Statystyka i kartografia w służbie koszykówki: dlaczego półdystans w NBA umiera

15

Kirk Goldsberry to analityk ESPN i współpracownik FiveThirtyEight. W swojej nowej książce zatytułowanej “Sprawl Ball: A Visual Tour of the New Era of the NBA” analizuje historię linii rzutów za 3 punkty w NBA oraz tego, w jaki sposób gracze i zespoły używają jej, aby zmieniać swoją grę. Poniższy tekst to fragment tej książki.

~

Każdego roku zawodnicy NBA oddają około 200 000 rzutów. Każdego sezonu, 30 zespołów gra łącznie 1230 meczów, a na koniec możesz być pewnym, że liczba rzutów będzie bardzo bliska 200 tysięcy. W rękach kartografa, dane z całego sezonu to prawdziwa skarbnica informacji. I tu jest pies pogrzebany – w pierwszej dekadzie tego wieku, nie było zbyt wielu kartografów pracujących w biurach NBA lub działach analitycznych zespołów.

Wówczas, analiza koszykówki była w powijakach. Wszystko polegało na arkuszach kalkulacyjnych i regresji liniowej, a nie przestrzennym i wizualnym rozumowaniu. Pomimo tego, czy władze ligi wiedziały o tym, czy nie, po dodaniu trochę przestrzennych odnośników do danych, analityka miała stać się czymś dużo więcej niż suchymi arkuszami.

Nie było wielu ludzi z takimi umiejętnościami pracującymi w profesjonalnej koszykówce i pomimo, że analitycy mieli dostęp do danych, które liga zbierała, łącznie z danymi o rzutach, nikt nie stosował przestrzeni. Nikt nie mapował NBA.

Kiedy pierwszy raz mogłem zobaczyć ogromny stos danych rzutowych, uczyłem kartografii na Harvardzie. Znalazłem sposób, aby pozyskać dane z pięciu sezonów i zbudowałem bazę, która zawierała ponad 1 milion prób rzutowych (Field Goal Attempt, FGA) kto rzucał i z jakiego miejsca na parkiecie. Jako analityk, wiedziałem, że wewnątrz tych danych jest jakaś przydatna wiedza czekająca na odkrycie. Jako twórca map byłem przekonany, że jestem w stanie pokazać to w ciekawy, nowy sposób. Jako wielki fan NBA, nie mogłem się doczekać wyników.

Pomimo tego, że byłem zdesperowany, aby zrobić wykresy rzutów takich graczy jak Kobe Bryant czy Dirk Nowitzki, pierwszą rzeczą, którą chciałem zobaczyć to podstawowe modele rzutowe w całej lidze. Kiedy widzisz dane z całego sezonu, od razu widać pewne wzory:

MIEJSCA ODDAWANIA RZUTÓW:
w legendzie odległość od kosza w stopach 0-30 czyli po naszemu 0-9.14 metra

Ta grafika to coś więcej niż kupa kropek. Można zauważyć, gdzie na parkiecie są największe skupiska prób rzutowych (FGA) w sezonie 2014-15. Widzimy, że duża aktywność była pod koszem oraz za linią za 3 punkty. Widzimy również, że strzelcy byli mniej aktywni w miejscach 2-punktowego rzutu między trumną, a linią za 3, ale nic nam to nie mówi o względnej wartości tych rzutów w danych obszarach.

Każda z tych kropek ma za sobą historię. Każda ma przypisanego rzucającego, zespół i wynik rzutu. Wiemy kto rzucił i czy trafił. Możemy płynnie rozmyć te kropki i nałożyć na nie ogólną procentową skuteczność rzutów (overall field-goal percentage) w NBA.

PROCENT SKUTECZNOŚCI RZUTÓW:
po prawej na dole czarny napis: rzuty z tych miejsc wpadają podobnie często,
ale niektóre są warte 3 punkty! w legendzie procent skuteczności rzutów.

Aha. Teraz do czegoś dochodzimy. Teraz widzimy, że prawdopodobieństwo rzutu przeszywającego siatkę w dużej mierze zależy od miejsca na parkiecie. Ten wniosek nie jest odkrywczy, ale pokazuje zależność między odległością, kierunkiem i procentem skuteczności rzutów. Co mnie zaskoczyło, gdy pierwszy raz studiowałem ten wykres to, że poza obrębem 6 stóp (1,83 m) nie ma miejsca na boisku gdzie strzelcy trafiają więcej niż 45% ich prób. Zawsze myślałem, że 50% to magiczna liczba, ale ta grafika pokazuje, że jedyne miejsce, gdzie ją przekraczają to małe miejsce pod koszem.

Następna rzecz była jeszcze bardziej zaskakująca. Jeśli spojrzysz na dane z całej ligi dotyczące rzutów między 6. a 25. stopami (1,83 – 7,62 m) to widać, że zawodnicy są bardzo konsekwentni. Spodziewałem się widocznego spadku skuteczności wraz ze zwiększającym się dystansem, myślałem, że krótsze rzuty wpadają częściej niż dalsze. O ile jest to prawdą, to różnica jest znacznie subtelniejsza niż się wydaje.

Jak się okazuje, gracze NBA trafiają tylko 40% rzutów między 8. a 9. stopą (2,44 – 2,74 m) a ta liczba spada jedynie do 35% między 25. a 26. stopą (7,62 – 7,92 m). Jeśli chodzi o skuteczność rzutów z wyskoku (jump shots) odległość od kosza ma niewielkie znaczenie. To było objawienie i szybko skłoniło mnie to do stworzenia poniższej mapy, która na zawsze zmieniła moje postrzeganie punktowania w NBA.


PUNKTY NA RZUT
Lewy górny róg: między 2013-14 a 2017-18 średni rzut przynosił 1.02 punktu; prawy górny róg: nawet rzuty stąd są warte więcej niż z krańców linii wolnych; prawy dolny róg: nic dziwnego, że półdystans umiera, to podstawowa ekonomia; w legendzie średnia ilość punktów na oddany rzut.

Procent skuteczności rzutów to tylko część historii, a w lidze z linią rzutów za 3 punkty, to bardzo zwodnicza część historii. W końcu to właśnie punkty są najważniejszą walutą w NBA. Kiedy zrobimy wizualizację i połączymy średnie punkty na rzut oraz miejsce rzutu, dopiero wtedy ujawnia nam się prawdziwy ekonomiczny krajobraz współczesnej NBA. Wtedy wizja Daryla Morey’a (menedżer Houston Rockets) staje się jasna. Wtedy widzimy ekonomiczną subwencję reprezentowaną przez linię 3-punktową. A kiedy porównamy punkty na rzut z mapą skuteczności zostajemy z zastanawiającą myślą na temat geografii koszykówki NBA.

PUNKTY NA RZUT I NAJCZĘSTSZE MIEJSCA ODDAWANIA RZUTÓW:
lewy dolny róg: TOP 200 miejsc rzutów; w legendzie punkty za oddany rzut

Jeśli to prawda, że rzut za 3 dziurawi siatkę przez 36% czasu, a rzut z 10 stóp (3,05 m) wpada zaledwie w 40% przypadków to dlaczego przypisujemy 50% więcej wartości rzutom zza tej magicznej linii? Naturalny krajobraz pokazany na mapie skuteczności rzutowej pokazuje, że rzuty w NBA to tak naprawdę propozycja 35% do 45%, ale niektóre z nich są warte 3 punkty, a niektóre 2. Tak jak podstawowa ekonomia by przewidziała, zachowania graczy i zespołów są wyrażone w selekcji rzutowej (shot selection). Kiedy zobaczymy 200 najczęstszych miejsc rzutów w dzisiejszej NBA, widzimy, że selekcja rzutowa i skuteczność ekonomiczna są połączone.

Nic dziwnego, że półdystans umiera.

DODATKI

1. Umiera, ale nie umrze:

2. Luźnym okiem:

[Autorem tłumaczenia jest Czytelnik skrywający się pod nickiem: f1sl]

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    No dokładnie o tym myślałem wczoraj oglądając mecz…!😜

    Zbieg okoliczności? Tylko Wielmozny może to wiedziec… 😉

    (10)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Super art, chętnie przeczytam książkę. Skoda tylko , że te bazy danych nie są ogólnie dostępne. W tym roku robiłem na studiach taką analizę rzutów nba to najnowsza jaką znalazłem baza rzutów była z 2014 . Wiecie może czy gdzieś można znaleźć nowsze ?

    (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Żeby było idealnie brakuje tylko, uwzględnia czy rzut był z czystej pozycji czy z ręką na twarzy, bo jeśli to rozdzielić może wyjść inny wynik

    (22)
    • Array ( )

      Ot to to – też o tym pomyślałem. To zmienne która może sporo zmienić

      (1)
    • Array ( )

      Tak naprawdę można uwzględnić bardzo wiele czynników i to będzie ciekawe. Można skategoryzować tak jak wspomnieliście po kryciu, jak blisko rzucającego jest obrońca, można uwzględnić różnice pomiędzy bigs i small, w nowożytnej koszykówce mamy wielu wysokich rzucających zza łuku itd. naprawdę spore możliwości badawcze

      (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Dokładnie jak wyżej wiele zmiennych, czy na czysto czy z ręką na twarzy czy zwykły jump shot czy fadeaway… O ile jeszcze ktoś oprócz Aldridge’a rzuca fadeaway’e

    (-1)
    • Array ( )

      Po koźle wychodzisz w górę i oddajesz rzut, i nazywa się jump shot😉

      (-2)
    • Array ( )

      Jump shot nie musi byc po kozle .
      Layup i dunk nie sa jump shotami po prostu .

      (0)

Gwiazdy Basketu