fbpx

Victor Wembanyama: wielka niewiadoma olbrzyma rodem z Francji

19

Isiah Thomas bardzo się ostatnio obruszył, że Michael Jordan nazywa go dupkiem:

Siedzę sobie z rodziną i oglądam The Last Dance, wszystko wydaje się być w porządku. I nagle on pojawia się na ekranie, mówi że mnie nienawidzi i nazywa mnie dupkiem. Oglądam do końca i w całym tym filmie dupkiem tak naprawdę jest właśnie on. Póki publicznie mnie nie przeprosi, będziemy mieć ze sobą na pieńku, bo jestem z zachodniego Chicago [Isiah Thomas]

Temat IT i Jordana ciągnie się w NBA od kilku dekad. Panowie nigdy za sobą nie przepadali i zawsze szukali okazji do tego, by wpakować sobie szpilę. Każdy z nich ma swoje za uszami. Uważam jednak, że to zabawne, że Thomas wspomina o rodzinie, udaje urażonego tym, że ktoś nazywa go dupkiem gdy sam przed paroma tygodniami, w telewizji na żywo, zachował się tak:

Isiah nie pierwszy raz ma problem z uznaniem czyjegoś statusu. Udaje, że nie pamięta nazwiska, przekręca kpiąco na “Victor Gdzie-twoja-mama” a potem zdziwiony “Kto jest dupkiem, ja?” No cóż, Isiah, możesz nie zgadzać się z opinią, jakobyś był “anusem”, ale to, że Wembanyama jest najgorętszym prospektem rocznika (a nawet więcej) to fakt, nie opinia. Pytanie brzmi jednak ile z tego wyniknie, bo kilku takich potencjalnych jednorożców już żeśmy w ostatnich sezonach przerabiali.

#Kosmita

Według aktualnych danych Wembanyama mierzy 221 centymetrów przy 243 centymetrach rozpiętości ramion. To tak, jakbyście Rudy’emu Gobertowi dali pięciocentymetrowe obcasy i dokleili czterocentymetrowe tipsy.

Nie mniej szokująca jest jego masa, z tym że teraz to szok w drugą stronę. Mizerne 95 kilogramów to co prawda o cztery więcej niż ikoniczny Manute Bol, ale nie pozostawia wątpliwości, że Wembanyama należy do tych szczupłych, nie potężnych. Kristaps Porzingis ważył o dychę więcej, kiedy wchodził do ligi. I to przy podobnym wzroście. Jednakowoż tym, co sprzedało skautom prospekt Wembanyamy nie były jego predyspozycje do gry w roli klasycznego dużego zawodnika, a warsztat i talent do gry w oddaleniu od obręczy.

Sam LeBron, świadom łatki “unicorn”, którą szafowano w ostatnich latach kilkukrotnie, wobec zawodników takich jak Antetokounmpo, wspomniany wyżej Porzingis, Zion Williamson, Nikola Jokić, Chet Holmgren i inni, porównał Wembanyamę do “kosmity”, nie jednorożca.

Na ile te słowa są zgodne ze stanem faktycznym, mogliśmy przekonać się wielokrotnie oglądając migawki z meczów chłopaka. Kozłowanie między nogami na dużej prędkości, zmiany rytmu i tempa, bloki z pomocy, a także zmiany kierunku, których nie powstydziłby się Kevin Durant, choć jest niższy o 10 centymetrów.

Do tego dochodzi jego płynność rzutowa, wykończenia akcji catch & shoot i rzuty po koźle, przytomny ruch bez piłki. Wszystko to razem stanowi fenomen, który po prostu trzeba zobaczyć w akcji, żeby uwierzyć. Siadasz do highlightów i szczęka Ci opada, bo przecież wydawało się, że widziałeś już na koszykarskim parkiecie wszystko.

#The D

Na bronionej połowie spisuje się więcej niż poprawnie. Potrafi blokować rzuty obwodowych, którzy często wydają się być zdziwieni tym, jak wysoko sięga jego ręka, kiedy wydawało im się, że mieli miejsce na oddanie rzutu. Pomimo niskiej masy, Wembanyama radzi sobie też wcale nieźle (na poziomie, na jakim gra obecnie) z przyjmowaniem na siebie kontaktu z wchodzącym pod kosz zawodnikiem. Na tym etapie najłatwiej porównać go jednak do obrońcy obręczy w stylu Goberta, jednak z nieporównanie większym arsenałem ofensywnym.

#Nie wszystko złoto, co się świeci

O ile to, że Wembanyama jest najciekawszym prospektem rocznika wydaje się niepodważalne, tak pojawiło się kilka rys na jego wizerunku w kontekście bycia talentem na miarę generacji. Po pierwsze waga, która zwyczajnie nie wystarczy do walki o pozycję z zawodnikami pokroju Embiida czy Jokicia. Z drugiej strony, historia uczy, że zwykłe dorzucanie masy takim zawodnikom często przynosiło efekty odwrotne od zamierzonych. Druga kwestia budząca wątpliwość, to europejski rodowód Victora.

Pionierzy z Europy: kto przetarł szlak dla Doncica i spółki

Przykłady udanych prospektów ze Starego Kontynentu można mnożyć (nieudane też), ale nie ulega wątpliwości, że Amerykanie czują się bezpieczniej, stawiając na kogoś uformowanego przez ścieżkę AAU-NCAA-NBA.

Część z tych obaw uleciała wraz z linkowanym wcześniej pojedynkiem z Hendersonem pod egidą G-League Ignite, jednak warto o nich wspomnieć, zwłaszcza w kontekście krytyki, jaka spadła na Wembanyamę po opuszczeniu ASVEL i Euroligi, by grać w Metropolitans. Trochę zapachniało wtedy Benem Simmonsem, zarzucano młodemu zawodnikowi egoizm i uciekanie od prawdziwej rywalizacji na wysokim szczeblu. Niemniej, jego występy bronią się, a wszelka krytyka to jedynie kurz na wieńcach pochwał, jakie składają u jego stóp obserwatorzy.

#Jak będzie? Nie wiemy

Nikt nie jest w stanie zagwarantować rezultatów przedsięwzięcia jakim będzie przeniesienie talentów Wemby’ego na parkiety NBA. To zawsze jest wielka niewiadoma, a świeżutki przykład to Chet Holmgren. Na debiut w lidze, opóźniony przez kontuzję, przyjdzie nam poczekać jeszcze dziesięć miesięcy. Victor papiery na grę w USA wydaje się mieć jednak w porządku. W zasadzie jedynie trzęsienie ziemi mogłoby spowodować, że nie pójdzie w drafcie 2023 z numerem pierwszym. Być może do tego czasu kilku dupków zdąży się już nauczyć jego nazwiska.

[BLC]

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Tu nawet nie chodzi o status tylko zwykły szacunek, ale to się wynosi z domu… tak oglądam to towarzystwo w tym studiu i przychodzi mi na myśl jedna definicja „gawiedź” – czyli bezmyślna reakcja rodem z kabaretu.

    Do opisu Victora dodał bym jeszcze płynność ruchów co w połączeniu z jego zasięgiem sprawia, ze z automatu staje się prawdziwa bronią tak w ofensywie jak i w defensywie. Każdy ma swoje cechy. Akturat brak dodatkowej masy u Victora raczej nie jest jego wada w takiej konfiguracji. Jeśli jednak komuś to przeszkadza i boi się, ze to nie wypał. To niech przypomni sobie jak wyglądał Antek, lub Durant. Durant był szczupły i szczupły pozostał, a Antek był tak szczuply i tak bardzo mu towarzystwo społeczne GB to wypominało, ze w końcu przybrał na masie na tyle, ze pewnie teraz jest jednym z najsilniejszym zawodnikiem w NBA.

    (10)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie dziwię się amerykanom że wolą gości z NCCA, oni zazwyczaj mają po prostu więcej mięśni jak w artykule wspomniane jest. Taki Bol Bol to fajny gościu za 2mln na sezon i dwa lata umowy. Jak się rozwali to trudno jak nie i zrobi progres to dać fajny kontrakt i wspaniała historia. A taki Victor to gościu na kilku letnią umowę za 10 do 20 mln i trzeba chuchać by nic się nie stało. Ten Scoot z wyglądu pewniejsza inwestycja, choć pewnie z mniejszą stopą potencjalnego zwrtou

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Bill Burr mówi, całkiem słusznie jebać Isiaha Thomasa :). Koleś jest w studiu i mówi tym aksamitnym głosem , udając dżentelmena .Ostatnio żalił się że to nie on grał nieczysto to tylko Lambier .
    Jordan jest dupkiem ,ale się z tego powodu nie chowa i nie musi udawać nikogo w tv.

    (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Wembanyama i jego przyszły pracodawca już wygrali – żaden prospekt conajmniej od czasu Ziona nie był tak promowany przez ligę, nawet niektóre z jego meczy są transmitowane przez nba.com. Jak będzie – nie wie nikt, draft to nomen omen loteria:D

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    W NBA gra już całkiem podobny gracz, niejaki Bol Bol. Drybluje, blokuje, zbiera i całkiem nieźle rzuca z dystansu, pewnie gdyby grał w lidze francuskiej to tez by dominował…
    Nie mówię, ze Victor nie będzie gwiazdą, może będzie, ale to wcale nie jest takie pewne.

    (11)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja tam najbardziej się boję o jego kolana. Przyjrzyjcie się dobrze jak pracują podczas wyskoku. Nie tylko w linii przód-tył, ale lekko w płaszczyźnie ze środka na boki i odrywa się ledw od ziemi. Przy tej masie powinien latać w kosmos na nie pikować jak Boban. Jak dołoży kikla kilogramów może być problem. Szyja też jakoś dziwnie sztywna. Oby zdrowodnie dał radę bo sama koordynacja robi wrażenie. No i ten zasięg… Jeśli stoi w pomalowanym, to bez starchu o blok można rzucać tylko z własnej połowy

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Postura, poruszanie się, sprawność jak na taki wzrost prawie wybitne. Lekkiej korekty wymaga odcinek piersiowy kręgosłupa bo zbyt się kuli. W ataku to zrozumiałe ale w normalnym biegu i obronie już nie.
    Kolana przy rzucie z wyskoku po kozlowaniu czasem dostają w kość szczególnie gdy w niskiej pozycji udo zagina do wewnętrznej. Tego bym się bał.
    Jeśli koleś pójdzie muskulaturą w kierunku Giannisa lub PG13 to będzie super.
    Fizycznie potencjał jest. Psychika wyjdzie w praniu. Byle dostał dobrego trenera.

    (8)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ludzie why so serious z tym Thomasem? To był ŻART nadęte cwoki! Co prawda z nazwiska, wiec słaby, ale jednak ŻART, więcej luzu, popatrzcie na reakcje ludzi w studiu, wszyscy to dupki, tylko wy nie?

    (4)
    • Array ( )

      Szkoda że tak nie żartował jak grał w NBa tylko zachowywał się jak gnój. A teraz ma o to do każdego pretensje

      (-2)
    • Array ( )

      Isiah Tho – (cwel) – mas. Hehe, to był ŻART nadęte ćwoki! Co prawda z nazwiska, więc słaby, ale jednak ŻART […]

      (2)
    • Array ( )

      W sumie racja, idąc tą drogą równie dobrze możnaby czepiać się Barkleya za żarty w studiu z różnych zawodników czy Shaq’a za żarty z McGee itp itd. Kenny Smith i Ernie to też buraki, bo się z tych żartów śmieją. No ale oni są przecież zabawni bo taka jest koncepcja programu. A Thomas raz rzucił czerstwiakiem na antenie i już robi się gównoburza a ludzie, którzy w życiu nie zamienili z nim słowa albo nawet nie widzieli jak grał wyjeżdżają z ocenami. Zakładam, że gdyby się dobrze przyjrzeć (przysłuchać) zawodnikom przez całe dzieje ligi to większość z nich pewnie można potępiąć bo zdarzało im się palnąć jakąś głupotę w trakcie wywiadu.

      (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Skoro Thomas się oburza, że Jordan nazywa go dupkiem, to może byłoby wskazane, żeby się zastanowił, jak to jest, że jego kolegi z drużyny (Bad Boys, Jordan Rules i te sprawy) zdecydowanie dupkiem nie nazywa. Mam na myśli Dumarsa.

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    przekręcenie czyjegoś nazwiska w studio na żarty, a nazwanie kogoś dupkiem w serialu emitowanym na całym świecie – to chyba dwie różne rzeczy i autor chyba zbyt na poważnie wziął słowa Thomasa, proszę się przyjrzeć tej sprawię, chociaż ładną klamrą skończył się tekst

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu