fbpx

NBA: Miami Heat miażdżą obroną | wielka kompromitacja Los Angeles Lakers!

54

WTMW.

Lakers 115 Thunder 123

230-1: tak wygląda bilans Los Angeles Lakers w meczach, w których osiągali 25-punktowe prowadzenie. No, do dziś był to bilans perfekcyjny. Nie ma takiego prowadzenia, którego Russell Westbrook (20 punktów 14 zbiórek 13 asyst 10 strat -12 wskaźnika plus/minus) nie byłby w stanie zmarnotrawić. Oskarżam Russa jako rozgrywającego, który bez LeBrona pauzującego z powodu urazu kostki, trzyma piłkę w rękach przez dziewięć minut w trwającym 48 minut meczu. Widzieliście stratę w której rozpędził się z piłką jak zwykle, wyskoczył w górę, a nie znajdując sposobności podania wyrzucił gałę za siebie? Szanuję faceta za jego tężyznę fizyczną, niezłomność i wolę walki, ale playmaker w czternastym sezonie pracy nie może popełniać takich błędów. To jest dyskwalifikacja. To jak odpalać petardy z ręki. I to żadne pocieszenie, że Brooklyn też gra dup%wato.

Do tego dwa na cholerne OSIEM zza łuku. Russ do diaska, jesteś wolny na łuku nie bez przyczyny! Nie mam słów. Thunder grają młodzieżowy basket, zadziorny, partyzancki, Shai Gilgeous Alexander (27 punktów 9 zbiórek 5 asyst 5/11 zza łuku) sam pewnie nie wierzy, co mu dziś wpadało, ALE…

Jak żółtodzioby

No właśnie i to jest najsmutniejsze. Kiedy zeszło do wyrównanej, gorącej końcówki Thunder zagrali solidne, taktycznie ułożone zagrywki. Pięknie wyegzekwowali wariant akcji zwanej “horns” czyli inicjowanej obustronną zasłoną dla rozgrywającego na szczycie parkietu:

Co po drugiej stronie grali Lakers? Awanturę. I to po dwóch przerwach na żądanie trenera Vogela. Jak żółtodzioby. Forsowanie zamka. Próby otwarcia drzwi na siłę. Cholerne izolacje. Dwie z rzędu trójki, które nie doleciały do obręczy. Pisać dalej? Wolę przemilczeć. Szacunek dla Russa za jego quadruple-double, na pewno zapisze się w historii. To już nie pierwszy raz gdy zalicza poczwórną dziesiątkę ze stratami.

Anthony Davis 30 punktów 12/22 z gry z tego średni dystans z jakiego oddawał rzuty to pięć i pół metra, mając naprzeciw siebie rywali niższych i lżejszych. Nie każdy jest Giannisem Antetokounmpo oczywiście, nie każdy potrafi korzystać z przewagi fizycznej jak Luka Doncic. Zdrowie jest cenne, nie warto go narażać w meczach ze słabym rywalem, ja to wszystko rozumiem, trzydzieści punktów wygląda dobrze przy nazwisku, ale to nie jest leadership. To nie jest warte maksymalnych kontraktów. Co powiecie na limit: jeden maksymalny kontrakt na drużynę. Skoro i tak mamy ograniczenia rynkowe w NBA… to oczywiście żarty.

A w ogóle to chciałbym powiedzieć, że Josh Giddey (poniżej na zdjęciu) potrafi grać w koszykówkę: 18 punktów 10 asyst 7/13 z gry. Rookie z Australii, człowiek Joe Inglesa, ten sam cwaniak, umiejętności rozegrania i wysokie bball IQ przy wzroście 203 centymetrów.

Hornets 120 Magic 111

Charlotte znów ogarnęli się na wyjeździe pomimo kiepskiego początku, nieobecności Terry’ego Roziera, PJ Washingtona i niedyspozycji LaMelo Balla. Gracz Tygodnia wschodniej konferencji Miles Bridges (31 punktów, po raz trzeci 30+ w pięciu meczach!) korzystając z mismatchu wziął sporo ofensywy na siebie, tym razem w izolowanych akcjach. Były minięcia i trójki bite w twarz Franza Wagnera, no cóż takiego atlety nie sposób kryć blisko, a już na pewno bez pomocy.

Uszanowanko idzie też w stronę rezerw Szerszeni. Panowie Cody Martin oraz Ish Smith po raz kolejny wnieśli na plac furę zaraźliwej energii, rzuty trafiał daleki draft pick 2019 roku Jalen McDaniels i cała grupa zmienników rozniosła rezerwy Orlando. Szacun dla wysiłków Magików. Cole Anthony zbiera szlify: 24 punkty 5 zbiórek 6 asyst, ma zielone światło na wszystko i zobaczymy co nam pokaże na przestrzeni całego sezonu gdy wrócą Isaac i Fultz.

Hawks 102 Pelicans 99

Znak jakości. Jastrzębie wygrywają mecz po fatalnej pierwszej kwarcie, osiągnąwszy 0/15 poza polem trzech sekund. Łącznie zaliczyli 25% skuteczności zza łuku. Liczyliśmy na dobitniejsze zwycięstwo, ale weźmiemy nawet minimalne. Trae Young (31/5/7) szalejący z piłką, wiadomo że Jonas Valanciunas nie wyjdzie do niego, to bez sensu. Pelicans salwowali się podwojeniami ze skrzydeł, ale to z kolei generowało taką przewagę podkoszową ATL (gdyby tylko John Collins potrafił się powstrzymać od niepotrzebnych fauli) że zaliczyli aż 21 ofensywnych zbiórek! Innymi słowy, szukali przewag tam, gdzie mogli i jakie warunki im rywale postawili.

Zgodnie z oczekiwaniami DeAndre Hunter spowolnił Brandona Ingrama (20 punktów 8/21 z gry -11 wskaźnika plus/minus). Zważ dobrze, Trae 31 punktów przy zaledwie trzech rzutach wolnych. James Harden musi się wziąć w garść, haha. Po stronie dziobków groźne zawody mojego człowieka Devonte’ Grahama 21 punktów 5 zbiórek 6 asyst zero strat 5/10 zza łuku. W tym sezonie gra jako rozgrywający i choć ma oczywiście masę ograniczeń, podglądam go z przyjemnością. Taki BJ Armstrong za czasów Bulls. Taki by się w Lakers przydał, a nie Westbrook. Czy ja to powiedziałem głośno?

Wolves 113 Bucks 108

Wilk pożarł kozła, proste. A tak na poważnie, mistrzowie w dalszym ciągu bez centra i rozgrywającego. Giannis jest super (40 punktów 16 zbiórek 7 asyst) ale nie może być wszędzie. Karl Towns zawsze jest niebezpieczny, bo to najlepszy wysoki shooter w lidze. Wolves coraz chętniej prowadzą przez niego grę, wychodzi na piąty metr, a stamtąd jeśli nie poda to potrafi trafić bez odrywania się od ziemi. Na dodatek odpalił D’Angelo Russell (29/5/6) korzystając z nieobecności Jrue Holidaya, a żywiołowy Edwards jak zawsze, nie ustaje w atakach. Brakuje mu efektywności, ale obronę angażuje i trzyma na wstecznym.

Wiele więcej nie było trzeba zważywszy, że Bucks nie trafiali otwartych rzutów (27% zza łuku) z czego druga strzelba Khris Middleton zaliczył 1/8, fakt że go podwajali widząc zasłonę i nie mógł wejść w rytm. Gorzej, że Bucks rzadko byli na blitz gotowi i niewiele wynikało z chwilowych przewag.

Wizards 116 Celtics 107

Szacunek dla Celtów za zryw (16:3) w czwartej kwarcie, który pozwolił nawiązać walkę, ale co to było do cholery?

Dwucyfrowy deficyt pomimo doprawdy nieszczególnie skutecznej gry gości. Pierwsza linia mijana albo wyciągana na obwód. Chcą przejmować każdą zasłonę i ta taktyka gryzie ich w tyłek. Gubią pozycję pod koszem. Szalejący w środku Montrezl Harrell (25 punktów 11 zbiórek). Zbiórka przegrana dwucyfrowo. Marcus Smart świetna robota na Bealu ale 1/7 z gry – odpalający rzuty po koźle (!) na co w ogóle nie powinien mieć zezwolenia. Tu coś grubo nie zagrało w ofensywie. Brown spowolniony przez kontuzję. Tatum idący w izolację gdy na zegarze jest piętnaście sekund, bo dwóch środkowych siedzi na placu i blokuje przestrzeń. Pod względem organizacyjnym słabizna. Wizards wykorzystali słabości przeciwnika.

Heat 106 Nets 93

Za magię nazwiska orderów w NBA nie dają. Mało tego, rywale widząc naprzeciw siebie Hardena czy Duranta, którym wieszczy się mistrzowski tytuł, motywują się ekstra.

Stawialiśmy na Miami, wśród których Lowry (9/6/9) robi ogrom różnicy. Mówię o kontroli tempa, egzekucji, uruchomieniu przewag Bama Adebayo (24 punkty 9 zbiórek). Jimmy Butler (17/14/7/4) to wciąż mistrz szukania przewag fizycznych, wygląda świetnie pod względem energetycznym, dzień i noc w stosunku do poprzedniego sezonu. Nareszcie mógł naładować baterie po trwającym odpowiedni czas offseason.

Nets nie dość, że niezgrani i ze starymi częściami składowymi (Aldridge, Griffin, Millsap = słabiutkie interior defense) to jeszcze James Harden (14/7/7) naprawdę źle wygląda. Zasłania się naciągniętym ścięgnem udowym i niemożnością właściwego treningu przez wakacje no i cóż, pozostaje mu wierzyć.

62-42 na tablicach, 48:34 w polu trzech sekund. Miami raz puściło 102 punkty w tym sezonie (po dogrywce bez Lowry’ego). Pozostałe gry poniżej setki u rywali. Czyżby wracało stare NBA? I love this game!

W pozostałych meczach:

Pacers 100 Raptors 118

Doskonale dysponowany Fred VanVleet 26 punktów 10 zbiórek 6 asyst 6/7 zza łuku oraz banda atletów prących na kosz. Anunoby (25 punktów 5 przechwytów 4 trójki) bierze na siebie akcje jak przed nim robił to Pascal Siakam. Rookie Scottie Barnes (18/7/7) jedzie w większego Sabonisa bez tłumaczenia. Fajna, waleczna grupa o świetnych warunkach fizycznych. Ich celem było zamknąć w ataku Litwina, który oddał w sumie cztery rzuty! Także jest pomysł w Kanadzie. Grają na ile warunki pozwalają i to się ceni.

Kings 110 Suns 107

Wicemistrzowie ligi prowadzili dwunastoma na krótko przed przerwą po czym przez pięć minut nie potrafili zdobyć punktów. Chris Paul 1/10 z gry. Na ławce żadnego pozytywu. Cała drużyna waląca jak kulą w płot zza łuku. Za to Buddy Hield cały na biało 7/11 z dystansu. Ofensywa najlepiej szła przez Bookera (31/6/8) który zrobił na pewno postępy jako playmaker. CP3 wyglądał bardzo staro. Mimo to, jak przystało na finalistów NBA walczyli do końca. Miała być dogrywka, ale skończył ich Harrison Barnes (22/9/4) który po latach dyndania na liście transferowej… jest mu już wszystko jedno…

Grizzlies 96 Blazers 116

Damian Lillard wreszcie złapał jako taki rytm rzutowy w trzeciej kwarcie (3/6 zza łuku) którą Portland wygrało 36:20. Po stronie Memphis kompletnie nieudane zawody. Dillona Brooksa brak. Zastępujący go DeAnthony Melton zaliczył 0/8 zza łuku. Podkoszowi JJJ i Adams od początku wpadli w problem z faulami, a najlepszy strzelec Desmond Bane dostał łokciem w twarz co wyautowało go z gry. W wyniku tego Ja Morant szarpał się bez sensu, a lineup wyglądał fatalnie. Panowie skończyli z 21 stratami.

Cavaliers 92 Clippers 79

Skrobią strasznie Kawalerzyści i chwała im za to! Paul George (12 punktów 10 zbiórek 4 przechwyty) przeszedł obok meczu jako lider ofensywy (6/20 z gry 0/8 za trzy). Pojedynek rezerw na stronę gości przeciągnął generał Ricky Rubio (15/3/3). Cavs z trzema wysokimi na placu są bardzo mocni pod dziurą, poprawili też powrót do obrony. Zaskakująco sprawnie na własnej połowie radzi sobie Lauri Markkanen! Jest długi, bardzo się stara i ma bardzo solidną pomoc za plecami. Z powodzeniem krył dziś PG-13!


Na koniec słowo podziękowania dla naszego wczorajszego patrona… Łukasza Ż. Dziękujemy panie mecenasie!

Dobrego dnia wszystkim. b

Ostatnie Wpisy

54 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeden z komentarzy sprzed kilku tygodni na GW brzmiał mniej więcej tak: Lakers na mistrza? Nieee. Będą walczyć o 8 miejsce, może nawet zagrają w play in. Pomyślałem wtedy: No co jak co, ale tak źle nie będzie. Bez jaj. Hmmm.

    (23)
  2. Array ( )
    NICK*...TheQuickOrBrick 28 października, 2021 at 13:25
    Odpowiedz

    Co do Lakers to czy wiedzieliście moi drodzy że syn kończącego za miesiąc pięćdziesiątkę Nicka Van Exela dostał w 2013 roku karę 60 lat więzienia za zabójstwo?

    (15)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Wierzę, że Lakers się ogarną i dalej będą drużyną liczącą się w walce o tytuł. Fakt jest jednak taki, że w przypadku Russa to jest za każdym razem powtórka z rozrywki. Nawet jeśli będą na fali to prędzej, czy później klątwa się odezwie.

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Na szczescie macie w Lakers Westbrooka, co gdy nie ma LeBronka pyka sobie quadruple i jest git. Inni chcieli Hielda, DeRozana czy co niektórzy jeszcze planowali zatrzymać Caruso, hehe. Frajerzy.

    (41)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    “Co powiecie na limit: jeden maksymalny kontrakt na drużynę. Skoro i tak mamy ograniczenia rynkowe w NBA…” A moim zdaniem świetna jest idea hard salary cap, bez podatku od luksusu. Chcesz to podpisz sobie i 3/4 maxy, ale wtedy reszta musi grać na minimach.

    (11)
    • Array ( )

      Davies wyglądał momentami na najstarszegobw zespole, a głównym celem gry jakby było szukanie kozła ofiarnego, że nie idzie.

      (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, że nie można edytować komentarzy:/ dodam jeszcze, że jeśli bierzesz do zespołu Denisa z trudnym niemieckim nazwiskiem, i on wchodzi w pierwszej piątce, i po meczy jest twarzą w game recap to możesz być pewny, że źle się dzieje w twoim zespole… Tatum who?

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    A o co Westbrook się zagotował na końcu? Wyłączyłem mecz w połowie 1 kwarty i jak rzuciłem okiem na wynik to włączyłem końcówkę, a tam jakieś nerwy, Westbroock out i nie wiem o co mu poszło.

    (0)
    • Array ( )

      Chyba o to, że Bazley z OKC śmiał odebrać piłkę i przede wszystkim zrobić wsad na ok 1-2 s przed końcem. No przecież jak mógł! Powinien się był przecież zatrzymać i kozłować w miejscu czekając do gwizdka, a nie aż tak upokarzać rywala.

      Nie jestem ani fanem, ani antyfanem Lakers. Doceniam te triple double Westbrooka. Ale kiedy widziałem kiedyś jak Steven Adams bał się dotknąć piłki, żeby przypadkiem jemu się nie zaliczyła zbiórka, tylko Westbrookowi, to mnie po prostu zamurowało.

      (27)
    • Array ( )

      I już wiedziałem, że podejście Westa jest takie… egoistyczne niestety. Kolejny zawodnik z wielkiemu talentem, ale brakiem pokory czy samokrytyki. Najpierw sam sfaulował zawodnika z OKC bardzo brzydko, a potem zaczął się przyczepiać rywala, że ten śmiał wsad zrobić na sam koniec meczu. Normalnie ABSURD!

      (14)
  8. Array ( )
    Marian Paździoch syn Józefa 28 października, 2021 at 14:01
    Odpowiedz

    Przestali gwizdać faule od “drżenia ziemi i podmuch wiatru” i z 30-40 punktów na mecz Hardena zarobiło się 15-20.

    (28)
    • Array ( )

      Jasnowidzem nie jestem, ale jak o tym pisałem pół roku temu, to mnie wyśmiano bo przecież Broda to jest taki geniusz, że na bank wymyśli inny sposób na zdobywanie tych 10-15 punktow extra.

      A odnośnie Westbrooka – świetny koszykarz, wszechstronny zawodnik, energetyczny atleta, ale nie wiem co brał Pelinka jak go dobierał do składu. Tam gdzie zaczyna się poukładana koszykówka z aspiracjami o najwyższe laury, tam kończy się Westbrook. Dlatego świetnie pasował do zeszłorocznych Wizards, gdzie samo wejście do PO było niespodzianka i świętowane jak three-peat mistrzostwo. Jeżeli przez 14 lat kariery Westbrookowi w głowie nie poukładał nikt, to w jaki sposób miałby to zrobić Lebron, Pelinka czy tym bardziej Vogel? 😂

      (20)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Cieszy mnie kolejna porażka Lakers 🙂
    Ktoś może spytać (może nawet sam Bartek) : dlaczego mnie to cieszy.
    Powiem wam coś. Wyobraźcie sobie , że macie w klasie kolesia , który ma dobre stopnie , mimo że się nie uczy , tylko jedzie na ściągach i farcie , a wy się uczycie i nie macie samych piątek. W dorosłym życiu musicie na wszystko ciężko zapracować , a ten koleś szpanuje bo ma bogatych rodziców. A na dodatek jeszcze odbił wam dziewczynę. I po latach dowiadujecie się z mediów społecznościowych, że ten rzeczony kolega, na dzień przed własnym ślubem, przewrócił się na rowerze tak niefortunnie , że wybił sobie dwie górne jedynki 🙂 Poza tym nic mu się nie stało. Impreza nie do odwołania , wszyscy zaproszeni , żaden dentysta tego nie ogarnie w jeden wieczór. I oglądacie później piękne fotki ze ślubu , na których wasz nielubiany kolega zieje wielką jamą. Kto by się w duszy nie ucieszył ?
    Tak to właśnie jest z teraźniejszymi Lakersami 🙂

    (34)
    • Array ( )

      To nie ma sensu co piszesz ale ok. Tylko słabi ludzie cieszą sie z porazek innych. Ale wnioskujac po profilowym jakos musisz odreagowac bo fani blazers latwego życia nie mają hehe a mogl lilard do lakers pójść zamiast marnowac koncowke kariery w portland

      (-1)
    • Array ( )

      @eh. Mylisz się. Fani Blazers mają łatwe życie bo ich drużyna nie jest na świeczniku, w odróżnieniu od LAL

      (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    “wielka kompromitacja Lakers”? Mnie się wydaje że nie. “wielka” to może dla tych fanów NBA, którzy jak budowano obecny roster wierzyli w tzw. “Garbate aniołki”. Cała reszta kibiców koszykówki zza oceanu wiedziała, że to nie ma prawa wypalić. Oczywiście “dajcie im czas” itp, itd, będzie z tego 50 zwycięstw w sezonie regularnym (okupionych potem, krwią i łzami – głównie tymi ze śmiechu), będą szybkie ryby w pierwszej rundzie i cześć pieśni. Bez złośliwości, formuła pt “Lebron buduje super team i zdobywa mistrzostwo” wyczerpała się bezpowrotnie 2 sezony temu.

    Kiedyś” dla jaj” to się z nudów oglądało gluty w stylu Sacramento, Minnesota itp, teraz można sobie popatrzeć na Los Angeles. Tyle że nazwiska jakby takie głośniejsze.

    (25)
    • Array ( )

      @Olas
      Heja banana!
      Kiedys ogladalo sie gluty pt Minnesota – to racja.
      Ale: obejrzyj ich mecz z Bucks. Chyba wreszcie nastapila jakosciowa zmiana i to granie bylo po prostu ciekawe i emocjonujace. To juz nie gluty (no moze troszke…) – walcza o zbiorki, blokuja, skacza w trybuny i KAT o zupelnie innym podejsciu. W szoku bylem patrzac na jego zachowanie oraz mental. Nie pyskowal sedziom, wychodzil do gry, staral sie podawac.
      Moje male wilczki ^^

      (8)
    • Array ( )
      MJ the ice cream truck driver torturer 28 października, 2021 at 19:46

      A propos Minnesoty i KATa, bo na GWBA przeszło bez echa: obczajcie sobie walkę jaką stoczył z Valenciunasem w tych dwóch niedawnych meczach. W ruch szly łokcie, trochę jak zapasy w błocie, ale Karl pokazał, że ma charakter.

      (5)
    • Array ( )

      Karl nie ma charakteru. Na boisku jest mieczakiem i takim pozostanie chyba ze weźmie sie w garść i zażąda transferu. To bedzie swiadczylo o tym ze chce wygrywac bo jak wszyscy wiemy jak chcesz wygrywać to musisz spelnic dwa warunki:
      1. Nie grać w Minnesocie
      2. Nie miec pata śmiecia beverleja w druzynie

      (-5)
    • Array ( )

      @yEmet
      W żaden sposób nie chciałem tobie jako fanowi Minny pocisnąć, bo wiem że dołowanie w tabeli od lat chyba bardziej boli kibiców Wolves, niż samych zawodników (mimo meczow o których wspominasz, jest to dla mnie zbieranina zawodników z potencjalem, którym jednak chyba nie zależy na zwycięstwach)😉Wspomniałem o Wilcach, bo to od lat taki trochę przykład “patologii koszykarskiej”. Sam mam sentyment do Minneapolis bo sam gorąco im kiedyś kibicowalem – kiedy w składzie oprócz Garnetta był jeszcze np. Marbury czy najpiękniejszy biały chłopak w USA – Wally Szczerbiak✌️

      (4)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Mój tata dawniej na meczu polskiej kadry kopaczy powtarzał, że nie chce im się biegać, bo za dużo zarabiają. I myślę sobie: dobrze, że nie mu NBA nie pokazałem. Najbardziej lubię teamy ułożone na scoutingu i zawodników, którzy zostają w drużynie, szczególnie po dostanie maksa. Chcesz pierścień to pracuj, a nie szukaj winnych. Dlatego dla mnie LeBron, choć wybitny, to nie GOAT z tego powodu. Ben, którego imienia nie mówimy chyba chciał grać gdzieś, a taki Wall to chyba nic już nie chce robić. Broda uwala się na wakacjach. Westbrook więcej chyba czasu myśli o stylizacji pomeczowej, niż zagrywkach. GSW, Bucks! (Wiem, że transfery, wiem że Durant, ale rdzeń jest w miarę stały)

    (23)
    • Array ( )

      Czyli to wina lebrona ze mu składu nie dobrali odpowiedniego w pierwszym epizodzie w cavs? Nie szukaj winnych tylko pracuj.. no nie do konca jest tak jak piszesz. Jak organizacja twojej druzyny (trener, gm, skauci itd) są beznadziejni to masz to zaakceptowac i pracowac? Najlepiej sie nie odzywac bo ktos ci powie ze to chamskie albo ze za duzo wymagasz albo cos. Ehh ludzie… To jest biznes, to jest ich praca ktorej celem jest nie granie w koszykówkę tak po prostu tylko zdobycie mistrzostwa. Jak warunki tej pracy nie sa odpowiednie to zglaszasz problem, szukasz winnych(no chyba ze to ty jesteś winny to wtedy to slabo) i chcesz zmiany. Proste i logiczne.

      (1)
  12. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Russ gra na pamięć to już fakt. podał piłkę tam gdzie powinien znajdować się zawodnik lecz go nie było. Granie pamięciowe jest bardzo ważne ale nie wiem czy w przypadku szturmowca Russa. Duzo bardziej rzuciło się w oczy brak pomocy w zasłonie dla Monka. Ta ekipa nie jest zgrana, ani trochę. Czy zgranie nadejdzie szybciej niż frustracje?? Zaczynam wątpić. Drużyna gwiazd prędzej zacznie wytykać palcami. Taki eksperyment jak Lakers 2021 napewno potrzebuje czasu, a tego jak wiadomo, najbardziej brakuje zawodnikom u kresu kariery.

    (7)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Pytanie brzmi: czy uda im się to posklejać do kupy przed all star weekend? I czy w szatni jest jakiś samiec alfa który da chłopakom po pyskach żeby się ogarnęli?
      Na razie to jest tragedia do oglądania, każdy ma jakąś swoją koncepcję i jakieś pomysły niezrozumiałe dla pozostałych. Trybiki nie wiedzą jak mają działać, który z którym współpracuje i na jakim przełożeniu.
      Trenerka śpi w najlepsze. Gorzej jeśli za trenerkę weźmie się LeBron – to wówczas kaplica.
      Mam wrażenie, że dziadersi już też odpuszczają fizycznie (oprócz Russa) i to jest gorszy objaw! A jak zaczną cykle restowań w trakcie sezonu to za chiny się nie zgrają.

      Nie zazdroszczę grupie typera obstawiać cokolwiek z udziałem Lakierni.

      (7)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Nic dzisiaj o tym, że Kyrie to plugawa świnia, bo nie chce szczepionki przyjąć?? A tymczasem wg. ostatnich badań Harvardu najwyższy stopień zakażeń jest w społecznościach najbardziej zastrzeżonych bo szczury zaszczepienne myslą, że jak walną dwie dawki to już nie moga zachorować anik roznosić choróbska…Na pohybel covidianom i ich wąskim umysłom.

    (-16)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak to jest, ze taki Davis-w miare młody chłop, grający w koszykówkę ciagle jest kontuzjowany? Wiecznie coś mu doskwiera, boli, a to brak, a to udo, a to kostka itd. Jak oglądałem ostatnio rugby to te chłopy były z jakiejś innej planety. Zderzają się na pełnej prędkości, szarpią, kotłują itd i nic. Ucho prawie urwane a taki sk£$%el wstaje jakby go komar ugryzł. To jest kwestia regeneracji? Dłuższych przerw między meczami? Taki koszykarz NBA po jednym meczu rugby jeździłby na wózku i jadł przez słomkę. Może jest na forum jakiś spec i to wyjaśni?

    (10)
    • Array ( )

      Tu nie potrzeba speca. W NFL, rugby, futbolu australijskim czy kanadyjskim, grają same świry z połączeniem twardzieli. Taka kombinacja charakterów u zawodników powoduje, że nie doświadczysz np. symulek powszechnych w piłce nożnej, czy coraz częstszej w koszykówce. Gracz taki jak Davis nie grałby w futbol bo byłby właśnie zbyt miękki, soft jakby to określił Kobe. I tyle.
      Ta coraz bardziej powszechna “miękkość” (przez co rozumiem ogólne podejście do sportu) czy softness po angielsku, spowodowała że sam stałem się fanem NFL i oglądanie futbolu daje mi więcej frajdy niż oglądanie NBA, czy nożnej. Co było dla mnie kiedyś nie do pomyślenia.

      (5)
    • Array ( )

      Myślę, że ma na to wpływ również specyfika dyscypliny sportu. W koszykówce czasem drobne urazy, których w rugby nikt by nawet nie zauważył bardzo przeszkadzają np. w operowaniu piłką, w rzucaniu, mniejsza mobilność, a co za tym idzie problem z odpowiednio intensywną obroną itd. Koszykówka jest grą bardziej ‘precyzyjną’. W takiej sytuacji zawodnik nawet dobry osłabia drużynę, przeciwnicy to wykorzystują. W rugby takie rzeczy są nieistotne. Ale generalnie to zgoda, często ma się wrażenie, że zawodnik jest wiecznie po kontuzji i dochodzi do siebie albo przed kontuzją, bo wiadomo, że nim wejdzie w rytm to znowu się połamie.

      (3)
    • Array ( )

      Hm. A moze po prostu inne przymioty ciala i ducha sa potrzebne w rugby a inne w baskecie? Sport silowy / wytrzymalosciowy vs techniczny /zalezny od niuansow?
      Sproboj grac po dwoch nieprzespanych nockach albo po miesiacu na wczasach. Moze dlatego wlasnie tak dmuchaja na zimne, bo im w krew takie podejscie wroslo?

      (4)
    • Array ( )

      @Paweł Drobne urazy mogą wyeliminować kogoś z gry i w kosza i w futbol. Np obecnie Russel Wilson (czołowy quarterback w nfl) nie może grać przez 6 tygodni. Kontuzja palca. Z tą precyzją to jest całkowicie na odwrót. Masz tyle różnorakich zagrywek, tyle czynników może się wydarzyć, które mogą Ci zj*ebać każdy drive, że to się w głowie nie mieści. Z zawodnikami podobnie, bez wspomnianego przeze mnie Russela, jego klub cieniuje, wyjmij Henryego z Tennesee Titans i cała gra się posypie. Obecni mistrzowie bez Brady’ego, Rams bez Aarona Donalda, odejmujesz kluczowych zawodników, a drużyna od razu cieniuje. Tak samo jest w koszykówce. Ogólnie mówiąc, futbol to bardzo precyzyjny i taktyczny sport. Techniczny również, po prostu pracujesz nad innymi elementami niż w koszykówce. Dopóki się tym nie zainteresowałem, to myślałem podobnie jak Ty i pewnie większość ludzi.

      @yEmet Nie, to nie wakacje. Pod tym względem futboliści mają dłuższy wypoczynek. Poprostu jak słusznie zauważyłeś, to mental gra tu główną rolę. Granie w futbol jest dla świrów, twardzieli, wojowników. To sport tylko dla gości z jajami. Obejrzałem już ponad setkę meczów NFL i nie widziałem w żadnym symulek, płaczu do sędziów. Nic, poza prawdziwą męską grą i to mi się podoba. Np. jeżeli jesteś fanem NBA lat 90tych, to bardzo prawdopodobne, że NFL Ci się spodoba.
      ps. podobnie jak kolega wyżej tu się pomyliłeś, bo te ‘niuanse’ o których wspomniałeś muszą bardziej zaklikać w NFL niż w NBA 🙂

      (4)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo szanuję Twoje pisarstwo Adminie ,ale wytłumacz mi dlaczego to zawsze wszystkiemu jest winny Westbrook.Co powoduje,że nie widzisz/cie błędów innych ,a zawsze on jest na cenzurowanym ?
    Nie ulega wątpliwości,że 10 strat jest koszmarne.Tu pełna zgoda choć weź też pod uwagę,że bardzo krótko z sobą grają.
    W tej samej kolejce chwalony przez Ciebie Towns robi 7 strat nie będąc rozgrywającym i zero komentarzy.
    2 na 8 celnych trójek Russa to dramat.
    0-6 Melo,0-6 Beala wybitnych strzelców zza linii —- zero komentarza.
    1-10 celnych rzutów w meczu Paula — echo.
    Co by to było jakby Wetsbrook nie istniał …

    (10)

Komentuj

Gwiazdy Basketu