Skarb kibica NBA 2019/2020: Toronto Raptors

26

Ucichł już szampana szum w głowach zawodników Toronto. Danny Green układa 30 milionów dolarów w fantazyjne figury w swoim nowym apartamencie w LA. Kawhi prasuje i starannie składa koszule w szafce kilka przecznic dalej. Pascal Siakam doprowadza do porządku paznokcie poobgryzane do krwi po transferowych doniesieniach z własnym nazwiskiem w roli głównej. Kyle Lowry smętnie spogląda na sałatkę z rukolą, a Masai Ujiri znów ma przed sobą ciekawe wyzwania.

Czy jest źle?

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie? – zawodził chór w mickiewiczowskich Dziadach.

Przez świat NBA przetacza się burza, gwiazdy podpisują dokumenty przenosząc swoje talenty Bóg wie gdzie, a w mroźnej Kanadzie najgorętszą plotką pozostaje możliwość sprowadzenia Kosty Koufosa (dziś już wiemy, że zagra w CSKA Moskwa). Spójrzmy jaki skład kryje się póki co w Jurajskim Parku:

  • PG: Kyle Lowry, Fred VanVleet, Cameron Payne
  • SG: Norman Powell, Patrick McCaw, Matt Thomas, Terence Davis
  • SF: OG Anunoby, Stanley Johnson, Malcolm Miller
  • PF: Pascal Siakam, Rondae Hollis-Jefferson
  • C: Marc Gasol, Serge Ibaka, Chris Boucher, Dewan Hernandez

Zanim zaczniemy przyglądać się sylwetkom poszczególnych graczy, kilka obserwacji.

Tytuł piechotą nie chodzi

Raptors to mistrzowie NBA. Baner spod kopuły Scotiabank Arena nigdy już nie zniknie, tak samo jak duma narodu kanadyjskiego ze swojej drużyny. Ryzyko zatrudnienia Kawhi Leonarda będącego w ostatnim roku umowy, mimo jego przenosin do Clippers opłaciło się, a kto tego nie uznaje, ten trąba. Choć nikt nie buduje podobnej narracji, to według mnie sukces Raptors jest równie niespodziewany co osiągnięcie Dallas w 2006 roku (trzynaście lat temu, Panowie i Panie, a wydaje mi się jakby to było wczoraj). Innymi słowa: nigdy nie lekceważ serca mistrzów!

Kto tu jest teraz gwiazdą?

Pascal Siakam to zjawisko, gracz, który z roku na rok mógłby dostawać MIP i nikt by się szczególnie nie obraził. Nie bez przyczyny Masai Ujiri zostawił go w Kanadzie, mimo że Oklahoma City wyciągnęła na stół wszystkie możliwe karty proponując w zamian Paula George’a! Czy to już jest jednak czas by Kameruńczyk samodzielnie prowadzić miał drużynę do zwycięstw? Czy w szatni pełnej weteranów, zaprawionych w bojach mistrzów jego głos będzie w ogóle słyszalny? A może to na powrót drużyna Kyle’a Lowry? Pytanie za tysiąc punktów: czy w obecnej NBA da się zdobyć mistrzowski tytuł z jednym All-Starem?

Od Admina: moim zdaniem nowe era Raptors opierać się będzie na trójce VanVleet – Anunoby – Siakam, ze silnym wskazaniem na tego ostatniego. Weteranów powinni korzystnie odsprzedać do połowy lutego, niezależnie od pozycji zajmowanej wówczas w tabeli.

Przebudowa, playoffs, czyściec?

Można zaklinać rzeczywistość, ale walka o najwyższe cele w tym sezonie jest iluzoryczna. Weterani pod koszem młodsi nie będą. Van Vleet pod pewnymi względami już wyprzedził Lowry’ego, a najważniejszym skillem Siakama w kolejnym sezonie może być radzenie sobie z podwojeniami. Moim zdaniem Raptors znajdą się na granicy awansu do playoffs, ale jak już kiedyś wspominałem, prorokiem jestem równie dobrym co Paul Pierce albo Jalen Rose.

PG: Kyle Lowry C: Marc Gasol

Pozycje na których występują różnią się jak Flip i Flap, ale panowie mają tyle wspólnych mianowników, że postanowiłem umieścić ich w jednym akapicie. Weterani, którzy po latach udowadniania swojej wartości w lidze dotarli do upragnionego pierścienia i wydaję mi się, że ich głód gry może nieco osłabnąć. Kyle poświęcił rolę gwiazdy drużyny, pożegnał wieloletniego przyjaciela, by robić to co umie najlepiej – walczyć w obronie, zapewnić zespołowi punktową serię, rozdać kilka pewnych asyst. Ostatnio poświęciłem mu artykuł, który nie przez przypadek nosi podtytuł Koszykarz spełniony. Kto chce prześledzić drogę Lowry’ego od gwiazdki doprowadzającej trenerów do płaczu, przez grubaska do Mistrza, warto poczytać.

/kyle-lowry-koszykarz-spelniony/

Marc z kolei dumnie siądzie w tym roku przy rodzinnym stole. Dekadę spędził w mieście Elvisa reprezentując ostatki sznytu Grit and Grind. Przyszedł do ligi z przezwiskiem, hmm – Cyc, z racji swojej tuszy, która przyćmiła wszystkie obecne fałdki Luki Doncica. Z roku na rok tracił zbędną masę, za to nabierał charakteru predysponującego go do walki o najwyższe cele. No właśnie, walka o mistrzostwo a praca w Memphis zaczęły się powoli wykluczać i Marc, a za nim Conley, opuścili Grizzlies w poszukiwaniu szczęścia. Pijany od flaszeczki Gasol, to moje ulubione wspomnienie z tegorocznych finałów. Należało mu się jak psu buda, a nauczycielom podwyżka.

Wątpię żeby wypracowany przez lata profesjonalizm obu Panów uległ zmianie, będą wciąż przychodzić na treningi, dawać przykład młodzieży, ale głód, który trawił ich przez całe kariery osłabł.

SG: Norman Powell

Chłopak na mistrzowskiej paradzie był w stanie porównywalnym do Gasola, z tym że nikt nie powstrzymał go przed zbliżaniem się do mikrofonu. WE NBA CHAAAAAAAAAAAAAAAAMP – wykrzyczał, po czym oblał reportera szampanem. Najważniejsza sprawa, w minionym sezonie przemógł kontuzję barku, odzyskał ofensywną pewność siebie, efektywniej rzucał i atakował obręcz, spędzając na parkiecie po 18 minut w meczu,

SF: OG Anuoby

Idealny zawodnik do kibicowania dla fanów wychowanych na NBA lat dziewięćdziesiątych. Fizyczny obrońca, doskonały plaster na pozycji od jeden do cztery (niektórzy ryzykują dodając i pięć). Mama Anuoby’ego, biegaczka z Nigerii, zmarła gdy ten miał zaledwie rok, ale w wywiadach zwykle powtarza tylko jak wiele zawdzięcza wychowaniu przez ojca.

Nie zamierzam być nieskromny, ale starałem się stworzyć dzieciom odpowiednią rodzinę. Gdy mówię odpowiednią, mam na myśli ludzi, którzy starają się robić dobre rzeczy. Cenimy ciężką pracę, porządek i sukces. Nie mówimy wiele, dopóki nie musimy. Jeśli już zabierasz głos, powinieneś powiedzieć coś na temat, wzbogacającego rozmowę [Anuoby Senior]

Ponoć już od podstawówki OG nie lubił opuszczać hali treningowej czy siłowni, a trenerzy wyrzucali go z niej o 23. mówiąc “chłopie, daj sobie czas na bycie dzieckiem”. Postawę tę utrzymał również na uniwersytecie w Indianie i tym między innymi przekonał do siebie menadżerów Toronto, którzy nie przestraszyli się nawet kontuzji ACL.

Dziś ma wejść w buty Kawhi, do którego porównywano go przed nieszczęsnym urazem. Sam zawodnik twierdzi, że nigdy nie czuł się lepiej i zawsze był w stanie zrobić to, w co ludzie wokół zwykli wątpić. Gdy rok temu Pascal Siakam otrzymał dziesięć minut więcej w rotacji, wydarzyły się cuda. Możliwe, że w Toronto doczekają się kolejnego MIP. Póki co nie patrzcie w jego statystyki, bo nie mówią o jego przydatności dla Raptors grama prawdy.

PF: Pascal Siakam

Potencjalny “franchise player” organizacji z Toronto. Jeszcze niedawno miał iść do seminarium w Kamerunie, na obozie koszykarskim w swojej ojczyźnie nie rozpoznał Serge’a Ibaki, gdyż nie interesował się basketem spod znaku NBA. Za to dziś liga mocno interesuje się nim. Ma 24 lata, trzy sezony w nogach, statuetkę MIP i tytuł mistrza. Średnią 7.3 punktów zamienił na 16.9 – 4.5 zbiórek na 6.9, dwie asysty na ponad trzy, rzut dystansowy usprawnił do solidnych 37%. Broni zaciekle, do kontry biega jak Usain Bolt, wciąż ma wiele do udowodnienia. Może czas by Kobe znalazł dla niego jakieś wyzwanie?

Ławka:

We the Bench? Raptors swej siły zawsze upatrywali w kolektywie i nie inaczej powinno być tym razem.

Fred VanVleet – playoffs rozpoczął fatalnie, by zakończyć je w fenomenalnym stylu bo obu stronach parkietu o czym pisał Wam swego czasu BLC. Koledzy z drużyny nie boją się podać mu piłki w kluczowym momencie spotkania, a trener obdarza go coraz większym zaufaniem. Starzejący się Lowry oczywiście nadal będzie starterem, ale minuty VanVleeta powinny wzrosnąć.

Patrick McCaw – uboższa wersja króla Midasa, gdzie nie zagra choć kilka minut, tam pojawiają się mistrzowskie pierścienie: 0.8 punktów 0.5 asysty i 0 zbiórek to jego osiągnięcia z finałów NBA. Można też przedstawić je inaczej – w meczu numer jeden, po podaniu od podwojonego Kawhi oddał rzut za trzy powiększając przewagę Raptors do siedmiu oczek tuż przed zakończeniem trzeciej kwarty.

Serge Ibaka – nie jest już tak dynamiczny jak za czasów Air Congo, ale to weteran, którego wartości nie trzeba nikomu przypominać. Mimo upływu lat wciąż straszy blokiem, potrafi przejąć niższego zawodnika, pewnie wykończyć akcję spod obręczy.

Rondae Hollins – Jefferson – przeszedł twardą szkołę koszykówki u trenera Atkinsona, hasłem Brooklynu jest We go hard i tak powinien grać w barwach Raptors. Zaangażowanie utrzyma na pewno wysokie, gdyż wchodzi w rok kontraktowy. W Toronto połączy się ze swoim byłym kolegą z Arizona Wildcats, atletycznym Stanleyem Johnsonem, który póki co nie wykorzystał swojego potencjału w Detroit. Podobnego typu graczem jest też wybrany w drafcie Dewan Hernandez – szybki jak na środkowego, mogący wyszarpać kilka piłek pod koszem.

Nad całością projektu czuwa Nick Nurse, który zastąpił na stanowisku głównego trenera laureata nagrody Coach of the Year i spisał się więcej niż dobrze. Trzeba tylko odseparować od niego Drake’a i zapewnić spokój przy linii bocznej.

Życzenia

Raptors kibicuję od lat, pisząc te słowa siedzę na parapecie w przyciasnym jerseyu Cartera. ESPN odważnie umieściło Toronto na dziesiątym miejscu swojego zestawienia. Brak Kawhi to nie jest strata jednego zawodnika, nawet nie jednej gwiazdy, ale rozbicie całego zeszłorocznego systemu. Nick Nurse musi poukładać wszystko na nowo, przekazać dowodzenie w szatni i szarpać się o każde zwycięstwo, by mistrzowie znaleźli się w playoffs. O obronie tytułu mowy nie ma.

[Grzesiek S]

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Mały błąd, Dallas mistrzami byli w 2011, w 2006 przegrali w finale z Miami.
    8 lat temu ale też mam wrażenie jakby to wczoraj było.

    (65)
    • Array ( )

      Dobre 🙂 choć nie może być głosem sumienia, to błaznem jak najbardziej.

      (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Owszem Toronto straciło swoją gwiazdę polarną, słońce układu słonecznego Kawhi’a Leonarda, ale to wciąż ekipa niezwykle solidna i miejsce rozwoju wielu graczy. W RS Nurse, a wcześniej Casey nie bali się dawać kilku minut młodym i ci zdobywali doświadczenie i pewność. Play-off’y raczej pewne, ciekaw jestem co się stanie z weteranami, bo sądzę, że Gasol i Ibaka to wciąż wartościowy duet, Lowry przeszedł właśnie operację kciuka, gdyż przez całe play-off’s grał z kontuzją. Liczę na breakout OG Anunoby’ego i na pokazanie się Dewana i Matta Thomasa. Thomas to jest snajper. Jeśli Raptors go rozwiną może być kozakiem, co najmniej jak Reddick. 4-5 miejsce na Wschodzie i walczymy o półfinał! 🙂

    (9)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ja24
    Odpowiedz

    szału ni ma, ale PO powinni łyknąć na wschodzie spokojnie. nie ma co stawiać na totalną przebudowę a szukać balansu aby młodzież okrzepła w kulturze zwycięzców. a może jednak tego Cartera wziąć na koniec, niech sobie popyka?

    (8)
    • Array ( )

      Powrót Cartera do Toronto to by była historia. Mają w TOR jeszcze miejsce w składzie?

      (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja jestem zdania, że Raptors stać na walkę o przewagę parkietu na słabym wschodzie. Jeżeli Uirij nie sprzeda w trakcie sezonu weteranów będących w ostatnim roku kontraktów (Gasol, Ibaka, Lowry)- zresztą kto ich przygarnie z takimi kontraktami. Jeżeli wszyscy będą zdrowi, a VanFleet, Siakam, Anuoby zaliczą oczekiwany progres uważam, że miejsca 3-6 są w ich zasięgu na wschodzie.

    Na kolejny sezon 2020/21 mają w salary 12 mln!!!! miejsca na 3 maxy, tylko wolna agentura w przyszłym roku zapowiada się słabo. Moim zdaniem Uirij powinien utrzymać rotację do końca sezonu (chyba, że wyniki po drodze będą tragiczne), spróbować przedłużyć w/w weteranów ale za rozsądne pieniądze, przedłużyć Siakama, VanFleeta, ściągnąć kogoś rozsądnego z rynku i może się okazać, że przebudowa w Toronto trwać będzie jeden sezon.

    A że warto było ściągnąć Kawhiego nawet na jeden TAKI sezon jest oczywistą oczywistością.

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy kiedykolwiek w jakiejkolwiek lidze zdarzyło się by zawodnik przyszedł na jeden rok, wygrał ligę, do tego był MVP a następnie odszedł? Dziękuję za odpowiedź.

    (-1)
    • Array ( )

      Tak, Michael Beasley w 2016 roku MVP chińskiej ligi w Shandong Golden Stars. Rok wcześniej grał w Miami, po zdobyciu MVP wrócił do stanów by grać w Houston

      (22)
  6. Array ( )
    Marian Paźdzoch syn Józefa 20 Lipiec, 2019 at 23:02
    Odpowiedz

    ” Moim zdaniem Raptors znajdą się na granicy awansu do playoffs”

    No bez jaj z tym balansowaniem na granicy awansu Raptors bo na wschodzie to obok nich są ze cztery liczące się zespoły: Bucks, Sixters, Pistons i Nets.

    (9)
    • Array ( )

      Co takiego w offseason zrobili Pistons, że z 8. miejsca wejdą na 4 wg Ciebie ?
      Ja to widzę Bucks wraz z Sixers walczące o finał, Boston i Indiana szarpiące się z nimi w 2 rundzie (uważać na Pacers bo ze zdrowym Oladipo mogą namieszać) , no i 4 miejsca PO dla 5ciu drużyn: Toronto, Miami, Magic, Pistons i Nets.

      Warto zauważyć, że wschód stał się dużo słabszy.
      Toronto straciło KL i Greena
      Bucks Brogdona
      Boston Kyrie i Horforda
      76ers Butlera i Reddicka
      Tylko Phila jakoś transferami sobie tę stratę powetowała. Reszta te straty powinna odczuć.

      Poza tym w tej konferencji mamy 3 tankowce (Chicago, Knicks, Cavs) + pośmiewisko ligi Wizards + nieudolnie zarządzane przez MJ Charlotte oraz bardzo młodą Atlantę – czyli tak na prawdę 6 drużyn odpuszcza PO na starcie. Na zachodzie tylko Suns, Grizzlies i Wolves nie będą raczej rozczarowane brakiem PO, reszta się o nie bije.

      (4)
    • Array ( )

      Pistons? Serio? A jeśli chodzi o Nets to bez KD mogą wcale nie być lepszą drużyną od Raptors.

      (8)
    • Array ( )
      TajomaruRashōmon 21 Lipiec, 2019 at 18:16

      Bulls to nie tankowiec, powalczą o PO. Markkanen + Porter + LaVine to bardzo ciekawy fundament. Jeśli Markkanen będzie zdrowy to ma szansę na ASG ze statsami w stylu 22/10. Bulls będą groźni więc lepiej ich nie lekceważyć. Oprócz tego na Wschodzie są przecież Bucks, Sixers, Celtics, Nets, Pacers, Raptors, Pistons, Heat (tak, w takiej kolejności bym to widział), czyli 8 ciekawych drużyn plus właśnie Bulls i Magic, którzy mają potencjał na PO. Nie jest tak źle jak niektórzy piszą.

      (0)
    • Array ( )
      Marian Paździoch syn Józefa 21 Lipiec, 2019 at 11:35

      W poprzednim sezonie kłopoty z kontuzjami maił Blake Griffin gdyby nie to byliby znacznie wyżej w tabeli.

      (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Ponieważ kibicujesz Raptors, szanuję twoje ostrożne prognozy. Moim zdaniem granica awansu do playoffs przydarzyć może się jedynie w przypadku, kiedy wszystkie niepewne sprawy zawiodą. Czyli rozwój Siakama, ego Lowryego (nawyki przedKawhijskie), zdrowie i werwa weteranów, Anunoby, ruchy w zimowym okienku. Przy dość pozytywnym założeniu, są pewniakiem na przewagę parkietu. Jesteśmy na WSCHODZIE, hello! Od kogo mają być gorsi? Magic? Heat? Indiana? nawet Boston…

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Do play off spokojnie się dostaną. Nowi muszą dostać więcej minut mam na myśli dwóch kumpli z jednej uczelni i zobaczymy co potrafią z dużymi minutami. Marc? spokojnie niech czeka na najważniejsze momenty sezonu to samo Lowry i Ibaka. Na pewno będą bardzo nieprzyjemną drużyna do ogrania zwłaszcza w Toronto. W finale nie będę bo jak pokonać Bucks czy 76 ale łatwo skóry nie sprzedadzą no i liczę że Pascal dobije do 20 punktów, 8 zbiórek i 4 asyst i zostanie liderem pełną gębą!!a Fred przejmie syty na rozebraniu i też swoje 16 – 17 punktów iż 5 asyst zapoda. Go Raptors!!!

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Nauczycielom się należało? Tym nieukom? Aktalnie każdy może być nauczycielem. Powstrzymaj się od takich uwag, przy pisaniu artykułów.

    Dallas mistrzami w 2006? Co Ty człowieku piszesz?
    Fatalny artykuł.

    (-2)

Gwiazdy Basketu