fbpx

NBA: Anthony Davis nie pomógł, Brandon Ingram krzyczy “LeBrick”

44

WTMW

Raptors 102 Magic 89

Toronto nie ma wybitnego ataku. Zatrudniają całą bandę mniej lub bardziej surowych atletów, ich rozgrywający jest bez formy strzeleckiej po kontuzji, a Pascal Siakam to jest owszem “pierwsza opcja” ale wyłącznie w meczach gdy matchup jest dla niego korzystny. Żaden z niego Michael Jordan czy Kevin Durant, bardziej Luol Deng, może z odrobinę dłuższymi ramionami.

Za to defense grają bandycki, o czym już wielokrotnie wspominałem. OK można powiedzieć, że Franz Wagner skręcił kostkę, a Carter Junior pauzuje. Co nie zmienia faktu, że rozgrywający (Cole Anthony kompletnie nie przekonuje) nie mieli miejsca na oddech, Raptors wymusili aż 21 strat i gdyby nie długi Mo Bamba, na trzecim metrze, pewnie nie wyszliby z siedemdziesiątki.

Mavericks 103 Wizards 135

Skoro jesteśmy przy Dallas to ciekawostkę mam. Mavs marzy się zatrudnienie Rudy’ego Goberta, o ile Utah kiedykolwiek otworzą się na handel francuskim środkowym. Ponoć RG także pragnie zagrać u boku Luki. Owszem, niezwykle ciekawa byłaby to para, ale tylko przy właściwym otoczeniu.

W kwestii meczu: energiczny, chcący utrzeć nosa byłym kolegom/ trenerowi Kristaps Porzignis jako machina oblężnicza (24/9/4) oraz genialnie dysponowani KCP (35 puntków 6/11 zza łuku) oraz Hachimura (21 punktów 3/4 zza łuku). Ogrom spacingu, Washington wygląda znacznie lepiej odkąd wstawili do piątki Satoransky’ego. Ten może i nie dawał rady w obronie/ grał krótko, ale ekipę na właściwy tor wyprowadził (7 asyst w 15 minut).

Mavs nie szarpali, napięty terminarz daje się we znaki, a poza tym trudno myśleć o zwycięstwie gdy rywal trafia 54% z dystansu. Liderem punktowym klasycznie Luka Doncic (36/7/6).

Pacers 123 Celtics 128

Boston już nie tak dominujący bez Williamsa III, ale mecze wygrywa, nawet te niewygodne jak dzisiaj i to się liczy. Trzymali parę posiadań prowadzenia na przestrzeni czterdziestu minut i utrzymali do końca mimo 47% skuteczności dystansowej Indiany oraz 30 oczek Haliburtona na 6/6 zza łuku zdobyte w 26 minut! C’s zdjęli chłopaka za faule, jechali w niego notorycznie i konsekwentnie, taki był dla nich groźny.

W rolach głównych Jaylen Brown (32) i Jayson Tatum (31). Liczby w nawiasie to oczywiście nie wiek panów. Najważniejsze, że piłka chodzi, czterech starterów z dorobkiem minimum pięciu asyst. Podoba mi się Marcus Smart w roli klasycznego point guarda.

Suns 114 Grizzlies 122

Obie strony już bezpiecznie umocowane na pierwszym i drugim miejscu konferencji, więc odrobinę ciśnienie zeszło, ale czy to usprawiedliwia Suns?

27:2 w punktach drugiej szansy!!! Brak serca, lekceważenie? Que pasa? Może prima aprillis?

Musicie wiedzieć, że Grizzlies nie wystawili w tym spotkaniu Moranta, Jonesa, Bane’a, Jacksona ani Adamsa. Mimo to wciąż byli bardziej ruchliwi, energetyczni i walczący. Prowadzili od pierwszych minut i mimo momentów słabszych, fatalnej skuteczności zza łuku i kolejnych szarży PHX nie pozwolili sobie odebrać prowadzenia. Niesamowita ekipa, przede wszystkim, jak widzicie, bardzo głęboka i intensywna.

48-39 na tablicach, szesnaście rzutów z gry więcej, jedenaście wolnych więcej, o dziewięć strat więcej (!) co zważywszy brak dwójki rozgrywających jest skandalem. Niniejszym to już (20-2) bez udziału Ja Moranta, czego nie rozumiesz? Czyżby czarny koń playoffs? Z przyjemnością podejmę się analizy ich serii playoffs, ale poczekajmy na rozwój wydarzeń. Przede wszystkim: takiej chemii między graczami jak w Memphis nie było dawno! Widzieliście szaleństwo na ławce po tym jak wsadem akcje skończył rookie Santi Aldama? Przepuścił skaczącego do rzutu Crowdera i korzystając z faktu, że DeAndre Ayton znów wysoko w obronie chodził, poleciał w prostej linii na obręcz!

Clippers 153 Bucks 119

Obie strony grając dzień po dniu nie wystawiły na plac najważniejszych nazwisk, ale bez fajerwerków się nie obyło. Kto by pomyślał, że Clippers zatrudniający przez lata takie gwiazdy jak Chris Paul, Kawhi Leonard czy Paul George akurat w tym, niewiele znaczącym spotkaniu, w absolutnie rezerwowym składzie, zapiszą w swych księgach rekord klubowy? Robert Covington 43 punkty na 11/18 zza łuku!

Obrona mistrzów wiadomo, zaprogramowana jest na udzielanie pomocy ze skrzydeł stąd trzeba ich było sprytnie rozrzucić. Można powiedzieć, że trafiła kosa na kamień, bowiem Covington od lat specjalizuje się w rzutach z rogu oraz 45 stopni. Nie było czego zbierać, tym bardziej że Amir Coffey (5/9 zza łuku) oraz Luke Kennard (3/8) pozazdrościli Robercikowi pozycji.

Blazers 111 Spurs 130

SAS zagięli parol na wyrzucenie Lakers z turnieju play-in. Kolejne zwycięstwo, z rywalem co prawda z grupy spadkowej, ale bez Dejounte Murraya, który poskarżył się na infekcję górnych dróg oddechowych i nie czuł najlepiej.

Ojcami sukcesu cała grupa, szczególne wyróżnienie leci do Devina Vassella (9/15 z gry) i sympatycznego Keldona Johnsona (5/8 zza łuku) którego powinniśmy wymieniać w kategorii Most Improved Player.

Wolves 136 Nuggets 130

Bardzo ważny mecz dla obu stron, ale bardziej Minnesoty. Cieszę się na energię i “przełamanie” Karla Townsa, który po pięciu kolejnych, bardzo trudnych indywidualnie matchupach (z Dallas, Phoenix, Dallas, Bostonem, Toronto) miał trochę więcej swobody i było to widać. Na koncie środkowego znalazło się: 32 punkty 9 zbiórek 11/18 z gry i 4/7 zza łuku.

Jeszcze lepiej w ujęciu statystycznym wypadł Joker (38/19/8 przy 14/21 z gry) ale w taki wysoko punktowanym meczu, kiedy przechodzi przez ciebie każda piłka, statystyki puchną, wiadomo. Obserwacje:

  • Will Barton (3/12 z gry) w końcówkach to jest JR Smith 2.0
  • Patrick Beverley mijał piłką swego obrońcę czym sporo chaosu wywołał!
  • fatalna pierwsza linia obrony Denver

Ozdobą spotkania niesamowity popis atletyzmu Aarona Gordona, który w ten oto sposób wykończył kontrę. Takie rzeczy w meczu to tylko w NBA:

All in all, biorąc pod uwagę zespół, jaki ma wokół siebie Joker oraz wyniki, które wspólnie zaliczyli (46-32) dla mnie kwestia MVP jest jasna. Embiid ma Hardena, Giannis ma Jrue i Middletona, Joker ma… “braci” Green.

Pelicans 114 Lakes 110

Anthony Davis wrócił i nie wyglądał źle. LeBron James powariował z pump fejkami w ostatniej akcji, ale nie jest łatwo oddać rzut gdy naprzeciw stoją Larry Nance czy Herb Jones. Trójka na remis nie doleciała do obręczy, niestety.

Koniec końców, gwiazdy Pelicans nastrzelały więcej, ale czemu się dziwić skoro nie napotykali oporu, docierali na swoje ulubione klepki. CJ McCollum (32/7/4) zasiewał floatery albo z półdystansu po pick and rollu. Brandon Ingram (29/8/7) wchodził kozłem na low/high post skąd grał swe firmówki tyłem do kosza.

Russell Westbrook 5/15 z gry i 6 fauli. Widzieliście podanie jakie posłał z autu na samym początku meczu? Piłka odbiła się od “korzenia” obręczy. Nikt nie wiedział o co chodzi, wszyscy machnęli ręką. Wiadomo Russ, on tak ma.

Sama końcówka też “profesorska” w wydaniu gospodarzy. Zdecydowanie najstarsza i wydawałoby się doświadczona jest to ekipa. Pozwolili sekundom płynąć, czekali aż piłka trafi do najlepszego free throw shootera na placu… i dopiero sfaulowali. Brawo! Oczywiście w zamyśle był przechwyt, ale sami powiedzcie jak to wygląda z boku:

“LeBrick!”

Naoczni świadkowie donoszą, że Brandon Ingram krzyknął “LeBrick” przy ostatnim rzucie Jamesa. O tak, sympatia jest tutaj obopólna. Wielu młodych gracy zostało poświęconych, złożonych w ofierze na królewskim dworze. Wiecie o czym mówię.

Mój najgorszy przyjaciel zadał mi ostatnio pytanie ile kabanów [tutaj przekleństwo] LeBron, żeby mieć Ingrama w zespole. Nie wiedziałem czym jest kaban więc odpowiedziałem, że 23. LOL

A tak serio, Igram nie zaistniałby w zespole Jamesa jak zresztą wielu innych młodych/zdolnych. Nie jako gracz, którym jest obecnie. James niestety ograniczyłby go do roli obrońcy i spot up shootera. Podobnemu zjawisku w pewnym sensie podlega aktualnie Westbrook, któremu “obcięli mu pióra”. Ten transfer to kadrowy KRYMINAŁ. Kto na to wpadł, kto to przyklepał, masakra! Jak będzie trochę czasu opiszę ze szczegółami jak Lakers zepsuli wszystko i gdzie popełnili największe błędy kadrowe, rozwojowe, kontraktowe.

Dziś zwycięstwa nie mieli prawa oczekiwać. Poza opisanym powyżej, ta drużyna jest zepsuta, przeżarta gwiazdorstwem i niedopasowana. Kluczowe fragmenty:

  • AD spudłowane da wolne
  • strata LeBrona
  • Westbrook nie dostaje gwizdka, nie wraca do obrony
  • LeBron nie dostaje gwizdka, nie wraca do obrony
  • energia siada
  • mają naciskać/ przechwyt zrobić, ale dwóch weteranów nie ma siły się ruszyć


Podziękowania dla Patronów, uszanowanko Panowie, każdy przejaw dobrowolnego wsparcia GWBA odbieramy jako najwyższy komplement w stronę naszej pracy:

  • Andrzej Jan A
  • Ostr P
  • Marcin M
  • TLenar
  • Lickiewicz

Dobrego dnia wszystkim. b

Ostatnie Wpisy

44 comments

    • Array ( )

      A kto mi zabroni z pastowanym kabanem po lesie spacerować? ©Pawlak

      (otóż dziś to już jest przestępstwo black face)

      (2)
    • Array ( )

      South Park z dubbingiem (z lektorem w sumie też) to zbrodnia. Zabija połowę mocy serialu, który jest genialny. Tylko oryginał chłopaki, tylko oryginał 😀

      (1)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Na początku 3 kwarty jak Russ dostał czwarte przewinienie i go ściągnęli to strasznie się przestraszyłem, bo LA zaczęło odrabiać straty. Na szczęście wrócił i pomógł dowieźć Pelikanom. Ale szczerze: nie lubię gościa już od czasów OKC z Durantem ale chciałbym mieć 1/4 jego mindsetu ( który wynika albo z niesamowitej pewności siebie albo może z pewnych deficytów mentalnych). Chłop wali airballe, blokują go, kolejne cegły, na obwodzie to już go nie kryją ale nie ma najmniejszych problemów żeby odpalać kolejne trójeczki, penetrować i walczyć na całego. Czy dla dobra drużyny czy siebie to już inna historia.

    (10)
    • Array ( )

      Dokładnie w punkt. Jeśli Rus ma obcięte pióra w LA to co by dało gdyby grał jak chciał. Nic. To, że by lepiej wyglądał nic nie dałoby drużynie bo we wszystkich, których grał na koniec sezonu nic to nie dawało. Zwłaszcza kiedy był głownie odpowiedzialny za ciągnięcie drużyny to jego styl nic nie daje. Nie wiem z kim on miałby zrobić duet czy trio skoro zawsze wtedy jest ograniczany albo jako pierwsza opcja poza statystykami nic więcej nie wnosi. Ani z niego rozgrywający, ani punktujący, żadne z niego obrońca. Jedyne to co miał to dynamit, agresje i mocne wjazdy, które generowały inne statystyki i możliwości dla drużyny. Teraz kiedy jest starszy to nawet ta jego dynamika już nie robi tyle szumu a te gorsze strony okropnie wychodzą i ogólnie brak ogarnięcia co się dzieje. Masakra. To są fakty. Taki Carmelo to też przez 90% kariery był rozkapryszoną gwiazda, która tylko biła statystyki. Kiedy Grał w Knicks to czy wygrywali czy przegrywali miałem wrażenie, że Carmelo musi swoje punkty dobić i tyle. A jak musiał podawać to już było źle. Rus ma podobnie czyli tłuste linijki to znaczy swoje robi ale czy na pewno… Dlatego teraz tak ciężko coś z niego wyciągnąć kiedy ma inne zadania i właściwie cele. Nic lepiej już z nim nie będzie, wiek go goni i z takimi dynamicznymi koszykarzami zawsze zjazd jest szybszy niż bazującymi na technice i inteligencji 😉 Lakers wbili sobie tym transferem gwoździa do trumny i tyle. Bez niego ich gra nawet w tym składzie wygląda lepiej. Nic do chłopa nie mam ale no ni chuja gra i boli od samego patrzenia. Najbardziej mnie irytuje w tej ich ekipe jak ktoś ma piłkę i zaczyna robić pod siebie akcje, to widać z daleka, że już nic tam nie jest zaplanowane tylko klepie taki w parkiet 20 sekund, żeby na siłę oddać rzut czy wjechać a jak sie nie uda to paniczne podanie na ostatnie sekundy. Cały sezon ich taktyka tak wygląda. ehhh szkoda strzępić ryja

      (10)
    • Array ( )

      Lebron James 2 all time gości trochę szacunku 🙂 Nie zawsze sezon wychodzi , coraz częściej kontuznowany plus Davies wieczna kontuzja.

      (-17)
    • Array ( )

      statpadder z tyloma mistrzostwami i finałami, wstawaj gOaT…, i jeszcze te minusy dla MówiJakJest. Banda upośledzonych hejterów.

      (-5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie lubie stylu gry Lebrona, nie lubie jego wytykania nosa w prace trenera, nie lubie gdy rości sobie prawa do zarządzania transferami, nie lubie go za milion innych rzeczy… Ale akurat Ingram aka zjarany, zmanierowany, sfochowany pseudogwiazdor może mu buty czyścić. Ingram z warunkami fizycznymi prawie jak Durant, z talentem do rzutu, który się po prostu dostaje w genach, powinien już dawno być niekwestionowanym liderem Pelicans. Powinien ten zespół „ciągnąć” za uszy, tyrać w obronie, wspierać kolegów itd. A przyszedł taki CJ i już jest samcem alfa. Także możesz sobie Brandonek krzyczeć Lebrick, ale w porównaniu do Jamesa będziesz zapamiętany jako jakiś podrzędny grajek, który gdzieś tam, kiedyś kręcił się koło Jamesa.

    (26)
    • Array ( )

      Nie masz pojęcia o czym mówisz, po pierwsze to Ingram krzyczał “Coach Green”, po drugie to jest prawdziwym tytanem pracy, a nie jakąś sfochowaną gwiazdką.
      Poza tym bez niego Pelicans nie istnieją, jego prezencja na boisku zmienia wszystko, bilans z nim to bodajże 30-26, bez McColluma mieli już ładną serię zwycięstw, bez Ingrama w składzie nie byli w stanie wygrać spotkania, więc zanim zaczniesz gadać głupoty, to może obejrzyj jakiś mecz.
      Bilans z Ingramem po all-star break to 7-1, staty na poziomie 27,7,7.

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Memphis coś pięknego, kwintesencja sportu drużynowego. Ciekawie i moim zdaniem trafnie, ekipy Suns i Grizzlies opisał wczoraj jeden z komentatorów – “they have more answers than they have questions”.

    (12)
    • Array ( )

      Jestem tu od niedawna. Czy ten za przeproszeniem od dawna tak wypisuje? O czym on w ogóle gada? Czy to jest tak nudny gościu ze siedzi w Internecie i pisze takie komentarze?

      (14)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Uważam, że LeBron bardzo dużo traci swoim zachowaniem w tym sezonie. Rozumiem, że jest sfrustrowany tym co się dzieje. Jednak jako ktoś aspirujący do roli GOAT-a, powinien pokazać sportową klasę również swoim zachowaniem.

    (24)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Bronek niech się skupi na tym żeby dociągnąć jako król strzelców na koniec sezonu czym znowu postawi poprzeczkę niewiarygodnie wysoko w historii NBA 🙂 będą mieli długi czas na odpoczynek i przebudowę drużyny, tylko kto weźmie na klatę kontrakty Westbrooka i Davisa jeżeli faktycznie chcieliby nim po handlować… jakoś nie widać szans na poprawę rostera Lakers , więc może przydałby się art Admina , jak Lakers skopali ten sezon ale też jak mogą się poprawić w lecie żeby przyszły sobie odbić 🏀

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Szczerze się cieszę, że Lakers nie będzie w play-in. O wiele bardziej wolę oglądać świeże ekipy jak choćby i San Antonio.

    (18)
    • Array ( )

      Ze co?sas? Przecież to beda nudy naf nudami, a z lebronem to zawsze jest arcyciekawe. Zwłaszcza ze sas bedzie latami nie wiadomo co, a lebrona czyli nr 2 a za chwile króla wszechczasów, oglądamy ostatnie lata! Każdy zespol poświęcić byleby oglądać lbja!

      (-18)
    • Array ( )

      @Rotfaler Niby tak, ale LAL z tymi 3 HOF powinny wygrywać ze wszystkimi mając za uzupełnienie zespół z G league. Moim zdaniem nie zasługują na PO.

      (8)
  7. Array ( )
    miś4kontratakuje 2 kwietnia, 2022 at 15:38
    Odpowiedz

    Bardzo ciekawa sytuacja w końcówce rs. Chyba mało kto chce grać z Booklynem w pierszej rundzie więc, niby fajnie jest mieć przewagę parkietu, ale z drugiej strony nie specjalnie chcesz z Nets grać (Heat, Bucks). Wielka szkoda, że Cavs okoliczności zajechały i można się spodziewać, że nawet nie będzie ich w play-offach. Spore rozczarowanie po takim sezonie. Obstawiam, że play-in przejdą na Wschodzie – Nets i Hawks.

    Sytuacja na Zachodzie też ciekawa. Ależ Tyronn Lue zbudował drużynę. Clippers są bardzo głębocy i straszliwie zintegrowani. Każdy kto wychodzi na parkiet zna swoje miejsce i gra na swoje 100%. Obstawiam, że ograją w play-inach Wolves i będą grać w pierwszej rundzie z Niedźwiedziami. Niełatwa przeprawa czeka Memphis, gdy będą zdrowi George i Powell i wszyscy inni.

    W środku tabeli Wschodu i Zachodu taki ścisk, że każdy mecz się liczy.
    Lakers muszą wygrać minimum 3 mecze z 5, żeby wejść do play-inów, przez przegrywane tie-breaki z Pelicans i Spurs. Czarno to widzę.

    (6)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron nie dostaje gwizdka nie wraca do obrony…w meczu prawie o wszystko w sensie playin…dlatego nigdy nie będzie nawet powaznie porównywany do MJ choć warsztatowo gracz wybitnyc

    (40)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Memphis jest niesamowite, to co Jenkins zrobił z tą bandą to cud. Tak się bawić trzecim składem z CP3 i resztą? Niesamowite!!!! Ciekawe jak będą wyglądać w play off ale kurka pomimo miłości do innych ekip to im zaczynam życzyć mistrzistwa. Ci gości wyglądają jak by grali na zawsze na 110 procent jak Giannis. Nie ma zabawy, wygrywamy!!!

    (9)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin co ty pieprz ysz.Embiid bez Hardena 2 razy graczem miesiąca i cały sezon zajebisty i poprzedni,a Ty o Jokiciu który może będzie 5,6 albo Play on.Czasami jesteś oderwany od rzeczywistości.

    (-3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Rozumiem, że Joker to świetny gracz. Prawdopodobnie jedyny w historii o takiej charakterystyce, ALE:
    1. Jego drużyna (wiem, partnerzy średni i brak Murraya i MPJ) jest dopiero szósta na zachodzie.
    2. W obronie, mimo okazyjnych kluczowych bloków w końcówce meczów, jest poniżej przeciętnej.
    3. Phoenix (Booker, CP3), Memphis (Ja), Milwaukee (Giannis) czy nawet Philly (Embiid), Golden (Curry) bądź Dallas (Luka) czy Boston (Tatum) mają lepszy bądź podobny bilans, a zawodnicy w nawiasach nadają się na MVP. Oczywiście, niektórzy z nich również słabo bronią, ale najważniejsza nagroda indywidualna za sezon zasadniczy jest moim zdaniem na siłę wpychana Jokerowi. Tak naprawdę każdy z wymienionych powinien mieć szanse na MVP i według mnie (podkreślam, bo to tylko moja opinia, każdy może mieć inną bądź się ze mną nie zgadzać) Jokic nie jest murowanym faworytem.

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    W końcu Admin zrozumiał, że Lebronek nie nadaje się do liderowania jakiejkolwiek ekipie. Na dłużej przynajmniej.
    Przy nim nie rozwinął się żaden młody zawodnik, ogranicza każdego do gracza zadaniowego.
    Kevin Love miał na starcie ogromny potencjał, po graniu z Bronkiem niewiele z niego zostało.
    To tylko jeden z przykładów. Dobrze, że Ingram się uwolnił z tego toksycznego środowiska, nie zmarnuje się przynajmniej. Irving też nie chciał z nim grac.
    Lebron nie jest prawdziwym przywódcą, liderem, przy którym gracze rozkwitają, rozwijają swój talent. On ich tłamsi, dusi i niszczy. Nie ma okreslonej roli na boisku, sam nie wiem kim jest, jak ma grać i na jakiej pozycji i co zrobić, żeby drużyna w końcu zaczęła wygrywać. Indywidualne popisy są bez sensu.
    Po drugiej stronie można postawić choćby Jordana. Jego metody to inna kwestia. W każdym razie Jordan wycisnął 100% z każdego zawodnika ze swojej drużyny. Każdy wiedział gdzie jest i co ma robić. Bullsi mieli prawdziwą drużynę, na lata.
    A Lebron? Nikt nie przychodzi mi na myśl, kto stał się dużo lepszym graczem dzięki niemu. Nie ma , zostawia zgliszcza.

    (27)
    • Array ( )

      MJ i Kobe na szczęście nie tłamsili żadnych zawodników i co więcej – rozumieli, że bycie liderem polega na wspieraniu innych zawodników!

      (0)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Defensorem lebron jest przeciętnym. Czyta gra super stąd potrafi zrobić spektakularny blok czy steal ale za całokształt to nawet nie jest 2 garnitur NBA w defensywie. Taki KD jaki postep zrobił w defensywie.

    (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron wybitny gracz, ale osobowość… ech… czy ktokolwiek w czasach MJa wpadłby na pomysł, żeby nazwać go MikeBrickiem?

    (0)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem co znaczy obcięte pióra ale znam powiedzenie ,że można przyciąć skrzydła no ,ale po truskawce na torcie wszystko można

    (4)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale zeby Westbricka z Carmelo ciezko do dzisiaj w to uwierzyc kto sie na to zgodził.Obydwoch tych samolubów nie wyobrazam sobie z pierścieniem.To absurdalne wyobrażenie

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu