fbpx

Shut up and work: LeBron James ma kosę z Philem Jacksonem

38
Phil Jackson LeBron James

Wesołe jest życie staruszka. Obaj trenerzy są starej daty, więc będę pisał powoli. Z drugiej strony słyszę. że czytają nas 11-letnie dzieci więc musi być zrozumiale, bez przekleństw i seksualnych konotacji. Nie dogodzisz. Może kiedyś dostanę odznaczenie, medal za zasługi. Może chociaż wyróżnienie za dobrą robotę. Tak się staram i nic. Tylko mi się obrywa. Biedny jestem bardzo. Tyle czasu ślęczę, urlopów nie miewam, odhumanizowany chodzę, a pieniążki jakbym na kasie w Lidlu robił. W końcu umrę od tego, jestem pewien. Pozdrawiam Was dzieciaki! Kiedyś rodzice Wam wytłumaczą skąd się biorą dzieci, choć i tak już wiecie. A “dymanie” to takie określenie, jak np. Hassan Whiteside zalicza 25 zbiórek z czego połowa w ataku. To znaczy, że dominuje pod koszem. Yo! Czy jak tam się teraz mówi…

Do rzeczy: wielce utytułowani, Pat Riley i Phil Jackson (obaj rocznik 1945) nie mają ostatnio powodów do zadowolenia. Umocowali się na stanowiskach, kasa spływa wartkim strumieniem, ale ich marka podupadła. Magia nazwiska przestała działać. Pierwszy w kontrowersyjny sposób pożegnał trójkę supergwiazd, która przyniosła mu w sumie trzy mistrzowskie tytuły i naiwnie liczy, że prędko przebuduje klub. Że w najbliższej przyszłości ktoś z wielkich free-agentów na poważnie rozważy zatrudnienie w Miami, bo przecież Heat to jedna, wielka rodzina…

dw

Drugi wziął robotę nowojorską dla kasy i odcina kupony. Nic dodać, nic ująć. Na robocie menedżerskiej się nie zna, z racji wieku coraz trudniej nawiązać mu kontakt z młodymi milionerami, do których jego “Zen przesłania” zdają się zwyczajnie nie docierać. Nie zrozumcie mnie źle, mam ogrom szacunku do obu panów, ale należy oddzielić przeszłe dokonania od aktualnie wykonywanej roboty. Szczególnie Jackson lubi wypowiadać się publicznie. To element jego gry, wpływania na zespół. A że przy okazji nastąpi komuś na odcisk…

Musiało boleć gdy stracili LeBrona. To było jak siarczysty policzek wymierzony w sam środek twarzy. Złożyło się na to wiele małych rzeczy. Kiedy LeBron grał jeszcze dla Heat pojechali do Cleveland i chciał po meczu zostać na noc. Co do zasady, zespoły nie zostają. Kluby po prostu tego nie robią. Erik Spoelstra musiał pytać Pata Rileya co zrobić w tej sytuacji. Pat, który ma żelazne zasady mówi: “wsiadasz z samolot razem z ekipą, nie zatrzymasz w mieście całej ekipy ponieważ ty, twoja mama i twoi ziomale chcą wyjść na miasto w Cleveland”. Zawsze myślałem, że Pat ma dobre układy z zawodnikami, ale coś je popsuło. Wiem, że LeBron wymaga specjalnego traktowania. On musi mieć wszystko po swojemu – Phil Jackson

Świetna analiza Zen Mastera, tylko po co? Wziąłby się za swój własny, momentami politowania godny, klub.

Zero. Nie łączą mnie żadne relacje z Philem Jacksonem. MIAŁEM do niego szacunek jako szkoleniowca, za jego dokonania. Był u stery zespołu, w którym występował mój ulubiony zawodnik, MJ. Dorastając oglądałem jak pracuje z Lakers. Nie rozumiem tylko dlaczego użył akurat sformułowania “posse” (w slangu oznacza “ziomale” ale może oznaczać także np. gang przestępczy przyp. red) nie na to pracowałem przez swoją karierę. Nie to reprezentuję. Myślę, że chciał po prostu fajnie zabrzmieć w środowisku afro-amerykanów.

Doprecyzujmy:

– MIAŁEŚ szacunek?
– Tak miałem.
– Do tej pory?
– Tak.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

38 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Serio ktoś miał do was pretensje za “dymanie” czy jakiejś głębszej metaironii nie wychwycilem?

    Skąd dziecko ma wiedzieć co to znaczy? A jak nie wie to jak je ma to zepsuć/zgorszyc/zbalamucic?

    (41)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja pracuje w lidlu i na pieniądze tam nie narzekam wiec tez słabe porównanie zresztą praca jak każda inna a do garnka trzeba mieć co włożyć słabe porównanie

    (47)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      Masz rację, trzeba mieć co do garnka włożyć, a praca w kasie w Lidlu jest jak najbardziej wymagająca. Pozdrawiam!

      (55)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe DarthWolverine
    Odpowiedz

    W The Jump słyszałem, że całe zajście z pozostaniem w Cleveland miało być dlatego, że LBJ chciał by zespół został … ale by spędzić i niego w domu Dzień Dziękczynienia… w domu, a nie w hotelu…

    (42)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe 1st Team All-Defense

      Gdy to przeczytałem, na początku pomyślałem sobie – jak to? u niego w domu? cały zespół? zawodnicy + trenerzy i ludzie od innych mniejszych zadań? jak on ich pomieści? Ale zaraz potem sobie przypomniałem, że przecież LeBron James ma pewnie posiadłość wielkości hotelu. 😀

      (23)
    • Array ( )

      Z jednej strony spoko. Fajna akcja ale czy zawodnicy nie mają swoich rodzin z którymi woleli by spędzić święta ?
      A z drugiej strony jest to co pisałem. Zasady czy tradycje są ważniejsze niż widzimisie… Niektóre rzeczy robi się dla zasady. I nie wiem jak Ty ale trzeba być słabym aby naginać zasady dla jednego, a dla innego nie.
      To tak jakby rodzice Twojemu bratu na wszystko pozwalali, a Tobie nie bo przecież panują jakieś zasady w domu 🙂

      (-7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Oddanie za free Imana i J.R.’a było akurat zrozumiałe. Pierwszy wiecznie kontuzjowany i bez formy. Drugi z zapędami samodestrukcyjnymi i fatalnym wpływem na chemię w szatni (np. imprezowanie podczas PO i związany z tym spadek formy). Wtedy nikt przy zdrowych zmysłach nie dałby NYK nikogo wartościowego za tą 2. Dopiero w Cavs zaczęli pokazywać, że coś dalej potrafią ale do tego potrzebna im była wiara w możliwość wygranej i przede wszystkim prawdziwy lider, który ich ustawi a nie Melo. W Cavs wróciła im radość z gry 🙂 Poza tym ostatniego lata było bardzo dobrze widać ile dla innych zespołów wart jest J.R…. zero zainteresowania, między innymi dlatego, że bez odpowiedniego zawodnika prowadzącego drużynę, znowu będzie z niego imprezujący i nieprzewidywalny role player.

    (27)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe gratek
    Odpowiedz

    Na obronę Jaxa napiszę, że przehandlował JRa kiedy ten był szrotem i zgniłym jajem, a Iman był bez formy po kontuzji. Trzeba też mu oddać, że ładnie wyczyścił salary (żeby potem np. wrypać się w kontrakt Noah).

    (18)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    dlatego, że mu na odcisk nadepli

    co do wątku głównego to rzeczywiście może lepiej było by gdyby Jax wziął sie do roboty np niech pokaze te trójkaty w praktyce niech sie za trenerkę weźmie to samo brylantowy, a tak swoją drogą to i trenera Slona bym widział. Niestety szanse na to są mega małe nowe pokolenie trenerskie już weszło do ligi….

    (-3)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Kowax
    Odpowiedz

    Jestem fanem NY Knicks odkąd pamiętam czyli od 1990 i tak źle nie było… Jakaś dziwna pogoń trwa za szybkim chwilowym sukcesem bez poparcia w graczach, trenerze i zapleczu… Coś zaczynało się dziać pozytywnego jak sprowadzili Amar’e i otoczyli go młodymi graczami i co… Oddali połowę fajnych graczy ( Mozgow, Shumpert, Galinarii, Felton, Fields za Melo, nie to że nie lubię gościa ale nie jest to typ lidera, po za tym strzelili sobie w kolano bo oddali kreatorów gry czyniąc Amare bezproduktywnym … Nie ma w sobie tej złości… Co z tego że teraz na papierze pierwszy skład wygląda dobrze jak brakuje ławki i zespołowości… Trójkąty i inne typy zagrywek można uczyć młodych graczy tak jak np dzieje się z Lakers którzy wiedzę chłoną jak gąbka i starają się z całych sił, a NY to Melo i reszta dojrzałych graczy którzy mają swoje przyzwyczajenia a i inteligencją boiskową nigdy nie grzeszyli… Wszystko takie chwilowe bez planu za górę pieniędzy…

    (13)
    • Array ( )

      Ha! Przypomniałeś mi jak Amare wchodził do Knicks jako supergwiazda, która na swoich barkach ciągnie zespół na szczyt, albo chociaż do drugiej rundy w PO. O dziwo dopóki nie pojawił się Melo (bądź kolana już wysiadły), Izraelczyk kręcił świetne numerki i można było na nim polegać.
      NYK to chaos, a artykuł świetnie obrazuje problem jakim są różnice pokoleniowe na linii Jax vs gracze. Poza tym żeby jego wizja sukcesu w Knicksach się udała, to Phil potrzebowałby inteligentnych graczy, którzy skupią się na grze, a nie na urokach jakie oferuje Nowy Jork. Stary Melo (bo młody to na bank nie) i Kristaps spełniają wg mnie te wymagania. Serio, nikt więcej (z tzw graczy robiących różnicę) nie przychodzi mi na myśl. Noah? Pamięta ktoś jego reakcję gdy zobaczył jak Gasol studiuje grę przeciwników? Świetny walczak z niego, ale niestety stracił po kontuzji wszystkie atrybuty. Jennings? On pewnie woli żyć niż grać w NY. D-Rose i trójkąty? B*** please.

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    ten znaczek fejsa “Podziel się!” zasłania mi tekst. Weźcie to [xxx] w inne miejsce albo w ogóle wywalcie.

    (8)
  9. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe seraph88
    PATRON
    Odpowiedz

    Taki trochę off top będzie z mojej strony, ale dotyczący Lebrona i Phila Jacksona. Wróćmy pamięcią do ostatnich finałów i do samych dokonań Jamesa. Cleveland mimo Irvinga i Lova dużo w pojedynkę by nie dokonali. To Lebron głównie robi różnicę, o czym wiedzą już 11 letnie dzieciaki 😉 I nie mam w zamiarze teraz dyskredytować osiągnięć Jordana czy Kobego. Michael dla mnie zawsze będzie Legendą i G.O.A.T. Podobnie Kobe, który również zapisał się jako jeden z najlepszych SG na świecie. Ale zauważcie jedno : Jordana i Kobego łączą dwie wspólne cechy – Egoizm i Phil Jackson. Obaj byli mistrzami, ale dopiero pod wodzą Zen Mastera zdobyli pierścienie. Lebron, to moim zdaniem gracz ostateczny – posiada wszystkie cechy potrzebne do bycia jednym z najlepszych koszykarzy plus potrafi zmotywować swoich kolegów z drużyny. I ten sposób motywacji wyróżnia go spośród Kobasa i Michaela. Wyobrażacie sobie Mambe ogarniającego JR Smitha? Wrzucającego Tweety jak razem trenują na siłce? Kobe by zamknął się w sali, podobnie MJ. A po treningu analiza meczów w przypadku pierwszego, partyjka golfa bez swoich kumpli z zespołu w przypadku drugiego. I właśnie Phil Jackson w obu przypadkach robił tą różnicę, która pozwoliła im zdobyć mistrzowskie pierścienie. Bo tak jak Bulls, tak i Lakers potrafił zmotywować i odsunąć wielkie ego Jordana i Kobego. Na Lebrona można mówić, zarzucać mu wiele ale serio – dla mnie, gość naprawdę dokonał prawie niemożliwego grając, motywując i panując nad sobą grając z wyrobnikami pokroju Shumperta czy Smitha. Pozdro 🙂

    (36)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Przez takie specjalnie traktowanie LeBron będzie LeBronem, a Jordan zawsze będzie Jordanem 🙂

    Swoją drogą zgadzam się z Patem. Miał pozwolić jednemu zawodnikowi na samowolkę tylko dlatego, że kosi hajs ? Zaraz przyszedł by Wade, przyszedłby Bosh i by się zaczęło stękanie.
    LeBron tak naprawdę jest nikim. Jest zwykłym zawodnikiem jak każdy inny i powinien być tak samo traktowany bo sam nie jest nic wart. Sama jego obecność w zespole nie gwarantuje niczego. Nawet Miami nie gwarantowało… A Cleveland musiało wypłacić największą w historii NBA salary by odegrać taką rolę jaką odgrywają. Tak się dzisiaj niestety buduje zespoły.
    W piłce nożnej jest to samo. Jesteś nikim to wywal miliardy by stać się kimś. I tak mamy City Szejków, Man United wydający 100 mln na jednego piłkarza itp itd. Dramat.

    I krytyka Philla jest trochę niesprawiedliwa ale i doskonale pokazuje mentalność Polską która przejawia się wszędzie. Jackson ma na siebie pomysł i to realizuje. Nie ma do tego zawodników to się ich pozbywa. Proste. Zostają tylko Ci co chcą grać tak jak On tego chce albo wypad. Niestety w Polsce nie rządzi trener a zawodnik. Właściciel klubu zwolni trenera mimo, że to zawodnicy się obijają czy nie ogarniają sytuacji. Tak jest najłatwiej. Jest to najtańsze i najłatwiejsze. I zmiany trwają w kółko i w kółko aż się nie trafi na trenera który pasuje do zawodników a nie odwrotnie. Szkoda… Szkoda, że później pojawia się artykuł o motywujących filmach jak np Trener Carter, który potrafi posadzić najlepszych graczy tylko dlatego, że mają jakieś ale.

    (-20)
    • Array ( )

      Nie pij bo bredzisz znów, kim jest LBJ? wszystkim i z każdej drużyny zrobi mistrzowską, wystarczy popatrzeć ogladając dziś mecz z Indianą by wiedzieć kim on jest. Więc nie śpij i zamiast oglądania recapy obejrzyj kiedyś mecz, mam nadzieje że kiedyś to zrozumiesz.

      (9)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe What Can I Say Only LBJ

      Sorry za sformułowanie, które za chwile napiszę, ale mam już tego trochę nad wyraz. Tak się zastanawiam skąd w tobie tyle jadu? Czy LeBron zrobił twojej mamie to, co Delonte West zrobił matce LeBrona? Czy może zwyczajnie jest tak, że skoro wszyscy o nim mówią jako o kimś wielkim, to ty musisz być inny, taki trochę hipster xD

      Jak można nazwać kogoś nikim i powiedzieć, że sam nie jest nic wart, kogoś kto ma przed sobą jeszcze kilka lat dobrej gry, a JUŻ, podkreślam słowo JUŻ jest w topce w niemalże każdej kategorii? Ktoś kto zdobył 3 tytuły i 3 MVP finałów (BTW Jordan w tym samym wieku miał dokładnie 3 pierścienie i 3 MVP, ale tylko 3 finały, a LeBron ma w tym wieku już 7), co świadczy o tym, że faktycznie to on robił największą różnice w grze.

      Dla kontrastu podam przykład z zeszłego roku. “Bóg Curry, wszyscy się jarają, nowy GOAT”, ale to Iggy zdobył MVP, więc nie było 1 dominującego gracza po stronie GSW.

      Inna sprawa gdzie byli Cavs przed pojawieniem się LeBrona jako cała organizacja? Od 1970 roku albo brak awansu do PO, albo 10x porażka w 1 rundzie, albo 2x porażka w 2 rundzie. Czyli totalne nic. Ligowy szrot. Od momentu kiedy pojawił się w drużynie wszystko zaczęło się układać. Zaczęli meldować się w PO, zdobyli wicemistrzostwo. Później doszli jeszcze do finałów konferencji. A potem LeBron poszedł do Miami. Co stało się liczącego się w lidze miastem? Ano zaczęło się szorowanie dna tabeli. Przez 4 lata wyciągnęli trzy razy 1 pick draftu. Tak mocni byli bez LeBrona. A co się stało, gdy wrócił? Wicemistrzostwo! Po roku Mistrzostwo. Nie mów, że to większa zasługa Irving’a czy Love’a. Gdzie oni byli bez niego? Nawet nie poczuli smaku PO.

      Trochę inna sprawa była kiedy LeBron miał połączyć siły z Wade’em i Bosh’em. Co miał Wade po zdobyciu swojego pierwszego mistrzostwa i odejściu Shaq’a? Co miał Bosh w swoim Toronto? Albo nie wchodzili wcale do PO, albo porażka w 1 rundzie. Czyli nic.

      Ten gość na serio robi różnice. Zrozum to wreszcie i odpuść. Rozumiem, że można mieć inne zdanie, ale trzeba mieć do tego jakieś racjonalne argumenty, żeby nie wyjść na idiotę. Póki co twoja linia obrony opiera się na charakterze Jamesa, a nie na jego zdolnościach stricte koszykarskich.

      (8)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Rurek
    Odpowiedz

    Problemem Knicks od zawsze jest to, że są niecierpliwi(i tak było też przed Jaxem). Chcą sukcesu odrazu, bez czekania. Z tego biorą się dziwne ruchy jak podpisanie podstarzałego Noah na cztery lata. Mistrzostwa im to nie da, wysokiego numeru w drafcie też nie.

    Cała nadzieja w pewnym Łotyszu.

    (6)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Phil jak zwykle prowokuje i bawi się w gierki psychologiczne. Z jakichś (nieznanych nam przyczyn) chce wejść LeBronowi do głowy. .. Na pewno NIE była to PRZYPADKOWA wypowiedź.

    (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Problemem Knicks od zawsze jest samo miasto NY. Gracze/działacze /trenerzy zawsze maja tam trochę pod górkę z powodu wybujałych oczekiwań natychmiastowego sukcesu, oraz setek dystraktorow ktore generuje miasto samo w sobie. Jest to tak oczywiste, że od czasów Pata i walczaków Van Gundego. NY nie zebrał drużyny mogącej bić się z najlepszymi. Trafiają tam ludzie dla których blichtr miejsca jest równie ważny jak kasa. Dopóki ta filozofia sie nie zmieni na wszystkich szczeblach dopóty NY jako drużyna dreptać w miejscu. A teraz uwaga herezja: Phil a status legendy za jego 11 pierścieni, ale po tym zupełnie nie wiemy jak dobrym jest trenerem i menadżerem. Motywatorem i psychologiem zapewne wyśmienitym (choc z rysamiza fochy Pippena i konflikt Shaq-Kobe) ale jako trener nigdy nie stał przed prawdziwym wyzwaniem jak np. dziś młody. Walton. Zawsze działał w dobrze zorganizowanych i bogatych klubach. Zawsze startował z niemal gotową drużyną którą wystarczyło ustawić i dograć. Zawsze miał gwiazdy w składzie i co najważniejsze zawsze opierał się o gości, których zazwyczaj wymienia się w jednym zdaniu w każdej dyskusji o GOAT. Nigdy nie pracował z młodzieżą w slabym klubie, gdzie musialby sprostać wyzwaniom niespotykanym w Chi czy LAL. Nie musiał także nigdy myśleć jak menadżer bo zawsze miał od tego ludzi najlepszych w branży oraz niemal nieograniczoną kasę.
    Dlatego teraz okazuje się, że magia zen nie działa. Bo to nie byl magiczny dotyk anioła, ale ciężka praca zespołu ludzi i splot korzystnych okoliczności – to dało. 11 tytułów. Mizeria NY pokazuje to dosadnie. A Jacksona chyba zjadła pycha i wiara w szczęśliwą rękę. Dlatego suma sumaru jako trenera i menadżera jako GOAT bardziej stawiam na Popa a teraz kibicuję Waltonowi – bo to może być kolejny wielki trener dorastający na naszych oczach. Phil idź na emeryturę. Kończ waść, wstydu oszczędź.

    (4)
    • Array ( )

      Nie masz racji. Tzn. może i trochę masz, ale w pewnym zakresie tylko. To co jest prawdą to teza, że Phil jest kiepskim trenerem młodych (słabszych) drużyn. TAK! I w niczym to nie przeszkadza przy wpisaniu go do listy jednego z najlepszych trenerów.

      Piszesz, że bez Kobego i Jordana jajco by ugrał, ale popatrz w drugą stronę… Jordan przed przyjściem Phila dostawał baty, Lakers przed przyjściem Phila zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem dostawali baty. Coś jest w Philu jako trenerze takiego, że potrafi łączyć i poustawiać wielkie osobowości i wielkich zawodników. Tutaj dopatrywałbym jego wielkości. Poza tym, jest świetnym taktykiem i zawsze potrafił przygotować drużynę przed meczem, czy serią PO. Uważam go za jednego z najlepszych trenerów w historii i te 11 pierścieni nie wzięło sie z przypadku. Jestem pewien, że bez Phila jak Jordan tak i Kobe ugraliby znacznie mniej.

      (2)
    • Array ( )

      @idoru

      wg mnie, mylisz się ogromnie a’propos Jacksona. I w ogóle… koncepcyjnie.

      wg ciebie “Phil nigdy nie stał przed prawdziwym wyzwaniem”, “działał w dobrze zorganizowanych klubach”, “zawsze startował z niemal gotową drużyną która wystarczyło dograć i ustawić”

      to są wszystko bardzo chybione teorie.

      pomijam już, że “niemal gotowa druzyna”, to asekuracyjne stwierdzenie.
      Czy “niemal gotowa drużyna” polega na tym,że trzeba z Jordana zrobić gracza zespołowego, wpasować nieobliczalnego Rodmana, ustawić triangle w zespole dowodzonym przez najlepszego solistę w historii, wychować Kobego Bryanta i z nonstop przegrywającego Shaqa uczynić mistrza, a także wprowadzić triangle w zespół liderowany przez dominującego środkowego i bardzo ekspansywanego guarda ?

      czy “niemal gotowa druzyna”, to Bulls po odejściu Jordana, którzy byli o mały figiel od ponownej gry w Finałach ?

      o ile we wprowdzaniu rozwiązań ofensywncyh Jackson zawsze mógł korzystać z wiedzy swoich asystentów, o tyle defensywną zajmował się osobiście. A Bulls i Lakers mieli najlepszą defensywę w lidze przez długie lata. Przed przyjściem Jacksona różnie z tyum bywało, głównie źle.

      nie ma nic trudniejszego w sporcie zespołowym, jak dostać superstars i zrobić z nimi drużynę przez duże D, zrobić z nimi sukces, wygrywać z nimi mistrzostwa seriami.

      To jak wsiąśc do ferrari i wygrać F1.
      Gdyby chodziło o klasę bolida, a kierowca nie miał znaczenia, to prowadziłby Mietek z Sopotu, a nie fenomenalnie wyszkoleni kierowcy zawodowi. Do ferrari na F1 sadzasz najlepszego kierowce jakiego można znaleźc na świecie. Do trenowania najlepszej drużyny też bierzesz najlepszego. Albo najlepszego z dostępnych.

      a Jackson miał wiele do zrobienia.

      kim b yli Bulls kiedy Jackson ich przejał ? kim byli Lakers kiedy zaczął ich trenować ? może i to były obiecujące zespoły, ale absolutnie nie ‘skazane na sukces”. Miały mnóstwo problemów.

      Kto rozwinął Pippena i Granta ? bez nich dynastia Bulls nigdy by się nie zmaterializowała. Kto rozwinął w 3 lata Bryanta z poziomu rookie do poziomu jednego z 3 najlepszych graczy ligi ? owszem, talent Pippena, Granta, Bryanta był niezwykły, ale bez coacha z prawdziwego zdarzenia już nie tacy kończyli marnie.

      że to proste ?
      cóż, wystarczy popatrzeć jak wygląda dziś kariera Davisa, Cousinsa, jak niepozbierani się mimo swoich możliwości od lat Clippers, żeby stwierdzić,że wszyscy oni są właśnie O DOBREGO coacha od wejścia na scieżkę sukcesów, odkrycia w sobie leadershipu, poprawienia znacząco swojej inteluigencji boiskowej, mądrości taktycznej i umiejętności prowadzenia zespołu, a nie tylko zdobywania 40 punktów w meczu.

      sugerujesz, że “prawdziwe wyzwanie” zaczyna się od prowadzenia zespołu “jak dziś Walton”, czyli od zera.

      wg mnie, w ten sposób musisz zakwestionować takzę sukcesu np Larry’ego Birda czy Magica Johnsona, jako graczy, bo przecież od razu z draftu weszli do mocnych zespołów, a Magic zamiast ‘startować od zera” od razu mógł współpracować z Jabbarem.

      wg mnie, wybitnośc trenerów, graczy, zespolów poznaje się na ostatnim etapie. Nie ma początkowym.

      Ostatni etap jest decydujący. Ten etap na którym, odnosząc się do wspołczesnej koszykówki, padają Clippers, albo rozkraczają się Warriors, albo sparaliżowani wywracając się Thunder [jak rok temu]. To jest TEN level presji, która powala słabych i kreuje silnych.

      “Presja. Ona zmienia wszystko. Jednym skrzydła przyprawia, innych je podcina”
      John Milton “Adwokat diabła”

      myślę,ze ten cytat mówi wszystko o sporcie, życiu, walce, sukcesie.

      Co wyrózniało najwybitniejszych alpinistów ? To że dochodzili na 8 tys metrów ? Nie. Tam dojśc umie bardzo wielu.

      To odróżniało wybnitnych od przeciętnych, że wybitni umieli przeprowadzić tzw atak szczytowy, kórego przeciętni nigdy w życiu wykonać nie umieli [by].

      I tak jest z Jacksonem. Jak starałem się wyzęj uargumentować przykłądami : wykonał wiele bardzo trudncyh zadań, nie miał “gotowych” czy “prawie gotowych” zespolów, nie miał “gwiazd”.

      Był reżyserem wybitnych filmów. I naprawdę, trzeba dużo złej woli, żeby jednego z najwybitniejszych reżyserów wszech czasów, uznawać za takeigo, co miał wszystko podstawione pod nos i generalnie jego zasługi są niewielkie.

      Poza tym, ty sam się zapętliłeś w swoim wykładzie.

      Najpierw napisałeś,ze Knicks mają ten problem, że presja sukcesu w ‘stolicy świata” zjada wszystkich śmiałków, a potem nie zauważyłeś, że jackson taką presję 11 razy zniósł, nie w NYC, ale w Chicago i LA, uwierz mi, jest ona równie mocna.

      “Jackson opieral sie o gosci GOAT”

      nonsens.
      on ich TWORZYł.
      dostawał talent, surowy i niekoniecznie mądry, a wypuszczał prawdziwych mistrzów.
      Jordan, Shaq, Bryant – czy byliby mistrzami bez Phila ?
      nie ma sensu szukać odpowiedzi, bo to będą domniemania.
      FAKTY są takie, ze to Phil zrobił z nich mistrzów i to bardzo szybko.

      Ilu widziałeś utalentowanych chłopaków, którzy przepadali, bo nie mieli zespolów, nie mieli leadershipu, bo zjadała ich frustracja ? ja widziałem w NBA wielu takich.

      jesli ktoś sądzi, że talent gwarantuje sukces, to się mnyli. NIC nie gwarantuje sukcesu. Prócz Phila Jacksona.

      Dlaczego dziś Phil nie gwarantuje sukcesu NYK ? pisałem o tym przed sezonem, przepowiadałem taki właśnie rozwój wypadków w tym sezonie, więc zdziwiony nie jestem. Phil dostał do poprowadzenia furmanke. On, kierowca ferrari. sorry, nawet kierowca ferrari z furmanki niewiele wyciśnie. Do tego trzeba… furmana.

      Kierowca ferrari jest od prowadzenia ferrari, a od furmanki jest furman.

      “nigdy nie musial myslec jako menadzer”

      tak uważasz ?
      sądzisz, że Rodmana do Bulls sprowadził święty ? sprowaził go Jackson. OSOBIŚCIE pojechał, rozmawiał z nim, nakłonił, a potem sam nauczył triangle offense [Rodman zrozumiał ją zresztą błyskawicznie].

      kto sprowadził do Lakersów Paua Gasola i zrobił z niego idealny balans ofensywny w ustawieniu z KObem ? Kto znalazł miejsce dla Rona Artesta i Lamara Odoma, których już spisano na straty w NBA ? kto z n ich wszystkich zrobił zespół na back2back champs i 3 Big Finals z rzędu ? wg ciebie, to też było “proste”, a ta drużyna “była niemal gotowa”.

      wiesz co było w tych Lakers “gotowe’ ? Kobe.
      Tylko KObe i Odom, czyli 1 runda playoffs.

      a od 1rd playoffs do mistrzostwa jest tak daleko jak stąd do Irkucka.
      najpeirw byli tam Cook, walton, Smush Parker… mistrzostwo zdobywali Gasol, Artest, Ariza i paru innych. Phil miał silnik i nic więćej. W ciągu 4 lat zrobił z tego silnika cacko i wygrał Paryż-Dakar. ja bym powiedział że to normalny Mc Gyver.

      a ty mówisz, że “dostawał gotowe zespoły”….

      Jesli wg ciebie, to wszystko o czym piszę, to michałki – cóż, nie mam nic do dodania. Ale tych faktów jest za wiele, żeby uprawiać radosną propagandę pt “Phil jest przereklamowany”. Nie, panie kolego.

      jesli jest w koszykówce cokolwiek absolutnie potwierdzonego w swej wartości, to jest to właśnie Phil Jackson i jego 11 pierścieni.

      pS : pominąłem całą sferę psycho-motywacyjno-mentalną, którą uważam za równie ważną jak taktyczna, techniczna i ogólnie : trenerska w NBA.

      skupiłem się tylko na wąskim wycinku zasług Jacksona zwiążanych z tymi kwestiami, w których jego osiągnięcia łaskaw byłeś kwestionować.

      (-1)
    • Array ( )

      poważnie – komentarz do komentarza do artykułu na 3 strony
      Przykro mi ale szkoda życia na czytanie tego – nie twierdzę że jest to zły tekst bo nie czytałem 🙂
      Myślę, że ‘wielmozny pan P’ traci sporo potencjalnych czytelników z powodu absurdalnej długości tekstów

      (-2)

Gwiazdy Basketu