centered image

Mistrzowie NBA odrabiają 15 punktów straty, kradną kolejny mecz!

46

Po dwóch meczach finału konferencji zachodniej NBA rozjaśnia nam się sytuacja. Niespodzianek brak:

Z powodu nagromadzenia chętnych, grupę na nowy sezon chcielibyśmy skompletować do wakacji. Liczba miejsc jest ograniczona, zainteresowanych prosimy o kontakt mailowy.

portland trailblazers 111 golden state warriors 114 [0-2]

Obrońcy tytułu zaczęli kiepsko, w ich szeregach zagościły buta i apatia. W kontraście do pierwszego meczu: seryjnie popełniali straty, trafiali może 20% dalekich rzutów i dość leniwie poruszali broniąc własnego kosza przed napaścią. A rywale byli napastliwi! Piętnastoma punktami prowadzili do przerwy goście z Portland.

Damian Lillard (23 punkty 10 asyst 5 zbiórek 5/12 zza łuku) nadal podwajany na zasłonach, ale już o wiele bardziej zdecydowany i przytomny. Pomogły mu nieco ograniczenia ruchowe Kevona Looneya, który w zaciszu szatni Golden State skarży się na eksplodujące z bólu kolano. Wiecie jak jest: siedzisz na ławie, a potem na zimno wzywają cię na parkiet i przechodzisz od razu w trzeci zakres tętna. To końcówka sezonu, od połowy października mecze co drugi dzień, przy tych obciążeniach i tej masie ludzkiej, stawy nie dają rady i wcale się temu nie dziwię.

CJ McCollum bardzo negatywnie nastawiony, hehe. Pięć dalekich (6-7 metr) trafień naliczyłem w pierwszej połowie co zwiastowało powtórkę siódmego meczu z Denver w wykonaniu tego technicznego zawodnika.

Na plus mistrzom zaliczyć trzeba

-> stabilność psychiczna mimo deficytu przekraczającego zdrową normę w I połowie

-> fajna odpowiedź na podwojenia pick and rolla Curry’ego: podanie, ścięcie, rzut kosmity

-> synchronizacja, w kilku akcjach ofensywnych na poziomie niedostępnym dla reszty ligi

-> pewność siebie, doświadczenie i umiejętne rozkładanie sił

Największa intensywność przypadła na końcówkę, w której tradycyjnie błyszczał wszędobylski Draymond Green, autor 16 punktów 10 zbiórek 7 asyst 5 bloków i 8/12 z gry! Wbrew wyzierającego niekiedy buractwa i ograniczeń intelektualnych, Dray to mój ulubiony “zadaniowiec” NBA i nie zamierzam się z tym dłużej kryć. Jego waleczność, mobilność przy 217 cm rozpiętości ramion (!) oraz instynkty defensywne czynią zeń najlepszego obrońcę ligi. Gość łazi wszędzie, udziela pomocy przy wjazdach, blokuje trójki z rogów, stoi murem przed środkowymi. W pojedynkę wykluczył loby do Capeli, teraz eliminuje Enesa Kantera (4 punkty 5 zbiórek) któremu Ramadan bokiem zaczyna wychodzić. Turek wstaje przed świtem i najada na cały dzień. Gdy wzejdzie słońce, nie wolno mu tknąć pożywienia.

W trzeciej ćwiartce obrońcy tytułu rzucili się do odrabiania strat, przebudził się Klay Thompson i na fali pięciu trójek autorstwa Splash Brothers gospodarze skruszyli morale Blazers doprowadzając do remisu!

Historia ostatniej kwarty

Goście zachowali więcej sił toteż znów szarpnęli się na 2-3 posiadania prowadzenia. Zryw ten zawdzięczają jednakowoż parze rezerwowych: młodszy brak Curry (Seth) zaliczył 3/3 zza łuku, z dala od kosza trafiał też dryblas Meyers Leonard. Na cztery minuty do końca goście przeważali (108:100) a po parkiecie biegali już najważniejsi gracze. Niestety pierwszoplanowe postaci Portland zawiodły, Lillard nieco bezradnie straszył rzutami gdzieś z dziewięciu metrów, a zajechany już delikatnie CJ zaliczył 0/6 z gry…

Warriors nie lepiej, nic nie wpadało z dystansu (0/6) lecz dzięki doświadczeniu rozpracowali temat grą kombinacyjną i akcjami pod kosz. Portland grało momentami piątką małych (Lillard, Seth, CJ, Hood, Evan Turner!) więc trzeba ich było ukarać. Raz za razem piłka trafiała pod obręcz, a najważniejsze punkty dostarczali Green i Looney. W ostatniej akcji profesor Andre Iguodala (mając w pamięci szkodę jako Lillard wyrządził choćby tegorocznym OKC) trzymał się blisko, ukradł piłkę z rąk Dame’a i rozradowany uciekł do szatni.

Okradliśmy ich, byli dziś lepsi od nas [Steve Kerr]

Blazers 0 Warriors 2

No niestety okazuje się, że ani grając wysokim, ani niskim ustawieniem Blazers nie mogą przebić się przez pancerz Golden State. Ostatnim razem nie byli w stanie przejąć zasłony na szczycie, tym razem zostali rozbici w środku (54-32 w polu trzech sekund) i na tablicach (50-37). Dalekie rzuty nie siedziały mistrzom, popełnili dużo za dużo strat w pierwszej połowie stąd wynik bliższy od zakładanego, ale nadal w jedną stronę.

Trzymam mocno kciuki za Blazers na ich własnym terenie, ale obawiam się, że nie mają czym zaskoczyć. CJ musiałby mieć zapasowe płuca, żeby to ogarnąć. Czas gry Kantera słusznie ograniczają, Zach Collins w obronie biega fajnie, ale jest za słaby fizycznie i pięć fauli złapał chyba w 8 minut. Siłą rzeczy oparli się na Meyersie Leonardzie, a to niewiele lepiej niż u Turka jeśli chodzi o pick and roll defense. Po raz wtóry największym katem zespołu Stephen Curry: 37 punktów 8 zbiórek 8 asyst 11/22 z gry 11/11 FT, który historycznie kręci rewelacyjne liczby przeciwko PTB.

Co dalej?

DeMarcus Cousins wpisany jest w rejestr meczowy, o ile nie wypadnie coś nieoczekiwanego, spodziewamy się ujrzeć go na parkiecie w Game 3. Niestety z nogą Kevina Duranta jest gorzej niż sądzono. Na tę chwilę wyautowany, do Portland z zespołem nie leci, ale coach Steve Kerr liczy na dostępność zawodnika jeszcze przed zakończeniem serii. Zwyczajowo skutki naciągnięcia łydki ustępują po 2-3 tygodniach.

Other NBA news

Wbrew krążącym plotkom rozsiewanym przez rozżalonych kibiców Knicks, kolega Zion Williamson nie zamierza wycofać swej kandydatury z draftu. Zagra dla każdego zespołu, który go wybierze, a rodzina chłopaka już zaczęła szukać posiadłości w Nowym Orleanie, hehe. A propos Ziona, zostawiam Was tymczasowo (umówmy się na czternastą może) z najnowszym odcinkiem Game of Zones:

Dobrego dnia!

Ostatnie Wpisy

46 comments

    • Array ( )

      Gościa który kręci podwójną zdobycz w finale konferencji nazywasz przereklamowanym ? To świadczy o dwóch rzeczach: albo jesteś małym zawistnym ludzikiem, albo po prostu się nie znasz na tej grze

      (43)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak Lillard i McCollum do spółki rzucą 70 punktów to może uda się jeden mecz w Portland wygrać

    (14)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW-HOU

    Bardzo dobra gra w pierwszych dwoch kwartach POR
    uwaznie, skutecznie
    Po pierwszej polowie wiecej zdobytych punktow za 3 niz w dwoch poprzednich meczach

    w q3 run GSW
    11-0, splash brothers in action
    0/6 rzutow POR, 2 straty

    w q4
    10-0 run

    w przed ostatniej akcji Curry i Green
    w ostatniej steal Iguadali na Lilardzie

    Curry 37pkt
    FG11-22 3pPT4-14 FT11-11, 8AST, 8REB

    Curry – made 79 straight FT in Q4 and OT in playoffs
    last miss Game 6 – 2015 NBA Finals

    Draymond Green play off mode – MOCNO
    16pkt, 10REB, 7AST, 5BLK, swietny w obronie, asysty takie ze koledzy konczyli latwymi dunkami
    Bardzo dobry mecz lawki GSW, choc akcenty rozlozone inaczej niz zwykle
    duzo offensywnych zbiorek Looney – 14pkt, Bell – 11pkt

    pick and roll – Curry i Green cos swietnego i w tym i w Game1 gdy byl podwajany

    CJ zniknal w Q4, choc ogolnie dobry mecz
    Lilard w Q1 bez punktow ale pozniej drygowal jak trzeba i kilka hero 3pkt rzucil
    swietny w obronie Seth Curry no i kilka trojek trafil (16pkt)
    Slabo wysocy Kanter (Ramadan), Collins (0pkt, 5fauli)
    Aminu i Harkless znikneli w Q3/4 po do niezlym starcie

    Generalnie POR nie ma sie czego wstydzic. Ta druzyna dojrzewa z biegiem tych playoffow
    Z pewnoscia brakuje Nurkica

    KD zostaje w domu i nie jedzie na Game3 i 4 do Portland

    (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Piękne widowisko z strony braci Curry. I bardzo interesujące reakcje ich rodziców, zwłaszcza ta 3 na minutę do końca. Tak czy siak Seth zostanie “bratem Stephena Curry”. Ma zbyt dobrego brata D:

    (21)
    • Array ( )

      kiedyś za dzieciaka grali za domem na podrórku teraz w finale zachodu

      (37)
    • Array ( )

      Wywraca, ale też asekuruje. Żadnych zbędnych, negatywnych emocji tam nie było.
      I fajna sytuacja, gdy Seth coś dogadywał bratu rzucającemu osobiste, a ten zbywa to uśmiechem.

      (10)
    • Array ( )

      dorzucając rodzinnych emocji Currym.
      Żona Setha to córka Doca Riversa…
      Steph wpierw pokonał teścia brata jako coacha Clippers, potem jego syna w Rockets, teraz pojedynek z bratem…
      uśmieszki i prztyczki na zjeździe rodzinnym czy Świętach ; )
      taki uśmiech losu

      (47)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto wspomnieć dobry mecz Bell’a 10+pkt moim zdaniem to on rozbił small ball portland .

    Poza tym kolejny raz problem z podwojeniami dame i cj’a mają portland . Tak właśnie mistrzowie wrócili do gry.

    Po trzecie naprawdę dobry defense setha na bracie widać, że go zna i wie jakie błędy popełnia.

    No i na koniec akcja jak Seth wywraca Iggiego w 4 kwarcie . Wyglądało jakby mogła draka być A Iggy tylko w śmiech i odpowiada ” my man!”

    (12)
    • Array ( )

      Mój komentarz powyżej miał być do odpowiedzią do akapitu o Iggim.

      (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Strasznie szkoda tego meczu, tym bardziej że był on do wyjęcia. Jeżeli Blazers nie wygrywają takich spotkań na styku, to niestety nie mają szans na cokolwiek w tej rywalizacji. Teraz zostało już po prostu u siebie iść na całość, no cóż, albo coś uda się wyszarpać, albo sweep i koniec przygody w PO. I tak pokazują do tej pory, że przy paru wzmocnieniach i zdrowym Nurkiču stać ich naprawdę na niezły wynik w przyszłym sezonie.
    Go Portland!

    (14)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ja24
    Odpowiedz

    Oj szkoda tego meczu, tak blisko a tak daleko. Iggy zrobił robotę w ostatniej akcji, ale cały team zagrał po mistrzowsku w drugiej połowie odrabiając straty. Za duża różnica, ale przyjemnie się ogląda te mecze, są emocje

    (9)
  7. Array ( )
    Prawda ekranu 17 Maj, 2019 at 12:38
    Odpowiedz

    Stanowczo apeluję o zakończenie jazdy po Drayu, że ma niby ograniczenia umysłowe.

    Facet ma w głowie komputer ofensywno-defensywny, jest wulkanem intelektu koszykarskiego, twórczym odtwórcą playbooka GSW oraz mózgiem i sercem tej drużyny.

    A że łazi ciągle z rozdziawioną japą, ma bałagan w oczach, coś tam wrzeszczy i macha łapami – to są oznaki, że mikroprocesor jest skoncentrowany na przetwarzaniu danych i algorytm za chwilę wypluje kolejny pogrom przeciwnika.

    Jak ostatnio GSW nie wygrali tytułu, to kto nie grał do cholery, no kto?!

    (55)
    • Array ( )

      popieram, to że ktoś wchodzi na pełnej ku.. tzw. złości sportwej w mecz, jest wulkanem energii i motywacji, co ma swoje minusy w postaci techników, jest inteligentny jedynie nie trzyma emocji na wodzy, nie jest flegmatykiem to ubliżanie itd. no i przetreningówki też działają kto wie, ten wie

      (12)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Cześć osób zdaje się nie dostrzegać przewagi talentu GSW i wierzą, że ktokolwiek ma z nimi szansę gdy są w pełnym zdrowiu. Gdyby porównać zdrową pierwszą piątkę Warriors ze sklejką najlepszych graczy pozostałych w stawce wyszłoby :
    Curry>Lilard
    Thompson>=Middleton/McCollum
    Durant>Leonard
    GreenGasił
    Trzeba po prostu wierzyć, że Durant nie wróci do finalu, albo dostanie ograniczone minuty. Dobrze, że w końcu się rozpadną po sezonie.

    (-2)
    • Array ( )

      Dray prywatnie jest bardzo inteligentnym facetem i zupełnie innym gościem niż na parkiecie, rodzinny i łagodny. Polecam posłuchać podcastów czy innych programów w których występuje, fajnie się go słucha. Kompletnie nie rozumiem skąd u niektórych przekonanie, że ma braki intelektualne. Widocznie muszą w ten sposób leczyć swoje kompleksy.

      (10)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    w propagandzie medialnej “Dame” Lillard jest przereklamowany. Porównując go np. do CJ McColluma to dwie inne ligi. Seria z Denver i GSW to poziom słabej drużyny Euroligowej.

    (-8)
  10. Array ( )
    miś4 kontratakuje 17 Maj, 2019 at 13:20
    Odpowiedz

    Jak wspaniale ogląda się GSW bez Duranta. Jak pisano tu już wcześniej jest jednym dużym grzybem za dużo w barszczu, przez który traci on swój smak. Takim GSW mogę kibicować.

    Nie mam nic przeciwko wolności wyboru drużyny przez Duranta, ale powinny być w nba przepisy regulujące rynek, jak to jest w biznesie w wielu branżach przeciwko monopolom i oligopolom, praktykom dumpingowym itd. Np. powinien być przepis, że np. top 10 w głosowaniu na mvp, albo gracz z 3 piątek all-nba teams nie może podpisać nowego kontraktu z żadną drużyną z poziomu finału konferencji poza tą, w której ostatnio grał. Albo, że jeśli drużyna ma 2 graczy z głosowania na mvp w top10 lub w 3 piątkach all-nba teams nie może podpisać kolejnego z tego zestawu.

    (-20)
    • Array ( )

      ten przepis istnieje, nazywa sie Salary Cap

      mozesz miec Duranta w druzynie albo zabierajacy wiekszosc budzetu CP3

      (16)
    • Array ( )

      miś czyli też nie można przedłużać ze swoimi jak się rozwiną do poziomu all starów? dlaczego chcesz narzucać ile ktoś ma zarabiać… jak chce mniej kasy od klubu, bo sobie odbije od sponosorów, zwłaszcza jak utrzyma się jego zespół na topie.
      #wolnyrynek
      z takimi przepisami, to Lakers z Wiltem niemożliwe, Lakers showtime niemożliwe, Celtics Billa Russella niemożliwe, Bulls 3 sezon 1peat i całe drugie 3peat niemożliwe, w sumie Spurs na przestrzeni 10-lat po 1 tytule niemożliwe…Warriors od 2 tytułu niemożliwe, Heat LBJ i Celtics Raya niemożliwe, przegrani Lakers po 3peat niemożliwe… tak stoi historia tej ligii.
      poza tym masz świetnego obrońcę co nie jest w all nba team ani mvp, ale all defensive team albo gracza po kontuzji czy MJ po powrocie…
      Poza tym kwestie osobiste, to zmuszanie zawodników gdzie mogą a gdzie nie mogą żyć czy mieszkać przez X-lat swojej młodości, kariery…
      gsw było mądrze, długo draftowane i poddane rozwojowi, OKC brakło cierpliwości, Rockets i LAL chcą na szybko, 76 jakoś 10-letni pokraczny plan co to samo powoli zrobią Clippers w 2-3lata… TImberwolves niby mieli wyszstko i szanse na GSW 2.0 a wychodzi bardziej Phoenix im… Pelikany niby mogli, ale nie wychodziło zarządzanie…

      (9)
    • Array ( )

      Może nie aż tak, ale gdyby gracz musiał podpisać umowę za wartość co najmniej taką jaką daje inny zespół to może skończyłoby się tworzenie super teamów z graczami grającymi poniżej maksa (bo mają od Nike 300 mln $, a pewnie premia od sponsora za mistrzostwo większa niż ta różnica w zarobkach od drużyny).

      Czyli, Durant 3 lata temu chce podpisać z GSW za 25 mln, a pół ligi mając budżet mówi “my dajemy 35 mln”, to teraz albo GSW podpisuje za 35 mln (jak ma space w budżecie – a nie miał) albo do widzenia, Durant podpisuje z jedną z tych drużyn, które mogą mu zaoferować największą kwotę.

      (-17)
    • Array ( )

      Thomas fajny przykład… Rockets łowili CP3 a mogli wyhczyć 2 zawodników pokroju Kemby/ M.Conley i kogoś a wybrali jak wybrali. Kolejny przykład to magiczne tranfery kiedyś pomiędzy denver a knicks… gdzie nuggets ze dwa razy sie przbudowywali zawsze będąc w okkolicy 6-12 miejsca… a nawet wyżej

      (2)
    • Array ( )

      Tylko szkoda, że to salary jest przekraczane, więc dalej nie jest sprawiedliwie. Powinno być bez żadnych ustępstw, no ale wtedy władze nba nie miałyby dodatkowego geldu

      (-4)
    • Array ( )

      jest sprawiedliwe
      bo dla kazdego zasady takie same sa
      podatek po przekroczeniu salary tez jest wiadomy

      Tak to jest ze niektore zespoly wola wylozyc gruba kase dla kogos kto nie zasluguje na to
      a inne dzieki dobrej polityce finansowo kadrowej sa w stanie miec lepiej zbilansowany sklad

      tak samo mozesz powiedziec ze Draft jest nie sprawiedliwy bo Knicks mieli Ziona dostac a nie dostali…
      no i w ogole jak to jest? nagradzac tych co przegrywaja a nie wygrywaja 🙂

      (8)
    • Array ( )

      mon,
      tu zgoda… ale nie zawsze tak to działa…
      gsw w 1 tytule i porażce przy obronie nie byli chyba top 3 czy top 5 salary… a cavs, heat ze starymi kontraktami co nie byli top8 wschodu itd…
      nie wiem czy to są wyjątki od reguły czy często tak się zdarza, ale są drużyny pierścienia, gdzie mieszczą się w budżecie

      (2)
    • Array ( )

      Zauważyłem, że nikt nie napisał, że NBA to BIZNES, właściciele drużyn są przeważnie miliarderami, więc jeżeli chcieliby wygrać mistrzostwo, to nie patrzyliby na salary cap, niestety dlatego niektóre drużyny są przeciętne od długiego czasu, chodzi głównie o kasę.

      (2)
    • Array ( )

      Kamil
      Gdyby miało być tak jak piszesz to LeBron nie miałby żadnego mistrzostwa bo nie powstało by ani Heat ani Cleveland…

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Kamil.
    Mi się jakoś to nie klei. PS. tak ładniejsza dla oka i stat gra gsw w erze przed KD. Ale do tematu… zawodnik widzi atmosferę w jakiejś drużynie (GSW), miasto dobre (dolina krzemowa, start upy, spoko lokalizacja), są koledzy co nie mają szans na umowy sponsorkskie tego pokroju (Livingston, Iggy, nawet Green), ty w samym kontrakcie dostajesz dwa razy a może dziesięc razy co oni (a bez nich nic nie wygrasz, więc nie są gwiazdami, ale rdzeniem), wygrywając złapiesz nowe kontakty i sponsorów (nie tylko Anta chińska jak Klay, bo nike to mu bezimienne buty tylko da), ale nie liga ma w to wejść z butami i mówi Ci – basta – idz to NYK gdzie jest patologia 30 letnia lub Suns bo niskie podatki i się ciesz a przegrywaj następne 10lat czy mieście gdzie w ogóle nie chcesz być, bo liga robi sobie przepis….
    Jak mówimy o wartośi rynkowej, to ludzie, to zawodnicy a nie zestaw w Macu czy KFC, że dobry czy nie dobry ale zawsze taki sam…
    przykład bierzesz za miliony monet CP3 i buka
    a bierzesz za funt kłaków Currego ze słabymi kostkami (zamiast Monty Zott Elissa all stara) i bingo
    bierzesz Pau Gasola i bingo (Lakers)
    bierzesz Dwighta Howarda (kontuzja i buka gdzie idzie)
    i tak po kolei…

    (3)
  12. Array ( )
    Zwykly leszcz 17 Maj, 2019 at 14:18
    Odpowiedz

    Witam szanowne gremium. Ogladalem caly mecz w nocy, podobnie wczorajszy . Chcialbym sie z Wami podzielic moimi spostrzezeniami. W tych meczach widac jak w ostanich kwartach najpierw Kawi Leonard a noc pozniej CJ McCollum jest nienaturalnie pasywny. Na Leo byl zaklad under/over 31,5 a na CJ 22,5 . Ogladam czesto mecze Nba i dochodze do wniosku ze i ta liga jest mocno zkorumpowana. Nie ma logicznego wytlumaczenia wielu decyzji trenerskich jak tylko droga dedukcji pewnych postaw zawodnikow i ich ostatecznych wynikow statystycznych. Na najswiezszy i najlepszy dowod swojego wywodu bardzo prosze obejzcie z uwaga ostatni mecz Toronto Raptors pod katem tego jak nieumiejetnie Pascal Siakam chcial niechciec przekroczyc over 6,5 zbiorki. No ewidentnie widac jak odpuszcza tablice i biega po rogach i nie tylko. A tak na koniec to w trakcie tego meczu pomyslalem ze z tym Kawie Leonarden to wcale nie bylo tak z tymi Spurs. On poprostu nie mogl sie pogadzic z tym, ze liga ustawia wszystkie mecze ( moze nie koncowe wyniki ale pojedyncze zdobycze zawodnikow np.) i ingieruje w tok wydarzen na boisku a trenezrzy trzymaja na lawce takiego Kantera po osiagnieciu 5 zbiorek w kwarcie z 19 stoma spedzonymi minutami na parkiecie juz nie wpuszcza go do konca gry to jest kurw.. nielogiczne. Gdzie widac ze kipi energia wbrew tego co napisal autor tekstu o tym ze nie je posilkow z powodu postu- bzdura.

    (-1)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      Wpadłeś w paranoję troszkę mam wrażenie. Każde pójście na tablicę kosztuje . Kanter nie zapewnia przewagi a osłabia obronę. O poziomie jego energii niech świadczy blok draymonda a ze spurs to już grubo poleciałes :))

      (2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    komentarz z życia
    mam znajomego, co co chwilę pożycza pieniądze od kilku znajomych na raz i mawia, że to na życie , dla rodziny, że dzieci coś potrzebują (za dzieciaka rodzina często potrzebowała dopiąć jakiś miesiąc w roku… początek roku szkolnego, miesiąc z wyższymi opłatami, choroba czy coś losowego), więc myślałem spoko… może mają podobnie, ale to się powtarza… ale ale ten kumpel, kupuje większość firmowych ubrań, okulary bo w promo 3 za 2 ale louis v, itd czasem tańszy spożywczak, ale głównie drogie firmówki, gdzie inni z dopiętym budżetem przy 2 krotnie mniejszych zarobkach radzą sobie a nawet pomagają rodzinie i innym… to takie zakupy Knicksów (Marbury, Francis, Melo…)
    to jak ktoś pożycza ode mnie kasę, bo chce kupić jogurt zotta czy jogobellę, kiedy ja zajadam pilos z lidla 😀 (akurat robione w tej samej fabryce)… takie tradey w stylu celtics z nets 😉
    i tak z tym budżetem, to jakby mi nakazywać kupować wszystkie firmówki i nówki, najdroższą benzynę i jedzenie a nie w warzywniaku czy biedrze jak trzeba, tylko po to bym był na równi z kolesiem co przepłaca i wpada w długi… i nic z tego nie ma… jakby nakazać Denver 117M wydawać jak Heat 151M czy OKC 145M…
    tak za jakość często jak się ma warto zapłacić, ale nie przepłacać i marnować…
    jeśli z produktów z warzywniaka i biedry jestem w stanie zrobić danie na gwiazki michellin a drugi ze steku fillet mignion zrobi jedynie kiepski wegański w smaku pasztet,,, to już nie moja wina (takie obecne clippers vs lakers)

    PS> szacuneczek za najniższe budżety przy mimo wszystko dobrym wyniku sportowym (ale nie wiem czy dobrym wyniku finansowym klubu, bo tu mistrzami od dekad są Knicks wartość ponad 3,6mld i Lakers 3,,3mld) – Sacramento, Indiana, 76, Denver, Magic (wszystkie w 3 dziesiątce budżetów na ten sezon do 114M a nr 1 są Heat ze 151M)
    swoją drogą fajna dyskusja i wymiana pomysłów jak “naprawiać” ligę a może ona nie potrzebuje tego… ?

    (0)
  14. Array ( )
    miś4 kontratakuje 17 Maj, 2019 at 16:21
    Odpowiedz

    @jump

    Jeszcze raz uważnie przeczytaj. Ze swoimi można przedłużać wg mojej propozycji – nawet gdyby np. GSW miało 7 all starów, nie może sprowadzać z zewnątrz. Czyli proponowane zasady nie psują super-drużyn, ale uniemożliwiają podczepianie się gwiazd łasych na łatwy tytuł. Tylko przeciwnie stymulują konkurencję. Np. Durant nie podpisałby kontraktu z Warriors (ale mógłby podpisać z 27 innymi drużynami), ale np. Cousins już tak.

    Z takimi przepisami: Lakers showtime możliwe, Bulls 3 sezon 1peat i całe drugie 3peat możliwe, w sumie Spurs na przestrzeni 10-lat po 1 tytule możliwe, Heat LBJ i Celtics Raya możliwe (ani Heat, anie Celtics nie byli przed podpisaniem kontraktów w finale konferencji), Lakers z Wiltem możliwe (Chamberlain nie przyszedł jako wolny agent, tylko po transferze), przegrani Lakers po 3peat możliwe (przegrali w półfinale konferencji i ani Malone, ani Payton nie byli w czubie głosowanie mvp, ani w all-nba teams)

    Celtics Billa Russella częściowo niemożliwe.

    @Poza tym kwestie osobiste, to zmuszanie zawodników gdzie mogą a gdzie nie mogą żyć czy mieszkać przez X-lat swojej młodości, kariery…

    Zawsze śmieszą mnie takie argumenty. Nikt nie zmusza nikogo do gry w nba. A ograniczenia dotyczą wg mojej propozycji do zamieszkania w 4 miejscach (tylu jest finalistów konferencji). NBA jest trochę jak korporacja z 30 franczyzami. Tylko pozornie poszczególne kluby mają jakąś tam niezależną wartość. Niech tacy np. Lakers wystąpią z nba i zorganizują niezależne rozgrywki, zobaczymy wtedy, jaka będzie ich rynkowa wartość. Jak pracujesz np. w korporacji o skali kontynentu, to przenoszą cię często w zupełnie inne miejsce zamieszkania i albo to akceptujesz albo możesz zrezygnować w pracy u nich. Ktoś np. z zawodników nba ma pragnienie, że chce mieszkać w Las Vegas i co na jego życzenie ma tam powstać drużyna?

    @gsw było mądrze, długo draftowane i poddane rozwojowi,

    Dużo racji, ale jeszcze więcej mieli szczęścia. Nikt w GSW nawet nie podejrzewał kim np. taki Draymond może być. Jeśli tak mówi to opowiada bajki. W drafcie 2012 był to ich dopiero trzeci wybór. Za Harrisonem Barnesem i Festusem Ezeli. Czyli wg Warriors potencjał Darymonda w momencie wyboru był niższy niż Festusa. Czyli nie spodziewali się po nim praktycznie nic w dłuższej perspektywie. Nawet na początku ich rookie sezonu to Festus był w rotacji, a Draymond grał tylko w garbage time. Potencjału Stephana też szczególnie nie doceniali patrząc na jego drugi kontrakt. Fajnie się przekonuje o swojej dalekosiężnej mądrości (mam na myśli Warriors) jak rzeczywistość przekroczyła najśmielsze oczekiwania.

    (0)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Cały mecz super, również calkiem dobre sedziowanie przez większość czasu, ale nie wiem jak to możliwe ale tyle ważnych gwizdków nie poszło pod koniec, że szkoda gadać. Lillard faulowany za 3, akurat to zostalo uratowane przez setha, ale taki faul na leonardzie przy probie skonczenia alley oopa, jak i wiele innych gwizdków pod koszem ktorych nie bylo. Rozumiem ze graja w Oracle arena, ale czasem jednak mozna trzymac poziom sedziowania do konca.

    (-1)
    • Array ( )
      miś4 kontratakuje 17 Maj, 2019 at 17:55

      Dodam jeszcze jak to było z GSW, bo wszyscy już zapomnieli albo nie zauważyli jak powstała tak dominująca drużyna.

      Klay Thompson też nie był jakimś pewniakiem jeśli chodzi o przyszłość Warriors. W pierwszym sezonie na początku był 4-5 obwodowym za Currym, Montą Ellisem, Brandon Rushem i Dorrellem Wrightem. Cała ta grupa charakteryzowała się dużym wolumenem jeśli chodzi o rzuty za 3. Do piątki Thompson wskoczył dopiero wtedy, gdy po kontuzji Stepha Warriors poddali sezon, wytransferowali Ellisa i chcieli zatankować … i tak już został do dziś. Gdyby tak kontuzjowany był Monta, a zdrowy Steph może zrobiliby na odwrót (!!!). Po tym jak Thompson wskoczył do piątki Warriors tankowali udanie. Zakończyli sezon bilansem 5-22 czy coś takiego. Grali w tym czasie eksperymentalnymi piątkami typu Thompson-Dorell Wright-Charles Jenkins (28 razy wtedy w wyjściowym składzie)-Jeremy Tyler(23 razy wyjściowym składzie)-Mickell Gladness (7 razy w wyjściowym składzie). Kariera Thompsona równie dobrze mogła się potoczyć jak każdego z pozostałej wymienionej czwórki.

      Co do Draymonda. Na początku był piątym w rotacji dużych. Za Bogutem, Davidem Lee, Festusem Ezeleli, Carlem Landrym. Przebicie do większych minut ułatwiły mu kontuzje Boguta. Ale nawet wtedy był tym czwartym za pozostałymi wymienionymi. Nawet w pamiętnej serii ze Spurs z PO 2013, gdy Warriors po raz pierwszy ujawnili swój potencjał i eksperymentowali ze składem i wyrzucili z piątki all stara Davida Lee, to jego miejsce zajął Landry, a nie Draymond. W kolejnym sezonie Draymond nadal pozostawał na początku głębokim rezerwowym rywalizując o minuty z Marreesem Speightsem i Jermainem O’Nealem. Na trwałe do piątki wszedł znów w fazie PO 2014 w serii z Clippers, gdy zastąpił w niej O’Neala. Dopomogła mu w tym znów kontuzja Boguta tuż przed PO.

      Gdyby nie kontuzja Curryego w sezonie 2011-12 mógłby on zostać albo wytransferowany, albo zdrowy podpisałby znaczenie wyższy kontrakt. A wtedy nie byłoby pieniędzy dla Iguodali, bo Warriors nie byli aż tak atrakcyjną drużyną, gdy podpisywał pierwszy kontrakt.

      Gdyby nie 11 trójek Klaya w meczu numer 6 z OKC w PO 2016 nie dołączył by do nich Durant.

      Tak więc w pełni świadome decyzje GSW w rozwoju to mit. Drużyna zanim osiągnęła pewną jakość była budowana na zasadzie – rozdajemy jak najczęściej karty może w końcu wylosujemy pokera. Nie twierdzę, że nie było w tym absolutnie żadnej myśli, ale to że w końcu wszystko kliknęło to czysty przypadek, czy raczej cały szereg szczęśliwych zbiegów okoliczności (można ich wymienić pewnie z 10). Pozostało tylko szlifować doskonałość.

      (3)
  16. Array ( )
    Nie lubie Hardena 17 Maj, 2019 at 17:26
    Odpowiedz

    Plus 17bylo ale sie zajebis…ogladalo rywalizacje miedzy bracmi …familiq na trybunach miala ubaw cos pieknego!!

    (1)
  17. Array ( )
    Nie lubie Hardena 17 Maj, 2019 at 17:29
    Odpowiedz

    Ale Green robi robote !!!od niego zaczalbym budowac swoj team!!!! Alez tam chodzila pilka i 14:0run w 2.24sek!!!w regular sez lawka Gsw byla w pkt na 28 miejscu w nba a teraz???poprostu miod!!!

    (4)

Gwiazdy Basketu