NBA: co to znaczy być graczem Boston Celtics

52

Moja niespełna roczna kotka biega po mieszkaniu cierpiąc z powodu braku kota. Miauczy, drapie, próbuje uciekać, a i tak z tych wszystkich starań nic nie wynika. Jedynie sterylizacja. Albo kot. Temu wszystkiemu z wyżyn kanapy leniwie przypatruje się mój pies. Jego to już dawno nie obchodzi, od czasów schroniska jest kastratem.

Nie wiem czy tegoroczni Celtowie są bardziej jak pies czy jak kotka, z pewnością jednak w zaprezentowanej dyspozycji i z takim nastawieniem mistrzowskiego celu osiągnąć nie mieli prawa. Po prostu nie są Celtami. Nasuwa się więc oczywiste pytanie, co to w ogóle znaczy być graczem Celtics.

Historia

Idąc korytarzami TD Garden, które prowadzą zawodników na główny parkiet mijamy podobizny legendarnych zawodników. Tuż przy drzwiach szatni mieści się podobizna Larry’ego Birda utrzymana w odcieniach szarości. Jedynie zielone akcenty koszulki i numer 33 zostały uwydatnione przez grafika. Bird jak to Bird, z kamienną twarzą oddaje rzut ponad kryjącym go Juliusem Ervingiem. Na ścianie obok piłkę kozłuje K.C. Jones, w wyskoku uchwycono Dona Nelsona i Sama Jonesa. Bob Cousy odwraca się przez lewe ramię mijając rywala, a panowie Bill Russell i Red Auerbach świętują kolejne mistrzostwo. Pod kopułą hali wiszą także zastrzeżone numery takich graczy jak Walter Brown, JoJo White, zmarły niedawno John Havlicek, Kevin McHale, Paul “lepszy niż Kawhi” Pierce czy Robert Parish.

Kevin Garnett w swoim programie Area 21 wspominał, że samo wejście na halę Celtów albo do bazy treningowej wywołuje w nim dreszcze i że do dziś czuje ciężar odpowiedzialności jaką dźwigał zakładając zielony jersey.

TD Garden zdobią także banery upamiętniające siedemnaście mistrzostw NBA zdobytych przez organizację Celtics. Grać dla tak wymagającej publiczności, przyzwyczajonej do sław i zwycięstw na pewno nie jest łatwo. Szczególnie, że po ostatniej batalii w playoffs przeciwko Cavs, wchodząc w sezon ze zdrowym Kyrie Irvingiem i jeszcze sowiciej opłacanym Gordonem Haywardem wszyscy liczyli co najmniej na finał NBA.

Pięć przykazań

W samej szatni Bostonu na wiszącej zaraz za progiem dość niepozornej tabliczce napisano pięć przykazań, które według trenerów i zarządu organizacji kształtują właściwego gracza Celtics. Jesteście ciekawi jakie to zasady?

  1. Spiesz się wracając do obrony.
  2. Maksymalny wysiłek wkładaj w wypełnianie założeń obronnych.
  3. Bądź twardy.
  4. Graj zespołowo. Znajdź odpowiednie tempo i czas do oddania dobrego rzutu.
  5. Zdominuj walkę o bezpańskie piłki.

Zaledwie jedna wzmianka o zdobywaniu punktów w erze palenia siatki rzutami dystansowymi, w czasach gdy defensywa skutecznie wybijana jest z głów graczy gwizdkami sędziów i pójściem na wymianę ognia z rywalami.

Pamiętam, że stałem nieśmiało w rosnącym tłumie dziennikarzy i myślałem kto z rozciągających się właśnie Celtów pasuje mi do tego opisu. Kto jest zadziorny, bezczelny i nieustraszony, kogo nie chciałbym spotkać ani na boisku ani na ulicy bostońskiego Downtown. Pierwsze co przyszło mi do głowy to nie nazwiska potencjalnych kandydatów, ale anty przykład takiej postaci: kiwający akurat radośnie głową w rytm muzyki wszedł wówczas do szatni Kyrie Irving.

Czy w żyłach Kyrie płynie zielona krew?

Sezon 27-letniego Kyrie Andrew Irvinga pod względem statystycznym wygląda w porządku, bardzo podobnie do okresu gry w Cavaliers: 23.8 punktów przy skuteczności za trzy na poziomie 40%, prawie siedem asyst i równo pięć zbiórek. Liczba zwycięstw i ich styl nieco rozczarowały, ale wciąż dawały wygodne, czwarte miejsce w drabince playoffs. Wszyscy eksperci mówili, podpierając się solidnym materiałem dowodowym, że Kyrie to przede wszystkim gracz drugiej części rozgrywek, którego ręka nie zadrży gdy przyjdzie oddawać najważniejsze rzuty…

Spójrzmy na serię z Bucks, po słynnym pierwszym meczu “weryfikującym Antetokounmpo” nadszedł totalny klops Irvinga w postaci 9 oczek i 20% z gry w drugim spotkaniu. W trzecim starciu, na własnym parkiecie, uskładał 29 punktów, ale przy skuteczności 25% za trzy i 36% w całkowitym rozrachunku. Najistotniejszy dla losów serii Game 4 to skandaliczne 14.3% z dystansu.

Statystyki jednak nie grają, można odwrócić losy serii nie bawiąc się w cyferkowe bingo. Powiem szczerze, Irving zdecydowanie bardziej drażni mnie czym innym: swoim podejściem do bycia liderem.

To ma być lider?

Przyzwyczajony do grania u boku LeBrona zapomniał chyba, że jego zadaniem jest nie tylko dostarczanie punktów i taniec z piłką, ale przede wszystkim czynienie swoich kolegów lepszymi. Bycie słyszalnym na boisku i w szatni, motywowanie do lepszej gry oraz odpowiedzialna współpraca z mediami. Tymczasem mniej lub bardziej spektakularnych wpadek w wywiadach Irving zaliczył podczas tego sezonu kilka:

Ci młodzi goście nie wiedzą jak być drużyną na mistrzowskim poziomie (…) muszę być lepszym liderem dla tego zespołu.

Zadzwoniłem do LeBrona aby go przeprosić. Jako młody zawodnik chciałem robić na boisku wszystko. Chciałem być tym, kto zaprowadzi nas do mistrzostwa – liderem.

To dla nas rok próby, mamy w szatni wielu młodych graczy, którzy czują, że mogą znacznie więcej niż w rzeczywistości robią. I to jest OK. Ale przy tym musisz być dojrzały i profesjonalny każdego wieczoru.

Jeśli mówisz coś takiego o grupie ludzi, którzy rok temu walczyli w finałach konferencji na dystansie siedmiu spotkań, to nie jest to najlepszy pomysł na budowanie autorytetu w szatni. Na konferencjach prasowych Kyrie odmienia także przez przypadki słowo lider, ale nie potrafi rzeczywiście przenieść tego na parkiet i szatnię.

Duże psy nie szczekają

Problemem Irvinga jest również jego “tymczasowość”, krótkie kontrakty, unikanie zobowiązań i jasnego określenia ścieżki swojej dalszej kariery. Dla wielu zawodników gra w Bostonie jest spełnieniem marzeń, nawiązaniem do wielkich tradycji Celtów. Kyrie wygląda jakby wylądował w tym zakątku płaskiej Ziemi na próbę. Uda się – fajnie, nie uda – trudno, jadę dalej, życie powinno być pasmem przyjemności.

Gdy z najwyższego piętra TD Garden oglądałem tegoroczne starcie z Lakers, Irving doprowadzał mnie do szału – mało waleczny w obronie, koncentrujący grę wokół siebie, przetrzymujący piłkę i forsujący rzuty. Po spotkaniu nawet nie podszedł do dziennikarzy tylko ubrał modny płaszczyk i kapelusz oddając głos Rozierowi i Tatumowi, czyli młodym, którym się wiele wydaje…

Od admina: pozwalam sobie wtrącić jakże trafny komentarz czytelnika po dzisiejszym meczu, który zakończył sezon Bostonu:

Bardzo uważnie przyglądałem się wujasowi Drew w ostatnich 2 meczach Bostonu i razi kompletny brak zaangażowania. Jak naburmuszona nastolatka. Nie wraca w kontrze, przekazuje w obronie George’a Hilla Horfordowi lub innemu wysokiemu, samemu przejmując często Giannisa. Na miejscu Stevensa po game 3. startowałbym Rozierem… Gwiazda czy nie, ale trzeba zapie%niczać w playoffs!

NBA: co to znaczy być graczem Boston Celtics?

Kto spełnia pięć wymienionych we wcześniejszym akapicie warunków bycia dobrym Celtem? Sprawdźmy:

Scary Terry Rozier

Walczak, trochę zakapior, butny i nieustępliwy. Od początku sezonu, choć obaj panowie tonowali nastroje, było wiadomo, że z Irvingiem za sobą nie przepadają. Mając 26 lat nie ma już ochoty oglądać zmanierowanych pleców słynnego kolegi i na pewno ustawi się w kolejce po sowitą wypłatę i minuty po zakończeniu rozgrywek. W kwietniu mówił:

Nie mogę się doczekać aż ten rok się skończy. Nie mam zamiaru kłamać. Wchodzę w swój prime i nie zamierzam na nikogo czekać. Rywalizujemy (z Kyrie) nikt nie mówi tego głośno, ale tak właśnie jest [Rozier]

Tutaj nic nie poradzę, jestem fanem, lubię gościa, miałem okazję chwilę porozmawiać z nim będąc w Bostonie. Niski, żylasty. W którymś z kryminałów Wojciech Chmielarz napisał, że śledczy najbardziej bali się aresztować nie wielkich, napakowanych typów, którzy nigdy nie potrzebowali się bronić, ale chudych facetów o wściekłym spojrzeniu, którzy już nie raz musieli się o wszystko szarpać. Taki jest dla mnie Scary Terry.

Al Horford

Spokojny, opanowany w rozmowie i na boisku. Prawdziwa defensywna kotwica, potrafi skorygować ustawienie kolegów. Dwa bloki na Ludzkim Alfabecie były ozdobą spotkania numer jeden. Odebrał dobrą szkołę w doskonale poukładanej Atlancie, stanowi przedłużenie myśli trenera na parkiecie.

Dla naszego zespołu najważniejsza jest obrona. To wszystko czego potrzebujemy. Wiem, że nie spełniliśmy oczekiwań przed playoffs, ale jesteśmy tu i tylko to się liczy [Horford]

Marcus Smart

Bardzo podobny profil do Roziera, ale jeszcze mocniej skoncentrowany na bronionej stronie parkietu. Zawsze w centrum zamieszania, wymusza faule, przebija się na zasłonach, wpycha ręce tam, gdzie mogą zostać złamane i wychodzi z tego bez szwanku. W 2017 roku, gdy w pierwszej piątce Celtów biegali Isaiah Thomas, Amir Johnson, Avery Bradley, Jae Crowder oraz jedyny obecny do dziś Al Horford, Smart napisał dla Players Tribune ciekawy artykuł zatytułowany “Świetny czas na bycie Celtem”. Znalazło się w nim znamienne zdanie:

To skład, który stworzyłbyś nie umiejąc grać w NBA Fantasy Draft.

I dalej:

Każdy gracz zna tu swoje zadanie. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Jestem wdzięczny Bostonowi, bo nie wydaje mi się by w innym mieście mógł zaistnieć podobny klimat. Jesteśmy najlepszym zespołem, a nie grupą indywidualistów. Myślę, że ta mentalność jest wpisana w Boston.

Wszystko pięknie, ale żaden z wyżej wymienionych panów nie pociągnie za uszy Celtów przez piekło czterech pieruńsko ciężkich rund. Do mistrzostwa potrzebne są gwiazdy i liderzy. Bezczelnie biały Bird, rewolucjonizujący zasady gry Russell czy krzyczący “Everything is possible” Kevin Garnett.

Irving jest zbytnim indywidualistą by przewodzić grupie walczaków. Defensywne zakapiory pozbawione są z kolei iskry bożej i siły ognia mogącej przebić się chociażby przez Bucks. Hayward nie jest tym samym zawodnikiem co przed kontuzją. Nie dziwię się, że stresująca praca Danny’ego Ainge’a uważanego przecież za ligowego cudotwórcę, doprowadziła go do stanu zawałowego.

Co dalej z Celtami?

Postawić na kolektyw młodych, zadziornych graczy? Jaką gwiazdę wpasować do bostońskiej układanki? Co zrobilibyście na miejscu menedżerów? Jestem szczerze ciekawy Waszych opinii. Jako fan, którego nazwa wifi to “Boston Pride” życzę sobie puszczenia Kyrie wolno. Co myślicie?

[Grzegorz Szklarczuk]

Ostatnie Wpisy

52 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Co w dawnych czasach znaczyło być graczem CELTICS, to wszyscy wiedzą.

    Co w obecnych czasach znaczy bycie graczem CELTICS, też wszyscy wiedzą. A jak nie wiedzą, niech zapytaja atomowego karzełka I. Thomasa…

    (42)
    • Array ( )

      Ha! Drugi raz w karierze pierwszy! Będzie trzeci raz – będzie TRIPLE SINGLE!

      (-5)
    • Array ( )

      Przykre ze gościu który pisze od niedawna ma bardziej bogate słownictwo i pisze o wiele lepszy artykuły od adminów, blców i innych ‚pisarzy’

      (16)
    • Array ( )

      To ja nie wiem co to znaczy bycie graczem Celtics w obecnych czasach…

      Za to wiem że w Celtics nic nie ma za darmo.

      To co stało się z Thomasem w zeszłym sezonie pokazało że jego trade był jedynym słusznym ruchem że strony Celtics.
      Celtics nie są debilną organizacją jak Lakers czy Cavs które rozdało kontrakty na lewo i prawo a teraz tonie.

      A przykład Thomasa? Jeżeli bycie graczem Celtics w dzisiejszych czasach oznacza wołanie o furgonetkę gotówki od zespołu to strasznie się mylił tak amo jak Ty

      (-1)
    • Array ( )

      w dawnych czasach… to spytaj Billa Russella dlaczego powrócił do hali po kilkunastu czy 20latach na ceremonię… tyle znaczyła lojalność Celtów klubu i kibiców wobec niego zaraz po zakończeniu jego kariery,,,ta duma to puste słowa

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Może dobrym następcą i za razem nowym liderem byłby Kemba Walker, człowiek dotychczasową karierę spędził w Charlotte gdzie nie oszukujmy się miał przeważnie kibel a nie drużynę, o ile dobrze pamiętam z jego strony narzekań nie było…

    (18)
    • Array ( )

      Samozwańczy Mesjasz – Kyrie Elejson zatopił Boston 🙂 Podobnie jak Ty uważam, że Kemba lepiej pasowałby niż Terry. Nie ten skill, a pewnie i tak trzeba będzie go przepłacić, żeby został.

      (5)
    • Array ( )

      Wydaje mi się ze z kemba byłoby to samo co z irvingiem, nie wydaje mi się liderem który pociągnie kolegów za uszy przy gorszym dniu

      (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Zabawnie by bylo, gdyby Celtics nie zaproponowali nic Kyrie- tylko “dziekujemy za wlozony wklad i zyczymy jemu i jego rodzinie samych sukcesow”

    Boston lepiej wygladal z zeszloroczna grupa wojownikow, niz z tegorocznymi powracajacymi gwiazdami

    Kyrie jest swietnym zawodnikiem 1:1 i naprawde ma spore umiejetnosci, ale jego dominacja pilki ograniczna Tatuma i Browna

    Sensowne sign n trade oczywiscie ma sens, ale ja bym postawil na kolektyw, Kyrie niech jedzie pomagac w Lakers

    (22)
    • Array ( )

      Samozwańczy Mesjasz- Kyrie Elejson zatopił Boston. Podobnie jak Ty uważam, że Kemba pasowałby dużo lepiej niż Terry jako pierwszy rozgrywający. Nie ten skill, a raczej trzeba będzie go przepłacić jeśli ma zostać.

      (1)
    • Array ( )

      Nie wiem jak to wygląda jeśli chodzi o kontrakty ale tak jak ty – trzymałbym się składu z zeszłego sezonu pt. Rozier, Smart, Tatum, Brown itp. A z Haywarda po prostu zrobił nominalnie 6 gracza, bo mimo iż nie do końca w formie, to nadal zajebiaszczy zawodnik 😊 za żadne skarby nie zatrzymywalbym Irving (bez hejtu, z szacunkiem dla jego umiejętności).

      (9)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Miałem mieszane uczucia po wymianie IT na Kyrie, potem miałem mieszane uczucia przez cały ten sezon. Teraz już nie mam mieszanych uczuć. Kyrie nie jest lideram i nie pasuje do naszej organizacji. Przydałby się AD + jakiś ocierający się o All Star PG. No i koniecznie trzeba zostawić Smarta, Ala i Tatuma.

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Kemba dobry grajek, ale postawiłbym na Roziera, który przesiąkł koniczyną i jest głodny gry. Wierzę, że doceniony przez Boston zwróci się z nawiązką.
    Kyrie won, jakby utalentowany nie był, ewidentnie wpływa toksycznie na tą drużynę. Powinien zjeść Snickersa, gdyż od czasów kiedy to zażądał transferu z Cavs grożąc sabotowaniem sezonu – wyszła z niego krnąbrna gwiazdeczka, postradał rozum czy pogubił się – tak czy siak źle dla drużyny.
    Co z tym Gordonem? Jeszcze bardziej zagubiony niż powyższy się wydaje. Siedzi na ławie z miną tego nastolatka, co w ogólniaku siedział w ostatniej ławce pod ścianą. Wycofany, trochę nieobecny i z całym szacunkiem dla talentu – nie ta psycha co PG13 i według mnie do poziomu sprzed kontuzji nie wróci.
    Może Davis to odpowiedni wybór? Patrząc na rozgrywkę z Pels mam mieszane uczucia, ale na pewno Boston mógłby wiele zaproponować w ramach transferu, a AD trafiając w tak charakterne środowisko nabrałby tożsamości? Taki Garnett vol. 2 i nie myślę tu o podobieństwach czysto koszykarskich.
    Może Kawhi by się oparł predestynacji anielskiej, bo pomijając charakter, a raczej jego brak, to zawsze gigantyczny upgrade talentu. Wówczas może Celtycka krew zagotuje się, w młodym narybku, a lider wyrośnie sam?
    Pozdrawiam serdecznie.

    (2)
    • Array ( )

      Kawhi na boisku jest liderem, jeśli chodzi o grę. Potrafi wziąć ciężar gry na siebie. A Smarta już maja, człowieka który dba o dobre mentalne nastawienie drużyny.

      (5)
    • Array ( )

      Mi sie wydaje, ze po tym jak zachowywal sie Anthony Davis w tym roku, charakterologicznie moze to byc podobny przypadek jak Irving. Niedojrzały do konca gosc, ktory chcialby byc liderem ale nie ma do tego predyspozycji. W Bostonie potrzeba dojrzalych emocjonalnie gosci przy ktorych Tatum i Brown moga sie rozwijac a nie niedojrzalych emocjonalnie gwiazd, ktore popsuja chemie w druzynie.

      (15)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Czytając ten artykuł mam wrażenie że autor chciał zrzuć winę na Kyrie. Niewątpliwie jest on zawodnikiem 1:1 ale to ostatecznie cały zespół poniósł klęskę. Brad Stevens jest doskonałym trenerem ale jakoś słabo zarządzał tą drużyną. Widać, że tej drużynie brakuje chemii.
    Tak sobie myślę, że jeśli Bucks wygrają mistrzostwo to ten artykuł mógłby brzmieć: jak to Bucks zmietli innych i zdobyli mistrzostwo.

    (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako fan Bostonu, tez sie pod tym podpisuje, Kyrie Irving choc jest bardzo dobrym graczem to nie pasuje do Bostonu. Co więcej, jestem przeciwny próbom wymiany Jaylena Browna i Tatuma na AD, bo uważam, że Ci dwaj gracze mogą się jeszcze niesamowicie rozwinąć (obydwaj sa zdecydowanie graczami na poziomie 20+pkt i dobrej defensywie). Nie skreslam tez Haywarda, wierze ze za rok bedzie juz graczem z poziomu AllStar. I siedze od kilku dni i mysle, kogo Boston moglby wziac na swojego PG w takiej sytuacji, bo jakies wsparcie by sie tam przydalo po odejsciu Irvinga i chyba mysle ze najlepiej dla Celtics byloby przygarnac Mika Conleya za picki draftu! Do tego dobrac jakiegos dobrego defensywnie weterana na skrzydla/pod kosz i byloby dobrze 🙂

    (13)
  8. Array ( )
    Hejtowany miś 9 Maj, 2019 at 14:24
    Odpowiedz

    sing and trade – Irvinga. Podpisać, i wysłać w ramach trójstronnej wymiany do LAL w zamian pozyskując A.D. z NOP.

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem szanse na wygranie mistrzostwa będą na tę chwilę tylko wtedy, gdy do Celtów w offseason dołączy gracz pokroju KD. To oczywiście mało prawdopodobne, dlatego uważam, że Celtics powinni bez żalu pożegnać Kyrieelejsona, niech wraca być sidekickiem LBJ’a. Zespół trzeba zbudować wokół Tatuma i Browna, którzy mają potencjał na bycie graczami all-star (przynajmniej Tatum). Chciałbym, żeby się okazało, że Tatum zostanie graczem takiego formatu jak np. Pierce czy Paul George. Wtedy naprawdę można zbudować ekipę wokół prawdziwych Celtów.

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako nie-kibic Bostonu napiszę obiektywnie: Boston co sezon jest przehajpowany. Przez te tłumy kibiców, które kiedyś oglądając NBA pomyślały sobie” komu by tu kibicować? a dobra, będę kibicował najbardziej utytułowanej drużynie w historii, pewnie niebawem znowu coś wygrają”. Bardzo oryginalnie 😀

    A prawda jest taka, że Celtics nie są tą drużyną co w XX wieku. Zdobyli jedno mistrzowstwo grając czwórką all-starów. Błazen The Truth, który sam nic nie osiągnął + pozer Garnett, który także sam niczego nie osiągnął. Zdobyli razem z pomocą 2 all-starów ledwo jedno mistrzostwo i napinają się w tv jakby zrobili co najmniej 3-peat.

    Poza tym epizodem Boston od dawna nie pokazał niczego. W głowach koszykarzy kojarzony jest głównie z “lojalnością” wobec Isaiah Thomasa i z wymiany z Netsami, która owszem byłą sprytna, ale także pogorszyła wizerunek klubu. Dotarli do finału rok temu dzięki słabości konferencji wschodniej, przewadze parkietu i sporej ilości szczęścia w serii z Bucks. Co roku są uznawani za foworytów i co roku są weryfikowani. Większość graczy jest na poziomie zawodników takiego np. Utah Jazz, ale przez tej hajp są uważani za dużo lepszych.

    A teraz minusujcie prawdę “oryginalni” kibice C’s 😀

    (15)
    • Array ( )

      Problem w tym że nie ma tu za grosz prawdy którą próbujesz głosić.

      Celtics zawsze przystępują do PO w roli underdoga. Jak taka drużyna może być przehypowana?
      W zeszłym sezonie mówiło się że po kontuzji Haywarda kończą sezon a dostali się do PO czego nie udało się np Lakers o których cały czas się pieje. Mieli nie przejść Mil rok temu a przeszli. Mieli nie przejść Phily a ograli ich jak szmaty. Mieli poledz z Cavs a doprowadzili do 7 gier!!!

      Zobacz co było w tym sezonie. Nie dawano im szans nawet z Indiana. A jak wygrali to pisano że wygrali bo Indiana grała bez Oladipo. Ale że Celtics sami grali bez swojego lidera obrony Smarta to już nikt nie wspominał.

      Taki jest los przehypowanej drużyny?

      Dla porównania Lakers cały sezon szli na mistrza nawet gdy do PO się nie łapali.

      Ale to nic. Celtom pasuje rola underdoga i wywaalczania sobie tego co innym daje się za nazwę czy za nazwisko gracza.

      (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja nizej podpisany fan klubu Boston Celtics, bedacy z druzyna od 12 lat stale, na gorze i dolach chce aby Kyrie Irving spie….rdalal z daleka od tej organizacji ktora popsuł, Gordona H. prosze o amnesty. I napisanie wielkiego dziekuje i przepraszam dla Ala Horforda ktorego nikt nie docenia a bez ktorego nie wygraliby ani jednego meczu w tych playoffs. Jason T. Ucz sie chlopie bo teraz to twoj team. J.Brown, niestety pewnie cie sprzedadza. Marcus Smart fajnie ze wrociles na koniec zeby pokazac ducha walki, ale w tym przypadku nie pomogles. Rozier, tak odstaniesz te S5 i pokaz co potrafisz, chociaz oprocz zadziornosci smierdzisz troche kasą i maksem na przyszlosc.

    (1)
    • Array ( )

      czesc chlopcze 😉 powiedz mi z ktorego ty jestes rocznika ??? gdyz troszeczke nie pojmuje twojej wiedzy I podejscia do koszykowki.

      (2)
    • Array ( )
      Brad Stevens 9 Maj, 2019 at 16:10

      “… Sam niczego nie osiągnął…” – bradzo błyskotliwa analiza. Zechciej pojąć prastarą prawdę o koszykówce – to sport zespołowy. Nikt nigdy niczego w nim nie osiągnął w pojedynkę. Ta dyscyplina sportu tak ma, że zazwyczaj musi się zebrać ZESPÓŁ i wtedy czasami się udaje.
      PS. Nie przejmuj się jeśli tego nie ogarniasz. Kyrie też nie ogarnia.

      (11)
    • Array ( )

      The Truth odniósł sie do sytuacji z Pierce’m, Garnettem, Allenem i Rondo. To był jedyny skład z którym zdobyli mistrzostwo i trzeba przyznać, że byłoby dużą sztuką w takim składzie przynajmniej jedneg mistrzostwa nie zdobyć

      (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja bym zadał raczej pytanie: Czy jeszcze coś znaczy być graczem Bostonu? Mistrzowskich tradycji już tam nie ma od kilku długich lat. A historia jak sama nazwa wskazuje to już historia i nic z obecnych Celtów tego niestety nie przypomina. Na chwilę obecną klub jak każdy inny + zasłanianie się bogata historią.

    (1)
    • Array ( )

      W Lakers jest identycznie a mimo to nie ma takich komentarzy. Dlaczego?
      Houston też od wielu lat nie widziało mistrzostwa i też o nich się tak nie pisze.
      OKC jeszcze nigdy mistrzostwa nie zdobyli i też tak płytko nie ocenia Thunder.

      Różnica jest taka że Celtics mają odwagę coś robić aby zmienić swoją sytuację.

      Lakers rozmieniają się na drobne i idą w One MAN Show a nie w poważne granie.
      OKC już dawno powinni pozbyć się RW bo projekt nie wypalił ale dalej stoją w miejscu.

      Houston też próbują wszystkich możliwych sposobów jak ściągnięcie CP3 oddając serce zespołu jakim był Patrick Beverley. Wtedy nikomu trade nie przeszkadzał. Ale trade Thomasa jest już niesmaczny itp itd.

      Narzekają Ci którzy zazdroszczą Celtics odważnych ruchów.
      Wytransferowali Garnett i PP tak jak powinni o zrobić Lakers z Kobe. Dziś Boston jest w PO a Lakers nie widzieli ich od kilku lat.

      (1)
    • Array ( )

      Nie wiem czy ktoś z was zauważył, że Celtics, mimo przebudowy po odejściu BIG 3, co roku meldowali się w drugiej rundzie PO minimum. Celtics nie tankują i nie grają hero basketball. To jedna z najbardziej wyrównanych z ekip w NBA, która braki w ofensywie nadrabia defensywą. To też dorzuciłbym do definicji bycia Celtem.

      (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Kyrie out. Jestem fanem celtów od wielu lat. Ta drużyna zawsze pokazywała charakter. Tak było w zeszłym sezonie. Jeśli chodzi o ten to K.I. pokazał że tego charakteru nie ma. Jest świetny w grze 1 na 1 ale w tamtym sezonie to była prawdziwa drużyna a teraz te jego głupie teksty o byciu liderem nie pomogły. Chciałbym żeby do celtów dołączył leonard ale pewnie to się nie wydarzy a szkoda

    (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    @The Truth
    0. Zapominamy jak trudno jest w ogóle wygrać Mistrzostwo NBA. Czy z setką all-starów czy z Jordanem czy z Popem za sterami. Większość tytułów skupiona jest w rękach kilku klubów.
    1. Gdybym był początkującym kibicem nigdy nie wybrałbym Bostonu, w dodatku motywując to tytułami z lat dawno minionych.
    2. Nikt w koszykówce nie osiągnął niczego sam.
    3. KG – zgoda, po części pozer, ale i idealny lider obrony Celtów
    4. Sprawa z IT to smutek, ale gdzie dziś w NBA lojalność? Patrz Pelikany.
    @Guti
    1. 10 lat to nie tak dużo. W tym czasie po Mistrzostwo sięgały tylko Lakers, Miami, Cavs, Dallas, GSW i SAS. Wiele organizacji w ogóle nie ma czegoś takiego jak mistrzowska tradycja.
    2. Kultura organizacji w Bostonie stoi według mnie na wysokim poziomie. Bardzo cenię sznyt, jaki zespoły potrafią wypracować przez wiele lat. Nets obecnie odnajdują się świetnie w haśle We go hard, Bucks to dawna Atlanta plus wybryk natury w postaci Giannisa, GSW czy tego chcemy czy nie, zmodyfikowało myślenie o koszykówce, a Houston jeszcze to zwielokrotniło. SAS to system, OKC stawiało na atletyzm. Boston to dla mnie wciąż znaczy grupa walczaków, gryzących parkiet.
    @wojdi23 Wiele winy zrzucam na Kyrie, Brad Stevens oczywiście odpowiada za cały projekt i ponosi odpowiedzialność za wyniki, co potwierdził podczas konferencji prasowej. Mimo to za brak chemii oskarżam właśnie Irvinga.

    (7)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem fanem Bostonu od czasów, gdy wszyscy zachwycali się Air Jordanem, a w Bostonie była posucha po ostatnim pierścieniu mistrzowskim zdobytym w 1986. Staram się być na bieżąco z wiadomościami. Lubię Irvinga, ale gdy wymieniano Thomasa do Cavs, płakałem jak dziecko. To był walczak jakich mało. Mały Celt z wielkim sercem.
    Na obecną chwilę nie widzę nic innego jak pozbyć się Irvinga i zamiast niego ściągnąć Porzynginsa i D’angelo Russella. Moim zdaniem w nich bardziej płynie zielona krew niż w bezbarwnym (bez Lebrona) Irvingu. BOSTON PRIDE 4EVER!!!

    (-5)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak tu kiedyś pisałem, że to ostatni taniec Celtów w tym składzie to większość mnie zminusowała heheh
    Otóż historia historią, tradycja tradycją ale w obecnych czasach gdy sama NBA mówi obronie bye bye chcąc więcej trójek i wyników po 140 pkt to takie kluby jak Boston albo będą w stanie się zaadaptować do nowych realiów albo zostaną im zakurzone trofea w szklanych gablotach na pocieszenie. Irving pewno odejdzie a z nim szanse na ściągnięcie jakiś gwiazd tego lata. Rozier ostatnimi wypowiedziami właściwie sam się z Bostonu wypisał. Z Haywarda wiele już nie będzie, podobno chciało go Cleveland ale raczej dostanie jeszcze jeden rok lub pół by pograć z młodymi o playoffs w przyszłym sezonie. Reszta ferajny zostanie wydana do jakiś “kontenderów” Niestety nie widzę Ainge’a i Irvinga razem odpalających sobie cygara…

    (-2)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Dwa poprzednie sezony Boston gral w finalach konferencji, w bieżącym z megagwiazda Irvingiem zostali odprawieni w semis 1-4.

    Ja bym odprawil rozkapryszonego megalomana Kyrie i podpisal za mniejsze pieniadze Roziera. W zamian starczyloby na utrzymanie w kolejnych latach skladzie Tatuma i Browna.
    Kawhi ze swoim defensywnym stylem pasowalby tam jak ulał.

    (3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawy artykuł. Powiem że ciężko jest być Celtem. Tamten rok był piękny pełen emocji. Młode wilki pokazały niesamowita koszykówkę. Kiedy nikt na nich nie stawiał to oni doszli do gamę 7 ECF. Brown Tatum dla mnie pokazali potencjał na prawdziwe gwiazdy. Kiedy 21 i 20 latek tak daleko zaszli przewodzac zespołowi? Oczywiście był jeszcze Rozier Horford ale dla mnie to oni stanowili różnice. I co? Przyszedł kolejny rok i wszyscy już widzieli Celtic i min finał bo Irving i Hayward. Od początku byłem sceptyczny. Koszykówka to gra zespołowa. Potrzebny jest balans. W Bostonie tego nie było. Nagromadzenie talentu spowodowało że wszyscy zaczęli grać kibel. Chłopaki którzy jako 20latkowie doprowadzili tak wysoko zespół nagle stali się pomagierami geniusza. To musiało się tak skończyć. Jako kibic Celtics marzę o jednym. Irving out gdziekolwiek zechce. Knicks idealne dla niego miejsce. Żaden Davis. Irving out i dać drużynę Brownowi i Tatumowi. Do tego Smart Rozier Harford. Hayward owi dac też ostatnia szansę. A zamiast Irvinga sprowadzić rolę players którzy będą spełniać te 5 przykazań.

    (7)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Playoffs 2017 – Isaiah Thomas prowadzi Boston do Finału Konferencji
    Playoffs 2018 – Boston pozbawiony gwiazd dochodzi do Finału konferencji gdzie przegrywa 3:4 z Cavs
    Playoffs 2019 – Boston prowadzony przez Kyrie odpada 1:4 w drugiej rundzie

    Pożegnałbym Kyrie i ściągnął AD jednak. Rozier do S5. Też uważam że klepanie Kyrie przygasiło rozwój Tatuma Roziera i Browna

    (2)
    • Array ( )

      Kyrie sam sobie pożegna Boston, bo ma opcję gracza i gdzieś dostanie maxa.
      Nie ma kasy na żadnego FA, żadnego Walkera, żadnego Duranta, zapomnijcie (no chyba, że Horford wypowiedziałby swoje 30 mln – nie ma szans, to nie Nowitzki, a Boston to nie jego macierzysty klub).
      Rozier zostanie przepłacony bo jest kilka klubów, które mają pieniądze na kontrakty i ogromną dziurę na jedynce.
      AD w Boston niezbyt realne, Pelicans musieliby przyjąć kontrakt Haywarda, za to by chcieli zapewne Tatuma, Browna i jakiś wybór (wybory) w drafcie – a dla wyrównania kontraktów do Bostonu poleciałby Hill. Nie wiem jaki cel miałby w tym Boston, zważywszy, że AD i tak mógłby po roku podziękować i odejść.

      (3)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    2 runda PO to i tak życiowe osiągnięcie Irvinga w roli lidera. Łatwo jest teraz być geniuszem w nba.

    (0)
  21. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ja24
    Odpowiedz

    Kyrie jak odejdzie do Lebrona to pokaże jakie ma jaja i jak poprowadził swoją drużynę xD … ale do Celtics nie pasuje i życzę mu zmiany klubu, być może gdzieś mu się uda

    ” Defensywne zakapiory pozbawione są z kolei iskry bożej i siły ognia mogącej przebić się chociażby przez Bucks”
    chociażby?!
    po za tym artykuł super, zgodzę się co do Smarta i Roziera. Rozier zawodnikiem na maksa nie jest, i oby pycha go nie poniosła a będzie z niego grajek. do Horforda szacun wielki, ale brakuje mu tego raw, wściekłości boiskowej, która pozwoliłaby mu ponieść zespół. coś jak Davis którego ktoś próbował tutaj wpasować do Bostonu. ja bym był za zainwestowaniem w młodzież i ściągnięciem weterena bądź dwóch typu Parker albo VC (czego sobie nie życzę, jako że za Bostonem nie przepadam)

    (2)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Na miejscu Ainga sprzedałbym Irvinga,postawił na Roziera,nakazał dobrze przepracować lato Gordonowi i w droge po mistrzostwo.

    (5)
  23. Array ( )
    Pisarz Miłości 9 Maj, 2019 at 22:14
    Odpowiedz

    Nie chcę oczywiście niczego umniejszać celtom w poprzednim roku, bo naprawdę grali dobry basket, ale zauważcie, że mieli wtedy też znacznie mniejszą konkurencję, w sumie tylko lebron i jego cavs, którzy też nie grali wtedy wybitnie, rok wcześniej też wschód był beznadziejny. Dopiero w tym roku wschód zrobił się mocniejszy i boston już tak dobry nie był. Rzeczywiście Kyrie nie sprawdził się jako lider, ale cały zespół gra gorzej, zobaczymy jak poradzą sobie za rok bez “wszystkiemu winnego” Irvinga.

    (2)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    W porownaniu z playoffs 2018 w tym roku mieli mocniejszy sklad bynajmniej na papierze a skonczyli na drugiej rundzie i to 1:4

    (2)
    • Array ( )

      Śmiem twierdzić, że Celtics 2018 też by przegrało z Bucks 2019… Wciąż widzę, że Bucks są niedoceniani.

      (2)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla mnie idealnym kandydatem jest Kawhi Leonard! Twardy, zadziorny, dobry obrońca, mentalnie cyborg, świetny strzelec, potrafiący sam wygrywać mecze Mogl by zdziałać cuda otoczony banda bulterierow.

    (0)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    a może tak jakiś białas na all-stara ?

    Luka ? może nie teraz , ale …

    a co by było gdyby … Reggie Lewis ….

    (0)

Gwiazdy Basketu