fbpx

Powrót Chrisa Paula, fantastyczny Booker | Phoenix wygrywa sezon zasadniczy NBA!

32

Welcome to my world.

Cavaliers 104 Raptors 117

Arcyważny mecz z racji układu tabeli, intensywności i atmosfera rodem z playoffs. Bezpośrednia walka o szóste miejsce we wschodniej konferencji, a zarazem brak konieczności (i ryzyka) brania udziału w turnieju play-in.

Ludzie coacha Nurse’a siedli na Cleveland już od pierwszego gwizdka. Klasyka gatunku: gdzie piłka czy akcja dwójkowa tam pchali trzech ludzi. Dopiero gdy ich rozrzucić mają problemy, ale rzadko która ekipa ma na tyle solidny ball-movement, zwłaszcza na tym etapie sezonu, gdy wszyscy najważniejsi ludzie borykają się z urazami i zmęczeniem.

Zasłony do środka Raptors podwajali, zasłony do skrzydła przejmował zawsze stosowny atleta (Siakam, Achiuwa, Anunoby, Barnes). Niestety sympatyczny Darius Garland (18/3/10) nie ma fizyczności pozwalającej mu iść w kontakt z obrońcą jak np. Luka Doncic. Presji czy energii agresywnego rywala wzorem mistrzów aikido wykorzystać na swą korzyść nie potrafi. Jest prędki jak błyskawica, ale szarpane rzuty to byłaby gra pod Raptors, którzy biegowo dominowali wyraźnie, stąd trener Bickerstaff prosił o ułożone akcje. W rezultacie było ciężko.

Pressure!

Mało tego, Garland nieciekawie wyglądał w koźle, może nie tak źle jak Caris LeVert (rzekomy lider drugiego składu) ale Raptors mieli Cavs gdzie chcieli. Wyjęli piłkę z rąk właściwych kreatorów, odpowiedzialność za kreacje i zdobycze punktowe spadła na graczy zadaniowych pokroju Lamara Stevensa (16 punktów) czy Lauri Markkanena (20 punktów 5 zbiórek).

Niezmordowani są gospodarze, na tablicach dłudzy jak tyczka emerytowanego Sergieja Bubki, generalnie rzecz biorąc wprowadzili Cavs w nerwowość i dyskomfort. Ci z rzadka generowali dobre akcje, ale przynajmniej na deskach się postawili i szukając pozycji do rzutu przeciwko obronie strefowej (Nurse cały czas zaskakiwał, świetny coach) zaliczyli solidne 40% zza łuku. Różnicę zrobiły szybki atak (18:4 na rzecz Raptors) relatywna swoboda z jaką operował Pascal Siakam, autor 35 punktów przy 12/20 z gry oraz kojący walor Freda VanVleeta: 10 punktów 8 asyst 1 strata +15 wskaźnika plus/minus.

Pacers 103 Grizzlies 133

15-2 notuje drużyna Memphis bez Ja Moranta, który opuści najbliższe dwa tygodnie gry z bolącym kolanem. Goście zmiażdżeni fizycznie przez miejscowy frontcourt. Aquaman Steven Adams rządził na tablicach: 9 zbiórek ofensywnych 8 zbiórek defensywnych w czasie 23 minut!

Desmond Bane 30 punktów na skuteczności 12/15 z gry do tego 5 asyst w 24 minuty. Cała ekipa Grizzlies 21/42 zza łuku (!!!) rozbili Pacers jak juniorów z Kongo Bongo. 55-31 na tablicach. 38 punktów przewagi w kulminacyjnym momencie, czwarta kwarta bez dodawania gazu.

Wizards 102 Bucks 114

Tutaj też, wynik końcowy nie oddaje faktycznej przewagi mistrzów grających przecież bez Giannisa i Khrisa Middletona. Bucks otworzyli zawody wynikiem 41:15! Porzingis nie bardzo był w stanie ustawić się do gry tyłem. Koledzy zdołali trafić zaledwie jeden na dziewięć dalekich rzutów trzypunktowych więc zeszła im lawina na łby. Przysypani nie myśleli już o zwycięstwie, ale powrocie do domu. Jrue Holiday 24 punkty 10 asyst – Grayson Allen 5/7 zza łuku – 45 punktów z ławki tercetu Hill, Carter, Connaughton, Ibaka.

Bulls 109 Pelicans 126

Bulls bez DeMara DeRozana, który jest zajechany sezonem. DD gra grube minuty, cały środek rundy zasadniczej ciągnął zespól na plecach, nic dziwnego, że osłabł. Ostatnie tygodnie to spadek zaangażowania, dreptanie w miejscu i braki energetyczne widoczne w obronie. Co z tego, że Alex Caruso gryzie klepki skoro gracz obok nie ma zdrowia przejąć krycia i cały wysiłek idzie w kibel? Chicago wygląda źle!

W pierwszej połowie żarło, grali na remis z Pelikanami. Zach LaVine (39 punktów 23 rzuty) ściągał uwagę, Nikola Vucevic efektywnie rzucał, jako spot up shooter świetnie wyglądał także Coby White (23 punkty 5 trójek). Z powodzeniem rozciągnęli rywali i gdy ci stali w rozkroku kopali w jaja. Niestety w drugiej połowie była zmiana i szpak kopał bociana, a tym bocianem był Vuc (wiem, bo na niego stawiałem). Do przerwy 14 punktów. Po przerwie udawał, że go nie ma na parkiecie. Snuł się, rzuty oddawał nie do kosza tylko kolegom, w obronie miękki, na tle Valanciunasa to już w ogóle tragedia. Co w niego wstąpiło nie wiem. W trzeciej i czwartej kwarcie oddał trzy rzuty. Pozorował grę, unikał kontaktu, mięczak straszny w niego wstąpił.

Devonte’ Graham czyta GWBA!

Pamiętacie co ostatnio napisałem na temat mojego kolegi Devonte’ Grahama? Chicago to NAJGORZEJ broniąca point guarda ekipa w lidze po przerwie na All-Star Weekend. Średnio tracą z tej pozycji 31.2 punktów co jest absurdem. Po raz kolejny, White jako “stoper” na piłce, Vuc jako przejmujący zasłonę “rim protector” czy DeRozan jako “help defender” to jest istny śmiech na sali. Graham wpisał się w to następująco: 30 punktów 5/7 zza łuku ORAZ kolejne wjazdy pod kosz nierzadko kończone z faulem! Takiej swobody Grahamek nie miał jeszcze w tym sezonie. Zresztą to samo reszta obwodowych, McCollum (25/6) czy Alvarado (15/7) wchodzili jak po swoje. Wybaczcie fani Bulls, ale z tej gliny nie da się ulepić choćby drugiej rundy playoffs.

Suns 140 Nuggets 130

Chris Paul (17 punktów 13 asyst) wrócił. Devin Booker z miejsca odżył jako gracz off-ball, a ofensywna Suns z trybu super przeszła w tryb hiper. Taka analizę strzeliłem wczoraj w grupie typera i dziś się pod nią podpisuję drugi raz:

Powrót Chrisa to Lepsze shot quality Bookera, efektywniejsze energetycznie manewry, Devin skupił się na tym, co potrafi najlepiej i efekty tego widzimy, zdobył bez mała pięćdziesiąt punktów. Na jego koncie zapisujemy 49 punktów i 10 asyst.


Z cyklu GWBA bawi i uczy: BEZ MAŁA znaczeniowo to “prawie” albo “niemal”


Nie żeby Denver grało pod rywala, oni mają swoje ambicje i jeśli Joker (28/6/6/3) otrzymuje wsparcie gotowi są stłuc każdego w dowolnym meczu. Bones Hyland (23 punkty) stanowi problem z piłką, Cam Payne kompletnie nie potrafił sobie z nim poradzić, krycie przejmować musieli Bridges (jeden z kandydatów do nagrody DPOY z racji wszechstronności) czy Torrey Craig.

Denver ma problem z penetracjami, ale na to już nie poradzą. Jeff Green trochę nie radzi sobie jako podkoszowy. Często chowa się tak głęboko za tablicą, że wychodzi poza boisko. Nawet gdy koledzy penetrują nie ma nawyku wyskoczyć do podania. Całą karierę grał znacznie wyżej, jako pick and rollowiec itd. Zestawiony z Jokerem, nie do końca mu chyba pasuje ta rola. Znacznie lepiej bez piłki pracuje Aaron Gordon, ale ten z kolei nie ma za grosz pracy nóg. Joker też za mocno szuka podania, nawet gdy łapie piłkę głęboko w polu trzech sekund. Kiedyś jego podania z 2-3 metra stanowiły zaskoczenie, teraz są spodziewane. Kończ waść!

Tak czy siak, do przerwy (i po przerwie) Nuggets dyktowali warunki, prowadzili dziewięcioma na trzy minuty do końca III kwarty, ale prywatna seria 10:0 Bookera (niebywały strzelec) wyrównała spotkanie jeszcze przed rozpoczęciem czwartej odsłony. A tam cztery kolejne asysty i trafienie prof. Christophera Paula, na które odpowiedzieli Jokić i Barton.

Tak wygląda Chris Paul i jego pierwsze trafienie po przeszło miesięcznej przerwie. Spokój, zimna egzekucja, czytanie gry na poziomie mistrzowskim:

Zdecydowało ostatnie pięć minut, w których znów Suns zademonstrowali mistrzowskie kompetencje. Wygrywając po raz sześćdziesiąty w tym sezonie przypieczętowali pierwsze miejsce w tabelach i przewagę parkietu w każdej możliwej serii playoffs. Jeszcze raz, organizacyjnie stoją głowę ponad konkurencją. Talenty i mocne strony zmaksymalizowane, słabych punktów doszukiwać się trudno, można, ale po co?


Dziękuję Michałowi M. za kolejne wsparcie portalu. Jesteś najbardziej hojnym z mecenasów GWBA nie licząc pana Misico z Łodzi. B

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Może panowie opiszecie sytuację Suns w kontekście kontraktów wyborów czy oni utrzymają ten skład na sezon 22/23???

    (29)
    • Array ( )

      Obecnie są poniżej podatku od luxusu. Do przedłużenia i dużej podwyżki jest Ayton, reszta kluczowych graczy ma kontrakty na jeszcze 2-3 sezony.

      (17)
  2. Array ( )
    Irving Washington 25 marca, 2022 at 14:11
    Odpowiedz

    Chyba jedyna słabość Suns leży w tym, że żadna z ich gwiazd to nie bydlak typu Giannis, Lebron czy Kahwi (Ayton choć duży mimo wszystko ciągle jeszcze fizycznie dojrzewa).
    To był moim zdaniem powód ich porażki w zeszłym roku. Przegrali gabarytami, Bucks ich po prostu zamęczyli i było to widać z meczu na mecz. Przy czym te bolączki zostały zaadresowane, bo na pozycji centra są chyba aktualnie najmocniej obsadzeni, zakontraktowanie McGee i Bismacka zdecydowanie im pomogło, a CP3 z takich gości wyciska maksa w ataku.
    Bardzo im życzę, w sezonie wyglądają na prawdę świetnie, mam nadzieję, że przełoży się to na PO.

    (44)
    • Array ( )

      Ja im życzę żeby i tym razem Bucks ich zmietli z planszy. Taki bezinteresowny ale szczery hejt. Z obfitości serca.

      (-15)
    • Array ( )

      Ja rozwinę od siebie, chciałbym jak najszybszej porażki Suns bo ich po prostu nie lubię. Niechęć wynika z powodu posiadania w swoim składzie największego flopera ligi. Nie ważne, że gość ma umiejętności. Jak ktoś od czasu do czasu gra to wie, że takich oszustów się nie lubi.

      (1)
    • Array ( )

      Nie lubię dwóch gości: Krispola i Bookera. Żeby było jasne, doceniam ich umiejętności i warsztat – pod tym względem są w czołówce ligi. Ale nie to niczego nie zmienia, po prostu ich nie cierpię.
      Poza tym fajnie, gdyby jednak passa Suns się utrzymała – to zawsze był team taki, że niby już tuż tuż ale jednak za mało. Przypomnijmy sobie np. czasy Dana Majerle, Kevina Johnsona czy Barkleya. Więc los wiecznych przegrywów jest im pisany. I po co to zmieniać?

      (-4)
    • Array ( )

      Pitu pitu. Crowder to byk. Wyglada jak James. Zreszta zdominował go w pierwszej rundzie. Brides chudy ale topowy obrońca ligi. Autom dorasta? Chłop jak dąb. Paul doświadczony nie da sobie w kasze dmuchać.
      Przegrali z Bucks przez kontuzje. Autom grał mniej. Paul tez. Boiler tez dostał po tyłku. Sory ale Kaminski naprzeciwko Gianisa nie poradzisz..

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Wróciłem na gwba po latach i powiem Ci Bartek jedno, Twoja wiedza i niuanse jakie poruszasz to jest kosmos. Podejrzewam że niedzielni kibice nie rozumieją połowy twoich przemyśleń a gdy piszesz skrótami po angielsku na Twitterze to juz w ogóle. W każdym razie szacun, trzymaj się, lecą dwie dyszki ode mnie.

    (34)
    • Array ( )

      Panie Nicku dlaczego GTJ dziś nie grał? Rzeczywiście koniec karnetu superstezelca. Szkoda by bylo. Pozdro;)

      (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Cytuję: “…DD gra grube minuty, cały środek rundy zasadniczej ciągnął zespól na plecach, nic dziwnego, że osłabł. Ostatnie tygodnie to spadek zaangażowania,..”
    DD jest w swoim prime… lat temu naście gracze w swoim prime cisnęli po 82 mecze… i nie słabli…albo słabli ale jakoś dawali radę…

    (-7)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    A czy ktos z was, drodzy panowie i -byc moze / oby- drogie panie, orientuje sie, jakie sa konsekwencje albo dalsze losy wczorajszej wymiany zdan miedzy chlopakami z Miami?
    Dla niezorientowanych dodam tylko, ze niezbyt ogarniety ale doswiadczony Udonis pouczal krzepkiego Jimma B jak ma grac na co ten kazal mu “usiasc, bo jest tu tylko cheerlederka” – reszta poszla lawinowo, jak widzielismy.
    Podali sobie lapki na zgode? Wypili kawusie? JB przeprosil UH? Moze i jest on juz tam maskotka, ale tez i symbolem klubu, wiec jako takiego symbolu nie powinno sie tykac.

    (7)
    • Array ( )

      yEmet, myślisz że ktoś tu siedzi w Miami i ma dojście do zawodników, żeby odpowiadać ci na takie pytania?

      (-3)
    • Array ( )

      Niestety, ale o ile w zeszłym sezonie zdrowi Lakers mieli pełny potencjał na przejście Suns, to w tym sezonie nie ma na to większych szans. Suns to jeden z najlepiej zbilansowanych zespołów w NBA, zabiegają dziadków z LAL, niestety…

      (9)
    • Array ( )

      Davis wróci i nic to nie da. Gdy grał ich mecze wcale nie wyglądały lepiej. Lakers w tym sezonie to cieniasy i będą mieli szczęście jeżeli w ogóle przejdą przez Play-in. Słońca na mistrza!

      (9)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakiś pomysł, dlaczego od jakiegoś czasu przestały pod Firefoxem odpalać mi się te krótkie filmiki (np dzisiejszy z akcją CP3)? Te skróty meczów z YT działają poprawnie. Pod chrome te krótkie też działają. Ktoś miał podobny problem i go rozwiązał? Coś trzeba odblokować, jakiś dodatek może psuć?

    (1)
    • Array ( )

      @Longu
      Pewnie Firefox nie obsługuje jakichś kodeków albo plików tego typu osadzanych w ten sposób.
      Zmień przeglądarkę, weź kredyt;)

      (4)
    • Array ( )

      Ktoś to już kiedyś opisywał i ja też mam to samo na pc. Prawy klik, “ta ramka”-> otwórz ramkę w nowej karcie i powinno wtedy dać się kliknąć

      (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Na tą chwilę widzę finał Suns-Celtics (ew. Bucks), ale wiele jeszcze może się zmienić. Mam nadzieję, że obędzie się bez kontuzji i będziemy mogli oglądać wszystkich w najsilniejszych składach, dla jakości widowiska oczywiście, ale też po żeby uniknąć niepotrzebnych gdybań i umniejszania zwycięzcom.

    (17)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Bez mała się ucieszyłem!

    Słońcom należą się gratulacje i szacuneczek. Obecnie to zdaje się jest ekipa najdłużej utrzymująca bardzo wysoki poziom, od pandemicznego grania w Orlando. Po zeszłym roku nie powinni mieć kompleksów w playoffach. Nie mają słabych punktów, nawet jak Paul złapie kontuzję to granie się nie kończy. Wykonują naprawdę świetną pracę i niech prą jak najdalej.

    (6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    naprawde ostatnio nie mialem czasu ogladac meczow, a opisy mi daja mega duze odzwierciedlenie co sie dzieje nie tylko w nba, ale dokladnie w meczach z punktu widzenia taktycznego i nie tylko. dzieki po 10tym wspoomoge to co robisz pozdrawiam

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu