fbpx

NBA: Chet Holmgren opuści swój rookie sezon, nie on pierwszy i nie ostatni

19

Drugi numer draftu NBA Chet Holmgren opuści cały sezon z powodu kontuzji, której nabawił się podczas meczu w lidze amatorskiej. Nie widziałem co prawda reakcji szefa kadr Sama Presti’ego ani właściela klubu OKC Thunder Claya Bennetta, ale domyślam się, że była mniej więcej taka:

Oficjalny komunikat klubu brzmiał mniej więcej tak:

Współczujemy Chetowi, zwłaszcza widząc jego ekscytację na myśl o grze z kolegami w tym sezonie. Wiemy, że ma on przed sobą długą karierę w ramach naszej organizacji i tutejszej społeczności. Jedną z rzeczy, jaka wywarła na nas największe wrażenie była jego determinacja i skupienie. Liczymy, że z ta samą wytrwałością podejdzie do procesu rehabilitacji, przez który będziemy wspólnie teraz przechodzić.

Zawodnik doznał kontuzji stopy, która zakończyła jego pierwszy, nierozpoczęty jeszcze sezon na zawodowych parkietach. Ciężko mi jednak uniknąć wrażenia, że tego typu “ścieżka kariery” jest w ostatnich latach często spotykana (żeby nie użyć słowa powszechna) wśród czołowych wyborów draftu. Oto najgłośniejsze tego typu przypadki ostatniego piętnastolecia.

#Greg Oden (2007)

Numer pierwszy draftu 2007 roku. Gdzie dziś byliby Portland TrailBlazers, gdyby nie ich wszystkie feralne wybory draftu… szkoda gadać. Oden doznał kontuzji prawego kolana w rozgrywkach przedsezonowych i na ławce przesiedział całą kampanię 2007/2008. Kolejne rozgrywki rozpoczął ambitnie, ale szybko powróciły komplikacje zdrowotne i to w zasadzie było na tyle jego kariery, która skończyła się na 105 meczach rozegranych w trakcie sezonów. Naprawdę szkoda, bo na uczelni 213-centymetrowy środkowy był bestią.

#Blake Griffin (2009)

Numer jeden draftu 2009 roku również doznał poważnego urazu lewego kolana podczas ostatniego meczu rozgrywek przedsezonowych w klubie Clippers. Początkowo sądzono że wykaraska się po kilku miesiącach, ale ostatecznie przepadł mu cały sezon 2009/2010. Jego przykład jest jednak diametralnie inny niż Odena, gdyż Griffin wrócił do pełni sił, stając się jednym z najbardziej energicznych zawodników swojej ery, jeśli nie wszech czasów. Zdobył nagrodę ROTY i z miejsca stał się graczem kalibru All-Star, na którego paczki czekaliśmy w każdej kolejce.

#Nerlens Noel (2013)

Szósty pick draftu 2013 roku. Był uznawany za czołowy prospekt rocznika, niestety wiadomo było o jego problemach z więzadłami w lewym kolanie. Obawy Sixers okazały się uzasadnione, Noel przegapił cały sezon 2013/2014 i w zasadzie nigdy nie osiągnął poziomu oczekiwań, jakie stawiano przed nim po udanej karierze uniwersyteckiej. Podczas pierwszych czterech lat po powrocie na parkiet opuścił z różnych przyczyn 105 meczów i nigdy nie stał się istotnym elementem rotacji, mimo zwiedzenia czterech klubów.

#Julius Randle (2014)

Siódmy pick draftu trafił do Lakers, niestety kontuzji, która zamknęła mu pierwszy sezon nabawił się już w pierwszym meczu rozgrywek. Wyraz twarzy znoszonego z parkietu debiutanta pamiętam do dzisiaj. Na szczęście w przypadku Randle’a powrót do zdrowia okazał się możliwy i zawodnik w kolejnych latach praktycznie nie schodził poniżej 70 meczów w sezonie. Ma też na koncie nagrodę MIP i nominację do All-Star Game.

#Joel Embiid (2014)

Niby nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, a Sixers rok po roku draftowali wysoko rekonwalescentów. Historia Noela niczego ich nie nauczyła i… całe szczęście, bo tym razem wybór Embiida okazał się strzałem w dziesiątkę. Embiid, za sprawą kontuzji stopy opuścił nie tylko debiutancki sezon 2014/2015. Na parkiet nie wyszedł również w kolejnych rozgrywkach i dopiero w sezonie 2016/2017 mógł pomóc drużynie.

Wcześniej dał się poznać jako rubaszny megaloman podrywając m.in. Rihannę w internecie i obżerając się Skittlesami, przy okazji przechwalając się czego to on nie zrobi, gdy już wyzdrowieje. Uczciwie trzeba jednak przyznać że, sądząc po jego aktualnej dyspozycji, nie było to tylko czcze gadanie.

#Ben Simmons (2016)

Przepraszam, czy to artykuł o Philadelphii, bo tak zaczyna wyglądać? Ben Simmons, podobnie jak Griffin, doznał kontuzji na obozie przygotowawczym. Uraz stopy przekreślił dla tego zawodnika rozgrywki 2016/2017. Simmons wrócił w kolejnych rozgrywkach głodny gry i zdobył statuetkę ROTY. Wyjmując poza nawias jego ostatnie problemy natury powiedzmy mentalnej, po urazie z początku kariery nie ma już u niego śladu. Narzeka na plecy, ale gdyby ktoś z nas siedział 24 godziny przed konsolą to też by go plecy bolały (jakiś czas temu było głośno o 24 godzinnych maratonach Simmonsa w Call of Duty, na podstawie danych jego konta gracza).

#Markelle Fultz (2017)

Nie wiem czy nazwać to szczęściem czy pechem, ale żeby tak trafiać z tymi wyborami, to trzeba być przypadkiem szczególnym. Rok po Simmonsie Philly wybrali z pierwszym wyborem Fultza, który nie tylko miał uraz barku, przez który rozegrał jedynie czternaście spotkań w pierwszym roku. Do tego doszły problemy psychologiczne, ale tak naprawdę przez całą karierę doskwiera mu zdrowie i nie pomogła tu ani zmiana mechaniki rzutu, ani inne czary. Tylko raz w ciągu pięciu sezonów był w stanie rozegrać więcej niż 19 spotkań.

#Zion Williamson (2019)

Kolejna jedynka draftu, tym razem wybór New Orleans Pelicans. W pierwszym sezonie rozegrał 24 spotkania, 61 w kolejnym i okrągłe zero w rozgrywkach 2021/2022. We znaki dawały mu się przede wszystkim stopa i nadwaga, skutkiem czego specjalna klauzula, tzw. “ulaniec clause” w jego maksymalnym kontrakcie na kolejny sezon. Kiedy gra, jest franchise-playerem, ale jego dyspozycyjność stale jest pod znakiem zapytania.

#James Wiseman (2020)

Do czasu Cheta był to ostatni taki przypadek. Wiseman, drugi numer draftu 2020 roku, rozegrał pół debiutanckiego sezonu (11.5 punktów 5.8 zbiórek) a następnie opuścił cały 2021/2022. Cały czas czekamy na to, jak zaprezentuje się w kolejnych latach. Chłopak liczy zaledwie 21 lat, a Golden State Warriors arcy ciekawy materiał do pracy. Jeżeli 213 centymetrowy chłopak będzie potrafił przytomnie odnaleźć się w tempie gry Stephena Curry, wróżę mu bogatą karierę. Pamiętajmy, że center to najtrudniejsza pod względem wymogów, rygorów fizycznych pozycja w koszykówce. Zobaczcie na początki kariery innych wielkich (dosłownie) chłopaków jak Giannis czy Embiid.

#Honorable mention

Nie mogłoby być tego artykułu bez wspomnienia legendarnego przypadku Sama Bowie’go.

Who the f*** is Sam Bowie?!

Trzymaj się, Chet!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Motyla noga. Czekałem na grę holgrena. Co pokaże w parze z Giddeyem. Wielka szkoda. Jeśli mógłbym zmienić kontuzjowanego, wolałbym żeby połamał się murzyn nr 1 banchero lub ten murzyn nr 3 jabari Parker.

    (-26)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Z cyklu GWBA bawi i uczy – nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki to maksyma Heraklita z Efezu, tego od „wszystko płynie”. I to właśnie z tym związane jest „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”.

    Nigdy nie wejdziesz do tej samej rzeki dwa razy, bo woda w której byłeś za pierwszym razem już dawno odpłynęła i okoliczności są inne. Za drugim razem i kolejnym wchodzisz do innej rzeki. Nie ma to nic wspólnego z wykonywaniem jednej czynności wielokrotnie.

    (41)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W OKC raczej się cieszą, można mieć wytłumaczenie na kolejny sezon tankowania. Sprzeda się w trakcie sezonu kogo się da za picki 2 rundy i będzie git. W najlepszym wypadku zostaną Philadelphią – dobry zespół, ale mistrza z tego nie będzie.
    Thunder oraz Rockets nie budzą we mnie żadnych emocji, z grupy tankowców ciekawią mnie Utah i Orlando. Ciekawe czy Magic w końcu będą chcieli wygrywać jakieś mecze urządzili się na dnie i jest im tam dobrze?
    Jazz mnie fascynują. Sprzedali Goberta za picków, za Mitchella chcą kolejne pięć. Jak długo oni chcą tankować i
    przegrywać? 5, 7, 10 lat? Jaka jest gwarancja, że któryś z tych picków będzie ligowym kozakiem na poziomie Embiida czy chociaż kolejnego Mitchella? Nawet jeśli za rok wybiorą top zawodnika to przez kilka lat czeka go gra w drużynie, która nie wygra więcej niż 30% meczów w sezonie – tak będzie wyglądała przebudowa, kilka lat dostawania w tyłek bo jest przebudowa i trzeba wybierać w top 5 draftu. Wpajanie młodym zawodnikom, że opłaca się przegrywać, brak kultury zwyciężania.
    Rozumiem, że można przytankować jeden sezon (coś na kształt tankowania Spurs po Duncana), poczyścić salary i sprowadzić gwiazdę. Ale tankować 5-7 lat? Nie rozumiem. Wiadomo, to NBA liczy się hajs, a bilety i merch sprzedadzą się bez względu na wyniki. Ale spor też by się trochę przydało.
    Mitchella pewnie nie dałoby się utrzymać, ale zostawić Goberta, powalczyć o kogoś pokroju Beala i na tym budować. Nie wiem. Na pewno Ainge wie lepiej.

    (7)
    • Array ( )

      Ciekawe ile to wytrzyma jeszcze SGA, kiedy poprosi o transfer albo wymienią go za kolejne piłki.

      (3)
    • Array ( )

      Tak w mega skrócie bo nie chce mi się rozpisywać – taki klub jak Utah z małego rynku nie ściągnie gwiazdy w transferze, muszą wydraftować franchise playera i wokół niego zbudować skład, a stwierdzili, że ani Gobert, ani Mitchell to nie jest ten kaliber. Jestem “kibicem” Utah od 1998 i nie chce oglądać tankowania, ale z drugiej strony dopóki nie wybiorą w drafcie jakiegoś ultra kozaka to nigdy tam nie zdobędą mistrza, Bucks trafili z Giannisem, może Utah też się uda, nie da się tego zrobić inaczej, chyba że jakaś inna drużyna będzie chciała się przebudować i odda jakiegoś top playera za picki, ale po co mieliby oddawać zawodnika, który może być fundamentem mistrzowskiej drużyny? Jedynie jakiś sfochowany mógłby mógłby do nich trafić, ale pewnie wolałby wybrać jakieś większe miasto… 😉

      (4)
    • Array ( )

      Jak trafiasz w drafcie przyszłego Lebrona czy Shaqa to znajdą się FA, nawet z najwyższej półki, którzy do ciebie przyjdą.

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Gilbert Arenas, ten sam, któremu tylko raz udało się wyjść poza pierwszą rundę playoffs , gdzie dostał w papę 0:4, mówi, że Giannis Antetokounmpo, dwukrotny MVP, DPOY, NBA Champ i FMVP z 2021 roku, nie rozumie koszykówki i nie wie jak stawać się lepszym w tą grę.

    (8)
    • Array ( )

      Cóż, Charles Oakley powiedział, że Giannis w jego czasach to byłby rezerwowym. Widać im większe bzdury naopowiadasz tym jest głośniej w mediach

      (4)
  5. Array ( )
    Niemiłosierny Ból 27 sierpnia, 2022 at 11:20
    Odpowiedz

    Holmgren- ten patyczak nic nie osiągnie. Jest zbyt wątły. Nie ma murzyńskiego ciała więc to bedzie jedno wielkie pasmo kontuzji.

    (-3)
    • Array ( )

      Może nie patyczaki, ale nie-fizyczne, wolne, europejskie kluchy Jokic i Doncic coś tam jednak grają. Nie tylko napakowanymi NBA stoi.

      (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu