Nie tylko Yao Ming: najlepsi azjatyccy gracze w NBA

20

W historii NBA dobrych graczy spoza USA mamy na pęczki. Pokazuje to choćby ubiegły sezon, w którym Europa i Afryka podzieliła między siebie większość nagród indywidualnych. Kanada i Ameryka Południowa na przestrzeni lat także mogą pochwalić się świetnymi zawodnikami. Gdy jednak przychodzi pora na Azję, to nie licząc Oceanii na myśl przychodzi w zasadzie tylko jeden zawodnik.

Rui Hachimura – następny w kolejce?

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie śmiałe poczynania Rui Hachimury, skrzydłowego Washington Wizards. Pochodzący z Japonii numer 9 tegorocznego draftu notuje jak na razie średnie 13.6/6.1/1.5, zbierając zewsząd pozytywne noty i opinie. Chłopak już jest gwiazdą w Kraju Wschodzącego Słońca i ma realną szansę stać się kolejną urodzoną w Azji gwiazdą NBA. Admin mówi, że ma w sobie coś z Carmelo Anthony’ego. Definitywnie ofensywny talent jest!

Postanowiłem zatem przypomnieć sylwetki najciekawszych koszykarzy z tego kontynentu, którzy przetarli szlak m.in. dla Hachimury. By uniknąć geograficznych nieporozumień, posłużyłem się klasyfikacją FIBA. Nie uwzględniłem jednak Australijczyków, gdyż ta nacja zasługuje na osobny tekst. Tak samo jak w przypadku Hachimury. Tekst o pierwszoroczniaku Wizards pojawi się już niedługo, obiecuję.

#Wataru Misaka

Teoretycznie jest to tylko Amerykanin japońskiego pochodzenia (urodził się w USA), ale zasługuje na to, by go wspomnieć. W latach 40. dwukrotnie zdobywał uczelniane mistrzostwo kraju w barwach Utah Ures, choć tytuły rozdzieliła służba w czasie II wojny światowej. W 1947 roku Misaka został wybrany w drafcie przez Knicks, stając się pierwszym nie białym zawodnikiem na parkietach NBA (a właściwie BAA).

Dla nowojorskiej ekipy rozegrał zaledwie 3 mecze, zdobywając łącznie 7 punktów. Team z Wielkiego Jabłka miał jednak nadmiar rozgrywających i odsunął Wataru od składu. Po tym wydarzeniu Misaka wrócił do rodzinnego Utah, gdzie skończył studia i pracował jako inżynier. Do dziś jest symbolem i inspiracją dla azjatyckich mniejszości w Stanach.

#Rony Seikaly

Pierwszy azjatycki koszykarz, który w NBA był kimś więcej niż trzecią opcją. Urodził się w Bejrucie, a niemal całe dzieciństwo spędził w Grecji, gdzie uczęszczał do amerykańskiej szkoły. Dzięki temu mógł podjąć studia na Syracuse University i (razem ze Stevem Kerrem, także urodzonym w Bejrucie) reprezentować USA na mistrzostwach świata w 1986 roku, zdobywając złoty medal. W drafcie w 1988 roku został wybrany z numerem 9 przez nowo uformowane Miami Heat, stając się pierwszym centrem drużyny. Dzięki efektownym obrotom pod koszem zyskał ksywkę „Spin Doctor”.

W debiutanckim sezonie Rony notował niezłe 10.6 punktów i 7 zbiórek, które rok później zamienił na 16.6/10.4, zgarniając za to statuetkę Most Improved Player. 4 marca 1993 roku w meczu przeciw Washington Bullets zbierał piłkę 34 razy (od tamtego czasu wciąż najlepszy wynik w NBA), a tydzień później zaliczył 30 punktów i 23 zbiórki przeciw zmierzającym po trzeci tytuł Bulls. Po 6 sezonach w Miami Seikaly występował także w Warriors, Magic, Nets oraz Barcelonie, a po zakończeniu kariery poświęcił się muzyce elektronicznej. No, disc jockeyem został, szmule gra!

