Phi Slama Jama: ojcowie run and gun

8

Michigan Fab Five z Jalenem Rose, Juwanem Howardem i Chrisem Webberem, drużyna Kentucky z sezonu 1995/1996 czy może legendarny skład Houston Cougars z Hakeemem (wtedy jeszcze “Akeemem”) Olajuwonem i Clydem Drexlerem? W dyskusjach o najciekawszych składach w dziejach NCAA te trzy drużyny pojawiają się praktycznie za każdym razem. Wszystkie trzy ekipy zapisały się w pamięci kibiców wspaniałą grą i zyskały miano legendarnych, a fakt, że zarówno Cougars jak i Wolverines nie zdobyli mistrzostwa, wcale im nie umniejsza.

Za wszelką cenę musimy utrzymać się przy piłce i oddać ostatni rzut w regulaminowym czasie.

Tymi słowami trener North Carolina St. Wolfpacks, Jim Valvano pożegnał swoich podopiecznych w ostatnim timeoucie finału NCAA w 1983. Po chwili, w szaleńczym biegu po boisku, skakał w objęcia swoich zawodników, którzy dokonali rzeczy na pierwszy rzut oka niemożliwej- zdobyli mistrzostwo kraju, w pokonanym polu zostawiając Houston Cougars z Clydem Drexlerem i Akeemem Olajuwonem, czyli legendarne Phi Slama Jama (czasem można spotkać inną pisownię, z podwójnym “m”, ale dla porządku będę trzymał się tej). Ostatni cios zadał Kuguarom Lorenzo Charles (2/7 z gry i 7 zbiórek), momentalnie stając się nowym bohaterem narodowym.

To było aż niesprawiedliwe, bo Akeem dominował go przez całe spotkanie, tłamsił jego (i innych) zapędy strzeleckie, wypychał z trumny, odcinał… ten jeden raz odpuścił, w najgorszym momencie.

Na 44 sekundy przed końcem spotkania na tablicy wyników widniał remis, 52-52. Nie było wymogu przeprowadzenia akcji w ciągu 24 sekund, więc plan coacha Valvano był prosty- wymienić kilka podań i oddać ostatni rzut. Może wejdzie. Houston byli trochę ugotowani, nie spodziewali się, że NC stawi im taki opór. Ten remis to bardziej ich wina niż zasługa tamtych, zwłaszcza w drugiej połowie meczu fatalnie pudłowali wolne. Wolfpacks wznowili grę na środku boiska. Jedno podanie, drugie, trzecie… sekundy ciągną się niemiłosiernie. Drexler atakuje piłkę, nieomal przechwytując podanie w szczycie łuku. Zawodnicy Północnej Karoliny utrzymują się przy piłce, ale już widać, że akcji z tego nie będzie, Houston zamknęli ich między linią środka a polem trzypunktowym. Na trzy sekundy przed końcem czasu gry Derek Wittenburg “na aferę” odpala rzut z dziesiątego metra. Nic z tego, sam widzi, że myli się o dobry metr, wtem… do opadającej z boku kosza piłki doskakuje Lorenzo Charles wykańczając to niczym podanie na alley oop. Syrena. Wolfpacks mistrzem kraju. Sekunda ciszy. Szał.

Lorenzo Charles dał Wolfpacks drugie mistrzostwo w historii, tym słodsze, że wywalczone kosztem faworyzowanych Houston Cougars. Akeem i spółka zakończyli sezon z bilansem 31-3, telewizja kochała ich “run & dunk”, po mistrzostwo kraju szli jak po swoje.

Zawsze czułem się źle po przegranym meczu, ale po tym… czułem się fatalnie, byłem zdruzgotany [Guy Lewis, trener Houston]

Na nic zdało się 20 punktów i 18 zbiórek Olajuwona, tej nocy tańczył sam. Clyde Drexler i Michael Young nie byli sobą. Reszta kolegów też jakby czekała aż ktoś inny z drużyny wygra za nich mistrzostwo. NC State po prostu chcieli tego bardziej. Houston chyba zbyt wcześnie uwierzyli w to, o czym przeczytali w sportowych rubrykach, że są nowymi mistrzami, że nikt nie ma prawa stanąć im na drodze. Gazety pisały:

Czy ktoś zdążył spisać numer statku, którym latają ci chłopcy? Cudowni sportowcy z napisem HOUSTON na piersi (…) Największe miasto Teksasu mogłoby równie dobrze być metropolią na planecie Phi Slama Jama.

~

Jak mówi stare sportowe porzekadło- pycha kroczy przed upadkiem i to najlepsze podsumowanie tego meczu. Dunkowa Planeta Slama Jama legła w gruzach po, o ironio, wsadzie Lorenzo Charlesa.

Mecz na szczycie NCAA zgromadził przed telewizorami 18.6 milionów widzów. Jak na początek lat 80’tych był to niebywały wynik. Na swej drodze do finału Houston wyeliminowali Louisville (81-94). Thomas Bonk, znany dziennikarz sportowy (m.in L.A Times i Houston Post) napisał przed tym meczem, że przegrany team będzie najlepszą drużyną, jaka nigdy nie zdobyła mistrzowskiego tytułu, bowiem Houston i Louisville to ówczesna jedynka i dwójka krajowych rankingów. Niemal cały sportowy świat wolałby, żeby to właśnie te dwie ekipy spotkały się w Finale: Phi Slama Jama i The Doctors of Dunk- po samych przydomkach obu ekip widać jakie by to było widowisko.

Autorem sukcesu ówczesnych Houston był nikt inny jak coach Guy Lewis, weteran II w.ś i pierwszy w historii zawodnik Houston Cougars, który zdobył więcej niż 30 punktów w meczu. Od zawsze zafiksowany był na ofensywie, stąd run & gun w jego wydaniu zostało przemianowane na run & dunk. W przeciwieństwie do zwolenników prostej, poukładanej gry, trenerów pokroju Johna Woodena, Lewis dopingował swoich graczy do robienia wsadów, które określał mianem “rzutów niskiego ryzyka”. Za wzór do naśladowania dawał im graczy ABA, z Juliusem Ervingiem na czele.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

8 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe MartinEden
    Odpowiedz

    BLC znów to zrobiłeś! Lubię ten portal, odwiedzam Was średnio dwa razy dziennie, ale spójrzmy sobie prawdzie w oczy, to trochę taki koszykarski Fakt. Jest kolorowo, jest zabawnie, ale merytorycznie/esencjonalnie troszkę kuleje, taka polityka strony. Nie zmienia to jednak faktu, że redakcja robi wspaniałą robotę, dostarczając nam codziennie świeży “content”.
    BLC zaś to poziom ambitnych miesięczników, gdzie swoje artykuły umieszczają zdobywcy Pulitzera, a w skład felietonistów wchodzą sami mistrzowie pióra. Moim zdaniem, wraz z innymi kolegami z redakcji, stanowi wspaniałą paletę sportowo-dziennikarskiego kolorytu. Keep it goin’ guys!

    (70)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe marada

      Bardzo dziękujemy MartiEden, cieszymy się, że podobają Ci się nasze posty.
      Ze swojej strony chciałbym dożyć czasów, w których znakomite i niezwykle pracochłonne artykuły BLC miałyby poczytność postów jak to określiłeś “merytorycznie/esencjonalnie kulejących” np. co włożył na grzbiet Russell Westbrook. Rozumiesz, co chcę przekazać 🙂 pozdro!

      (41)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe wilkong
    Odpowiedz

    To, że nie zdobyli mistrzostwa NCAA, wcale im nie umniejsza? Oczywiście, że tak, widocznie okazali się słabsi i przegrywali, wtedy, kiedy najbardziej potrzebowali wygrać, tyle ;p

    (-4)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    MartinEden dzieki za ten koment, zawsze lubie jak jest odzew jakikolwiek pod artem, fajnie wiedziec,ze ktos to czyta. Moja dewiza jest pisanie o historiach, ktore imho zasluguja na to, by zostac opowiedziane, choc zdaje sobie sprawe,ze, zwlaszcza do mlodszych czytelnikow, moga tak nie przemawiac jak sprawy biezace. Ale moze sie myle i takze wsrod mlodych sa tacy,ktorzy chca odrobic zad domowe z historii nba, wtedy sluze uprzejmie;)

    (14)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe midzetor
    Odpowiedz

    NBA interesuję się od 1,5 roku gdzie pierwsze 8 msc to głównie katowanie w NBA 2K (zlinczujcie mnie xD). I naprawdę chciałbym wiedzieć jak najwięcej o Lidze choć o pewnych informacjach nawet nie wiem że powinienem je znać. Wtedy pojawiają się takie artykuły jak ten i dowiaduję się jak wiele lat mam do nadrobienia. Dzięki BLC za regularny content na wysokim poziomie!

    (9)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe szymon034
    Odpowiedz

    Nie wiem czy należę jeszcze do młodzieży mając 21 lat dla mnie te artykuły, jak je określam w myślach “back to past” to też super sprawa. Jako, że sam lubię pisać to tym bardziej doceniam twój styl, który naprawdę jest chyba najlepszy ze wszystkich tutaj piszących (nie umniejszam innym, każdy artykuł jest na bardzo fajnym poziomie, no ale ktoś musi mieć 1 miejsce :). Także też dołączam się do wszechobecnych propsow. Good job!

    (4)

Gwiazdy Basketu