NBA: Darren Collison o co tu chodzi?

27

Równo po dziesięciu latach na parkietach NBA, zaledwie 31-letni kocur Darren Collison, etatowy starter Indiany, postanowił ogłosić zakończenie kariery. Przez dekadę rytm jego dnia wyznaczały treningi, zabiegi regeneracyjne, przygotowania do meczów i same mecze. Dieta, siłownia, sala i występy na najwyższym poziomie. Jedna wielka emocjonalna i fizyczna wstrzemięźliwość. No i co? Nagle postanawia wszystko zmienić, nie informując wcześniej kolegów z drużyny, nie dając żadnych przesłanek do tego kroku, dobrowolnie rezygnuje z potencjalnej umowy od Phoenix Suns czy nawet Lakers (wartość rynkowa Collisona to na tę chwilę jakieś 10-12 mln dolarów rocznie). Dziwne, pomyślałem, trzeba by się tej historii przyjrzeć z bliska.

Biegnij!

Koszykówka była moją życiową pasją od wczesnego dzieciństwa. Nie umiem wyobrazić sobie niczego, co może dać mi porównywalną radość do gry w kosza. Mimo, że wciąż kocham tę grę, to jest w życiu coś ważniejszego – moja wiara i moja rodzina [Collison]

Rodzice Darrena są byłymi biegaczami światowej klasy. Mama ścigała się na 400 metrów, reprezentując Gujanę na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 1984 roku. Ojciec reprezentował swoją ojczyznę na dystansie 200 metrów. June i Dennis spotkali się jeszcze na uczelni, by przenieść się do miasteczka Etiwanda w Kalifornii i tam założyć rodzinę. Do dziś ich dom wypełniają puchary syna, zarówno wyróżnienia zdobyte w czasach UCLA, jak i podczas profesjonalnej kariery. Ojciec podobno przez długi czas naciskał by Darren uprawiał bieganie, gdy ten jednak zawsze targał ze sobą na bieżnię pomarańczową piłkę, Dennis odpuścił i zajął się budową przy garażowego boiska. Od tej pory rytmiczne uderzenia piłki o asfalt, państwo Collison słyszeli zza okien salonu od rana do późnej nocy.

Od małego powtarzał, że zostanie graczem NBA, wcześniej dostając koszykarskie stypendium. Starałam się by twardo stąpał po ziemi i wciąż przekonywałam, że w kosza gra mnóstwo dzieci a do ligi trafia tylko garstka szczęśliwców. On jednak uparcie powtarzał swoje zdanie. Myślę, że uwierzyłam w te marzenia dopiero gdy zobaczyłam syna grającego w koszulce UCLA [June Collison]

System i rywalizacja

Smak zorganizowanej koszykówki Darren poznał w Etiwanda High School, gdzie trafił na dobrego trenera, szczególnie zaangażowanego we wpajanie swoim zawodnikom podstawowych reguł defensywnych. Jako pierwszoroczniak dołączył do drużyny zbyt mały i wątły by dostać jakiekolwiek minuty na boisku. Trener dał mu szansę dopiero podczas playoffs (koledzy byli zajechani) Collison wszedł na boisko bez żadnego respektu do rywali, aplikując przeciwnikom solidną serię punktową.

Do dziś pluję sobie w brodę, że nie korzystałem z możliwości tego chłopaka już podczas sezonu regularnego [trener Dave Kleckner]

Treningi w szkole nie wystarczały naszego bohaterowi. Wieczory spędzał z kolegami w Heritage Park, gdzie starali się jak najdłużej utrzymać na boisku dla zwycięzców. Chłopakom zdarzało się wygrać kilkanaście kolejnych meczykówń zanim musieli przenieść się na drugi kort, gdzie o swoją szansę walczyli przegrani. Wokół boisk stało zawsze mnóstwo ludzi, zawodników, dzieciaków i zwyczajnych gapiów, którzy przystawali by popatrzeć na wysokiej jakości koszykówkę, szczególnie jej elementy gry jeden na jeden.


Przy okazji

Doskonale pamiętam jak pewnego dnia sam siedziałem na ławce przed The Cage, jednym ze słynniejszych boisk Nowego Jorku. Dopiero co zelżały kilkunastostopniowe mrozy, wyszło pierwsze, nieśmiałe słońce, a pod konstrukcją kosza kłębiły się tłumy grajków chcących sprawdzić się w tej okolicy.

Byli wszyscy: szpakowaci 40-latkowie z wachlarzem manewrów tyłem do kosza i piwnymi brzuchami, wytatuowani gówniarze w opaskach, których każde zagranie musiało mieć w sobie sznyt Iversona, bielutcy jak kreda strzelcy, Latynos o posturze i głosie bizona. Wokół ciasnej drucianej siatki (od której pochodzi nazwa boiska) gromadził się kolejny tłumek, zajadający orzeszki, palący fajki i bijący brawo po co ciekawszych akcjach. Poziom? Kto daje radę na naszych Orlikach, dałby sobie radę. Można obecnie znaleźć atrakcyjne cenowo bilety na trasie Berlin – Nowy Jork, kto ma czas i pieniądze –> zapraszam do wyszukiwarek i czekam na Wasze relacje.


Collison na boiskach Heritage Park okrzepł psychicznie, nasłuchał się trash talku, podejrzał i wyszlifował parę sztuczek 1-na-1, w tym swój ulubiony euro step czy crossover,  po którym dupsko obił w tym sezonie choćby DeAndre Ayton.

No i właśnie, okolice Etiwanda muszą zajmować istotne miejsce w sercu Callisona, gdyż od paru lat wraca w swojej rodzinne strony by prowadzić profesjonalne obozy treningowe otwarte dla wszystkich miejscowych dzieciaków. Oprócz zajęć stricte koszykarskich organizuje również warsztaty dotyczące postawy poza boiskiem.

UCLA

Derron nastawiony jest na rywalizację, wygrywanie. Nie chodzi mu jednak o statystyki czy osobistą chwałę, wystarczy, że będzie wygrywał mecze koszykówki. To zawodnik, który na treningu dawał z siebie więcej niż większość moich podopiecznych podczas meczu [licealny coach Collisona]

Licealne sukcesy zapewniły mu dostęp do wielu renomowanych uczelni w kraju, z czego wybrał słynny program UCLA i miał okazję występować u boku takich zawodników jak Kevin Love, Russell Westbrook czy Luc Mbah a Moute. Mając tak uzdolnionych kolegów Collison przywykł do wygrywania. Trzykrotnie meldował się w Final Four. Przez pięć lat gry w liceum i na uniwersytecie jego osobisty bilans wyniósł 154-28, a to prawie 85% zwycięstw!

UCLA to jedna z bardziej szanowanych uczelni w Stanach, dostarczająca USA cyklicznie wielu olimpijczyków. Jednak w narracji o tej szkole nie obyło się bez skandalu dotyczącego sekcji koszykarskiej. Według Sports Illustrated w latach, w których występował na niej między innymi Collison, gracze zażywali narkotyki, na balangi do Los Angeles wożeni byli Rolls Royce’ami i cudem jest, że nie zostali nigdy złapani na gorącym uczynku. Niesubordynacje, lenistwo i degeneracje miały przykrywać dobre wyniki sportowe. Jak było naprawdę, zapewne się nie dowiemy, oskarżenia te stoją jednak w sprzeczności z wizerunkiem ciężko pracującego na swój sukces chłopaka, a taką właśnie laurkę wystawiają Collisonowi kolejni trenerzy.

Marzenie spełnione z numerem 21

Darren Collison spełnił swoje dziecięce marzenia w 2009 roku gdy z numerem 21. został wybrany w drafcie przez New Orleans Hornets. Odległy pick nie dziwi tak bardzo, w kolejce ustawiło się wielu godnych rozgrywających, między innymi Tyreke Evans, Ricky Rubio, Steph Curry, Brandon Jennings, Jrue Holiday, Ty Lawson czy Jeff Teague. W Nowym Orleanie miał stanowić solidne wsparcie dla gwiazdy drużyny – Chrisa Paula. Wybór Darrena okazał się szczęśliwy dla kierownictwa klubu, szczególnie po tym jak uraz wykluczył CP3 z gry na dwa miesiące.

W dniu gdy Collison dowiedział się, że musi wejść w buty kontuzjowanego kolegi uzyskał swoje jedyne triple-double w karierze: 18 punktów 13 zbiórek 12 asyst, kibice przymknęli wówczas oko na popełnione przy okazji 8 strat. Pierwszoroczniak godnie spisywał się w barwach Hornets kończąc sezon ze statystykami na poziomie 40% za trzy, 12.4 punktów, prawie sześciu asyst i jednego przechwytu co mecz. Panowie spotkali się ponownie w Clippers, a Paul nie szczędził pochwał koledze:

Musisz uwielbiać gościa, który ma takie serce do gry i nigdy się nie poddaje. Nie boisz się podać mu piłki w decydującym momencie [Chris Paul]

Cień

Po czasie spędzonym w New Orleans, Collison zwiedził jeszcze Indianę (dwukrotnie), Dallas, Los Angeles i Sacramento. Reprezentując Kings dopuścił się czynu, który kosztował go ponad 380 tysięcy dolarów, osiem gier zawieszenia i utratę reputacji w oczach wielu kibiców.

Żona Darrena wezwała policję około drugiej nad ranem do własnej rezydencji pod Sacramento. Jako że miała widoczne obrażenia, Collison został zatrzymany pod zarzutem stosowania przemocy domowej i trafił do więzienia na… siedem godzin po czym wyszedł zapłaciwszy kaucję. Niesmak pozostał jednak ogromny.

Słowa nie mogą opisać tego, co czułem przez ostatnie miesiące. Żałuję tego, co się stało. Moje zachowanie jest dalekie od tego, jakim naprawdę jestem człowiekiem i nie stanowi powodu do chluby. Przepraszam moją piękną żonę, którą znam i kocham od czasów liceum [Darren Collison]

Parę dni temu, w oświadczeniu kończącym karierę, wiele słów skierował ponownie do swojej małżonki:

Najważniejszą osobą w mojej przygodzie z NBA była ukochana żona, Keyosha. Jesteśmy razem od czasów liceum w Etiwanda. Inspirowała mnie przez 10 lat kariery. Prowadziła naszą rodzinę przez wszystko, co tylko możecie sobie wyobrazić podczas dekady spędzonej w NBA. Przez wszystkie przeciwności, codzienne wyzwania, nasze emocje i wahania. To ona jest naszą siłą [DC]

Nie wiem co o tym myśleć, czyny są ważniejsze niż słowa, mawiają.

Koniec

Jako wyznawca Jehowy Collison chciałby poświęcić więcej czasu wierze i rodzinie, zaangażować się w wolontariat. Tak w skrócie można podsumować decyzję gracza o zakończeniu kariery. Patrząc w statystyki Darrena widać wyraźnie, że trzymał równy poziom przez szereg lat, do ostatniego sezonu z powodzeniem pełniąc rolę podstawowego rozgrywającego Indiany.

Z parkietów zapamiętam go jako solidnego i nieustępliwego defensora, który potrafił zagrozić rzutem z dystansu. Niższy ode mnie o pięć centymetrów (183 cm) przetrwał w NBA, co tam: ugruntował swoją pozycję w tym trudnym świecie. Według kolegów pierwszy przychodził na trening i ostatni z niego schodził, a wygrywanie było jego pasją. Myślałem, że zagłębienie się w jego historię przyniesie jakieś odpowiedzi, tak się jednak nie stało. Może wyrzuty sumienia skłaniają go ku religii, a pomoc innym stanowi formę zadośćuczynienia? Gdybanie zostawmy jednak innym, a decyzję Collisona, tak jak o to prosił, uszanujmy. Macie jakieś swoje wspomnienia związane z tym graczem?

[Grzesiek S]


Od admina: ja mam wspomnienie. Za czasów UCLA był (dużo) lepszy od Russella Westbrooka. Od pięciu sezonów grał (mega) solidny basket (po obu stronach parkietu). Jego wysoka forma na starcie rozgrywek 2014/2015 mogła zmienić losy Kings, ale niestety urazu doznał DeMarcus Cousins, a w między czasie szaleni włodarze klubu zwolnili trenera Mike’a Malone’a i ekipę wkrótce rozmontowali. Był jednym z powodów, dla których Indiana była tak niewygodna w serii playoffs. Kończy przedwcześnie i bardzo szkoda. Moje porównanie? Mniej wyszczekany, nie tak fizyczny, za to dużo płynniejszy w ruchach Patrick Beverley.

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Absolutnie nie Beverly. Raczej uboższa wersja Jrue Holiday’a . Pozdrawiam serdecznie redakcję. Trzymacie wysoki poziom!

    (62)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Swoje pograł, swoje zarobił teraz ma czas i możliwości by realizować to w co wierzy i to co daje mu szczęście. Życzę mu powodzenia, w nuż kiedyś zapuka do kogoś z nas.

    (60)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako fan Indiany miałem okazję obejrzeć sporo jego meczy.Szkoda ,że kończy tak szybko karierę.Ale to jego osobista sprawa.

    (4)
  4. Array ( )
    Marian Paźdzoch syn Józefa 9 Lipiec, 2019 at 22:06
    Odpowiedz

    Świadek Jehowy, ja pier… Kończyć karierę w NBA żeby robić za debila chodzącego po domach jak akwizytor i wciskającego ludziom jakieś bajki 🙂

    (-20)
    • Array ( )

      Widzisz, on nie musi już pracować, zapewnił spokój finansowy swojej rodzinie na kilka pokoleń do przodu, podjął taką, a nie inną decyzję, w zgodzie ze swoimi przekonaniami.

      A co Ty zrobiłeś?

      (38)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Słabe to porównanie do Beverleya. Collison jest wart, jak sami napisaliście Panowie 10-12 baniek. LAL lub NYK dałoby mu nawet 15, a Beverley dostaje maks 8. Jeśli kogoś porównywać to raczej Beverleya do Collisona. Poza tym obronę PB charakteryzuje agresja, zwierzęcość, natomiast DC był raczej plastrem z mocnym klejem, ale bez przesadnej zadziorności. Bardzo solidny zadaniowiec. Porównałbym go raczej do Paula (słabszy warsztat, mniej wyszczekany) lub Conleya (gorsze warunki fizyczne, słabszy przegląd parkietu, ale solidny w każdym elemencie).
    Przydałby się w LAC żeby zbić LAL na kwaśne jabłko, a tak będą się męczyć:/

    (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Każda religia która Ci czegoś zabrania a nie robisz drugiemu krzywdy albo do czegoś zmusza jest zwykłą manipulacją głupimi ludźmi

    (22)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam dziwne przeczucie, że w ciągu dwóch kolejnych lat będzie chciał wrócić do NBA albo przynajmniej zawodowej koszykówki. Nie jest jeszcze stary, 10 lat gry na najwyższym poziomie robi swoje w umyśle zawodników + pieniądze, które zaczną się kończyć zwłaszcza, że ciężko będzie obniżyć standard i utrzymać finansowo obozy i inne rzeczy, w które się angazuje, włącznika z tą religią.

    Dobrze mi się nim grało w 2k, fajny zawodnik. 🙂

    (4)
    • Array ( )
      Anton Szandor LaWej 10 Lipiec, 2019 at 07:07

      Sprawdziłem. W sumie grając w NBA zarobił 43 banki. Argument o pieniądzach, które zaczną się kończyć, można skreślić.

      Oczywiście, że da się to rozpiep#%yć na pierdoły, ale łatwo nie będzie. Za to wystarczy mieć dziesięć baniek na koncie w banku i pieniądze same się będą robiły w całkiem niezłym tempie.

      Ja się zastanawiam, dlaczego nie spróbował tego połączyć. Może próbował? Mógł poświecić się i jednemu i drugiemu, jakby nie patrzeć każdego lata miał pół roku wolnego od latania samolotem i biegania po parkietach. Ale tak to jest z wiarą w dziwne opowieści, dusi ambicje, każe ustawić się w szeregu, nie wychylać i nie zadawać pytań.

      Stawiałbym na teorię, że chce w ten sposób naprawić swoje błędy, jak ten z żoną, może było ich więcej?

      (3)
    • Array ( )
      Easy Money Sniper 10 Lipiec, 2019 at 10:09

      Nie tacy agenci się znajdowali w historii NBA. Latrell Sprewell zarobił 97 milionów 3 lata po ostatnim kontrakcie nie miał pieniędzy na koncie. Larry Johnson, który przebimbał 83 bańki. Tim Duncan, który wobec złej inwestycji stracił 25 baniek. Clifford Robinson 68 baniek, 2 lata po zakończeniu kariery bankrut. Charles Barkley, który potrafił przegrać 30 milionów na ruletce.

      Ja wiem, że z naszej perspektywy 43 miliony dolarów to kosmiczne liczby, ale z perspektywy zarobków NBA to wcale gość nie zarobił tak wiele i nie jest powiedziane, że za dwa lata mu się ten hajs nie skończy.

      (9)
    • Array ( )

      Otóż to, historia zna wiele przypadków zawodowych sportowców, którzy lekko mówiąc, słabo zarządzali kasą. Zainteresowanym się raczej kwestia religii, bo to chyba rzadkość, że zawodnik na miarę 12mln/rok kończy karierę ledwo po 30. A przynajmniej jest ku temu konkretny powód, niedawno była historia Jrue, który chciał kończyć karierę, aby zająć się chora żoną, tu chyba nie mamy żadnych konkretnych przeslanek

      (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Typowy religijny pomyleniec, jak przyjdzie co do czego to żona dostaje [email protected] Pewnie dzieci też leje, bo tak to wygląda u dewotów zazwyczaj. Żeby była jasność, niech każdy sobie wierzy w co chce, ale zazwyczaj Ci obnoszący się ze swoją religijnością mają coś za uszami.

    (6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Boje się, że któregoś dnia Darren zapuka do moich drzwi pytając “Dzień dobry, czy może chciałby Pan porozmawiać o Bogu” ?

    (9)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Mogliście napisać tytuł artykułu w ten sposób: Darren Collison- o ch#j tu chodzi?

    😀

    Wkurzylibyście parę osób, inne byłyby rozbawione, zrobiłaby się dyskusja, niewielu pisałoby o baskecie. Nikomu krzywda by się nie stała, za to ilu ludzi czułoby się skrzywdzonych! Żałujcie straconej szansy 🙂

    (12)
    • Array ( )

      Hehe, to by było dobre. Możliwe ze kilka lat temu, kiedy portal miał o wiele mniej czytelników i docierał do wąskiego grona to by przeszło, ale nie teraz. Zbyt dużo ludzi, by ryzykować, ze któryś wywoła burze, która mogłaby w niekontrolowany sposób się rozprzestrzenic 😛

      (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    świetnie napisany artykuł – to po pierwsze
    co do powodów rezygnacji z gry w kosza (na moje to czuję że jeszcze wróci) to ja mam taką hipotezę:
    – gość był niezłym wędrownikiem po klubach NBA a to oznacza brak stabilizacji jeśli chodzi o życie rodzinne
    – nie wiem czy jest dzieciaty czy nie, ale jeśli tak to całkiem możliwe, że za którymś razem rodzina została w jakimś mieście gdy on znów zmienił klub – wiadomo, że żona i dzieciaki gorzej znoszą takie życie, bo zawodnik NBA i tak praktycznie podczas sezonu jest wiecznie “w delegacji”)
    – może żona wraz z dzieciakami stwierdziła, że jest tym już zmęczona, a że z pieniędzmi problemów nie ma, a do tego swoje za uszami Darren ma jeśli chodzi o stosunek do małżonki to zrobił to dla swojej rodziny by spędząć z nimi więcej czasu

    może to szok dla wielu ale widać że są jeszcze ludzie dla których kasa to nie wszystko

    (5)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie oglądałem zbyt wielu meczów Indiany, ale na początku nie mogłem go odróżnić od Oladipo, co w sumie jest komplementem. Dopiero po jakimś czasie nauczyłem się, że jeden gra z 2 a drugi z 4.

    (3)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    ADEKWATNY KOMENTARZ – SPIĘTY – BYŁ NOE GOŚĆ CO SIĘ CZASEM SPINAŁ ALE UWIERZYŁ I JAK SZEDŁ PRZEZ GNÓJ SMRÓD JUŻ SIĘ GO NIE IMAŁ

    (0)

Gwiazdy Basketu