fbpx

Odpowiedź Heat, czyli najsromotniejsza przegrana w historii klubu Chicago Bulls

26

chicago @ miami [Game 2]

Nie dajmy się zwariować, wszyscy czekają na srogi rewanż Heat za nieoczekiwaną porażkę w meczu numer jeden, kiedy to zdziesiątkowany skład Bulls pokonał mistrzów na ich własnym terenie. Goście nadal bez trójki kluczowych graczy: Derricka Rose (ponad rok temu zerwał więzadło w kolanie) Kirka Hinricha (kontuzja łydki wciąż zbyt mocno ogranicza ruchowo zawodnika) oraz Luola Denga (niedawno hospitalizowany na skutek powikłań grypy). Gospodarze zwarci, gotowi i pałający żądzą rewanżu. Jedno jest pewne, emocje będą odgrywać dużą rolę w dzisiejszym spotkaniu.

Pierwsza akcja meczu: Nate Robinson powalony na ziemię przez Udonisa Haslema, długo zbiera się z podłogi. Druga akcja meczu: Dwyane Wade twardo faulowany przez Marco Belinelli, w odwecie rzuca piłką w rywala – przewinienie techniczne.

Zgodnie z przewidywaniami, zdecydowanie agresywniej mecz rozpoczął LeBron: wciska się pod kosz i stara pokonać Jimmy’ego Butlera w pojedynku biegowym na atakowaną połowę. Jeszcze bardziej natomiast imponuje mi ofensywa Chicago, genialnie przerzucają piłki z lewej na prawą stronę parkietu i generalnie dochodzą do solidnych pozycji rzutowych. Dawno nie widziałem tak podenerwowanych mistrzów. Piłka krąży aż miło między graczami gości, każdy gracz pierwszej piątki ma już na koncie zdobycze punktowe. Zupełnie jak mistrzowscy Dallas Mavericks przed dwoma laty. Pytanie, czy tego rodzaju intensywność w grze będą potrafili zachować przez pełne 48 minut…

Odpowiada James, który jak dotąd zaliczył 6/6 z gry w tym potężny wsad po rajdzie od kosza do kosza.

Miami kryją na całym boisku, nieoczekiwanie ciężko przedostać się gościom choćby na wysokość linii rzutów wolnych. Ostro grają chłopaki, raz po raz sędziowie zmuszeni są przyznać faule techniczne, aby zapanować nad emocjami zawodników.

Niewidoczny pozostaje D-Wade, zmarnował cztery kolejne sytuacje, mimo to Heat nadal prowadzą 5-7 punktami. I znów do ataku przystępuje LeBron, najpierw pali trójkę, a w kolejnej akcji znajduje ścinającego pod kosz Wade’a. Miami grają niskim ustawieniem, z Battierem w miejsce Haslema, jednak goście nie potrafią skutecznie dostarczyć piłki do Carlosa Boozera. Nie wchodzą dziś rzuty podkoszowemu Bulls, a tymczasem dwie kolejne triple z rogu zalicza malutki Norris Cole. Przewaga gospodarzy niebezpiecznie pęcznieje, do przerwy Heat prowadzą 55-41…

czytaj dalej >>

1 2

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Bardzo dobry twardy mecz:) Zniszczyli ich zupelnie:) a jeszcze wczoraj gdzies czytalem jaka to obrona Bulls jest swietna…Heat mogli prowadzic 50 pkt….najwyzsza przewaga to chyba 44pkt+/-.
    Ale to co napisaliscie, ze na pocatku meczu Bulls swietnie gralo, to musze przyznac ze nie zarejestrowalem tzn widzialem co innego. Od pierwszego gwizdka wyszli niepewni, zmieszani i bez pomyslu.

    Let’s Go Heat !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawe gdzie teraz są hejterzy heat i samego LeBrona. MVP robił dzisiaj w nocy na boisku wielką różnicę. 🙂

    (-2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Wow, spodziewałem się że będą się chcieli odegrać ale zrobili to z nawiązką. Chicago jest fajną drużyną ale bardzo nierówną, widać to było w serii z Nets. Potrafią wygrywać z każdym, ale równie często dostać tęgie lanie.

    Meczu nie widziałem ale patrząc na skrót i statsy Miami zagrało dobry zespołowy basket.

    (7)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @Guti

    To chyba nie widziałeś peirwszy 5-6minut… Noah i jego rozrzucające podania do rogów na które czekał już Belinelli i trafiał. Bardzo ąłdnei wyglądała gra Chicago ale… 5minut to za mało 😉

    Po wygrane PlayOffs Miami!!

    (-3)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Nalepsza akcja to ta z pierwszej kwarty, tuż po przepychance LBJ’a z Noah. Lebron chciał pokazać kto tu rządzi i pokazał 🙂

    (4)
  6. Array ( )
    Lunatic Agency 9 maja, 2013 at 10:28
    Odpowiedz

    Jeden z najbrzydszych, brudnych meczy ostatnich lat w PO jakie widziałem, a widziałem sporo.
    Mało gry, same gwizdki, prowokacje, zaczepki ze strony Miami, na które niestety CHI również odpowiadało. Sędzia powinien to uspokajać, a nie swoimi decyzjami jeszcze bardziej rozjuszać zawodników. Słabe widowisko. Tylko pierwsza kwarta ciekawa jeżeli chodzi o koszykówkę.

    (3)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    a ja zdziwiony nie jestem, Chicago w sezonie też miało huśtawkę nastrojów, potrafili przegrywać ze słabeuszami i wygrywać z najlepszymi, dla mnie ten wynik nic nie znaczy, Heat mieli wygrać u siebie i wygrali to był ich plan minimum, a to że udało im się psychicznie podłamać Byki to bonus…. ale sądze że podrażnione Chicago zagra u siebie lepiej, dobrze aby Deng i Kirk powrócili to będziemy mieli wojnę na parkiecie:)

    (7)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Chociaż postawa Miami w pierwszym meczu woła o pomstę do nieba to teraz pokazali serducho. Każdy zawodnik, który pojawił się na boisku wniósł tą swoją jedną cegiełkę, dzięki której zwycięstwo się zbliżało. Nie skreślałbym jednak Bulls. Ostra rywalizacja się szykuje do samego końca.

    (3)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    To było do przewidzenia ale mydle ze Chicago jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa, na pewno nie odpuszcza Heat .

    (4)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Heat pokazali swoją siłę, ale Byki się nie przestraszą. Mecz brutalny co przeszkadzało w oglądaniu, mimo wszystko szacunek dla Miami, pokazali swoją siłę

    (0)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Dobrze ze mecz byl brutalny, troche za duzo gwizdkow. Tak powinny wygladac mecze PO, a nie jakies glaskanie sie po ptaszkach.

    no moze to bylo rzeczywiscie 3-4 min dobrej gry ze strony CH ale bez rewelacji jak dla mnie:P

    (-4)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    ale widac po łapkach w gore ilu jest kibicow poszczegolnych teamow…
    sikwitit napisal brawa dla miami i tylko tyle i nagle na minusie 4…LOL
    w Chicago nie ma juz ani Rose ani MJ jest szpital polowy i brak obrony:D Haters gona hate

    (1)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Nie ma to jak 2 następne mecz w United 😀
    Sędziowie bardzo źle gwizdali więc nie ma się co dziwić że Bulls bez większości graczy nie dali rady…

    (-10)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    No i dobrze sobie wygrali a i tak to nie zmienia zbytnio sytuacji a historia zna wiele przypadków, że drużyny grały na 100%, a później sie wypalały.Bulls wrócą do United Center i zrobią 3-1 przegrają w Miami i znów u siebie wygrają i zakończą serię 4-2

    (1)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    oczywiście, że to było do przewidzenia, meczu nie widziałem, ale jestem pewny, ze Chicago nie są podłamani, pewnie nie wygrają serii ;p ale na pewno jeszcze pokażą na co ich stać

    (0)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Tak czy Shaq jestem zadowolony,że z 2 meczów w South Bitch udało się wyrwać chociaż jeden.Byki mają charakter i powalczą w United Center.

    (1)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Gratuluację dla LBJ zdominował ten mecz i zapewnił Heat zwycięstwo co nie zmienia faktu , że jest totalnym drewnem brakującym techniki …jego sposób na mecz było wpychanie się pod kosz troche mało jak na MVP !!! W United Center będzie zupełnie inne granie Bulls się pozbieraja i pokażą co to defense i teammates … Sędziowie równiez byli stronniczy i poprzez wiele złych decyzji pomogli Heat , do tego sami gracze oraz kibice prowokowali graczy Bulls , nie dziwię się , że chłopaki nie wytrzymali … Brawo za walkę
    Zapraszamy do Madhouse On Madison 😉

    (-2)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    to będzie esej….
    czy któryś z tak narzekających tutaj na brutalność tego meczu gimbusów oglądał kiedyś mecze z lat 90tych albo nawet 80tych? PO to tak jak Guti napisał, nie powinno być “głaskaniem się po ptaszkach”:) to nie jest piłeczka, w której ciotuje się na każdym kroku tylko napier*** pod koszem łokciami pod żebra jak nie widzi sędzia, ściąganie w dół za chabety każdego kto odważy się wbić pod twój basket czy wjechanie kolanem w gościa, który staje ci na offens żeby dobrze przemyślał sprawę zanim znów to zrobi! to co jest/było różnicą między PO a RS to prawdziwa walka. A teraz gimbusy wzdychają do Jordana, Ewinga czy Magica i tamtych czasów bo retro jest modne a ich akcje widzieli tylko na YT. jak wreszcie pojawi się trochę ostrego grania z tamtych czasów, srają w gacie bo jeszcze komuś się paznokcie połamią. Idiota Stern wsadził zawodników w garniaki, kazał wysyłać smsy na zwycięzcę SDC czy zabronił “zbyt ostentacyjnego” wyrażania emocji po udanej akcji albo złym gwizdku obierając NBA z prawdziwych smaczków… ale najgorsze co udało mu się zrobić to wmówienie łebkom, że tak właśnie powinna wyglądać NBA.

    (4)

Komentuj

Gwiazdy Basketu