fbpx

Toronto Raptors zapaskudzili zbroję, triumfalny powrót Stephena Curry

97

Zgodnie ze świecką tradycją Stephen Curry rzucał do kosza tuż sprzed wejścia do tunelu prowadzącego na zaplecze hali. Trafił za drugim razem, a to mogło oznaczać tylko jedno:

Wiedziałem, że będzie mi dziś siedzieć [SC]

new orleans pelicans 116 san francisco warriors 121 [0-2]

A i owszem, przeszło półtora miesiąca pauzy, a ten wchodzi na boisko z ławki i na przestrzeni dwóch kwart dostarcza 28 punktów i 7 zbiórek na skuteczności 5/10 zza łuku oraz 7/7 FT! Imponująca energia Oracle Arena niosła miejscowy zespół choć mówiąc uczciwie, Warriors nie rozegrali wcale dobrego spotkania. Dopiero 6-7 ostatnich minut rozstrzygnęło wynik.

Rajon Rondo znów zachęcany był do oddawania rzutów, odpuszczany za linią 7.24 metra. Szacuneczek panie Rajon, zero wahania, zero przestrachu w oczach, czyli dobry przykład dla młodszych partnerów. W efekcie przy nazwisku zawodnika pojawiły się 22 punkty 7 zbiórek 12 asyst 3/4 zza łuku! Rondo sam w sobie o słabości zespołu nie stanowił, pięknie funkcjonował zwłaszcza kontratak zespołu, czyli najsilniejsza broń Pelikanów, pięknie też wymieniali się piłką jednakowoż kolektyw tego zespołu nie ma podjazdu do obrońców tytułu:

  • 44-13 jeśli chodzi o zdobycze rezerwistów
  • 22-7 na linii rzutów wolnych

Mistrzowie mają nie tylko głębszy, mocniejszy fizycznie, bardziej elastyczny, doświadczony i utalentowany skład. Ich największą przewagą jest unosząca się wokół aura zwycięzców. Pewność siebie, która wyraża się w skuteczności oraz umiejętności doboru środków do warunków spotkania. Kluczowa statystyka: w dwóch meczach wywalczyli 59 rzutów “osobistych”. Pelicans dysponujący najlepszym podkoszowym na świecie, ogarnęli zaledwie 20 wolnych. Słowem: intensywność i wola walki leżały po stronie Dubs. W takich warunkach przyrody przyjdzie nam zobaczyć 4-0. Jak sądzicie?

Too powerful

Jak inaczej postrzegać zwycięstwo w obliczu 4/20 z gry Klaya Thompsona oraz trwającej niemocy Kevina Duranta zza łuku? Pofatygowałem się, przez ostatni miesiąc KD strzela za trzy z 29% skutecznością. Innymi słowy, margines błędu tego zespołu jest tak olbrzymi, że mają wszelkie prawo do nonszalancji.

Rondo próbował wszystkich swych mentalnych sztuczek, ale jakie to ma znaczenie gdy naprzeciw stoją profesor Andre Iguodala (15 punktów 8 zbiórek) oraz żyjący dla rywalizacji Draymond Green (20 punktów 9 zbiórek 12 asyst).

A propos Draymonda, widzieliście jak ściągnął na ziemię Davisa? Komu z Was przypomniały się perypetię Dennisa Rodmana i Karla Malone, hehe. “Analizujący” spotkanie Charles Barkley w pewnym momencie wypalił:

Niech ktoś da mu w końcu w mordę

Na odpowiedź Greena nie musieliśmy długo czekać:

Widzieliśmy się setki razy. Jeśli czuje silną potrzebę dać mi w mordę, niech to zrobi następnym razem. Jeśli jednak nie zamierza tego zrobić, niech się lepiej przymknie.

cleveland cavaliers 113 toronto raptors 112 OT [1-0]

Dokonało się. W kluczowym momencie spotkania gwiazdy Raptors znów włożyły głowy w piasek i pozwoliły… sami wiecie co. Wiele mieli okazji by bandę LeBrona dojechać, choćby w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry:

  • z czyściuteńkiej pozycji rzucał Fred VanVleet
  • nerwowo ponawiał DeRozan
  • w tłoku podkoszowym dobijać próbował CJ Miles
  • sekundę później piłkę na obręczy kładł Valanciunas

I co? I nic! W sumie 11 kolejnych rzutów spudłowali na zakończenie czwartej kwarty! Cavaliers mieli więcej szczęścia niż rozumu, bo próżno nazywać ich lepszym zespołem. Toronto ma po prostu blokadę psychiczną. Zeszłoroczne 0-4 siedzi im we łbach. Dwa lata temu przegrali 2-4, a niektórym do dziś śni się po nocach Paul Pierce. Zaczęło się pięknie: 33-19 prowadzili gospodarze po pierwszej kwarcie, liderzy błyszczeli, nawet Pascal Siakam i OG Anuoby trafiali z dystansu. Dalej było już gorzej. Do połowy mecz się wyrównał, a schodząc na przerwę byliśmy świadkami “spięcia” między ambasadorem miejscowego zespołu, artystą o pseudonimie Drake oraz weteranem parkietów nazwiskiem Kendrick Perkins.

Ty piep%zona pi%do, wyłaź, jestem tutaj i czekam na ciebie – krzyczał otoczony bandą ochroniarzy Drake.

Kingdom

LeBron napadał strefę podkoszową naprzemiennie dostarczając punktów albo uruchamiając dalekie rzuty partnerów. Miał dziś szczęście: 5/6 za trzy przyniósł w zębach JR Smith, kolejne 5/12 trójek dołożył Kyle Korver. Wicemistrzowie NBA otworzyli mecz niskim składem (Love, James na pozycjach podkoszowych) bez cienia strachu przed potężnym Jonasem Valanciunasem. Litwin co prawda zapisał na swe konto 21 punktów i 21 zbiórek, ale (poza fragmentem III kwarty) wielkiej przeszkody nie stanowił, a w kluczowej fazie meczu był wręcz niewidoczny.

LeBron przytulił 26 punktów 11 zbiórek 13 asyst 2 bloki i 1 stratę. To już 21. triple double w jego dorobku playoffs. Patrzysz z dumą widząc, co wyprawia, ale sam zawodnik twierdzi co innego:

Prawdopodobnie mój najsłabszy występ w całym sezonie. Ponieśli nas koledzy, trafiali gdy ja nie byłem w stanie [LBJ]

Mowa oczywiście o braku efektywności rzutowej (12/30 z gry, 1/6 FT). Oddajmy należny pokłon OG! W czwartej kwarcie i dogrywce LBJ trafił zaledwie 3 z 15 oddanych prób, ale jakie to ma znaczenie? Kluczowy rzut z odchylenia na remis przeciął siatkę i to jest najważniejsze. Pudłować na potęgę i mimo wszystko dostarczyć kluczowe punkty = zadanie wykonane.

Z pewnością nie byłem tak efektywny jak bym chciał. Zepsułem wiele czystych sytuacji, wiele trójek gdy przechodzili pod zasłoną. Wiele floaterów. Z powodu urazu, którego nabawiłem się w Game 7. nie miałem możliwości trenować wczoraj i przedwczoraj. Liczy się jednak zwycięstwo.

The Army of One

Nominalny czas gry wyniósł 53 minuty, z czego James rozegrał 47. Kiedy odpoczywał Cavs zaliczyli skuteczność 2/13 z gry (15%) z czego tylko jeden rzut oddany był z czystej pozycji. Dla kontrastu, po bezpośrednim podaniu od Jamesa koledzy zaliczyli 13/25 z gry (52%).

Zagrali dziś fenomenalnie. Kevin miał problemy w pierwszej połowie, ale Jeff go zastąpił. Kyle zapalił się w drugiej połowie, Kevin wrócił i zaliczył świetną drugą część, był bestią na zbiórce. JR był równy przez całe spotkanie jeśli chodzi o skuteczność. TT nie stracił rytmu po ostatnim genialnym meczu. Już nas przyzwyczaił do świetnej gry pod tablicą (9 ofensywnych zbiórek). Trafiał wolne i zapewniał nam ponowienia akcji. Każdy dołożył dziś cegiełkę. Potrzebowaliśmy tego [LBJ]

Na koniec napiszę tyle: Cavaliers ani przez sekundę nie objęli prowadzenia w regulaminowym czasie gry. Bilans zespołu kanadyjskiego w pierwszych meczach serii playoffs wynosi obecnie 2-13!

Basketball never stops

Dla rozładowania atmosfery mam dla Was to. Zainspirowany niedawnym wpisem Victora Oladipo, niepozbawiony sportowych ambicji Dirk Nowitzki również postanowił przesłać wiadomość swemu trenerowi personalnemu…

Przypominam też o trwającej w Sklepie Koszykarza promocji majówkowej. Do wyjęcia rabaty -18%

http://www.gwba.pl/majowka-SK

Ostatnie Wpisy

97 comments

    • Array ( )

      tanjna broń GSW
      puszczać Currego z ławki avg.30pkt
      #Meloniewyjdęzławkibozamałominutzamałopunktów

      (13)
    • Array ( )

      Dokładnie…

      LeBron:

      12/20
      1/8
      1/6

      i Raptorki przegrywają u siebie?!?!? Uuuu… to się źle skończy…

      (28)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wierze, kurna nie wierzę w LeBrona. Mecz wyłączyłem gdzieś pod koniec pierwszej kwarty gdzie cavs przegrywali 15 chyba punktami. Byłem pewny że przegrają a tu nie. Mam nadzieję że leBron rozjedzie raptors bo drużyna dalej gra słabo.

    (12)
    • Array ( )

      Hmmm… Ja bym stawiał również Cavs ale w 6/7 meczach ze względu na to, że znów się zatną na bank

      (0)
    • Array ( )

      Game 2:
      a) wygrają CAVS jak LeBron będzie chciał zrobić lepszy mecz po słabych % w Game1
      b) wygrają Raptors, bo LeBron weźmie “wolne” – czyli spokojniejsza gra, żeby paliwa trochę zaoszczędzić
      Game 3:
      CAVS bo Raptors nie mają psychy…
      Game 4:
      CAVS bo Raptors nie mają psychy…

      … więc po tym będzie 3-1 lub 4-0… jeżeli 3-1 to jest szansa na 3-2 u siebie i potem 4-2…

      (19)
    • Array ( )

      Nom. Daj LeBron’owi w meczu 2 gości, którym siedzi za 3 + 2 walczaków i w zasadzie gość wygra 90% takich spotkań…

      (22)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      rocky, przecież dobiera sobie od lat towarzystwo. mało..?

      (7)
    • Array ( )

      Hejterzy dalej swoje… Pewnie on tradeował w okienku, a w ogóle to wolał Thompsona niż Duranta, Thomasa kontuzjowanego niż Irvinga

      (6)
    • Array ( [0] => subscriber )

      fanów maja w całej zatoce, san francisco, oakland czy san jose – jeden pieron. Hala jednak musi gdzies byc. Na 19/20 przenosza sie juz do nowej areny Chase Center w San Francisco – na druga strone mostu.

      (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    nie przepadam za lebronem i clevland, ale nie bedzie go jakis flet popychał. Jakoś nie lubie tego toronto

    (50)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Z jednej strony skuteczność Toronto w 4q może się nie powtórzyc co powinno zapewnić raptors zwycięstwo, ale z drugiej nie sądzę by lebron zagrał kolejny tak słaby rzutowo mecz.
    Widzieliście jal chwalil drużynę po meczu? Wall i inni “liderzy” ligowi powinni brac przykład

    (63)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszystko super Panowie , ale nie piszcie o Cavs , że mieli szczęście. Raptors znieśli jajo i wygrała lepsza (nie mająca więcej szczęścia) drużyna 🙂
    Szkoda Pelikanów , jednak GSW jest poza konkurencją , za dużo i za wielu jest w stanie pociągnąć ten wagon

    (12)
    • Array ( )

      Oczywiście… to chyba każdy widział – Pacers to najgorsza z ekip na jaką mogło trafić CAVS “u siebie”… Oczywiście nie licząc zdrowych Celtów. LeBron/CAVS w trzech ostatnich PO mają bilans 9-2 z TOR (te 2 wygranie oczywiście u siebie, więc 5-0 w Cleveland…).

      (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ile bym dał, żeby Perkins się jednak nie hamował, tylko podszedł i zgasił tego pajaca jak peta

    (128)
    • Array ( )

      dokładnie… tak samo ten mały z Toronto… jak go kumple otoczyli to nagle startował do LBJ… zza siatki to każdy burek jest groźnym pitbullem…

      (26)
    • Array ( )

      to trochę jak akcje z polskich popijaw…
      Janusz: “Andrzej, trzymaj mnie bo mu wyj**ę…!”
      [Andrzej nie trzyma.]
      Janusz: “Następnym razem mu wyj**ę…”

      (36)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja rozumiem, że obrona gsw jest świetnie zorganizowana i wgl. Ale bez przesady z tymi wolnymi, aż tak czysto nie bronią, żeby tylko 9 wolnych było dla NOP. W zeszłym meczu to samo. Nie tylko pelikany nie mają okazji zdobyć punktów z wolnych, takie i coś rozstraja też ofensywę. Niewątpliwie warriorsi to świetny zespół, ale w tej kwestii dostają dużo wsparcia z zewnątrz. Drużyny grają na różnych zasadach a pelikany i tak dają radę być na styku, szacunek.

    (17)
    • Array ( )

      Na roznych zasadach to bylo Cavs vs Indiana…

      Przy czym GSW nie wygrywa 1 czy 2 punktami ale ze spokojna przewaga.
      Na pewno sa faworyzowani jqko mistrz ale nie ma to takiego znaczenia jak w serii Cavs vs Ind. A mimo to ta pomoc z zewnatrz zostala zignorowana.

      (-6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla mnie z tej kolejki pozostanie w pamięci kolejny mecz K. Duranta, który jakoś tak przeszedł po raz kolejny obok meczu, a statline wciąż doskonały…
    Odkąd KD gra w GSW chyba nawet w finałach nie grał z intensywnością jaką pokazuje teraz LBJ, a kiedyś była domeną Kobiego czy innych Dżordanów.
    Zastanawiam się jakie staty miałby Durant grając z intensywnością wkurzonego MJ, czy Mamby lub LBJ z najlepszych czasów Miami. Podejrzewam, że potencjał tego kolesia jest nieograniczony i przy odrobinie zaparcia może robić historyczne numerki co noc. I to po obu stronach parkietu.
    Zastanawiam się, czy kiedykolwiek doczekamy się serii Kevina na miarę historycznych wyczynów największych z wielkich. Życzyłbym sobie tego – bo to byłoby coś wartego zapamiętania.

    (7)
    • Array ( )

      Mozna powidziec ze przeszedł, przez 3 kwarty cegielnia, ale w 4 kwarcid był nie do zatrzymania.

      (1)
    • Array ( )

      Przecież ksywa Slim Reaper z 2015/2016 nie wzięła się z niczego, robił wtedy historyczne numerki serie gier 40+ jeśli mnie pamięć nie zawodzi:)

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten cały Drejk idealnie pasuje do raptors, mocni do pewnego momentu, a jak przychodzi co do czego to pampersy trzeba zakładać chłopakom xD

    (55)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Dlaczego Perkins nie gra? W sensie nawet na ławce przebrany nie siedzi? Jakiś uraz czy po prostu ma już całkowicie wyj…..w koszykówke?

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Knicks Mają na trybunach Spyke’a Lee, Lakers Nicholsona, a Raptors… Drake’a. Piękny przykład dla dzieciaków na trybunach. Powinni go wyprowadzić jak Oakleya i zakaz wstępu na mecze do końca PO.

    (11)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Podniecacie się GSW, a wygrali psim swędem. Jeśli w Nowym Orleanie ugrają jeden mecz to będzie sukces. W finale zachodu z Houston nie mają czego szukać ( o ile awansują)

    (-35)
    • Array ( )

      Odysłam do meczow pierwszych przeciwko Spurs i Pelicans gdzie pokazywali moc i ustawiali przeciwnika. Curry musi sie wdrożyć, poszło mu to dzisiaj swietnie i bylo widać ogromny wpływ na zespół.

      (0)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      rozumiem ironię. zacząłeś świetnie, skończyłeś wybitnie. hjuston…

      (3)
    • Array ( )

      I miejmy nadzieję że Capela nie pozwoli tak sobą pomiatac przez Greena

      (1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    To jest niesamowite, ponownie z Cavs przegrała lepsza drużyna. O ile Indianie (która grała lepiej niż Cavs) można to wybaczyć bo są młodzi i niedoświadczeni, tak Raptors to już jakaś kompletna paranoja co robili pod koniec. JV nie wiem ile razy miał okazje spod kosza i nie trafiał. W końcówce każdy bał się tych rzutów. Niepojęte, że można przegrać mecz, w którym w regulaminowym czasie gry przeciwna drużyna nawet raz nie była na prowadzeniu! Przez 48 minut nawet na sekundę! Naprawdę brak słów. Jak powiedział pod koniec wczoraj komentator TNT – “Raptors got chance, after chance, after chance…”.

    (24)
    • Array ( )

      chcialbym zobaczyc toroto w finale ale dzisiaj mozna bylo zaobserwowac ze w playoffach liczy sie glownie glowa i trzezwe myslenie az do konca 😉 szkoda bo z toronto jak co roku – to ich przerasta

      (13)
    • Array ( )

      skoro przegrali, to nie są lepsi, jeżeli ktoś ma talent, ale ni cholere nie umie go wykorzystać i w ważnych momentach nie pokazuje nic, to według Ciebie sa lepsi? to powiedzenia

      (-2)
    • Array ( )

      @nwm oglądłeś mecze? Ja miałem okazję zobaczyć wszystkie. Napisałem: jako drużyna Toronto i Indiana są lepsi niż Cavs. I jeśli oglądałeś mecze to myślę, że powinieneś mieć podobne wnioski. To, że przegrali bo Lebron jest wybitną jednostką, a drużyny przeciwne nie radzą sobie z głową (Toronto) czy brak im doświadczenia w meczach o wysoką stawkę (Indiana), nie zmienia moim zdaniem faktu, że jako drużyna grają lepiej niż Cavs.

      (1)
  13. Array ( )
    midwaythrough 2 maja, 2018 at 13:05
    Odpowiedz

    To jest jednak inny poziom pewności siebie jaka prezentuje curry, gubisz piłke po w sumie błędzie techniczym a chwilę póżniej walisz tróje praktycznie z nowego jorku (może trochę przesadzam ale naprawdę ze sporej odległości)

    (9)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Sedno dzisiejszego basketu, wszechstronnosc: gracze z dwoch skrajnych pozycji, Rondo PG i Green (dzis C) notuja niemal identyczny wklad statystyczny

    (20)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    a tym gifie Draymond troche przyfasolil bania o parkiet…. nie dal po sobie nic poznac – sam za nim nie przepadam ale chlop przypomina mi dawne czasy NBA

    (14)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      ma facet jaja i kropka. oczywiście można za nim nie przepadać. no chyba,że przejdzie do innej/twojej ekipy 🙂
      od czasów wykluczenia w finałach dwa sezony temu, zrozumiał,że musi bardziej panować nad sobą. ja cieszę się,że są takie głupole w lidze jak on.

      (-2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    BTW: Drake teraz taki twardziel, ale jak mu LeBron odesle Raptors na ryby, to pierwszy do Cavs przyleci pod szatnie zeby sie z LeBronem i chlopakami waflowac

    (28)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Od razu widac ze autor nie ogladał meczu ” Rondo nie bał sie rzucac”??? Chyba inny mecz widzielismy

    (1)
  18. Array ( )
    wielmozny pan P 2 maja, 2018 at 14:31
    Odpowiedz

    Dubs vs Nola

    powrót Stephena Curry’ego, to tylko połowa zmartwienia dla Pelicans. całe zmartwienie polega zaś na tym, ze Curry wrocił w dobrej formie i świetnie wstrzelił się do gry wchodząc z ławki, co sugeruje ze ta forma jest nadspodziewanie wręcz dobra.

    w sumie, Nola podjęli walkę i nie byli tak całkiem daleko.

    niestety jednak, linijka FT line nie kłamie : Dubs 22-27, Nola 7-9.
    ofk, gospodarze, zwłaszcza mistrzowie, mają swoje fory, ale gdyby Pelicans częściej szli na faul, szukali konsekwentnie kontaktu z obrońcami, grali agresywnie przez całer 48 minut, to dostaliby tych gwizdków więcej.

    albo graz agresywnie i pokazujesz, ze zależy ci bardzo, albo sędzia nawet nie mrugnie okiem i nie zagwiżdze w sytuacjach, w których mógłby, ale nie musi.

    Dubs mają siłę niesamowitą. to już 7 mecz tych Playoffs, a można odneśc wrażenie, ze jescze nie zagrali na 100 %.

    te Playoffs jakby się w dwóch płaszczyznach odbywały : jedna, to droga Warriors do back 2 back, a druga to cała reszta serii i matchupów.

    Pelicans u siebie będą mieli szansę więćej uzyskać z agresywnej gry, wiec to powinno być głównym celem korekt, więćej setów i indywidualnych plays i cuts w stronę kosza, entry pass dla Davisa, który musi iśc na obręcz, nawet kosztem jednego czy dwóch widowiskowych bloków ze strony Warriors.

    tylko pełna korzyśc z posiadania takiego big mana może pomóc reszcie zespołu. tym właśnei otworzyli serię z Blazers i ich wysłali na ryby, tak samo muszą grać z Dubs. klasa rywala inna, ale gameplan był dobry i teraz też jest jedyną szansą na nawiązanie walki.

    przy słabszej dyspozycji scorerów grę trzyma Draymond Green, wg mnie najlepzy zawodnik tej tych pierwszych 2 meczów. jest bezcenny dla Dubs.

    kontuzje któregoś z trzech muszkieterów są do zatuszowania, ale – odpukać ! – kontuzja Greena rozbiłaby ten zespół.

    może więc pomysł Chucka wcale nie jest taką złą ideą ;]

    Celtics vs Sixers

    nie jest to przypadek, że bodaj 3 najlepssze pod wzgl skuteczności mecze Celtowi rozegrali na własnym parkiecie. TD Garden to ich twierdza. wygrać tutaj jest trudno, bo Celtics zawsze wznoszą się na maksymalny poziom zaangażowanai, a mając hca w tych Playoffs są pewni, ze samym wygrywaniem u siebei mogą przejśc każdego rywala.

    Terry Rozier, to ofk największy wzlot tych Playoffs, ale już w czasach występów w Louisville Cardinals miał opinię zawodnika bardzo utalentowanego, który swoje miejsce w NBA znajdzie.

    nikt jednak nie sądził,że to będzie aż takie miejsce. jak to kontuzje zmieniają życie. inna sprawa,ze nie wiadomo, czy jako back up na pełny etat Rozier będzie w następnym sezonie grał tak dobrze jak w tych Playoffs ? może jemu bardziej by odpowiadała rola startera, bo tyllko w takim układzie gotów jest prezentować najwyższy poziom własnego talentu ?

    Reggie Jackson second comin ?

    Al Horford, swietny mecz, nie tylko jak chodzi o scoring. Podpatrywać jego inteligencję boiskową, to jak się ustawia, komunikuje z zespołem, jak mu lideruje, to prawdziwa edukacja dla młodzieży, także dla Sixers, którzy tej właśnie inteligencji muszą nabyć, aby rywalizować na najwyższym poziomie.

    w game 2 nie mają nic do stracenia.

    na miejscu Bretta Browna przyspieszłbym grę na obwodzie, z powodu niedostatecznie szybkiej rotacji, wg mnie, nie mieli dobrej skuteczności w game 1, mimo ze wygrali tablicę.

    za to zwróćcie uwagę na aż 35 free throws ATT na boisku Bostonu. to dobry prognostyk, aczkolwiek można było odnieśc wrażenie, że te wolne są ceną jaką Boston chętnie płaci za rozbijanie rytmu ich ataku, ucinanie penetracji i spowalnianie kontrataków. taki był zapewne gameplan Brada Stevensa i zdał egzamin.

    grunt, to trzymac się faktów. skoro Boston wygrał, warto szukać powodów tego zwycięstwa, skoro Sixers przegrali – powodów porażki.,

    czasami wygrana moze być spowodowana błędami przegranego, wykorzystywanie tych błędów, to też umiejętność.

    popełnianie mniejszej ilosci błędów, to taka sama dobra droga do wygrywania, jak wykonywanie większej ilości dobrych akcji własnych.

    fani poszczeghólnych teamów nie powinni się obrażać za to, ze gdy ich team wygrywa mecz większą ilością błedów rywala, ktoś ma śmiałośc to zauważyć. Nie ma w takiej formule wygrywania nic złego.

    trzeba też powiedzieć, że w serii z Miami obrona Sixers stopniowo przyzwyczajała się do warunków gry i stylu Heat. w drugiej cześci serii zaczęli dopiero korzystać z korekt i ustawień, przy okazji przeprowadzając 2 najlepze warianty ofensywne.

    dajmy czas Sixers. I warto pamiętać, ze młode zespoły nie lubią przerw w grze.

    przed game 1 vs Boston mieli aż tydzień przerwy. to daje nową energię, ale to jednocześnie wybija z ryytmu. pamiętajmy o tym. w game 2 mozemy mieć do czynienia ze znacznie lepszą grą Sixers.

    Jayson Tatum czy Terry Rozier, nawet wirujący wokł leadership Ala Horforda, to wciąz tak samo młodzi zawodncy jak Joel Embiid czy Ben Simmons. zatem, brak rutyny młodych liderów Szóstek nie musi być aż takim handicapem w tej serii.

    Raptors vs Cavs

    pięknie to wyszło Cavsom.

    skradli 1 mecz, od razu zmusili Toronto do gonienia wyniku.

    sadzę, ze Raptors wygrają game 2, ale dla cavs liczy się to,że ukradli ten pierwszy mecz. Raptors zagrali też po przerwie, również mogła się ona im nie przysłużyć. Cavs wykorzystali momentum z game 7 vs Pacers.

    w gasme 2 to się powinno wyrównać, wg mnie. Toronto są solidni, bez upside, ale na tyle żeby jechac do Cleveland z wynikiem 1-1.

    wyszło mi przed serią, ze JR Smith, Kevin Love i shooters Cavs poczują się trochę lepiej przeciw Toronto, bo to nie jest drużyna tak fizycznie broniąca jak Pacers. i ten game 1 trochę to potwierdził.

    jesli tercet : Smith, LOve & Kyle Korver, w każdym meczu dostarczy 10 celnych rtzutów za 3 pts, to Cavs będą w domu.

    stara zasada : dajesz sie dogonić w reg time, przergrywasz w overtime. to jest właśnie momentum.

    Cavs wrócili z blowoutu i wygrali game 7 z Pacers, od razu z marszu zrobili comeback w Toronto i wygralki overtime. to jest kapitalna dawka pewności siebie.

    mozemy narzekać na formę i styl, ale warto zauważyć jak to wygląda w rzeczywistości. to jest drużyna na tyle mocna, by wciąz mieć przewagę nad innymi w Eastern. niektórym się wydaje,ze cavs ciągle balansują na krawędzi klęski, a oni wyszli z game 7 i ukradli boisko 1 seedowi konferencji.

    to imponujący fragment sezonu w ich wykonaniu.

    I jeszcze LeBron mówi, że to był w jego wykonaniu słaby mecz. Można się lekko zaniepokoić.

    Raps w ostatnich 5 minutach reg time spudłowali chyba z 8 putbacków – o czym w ogóle mowa ? tragedia. same rzuty z dystansu, jedyny z nich zysk to te trzy wolne Serge’a Ibaki za faul.

    w overtime Cavs zrobili korektę, sami zbierali, lepsza koncenceracjha, szybszy pass i trojki zaczęły sie sypać w kluczowych momentach. a dodatkowo, te zbiórki i ponowienia Raptors z koncówki reg time nie zepsuły Cavsom flow.

    rozegrali kilka akcji w których komunikacja była kluczem do sukcesu, shooters wiedzą gdzie LeBron będzie ich szukał, LeBron zna ich nawyki i ustalone miejscówki, to jest team offense.

    raptors w odpowiedzi mają głównie akcje swoich liderów, którzy posiadają talent i skill set, ale to wszystko sprawia wrażenie prowizorki, łatwo zdezorganizować ich zespołwy atak i zrobić z tego shooting contest.

    Raptors moga tak wygrać pojedyncze mecze, ale przez całą serię tak się nie da grać. w game 2 pewnie się rzucą do walki, będą intensywniejsi, sądze że wygrają. Ale 1-1 na otwarcie, to już jest dla nich powazny kłopot, bo muszą wygrać w Cleveland i na dodatek wiedzą, że u siebie nie są nietykalni.

    jesli zaś Cavs zaryzykują i wyjdą na game 2 z max koncentracją [a to kosztuje], zawierzą swojemu momentum, to raptors będą jedną nogą w trumnie, a drugą na skórce od banana.

    sądzę, ze head coach Tyronne Lue, LeBron i veterani Cavliers wiedzą, iż Toronto nie jest zespolem silnym mentalnie, takim co umie wyjśc z każdej opresji, wygrywać mecze w którym mu nie idzie, zderzać się ze ścianą i wychodzić z tego zwycięsko.

    sądzę, ze pewnośc siebie Cavaliers w tym matchupie ułatwi im trochę zadanie.

    Raptors vs Wiz mieli dużo energii i dobrych plays z ławki. jesli Delon Wright, Pascal Siakam czy CJ Miles daliby teraz to samo vs Cavs, to z kolei wyrównałoby serię z pkt widzenia Toronto.

    w sumie, zaczęło się świetnie, bo nie ma dla serii nic lepszego niż wygrana gości w game 1.

    (18)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron tak może przeslizgac się nawet do finału, bo na wschodzie nie mają wystarczających jak. To nie przypadek te 7 finalow z rzędu, wschód jest od dawna przez Jamesa podbity, tam normalnie śmierdzi strachem, Toronto to już jest szczyt. Ech kolejny finał Lebrona ale trzeba wspomnieć również o GSW mają dużą szansę zagrać 4 raz z rzędu, jest to oczywiście wielkie osiągnięcie.
    Na szczęście Durant i Curry szybko rozprawią się z Lebronem, oni nie czują przed nim strachu.

    (6)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      anonim – udane prowo. luknij jeszcze raz (chyba że pierwszy) na chociażby zeszłoroczne finały. kuruś bawił się “obrońcami” przeciwnika. a ty… ty możesz jedynie puszczać brzydkie bąki na tej stronie. młodzież by napisała ŻAL…

      (-1)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Cavs l powoli budzą się z letargu. Zaskoczyli raptors w obronie, nie switchowali już wszystkiego jak przeciwko Pacers. Świetne podwojenia na Derozanie, kilka wymuszonych strat. Ta najgorsza obrona w lidze nie jest już taka zła. Świetny powrót TT, nie widziałem go w takiej formie od finałów 2016 😉 świetny walczak na atakowanej tablicy a do tego mu siedziało. Największym problemem jest cały czas Love.. dziura w obronie, z reguły nadrabiał w ataku, ale nie teraz.. Jeśli się przebudzi cavsi mogą zajść do finałów. JR co raz intensywniej w obronie + dobra dyspozycja rzutowa. W końcu widzieliśmy trochę energii u Jeffa Greena, w sezonie był ważnym elementem, w pierwszej rundzie zupełnie nie widoczny. Korver znaczy dla tej drużyny więcej niż myślimy, inteligentny w obronie, świetny snajper. Nie przekreslajcie tej drużyny..

    (8)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    przestrzelenie ostatnich jedynastu rzutów w 4 kwarcie to blokada psychiczna i niemoc torronto, i szczescie cavs. japierpapier, ale fanboj gsw/chicago/bostonu pisze te artykuły. po 2 linijkach przestałem czytać to goowno

    (-3)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      jak nic?
      gdyby jakimś cudem przeszli dalej,to zrzucą ogromnego garba z siebie. przejście cavs to byłoby dla nich mistrzostwo świata i okolic.

      (7)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Love jest słaby w obronie, a teraz nawet w ataku się zbyt nie przydaje. W momencie gdy na boisku jest Valanciunas Love powinien grzać ławę, a za jego pilnowanie powinien odpowiadać Thompson. To było aż nadto widoczne, 20/20 i sporo zbiórek ofensywnych, no bez jaj – Valanciunas to nie Anthony Davis czy inny Drummond.

    (1)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Coś tu strasznie śmierdzi… A nie to tylko Craptors się obsrali, przecież już maj najwyższy czas.

    (19)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    łokieć Love
    podwójny standard…D.Green czy Lance za to wyleciały z boiska, ban na mecz i 15tys kary

    (1)
    • Array ( )

      Haha, dokładnie. Najbardziej mnie rozbawił Lou kłócąc się z sedziami. Ciekawe jakby zareagował gdyby sytuacja była odwrotna i to Love zebrałby od kogoś łokieć w żuchwę, już widzę to święte oburzenie kibiców Cavs .

      (-1)
    • Array ( )

      Po którego muchomora nadstawial swoją szczupłą facjate na cycki Lova ? Chciał zajrzeć w przyszłość czy podespać przed decydującym rzutem w małym przysiadzie ? LOVE się TYLKO okręgi z dwa razy – a gdyby zareagował… emocjonalnie ??

      (-2)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Raptors mieli 6 sekund pod koszem (fakt emocje itd) i oddali dwa nieprzygotowane rzuty..zwłaszcza Jonasz siatkarska dobitka, zamiast power dunk #shaqstyle a szkoda
    Raptors wake up…chyba, że czas na zmianę trenera

    (2)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktos postawi mistrzom opór chyba dopiero w finale konferencji, bo mimo sympatii do NOPA nie widzę możliwości żeby im zagrozili

    (1)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałbym też zwrócić uwagę na +/- Curryego które wynosiło w tym meczu +26 to tylko pokazuję jak duży wpływ na grę ma tem zawodnik w porównaniu Durant zaliczył bodajże -4 i to pokazuję jak Curry wpływa na zespół

    (-2)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    Oj przydałby się NOLA de marcus , oj przydał. Davis mógłby odejść dalej od kosza i ładować ile sie da .
    Chociaż uważam ze gsw i tak wygra całe playoffs . Poprostu , maja najlepszy skald i tyle .

    Co do houston to mysle ze niestety nie dadzą im rady w finale konferencji . Im brakuje jeszcze jednego all stara . Game – changera . Gsw ma takich aż 4 . I ty jest problem .

    Lebron ma na dzien dzisiejszy niesamowita pewność siebie i swoich umiejętności , taki czas kariery gdzie widziało sie juz wsYstko i mało moze zaskoczyć . Jeżeli bedzie trzymał forme do końca kariery i mądrze grał to niestety lub stety bedzie najlepszy ever. Nie bedzie miał tylu pierścieni jak inni ale oceniając jego praktyczność jako zawodnika itp to jest goat . Nie wiem czy jakikolwiek inni zawodnik byłby w stanie tak ciagnąć zespół . Marze o tym ze za 3-4 lata zobacze jamesa w lidze ze statami 14pkt 6zb 18 as. Profesor dyrygujący drużyna .

    Dla mnie James jest przykładem na to jak sie prowadzić w lidze. Ciężka praca, regeneracja , brak skandali osobistych .
    Te wypadkowe to praktycznie gwarancja sukcesu . Było wielu wybitnych zawodników ktorzy gdyby chociaż w 80% robili tak jak on byli by o wiele wyżej w ligowej hierarchi. I nie ważne ze jest na sterydach itp , pewnie jest większość . Ale same cykle nie zrobią z nas lebrona .

    Talent talentem ale ciężka praca mozna naprawdę wysoko zajść . Koszykówka to powtarzalność , jesli wykonasz 10000 rzutów za 3 to twój % zwiększy sie na pewno . To prosta kalkulacja .

    A te warunki ktore sobie stworzył wokoł siebie dają mu spokoj tej pracy .

    Popatrzcie , macie prace , która zajmuje duzo czasu . Uczycie sie , szkolilicie i otrzymujecie za to dobre pieniądze . W domu czeka żona i dzieci a wy jesteście spełnieni . Dokończcie do tego jeszcze to ze robicie to co kochacie . Marzenie .
    Jesli nie spoczniecie na laurach to naprawdę nikt ani nic wam nie przeszkodzi w wejściu na szczyt .
    Kazdy z nas może byc chłopakiem z akron ktory przed 40 ma gruba bańkę na koncie .

    Mozna go kochać lub nienawidzić ale pewnych rzeczy odebrać mu nie mozna bo była by to hipokryzja .

    Pozdrawiam wszystkich , trzymajcie kciuki za swoje drużyny i zawodników i oby playoffs były długie i pełne dobrej gry

    (13)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      gbl, małe sprostowanie z mojej strony. dubs oprócz fantastycznego składu (nie da się ukryć) są najlepszą organizacją w lidze,a to coś więcej. “najlepsze” składy bywały,ale gówno wygrywały. np takie lakers kilka lat temu czy portland 2000. dubs mają super team,bo są super organizacją. tak bym to określił. poza durantulą, który nie mógł już znieść bezmyślności swojego poprzedniego pracodawcy, reszta trzonu ekipy to sami swoi. a takie rzeczy jak rezygnacja z większej kasy dla utrzymania reszty ekipy to rzecz,które nie śniła się fizjonomom, czy jak to ferdek kiepski mawiał. pozdro

      (1)
    • Array ( )

      Na razie z większej kasy zrezygnował tylko Durant (kontrakt z Nike na 300 mln $ i potencjalne mistrzostwa pewnie zrobiły swoje). Curry wziął w zeszłym roku maksa, Klay i Green czekają na nowe kontrakty, oni nie wiem czy będą tak samo skorzy jak Durant do ustępstw w tej materii.

      Ciężko mówić, że Curry, Klay i Green (wcześniej też Barnes) to plan GSW na mistrzostwo (gdy byli wybierani w drafcie z dalszymi lub nawet odległymi numerami). To się raczej trafiło i zadziałało. Nie mówię, że włodarze i trenerzy nie dali pola do rozwoju, ale tutaj było więcej przypadku niż planu.

      Kolejna sprawa, że na korzyść GSW zadziałało podnoszone salary, cała trójka podpisała kontrakty (kolejne po rookie kontraktach) jeszcze na zasadach starego CBA, dlatego Curry gdy zdobywał MVP grał za 10 i 11 mln $ za sezon, a Klay i Green do tej pory dostają po 16-17 mln $ za sezon, a nie 26-27 mln $ (bo tyle w tej chwili bez problemu dostałby jeden i drugi, a w teamach pokroju Mavs czy Atlanta pewnie nawet i maxa).

      Trochę się rozpisałem, ale chyba najważniejsza myśl jaka mi przyświeca to, że ciężko opierać swoje wybory jako GM drużyny w NBA w oparciu o to co zrobiło GSW. U nich zadziałał draft i CBA. Jasne, są drużyny, które też trzon teamu oparli o draft (Sixers tankując, Celtics rżnąc włodarzy Nets), ale tam były to wysokie numery, od jedynek czy trójek draftu wymaga się, żeby zostali gwiazdami ligi (od 35 picku Greena nikt tego nie wymagał w momencie wyboru). Kolejna rzecz, że zanim będą realnym contenderem to któryś z czołowych graczy gdy nie dostanie maksa ucieknie do innego teamu. Są drużyny lepiej prowadzone, które nie miały tyle szczęścia do graczy.

      (6)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Przepraszam, ale wkur*ia mnie Drake, jako kibic. Drze tą mordę na lewo i prawo, jakby byl Bog wie kim. Niech sie lepiej nauczy spiewac bez autotune’a.

    (5)
  30. Array ( )
    Odpowiedz

    Zgodnie ze świecką tradycją Stephen Curry rzucał do kosza tuż sprzed wejścia do tunelu prowadzącego na zaplecze hali – hahaha i to jest mistrzostwo panie redaktorze, props! A co do GSW to nie rozumiem ludzi, którzy uważali, że Pelikany mogą im dać radę, no nie – nie mogą. Nikt nie może. To jest ekipa mistrzowska (nie, nie jestem fanem, ale doceniam). Nigdy nie zrozumiem hejtów na nich gdyż w DRAFCIE wybrali Kurę, Thompsona i Greena i to nie z numerem 1. Zbudowali coś wielkiego poprzez mądre ruchy. Pointa – skończe k*rwa p*erdolić, bo to hipokryzja. Tak jak Spurs bez Leonarda to w dupie są (ojoj), ale jakoś Celtics swoje robią bez 2 Leonardów. Dobra, bo odpływam. Mistrzem w tym roku będą GSW, ale w następnym jak Celtics będą zdrowi to będzie wojna, To tyle, Pozdro ekipa!

    (2)
  31. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry wypierdek – słabo ? Mmm w zachwytach nad polamancem, więc puszczam dwa baki, na krzywusa I na wielbiciel krzywusa. Lebron GOAT ! I cb…. !

    (-5)
  32. Array ( )
    Odpowiedz

    No śmiesznie czyta się komentarze kibiców Cavs. Całe playoffs Cavs zasysają, ciągnie ich samozwańczy król James i szacun dla niego. Zagrali pierwszy dobry mecz i ledwo go wygrali a slychac, że już mają mieć 4-1. Ktoś pisząc, że Indiana jest lepsza od Raptors naprawdę dużo już wypił w tą majówkę 🙂

    (-2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu