fbpx

Olajuwon vs Embiid: kto wygrywa, o ewolucji koszykówki NBA

39

Hakeem Abdul Olajuwon (1963)

Mistrz ligi, legenda Houston Rockets oraz ikona NBA lat dziewięćdziesiątych.

Środkowy, który w dominującej roli po obu stronach parkietu powiódł zespół ku dwóm pierścieniom.

Jedenaste miejsce na liście strzelców wszech czasów, czternasty w zbiórkach, dziewiąty w przechwytach, pierwszy w blokach!

Człowiek znany z nienagannej techniki gry tyłem do kosza, po zakończeniu kariery udzielający korepetycji największym nazwiskom ligi.

Urodzony w Nigerii, jego rodzice byli właścicielami manufaktury cementu.

W dzieciństwie grał w piłkę nożną jako bramkarz. Koszykówkę odkrył w wieku 15 lat.

Joel Hans Embiid (1994)

Tegoroczny lider wyścigu MVP. Najbardziej dominujący fizycznie gracz ligi. Piąty sezon w zawodzie.

Największy dotychczasowy sukces drużynowy: siódmy mecz półfinałów konferencji zakończony niefartownym trafieniem Kawhi Leonarda.

Urodzony w Kamerunie, jego ojciec był oficerem wojska.

W dzieciństwie grywał w piłkę nożna i siatkówkę, początkowo planował karierę zawodowego siatkarza. Koszykówkę, podobnie jak Olajuwon odkrył mając 15 lat. Jako młody adept uwielbiał oglądać taśmy Hakeema, który do dziś pozostaje jego idolem.


Kto wygrywa? Jak odnalazłby się The Dream w dzisiejszej NBA?

Zacznijmy od “wyznacznika” dzisiejszej koszykówki, czyli rzutów trzypunktowych. Na przestrzeni siedemnastu sezonów kariery skuteczność zza łuku Hakeema to 25/124, czyli 20% zaś tegoroczna skuteczność zza łuku Embiida to 37/89, czyli 41.6%. Wniosek? Nie tak szybko…

Mówimy o wczesnych latach dziewięćdziesiątych, złotej erze fizycznych obrońców kładących obydwie dłonie na rywalu. Olajuwon mimo swoich gabarytów nie najlepiej czuł się w fizycznej bitce. Radził sobie, ale to nie był rzemieślnik, to był gracz bardziej techniczny, finezyjny, artysta, który musiał dostosować się do warunków. No więc tak się wtedy grało: pod kosz i na zewnątrz, inside-outside. Zadaniem Hakeema było przenieść piłkę bliżej obręczy, gdzieś na trzeci metr, stamtąd czytać obronę i w razie podwojenia, podawać na łuk. Sam niewiele chadzał na obwód, tam stacjonowali desygnowani strzelcy, czyli Vernon Maxwell, Kenny Smith, Mario Ellie, Robert Horry czy Sam Cassell. Tutaj ciekawostka, mistrzowscy Rockets (1994, 1995) byli zespołem oddającym najwięcej rzutów trzypunktowych w lidze! Średnia w sezonie 1993-1994 to 15.7 prób zza łuku, w kolejnym wzrost do 21.4 prób.

Inaczej, Rockets 1994 kończyli rzutem za trzy 19% ataków (skuteczność 33%) a rok później 27% ataków (skuteczność 37%) – dla porównania dziś najwięcej trójek w lidze oddają Utah Jazz 48.5% ataków (skuteczność 40%). Może jeszcze inaczej, uważam że Hakeem stworzył podwaliny dzisiejszego basketu. Stał u progu zmieniającej się koszykówki. Gdyby nie jego indywidualna dominacja, potrzeba podwojeń i bardzo umiejętne podania ze środka, nie byłoby wolnych pozycji na obwodzie przy czym on wcale nie ograniczał się do gry na low post…

Niestety nie dysponujemy danymi, najwcześniejsze sięgają sezonu 1996-1997 a więc schyłku kariery Hakeema (34 lata), ale sądzę że można bezpiecznie założyć, że gdyby takie były wymogi zawodu, gdyby przyszło mu grać dzisiaj, wykształciłby solidny rzut z dystansu. Otóż jego średnia skuteczność z dalekiego półdystansu (5-6 metr od obręczy) w jak mówię, schyłkowych latach kariery, sięgała 43 a nawet 50%! Równocześnie skuteczność rzutów wolnych w najlepszych latach dochodziła do 77% a to czynnik, który trenerzy biorą pod uwagę oceniając możliwości rzutowe zawodnika. W skrócie: poprawna forma/mechanika rzutu przekładają się na jego zasięg.

On the other hand

26-letni Joel Embiid jest graczem o dobre 10 kilogramów większym. Mniej mobilnym niż 26-letni Olajuwon, ale większym na low post, bardziej fizycznym, równie plastycznym i zapewne niedługo dorównującym Olajuwonowi warsztatem technicznym. Co tu wiele gadać, Hakeem doczekał się po latach godnego następcy.

Kto jest najtrudniejszy do zatrzymania w lidze? Stawiam na Joela Embiida [Domantas Sabonis]

Mówiąc to wszystko, uważam że dzisiejszy Hakeem byłby kimś równie wybitnym, co przed laty. Indywidualnie może nawet bardziej dominującym. Pamiętajcie, że highlighty z których go pamiętamy pochodzą z okresu, gdy był dawno po trzydziestce. Przykładowo w  wieku 27 lat zaliczył najwięcej zbiórek (14.0) i bloków (4.6) w lidze. Nogi miał najsilniejsze w karierze stąd na przestrzeni trzech tygodni marca 1990 roku w dwóch meczach zaliczył mityczne quadruple-double:

  • 3 marca 1990 roku: 29 punktów 18 zbiórek 10 asyst 11 bloków
  • 29 marca 1990 roku: 18 punktów 16 zbiórek 10 asyst 11 bloków

Z jednej strony był elitarnym strażnikiem obręczy, z przebłyskami atletyzmu godnego Giannisa Antetokounmpo – w pierwszym sezonie próbował zablokować dosłownie każdą piłkę, popełniał najwięcej przewinień w lidze, ale szybko się wycwanił. Z drugiej strony był swoistym wirtuozem gry jeden na jeden, a najbliższe dzisiejsze porównanie to właśnie Embiid. Czy wzorem Joela szedłby drogą aktorstwa, symulowania fauli i wymuszania przewinień? Tego się pewnie nigdy nie dowiemy. Hakeem to nie był trash talker, sprawy załatwiał i hierarchię ustalał na parkiecie. Przeważnie skuteczną grą, ale zdarzyło się oczywiście, że tracił panowanie nad sobą:

W wieku dojrzałym nie widziałem by komukolwiek dał się sprowokować. To był cwany gość, który adaptował się do warunków. Stąd nie mam wątpliwości, że w dzisiejszej NBA pływałby jak ryba. Zwłaszcza przy dzisiejszym spacingu. Defensywnie Adebayo zmieszany z prime Clintem Capelą, ofensywnie Embiid pomielony z Jokerem. Nic tylko podziwiać.

Co za tym idzie Hakeema stawiam wyżej niż Joela, zarówno w dzisiejszej jak i minionych dekadach NBA. A Wy? Pozdrawiam, Bartek


Trochę więcej na temat ewolucji NBA (i nie tylko) piszę w swojej książce zatytułowanej “I love this game”. Do nabycia wyłącznie na www.gwbastore.pl

Ostatnie Wpisy

39 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    The Dream vs Embiid
    To jak
    Jordan vs Kobe
    najwspanialsze kopie stylu ale wciąż najlepszym niskim jest Jordan a najwybitniejszym wysokim jest Olajuwon

    (24)
    • Array ( )

      Co xD?
      Embiid oprócz tego że jest strasznie pchany przez ligę niewiele by zdziałał w NBA.
      Gość który praktycznie w każdym meczu dostaje za darmo masę gwizdków za symulacje to jeszcze powinien wylatywać z meczu za prowokacje i dyskusje z sędziami. Jego zachowanie przy wymuszaniu technika to absurd, który uszedł mu na sucho. Co więcej, nikt nawet nie widział w tym nic złego. Ujmą dla Hameema jest porównywanie z Nim kogoś takiego. Z szacunku dla The Dreama proszę aby nigdy więcej nie pisać takich oszczerstw.

      (5)
    • Array ( )

      Do Admina – cykl jest fajny, podoba mi się, chociaż to trochę science-fiction w wersji hard, ale poszedłbym droga następującą – nie zestawiać ze sobą zawodników, którzy mimo wszystko w jakiś sposób skrzyżowali miecze (hehe) w trakcie swojej kariery. Także Kobe vs Mike to nie jest dobry pomysł,bo mimo wszystko jeden uczył się bezpośrednio na grze drugiego?

      (2)
    • Array ( )

      Dokładnie. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że jest to najlepszy obrońca grający na centrze w historii. Cudowny to był zawodnik. Jeden z kilku skrzywdzonych ze względu na czasy. Gdyby Hakeem grał w obecnych czasach, to byłby jeszcze większą legendą, jeszcze potworniejszym zawodnikiem. Coś jak David Robinson mam wrażenie

      (13)
    • Array ( )

      Jordan w dzisiejszej NBA? E tam, na pewno taki artykuł nie powstanie 😀 albo MJ vs Kobe, chociaż tu raczej wiadomo jaki wynik… Iverson vs Kyrie, sporo by tego było, muszę przyznać Admin dobry pomysł z tymi porównaniami 🙂

      (8)
    • Array ( )

      @DavinKurant z tym, że Iversona do Irvinga nie ma co porównywać, bo Kyrie jest lepszy tak mocno, że to jest przykre

      (-11)
    • Array ( )

      Admin zrób proszę porównanie Jordana z kimś z dzisiejszej nba. BŁAGAM!!!

      (-1)
    • Array ( )

      Niby taki rezolutny, a czytać ze zrozumieniem nie potrafi, a i wniosków logicznych wyciągać nie potrafi. Gość jest Nigeryjczykiem, a co za tym idzie nie jest obywatelem USA, że tak łopatologicznie dam Ci wskazówkę

      (7)
    • Array ( )

      Odróbcie lekcje chłopaki. A niby kto zdobył złoty medal w Atlancie w 1996 r? Dalej twierdzicie, że nie było go w Dream Teamie?

      (17)
    • Array ( )

      Hakerem dostał obywatelstwo US przed 1996 rokiem i pojechał na olimpiadę. Tak byłby w 1992

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Tutaj łatwo ocenić, ze Hakeem by się świetnie dostosował bo był prototypem dzisiejszych centrów, natomiast Shaq nie musiał się dostosowywać bo dominował i cztery tytuły mówią same za siebie. Wyobraźcie sobie młodego Shaqa przygotowanego i szkolonego w dzisiejszych czasach. Jeśli tacy wirtuozi jak Rudy Gobert dostają maksa i są filarami najlepszych drużyn to nie mam wątpliwości, że Shaq by dominował nawet grając tak jak grał. Tacy zawodnicy odwracają trendy. Niby więcej rzuca się za trzy ale znowuz jeśli chciałbyś pokonac Shaqa to musiał byś grac trochę duzym wysokim i wracamy do punktu wyjścia. W ogóle wyobrazcie sobie wyzylowanego Shaqa i mocniej trenujacego. Myślę, ze pozycja goat byłaby zagrożona.

    (11)
    • Array ( )

      No masz rację, ale z drugiej gdyby Shaq miał takie podejście, jakie miał, to by nie był aż taki dominujący.
      To inaczej, Shaq wyszkolony w obecnych realiach nie byłby taką legendą, jaką jest teraz przez to że dominował w innych czasach

      (2)
  3. Array ( )
    miś4kontratakuje 7 marca, 2021 at 14:18
    Odpowiedz

    Póki czegoś Joel nie wygra, stawiam na Hakeema. To wyznacznik graczy z topu, grać na najwyższym poziomie w finale rozgrywek.

    Jeszcze co do dyskusji na temat znaczenia rzutów za 3 i TS%. Skoro są one tak wartościowe to zróbmy eksperyment myślowy i dojdźmy do absurdu. Dlaczego nie wykonać w takim razie prawie wszystkich rzutów z gry za3 (tak 90-95%) poza przypadkami gdy ktoś znajdzie się sam na sam z obręczą? Nikt takiej strategii się nie podejmie, bo gra musi opierać się na miksie rzutów za 2 i za 3 oraz dlatego że najbardziej wartościowe pozycje do rzutów za3 dostaje się, gdy jest zagrożenie łatwym rzutem za 2, a nie przy rzucaniu za 3 przez ręce. Inaczej mówiąc bez rzutów za 2, rzuty za 3 nie istnieją. Strategia obrony byłaby prosta: obstawmy linię za3 cała piątką i niech sobie rzucają. Parametr TS% błędnie faworyzuje więc rzuty za3 tak jakby były one oddawane poza kontekstem samej logiki gry. Ukrywa fakt, że są one rezultatem dobrego miksu rzutów za2 i zagrożeniem dodatkowej premii za rzut za 3. Tradycyjny, dominujący środkowy będzie więc wykonywał mniej wartościowe rzuty za2, ale będzie za to dawał więcej otwartych pozycji dla rzutów za 3. Tak było z Olajuwonem, tak było z drewnianym Howardem w Orlando. Teraz premię dostają ci środkowi, którzy odblokowują pozycje pod koszem i potrafią atakować obręcz z każdego miejsca na boisku (jak Joel, czy Joker). Dodatkowo rzuty za 3 są najbardziej narażone na fluktuacje – są dni gdy nawet Stefek pudłuje prawie wszystko. Jedna ze strategii psychologii obecnej gry w nba to poszukiwanie graczy, którzy w danym dniu są najbardziej “gorący”, czy mają najlepszym rytm rzutowy. Stąd gra przypomina często śledzenie humorów i nastrojów nastolatka.

    Ciekaw jestem, nawiasem mówiąc, gdzie jest masa krytyczna średniego procentowego udziału rzutów za3 w rzutach z gry – 50%, 60%?

    (18)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Olajuwon był genialny. Stylem gry wyprzedził o dwie dekady resztę ligi. W swoich czasach miał ciężko. Liga była pełna zabijaków gotowych up[rzykrzyć grę, a pozycje centra była bardziej fizyczna. Teraz za największego huligana uważa się Beverleya, którego taki Rodman, Malone czy Laimbeer wykończyliby łokciem w pierwszej kwarcie spotkania. Podejrzewam, że takich quadrablów mógłby mieć 5-6 jeśli grałby po roku 2016.
    Embiid też fajny. Rusza się jakby dopiero zszedł z drzewa. Jednak chyba charakter za słaby. Śmieszny koleś, ale nie widać w jego oczach checi zwycięstwa za wszelką cenę.

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Dokładnie Hakeem najlepszy wysoki od lat 80 tych w NBA..nie liczę Wilta, Russella czy Jabbara bo to inne czasy i tylko Ci Panowie są przed Nim w całej historii przez tytuły, liczby itp. Ale Hakeem to najlepsza technika na tej pozycji bezwzględnie, a w obronie tylko Russell był wiekszy. Jordan zawsze podziwiał HO ,a ten nie chwali każdego.

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Mój największy idol dzieciństwa oglądałem finały 97 gdzie mecz kończył się przed 6 rano i na 8 do szkoły . Najlepszy zawodnik tamtych czasów zrobił rewolucje pod koszem grał na swojej pozycji w całkiem innym stylu niż inni środkowi dla tego cenie go wyżej niż Jordana .

    (-3)
    • Array ( )

      Btw. Z finalow 97 albo 98 przypomina mi się, jak nasz idol Wojtek Michałowicz zaprosił do komentowania Jerzego Świątka (swoją drogą nie wiem co po go zapraszał, bo tylko się na niego wkurzał) ? no i Pan Jurek (lubiłem go słuchać chyba tak samo bardzo jak Mirasa Noculaka) wypalil:

      KIEDY MAJKEL DŻORDAN WYKONYWAŁ RZUT Z WYSKOKU PO OBROCIE, JA SPOGLĄDAŁEM NA NOGI JEFFA HORNACKA… COŚ WSPANIAŁEGO! ???

      (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    O ile fizycznie jakoś można ich porównywać, to mentalnie jak stonowanego studenta do rozkapryszonego gimnazjalisty?

    (5)
    • Array ( )

      bardziej na miejscu pytanie:-czy ktokolwiek poradziłby sobie z Jordanem w dzisiejszej nba i aktualnymi przepisami dającymi fory atakującym….

      (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    może mi ktoś wytłumaczyć skąd Embiid ma łatkę aktora symulującego faule?

    umiejętność wymuszania fauli, szczególnie przy takim ft%, powinno się raczej cenić niż ganić.

    chyba, że dla kogoś wymuszanie=symulowanie…

    (-5)
    • Array ( )

      Super podejście. Jeśli będziemy iść ta droga pt. Więcej Embiidów i Hardenów wymuszających faule, to niedługo mecze NBA będą wyglądać ja konkurs rzutów osobistych. Transmisję będą trwać dłużej niż Superbowl, ale przynajmniej kasa z reklam będzie się zgadzać.

      Ps. Pójdź na salę pograć z kolegami. Niech się trafi przynajmniej jeden, który przy każdym rzucie będzie krzyczał “faul!”. Wytrzymasz na tej sali godzinę, a postawie ci 6pak?

      (7)
    • Array ( )

      Ale my nie gramy na szkolnej salce. Rozmawiamy o najwyższym poziomie profesjonalnego basketu. Rozmawiamy o graczach, których nie da zatrzymać inaczej niż faulem. I tu dla mnie jest źródło problemu/niezrozumienia. Ostatnim tak dominującym graczem był Shaq, NBA zmieniło przepisy by łatwiej było bronić przeciwko niemu. Teraz jest Embiid. Za silny blisko obręczy, ale to kropla jego zdobyczy. On jest zabójczy w tym sezonie na półdystansie, śmiejąc się przy okazji z Moreya i teorii rzucania wszystkiego byle nie z półdystansu. Jeśli obrońca podejdzie by bez faulu przeszkadzać jest szybko minięty, więc bronią rekoma co się szybko kończy faulami przy probie/markowaniu rzutu.
      Na dzień dzisiejszy o ile fg% się zgadza nikt nie umie tego powstrzymać. Choć dwumecz ostatni z Toronto pokazał, że agresywniejsze podwojenia/potrojenia wciąż w PO mogą być sporym problemem.

      Tak czy inaczej… Hardena oglądać nie lubię,ale ciężko mi nie doceniać jednego z najgenialniejszych ofensywnie graczy w historii.

      (1)
    • Array ( )

      No to skoro nie gramy na salce a rozchodzi się o NBA – patrz pierwszy akapit mojej wypowiedzi?✌️

      (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    ja wiem, że jak się pisze z góry określona tezą to niewygodne fakty się pomija, ale o klubie 50/40/90 warto by wspomnieć o obu artykułach. Nie było w historii wysokich o takich liczbach.

    swoją drogą ciekawe który dostanie MVP. Joker ma ciut lepsze wskaźniki ofensywne, Embiid za to góruje w defensywie i wynikach zespołu. I to jest MVP a nie MVG, więc geriatric Lebron nie jest brany pod uwagę.

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Był taki jeden Sam Bowie top 2 draftu 84 co mu całe życie wypominiali ze poszedł przed :
    top 3 czyli Jordanem
    Z 1 poszedł bohater dzisiejszego artykułu
    The Dream
    Nie było chyba takiego co w tamtych czasach wybrał by inaczej i nikt nigdy nie twierdził że nie jest warty top 1
    ba ten wybór ze wszystkich top 1 draftu w historii NBA uważany jest za jeden z najlepszych w historii
    Inni topowi top 1 to 2003 Lebron
    Top 1 1960 Oscar Robertson
    Top 1 1969 Kareem

    The Dream
    W 2 sezonie z Houston był już w finałach NBA gdzie w finałach konferencji pykneli showtime Lakers !
    gdzie ulegli po 6 meczach bostonowi

    Embiid ma potencjał ewentualne finały z denver Jokera byłyby wielce ciekawe (^_^)

    (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale największym wymuszaczem fauli jest James , tylko aż tak skutecznie tego nie robi. Wieczny płacz , to jest straszne..jak taki tytan jak James płacze że biją go mali chłopcy..jeszcze żeby go bili to ok ale często nawet go nie dotykają ,a ten krzyczy, gestykuluje , rozmawia z sędziami – okropne. Wielki zawodnik jednak tego typu zachowania idą w NBA, inni się wzorują i za chwilę będą się turlikać jak w nożnej

    (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Hakeem to mój ulubiony gracz i mam nawet jego dwie koszulki. Świetny gracz po obu stronach parkietu. Elitarny blokujący i przechwytujący, świetny zbierający. W ataku kreatywność elitarna.
    Lubię oglądać Embiida, choć denerwuje mnie jego pajacowanie. Trzymam kciuki, by się rozwinął.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu