Skarb kibica NBA 2019/2020: Detroit Pistons

15

Detroit Pistons w wydaniu zeszłorocznym byli najbardziej przeciętną i nierówną ekipą całej NBA. Jedynie słuszny w takim wypadku bilans gier (41-41) przyniósł co prawda awans do playoffs, ale chwilę później byli już na wakacjach (0-4 od Milwaukee). Napiszę wprost: wszelkie pozytywy klubu przypisać należy 29-letniemu Blake’owi Griffinowi, który zaprzestał już skoków nad samochodami i głową Timo Mozgova (od wczoraj w BC Khimki) zamieniając wsady na rzuty zza łuku.

Niestety oprócz dwóch podkoszowych wież (drugi to oczywiście Andre Drummond) niekoniecznie ze sobą kompatybilnych, pozostałe pozycje mogą wywoływać lekki ból głowy niedawnego Trenera Roku Dwane’a Caseya. Szczególnie chimeryczny jeśli chodzi o formę Reggie Jackson, wydaje się jednym z najsłabszych starterów NBA na swej pozycji. W każdym razie, zapraszam na krótki przegląd charakterów zgromadzonych w szatni Detroit.

Roster

  • PG: Reggie Jackson / Derrick Rose / Tim Frazier
  • SG: Luke Kennard / Langston Galloway / Khyri Thomas
  • SF: Tony Snell / Bruce Brown / Sviatoslav Mykhailiuk
  • PF: Blake Griffin / Sekou Doumbouya / Thon Maker /Christian Wood
  • C: Andre Drummond / Markieff Morris

PG: Reggie Jackson

Pistons zaufali Jacksonowi w 2015 roku oferując mu 80 milionów za pięć sezonów gry i oto jest ostatni z nich, w którym RJ zarobi przeszło 18 baniek. Według specjalistów Forbesa i zaawansowanej technologii obliczeniowej NASA jest przepłacony przeciętnie o 7 milionów. Dla mnie osobiście o siedemnaście.

Jackson skończył 29 lat, nie jest już perspektywicznym młodzieńcem, progresu trudno od niego oczekiwać. W minionym sezonie rozegrał pierwszy raz w karierze wszystkie 82 mecze, pozostawiając za sobą problemy zdrowotne (45, 52 – odpowiednio tylu spotkaniach wystąpił w poprzednich latach). W playoffs, w obliczu kontuzji Griffina wziął na siebie rzuty dostarczając średnio 17.8 punktów 7 asyst i 43% zza łuku lecz ani przez chwilę zespół przez niego prowadzony nie zagroził Bucks. Cztery kolejne spotkania Pistons przegrali różnicą 35, 21, 16 i 23 punktów. Reggie w roli kreatora gry, przez łączne dwie godziny grania wywalczył… 7 rzutów wolnych. Inaczej: rywale nie szanują go rzutowo więc, a zresztą co ja będę tłumaczył, sami wiecie. Mówi się, że Jackson przestał w końcu “gwiazdorzyć” w szatni i nie domaga się już podań. Dobre i to.

Jeśli sam w siebie nie wierzysz, to i nikt inny nie będzie. Koledzy z zespołu robią świetną robotę, dzięki ich pracy i zaangażowaniu mam otwarte pozycje do rzutu. Jestem beneficjentem ich gry, a także swojego zdrowia [Reggie Jackson]

Brzmi dojrzale, każdy kto jednak śledził Pistons w tym sezonie pamięta m.in. katastrofalne podanie w poprzek boiska kończące mecz z Utah albo pajacującego RJ przerywającego wywiad zasmuconego po serii porażek Griffina. Czy z taką jedynką zajdą dalej niż ósme miejsce playoffs? Na ratunek zespołowi przybywa najmłodszy w historii MVP ligi amerykańskiej Derrick Rose. Ten także ma swoje ograniczenia, ale potrafi jechać z piłką jak taran. Oby grał jak najwięcej!

SG: Luke Kennard

Biały jak kreda absolwent Duke, ten z rodzaju snajperów, póki co przebija się do ogólnej percepcji kibica NBA, jak przez lata czynił JJ Redick. Wybrany został w drafcie 2017 roku tuż przed Donovanem Mitchellem z numerem dwunastym. W tym kontekście nie wypada najlepiej. Co więcej, po zaledwie dwóch sezonach w lidze, pojawiły się plotki dotyczące wymiany chłopaka, które kierownictwo klubu i coach Casey prędko jednak ucięli. Z pewnością ma w sobie pewność strzelca (41% zza łuku, średnio 2 trafienia w meczu) psychicznie nie wymięka, a to już niezły fundament.

Luke to świetny gracz. Wiem, moim zdaniem był naszym najlepszym zawodnikiem w serii z Bucks, pamiętajmy, że to zaledwie drugi rok jego gry. Świat NBA jest bardzo niecierpliwy, w przypadku Kennarda nie zamierzamy się spieszyć [Ed Stefanski, działacz klubu Pistons]

Jego rozwój jest widoczny gołym okiem. Ma serce do gry, nie skupia się tylko na oddawaniu rzutów, coraz lepiej czyta grę [Dwane Casey]

Najlepsze występy to 26 punktów przeciwko Cavaliers, 21 punktów wbitych T-Wolves i o ile te osiągnięcia można tłumaczyć słabością rywala, 20 punktów zaaplikowane Golden State musi robić wrażenie. W playoffs uzyskał taką linijkę statystyczną: 15 punktów 4 zbiórki, 60% za trzy. Może zostać następcą JJ Redicka albo przepaść z kretesem. Obecny sezon wiele zweryfikuje, z czego sprawę zdaje sobie sam zawodnik:

Niecierpliwie czekam na swój trzeci rok, myślę że będzie on dobry dla mnie i dla klubu. Stawanie się dojrzalszym i mentalny aspekt gry to moje najbliższe wyzwania [Kennard]

SF: Tony Snell

Nie przekraczając bariery 9 oczek na mecz, Tony Snell z walizeczką na kółkach błąka się od sześciu lat po Central Division. Gracz typu 3&D, z solidną miarą zza łuku oscylującą w granicach 40% – właśnie rzut dystansowy przy grających pick and roll BG i AD jest kluczowy dla pozostałych zawodników wyjściowej piątki.

Cokolwiek zechcą bym robił, dostosuję się. Nie oczekuję rozpisanych pode mnie zagrywek. Najbardziej cieszy mnie fakt, że jestem przez tę organizację chciany, a na tym mi zależało. Jedyne co mogę obiecać to ciężka praca [Snell]

Mając staż kilku lat w lidze i niejeden transfer za sobą Snell wydaje się być zrównoważonym, spokojnym zawodnikiem, który dopasuje się do systemu trenera. Na koniec, anegdota: szafka Snella sąsiadowała z miejscem w szatni Giannisa Antetokounmpo, zanim Grek w ogóle pomyślał o nagrodzie MVP. Po jednym z gorszych spotkań Giannis zaczął mamrotać coś do Snella, narzekając na nieudany występ. Małomówny zazwyczaj kolega miał odpowiedzieć głośno, tak by usłyszeli wszyscy koledzy:

Dość. W tej szatni się tak nie rozmawia. Tylko pozytywne nastawienie. Więcej tak do mnie nie mów.

PF: Blake Griffin

100 punktów dla Detroit za przyjęcie w swe szeregi byłego reprezentanta Lob City. Podobnie jak wiele innych osób zastanawiałem się czy ta wymiana ma sens, czy Blake poradzi sobie bez podań Chrisa Paula, czy będzie potrafił pokierować nową drużyną po długich latach spędzonych w LA. Sama zmiana miejsca zamieszkania, z Los Angeles na zapadnięte ekonomicznie, robotnicze Detroit musiała być trudna.

Mimo to Griffin odnalazł w sobie motywację do pracy i wziął na swoje barki liderowanie Tłokom. Rywale musieli zacząć respektować jego rzut za trzy i przede wszystkim półdystans, piłką operuje również co najmniej dobrze, siłę wykorzystuje bliżej obręczy, wzbogacając ją coraz bardziej wyrafinowanymi manewrami tyłem do kosza. Bez Griffina nie byłoby awansu, niczego by nie było.

Urodziłem się w 1989 roku, nie oglądałem więc prawdziwej ery Bad Boys. Za to Pistons z lat dwutysięcznych trafili do mojego serca. Detroit to miasto ciężko pracujących, wytrwałych ludzi. Tego samego oczekuje się tutaj od graczy [Griffin]

50 punktów przeciwko Sixers, występy w dwóch meczach playoffs pomimo wyraźnego urazu, branie odpowiedzialności za wyniki organizacji, to musi się podobać fanom w Motor City.

C: Andre Drummond

Środkowy zespołu choć wygląda jak Kubuś Puchatek zaraz po zjedzeniu baryłki miodu, dostarcza co noc potężne double double: 17.3 punktów i 15.6 zbiórek. Kolejny sezon ma w kontrakcie zapisany jako “opcja gracza” na ponad 28 milionów dolarów. Pozostaje pytanie czy oferować mu maksymalny kontrakt wiążąc ręce całej organizacji, czy szukać korzystnej wymiany? Wielki jak góra Drummond 94% swoich zdobyczy punktowych zalicza nie dalej niż półtora metra w promieniu obręczy. Nie zacznie nagle miotać trójek jak Joel Embiid i w mojej opinii, otoczony dobrze dobranym składem – wcale nie musi. Wykonał zauważalną pracę na linii rzutów osobistych, z 38% do prawie 60% w ostatnich dwóch sezonach. Zarząd klubu musi poważnie zastanowić się nad losami swojego centra albo zawalczyć o bardziej zorganizowanego PG, który dokarmi Wielkiego Pingwina soczystymi piłkami pod samym koszem.

Ławka:

D-Rose’a przedstawiać nie zamierzam. W minionym sezonie utarł nosa niedowiarkom dostarczając średnio 18.0 punktów 4.3 asyst oraz najwyższe w karierze 37% zza łuku w roli “szóstego” T-Wolves.

Markieff Morris odesłany przez patologicznych Wizards i po krótkim i bezowocnym przystanku w Oklahomie wkracza do mało rozrywkowego świata Detroit. Posiada miarę z półdystansu, walka podkoszowa nie jest mu obca. Wartościowy, utalentowany, charakterny zawodnik. W zeszłym sezonie z powodu kontuzji szyi miał braki kondycyjne, w nowym klubie będzie pełnił rolę rozciągającego grę środkowego?

Rookie Sekou Doumbouya będzie zastępował Griffina w ograniczonym czasie gry, podejrzewam 10-12 minut. Szefowie klubu liczą, że rozwinie się w kolejnego Pascala Siakama czyli biegającą od kosza do kosza maszynę z coraz groźniejszym rzutem z rogów parkietu. Docelowo młody bronił będzie parę pozycji od 2 do 4.

Svi Mykhailiuk dopiero przyucza się do poważnej koszykówki, po transferze z Lakers nie pokazał nic, jego największym atrybutem jest oczywiście rzut dystansowy. Taka już natura NBA, że biały musi dobrze rzucać. Wyjątkiem jest Marcin Gortat, a raczej był. Dziś jeśli jesteś biały, musisz rzucać za trzy. Zobaczycie w przyszłym sezonie, nawet Robin Lopez będzie śmigał zza łuku.

Langston Galloway to rzucający obrońca, którego rozwój nie postąpił. Daj mu dwadzieścia minut a przyniesie 10 punktów. Głębia ławki raczej.

Thon Maker zażądał swego czasu transferu poza Milwaukee i wciąż liczy na zbudowanie swej pozycji w świecie NBA. “To serce i dusza naszej drużyny, prawdziwy glue guy” – mówił o nim swego czasu Giannis. Pod koszem zastąpi nieśmiertelnego Zazę Pachulię (ponoć ma otrzymać ponowny angaż od GSW, na razie bez pracy).

Podsumowanie

Im bliżej kosza, tym lepiej. Oczywiście to uproszczone podsumowanie, ale całą siłę Pistons stanowią przewagi generowane przez Griffina oraz dominację fizyczną Drummonda. Z sentymentu za Bad Boys kibicuję tej drużynie, która od 2008 roku niewiele zdziałała w lidze. Gdy już przydarzał im się awans, dostawali lanie 0:4. Kolejny sezon może być bardzo podobny – długa i uciążliwa walka o ósemkę oraz szybki nokaut. Szczególnie trzymam kciuki za Griffina, Rose’a i rozwój tego młodego urodzonego w Gwinei. Oby zdrowie dopisało!

[Grzesiek S]

od Admina: jeśli Blake będzie zdrów i zaangażowania nie straci, playoffs są na wyciągnięcie lewej ręki. Grupa typera GWBA: [email protected]

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Połknąłem ten artykulik razem z kotletem schabowym, ziemniaczkami i kiszona kapuchą. Taki miałem niedzielny obiad dzisiaj. Mówię niedzielny, bo każdy dzien u mnie wyglada tak samo. Siedzę przed telewizorem bądź kompem, idę do Biedry na kasę, wracam i jem obiad, po czym idę spac.

    (49)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dawać Róże do pierwszego składu i bedzie jechane. Niech za dużo nie gra bo lubi złapać kontuzje,wiec zmiennikami z Jacksonem zostaną i gra muzyka.

    (28)
  3. Array ( )
    miś4 kontratakuje 1 Sierpień, 2019 at 20:49
    Odpowiedz

    Już analiza w artykule pokazuje, że sami Pistons nie wiedzą, co chcą zrobić albo menedżment nie może przebić pewnego progu niemożności. Jest kilka prospektów do rozwinięcia lub Blake w kilku ostatnich latach prime oczekujący wsparcia. Nie mogą robić tych dwóch rzeczy na raz. Albo oddajemy Blakea i Drummonda, za jeszcze więcej prospektów albo gramy va banque i robimy wszystko, żeby zajść z Blakiem jak najdalej w tym i w kolejnym sezonie.

    Rose, Markieff mogliby być cennym uzupełnieniem składu, gdyby nie obecność Jacksona i Drummonda. Obydwu powinni Pistons się jakoś pozbyć lub wymienić. Drummond to statystyczna maszyna bez większego wpływu na grę. Bardzo słaby obrońca obwodowy, mierny w grze jeden na jeden z wysokim, słaby rim protector. Dodatkowo chimeryczny i często bez energii na boisku. Taki chłopiec w wielkim ciele mężczyzny.

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Trzeba oddać BG że zachowuje pełen profesjonalizm. Zesłali go ze słonecznego LA do dziury bez szans na bycie mistrzem. A on pełen profesjonalizm, żadnych fochow tylko robi swoje.

    (21)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    jeśli zdrowie im dopisze, to myślę że to może być miłe zaskoczenie. Dobrze zbilansowany skład, mieszanka dobrych “głosów” w szatni, z zawodnikami którzy mają dużo do udowodnienia to zawsze dobra opcja. No i ten Blake Griffin. Zawsze uważałem go za dynamicznego,ale żeby taka finezja? niesamowicie grał w zeszłym roku.

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Coś tu nie gra! “Roztwieram” artykuł o Detroit Pistons, a tu ani słowa o LA Lakers! Admin zaspał i puścił, całkiem fajny, nota bene, artykuł? A może zobaczył “LA” w tekście, i pomyślał, że skoro LA, to na bank Lakers, więc przejdzie? 😁

    (-8)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem niewiele trzeba, by pobudzić w ten zespół ducha Bad Boys. Mysle, że obecność tego konkretnego trenera gwarantuje progres może niespektakularny, ale rok roczny. Tam drzemie głód zwyciestw było to widać zwłaszcza po przybyciu Blake a cały zespół go wspierał jak był by zbawicielem. Wspominam spostrzeżenia z meczów. Dla kontrastu BG bywał zwłaszcza na początku (po nieudanej akcji kolegów) rozczarowany, bywało że na twarzy pojawiał sie grymas połączony z niechęcią powrotu do obrony po spartolonej akcji np RJ, ale i innych. Jednak im dalej w las tym tak jakby było widać coraz więcej profesjonalizmu u BG. Moim zdaniem takie miejsce jak Detroit dla samego sportowca wcale nie musi być gorsze. Mniej spraw rozprasza co innego w LA. Cieszę się, że trafił na tzw peryferia NBA, bo może pokazać niedowiarkom swój kunszt koszykarski. Jest jednym z najbardziej wszechstronnych pf w historii NBA. Można tylko żałować, że poprzez specyfikę gry obok innych gwiazd w Clipsach nie miał swobody by pokazywać jej co mecz.
    W Pistons brakuje rasowego rozgrywającego, który potrafił by uruchamiać kolegów kogos pokroju przywolanego/przypokazanego Rubio (Rose jest raczej kimś takim jak Lou Willimas i pewnie będzie wchodził z ławki choć w s5 mógłby się pokazac). Będzie brakowało Ishmaela Smitha. Brakuje również 2 i 3 z rzutem za trzy i obrona. Kogoś pokroju Arizy. Niestety problemem jest budzet, który jest napięty, ale jeszcze można było by coś jeszcze z niego wykrzesac, gdyby nie te 18 baniek RJ.
    Z niecierpliwością będę oczekiwał Pistons w nowym sezonie… oj jak mi brakuje tego intra z finalow. To jest aktualne, a raczej było https://youtu.be/_pT9udzqGZU

    (7)

Gwiazdy Basketu