#Sean Marks

Pierwszy Nowozelandczyk w najlepszej lidze świata, do której trafił w 1998 roku. Przez dwa sezony był rezerwowym w Toronto, po czym przeniósł się nad Wisłę, zdobywając mistrzostwo Polski ze Śląskiem Wrocław. Można mówić, że pchnęło to jego karierę do przodu, bo w następnym roku jako gracz Miami Heat osiągał najlepsze w karierze 4.6 punktów i 3.6 zbiórek. W 2002 roku z reprezentacją Nowej Zelandii zajął 4. miejsce na mistrzostwach świata w Indianapolis.

Po dwóch latach na Florydzie podpisał kontrakt ze Spurs, zdobywając pierścień w 2005 roku. Występował także w Phoenix Suns, New Orleans Hornets i Portland Trail Blazers. W latach 2013-2016 Marks znów pracował w San Antonio, tym razem jako asystent Popovicha, a obecnie jest generalnym menedżerem Brooklyn Nets. Ciekawe czy jeśli nowe nabytki Kyrie i KD rozwalą ekipę od środka, Sean utrzyma stanowisko… Jak sądzicie?

#Mengke Bateer

Chiński środkowy o pseudonimie operacyjnym „Dinosaur”. Do NBA trafił jako 27-latek, podpisując w 2002 roku kontrakt z potrzebującymi środkowego Denver Nuggets. W 10 meczach był nawet starterem, jednak bardzo łatwo łapał faule i Bryłki nie miały z Mengke zbyt wiele pożytku. Latem został wysłany do Detroit Pistons, ale po bardzo dobrych występach na mistrzostwach świata został ściągnięty do San Antonio Spurs.

W ekipie Gregga Popovicha rozegrał zaledwie 46 minut, ale w 2003 roku jako pierwszy Azjata mógł świętować tytuł mistrza NBA. W następnym sezonie wystąpił w 7 meczach Toronto Raptors, by po perturbacjach z udziałem Orlando i D-League wrócić do Państwa Środka. W lidze chińskiej stał się gwiazdą, zdobywając 4 tytuły MVP, choć jeden został mu odebrany. Dlaczego? Bo kłócił się z arbitrami (za co został zawieszony na 2 mecze) a przepisy nie pozwalają przyznawać wyróżnień zawodnikom sprawiającym problemy dyscyplinarne (!) Dobrze, że mu ręki nie odcięli.

#Yao Ming

Tego pana nie trzeba przedstawiać. Przez pięć lat był gwiazdą ligi chińskiej, w której reprezentował barwy Shanghai Sharks. W 2002 roku przystąpił do draftu NBA, w którym z numerem 1 został wybrany przez Houston Rockets, gdzie rozegrał wszystkie 8 sezonów. Mimo 229 centymetrów na wejściu do ligi był mocno lekceważony i wyszydzany w rasistowski sposób przez kibiców przeciwnych drużyn.

Szybko uciszył hejterów swoja grą przeciw innym wysokim ligi, takim jak Shaq, Duncan czy Garnett. W pierwszym sezonie (13.5 ppg/8.2 rpg) wybrano go do All-Rookie First Team oraz Meczu Gwiazd, w którym meldował się przez wszystkie lata gry w NBA. Popularność (zwłaszcza na ponętnym chińskim rynku) oraz średnie 16 punktów, 9.2 zbiórek i 1.9 bloków skutkowały powołaniem do Hall of Fame w 2016 roku. Szkoda tylko, że kontuzje stopy zmusiły go do emerytury już w wieku 31 lat.

#Yi Jianlian

6 wybór w drafcie w 2007 roku, miał być drugim Yao. Początkowo wydawało się, że faktycznie może stać się gwiazdą ligi. W pierwszych 6 meczach jako zawodnik Milwaukee Bucks notował średnią prawie 12 punktów, a jego pierwszy pojedynek z Mingiem śledziło w Chinach według różnych szacunków od 150 do 250 milionów widzów. Występy Jianliana ograniczyły jednak rozmaite kontuzje, a po sezonie został oddany do New Jersey Nets.

Na Wschodnim Wybrzeżu spędził dwa lata, uzyskując średnie 10.4 punktów i 6.3 zbiórek. W drugim sezonie znów nękały go urazy nóg, przez co opuścił aż 30 spotkań. Nets nie chcieli ryzykować i wysłali Yi do Waszyngtonu, gdzie od razu trafił na ławkę. Po roku zawodnik podpisał kontrakt z Dallas, jednak w Teksasie dostawał jeszcze mniej minut. W 2012 roku wrócił do Chin, gdzie wciąż jest jednym z najlepszych graczy w lidze i ostoją reprezentacji narodowej, co pokazał także na tegorocznym mundialu.

#Warci wzmianki

Yasutaka Okayama – co prawda nigdy nie zagrał w NBA, ale w 1981 roku został pierwszym Japończykiem wybranym w drafcie (Golden State Warriors, ósma runda). Przy absurdalnym wzroście 234 centymetrów jest też najwyższym wydraftowanym zawodnikiem w historii.

Wang Zhizhi – w 2001 roku stał się pierwszym reprezentantem Chin w NBA. W ciągu 5 niepełnych sezonów reprezentował Mavericks, Clippers i Heat, uzyskując średnie 4 punktów i 1.7 zbiórek. W 2005 roku wrócił do chińskiego Bayi Rockets, gdzie w ciągu 15 sezonów notował ponad 22 oczka na mecz. Aktualnie jest trenerem tej ekipy.

Sun Yue – w NBA wszedł z ławki w 10 meczach, ale to wystarczyło do zdobycia tytułu z Lakers w 2009 roku. Dwukrotny mistrz Chin z Beijing Ducks.

Hamed Haddadi – jak dotąd jedyny Irańczyk w najlepszej lidze świata. W ciągu 5 sezonów wspierał z ławki Grizzlies i Suns.

[Jędrzej]

Ostatnie Wpisy

20 comments

    • Array ( )

      “By uniknąć geograficznych nieporozumień, posłużyłem się klasyfikacją FIBA” – Admin użył klasyfikacji FIBA 😛

      (7)
    • Array ( )

      Oczywiście, Nowa Zelandia leży w Oceanii, czego jestem świadomy. Niestety, jak słucha się i czyta mówiących na wszystko po drugiej stronie Pacyfiku “Asian” Amerykanów, to można zapomnieć, że Tall Blacks grają w FIBA Oceania. Mea culpa, nie dla mnie usprawiedliwienia – wybaczcie.
      Klasyfikacja FIBA miała tłumaczyć brak Turków, Casspiego czy GOAT-a Zazy, a więc zawodników z państw leżących w/na granicy Azji, ale występujących w rozgrywkach europejskich.

      Co do Linsanity, to Jeremy jest Amerykaninem tajwańskiego pochodzenia, tak jak Bhullar to Kanadyjczyk pochodzenia indyjskiego. Obaj urodzili się w Ameryce Północnej. Misakę uwzględniłem, bo wychował się w kulturze Nisei – emigrantów, którym bliżej do tożsamości japońskiej niż japońsko-amerykańskiej. Więcej o Linie znajdziecie choćby tu:
      https://www.gwiazdybasketu.pl/linsanity-jeremy-lin-i-jego-historia-na-duzym-ekranie/

      (12)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nwm co ma wspólnego Nowa Zelandia z Azją ale spoko że poruszyłeś temat tego ziomka bo nie miałem pojęcia że ktoś taki grał w Spurs a dziś pełni tak wysokie stanowisko w Brooklynie 😉

    (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Mocno naciągane. Tytuł nie tylko Yao Ming, albo mu umniejsza, albo nienaturalnie naciąga reszcie, bo dokonania Minga przebijają wszystkich razem wziętych skośnookich w Nba. Do tego, skoro Nowa Zelandia nagle przeniosła się do Azji, to czemu Australia jest dyskryminowana i nie ma koszykarzy, z tego dosyć koszykarskiego kraju. A jeśli już pojawił się Nowozelandczyk, to czemu nie ma czystej krwi Azjaty allstara Zazy Pachulii?

    (-2)

Gwiazdy Basketu