czym zajmuje się HopeLife.

    Nie odbieraj ie tego jako coś złego. Ale czytałem praktycznie każdy art o tym Campie jaki się pojawiał i ten art jest po prostu kolejnym z wielu. Tytuł sugerował coś innego.

    (56)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    „Koszykówka to nie sport dla głupich”- tak wmawiają sobie europejczycy, z jakiś tam powodów.

    Oczywiście ze to sport dla głąbów i nie ma inteligencja tu za wiele wspólnego z wynikami na boisku.
    Przykład pierwszy lepszy z boku:Markelle Fultz pare dni przed swoim draftem nawet Niewiedzial ile jest drużyn w NBA. Albo wymieniony już jr smith.

    Gdybyśmy to my europejczycy mieli atletyczosc murzynów a oni nasza to Euroliga by była najlepsza liga i to o wiele wiele przed NBA.

    Koszykówka jak kazdy sport wymagający biegania, to coś dla tych którzy mieli szczescie na „loterii genów” oczywiście nie w 100% ale rozumiecie moje przesłanie.

    (12)
    • Array ( )

      Adaptacja młodych dzieciaków z Europy do gry w koszykówkę w Stanach to nieporozumienie.
      Życzę im jak najlepiej, ale w PLK nadal są potrzebne wakaty na klepanie gały, może bardziej tam kierować młodych, a nie za Atlantyk, gdzie (zapewne) zostaną zjedzeni przez swoich szybszych i silniejszych rówieśników.

      (-2)
    • Array ( )

      Adaptacja to nieporozumienie a patrz stary, Jednak młodzi ludzie, jest ich tak wielu w USA, mają tak bardzo odmienne zdanie na ten temat. Znają to także z autopsji.
      Najlepiej jest oceniać nie posiadając żadnego doświadczenia związanego ani z adaptacja ani z pobytem w USA na studiach czy w szkole średniej.
      P.S widać także wiarę w młodych utalentowanych ludzi w tym komentarzu.
      Przeczytaj jeszcze raz opinie uczniów, które zacytował autor by chyba nie doczytałeś stary

      (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Koszykówka jest dla inteligentnych ludzi to 100% fakt dlatego pewni zawodnicy nigdy nie osiągną tego co najważniejsze czyli tytułu..wystarczy popatrzeć na decyzję boiskowe Westbrooka czy Leonarda i dlaczego jeden może mieć tytuł ,a drugi nie. Super ciało to tylko jeden z wielu elementów co widać właśnie na tych dwóch Panach.

    (7)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Koszykówka to nie sport dla głupków co nie oznacza że wielu głupków także w nią gra (JR Smith np).
    Atletyzm to ogromna zaleta, ale sam atletyzm bez podejmowania właściwych i szybkich decyzji na boisku sprawia że już dzieje temu mówiło się o takich graczach „jeździec bez głowy”.

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Przykład Anotoine Walkera i dziesiątki mu podobnych mocno podważają tezę stawianą w tytule. A co do Campu jestem na tak.

    (-1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja myślę, że ten artykuł niesie wartości antypolskie. Nie po to Polska jest już rajem, a będzie bardziej, żeby pisać, że jakieś inne mają coś lepiej niż my.

    (-1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Artykuł fajny, tylko odrobinę w nim przeklamania.
    IQ boisko we, to troszkę inny temat niż IQ “życiowe”.

    Btw. Swietny ten cytat “… Można się tam uczyć także angielskiego…”… Kurka, a jakiego innego języka maja się tam uczyć? Języka Klingonów?!

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie do autora artykułu. Ile z uczelni gwarantujących solidny kunszt koszykarski należy do tzw. “Ivy League”? Bo TA LIGA na bank gwarantuje dobre wykształcenie i przyszłość w różnych zawodach, za to większość uczelni z zajebistym programem kształcenia sportowców to niestety chyba nie jest to, czego oczekiwaliby Rodzice.

    (0)
    • Array ( )

      Olas, w USA w niższych dywizjach D2 i D3 jest bardzo wielu zawodników, którzy wyjechali by kończyć małe ale posiadające bardzo dobrą edukację uniwerki. Zdarzają się słabsze szkoły jak wszędzie ale system edukacji jest zupełnie inny i bardziej praktyczny.
      Jeżeli szkoła kosztuje 30k USD za rok to nie ma opcji aby edukacja w takiej szkole była zła bo nikt by tam nie przyszedł. Szkoły , jako ze są płatne, musza trzymać wysoki poziom. O Ivy league nie rozmawiajmy bo to najwyższa liga uniwerkow i jej nawet nie ma co porównywać i nie ma tam pełnych stypendiów sportowych.
      … Szczerze to nie znasz się …
      Pozdrawiam

      (0)
    • Array ( )

      O, dzięki za odpowiedź.

      Nie mniej jednak, wcale nie uważam, że jeżeli coś kosztuje dużo, to musi być zaje%iste.

      Ja pozostanę przy swoim zdaniu (może się rzeczywiście nie znam😉), że albo zostajesz zawodowym sportowcem, albo zostajesz super fachowcem w swojej dziedzinie. Według mnie nie da się pogodzić jednego z drugim (bo doba ma tylko 24h a życie ma się jedno).

      Również pozdrawiam 😊

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam dziś 27 lat. Gdyby organizowali takie rzeczy gdy miałem 15 lat to bym maltretował mamę by mnie puściła. Moim marzeniem zawsze był i jest wyjazd do Stanów. Życzę wszystkim idących tą drogą by osiągnęli sukces nie koniecznie kończąc w NBA *(Ale najlepiej by było ;p ). Powodzenia!

    (4)

Gwiazdy Basketu