NBA Finals 2026 | New York Knicks mówią: niemożliwe nie istnieje!

75

Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą. Dziś w nocy obejrzeliśmy najbardziej szalony finał NBA, jaki można było sobie wyobrazić. Wydawało się, że takie rzeczy zdarzają się wyłącznie w filmach Walta Disneya, ale to jak widać nieprawda. 

Karl Anthony Towns popełnił dwa przewinienia w pierwszej minucie meczu i to była jedna z przyczyn wybitnego startu po stronie San Antonio. Wydawało mi się, że każdy absolutnie gwizdek na początku spotkania sprzyja gościom, co musiało potężnie wybić z rytmu Knickerbockers. Spurs wręcz przeciwnie, trafiali wszystko, co im wpadło w ręce…

  • 12/16 zza łuku zaliczali przez pierwszy kwadrans spotkania
  • 71:42 prowadzili na trzy minuty do końca drugiej kwarty

… dopóki karnet im się nie skończył. Osiągnąwszy 29 punktów (sic!)  prowadzenia, mecz przestał się układać po ich myśli, a skuteczność wróciła do średniej. W momencie najwyższego prowadzenia osiągali 14/21, a zakończyli wynikiem 17/43 za trzy. To daje 3/22 zza łuku przez kolejnych 27 minut meczu. I to jest pierwsza rzecz, która doprowadziła do największego comebacku w historii NBA Finals. 

Gdyby to jeszcze były „dobre” trójki, oddawane zgodnie z rytmem meczu, ale nie. Panowie siali zza łuku, bo tak im było wygodniej. Przestali myśleć, przypominało to Houston Rockets za czasów Hardena, gdy tamci spudłowali 22 dalekie rzuty z rzędu i przegrali finał konferencji z Golden State Warriors.

Wiecie, spodziewałem się dziś zwycięstwa San Antonio, zaś w drugiej kwarcie byłem go pewien, a jednak coach Mitch Johnson znów dał o sobie znać:

  • Justin Champagnie nie czuł piłki w tym meczu
  • 1/7 zza łuku desygnowanego strzelca powinno dać jasny sygnał trenerowi
  • dlaczego ani minuty nie otrzymał najbardziej doświadczony Harrison Barnes? 
  • dlaczego przy 29 punktach prowadzenia Wembanyama spędził na placu aż 44 minuty? 
  • efekt: Wemby w końcowych momentach spóźniał się do piłek, do zasłon, do wszystkiego
  • spudłował dwa kluczowe rzuty wolne, bo zakładam, że mu nogi odcięło
  • rotacja Spurs została ograniczona de facto do siedmiu nazwisk, które zostały zajechane
  • ciesząc się z wkładu Harpera (21 punktów) sami sobie resztę ławki zneutralizowali

What does the Fox say?!

  • co myślał De’Aaron Fox przejmując piłkę na piętnaście sekund do końca przy prowadzeniu? 
  • wiadomo co myślał, ale to nie była dobra decyzja
  • zamiast przyhamować, czas przepalić, dać się sfaulować, szedł do końca na obręcz i dostał czapę
  • Knicks dostali kolejną szansę na objęcie prowadzenia i ją wykorzystali
  • w tej sytuacji Wemby celowo opuścił pole trzech sekund aby kryć Brunsona (dyskusyjna decyzja)
  • ale dlaczego Fox nie zastawiał, odpuścił krycie OG Anunoby w przedostatniej akcji?
  • decyzyjność Foxa w końcówce meczu to generalnie był dramat
  • grał na pamięć, sam siebie przyspieszał, skakał w górę przed podaniem, popatrzcie
  • czy tak gra point-guard z dziewięcioletnim stażem, Clutch Player of The Year?!

Pewnie już za chwilę, już za momencik, spotkacie się z opinią, że Fox ekipę musi koniecznie opuścić, że trzeba mu znaleźć transfer tak samo, jak przed laty Dejounte Murrayowi. Że choć nie będzie łatwo zdjąć jego umowę (nowy kontrakt na 221 milionów dolarów za cztery lata startuje w kolejnym sezonie) a jednak Spurs powinni spróbować. Dla mnie? De’Aaron Fox (18 punktów 5 zbiórek 7 asyst 4 straty) jest tak samo niedoświadczony na tym etapie rozgrywek co reszta chłopaków. Pierwszy raz w karierze wyściubił swój lisi nos poza pierwszą rundę. Owszem, popełniał błędy, ale one wynikały przede wszystkim ze zmęczenia, jego i kolegów. 

Nawet tak doświadczony, waleczny, odporny psychicznie gracz jak Josh Hart (6 punktów 8 zbiórek 6 asyst) spartolił layup sam na sam z koszem, bo nie mógł się zdecydować czy wsad robić czy jednak nie. Fox jedynie mu się „odwdzięczył”, to był taki gest fair-play, haha. Niniejszym próbuję powiedzieć, że na tym etapie każdemu głowa czasem siada. 

Jak mnie te finały wkurzają, przecież tu dominuje chaos. Spurs to są takie nieopierzone młokosy, począwszy od cholernego trenera, że gdyby mieli ciut więcej opanowania, chłodnej głowy, dziś wznosiliby w górę puchar mistrzowski. W każdym meczu mieli realne widoki na zwycięstwo, ale kontroli nad wydarzeniami żadnej… 

Spurs mieli dwie sekundy na wygranie meczu. Wzięli przerwę na żądanie, po czym wznowili grę zza linii bocznej na połowie rywala. Publiczność stała w napięciu, wyglądało to znajomo… ruch ciał po stronie Spurs coś mi przypominał… a więc jednak… tylko… KAT końcówką paznokcia zwolnił tor lotu wyrzucanej z autu piłki, która szła wprost do Castle’a na alley-oop. Wybronili to! Ostatnia akcja narysowana przez sztab San Antonio to była „winda” oraz back screen, bliźniaczo podobny game-winner już w tym sezonie widziałem, Andrew Wiggins w meczu z Cleveland, pamiętacie to? 

Ten sam patent chcieli zastosować ludzie Mitcha Johnsona, ale jak mówię, KAT pazury wysunął i piłkę wyhamował:

Swoją drogą, znów wyszło niedoświadczenie. Tak się piłki, na dwa tempa z boku nie podaje. To nie było dobre podanie i nie wiem dlaczego akurat umieścili pierwszoroczniaka w roli wybijającego. To naprawdę wymaga nie tylko stalowych nerwów, ale techniki i dokładności.

No i tyle… cieszyć się pozostaje, że walor mądrości i doświadczenia, a także siła koncentracji (Jalen Brunson 36 punktów 5 zbiórek 7 asyst) wciąż stoją wyżej niż wybitne warunki fizyczne i ułańskie fantazje młodzieży. Wiwat, wiwat Nowy Jork, na taki mecz zasługiwało Madison Square Garden po ostatniej wtopie.

Dokończcie dzieła i róbmy paradę, a Becky Hammon niech odszczekuje swe słowa. Swoją drogą, bardzo jej brakuje na ławce trenerskiej Spurs. Odkąd pracuje w WNBA zdobyła już trzy mistrzostwa, a tytuł Coach of They Year w pierwszym roku pracy. Z tą babeczką w miejsce Mitcha Johnsona, tegoroczne finały mogłyby wyglądać zupełnie inaczej….

Graczem spotkania OG Anunoby, autor 33 punktów przy 10/15 z gry, autor kluczowego bloku oraz dobitki w ostatnich piętnastu sekundach spotkania. Ten gość jest tak nieskomplikowany, tak powtarzalny, tak nieodzowny, jak maszyna. Te same walory co Kawhi Leonard, a jednak „zadaniowiec”, no popatrz. 

Co powiecie? Patronami odcinka są CWCienista oraz Marcin Magdziarz, dziękuję, miłego dnia! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Od razu napiszę , że nie kibicuję jakoś szczególnie żadnej z drużyn…
    No przepraszam , ale k… 29 punktów przewagi, tutaj trzeba „tylko” mądrze zarządzać wynikiem. Piszę w cudzysłowie po oczywiście NYK też sroce spod ogona nie wypadli, no ale jednak 29 punktów…
    A to zagranie Foxa…no wybaczcie ludzie… nawet jeśli zakładał , że przy próbie bloku zostanie sfaulowany…
    W tej sytuacji masz elementarz – uciekasz ,kradniesz czas najdłużej jak się da i dajesz się sfaulować. Nawet jeśli zakładał , że trafi to i tak jest dalej jedno posiadanie i bodajże 12 sekund.
    Nie wiem , czy to brak doświadczenia , ale w samej końcówce SAS zj..bali wszystko co tylko można było.
    Kryminał

    (26)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      łatwo się mówi po fakcie, tam wyglądało że ma czysty layup sam na sam z koszem i poszedł w to, zwolnił by to by musiał stawać na lini rzutów wolnych a to różnie mogło pójść (jak We3mby który spudłował oba wolne) a NYK tak czy siak mieliby czas na ostatni rzut

      ja bym to aż tak kategorycznych zarzutów Fox’owi nie robił
      bardziej trener położył mecz tyrając Wemby’ego przez 44 minuty mimo tak ogromnej przewagi i na końcu zabrakło prądu

      Harper też nie zastawił zbiórki

      (14)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie tylko w końcówce niestety ale od samych 29 punktów. Tak jak mówisz… zarządzanie wynikiem i świadoma kontrola trendów, przerywanie serii, wkładanie „szprych w koła” itd. Do tego zarządzanie paskiem zdrowia i staminy zawodników (zajechany Wemby na końcówce).
      Znów mam wrażenie, że Mitch tego nie ogarnia i że koszykówka Spurs nie jest zorganizowana ale na zasadzie „pana od WF: macie tu piłkę i idźcie sobie pograć”.
      Tym razem (choć pewnie sami to wiedzą) należy im się srogi opier…. od Popa lub kogoś kto tam u nich ma poważanie. To musi być ekspresowa edukacja już teraz bo zostały 3 mecze!

      (4)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Może, jednak na ten moment pan od WFu z min doświadczeniem z mkodzikami doszedł do finałów, bez miotły (uniknął sweepa), i na ten moment trudno powiedzieć czy on jest Mackiem Jacksonem przed Stvem Kerrem czy może Mazullą a może Popem czy Philem. Jak Pop czy Mazulla był długo asystentem. Dać mu czas 1-2 sezony min i asystentów i puzzle dp składu, patrz zmienników z doświadczeniem czy totalnych weteranów za min kasę (patrz Al, Porzi, D.Green) totalnie abstrahując wyobraźmy sobie ten skład+ LBJ albo +Steph +Green czy Aquaman (jako obrońcy) +Kawhi marnotrawny… Czy do sztabu dołączyć kogoś z weteranów trenerów

        (-4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Chyba sam w to nie wierzysz? Przecież wiadomo, że i tak Brunson dostanie MVP, bo jak liga inaczej mogła by wybrać…

      Oczywiście zgadzam się, że to Anunoby powinien zgarnąć tę nagrodę – cholernie niedoceniany zawodnik, a to jest skarb!

      (7)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Igoudala swoje MVP finałów dostał mimo że obok biegał Curry… ale póki co OG na razie w każdym meczu jest na minusie w +/- 😀
        moim zdaniem póki co jeśli chodzi o MVP to tam równo z Brunson’em leci bo KAT to juz się z wyścigu wypisał

        (15)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Od kilku już meczów sobie myślę jaki OG to jest niedoceniony gracz, praktycznie od początku on trzyma mega poziom nawet gdy inni zawodzą, po tym meczu chyba się to zmieni:)

    (10)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Totalne szaleństwo. Mi się podobało. Może Knicks grali piach przez 30 minut. Spurs przez 18 minut. Było to ciężkie w odbiorze, dla fana Knicks początek meczu był łamiący.

    Końcówka totalne kino, dla fana Knicks. Bo co musieli poczuć fani SAS (jeśli chodzi o zachód to też ich lubię), to nie wiem. Ostatnie minuty oglądałem wbity w fotel.

    Przyznaję się że oglądając all possessions przewijalem moment jak się przewaga Spurs robiła nieprzyzwoita. Zeszła poniżej 20, myślę dobra to Knicks, oglądam dalej. Wow.

    (21)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      W zwycięstwo uwierzyłem jak Spurs zaczęli agresywnie podwajać Brunsona, w to mi graj, rogi się otworzyły, piłka zaczęła chodzić. Brawo Alvarado (183 cm), cichy bohater, odciążył Jalena i walczył jak lew w obronie. Jak widać da się jeszcze w dzisiejszej NBA robić wielkie rzeczy z dwoma „małymi” guardami na parkiecie.

      (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie osobiście bardzo śmieszy to wyjście do krycia na linie rzutów za trzy Wembanyamy w ostatniej akcji. Jakby nie mieli żadnego innego dobrego obrońcy, bo kto go zastąpi na zbiórce xd

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla mnie najgorsze do oglądania finały od lat. A coach Knicks też niedużo lepszy od tego ze Spurs. Przecież te trójki w pierwszej połowie Spurs rzucali praktycznie bez obrony. Co robił Bridges tak długo na boisku. A ostatnia akcja meczu, rozpisana podczas przerwy, to naprawdę maił być rzut Brunsona z 9 metrów? Więcej szczęścia niż rozumu.

    (-5)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Jak także, bardzo, bardzo się męczę, ale tak samo było w dotychczasowych seriach San Antonio. Uważam, że Wemby wypacza koszykówkę.

      (13)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        czy mógłbyś rozwinąć o wypaczeniach i grzeszkach koszykarskich Łembjego?
        czy chodzi, o dwulicowe faule i zbyt szybko uczy się flopów, czy o budowę jak Shawn Bradley a chęć gry jak AI czy Steph, zamiast Hakeem ewentualnie KD/Dirk…. czy inne

        (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Co do Bridgesa, czemu siedział w grze tak długo jak mu nie szło oraz akcji finalnej Brunsona pełna zgoda. Trochę szczęścia mieli, ale SAS swoją grą na koniec to szczęście bardzo wsparli.

      (8)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie wiemy co trener rozpisał na ostatnią akcję
      Możliwe że rozrysowana przez trenera opcja została przez obronę SAS zamknięta więc nie pozostało JB nic innego jak przypałować rzut (pamiętajmy że od wznowienia gry do zakończenia meczu pozostawało ledwie 5,7 sekund) i liczyć na jakiś łut szczęścia
      Udało się, ale tak jak napisałeś – więcej tu szczęścia niż rozumu mimo wszystko

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie ma to jak przegrac sam ze sobą.
    Jeszcze wieksze frajerstwo niz Miami w 2011.
    Trener tragedia, nie nadaje sie na ten poziom, a dla mlodych to wcale nie musi byc lekcja, a mega cios w pysk, ktory zablokuje ich mentalnie i zakopie cala dynastie zanim sie zaczela.
    Brawo Knicks, trzeba wykorzystywac taką fuszerkę rywali.

    (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Aha no może kibiców Spurs trochę szkoda ale za to co sędziowie wyprawiają to je_ać, niech się kończy 4:1. Gdzie są te gospodarskie gwizdki dla knicks? Spoko że Liga sobie nową gwiazdę otacza plot armourem, dlatego proszę walczaków i normalnych chłopaków z Nowej Jorku o zwyciężanie.

    Bez gwiazd, mając zawodników odrzuty (wiem że nie do końca), skreślani od początku sezonu, bez pajacowania, czasem nawet bez emocji patrząc na OG i JB (xd)- cisną po męsku.

    (29)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Gospodarskie gwizdki przeszły jak zdano sobie sprawę ile zarabia się na przedłużaniu serii. Jakby San Antonio wygrywało 2-1 to te gwizdki szły by w drugą stronę.
      Btw normalnych chłopaków? Rozumiem, że część ekipy stanowią osoby o mniejszym statusie gwiazdy, ale to dalej dwudziestoletni multimilionerzy i to z jednego z największych miast na świecie. Oni wszyscy są do siebie bardziej podobni niż ktokolwiek z nas do nich.

      (6)
    • Array ( )
      jak kolega wyżej pisze 12 czerwca, 2026 at 13:27
      Odpowiedz

      normalny chłopak czy gość to może ten z ochrony, ekipa sprzątająca, mopujący parkiet, ktoś od reklam i ekranów, obsługa dźwięku w trakcie spotkania, ludzie na kasach i na spożywce w trakcie, to przełożeni na hali, to asystenci trenerów , to fizjo, masażyści, lekarze w sztabie, ….. (i nie nie chodzi mi o ocenę moralności, charakteru, wiary, poziomu gwiazdorzenia, itd, ale multimilioner pop sports star vs normalne chłopaki)

      (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      A faulu na Foxie to czasem nie było przy layupie? Sędziowie mylą się jak każdy. Po 2 czy tam 3 meczu było marudzenie, że Spurs rzucają więcej wolnych, w tym meczu było odwrotnie i co, teraz to już nie świadczy o stronniczości sędziów? Jak KAT „haczy” rękę Wemby’ego, potem jeszcze dostaje czysty blok, a sędziowie gwiżdżą faul Francuzowi i trener musi brać challenge to też było pod Spurs sędziowanie? Poza drugim meczem to płakanie o gwizdki ma tyle sensu co strategia brania timeoutów Mitcha, ale najważniejsze, że można sobie na coś jeszcze dodatkowo ponarzekać ^^

      (-1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ta rywalizacja przypomina mecz na zawodach szkolnych między talenciakami z 4b i starszakami z 6c. Niby wiesz, ze Ci młodsi talentem nie ustępują i mogliby wygrać ale koniec końców i tak szóstoklasiści wiozą ich doświadczeniem, sprytem i tężyzną fizyczna.

    (15)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      tylko woźni upominają tych z 6c, i nawet jak ci z 6c popychają to ci z 4b mają przyzwolenie publicznie i wprost popychać, lutnąć w twarz, a ci z 6 dostają uwagi….

      (2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Tak byku, wszyscy się uwzięli na biednych Knicks, żeby czasem jedna z najbardziej medialnych drużyn w lidze nie wygrała mistrzostwa po kilkudziesięciu latach przerwy ^^

        (-1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    jak już SAS zdeycdowali się na tą konkretną zagrywkę na ostatnią akcję to Wemby powininen byc podajacym z lini bocznej czy nawet Keldon Johnson a tak nie obcięte paznokcie KAT’a zdecydowały

    (8)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wemby nie może zagrywać piłki, bo w tej zagrywce chodzi o skupienie na nim obrony i wyciągnięcie wysokiego obrońcy spod kosza, inaczej to nie ma prawa zadziałać. Kat super zagrał, nie wyszło, czasem się zdarza, sama akcja była super rozrysowana i o to bym się akurat Johnsona nie czepiał. Jak już to w obronie odpuszczają wprowadzającego piłkę, a nic za tym nie poszło i jeszcze większy chaos z tego był, bo nie wiadomo było kto ma kryć kogo.

      (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Piekny mecz, bo rebelianci pokanali imperium zła. Knicks grali do początku przeciwko Spurs, Lidze, Silverowi i sędziom. To drukowanie było zbyt bezczelne i widoczne. Ohyda. Tylko szalona skutecznosc za 3 SAS, trochę przysłoniła ten chamski przekręt. Bo serio, dla mnie już przesadzili.

    (15)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    A może by to wszystko ugryźć troszkę z innej strony? Kiedy ostatnio w finałach była ekipa, której zawodnicy byliby tak ze sobą zaprzyjaźnieni?? Teksty JB o KAT, że to jego wielki przyjaciel, o tym jak jest z Hartem to chyba wiele nie trzeba pisać, to samo Bridges – Nova Boys… Chemia w NY jest moim zdaniem nie do powtórzenia. Brakuje DiVincenzo jeszcze. Możę w tym tkwi „tajemnica” sukcesu? Może nad tym Admin by się pochylił….?

    (23)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Daleko szukać nie trzeba – OKC w zeszłym roku. Przecież tam też atmosfera jest topowa i widać, że jeden za drugiego wskoczyłby w ogień.

      (8)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Te finały wyjdą na zdrowie Spursom. Jak to już było wspominane, wygrana w pierwszym playoff i jednocześnie pierwszym finale byłaby niepedagogiczna… Za to fakt, że dotarli do finałów to taka fajna zachęta do dalszych starań i przede wszystkim nauki. Trochę martwi trener…. ciekawe czy on się czegoś uczy…. czy ma mądrych doradców? Czy umie ich słuchać?…. Bo tu naprawdę był czas i miejsce zareagować w czasie odrabiania tych rekordowych 29 (!!!) punktów….
    Czy Wemby wypacza koszykówkę?….hmmm…. Myślę, że chyba jednak nie… To raczej takie „pierwsze wrażenie” na lidze. Trenerzy, i inni specjaliści, pogłówkują przez wakacje i znajdą sposoby. Wilt Chamberlain był też wybrykiem natury…owszem, ustanowił rekord 100 pkt w meczu, miał niebagatelny wyskok (sam przesadzał w tym parametrze mówiąc o 135 cm, ale nawet 120 cm przy jego 216 cm robiło go nieosiągalnym), był sprawny nieziemsko (uprawiał też lekkoatletykę), ale nie aż tak bardzo zdominował ligę. Ustanowił nieosiągalne średnie w sezonie, ale zdobył „tylko” 2 mistrzostwa.
    Może różnica polega na tym, że w czasach Wilta grał np. Bill Russell , który był godnym przeciwnikiem, a dla Wembego póki co nikt taki nie pojawia się na horyzoncie… Niemniej myślę, że aż tak bardzo nie zdemoluje nam Wembuś ukochanego basketu 🙂

    (13)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    I bardzo dobrze że Admin rzuca klątwy skoro Silver rzuca personel do stronniczych gwizdków drugi faul dla Towns kuriozum. Ja jeszcze obstawiam zbiorową niechęć kibiców na planecie Ziemia dla takiego drukowania!!!
    Oczywiści poza Francją i miastem San Antonio.

    (10)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Odnośnie pragnienia, by Spurs nie wygrali w tym roku.
    Rozumiem co admin sugeruje. Porażki hartują. Są lepsze dla młodych i ambitnych organizmów niż sukcesy. Zdecydowanie lepsze. Przyszły mi jednak na myśl lata ’90, młodzi i piekielnie zdolni Orlando z gościem, który także miał odmienić NBA na lata i był wybrykiem natury jak dzisiejszy Wemby.
    Polegli w finale, tytułu nie zdobyli także później. Ich dynastia nigdy nie nastała. Shaq zdominował ligę i został legendą na miarę oczekiwań ale sam młody projekt Orlando zgasł równie szybko jak zaświecił.

    Zresztą, jeszcze kilka miesięcy temu pisano (tutaj także), że OKC to nowa dynastia. Mają wszystko by zdominować ligę na lata. Inni mogą nie mieć podjazdu. Doskonale dopasowani, młodzi, atletyczni, agresywni, ambitni. W dodatku organizacja ze zgadzającymi się finansami. A tymczasem nie powtórzyli „nawet” finału. Oczywiście na razie, ale jednak.
    Zdarzają się dynastie, trafiają pojedyncze wybitne sezony (Knics w tym roku?), a czasami szansa pojawia się i znika bezpowrotnie. Wemby równie dobrze może zdominować ligę na lata (w Spurs lub poza) co rozsypać się zdrowotnie, co nie jest wcale nierealne.
    Co ma być, to będzie. Prawda?

    (25)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      No jak Thunder mieli powtórzyć, jak 3 z 4 najważniejszych w ofensywie graczy nie było obecnych w finałach konferencji (tak, Chet też był nieobecny, choć ciałem znajdował się na placu gry)? Sędziowie dołożyli swoje i mamy co mamy.

      (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    NY to trochę taka „parszywa 12”, wiedzieli, że wygrana w finale to zadanie prawie niemożliwe, albo OKC, albo SA. Dostali SA i jedną szansę na Puchar; i cisną, gryzą. Nieważny styl, byle tylko jeden punkt więcej od rywala.
    Krwawią, ale wzrok JB karci każdą słabość. A słabości mają sporo, tak samo mniejszy talent niż rywale.
    Wiedzą, że jak nie wykonają zadania to niektórzy out, że drugiej szansy nie będzie.
    Może niektórym słabo się to ogląda, może to taki film klasy B. Może Admin za 10 lat w jakimś wpisie o tej porze roku wspomni te brzydkie finały, ale jakie to wszystko będzie miło znaczenie jak pod kopułą MSG będzie baner mistrzowski. Pozdrowienia

    (21)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Już miałem wyłączać po pierwszej kwarcie, bo sędziowie to było jakieś kompletne nieporozumienie. Drugi faul Townsa, brak goaltendingu Korneta, basket interference Wemby’ego. Praktycznie sędziowie pocisnęli run 8-0 jeśli liczyć wolne KATa, których nie dostał i próbowali ustawić całe spotkanie wpędzając go w foul trouble.

    Dobrze, że jednak obejrzałem tę zasłużoną kompromitację. Mitch Johnson położył Spurs kolejny mecz i nie wiem czy to wina jego braku doświadczenia, umiejętności czy spokojnej głowy.

    Wemby też pięknie się ośmieszył pokazując, że wszedł do głowy Robinsonowi, a samemu wyglądać jak dziecko we mgle w ostatnich minutach, pudłując oba wolne i oddając ofensywne zbiórki.

    Na Spurs jeszcze pewnie przyjdzie czas, szczególnie mając na ławce takiego Harpera. Pytanie czy z tym trenerem. Ale dobrze obejrzeć jak dostają pstryczka w nos za swoje aroganckie zachowania.

    (20)
    • Array ( )
      29 punktów...czas spać. 11 czerwca, 2026 at 18:42
      Odpowiedz

      A ja pod koniec drugiej kwarty wymiękłem i poszedłem spać.

      Czy załuję? No nie wiem. Jestem za NY…jednak taka końcówka to nie na moje nerwy 😉
      Ześwirować od oglądania NBA? ……

      (4)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Po takiej wtopie to im (graczom SAS) się już chyba nie będzie chciało biegać. Takie doświadczenie musi orać banię tak że hej. Mental NY na gigapoziomie po tym jak grali piach totalny przez 30 minut. Johnson nie dorasta do poziomu drużyny, trzeba tam innego trenera chyba. Foxowi też bym podziękował i poszukał na rynku silnego skrzydłowego z prawdziwego zdarzenia i zmiennika dla Wemby za pieniądze, które dostaje Fox. Tylko kto go będzie chciał po tak spapranej serii ? Okazem zdrowia to też on chyba nie jest. A Anunoby był przeze mnie niedoceniany, chylę czoła. Chociaż mógłby bliżej kosza grać i używać siły więcej. No i niech rozwijają Hukportiego, może być z niego dobry obrońca. W sumie fajnie, że banda wyrobników i pracusiów idzie po puchar. Nie udało się pracusiom w 1994, może teraz się uda.

    (9)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Q&A
    Sochan na konferencji dostał propsy od Browna czy będzie więcej minut w G5, podobało mi się jego opanowanie.

    (10)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Chapeau bas, chyba lepiej się tego opisać nie dało. Od siebie dodam, to co zawsze, nie mogę zdzierżyć tych gwizdków. No i uważam jednak, że Wemby jest koniecznie potrzebny tej lidze.

    (-1)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatnia akcja Knicks trochę dziwna, lecz zerknijcie na to co zrobił dużo niższy Brunson na Wembym. Na kamerach widać jak patrzy na nogi Wembanyamy. W porę zaatakował źle stojącego Wembiego. wybił go z balansu, ten nie miał już czasu na doskok i wyskoczył off-balance, nie miał szans na blok. JB to zauważył i cisnął trójkę.
    Spurs ewidentnie ten mecz przegrali, co nie zmienia faktu ze Knicks zaatakowali przeciwnika gdy ten był zakręcony jak koń na światłach. To był dobry mecz Knicks. Grali przytomnie, skupieni i wykorzystali dziecinne błędy SAS. Myślę ze oglądając ten mecz drugi raz zobaczymy, że Knicks nad tym chaosem zapanowali. Końcówkę meczu Wemby i Fox po prostu zjeb*li. Wemby zapewne miał za zadanie nie doprowadzić do oddania rzutu, ale sam mu to wręcz umożliwił. Zamiast przykleić się do Brunsona, założył, że ten pójdzie w prawo i go odetnie od czystego rzutu za 3. Zerknijcie na te akcje slow mo, w trakcie meczu nie dostrzegłem tego błędu.

    (10)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Swishing and dishing
    Riding and gliding
    Hiding then sliding
    Rushing and flushing
    Dashing and slashing
    Banging and hanging
    Stoping and popping

    (0)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawym w grze spurs są wahania…tu +-30 pkt ale w serii okc też mieli wielkie wahnięcia i jak wygrywali i przegrywali….czy to kwestia obecnej koszykówki czy samych spurs ?? hmm….

    (2)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    @Drupi
    spokój i opanowanie jakiego w tym meczu zabrakło np. Clarksonowi który grał jak kurczak bez głowy.
    Skoro NYK wygrywa obroną to lepiej mieć na parkiecie gościa który potrafi w obronę niż strzelców z zero trafień. Problem NYK są straty często nie wymuszone.
    Serię wygrają gwizdki i ofensywa Spurs lub do czego zdecydowanie bliżej defensywa NYK.
    To proste powyżej 115 biorą mecze poniżej 110 przegrywają.
    Więc co robisz by zamknąć serię w G5 i zneutralizować niekorzystne gwizdki? Dla mnie proste więcej Sochana w Q1 i Q2 w drugiej połowie i tak nie będzie potrzebny.
    Ważne by Towns i Briges mogli grać w Q3 i Q4 bez ryzyka że za chwilę spadną na ławkę bo uzbierali 3-4 faule.
    Jeszcze jedno może to emocje ale miałam wrażenie że ekrany jakie stawia dają bardzo dużo przestrzeni.
    Fakt w stronę obręczy raczej nie patrzył ale to nie rola jaką może odegrać.

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Samą obroną nie wygrasz jeśli twój atak szwankuje. Jeremiego odpuszczali całkowicie i podwajali zawodnika na piłce, co całkowicie wyłączyło Brunsona. Ja bym mimo wszystko wrzucił kogoś z rzutem – w obronie na Wembym to i tak nie ma znaczenia jakim drewnem (czy tam Kołkiem) jest zawodnik bo sprowadza się to tylko do roli kłody pod nogi. Zmęczyć, obić, masować pod koszem, obniżyć pasek HP.

      Wiadomo, że musisz kogoś wpuścić jak twoi główni zawodnicy wpadają w foul-trouble – i tu mój główny zarzut do Spurs, że systematycznie nie grają właśnie na wpędzanie w kłopoty kluczowych graczy: KAT’a i Brunsona. To powinno być główne zadanie Spurs, aż do połowy 3Q. Systematycznie – to jest słowo klucz, czyli ktoś to musi nakreślić, wytłumaczyć, zlecić i egzekwować. Cytując Skippera: „najważniejszy jest plan”. No ale to tak tylko ad vocem.

      (2)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Draymond Green po meczu mówił, że takie wysokie porażki mogą wykoleić oczekiwania na dynastię Spurs. To samo miałem w głowie. Taka wysoka porażka musi pozostawić ślad w psychice. To jest większy choke niż Hardena z GSW gdy prowadzili 3-2 w serii.
    Wemby, Castle i Harper są młodzi ale dać sobie odebrać pewne zwycięstwo to zrobiło wyrwę w ich mentalu. Ja nie wierzę w żadną wygraną u siebie w San Antonio. Prędzej widzę blow out ze strony Knicks.
    Przegrali to tak frajersko i to w najważniejszym meczu sezonu. Sorry ale ja tutaj dynastii nie widzę.
    Myślę Mitch Johnson, widzę stojącego obok Doca Riversa.
    Fox to będzie finansowa kula u nogi. 221 mln do zapłaty w 4 lata chyba, a wieje u niego „Hardenem” na kilometr.
    All star, który nie dowozi w najważniejszej połowie meczu? Z nim za sterami mistrza nie zrobią.
    Porównać mental Brunsona do Foxa to jak porównać Mount Everest do Śnieżki.

    (8)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        może trener odpali teraz czy za rok, a może potrzeba zmiany jak GSW kiedyś (Jackson na Kerra) + kilkoro wetaranów na ławkę

        (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Shaq zdobył tytuł po 5 latach z dynastią Lakers 3peat, KingKing czy Barkley nigdy, KD poszedł gdzie poszedł (jakby Wemba poszedł do OKC teraz czy za rok), MJ wytrzymał policzki o Celtics i Pistons i przegrywanie latami i seriami aż odpaliło, Hakeem też, Stockton-Malone nigdy się nie doczekali, Wilt szukał szczęścia jak i Kareem….nigdy nic nie wiadomo

      (2)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Graczem San Antonio, na którego wylało się najwięcej pomyj po tym meczu, ale również po innych meczach tych play offs – jest D’aaron Fox. Pudłuje, robi straty. Na sieci latają jego low-lighty z 2 połowy ostatniego meczu. Jak tak się przyglądam, co on wyprawia, bo to przecież gracz w miarę uznany, który jednak nie dźwiga tematu. I jak ten Columbo drgnąłem, gdy przenosząc akcję na połowę Spurs rzucił takie chaotyczne podanie między Castla i Wiktorka, trafiając tego pierwszego w ramię, czy tam plecy. I jak ten Columbo wiedziałem już, czego szukać. Wrzuciłem D’aaron Fox w wyszukiwarkę zdjęć, ale nie znalazłem. No to poprawiłem na D’aaron Fox casual – i jest! Chłopak jest krótkowidzem. Na oko po okularach wygląda mi to na -1,5 do -2,5 dioptrii. Mnóstwo zdjęć w okularach z czasów nastoletnich. Od wieloletniego noszenia okularów ma również nieco zmniejszone oczy – charakterystyczna cecha krótkowidzów (druga to mrużenie oczu). Znałem ludzi, którzy nie korygują sobie takiej wady do uprawiania sportu (okularami sportowymi, a najlepiej soczewkami kontaktowymi), czego jako również krótkowidz – nigdy nie rozumiałem. To jakbyś grał we mgle, a tak właśnie często wygląda na boisku D’aaron Fox. Jeżeli czyta ten wpis sztab San Antonio, to zalecam poważne śledztwo w tej sprawie.

    (15)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Fox to powinien był zostać w Sacramento, radosne hasanie bez presji i nabijanie statów, do poważnej koszykówki potrzebny jest mental.
      Ogólnie to chyba nie umieją rozłożyć sił albo to jest brak doświadczenia, bo naskakują na rywala i już w pierwszej kwarcie jest dwucyfrówka, z OKC też tak zaczynali, po czym w końcówkach nerwówka i drżenie o wynik. Mogli prowadzić 3:1 , a są 3:1 w plecy. Czas wytrzeć mleko spod nosa chłopcy. Z drugiej strony jeśli NYK tego nie weźmie to czekać kolejne 50 lat? Serio jakoś nie wierzę żeby powtórzyli to za rok czy dwa

      (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jeśli jest tak jak piszesz i Fox ma wadę wzroku to w drugiej połowie gdy wzrasta odwodnienie ten wzrok jeszcze bardziej się pogarsza. Wiem coś o tym bo przez ostatnie 4 lata byłem dializowany. Z tym wiąże się duże ograniczenie przyjmowania płynów i wzrok naprawdę słabnie, mętnieje. Od dwóch miesięcy jestem po przeszczepie nerki. W końcu normalnie nawodniony. I wzrok się poprawił prawie o 1 dioptrię. Ciało szkliste, które wypełnia oko składa się w 98% z wody.

      (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      ciekawa uwaga – dla porównania, widzieliscie jak SGA wybałusza gały przy kończeniu akcji? to pomaga widzieć więcej, poszerza pole widzenia (oraz dodaje dramatyzmu flopom).
      Co do Mitcha – jak zastosował Hack’a’Robinson w 2. połowie przy prawie 30-punktowym prowadzeniu to pomyślalem że on coś tam jednak kmini i nie pozwoli sobie tego wydrzeć, dowiezie. Po czym on pozwala chłopakom naparzać bezmyślnie za 3, a Barnesa z doświadczeniem mistrzowskim nie wpuszcza w ogóle.
      Chłop to choker który nie trzyma ciśnienia i zawiesza się, gdy jest potrzebny.

      (1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Barnes znany jest z tego, że położył mistrzostwo GSW w 2016 roku, bo z czystych pozycji nie potrafił wkleić trójki, a w tych playoffach był fatalny, więc nie wiem czy on by tam w czymkolwiek pomógł ^^

        (1)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    No to teraz siup – w teksasie zatrudniają Nico Harrisona na GM’a Spurs, szybki transfer Wemby’ego (Lakers?😄) i po dynastii

    (5)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Nawet moja zona ktora wie o koszykowce tyle ze rzuty sa rzuty zadwa i za trzy, zareagowala na ostatnia akcje Foxa jakbys zobaczyl zima na szlaku goscia w szortach na plaze.

    (1)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    Denerwuje mnie takie stwierdzenie, że jak Spurs mieliby więcej opanowania, to wznosiliby puchar. Gdyby babcia miała wąsy. Masz 100 punktów umiejętności do zagospodarowania i jak gdzieś dajesz więcej, to coś maleje. Proste. Jak ktoś jest szybki, ale brakuje mu masy, to jak dodasz mu masy, to nie będzie już tak szybki. Zdarzają się wyjątki, ale wiecie, o co mi chodzi.
    W tym przypadku, gdyby młodzi Spurs mieli chłodne głowy, to musielibyśmy im odjąć bonusy za ułańską fantazję i brak stresu, grając przy 0:2 w MSG, co pozwoliło im wygrać mecz nr 3 i zrobić windę w meczu nr 4. Bokser musi leżeć na deskach, żeby zrozumieć, że każdy przeciwnik też może poturbować, i nawet „leszcz” nie ma pięści z waty cukrowej i misiożelków. Poważna drużyna piłkarska może mieć problemy, jeśli uzna, że wśród przeciwników to sami piekarze, fryzjerzy, listonosze, i wygrają 10 na 10 spotkań bez spocenia.
    Dodatkowo, mniejsze doświadczenie w lidze mogło sprawić, że po meczach z OKC przyjęli za pewnik, że to oni grają fair play, a jak mają gwizdki przeciw sobie, to jest to jakaś niesprawiedliwość. Jak to mawiają: „co wolno wojewodzie, to nie tobie… xxx”. Nie myślę źle o graczach SAS, a chcę tylko powiedzieć, że „łaska Pańska na pstrym koniu jeździ”. Na tym samym przejechali się gracze Thunder – uznali, że cały świat przyjął do wiadomości, że agresywna gra jest ich stylem i nikt tego nie śmie podważać. W przypadku Spurs – mamy Wembanyamę, wszyscy go poszturchują, więc jak zaczęto temu się uważniej przyglądać, to już sędziowie nie pozwolą na przepychanie się z ich gwiazdą.

    Kolejna sprawa, to teoria, że jak do przerwy jesteś wyraźnie lepszy, to przeciwnik, wygrywając mecz, nie jest lepszy, tylko ty przegrywasz na własne życzenie. Że co?
    Myśląc w ten sposób, ludzkość nie traciłaby czasu i zasobów, skoro przewaga w połowie bitwy miałaby ocenić, kto jest silniejszy, a murarzem roku zostawałby ten, co szybko postawił ścianę do połowy, tylko pod koniec mu się praca rozjechała i wyszło krzywo.
    Mecz to dystans od początku znany obu stronom. Znów wracając do analogii bokserskiej – wiesz, że jak zarzucisz oponenta gradem ciosów na początku, a on się nie przewróci, to Ty się tylko zmęczysz, a on w którymś momencie może przejść do klepania Ciebie.
    Nie twierdzę, że strategią Knicks jest przyjmowanie ciosów, żeby przejąć mecz w decydującej fazie.
    Ale, po pierwsze, jak Tobie wchodzi 25% z gry, a przeciwnikowi 60%, to wiesz, że rzadko się zdarza, żeby tak było przez cały mecz. A po drugie, widzisz mocne i słabsze strony przeciwnika, tylko nie możesz znaleźć sposobu, żeby temu zaradzić. Próbujesz, próbujesz, aż w końcu znajdujesz.
    Mam jeszcze sporo przemyśleń, tyle że jeszcze co najmniej dwa mecze przed nami, więc będę miał okazję napisać.

    Natomiast nie zgodzę się z Tobą, Panie Admin, że Fox pasuje do San Antonio. Ze względu na sympatię do Sabonisa, obejrzałem sporo meczów Sacramento. I aż przekręcę słowo, żeby się zrymowało. On miał, i ma, to samo mankamento. Chce się postrzegać jako clutch player, ale nim nie był, nie jest, i nie będzie. Co więcej, w tym wieku (prawie 29 lat), nawet nie będąc graczem biorącym na siebie ciężaru zdobywania punktów, to powinien swoim doświadczeniem odcisnąć większy wpływ na grę, reagując na sytuację. A on tak samo dziarsko począł miotać trójkami w 7. sekundzie akcji, jak jego niedoświadczeni koledzy. Moim zdaniem, brakuje mu koszykarskiego IQ, żeby zajmować aż 55 mln w budżecie. 30 spoko – tyle mógłby grać rotacyjny (na zmianę z Castlem i Harperem) obrońca.

    (15)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawe komu kibicuje Jeremy. Wiadomo, że jest za „swoimi”, ale jednak ze Spursami trochę naprawdę pograł i zbudował jakieśtam więzi, więc może serducho podpowiada mu inaczej.

    (-5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      no na bank; przecież potraktowali go jak psa najgorszego i wystawili za drzwi na wielką burzę bez centymetra daszku do schowania się. to oni podkopali jego pewność, mental, popsuli podejmowanie decyzji, zabili iskrę, którą posiadał. I on ma im kibicować grając w przeciwnej drużynie w tym finale? Wy kibice niedzielni to chyba łby pozamienialiście nie wiem z kim.

      (10)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      To jest praca , z której on chciał z jakichś powodów odejść, tak nawet w toksycznej czy super masz kilka spoko czy bliskich osób…… ale nie warto przekładać rodzinnego sentymentu czy z podwórka na pracę w klubie sportowym

      (3)
  30. Array ( )
    Odpowiedz

    Przypadkowo, NYK, przypominał średnidystansowca. Początek biegnie na końcu grupy, nie zwraca uwagi, że jeden śmiałek wyskoczył na 30 m przed nimi. Ten śmiałek nazwijmy go SAS powoli traci tą przewagę, Zwycięża ten z ogona nazwijmy go NYK. Przy rozmowie mówi, że on tylko biegł równym tempem. NYK pierwsza kwarta 22, druga 27, trzecia 26, czwarta 32. SAS 41, 35, 14, 16. NYK spokojnie bez nerwów zaczyna od 22 pkt. kończy na 32 pkt bo żółtodziób zmęczył się forsując niesamowite tempo. W play off mało jest wyników powyżej 120 pkt. Średnio 30 pkt. Więcej jest blisko lub trochę powyżej. To średnia około 25 pkt. Dlatego doświadczony średniodystansowiec biegnie równym tempem bez zrywów. Ma tempo zwycięzcy. Żółtodziób spala się nierównym tempem. Na koniec dostaje zadyszki i przegrywa. Chyba coś w tym jest.
    Trener dał szansę Sochanowi, żeby pokazał czy nadaje się jako ważny rezerwowy. Zamiast rzucać za 3 to on bawił obsługując kolegów. Alvarado, którego pamiętam z NOP, jak walnął kupę trójek to został w zespole bo wisiał na włosku. W tym meczu wszedł, rzucił szybko trójkę, potem dwójkę i znów trójkę. Na pewno miał duży wpływ na równe tempo NYK.

    (1)
  31. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyczuwam w Twoim wpisie niesmak po tym meczu i mimo wszystko się dziwię. Jasne, że gdyby Spurs zagrali lepiej końcówkę to… ale zapominasz moim zdaniem co na samym początku ustawiło tak wielką przewagę Spurs. Oni wcale nie są tacy dobrzy, gdyby nie kolejne błędy sędziowskie mecz od początku byłby bardziej wyrównany i kto wie co byłoby dalej. Nie wykluczam ich zwycięstwa oczywiście ale to ile oni na tym poziomie dostają prezentów to jest przesada. Nawet głupi blok Korneta w oczywistej sytuacji powinien zostać zaliczony za 2 punkty itd tego jest po prostu mnóstwo. Za dużo jak na finały. Dzięki za artykuł

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu