NBA playoffs: wstrząs mózgu Victora Wembanyamy | niecodzienni bohaterowie

Patronami odcinka są AdasXk, Daniel Kubiak oraz Sebastian Palimąka, moje uszanowanie. Jesteśmy po kolejnych meczach NBA playoffs, które przyniosły dość zaskakujące rozwiązania. Minionej nocy grali:
Rockets 94 Lakers 101 [0-2]
Najsłabsza para pierwszej rundy, choć Detroit vs Orlando także kiepsko wygląda. Los Angeles Lakers biją we wszystkie słabości rywala. Brak rozgrywającego? Wyprowadzającego piłkę Kevina Duranta naciska Marcus Smart. Udaje mu się przeciąć kozioł, nurkuje na parkiet za piłką, faul KD! Takie zagrania określają układ gry.
No i właśnie, Durant (23 punkty 4 asysty 9 strat) wystąpił, a więc nie ma więcej usprawiedliwień po stronie gości. Rockets w dalszym ciągu mają szereg ograniczeń kompetencyjnych, ale przy absencjach Luki Doncica i Austina Reavesa, nie mają „prawa” powoływać się na absencje, zgodzicie się? Wiecie, co się stało? Lakers sprawili, że Rockets zamiast grać, zmuszeni byli myśleć, a myślenie i elastyczność taktyczna, to niestety, nie jest ich mocna strona. Na początek wyjaśnijmy sobie jedno. JJ Redick jest ponadprzeciętnie inteligentnym trenerem, który wie jak docierać do ludzi. W zderzeniu z nim, Ime Udoka to chłop o bardzo ograniczonych horyzontach i percepcji.
Demonstruję i objaśniam, haha. Oto przykład: Rockets używają KD jako screenera, by doprowadzić do korzystnej zmiany krycia. LeBron tylko czeka na moment, sprawdza czy się z zasłony otrzepali koledzy, czy wszyscy wiedzą o co chodzi, podwaja KD. Ten zmuszony jest oddać piłkę, akcję szlag trafia. Udoka nie zadbał o niuanse, dwóch non-shooterów w rogu parkietu to jedna wielka atrapa, którą Lakers zostawiają w spokoju. Wszystko odbywa się za wolno, Kennard na koniec, z łatwością obiega hand-off Senguna ze Smithem.
Ogólnie rzecz biorąc: bezczelność, z jaką LAL podwajało w tym spotkaniu, zarówno KD co Alpiego, daje do myślenia. Idąc naprzód spodziewam się jeszcze większej aktywności Turka wskakującego do podania w środek. Przede wszystkim Rockets muszą grać, decydować szybciej.
Zobaczcie na obronę, podwojenia Senguna tyłem do kosza. Udoka w pewnym momencie spotkania chciał sprawę rozwiązać umieszczając najlepszego shootera Reeda Shepparda jedno podanie obok KD, na co Lakers odpowiedzieli podwojeniami, lecz nie z góry, ale od linii końcowej. Jak tu poniżej, drugi obrońca nadciąga zazwyczaj od tzw. baseline, a triggerem jest moment, w którym Turek łapie piłkę. Zobaczcie, parkiet się kurczy gościom. Sheppard był brany na ruszt tak mocno, że w sumie rozegrał zaledwie 11 minut…
Po raz kolejny „zielone światło” na wszelkie próby rzutowe otrzymuje Luke Kennard. Z ligowego wagabundy, najemnej strzelby, facet staje się gwiazdą playoffs:
- 27 punktów 4 zbiorki 9/13 z gry w Game 1.
- 23 punkty 6 zbiórek 8/13 z gry w Game 2.
Zobaczcie na tę pracę nóg, ruchliwość, zmiany tempa, zaangażowanie. Czasem nie trzeba zasłony by zwieść obrońcę, na myśl przychodzą najwięksi mistrzowie gry bez piłki: Reggie Miller, Rip Hamilton, Ray Allen. Wyobrażam sobie jak wielką karierę zrobiliby obecnie. Taki movement shooter w każdej drużynie to skarb, we Wrocławiu te role pełnili panowie Szybiak i Olczak.
To oczywiście nie wszystko, podobały mi się pindowns dla LeBrona wychodzącego na szczyt parkietu. Widząc naprzeciw siebie Senguna, leciał z tematem: 28 punktów 8 zbiórek 7 asyst 10/12 FT. Graczem spotkania dla mnie mimo wszystko jednak Marcus Smart, który co tu wiele gadać, rozegrał niemalże perfekcyjny mecz: 25 punktów 5/7 zza łuku 7 asyst 5 przechwytów. Takiego „zadaniowca” bierzesz na parkiet ponad kolejną gwiazdę, serio.
Tu fajna sekwencja Rockets, Sengun do piłki na 45 stopniach, Thompson zasłona dla Shepparda, następnie rajd przez środek. Wyszłoby pięknie gdyby James im kija w szprychy nie włożył. Ten dziadek naprawdę umie czytać grę i przewidywać ruchy rywala. Swoją drogą, leniwy gamoń Eason, stoi kompletnie nieprzygotowany zamiast w rytmie pokazać się do piłki.
Sporo wzajemnego szachowania po obu stronach. Ktokolwiek awansuje dalej, nie ma najmniejszych szans z ekipa OKC Thunder, ale cieszmy się na widok 42-letniego (w tym roku) LeBrona Jamesa, który w dalszym ciągu, dyktuje młodym warunki na parkiecie.
Sixers 111 Celtics 97 [1-1]
Boston jest zespołem niezwykle dynamicznym. Lubią chwycić rywala i wrzucić go w blender. Bardzo chętnie gałką tegoż blendera kręcą, wchodzą we wszelkie wymiany ognia, bo z racji doświadczenia i twardości zatrudnianych jednostek, bardzo trudno ich zmielić.
O dziwo ekipie Sixers się udało: Tyrese Maxey, VJ Edgecombe, Kelly Oubre i Paul George są nie tylko niezwykle utalentowani, ale również bardzo sprawni i pewni siebie. Boston to ekipa, której akcent defensywny opiera się na zamknięciu pola trzech sekund. Struktura ich defensywy otwiera względnie sprawnym taktycznie rywalom możliwość rzutu za trzy i to właśnie wzięli sobie goście.
Ten atletyczny rookie z Bahamów dla przykładu, chłopak miał zero wątpliwości w oczach. Brał pewne rzuty, atakował closeout, wychodził w górę przed ścianą obrony, w efekcie uskładał: 30 punktów 6/10 zza łuku, 10 zbiórek +17 wskaźnika plus/minus!
Maxey zadanie ma, i zawsze będzie miał, najtrudniejsze, bo za nim wodzą wzrokiem wszyscy gracze w zielonych koszulkach. Tym razem otrzymał wsparcie, więc grało mu się nieco łatwiej: 29 punktów przy 11/28 z gry, ale najważniejsze było 9 asyst.
PG-13, co by nie mówić, w zwolnionej grze i pojedynczym kryciu, jego akcje izolacyjne kończyły w koszu: 19 punktów 7/13 z gry, w roli trzeciej opcji znakomity.
Jego brat bliźniak, Kelly Oubre (panowie bardzo zbliżeni są zarówno warunkami jak i rolą na placu) obaj zamiennie kryli obie gwiazdy Celtics. Zwyciężyła wariancja rzutów, Sixers osiągnęli 19/39 za trzy (49%) zaś gospodarze zaledwie 13/50. No cóż, dużo trudniej grać, gdy zamiast lecieć po zbiórce, musisz piłkę wyciągać z siatki i grać przeciwko obronie, która już zdążyła się ustawić.
C’s za wyjątkiem Browna (36 punktów) wszyscy poniżej poziomu. Payton Pritchard kompletnie bez energii, odnosiłem też wrażenie jakby z początku Celtics nieco lekceważyli przeciwnika. Graczem spotkania jak dla mnie zdecydowanie Edgecombe. W pewnym momencie w ogóle nie dbał o obrońcę, którego postawiono przed nim. W defensywie zaś udzielał pięknie pomocy przeciwko rolującym wysokim. Nic się nie dało w środek wrzucić.
Hehe, Joe Mazzulla ma o czym myśleć. Sixers skuteczności nie powtórzą, ale wcale nie są na totalnie przegranej pozycji. Wysoki pick and roll Maxeya z centrem przy pewnej ręce kolegów na łuku to nie jest wdzięczna sprawa do krycia, Philly mają swoje argumenty w tej serii.
Blazers 106 Spurs 103 [1-1]
Kurde bele, mówiłem Wam, że Victor Wembanyama nie będzie miał łatwego życia z fizycznością rywali w playoffs. Czy to Portland, czy inni. Im dłużej będzie trwał post-season, tym bardziej poobijany będzie nasz gigant z Francji. W tym sensie on jeszcze nie jest gotowy. Początek drugiej kwarty, a ten ląduje twarzą na parkiecie. Długo leży, trzyma się za głowę, w obawie o wstrząśnienie mózgu Spurs posyłają go na badania. Wemby na parkiet już nie wraca, a Blazers kradną mecz na wyjeździe.
Graczem spotkania, któżby się spodziewał, kolega Scoot Henderson: 31 punktów 11/17 z gry 5/9 zza łuku, mecz życia, tak samo jak w przypadku VJ-a. Nie mając swej siatki ochronnej w środku obrony, Spurs robili, co w ich mocy, ale fizyczność Portland połączona z dyspozycją dnia, wzięły górę.
Other news
Z pozostałych informacji: paszport przyszedł parę dni temu. Słoweńska federacja koszykówki (Košarkarska Zveza Slovenije) naturalizowała Jaxsona Hayesa, czyli centra Los Angeles Lakers. Luka Doncic pozyskał w ten sposób kompetentnego partnera do gry pick and roll. Co tu wiele gadać, dominujący ball-handler, stawiający zasłony, sprawny center stwarzający dodatkowo zagrożenie wokół obręczy, uzupełnieni bandą movement-shooterów, których w kadrze Słowenii nie brakuje, to już bardzo obiecująca struktura gry, nawet na arenie międzynarodowej… eee tam, Jordan Loyd i tak lepszy, haha.
Shai Gilgeous-Alexander został wybrany Clutch Player of The Year. Nie śledziłem losów tej nagrody, przyznam uczciwie. Thunder osiągnęli bilans (64-18), ich średnia przewaga nad rywalami przekroczyła 11 punktów, stąd częściej widziałem Shaia na ławce w czwartej kwarcie niż biorącego na siebie ciężar wyrównanego meczu. Było kilka spotkań na styku i nie pamiętam by w którymkolwiek momencie SGA zawiódł, nie udźwignął ciężaru spotkania.
Dobrego dnia wszystkim. BG










Pisałem od początku sezonu że Lakers i Houston nie ważne z kim by grali odpadną w pierwszej rundzie, ale jak nazłość spotkali się między sobą.
Wiedziałem że Houston są słabi ale nie myślałem że aż tak, to co oni wyprawiają to jest prawdziwy kryminał, rok temu po Play off uznali że potrzebują scorera i wzięli Duranta kosztem szybkości Greena i zadziorności Brooksa, teraz można by powiedzieć że właśnie tej szybkości i zadziorności tej drużynie brakuje.
Ale szczerze mówiąc nie uważam że to ten transfer był problemem, jakaś logika niewątpliwe w nim była, problemem jest to że Houston poszli na to bo liczyli że Thompson i Sengun zalicza ofensywny progres, a oni stoją w miejscu. Sengun może i jest mini Jokiciem (zdecydowanie bardziej niechlujnym) ale jak on ma rozrzucać piłki jak reszta nie dość że stoi statycznie to jeszcze nie ma pewnej ręki z dystansu. Pisałem o tym z 2 miesiące temu, nie może być dobrze jak dwaj twoi najlepsi gracze rzucają 20 procent za 3, a dużo trójek w sezonie zasadniczym biorą na siebie Okogie, co cała karierę uznawany był za gościa z słabym rzutem i Finney Smith który okazał się niesamowitym niewypałem.
Jak nie lubię zbytnio Lakers i nie wierzę w ich dalszy sukces to trzeba im oddać że w osłabionym składzie idealnie wykorzystują niedostatki Rockets i naprawę trzeba im bić brawo za to jak się prezentują.
LeBron James to jest jednak cyborg, można go nie lubić, można mu wiele w grze w sezonie zasadniczym zarzucić ale jak przychodzi co do czego to chłop nie pęka, mimo że ma już 41 lat i szczerze to wygląda jakby mógł jeszcze kilka lat w lidze pograć na niezłym poziomie.
gdyby Lakers przeszli szybko a wrócił AR i Luka… czy mają jakieś szanse w R2 (bez kontuzji przeciwnika) ?
Teoretycznie jeżeli Okc przejdzie 1 rundę a na to się zanosi i jeżeli będą dalej w całym składzie to teoretycznie ani Houston ani Lakers nawet w pełnym swoim składzie nie mają szans na zwycięstwo w serii z Okc.
Lakers mimo wszystko mają spore ograniczenia, Okc w odróżnieniu od Rockets potrafi grać szybka koszykówkę i może po prostu zabiegać Lakers, do tego mają cały zastęp solidnych obrońców którzy również potrafią rzucać za 3 i nie stanowią dziury w ataku, Lakers nie mają też mobilnego, wysokiego obrońcy na Holmgrena (zresztą podobnie jak Suns).
Nie zapominajmy też że LeBron ma 41 lat i im dalej w las może być mu naturalnie coraz ciężej wytrzymać to fizycznie.
Moim zdaniem Okc wygra serie z Lakers (o ile przejdą) 4:1 głównie dzięki swoim mobilnym ale i silnym obrońcom czy to na Doncicia czy to na LeBrona, będą wymuszać dużo strat Lakers a jak wszyscy wiemy i widzimi powrót do obrony Lakers kiedy na boisku równocześnie są Doncic i James wygląda fatalnie.
Ale to tylko moje przewidywania „z kapelusza”, to są Play off, jedna kontuzja albo po prostu słabsza gra lidera i wszystko teoretycznie jest możliwe.
A admin niezliczoną ilość razy wypisywał jaki to LeBron bezczelny że nie idzie na emeryturę tylko przedłuża na siłę karierę dla kasy nic nie dając drużynie.
Panie Bartku drogi, wypadałoby się zarumienić
Nie zależnie od tego w której rundzie skończą LA widać że do wygrywania z przeciętniakami nie potrzebują Aytona i Austina.
Agent AR będzie miał pod górkę przez tą dobrą dyspozycję Kenarda.
A Austin Reaves gra juz 1 na 1. Wróci w okolicach piątego meczu.
Panie Admin. Pomijając kwestie komu kibicujemy a komu nie.. pisanie takich rzeczy w koszykówce, że ktoś nie ma z kimś najmniejszych szans jest takim samym farmazonem jak stwierdzić, że ktoś na pewno z kimś wygra. To jest sport tu wszystko się może zdarzyć. To, że Oklahoma wygrała sezon regularny i trzymała poziom i nadal trzyma nie oznacza, że za tydzień czy dwa nie przyjdzie kryzys bądź SGA wyleci z kontuzja( odpukać) i wszystko szlag trafi. Przypomnę, że na początku sezonu znaleźli się już tacy eksperci co twierdzili, że OKC na pewno pobije rekord sezonu regularnego należącego do Warriors. Jak się to skończyło wszyscy widzieliśmy. I nie to nie był element taktyczny, żeby nie zajechać zespołu do play-offów. Rok temu OKC miało się przejechać po wszystkich w playoffach a męczyli się z Indiana… Kto wie co by było gdyby nie kontuzja Haliburtona. Na papierze OKC jest zespołem zdecydowanie lepszym zarówno od Houston jak i Lakers ale tak samo można powiedzieć, że Houston na papierze jest zdecydowanie lepszym zespołem od Lakersów bez Reavesa i Doncica. Póki co Houston 2-0 w papę. Poczekamy zobaczymy jak to będzie. Na ta chwilę Houston jest sporym rozczarowaniem a Lakers w takim składzie wręcz zaskoczeniem. Pożyjemy zobaczymy jak to będzie. Mimo wszystko OKC będzie zdecydowanym faworytem ale pragnę przypomnieć, że Barcelona z Atletico też była zdecydowanym faworytem w Lidze Mistrzów i jak to się skończyło każdy z Nas wie.
dobrze Kolega prawi. BIG 3 LAL + zdrowy Smart i nieprzepalony Ayton wspomagani przez Kenarda, Jaxa , Vendo i LaRavię są w stanie klepnąć OKC.
PS. szacun dla sztabu LAL!
W przypadku OKC najdalej w okolicach 15 meczu, na wszelkie achy i ochy o biciu rekordu, robiłem duży „ZIEW”. I dolary do orzechów, że to tutaj też pisałem 🙂
Diamenty przeciw orzechom stawiał namiętnie Yarpen Zirgin; )
Dzięki Admin za te relacje! Z każdą czegoś się uczę, Fajne te filmiki o defensywie LAL + ich opis ;]
Boston tradycyjnie, ciepanie za 3 – cała wysublimowana taktyka, a że 26% (w playoffach to też już mała tradycja), to mecz w plecy. Absolutnie bez żadnych złośliwości pozdrawiam wszystkich (wszędzie na świecie), którzy widzą ten zespół wśród poważnych kandydatów do tytułu. W regularnym, gdzie rywale w większości słabsi i presja mniejsza, to działa, ale nie na tym etapie sezonu. Gdyby w składzie byli Steph, Klay w swoim najlepszym wydaniu i jeszcze Ray Allen to może, ale ich nie ma. Zobaczymy, kiedy Stevens wreszcie to dostrzeże, oby nie dopiero wtedy, gdy Tatum i Brown będą już po swoim prime…
SGA mial najwiecej punktow w lidze w czwartej kwarcie, czy tam clutch time, ale prawda jest , ze nie bylo tego widac, bo jednak wiekszosc meczów na luzie wygrywali.
Jakie szanse Lakers? Lubię LbJ ale bez jaj 😁. Dzisiaj nie oglądałem meczu bo ta para jest bardzo słaba. Jedyna narracja jak się ją promuje to LbJ kontra KD, fajnie ale dobre to było 10 lat temu. Z tych par oglądam Denver, Detroit, Okc i San Antonio, reszta mnie nie interesuje.
Bartek pytanie: Czy Gobert tak się poprawił w obronie, czy sędziowie mu pomagają?
Nie lubię Minnesoty, toporna, silna ekipa a ich atak to pchanie dupska Randla i dej piłkę do Anta. Nie wiem czemu taki gracz ja DiVincenzo nie może grać w bardziej poukładanej ekipie.
Moim zdaniem Goberta zasłony zawsze są na granicy faulu, bo bardzo rozkraczone nogi ma. Ale muszę pochwalić w pierwszym meczu trafił layup, myślałem że w ataku umie jeszcze mniej.
Ekipa Okc w tym roku ma chyba jeszcze większą przewagę nad rywalami. Mają zbyt szeroki skład i fajną ekipe, która trzyma się razem.
Może i para Detroit Orlando nie jest mocna, ale super się ich ogląda. Obie ekipy bronią i Detroit jest świeżym powietrzem w tej ofensywnej lidze.
Pozdro
W sprawie perspektyw Bostonu wystarczy obejrzeć Q3 i Q4 ostatniego meczu zawieszając wzrok na jednym tylko gagatku. Co robił w tym meczu Jason Tatum? Odpowiedź grzmi: chronił swojego poklajstrowanego achillesa. Nie drybluje, nie wchodzi na kosz, zamiast tego kombinuje podania i niecelne trójki. Ten Tatum, co go znałeś, to go już nie ma.