centered image

Manute Bol: człowiek zagadka

10

NBA hasło “amazing happens” realizuje w zasadzie w każdej kolejce. Zadziwiające wsady, zwody, po których przecieramy oczy ze zdumienia, pełne sportowej złości bloki czy niemożliwe do zaplanowania cyrkowe rzuty do kosza. To tylko wierzchołek góry lodowej, ale wszystkie te elementy show nie byłyby możliwe gdyby nie nietuzinkowi zawodnicy, których sylwetki w wielu pojawiających się na stronie artykułach staramy się Wam przybliżać.

#Primus inter pares

Owa “nietuzinkowość” może mieć różne podłoże. Są gracze o nietypowym pochodzeniu (Lauri Markkanen) lub tacy, których droga do NBA była szczególnie nietypowa. Dla przykładu Edy Tavares, zanim został wypatrzony przez niemieckiego turystę, pracował w spożywczaku własnej matki na Wyspach Zielonego Przylądka. Mark Eaton, do którego należy rekord średniej bloków w sezonie (5.6) jak gdyby nigdy nic pracował sobie w warsztacie samochodowym. Trzy lata grzebał przy furach, zanim odkrył go Tom Lubin, asystent trenera w Cypress Junior College. To on namówił Eatona do spróbowania sił w uniwersyteckim baskecie.

Kontynuując tę luźną wyliczankę, można również podać przykład graczy wyjątkowych, ze względu na swoja spuściznę. Michael Jordan, Wilt Chamberlain… każdy kibic zna te nazwiska. Obaj byli też zawodnikami długowiecznymi, przynajmniej długo pozostającymi w formie. Air Jordan swój ostatni sezon rozgrywał mając lat 40, Wilt Chamberlain swego czasu rozważał powrót… po pięćdziesiątce. I w zasadzie, patrząc na poziom jego tężyzny fizycznej, nie wydawało się to jakoś szczególnie niemożliwe…

Gracz, któremu dziś chcę poświęcić więcej uwagi, to jednak nawet na takim tle postać szczególna. Manute Bol, bo o nim mowa, jako jeden z najwyższych zawodników w historii NBA, od razu zapada w pamięć, ze względu na swoją posturę.

Jest wyższy niż pozostałe wymienione w poprzednich akapitach “dryblasy”. Możliwe też, że długowieczność Jordana to dla niego pikuś. Nie brak głosów, że Bol naprawdę dokonał czegoś, o czym tylko głośno myślał Chamberlain. Manute Bol mógł być aktywnym zawodnikiem mając 50 lat!

#Sprawy urzędowe

O jednej rzeczy musicie wiedzieć najpierw. W Sudanie, gdzie urodził się Manute Bol, akty urodzenia są pewną abstrakcją. Z szacunków UNICEF wynika, że 17% dzieci w miastach i aż 55% na prowincji nie jest rejestrowanych. Dla urodzonych 30-40 i więcej lat temu, droga do uzyskania aktu urodzenia wygląda tak, że należy udać się do urzędu ze świadkiem i pobrać dokument, który poświadczy, że nie ma nas w rejestrze. Z tym świstkiem staje się przed komisją lekarską, która “na oko” wystawia akt. Wpisują rok tak jak im się wydaje, a jako dzień urodzin 1 stycznia, bo przecież musi być jakiś porządek. Crazy enough?

#Stary, ale jary

Manute Bol urodził się Turalei, której daleko do miana metropolii, nawet jak na Sudańskie warunki. Od małego (jeśli można tak pisać w jego wypadku) interesował się piłką nożną, ale jako nastolatek był już za wysoki do tego sportu. Wtedy przerzucił się na koszykówkę. Grał w reprezentacji Sudanu i kilku tamtejszych klubach, jednocześnie pracując w wojsku za 80$ miesięcznie (pierwsza połowa lat 80’tych). Wypatrzony przez trenera Dona Feeleya, dał się namówić na wyjazd do USA.

Po przyjeździe szybko zgłosił się do draftu i został wybrany przez Clippers w 1983 roku, ale liga anulowała ten wybór, ze względu na braki w papierach. Zawodnikiem zainteresowali się na uniwerku w Cleveland, więc ściągnęli go do siebie, poduczyli języka i chcieli wcielić w swoje szeregi, ale Bol za słabo mówił po angielsku, żeby dostać się na Cleveland State. Szkoda, bo sporo w niego zainwestowali, pięć lat po próbie ściągnięcia go do siebie wlepiono im karę za nielegalne finansowanie zawodnika, ale to nie wszystko. Oto do czego po latach przyznał się trener Cleveland, Kevin Mackey:

W 1983 sam mu wpisałem datę urodzenia [16.10.1962], bo nikt nie wiedział ile on ma lat. On sam nie miał zielonego pojęcia, dzieciak, który był z nim też nie. Nikt nie wiedział. Chciałem się upewnić, że jest wystarczająco młody, bo nie miałem pojęcia ile może mieć. Szczerze, myślę, że miał wówczas już około 40 lat, naprawdę. W sporcie wszystkie drzwi stoją otworem, kiedy masz lat 19, ale gdy masz 35 są już dawno zamknięte. Wierzę, że Manute grał w NBA mając 40-50 lat.

Manute, nie mogąc dostać się na uczelnie stanową, poszedł na Bridgeport. Tam został włączony do ich drużyny z drugiej dywizji NCAA, gdzie zdobywał staty na poziomie 22.5/13.5/7.1 bloków! Ludzie walili drzwiami i oknami, żeby zobaczyć to cudo na parkiecie. W końcu, w 1985 ponownie przystąpił do draftu.

#NBA

Wielu było zdania, że Bolowi brakuje jeszcze ogrania, że powinien zaliczyć pełny cykl uniwersytecki, ale on parł do NBA, bo uważał, że tylko tak zdoła wyciągnąć siostrę z sudańskiego więzienia, gdzie trafiła ze względów politycznych. Chętni na jego usługi byli Washington Bullets, ale gdy zobaczyli go na treningach kopary im opadły. Bol był w stanie podnieść 20-kg sztangę 10 razy na klatę i przysiąść 10 x 25 kg.

Niemniej, jego rozpiętość ramion wynosiła 260 cm, czyli o 23 cm więcej od Rudy’ego Goberta, a zasięg na stojąco… 318 cm. Bullets dali mu szansę, za którą im się odpłacił. Jego rookie rekordy w blokach do dziś są niepobite: 5.0 w sezonie i 5.6 w playoffs. Debiutancki sezon był jedynym, gdy odgrywał rolę startera, mimo iż w NBA spędził 10 lat. Zaliczył w tym czasie aż 19 występów powyżej 10 bloków.

/historyczne-rekordy-rookies-NBA/

Jego zamiłowanie do trójek zaczęło się już w GSW, do których trafił na dwa lata po trzech sezonach w Washington Bullets. W rozgrywkach 1988/89 trafił 20 razy spośród 91 prób.

Potem było już mniej okazale, chociaż w rozgrywkach 1992/93, gdy grał dla Sixers miał najlepszą skuteczność: 10/32 (nie licząc 3/5 prób w ostatnim sezonie w lidze). Pod koniec kariery trafił jeszcze do Miami, ale zabawił tam ledwo na 3.5 miesiąca. Ponownie sprowadzili go do siebie Bullets, by pomógł rozwinąć się Gheorghe Muresanowi, a potem jeszcze Sixers, żeby trochę podszkolił Shawna Bradleya.

Ostatnim przystankiem w NBA była dla niego ekipa Warriors, gdzie doznał kontuzji kolana pod koniec listopada 1994.

#Po NBA

Po zakończeniu kariery poświęcił się działalności charytatywnej i społecznej. Zmarł w 2010 roku (48 lat według przyjętej daty urodzin) na niewydolność nerek. Osierocił dwie żony i dziesięcioro dzieci. Jego grób znajduje się w rodzinnym mieście.

Myślicie, że to możliwe, że miał 50 lat grając w NBA?

[BLC]

Od admina: świętej pamięci Manute oprócz miłych wspomnień pozostawił fanom basketu jeszcze jeden prezent: utalentowanego syna (na zdjęciu powyżej). Być może wiecie, być może nie wiecie: w przyszłorocznym drafcie NBA powinniśmy zobaczyć 218 centymetrowego, ważącego w okolicach 110 kilogramów Bola Bola. Chłopak urodził się w 1999 roku. W połowie listopada skończy 19 lat. Stypendium sportowe pobiera na uniwersytecie Oregon, gdzie występował będzie w ekipie Ducks. Zgodnie ze wszelkimi przewidywaniami, winien trafić do ligi w czołowej dwudziestce draftu 2019. Trzymamy kciuki!

Ostatnie Wpisy

10 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Całkiem możliwe, że grał w wieku powyżej 40 lat. Wszystko jest możliwe, skoro zespołowi Houston zaniżono o 10 bilans wygranych w przedsezonowych przewidywaniach. Tak, tak, NBA-where amazing happens. Ok, to tyle, Antoni woła z kuchni.

    (-9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    To jest dopiero niesamowita postać. Skoro przyznano, że jego data urodzenia jest zmyślona to wszystko jest możliwe.

    (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie chce hejtować ale według mnie kiepski artykuł. Bardzo skrótowy, a szkoda bo miałem nadzieję na trochę więcej ciekawostek i rozwinięcie opisu postaci. Wszystkie informacje oprócz tych o wieku brzmią jak streszczenie z Wikipedii. Całość wygląda na pisaną na szybko chociażby przez dziwne przeskoki jak ten z bloków na trójki(chodzi mi o to jak zostało to ujęte, o formę, a nie samą treść).
    Mam nadzieję, że mój komentarz zostanie uznany za konstruktywną krytykę, a nie hejt. Taki był zamiar.
    Pozdro i czekam na kolejne artykuły.

    (13)

Gwiazdy Basketu