NBA: historyczna kompromitacja Orlando | RJ Barrett bohaterem | LeBron James w drugiej rundzie playoffs

Witam serdecznie z długiego weekendu. Wywołali mnie trzej ludzie, Patronami odcinka są Emcemat, Piotr Kaleta oraz A Kaznowski. Dziękuję Panowie! b
Nie opowiadałem o zakończonej dwa dni temu serii Spurs versus Blazers. Tak więc pomimo ambitnych starań, Portland nie sprostało (95:114) na wyjeździe zespołowi San Antonio, a obraz gry zarysował się już w pierwszej kwarcie (36:24). Sześciu miejscowych graczy zanotowało podwójną zdobycz punktową, a Victor Wembanyama znów rozdał sześć bloków, trzy razy tylu rzutom rywala zapobiegł, a najbardziej wymowną była, jak myślę, ta akcja. Młody gra w siatkówkę:
Nie będę wiele opisywał samego piątego meczu, zamiast tego podzielę się z Wami ogólnymi obserwacjami:
- Wemby i Avdija się nie lubią.
Może inaczej: Wemby nie pała sympatią do Avdiji. Niechęć wywołana jest zapewne mało sympatyczną mową ciała na parkiecie skrzydłowego Portland oraz dość irytującym polowaniem na faule, choć uprzedzeń natury politycznej i sprzeciwu wobec pewnych wypowiedzi publicznych Deni’ego nie wykluczam. Oto jak panowie „podziękowali sobie” na zakończenie serii:
Nade wszystko jednak, Portland nie miało wielu argumentów w tej serii:
- cały sezon grali mało wyrafinowany, partyzancki basket, w którym niewiele było struktury
- nie dysponują graczem, którzy grałby pick and rolla na wysokim poziomie (Damian Lillard?)
- nie dysponują rasowym strzelcem, którego grawitacja ułatwiłaby grę pozostałym
W playoffs takie „bieganie od kosza do kosza” nie miało prawa się udać. Oczywiście, były momenty, gdy Spurs się zacinali. Parę razy Blazers udało się osiągnąć kilka posiadań prowadzenia w tej serii, jednak gdy gra zwalniała, Spurs dominowali, a w strefie podkoszowej grasował Wemby. Po raz kolejny, ludzie nie zdają sobie sprawy, jak dominującym obrońcą stał się ten dzieciak! 22-letni Wembanyama wygrywa pierwszą (z wielu) w swej karierze serię playoffs, a jego dorobek wynosi: 21.0 punktów 8.8 zbiórek 4.0 bloków 58.3% z gry oraz 53.8% zza łuku. W czterech meczach trafił 7/13 trójek, a jego przygoda z zawodowym basketem dopiero się przecież rozpoczyna.
Knicks Hawks [4-2]
Piękna odpowiedź rezydentów Madison Square Garden. Trzy z rzędu wygrane mecze, a każdy kolejny bardziej dominujący. Z ciekawostek: najtańsze, stojące miejsca, gdzieś przy balkonach, barierkach MSG kosztowały po 135 dolarów. Ceny zaś za krzesło w pierwszym rzędzie to wydatek rzędu 46 tysięcy dolarów. Pięć takich biletów sprzedanych = roczny budżet płacowy klubu w pierwszej lidze w Polsce!
No niestety, Hawks (zwłaszcza bez udziału Jocka Landale’a) okazali się zbyt mali fizycznie dla Nowojorczyków. Gdy ci ekstra wysiłki włożyli w odebranie przestrzeni CJ McCollumowi, ten zgasł, a wraz z nim, zgasło światło Jastrzębiom: 32 -> 23 -> 17 -> 11 -> 6 punktów w kolejnych meczach weterana.
Nie znalazła się także odpowiedź na OG Anunoby w tej rywalizacji. Wszelki angaż do gry bez piłki tegoż 110-kilogramowego byka z brytyjskim paszportem, jego współpraca z Jalenem Brunsonem, wszelkie tzw. flex action z Karlem Townsem jako wysokim playmakerem, przynosiły dobry efekt ekipie Knicks.
W piątym meczu błyszczał właśnie Brunson: 39 punktów 8 asyst. Hawks wrócili do wyjściowych ustawień: Dyson na Brunsonie, Okongwu vs KAT, więc Jalen osiągał korzystne przejęcia krycia wychodząc od podsłaniania pleców kolegów. Mam nadzieję, że Darek z Konina patrzy i czyta. Na następnym campie chcę wprowadzić ekstra dwa treningi, typowo taktyczne, „chodzone” żeby jeszcze więcej wyciągnąć z mocnych stron chłopaków. Jest tyle fajnych i prostych rzeczy do opanowania, a nic bardziej nie cieszy jak wyjście na czystą pozycję i rzut, mam rację? Zanim jednak to się stanie, musisz wykonać pracę, komuś podsłonić plecy, z kimś się w porę porozumieć, wiedzieć dokąd się ruszyć i jak obrońcę przeczytać. Jaram się!
W każdym razie, Brunson dla którego seria nie była szczególnie efektywna czy szczęśliwa, trafił 15 z 23 rzutów, a jego taniec z piłką pokazywały telewizje całego świata. Gdy już wpadł w rytm, nie trzeba mu było zasłon, jechał z każdym. Technicznie bardzo wysoki poziom prezentuje, nie sposób go od rzutu odciąć, nawet na niewielkiej przestrzeni:
Niestety zabrakło „samca alfa” w ekipie Hawks. Powszechnie chwalony NAW nie miał chyba stosownych uprawnień w zespole, aby próbować wziąć ciężar gry na siebie. W oczach Jalena Johnsona widziałem niepewność, Knicks kontrolowali tablice, nie było z czego biegać, JJ nie widział przestrzeni, nie otwierały się też łatwe podania.
- Game 5: Knicks 126 Hawks 97 | w tym 48-27 na tablicach
- Game 6: Knicks 140 Hawks 89 | w tym 46-35 na tablicach
Tak, umieszczenie Townsa w roli facilitatora na szczycie parkietu, to najlepsze co wymyślono dotąd w Nowym Jorku. Towns w czwartym i szóstym meczu przytulił nawet triple-double (4 -> 10 -> 6 -> 10 asyst w kolejnych meczach), tak mu się spodobało podawanie i obsługa obcinających się na zasłonach bez piłki kolegów. I to właśnie analizując asysty Karla można najłatwiej opowiedzieć o stylu ofensywny Knicks, przykładowo:
- stają w formacji „horns” dwóch wysokich na przedłużeniu linii rzutów wolnych (elbows)
- Towns zastawia się, otrzymuje podanie
- Brunson podsłania plecy Jalena Johnsona kryjącego Anunoby
- OG ścina pionowo, Hawks gubią się w kryciu, miał być switch, ale Daniels został
- Brunson wychodzi na szczyt parkietu, pokazuje do podania
- dostaje jeszcze ekstra „brush screen” od schodzącego na dół Harta
Inny przykład akcji, której Knicks mordują rywali całą serię.
- Brunson podaje do wysoko ustawionego Townsa
- biegnie do rogu, zasłona dla OG
- ten ma dwie opcje: iść na górę (zasłona od Harta) lub poziomo na kosz
- zwodzi frontującego Risachera, przebija się na obręcz, ma przewagę fizyczną, łatwo kończy
- wszystko zależy od zachowania obrońcy, jeśli wyjdzie przed ciebie, idziesz na dół
- kilkadziesiąt punktów w tej serii zdobyli Knicks z tego ustawienia lub jej wariantów
Od razu powiedzmy sobie, że nie są to wielce skomplikowane sety, ale jeśli masz bazę oraz przewagi talentu / warunków no i chęć do gry wykonawców (Towns długo szukał roli w ataku, płakał o nią, ostatecznie rolę 'facilitatora’ przyjął z pocałowaniem rąsi) to otwierają się przed ekipą nowe możliwości, nowe mapy, nowe horyzonty.
Pozwólcie, że nie będę opowiadał o absolutnej kompromitacji Hawks w szóstym meczu. Tam było (40:15) po pierwszej kwarcie oraz (83:36) do przerwy. Zespół Quina Snydera rozsypał się jak domek z kart. Dyson Daniels nie rzuca, obaj z Johnsonem tracą połowę walorów jeśli nie mogą grać z biegu, Okongwu jest drobny jako center, nie we wszystkich seriach ogarnie, co gorsza, nie miał zmiennika, NAW musi przełamać kolejną barierę psychologiczną jeśli chce iść śladami swego kuzyna, CJ to nie jest pierwsza opcja, a Kuminga (no przepraszam, ale) nie nadaje się do zorganizowanego basketu.
Fizyczność Knicks sprawiła im niewygody, czasem tak jest, że gdy kogoś trącisz, trącasz na boisku, okazuje się, że nie lubi, że się spina, że to nie jego styl. Tak było właśnie z Jastrzębiami. Zamiast machać łopatami, aby w porę odśnieżyć przysypywany dach, chowali się przed nowojorską zamiecią, słuchali piosenek, aż im cały dach wpadł do środka. Co za tragedia!
Idąc naprzód: Hawks potrzebują wsparcia na absolutnie kluczowych pozycjach w koszykówce, czyli point guard i center. Liczę, że po kadencji Trae’a Younga, podejmą słuszne decyzje.
Sixers 106 Celtics 93 [3-3]
Wracamy do zabawy! 33 punkty i 8 asyst Joela Embiida w piątym meczu. Kameruńczyk przepowiada, że nikt go jeden na jeden nie zatrzyma, a jego zasłony i dribble handoffs na szczycie parkietu są nie do przejścia. Boston, który cały sezon leci z cofniętym na 4-5 metr centrem, nie bardzo nadal wie, co z tym fantem zrobić!
Nagle się okazuje, że brak głębi w drugiej linii to większy problem niż się wydawało. Al Horford i Jrue Holiday bezpośrednio i z pomocy łatali więcej dziur, niż myśleliśmy. Neemias Queta jest tak ograniczony ofensywnie, że go Embiid na leniucha kryje. Zresztą parę minut wystarcza aby gościa wyfaulować. Vucević w obronie, no cóż, tu historia jest szeroko udokumentowana. Garza również ma wolne nogi.
Jeszcze raz, nagle się okazuje, że dobrze obudowanego spacingiem wysokiego pick and rolla (jak grają Sixers, Knicks czy Cavaliers) Boston nie jest w stanie efektywnie pokryć. Dotąd była to ich mocna strona, Holiday przejmował wysokiego i nie było problemu. Horford na nogach odprowadzał dryblerów, pięknie to szło, a teraz? Jaysona Tatuma mamy prosić o zapasy z centrem? On już teraz ma rzekomo problem z łydką i wszyscy się zastanawiają czy powinien w ogóle grać w siódmym meczu!
Boston musi iść w atak, jak im nie siądzie seryjnie trójka, pojawiają się problemy, kolana trzeszczą, zęby zgrzytają. Ławka poza Pritchardem praktycznie żadnej produkcji nie wnosi. Ofensywna zbiórka nie istnieje. Derrick White od dłuższego czasu nie stanowi jako strzelec (10/39 zza łuku). Presji na piłkę też nie ma, bo Maxey czy Edgecombe są o półtora tempa szybsi niż cała reszta obecnych na placu.
Na dodatek panowie Kelly Oubre i Paul George zaznaczają się defensywnie na obu gwiazdach Celtics. Paul George, który zaraz przecież skończy 36 lat, imponuje w tym zakresie szczególnie. Zobaczcie jaki dynamiczny basket, jaka euforia, jakie zaangażowanie całej piątki:
Patrząc na pierwszą akcję Sixers, widzimy potencjał gospodarzy. Leci empty side pick and roll Embiida z Maxeyem i co mądrego mogą powiedzieć Celtics? Zobaczcie jakie zasoby szybkości, gabarytów, talentu. Boston jest bardzo sprawny rotacyjnie, umieją w pre-switche, ale przewaga rywali jest momentami po prosty zbyt wielka. Stąd jeszcze raz mówię, jeśli ich C’s nie zmielą w blenderze, jeśli będą spowalniać, pozwolą sobie wejść basket chodzony, mogą dziś w nocy odpaść.
Maxey uwielbia tańczyć, z piłką latać naprzeciw miotającego się centra Bostonu. Ktokolwiek kryje go początkowo, na zasłonie Embiida zostanie, nie ma opcji. A propos, jak dotąd podoba mi się spokój Kameruńczyka w obliczu podwojeń. Stoi, piłka wysoko w górze, ramiona wyciągnięte, czeka na rozwój wydarzeń, wyjście kolegi. Cała reszta to małe rzeczy, skuteczność, gwizdki, praca stoperów, Oubre się pięknie klei, nawiguje zasłony, naprawdę. Wydawało się, że to przede wszystkim gracz ofensywny, tak się jawił na początku kariery, obecnie bliżej mu chyba do gości pokroju Derricka Jonesa Juniora.
Boston musi dziś zagrać na wysokiej efektywności. Liczę na dużo dobrej, zdecydowanej koszykówki. Start relacji siódmego spotkania o 1:30 w nocy.
Denver vs Minnesota [2-4]
Koniec balu. Koniec marzeń o kolejnym mistrzowskim tytule dla Nuggets. Pozbawieni dwójki silnych skrzydłowych, a zarazem najbardziej wszechstronnych obrońców (Gordon, Watson kontuzjowani), w niekorzystnym matchupie, do tego bez wsparcia x-factorów (Gordon, Braun tragedia) odpadają z playoffs!
- w początkowych grach nie potrafili stanąć na drodze, zatrzymać szybkości Ayo Dosunmu
- w eliminacyjnym spotkaniu dojechał ich lineup z trzema wysokimi (Gobert, Randle, Reid)
- oraz kolejny prędki i dynamiczny atleta Terrence Shannon Junior
Wolves mają taki właśnie filtr, u nich musi być dużo pary i atletyzm. TSJ nie jest, i pewnie nigdy nie będzie, wybitnym obrońcą. Jego przydatność jest ograniczona, cały sezon nie sprawdzał się jako off-ball shooter, ale gdy dasz mu piłkę w dłonie, rozkwita jak piękny kwiat. Trener Finch w życiu by mu nie dał kluczy do fury, ale skoro kontuzje zmogły Edwardsa, DiVincenzo i Dosunmu… nie było innego wyjścia.
Młody odpowiedział zdobyciem 24 punktów i 6 zbiórek. Wyprzedzał pierwszą linię, drugiej się nie bał, bo nie było czego. W pewnym momencie wjechał na bezczelnego pasem środkowym.
Widząc tego rodzaju obrazki, Denver było na deskach, nie mieli zdrowia, nie jestem nawet pewien czy Joker w drugiej połowie zszedł z parkietu. Zmęczony, pracował tak mocno, na ile go było stać. W którymś momencie dostał czapę od Goberta i to również był wielce wymowny moment. Kolos chwiał się na miękkich nogach, gotowy by runąć.
Kropkę nad i postawił Jaden McDaniels, który w tej serii przypominał mi Scottiego Pippena w 1994 roku, gdy po odejściu Jordana, pojedynkował się m.in. z New York Knicks. Nieprzyzwyczajony do bycia pierwszą opcją, nie tylko uniósł brzemię, cieżar oczekiwań, ale również zamknął w obronie Jamala Murraya.
Sytuację próbował ratować, siódmy mecz wymusić Cam Johnson. Trafiał rzuty, pozytywnie zaznaczał w obronie, ale Denver… powtarzam… nie mieli zdrowia. Siłą fizyczną i szybkością obwodu, Wolves strącili ich z planszy. Mówiłem, że to była głupota by celować w Minnesotę w pierwszej rundzie!
Denver miało szansę wybrać z kim chcą grać w pierwszej rundzie. Wybrali nas. Potraktowaliśmy to jako motywację. Nie musieli nas wybierać, ale to zrobili. [Chris Finch]
Detroit v Orlando [3-3]
To już wydarzenia minionej nocy. Wydawało się, że sensacja się dopełni, że zespół rozstawiony z pierwszym numerem, numer jeden konferencji po rundzie zasadniczej zostanie wyeliminowany już na starcie playoffs. Zapomnieliśmy jednak, że mamy do czynienia z wyjątkowym magikiem Jamahlem Mosleyem i jego wesołą bandą.
Orlando prowadziło 24 punktami! Wszyscy w sieci narzekali na Jalena Durena, że mu czapka nie staje. Że nie potrafi zdominować mismatchu, że nie pokazuje się do podań jak mężczyzna. Że nie atakuje Cartera Juniora jako driver, że nad nim wsady robią!
A potem nastąpiło to, na co narzekam od miesięcy. Atak pozycyjny spod znaku Orlando Magic dał o sobie znać. Gospodarze, przed własną publicznością spudłowali DWADZIEŚCIA TRZY rzuty z gry z rzędu.
Od 2:46 w nocy do 3:31 nie trafili do kosza z gry. Dwadzieścia trzy kolejne pudła to niechlubny rekord playoffs. Sacramento Kings spudłowali 22 razy w 2001 roku. Utah Jazz spudłowali dwadzieścia w 2020 roku.
To jest kompromitacja wiekopomnych proporcji. Absolutna hańba, po której trener się już nie podnosi. Trzeba Wam było widzieć minę Mosleya. Był tak blisko zrobienia niespodzianki, awansu do drugiej rundy z ósmego miejsca!
- trzystu ekipom w historii udało się wyjść z 1-3 na 2-3
- trzydzieści sześć (już trzydzieści siedem ekip) doprowadzało do 3-3
- trzynaście wygrywało serię, czyli będzie to jakieś 4%
Dla mnie wczorajsza porażka Magic była większą kompromitacją niż 51-punktowe lanie, jakie dostali Atlanta Hawks. Spierniczyć 24 punkty przewagi, zaliczyć cztery trafienia z gry w drugiej połowie? Jak to wytłumaczyć kibicom, nawet tym najwierniejszym i najbardziej świadomym.
Przez prawie godzinę sztab szkoleniowy nie znalazł systemowego rozwiązania, stałego fragmentu, który doprowadziłby do zatrzymania szarży Detroit. Cały czas pchali jeden na jeden, na siłę, rzucali przez ręce, wypchnięci z dala od obręczy ciskali trójki. Sfrustrowani popełniali coraz głupsze błędy, faulowali przy zbiórce, faulowali w obronie, telegrafowali wszystko, co zaraz się wydarzy.
Mosley zmieniał kolory, na koniec wydawał się przezroczysty, on nie chciał tam być, tam stać. Brał przerwę na żądanie, najpierw jedną, potem drugą, ale wszystko co narysował, o ile narysował, rozpadało się po przejęciu krycia i dynamicznej reakcji obrony. Zabrakło Franza Wagnera, zabrakło presji na obręcz, zabrakło struktury.
Z niejasnych dla mnie powodów znów Jalen Suggs próbował robił za pierwszą opcję. Bane forsował, Banchero widział dwóch ludzi przed sobą, a gdy zdarzyło mu się wypracować pozycję, pudłował niemiłosiernie: 4/20 z gry chluby chłopu nie przyniesie. Suggs w ostatnich dwóch meczach u siebie: 2/23 z gry.
Kurde, gdyby przerwa w dostawie punktów trwała prawie godzinę, poszedłbym już nawet w Moritza Wagnera. Facet nie broni, ale ma talent ofensywny, którego brakowało. Najjaśniejszym punktem na placu był Cade Cunningham (32 punkty 10 zbiórek). Ten jako lider dowiózł. Podwajany gdy próbował grać przez środek, generował przewagi, ściągał dwóch, uruchamiał łańcuch, sekwencję podań. Izolacyjnie grał ze skrzydeł, gdzie albo wyprzedzał podwojenie albo rzucał zanim nadciągnęło.
Tobias Harris (22 punkty 10 zbiórek) umiejętnie ścinał. Czytał grę, wbiegał w tempo w środek do podania, rzucał z półdystansu, bo to jego gra. Po raz kolejny plusem na placu był Ausar Thompson (10 zbiórek 6 asyst), który czyścił deski i kleił podaniami grę, bo jemu odpuszczali najbardziej Magicy poza polem trzech sekund. Innymi słowy: Pistons nie złamali się, reagowali jak prawdziwa drużyna, przełamywali niepowodzenia. Orlando zaś się popłakało. A więc bądźcie pewni, że Jamahl Mosley zostanie zwolniony i to niezależnie od rozstrzygnięć siódmego meczu.
+359 ✅
For the third night in a row, cheers to those, who tailed.
b https://t.co/h1eFQ2HHgu— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) May 2, 2026
Znów się chwalę, trzeci dzień z rzędu wpada bet-builder.
Zainteresowanych dołączeniem do grupy typera zapraszam tutaj:
https://discord.gg/KSTUtkTBAn
Raptors vs Cavaliers [3-3]
Wielkie serce do walki mają chłopaki z Toronto. Począwszy od trenera Darko Rajakovica, lidera Scottiego Barnesa, żółtodzioba Murraya-Bowlesa, czy obwodowych Sheada i Waltera. Znów byli szybsi od Cavs, znów dyktowali tempo. Tamci są bardziej doświadczeni, gwiazdorski pył Hardena, Mitchella, robi swoje gdy się robi gorąco w końcówce. Jeden i drugi z tego właśnie żyją.
Cleveland wygrało drugą połowę i wydawało się, że już to mają. Nie grali wcale dobrze, ale moc mają większą. Shead miał pięć fauli na koncie, ale i tak go nie atakowali, co wydało mi się dziwne. Bowles (17 punktów 7 zbiórek) znów dostał za dużo miejsca wokół obręczy, po zasłonie i jako cutter.
Cavs wymusiło dogrywkę, w której końcówce nie tylko prowadzili, ale zebrali i mieli piłkę przy 18 sekundach do zakończenia. Dennis Schroder był napastowany, goście cudem przeszli przez połowę, ostatecznie piła trafiła do Evana Mobleya. Dziesięć sekund do zakończenia sezonu Raptors i oto rookie CMB wybił Mobleyowi piłkę z rąk, ta wytoczyła mu się po łapach na aut. Raptors odżyli, znów była przerwa na żądanie i wreszcie… ostatnia akcja meczu.
Szarżował, przebijać się z piłką próbował Barnes (25 punktów 14 asyst 3 przechwyty 3 bloki), ale Dean Wade cały czas miał go przed sobą, za plecami była pomoc, Barnes nie osiągnął przewagi. Nie wiem co kolejny raz myślał Mobley podwajając „one pass away”. Scottie z wdzięcznością oddał do tyłu na obwód, a tam otwarty RJ Barrett odpalił za trzy. Piłka odbiła się od korzenia obręczy, poleciała w górę, mało o telebim nie zahaczyła, a następnie ujrzała światło, komin obręczy i pionowo wpadła do kosza.
W całej Kanadzie dało się odczuć ponoć niewielkiej skali ruchy sejsmiczne, gdy wszyscy kibice w mieście skakali w górę wiwatując. Powtarzam, wielkie serce do walki mają chłopaki z Toronto, a wszystko pod nieobecność Brandona Ingrama i Immanuela Quickleya.
Lakers 98 Rockets 78 [4-2]
Wy rozumiecie, co tu się wydarzyło? W całej historii NBA playoffs odbyło się około siedmiu tysięcy meczów. Tymczasem Orlando, Houston i Atlanta wczoraj, na przestrzeni 24 godzin zaliczyły trzy z najgorszych pięciu połów w całej historii dyscypliny.
Houston zdobyło do przerwy 31 punktów. Ime Udoka to kolejny trener, którego się czepiałem na przestrzeni ostatnich miesięcy. Na koniec jest mi gościa zwyczajnie żal. Nie jest sztuką wprowadzić ustawienie, gdy rywale nie respektują twoich graczy i całkowicie pole trzech sekund bunkrują. Sheppard i Smith to jedyni goście z rzutem, w ekipie Rockets. Obaj zaliczyli wczoraj 2/16 zza łuku.
Wkradła się desperacja, Amen Thompson wjeżdżał w czterech obrońców, odgrywał, nikt nie mógł zmieścić piłki w siatce. Może trzeba było w okienku transferowym sięgnąć po Dosunmu, McConnella albo Coby’ego White’a. Byli dostępni po taniości, mogli pomóc. Teraz nie wiadomo, nie wierzę już w Kevina Duranta w ekipie Houston. Nie wierzę w zdrowie Stevena Adamsa. Polegać na jego dziesięciu ofensywnych zbiórkach w meczu, to nie jest recepta na długofalowy sukces.
Gratulacje dla LeBrona Jamesa (28 punktów 7 zbiórek 8 asyst) i ekipy. Grali z biegu, dwadzieścia punktów (całą przewagę w tym meczu) wywalczyli w punktach z kontry. Wiedzieli kogo zostawić oraz jak wyglądają ustawienia i zamiary Rockets. Te były zbyt oczywiste, zbyt niedopracowane, by na tym etapie sezonu mogły przynieść korzyść dwa mecze z rzędu.
Dziękuję za uwagę, wracam do swoich, pozdrowienia dla Was i Waszych Rodzin. B










No to o Lakers się naczytalismy, że aż. Czuć na kilometr, że Admin przestał trzymać za Lakers. Ba, wydaje się nawet, że przestał ich szanować. Przede wszystkim LeBrona. No bo skoro można pisać z pasją o JMD z Minnesoty, albo o Townsie z NY, to wypadałoby napisać coś więcej, niż: gratulacje dla LeBrona.
Uuu, tniemy wypowiedzi, grubo. Pisałem jeszcze kilka zdań prowokacji, ale Admin wyciął.
Kiedyś pisałeś o koszykówce. Teraz narrację układasz pod kursy. Jak wejdzie, tezy się potwierdzają, piszesz na szeroko. Jak nie wejdzie, to: gratulacje dla Lebrona. Słabiutkie to jest.
Cycu, może ty nie masz rodziny, przyjaciół, życia prywatnego, więc nie rozumiesz, a może mnie wk%rwiasz bo tak juz sobie umyśliłeś.
Nie zapłaciłeś zbyt wiele by konsumować treści, które wrzucam, co? Wobec tego, co ci daje prawo dyktować, co i kiedy mam pisać? O co tu chodzi w ogóle?
Mecze Lakers kończą się o szóstej rano, jest majówka, zamknij się już i nie bądź mendą.
Kawał artykułu. Dzięki, Bartek!
Pytanie wielowątkowe do przyszłego Q&A:
Thunder i Spurs od kilku dni mają „wolne”, podczas gdy Wschód toczy zażarte boje. Czy dłuższa przerwa pomiędzy rundami Play-Offów jest czynnkiem sprzyjającym drużynie, czy jednak zachowanie rytmu meczowego (pomimo męczących podróży) jest korzystniejsze? I w ogóle czy przerwy pomiędzy meczami dwóch drużyn (np. Cavs – Raptors) uczciwie pozwalają na znośną regenerację?
Lepiej chyba uwinąć się jak najszybciej i odpoczywać przed kolejną rundą. Niby po dłuższej przerwie pojawia się mała rdza, co nieraz kosztowało nawet faworytów porażkę w pierwszym meczu z ekipą będącą w rytmie meczowym, ale gdy przychodzi do najważniejszych, wyrównanych potyczek, to detale, w tym mniejsza eksploatacja i nieco więcej paliwa w baku może decydować o tytule.
pytanie bardzo proste
to zależy
bo są i serie co przerwa służy ale i nie służyła
dla statystyk, trzeba by poszperać z ai (tak szybciej)
googlowe ai (1 llm) pisze, że => lepiej odpoczywać
70% drużyn co odpoczywa, wygrywa z męczonymi 7-spotkaniowymi seriami
1 na 3 przypadki mniej więcej to drużyna z biegu wygrywa z czekającymi
jednocześnie druga statystyka mówi o idealnej długości odpoczynku to 2 dni
że niby ponad 3 dni czekania…. daje więcej szans na porażkę
trzeba by poszperać, faktycznie jak wygladalo
wrzucone w llma
studium przypadku – GSW i Spurs (2 szatkowane dynastie)
1, GSW
Podsumowanie wniosków dla Warriors (Pro Data)Historia dynastii Curry’ego, Thompsona i Greena dowodzi, że:Odpoczynek po sweepach (9 dni wolnego) NIGDY nie zaszkodził Warriors. Zawsze wygrywali Game 1 po długim wolnym, a ich celność rzutowa nie spadała.Długie serie (Game 7) drastycznie zwiększały ryzyko kontuzji i zapaści fizycznej w kolejnej rundzie. Rytm meczowy nie rekompensował zmęczenia mięśniowego i mikrourazów.
2023 – mało odpoczynku – padaka
2022 – w miarę krótkie serie, ale bez sweepów, tytuł
2017 – tytuł 16-1 mieli 6dni przerwy a potem dczekali 9 dni….
2019 – czekali 9 dni do finalów przegrali 2-4, ale kontuzje Klaya i KD… więc nie kwestia odpoczynku …
2016 – przegrany finał 3-4, wygrywali 3-1…. ale byli po 7 meczowej serii z OKC,
2018 – finał zachodu 7 meczowa seria, 2 dni przerwy ale wygrali 4-0 z cavs……
reguły nie ma
2. studium SPURS – wg LLM….
5 pierścieni SPurs Popa i Duncana… zawsze mieli 4-9 dni przerwy czyli coś co u innych klubów powodowało porażkę w Game 1 (niekoniecznie całej serii)
spurs w latach tytułów ilość dni vs wynik serii finałowej
9 (4-1),
4 (4-2),
7(4-3)
7 (4-0)
5 (4-1)
2, SPURS
Denver i Boston też miało być w finale jak wiele osób pisało w komentarzach tu i na innych stronach a może się okazać że Minnesota( jak wróci Edward) i Philadelphia będzie w finale to dopiero by było zaskoczenie Minnesota może wygrać z SAS to jest podobna sytuacja do Denver Wemy(Gobert znowu może to zrobić co z Jokiciem) i Fox tu jest przewaga jak Jokic i Murray a na na innych pozycjach przewaga Minnesoty dodajmy do tego doświadczenie w Play off i to coś pokazali z Denver chęć pokazania udowodnienia że dużo osób ich już skreśliło
kolego i ciekawie prawisz 1-0 i Antek z ławki… może tędy droga
Sponsorem tygodnia jest Darek O. z Konina, namiętnie wspominany w każdym nowym poście! Między chłopakami chyba mocno zaiskrzyło na campach, bo rzadko się zdarza żeby Wszechwiedzący tak kogoś wychwalał! Gość powinien grać w NBA, a nie włóczyć się po kraju z przypadkowymi ludźmi i trenerem amatorem, który będzie rozpisywał dla niego double-dribble-off pomiędzy kolejkami!
Uuuu ktoś tu jest zazdrosny! Jesteś jelly belly?
Nie lubisz tego portalu, nie lubisz autora. Po co tutaj zaglądasz i czytasz? Twoje życie naprawdę jest takie nudne?
Widzisz Dziubuniu, Twój tymczasowy nick dobrałeś idealnie. Jakiemu klubowi kibicujesz i od jak dawna? Kibicowałeś komuś wczesniej? (to odnośnie wcześniejszego).
Gdybyś wybrał się na jeden camp, to miałbyś zaszczyt poznać i Wszechwiedzącego i Daria i jak i resztę ekipy. Każdy inny, ale dosłownie z każdym jesteś w stanie spędzić miłe chociaż chwile. No chyba, że nie jesteś i wylewasz żółć. Jak Ci źle bardzo, to spróbuj czasem napisać do szuflady i przeczytać następnego dnia, może zmienisz perspektywę. Ku refleksji – jesteś tym, co jesz.
Piona
Dzięki Panie Redaktorze za opinie.
A mógłbyś przy jakiejś okazji opisać jak i która ekipa skutecznie broni te pickendrolle?
Pozdro
Orlando się popłakało i ch*j i cześć. Go Detroit!
Czy Portland zwolniło C. Bilupsa za tą aferę czy jest on dalej ich trenerem, ale zawieszonym?
w skrócie jest zatrudniony, nie płacą mu, jest w zawieszeniu, bo proces zacznie się w listopadzie 2026…. no i czekają na wyroki śledztw i procesów karnych i stanowych… bo jak mu zapłacą teraz, będzie lincz medialny, a jak go zwolnią gdyby wyszło, że prawnie/administracyjnie niewinny, to będą mieli proces i stracą. chodzi o kasę, więc czekają.
też nba niby prowadzi śledztwo wobec clippers, kawaja, ale to takie administracyjne kary, bo karne śledztwo już dało 2 orzeczenia i w toku wobec 2 współwłaścicieli tego sponsora (sami się przyznali) i mają gigantyczne wyroki, Balmer nie, i nie wiem czy ma proces czy już oczyszczony…. więc dla nba, clippers, kawaja i jego agenta … max. liga da kary kilku mln i mini zawieszenia, ale karnie na ten moment wobec pr.karnego są czyści.
Dziękuję
ps. tych dwóch co się przyznało z LA (chyba prezes i z rady) to przez ilość zarzutów karnych i sum kar, mogą z paki nie wyjść (trzeba wyguglować jaka bierząca sytuacja) a Balmer jest uznany za inwestora w spółkę co oszukiwała nie decyzyjnego, stąd jego zarzut, Kałaja i jego agenta to cywilne a nie karne zarzuty (może z innych powodów), stąd śledztwo nba jak trwa to… takie wewnętrzne dyscyplinarne – o ironio – nba to zrzeszenie właścicieli czyli miliarderzy i firmy co maą udziały w 30 klubach, komisarz to jedynie twarz, taki CEO/menager a nie król/szef/prezydent…. więc brak kary dla 1/30 z klubów jest przymknięciem oka na kolegę… i jak poprzedniego właściciela Clippers z hukiem wyrzucono za kwestie moralne/wartości to obecnego za zarzuty oszustwa finansowego/spawiedliwości/finansowej moralności tak to ujmijmy ….w artykułach piszą o kilku milionach, karze w drafcie i tyle… 30 właścicieli (i spółek) niby się przejmuje, ale finansowo rok w rok, pasywa (wartość) klubów rośnie, nawet najmniejszych i tankującyh (tak MJ stał się miliarderem – kupił klub za ok. 0.5mld czy mniej i sprzedał po kilku latach za kilka mld)… dla kibiców, zawodników, sztabów to pełna odklejka a dla właścicieli cyferki jak na giełdzie (wyjątkiem wydają się ci wokalni poroju Cubana że zależy czy chcący decydować o każdym detalu GSW – często źle, czy Knicków) reszta a i ci, po prostu trzepią kasę i tyle….taki rancik (ps. zarzuty Billupsa i kogoś są głównie i czysto federalne/kryminalne… tam wkręcali chyba ludzi w ustawiony domorosły hazard z m*fią i jechali na kasę a znane twarze dostawały %, to jedna z prkatyk, inne chyba mniej brutalne oszusta i ustawki na $$)
„…Rap New York rules!
we sport jewls and extort fools,
dont get me pissed i got a short fuse…”
Big L – ” 8 iz enuff”
Panie Adminie, jak tam majówka? Jadłeś pan kiełbę z grilla lub inną kaszankę?
Bartku doceniam regularność.. jak zawsze świetnie się czyta twoje przemyślenia. Dzięki tobie jeszcze śledzę ten cyrk.
Kluczowym graczem Bostonu jest Pritchard, jeśli gość wchodzi w mecze z pewnością siebie i łapie swój rytm, to trafia jak automat, ale jeśli od początku waha się, to nie trafia prawie nic i szanse Bostonu są od razu bardzo małe. Właśnie fakt, jaką wersję w sferze mentalnej przede wszystkim tego zawodnika zobaczymy dziś w nocy, będzie miał ogromny wpływ na losy rywalizacji. W perspektywie i tak nie powinno to mieć jednak żadnego znaczenia, bo obudzony po game 3 w Atlancie NY (w dodatku patrząc na resztę stawki na wschodzie), powinien dotrzeć do Finału w 8 meczach. Knicks wydają się jedynym zespołem z tej strony mapy, który może sprawić, że w Finale nie będzie szybkiego 4:0 dla zachodu. Co do JT, to powinni dać mu spokojnie się wyleczyć. Celtics na mistrza nie mają żadnych szans. Sezon regularny był totalną zmyłą, a dopiero teraz widać to, o czym pisało się przed rozpoczęciem rozgrywek w kontekście Celtów, po odejściu połowy składu. Tatum, co zresztą naturalne, ewidentnie oszczędza niedawno kontuzjowaną nogę, obciążając nadmiernie drugą, w dodatku odzwyczajoną po tylu miesiącach przerwy od intensywnego wysiłku meczowego co parę dni. Nie przypadkiem były te masaże w ostatnim meczu i przedwczesne zejście z boiska. Podobny uraz, tej samej czy drugiej nogi, to byłby w najlepszym przypadku powrót na sezon 27/28. Niech się chłop leczy i już w pełnym zdrowiu (także mentalnym) przystąpi już po pełnym okresie przygotowawczym do nowego sezonu. Dobrze, że wrócił. Te najtrudniejsze bariery (w tym mecz w NY) po powrocie ma już za sobą, ale za wcześnie na jego najlepszą wersję, która moim zdaniem nie jest wykluczona. Tymczasem czekamy na OKC – SAS, tam się rozegra walka o mistrzostwo w tym roku.
Boston to tylko trójki i Brown robi wjazd na ten moment. Kurcze oglądanie game7 było przykre. Nie ujmuję 76ers (George fajna praca po obu stronach + tak jak pisał Admin dwóch obwodowych jest o klasę szybszych niż reszta na placu). Tu nie ma przypadku pierwszego zepsucia 1-3 w serii.
Knicks jedyna drużyna „wyspana” po 1 rundzie, zdecydowanie muszą wziąć tę konferencję z góra 2 przegranymi po drodze.
Jeszcze pierwsza runda trwa, a tyle już ustaliła
Kto obstawiał finał Nuggets – Celtics ręka do góry.
Wembanyama pieknie atakował żydka. Reszta graczy również powinna zachować klasę i ostro faulować Avdije. Chyba pierwszy raz w życiu muszę stanąć po stronie murzyna w stosunku do białego.
Adrock – Beastie Boys
Admoney – Lords of Brooklyn
Admin- Gwiazdy Basketu
We can do a little something like this.
Hey! What you doing?
Im adming.
Nixxha what?
Adming. That is short for administrating.
Oh. Okej!
A Phila zlała Boston….
Ponawiam pytanie, Admin, jak oceniasz grę Aytona w tym sezonie? Mam wrażenie, ze dostosował się do drużyny i swoich możliwości , a JJR wyciąga z niego więcej niż poprzedni.