fbpx

Westbrook porobił Ziona Williamsona, Julius Randle przechodzi ludzkie pojęcie

24

WTMW.

indiana pacers 111 utah jazz 119

Mecz, który nie wzbogacił niczym szczególnym naszej koszykarskiej wiedzy. Jazz już w pierwszej akcji pokazali przewagę organizacji gry i bball IQ. W pełnym składzie, szczególnie z Conleyem, Inglesem i Bogdanovicem na parkiecie przyjemnie ogląda się ich współpracę. Nie siłą, nie szybkością, ale właśnie myśleniem, prostym, ale zsynchronizowanym działaniem potrafią osiągać przewagę. Przykład:

Wydarzeniem wieczoru była oczywiście kontuzja Donovana Mitchella, który w trzeciej kwarcie poważnie skręcił kostkę. Na tyle poważnie, że koledzy musieli mu pomóc zejść z parkietu do szatni. Szczęśliwie rezonans nie wykazał poważniejszych uszkodzeń, do playoffs będzie śmigał. Inna rzecz do obciążenia reszty zawodników. Mike Conley wymaga oszczędzania w meczach dzień po dniu, z kolei Jordan Clarkson sam wraca po urazie kostki. Nic to, jak wspomniałem na wstępie, kreatorów gry jest w Salt Lake City pod dostatkiem. Pozycja w tabeli także komfortowa (42-14) przekulają te kilka spotkań bez swej pierwszej opcji. Średnie Mitchella w tym sezonie to 26.4 punktów 4.4 zbiórek 5.2 asyst i 38.6% zza łuku – wszystko to najlepsze wyniki w czteroletniej karierze zawodnika.

A dziś? Musicie wiedzieć, że grająca niskim składem Indiana przeważała przez 3/4 spotkania. Gospodarze tracili piłkę, a zarazem dość oszczędnie poruszali się po placu. Dopiero po utracie Mitchella intensywność obrony weszła na wyższy poziom. Pacers zdobyli w drugiej połowie 42 punkty. A hierarchię między zespołami przywróciła seria 10:0 w czwartej kwarcie. Na uwagę zasługuje aktywność Rudy’ego Goberta, który nie mając dziś zmiennika w czasie 38 minut zanotował 13 punktów 23 zbiórki i 4 bloki. Mimo początkowej agresji Indiany na atakowanej zbiórce, pojedynek na tablicach został zdominowany przez miejscowych wynikiem 56-43. Mecz był stosunkowo wcześnie, więc czekam na Wasze obserwacje.

oklahoma city thunder 104 detroit pistons 110

Nie śledziłem jakoś uważnie, bo i po co? Widziałem 26 punktów Luguentza Dorta, który bardzo chce zapracować na uznanie jako strzelec. Widzę 29 punktów szalonego Josha Jacksona, którego sufitem jest chyba rola szóstego w zespole bijącym się o tytuł, ale to chyba dla niego zbyt wysokie oczekiwania. Widzę 15 punktów i 21 zbiórek rezerwowego centra Pistons Isaiah Stewarta, którego zaangażowaniem można by obdzielić kilka gwiazd NBA. Najbardziej z całego towarzystwa ciekawi mnie rozgrywający rookie Killian Hayes. Chłopak wymaga ogrania zdecydowanie. Widzieliście co podał? Mocne!

los angeles clippers 103 philadelphia 76ers 106

Nie są to moje ulubione smaki lodów, ale widok Clippers przegrywających na starcie bodaj 3:20 czy 5:20 stanowił zauważalny akcent wieczoru. Słusznym założeniem w grupie typera była gra przeciwko Reggie Jacksonowi. Raz, że mecz miał swój ciężar gatunkowy pod tytułem Doc Rivers versus była ekipa. Dwa, że obrońcy obwodowi Sixers to elita branży. Trzy, że Reggie jako kreator gry kompletnie ciśnienia nie trzyma i gdy nadejdą playoffs, ze zdrowymi Rondo, Beverleyem, Mannem i Kennardem nie spodziewam się go na placu oglądać wcale.

Clippers jak mówię, wystartowali beznadziejnie, grali w okrojonym składzie (bez Kawhi, Beverleya, Ibaki) a jednak za sprawą fantastycznie ustawionego mentalnie Paula George’a (37 punktów 9 zbiórek 6 asyst 14/29 z gry) wolno acz konsekwentnie odrabiali straty. Nawet gdy gwizdki nie chciały gwizdać PG-13 nie zaprzestał wjazdów podkoszowych i wywierania presji na rywala, takie rzeczy się docenia. Nie wierzę, że to napisałem.

Sixers również okrojeni (bez Tobiasa Harrisa, Dwighta Howarda i Setha Curry) mimo dominacji podkoszowej Joela Embiida (36/14) celnym rzutom Furkana Korkmaza (5/12 zza łuku) i dużej energii po stronie stoperów, mocno musieli się spiąć by utrzymać się w siodle. Rondo (10 punktów 4 zbiórki 8 asyst) z ławki to jednak luksus. Sędziowie pozwolili mu trochę na zbyt wiele momentami, ale takie gry mentalne, opóźnianie wznowienia i próby zdekoncentrowania rywala stojącego na linii rzutów wolnych to jest właśnie clue zawodowej koszykówki. RR musi więcej grać z Georgem, którego czyni mniej przewidywalnym i zwyczajnie groźniejszym. Fajny mecz z obu stron, polecam uwadze jeśli macie sposobność.

new orleans pelicans 115 washington wizards 117 (OT)

Nie jestem fanem teorii spiskowych. Nie lubię gdy żona pakuje mi kanapki w folię aluminiową, ale z uwagą obserwuję świat koszykarskiej bukmacherki, bo to mój świat od ładnych paru lat. No więc świat koszykarskiej bukmacherki stawiał wczoraj na over punktowy Ziona Williamsona, który docelowo miał zdobyć minimum 30 punktów.

Rzadko się zdarza taka zgodność. Lubię porównywać swoje typy z innymi, każdy ma swoje analizy, doświadczenia i widzi co innego. Dziś w nocy mieliśmy jedenaście spotkań (dzisiejszy wynik grupy to 4:2, czyli kolejna noc profitu dla graczy o podejściu inwestycyjnym) więc naprawdę było z czego wybierać, a jednak Zion wybijał się u wszystkich, polskich, europejskich i amerykańskich typerów, za którymi idą przecież ludzie i cała masa pieniędzy.

Co się wydarzyło? Williamson w pierwszej połowie rozegrał w sumie dziesięć minut. Zaliczył w tym czasie:

  • trzy celne rzuty
  • trzy razy został zablokowany
  • dwa razy źle podawał
  • raz nadepnął z piłką na linię
  • raz popełnił błąd kroków
  • trzy razy faulował – stąd ławę grzał od początku drugiej kwarty
  • zaliczył też 0/2 z linii rzutów wolnych

Jak na swoje standardy zagrał tragikomicznie, a każdy jego manewr był na cenzurowanym u arbitrów. Co za tym idzie, chłopak ani przez chwilę nie mógł dziś wejść w rytm. Niejaki Daniel Gafford (znany co niektórym z występów w Chicago) blokował go trzykrotnie w drugiej połowie. Tylko z uwagi na pociąg do gry Brandona Ingrama w pierwszej fazie meczu, a także fenomenalną zmianę rookie Naji Marshalla (16 punktów 11 zbiórek 6 asyst) Pelicans trzymali się w grze. Nie potrafią rzucać, to oczywiste – wynik drużyny zza łuku to 7/28.

Co ciekawe Wizards wypadli pod tym względem jeszcze gorzej (4/27) dość szczęśliwie doprowadzili do dogrywki za sprawą szaleństwa Russella Westbrooka (36/15/9) oraz podczepionego z tyłu Bradleya Beala (30/4/6) w końcowych fragmentach spotkania będąc agresorem i dyktując warunki.

WTF?!

Pelicans bardzo chcieli karmić Williamsona w doliczonym czasie gry, ale ten po prostu przestał grać popełniając błąd za błędem. Co nie zmienia faktu, że FAUL odgwizdany mu na SEKUNDĘ przed końcem to śmiech na sali. Sędziowie chcieli już chyba po prostu iść do domu… Westbrook jako bohater wieczoru (10 punktów w dogrywce) pewnie wykonał dwa rzuty wolne i było po wszystkim.

charlotte hornets 115 brooklyn nets 130

Śledziłem lewym okiem. Dominowało odczucie, że Nowojorczycy na jałowym biegu, bez żadnego ciśnienia dali się gościom wystrzelać, po czym ich wzięli do worka i wrzucili do Wisły, czy tam Hudson River. Charlotte bez najważniejszych graczy ataku, a co za tym idzie bez ławki, są chłopcem do bicia. Hayward, Graham, Monk, Ball, Washington to jest niepowetowana strata. Bliźniaki Martin meczu NBA nie wygrają. Doceniam starania Milesa Bridgesa (33 punkty 6/10 zza łuku) ale wszystko to było wliczone w koszty. To, co gra Kevin Durant prezentuje jedynie jak słabe chwilami i niepotrzebne są mecze rundy zasadniczej (25 punktów 11 asyst 8/12 z gry 6/6 FT). Dziś liderami ataku nie był wcale KD ani Kyrie, ale panowie strzelcy: Joe Harris i Landry Shamet, którzy wspólnie osiągnęli 12/20 zza łuku. Kurtyna.

orlando magic 102 toronto raptors 113

A idź pan z tymi tankowcami. Graczem spotkania Paul Watson, autor 30 punktów w tym 8/11 z gry. Znacie? Drugi najlepszy kolo to Yuta Watanabe (21 punktów 6 zbiórek 7/11 z gry) obiło się Wam o uszy? No to przejdźmy dalej. Wendell Carter Junior może być najsłabszym podkoszowym strażnikiem pola trzech sekund w lidze, ale wrzuca ostatnio dużo punktów. Dziś aż dwadzieścia, gratulujemy.

memphis grizzlies 126 chicago bulls 115

Przyznam, że kompletnie nie rozumiałem dlaczego buki dały tak skromny, dodatni handicap Bykom występującym przecież bez Zacha Lavine, niezgranym za grosz, na dodatek zaliczającym serię porażek. Obie strony były relatywnie wypoczęte. Zdaje się, że w dalszym ciągu niedoceniany jest kolektyw Grizzlies i trzeba to było wykorzystać. Grizzlies przypominają Utah Jazz. Imponująco bronią, inteligentnie współpracują po obu stronach parkietu. Rzecz rozstrzygnęła się w trzeciej kwarcie, w której porządzili Valanciunas (16/7/5) Brooks (32) i Morant (15/7/5). Goście przez dwanaście minut zdobyli 37 punktów i więcej nie oglądali się za siebie.

denver nuggets 128 houston rockets 99

Rockets na dobrą sprawę nie mają środkowego więc żadnych niespodzianek nie było. Oglądaliśmy dominację gości od początku do końca. Nikola Jokic kolejny dzień w robocie (29 punktów 16 zbiórek 7 asyst) w tym podanie to ścinającego PJ Doziera… nie mam pytań… świadek jest wolny.

Boleć musi strata kolejnego point guarda (przynajmniej nominalnego, bo za point guarda robi w tym zespole Joker) Monte Morrisa, który plac opuścił z naciągniętym ścięgnem udowym. To oznacza więcej Doziera i Campazzo w nadchodzących meczach, uprzedzam szczególnie fanów Argentyńczyka. Cholerna szkoda kontuzji Blue Arrowa (Jamal Murray) to naprawdę mógł być zespół, który zrobiłby niespodziankę w playoffs. Joker to jest gracz stworzony do wygrywania i jeśli władze NBA odbiorą mu tegoroczne MVP, będę niepocieszony. Zabierz go z Colorado, a ustawią się w kolejce do loterii draftu.

miami heat 111 minnesota timberwolves 119

Łeb w łeb szli przez czterdzieści minut z małym wskazaniem na Miami na początku spotkania. W końcówce jednak pojawił się przestój. Na początku czwartej kwarty gracze Minneapolis zdobyli jedenaście punktów z rzędu i wysforowali na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Piątka w składzie Gabe Vincent, Goran Dragic, Precious Achiuwa, Max Struss, Tyler Herro na przestrzeni paru minut nie udźwignęła ciężaru. Można mieć oczywiście pretensję do rotacji Erika Spoelstry, ale fakty są następujące: Heat grają za miękko. Bam Adebayo sam w sobie nie jest przesadnie fizycznym środkowym, a gdy chadza w obronie wysoko, panowie mają problem. Dla przykładu panowie Jarred Vanderbilt i Naz Reid ściągnęli im 9 piłek z własnej tablicy.

Nie zasługiwaliśmy na wygraną. Ilekroć nie doceniamy rywala i nie realizujemy założeń w obronie wyglądamy paskudnie jako drużyna. To nie jest dobra koszykówka – uznał Jimmy Butler, autor 30 punktów 10 zbiórek i 8 asyst.

To trzecia z rzędu porażka Miami, wszystkie ponieśli na wyjeździe, z dala od domu. Aktualnie są na siódmym miejscu w tabeli (28-28) i trudno zgadnąć w którą stronę zmierzają. Liczymy na poprawę notowań i fizyczności. Dziś zagrali w grę T-Wolves.

portland trail blazers 107 san antonio spurs 106

Bardzo interesująca, trzymająca w napięciu końcówka dla neutralnego kibica. Z punktu widzenia Spurs demoralizująca porażka. Mieli gości na widelcu, prowadzili dwucyfrowo, przeciwko Blazers grającym bez Damiana Lillarda. Inna rzecz, że dla podopiecznych Popovicha to pierwszy od dawna mecz u siebie po pięciu wyjazdach, a zaraz po zakończeniu musieli już spakowani meldować się na lot do Arizony, gdzie dziś zagrają z Phoenix Suns. Są zmęczeni, weteran Patty Mills nie wniósł dziś na parkiet absolutnie nic, a Pop zamiast rozszerzać, zacieśnia rotację. Emocji ostatnich minut nie oddam, musicie obejrzeć:

new york knicks 117 dallas mavericks 109

Julius Randle przechodzi samego siebie (44 punkty 10 zbiórek 7 asyst 16/29 z gry 6/11 zza łuku). Kiedy trafia dalekie rzuty wydaje się nie do zatrzymania. Wróć, JEST nie do zatrzymania. MIP już czeka. Dodaj panów RJ Barrett (24/8) i Derrick Rose (15/1/5) uzupełniających swojego lidera. Knicks są na fali, trafili dziś 50% rzutów za trzy, a gwizdki były im przychylne. Waszej uwadze polecam także blok Nerlensa Noela:

Sędziowie jak mówię, bardzo nierówni. Puszczali grę w obliczu ewidentnych momentami fauli Knicks ponieważ ci mieli inicjatywę i byli agresorami. Dwa razy zezwolili też na kroki Barretta, parę razy skrzywdzili Lukę, jeszcze mocniej Kristapsa próbującego zdobyć punkty, co musiało wpłynąć na obraz gry.

Niestety patrząc na ostatnie pięć czy sześć meczów widać, że Mavs się opuszczają. Nie ma skuteczności zza łuku, a Doncic jest konsekwentnie podwajany, od czego zresztą nie ma odejścia. Słoweniec zaliczył dziś 22 punkty 8 zbiórek oraz DZIEWIĘTNAŚCIE asyst! Mavs są od niego absolutnie uzależnieni. Na dodatek energetycznie wyglądali słabo, przynajmniej w relacji do niezmordowanych Knicks spod znaku Thibsa.

Other NBA news

-> D-Wade kupił udziały w klubie Utah Jazz, czym rozzłościł szefów Miami Heat, z którymi także dogadywali biznes.

-> Boston Celtics zwalniają środkowego Moritza Wagnera z obowiązku pracy by zrobić miejsca dla zatrudnionego z wolnej stopy Jabari Parkera. Kim jest Jabari Parker na tym etapie kariery? Duże, sprawne, szybkie, skoczne ciało (203 cm 110 kg) grające jako rollman po zasłonie oraz biegające do kontry w czym pomaga mu przyzwoity kozioł. Tragiczna orientacja w obronie oraz w ataku bez piłki, kiepska selekcja rzutów, kompletny brak kompetencji rozegrania / klapy na oczach. Czasem błyśnie, zagra jeden na jeden, ale powtarzalności jeśli chodzi o manewry separujące go do obrońcy nie ma. Jeśli Brad Stevens go nie ustawi, to będzie koniec. Zwalniany bez żalu z Milwaukee, Chicago, Waszyngtonu, Atlanty i Sacramento.

Dobrego dnia wszystkim. B

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Faul na Westbrooku w końcówce to naprawdę nieśmieszny żart. Po co mieć kamery i powtórki skoro nie sprawdzili i nie odwrócili tej decyzji ?

    (10)
    • Array ( )

      Właśnie najśmieszniejsze jest to, że sędziowie przeglądali powtórkę, bo Van Gundy zarządał challenge, i tak orzekli faul Williamsona na Westbrooku. Tzn. śmieszne by było, gdyby nie to, że postawiłem hajs na Pels…

      (8)
  2. Array ( )
    Marian Paździoch syn Józefa 17 Kwiecień, 2021 at 16:46
    Odpowiedz

    Te mecze są coraz nudniejsze. Spora część spotkań kończy się różnicą kilkunastu punktów. Często po 3 kwarcie nie ma sensu już dalej oglądać.

    (5)
    • Array ( )

      Nie no, oczywiscie masz racje – dlatego nie ogladam wszystkich spotkan, jedynie Wybrancow 🙂
      ’76 vs Flippersi jest dobrym przykladem: intensywna obrona, zawzietosc, pogon, serie punktowe, dla koneserow troche lokci, wybierania pilki i TTRR (trash talk Rajon Rondo).
      Z jednym sie tylko nie zgodze: PG13 nie byl filarem druzyny, nie oderalem go tak. Byl tym, ktory jako drugi albo trzeci dostaje pilke i podaje dalej albo rzuca (to robi fenomenalnie) ale gdy tylko probowal wbiegac na kosz to gubil sie kuriozalnie: zly koziol, zle podanie, faul etc. Koles slusznie widzi, ze druzyna potrzebuje Kogos Za Wzor, nieslusznie jednak uwaza, ze sprosta temu zadaniu. Lubie jego gre, ale zdecydowanie lepiej misie go oglada, gdy pamietam, ze jest on tylko i az dobrym graczem z pozycji 3/4, ktory nieco wyszedl poza 3&D.

      (-2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Obstawiłem sobie wczoraj combo z eWinnera – Pelicans, 76ers i Raptors wygrają swoje mecze – kurs 5,5. Zion jak ja Cie nienawidzę za tę dogrywkę…

    (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Niestety Dallas nic nigdy nie ugra z drugą opcją jako KP. Nie ten mental, jest za miękki i dramat w obronie każdy zespół poluje na niego i robi przez niego swoje akcje, powinni dobrać Luce innego towarzysza do wygrywania. Poza tym obserwując ich mecze wydaje mi się, że w tym zespole w ogóle nie ma chemii. Nie mówię wyłącznie o ostatniej sytuacji po buzzer-beater Luki i nazwijmy to powściągliwej radości kolegów , oglądając ich mecz widzisz po prostu kolejny dzień w robocie, who cares.

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak mi się przypomniało, pamiętacie jak kilka lat temu o Rondo, tutaj na gwiazdach, mówiło się, że nie ma już miejsca na takich klasycznych rozgrywających?

    (20)
    • Array ( )

      O centrach też się mówiło, że wymierają. Klasyczne pozycje wracają, przedzierając się tym razem przez ugrzecznione oraz bardziej liberalne zasady gry oraz humorzastych sędziów.

      (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Blok Nerlensa Noela fajny, ale i tak będzie mi się on nieodmiennie kojarzył z najgłupszą decyzją ostatnich lat, dotyczącą odrzucenia przez gościa o bogatej historii urazów gwarantowanego dużego kontraktu.

    (10)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    I teraz sobie wyobraźcie ,ze sędziowie w latach 90 gwiżdżą taki faul jak na westbrooku.Wyobraźcie sobie jak długo pograliby New York albo Pistons .To już serio jest tragedia co ci arbitrzy wyprawiaja ,przecież tam nie wolno nikogo dotknąć a jakby nie patrzeć to sport kontaktowy .Nie wiem do czego to doprowadzi ,ale tak dalej być nie może .

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Dajmy Adminowi wolne. Kolega Bartek sie nam przepracuje. Badzmy ludzmi. Jutro niedziela niech chlop odpocznie od ligi. Ale tylko jeden dzień bo cos trzeba czytać. Hehe. Kto jest za?

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiem, że to pierdoła, ale Brooklyn od Manhattanu dzieli East River i w sumie Brooklyn Nets nie mają nic “wspólnego” z rzeką Hudson, która z kolei oddziela Manhattan od New Yersey (historycznie jednak BKN ma coś wspólnego z Hudson :D). Tylko mówię, no offens. Pozdrawiam!

    (8)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Już to pisałem ale powtórzę jestem pod ogromnym wrażeniem Memphis, szacunek. Taki anonimowy skład, cichy ale inteligentny trener i wykonawcy to podstawa sukcesu tej drużyny. Kiedy sobie myślę że za chwilę zaczną przegrywać bo…..to oni łatają kolejnych faworytów. Trener Memphis trenerem roku? Nie dadzą mu dostanie Pan M. Williams zapewne bo też zasługuję jak najbardziej. Wagnera do GSW zapraszam, tam się przyda każdy o wzroście ponad 206.,a ten ma jeszcze trójkę.

    (7)
    • Array ( )

      Kiedyś taką drużyną, chociażby na pozór podobną do obecnych Grizzlies, byli Nets z D’Angelo R., przed Irvingiem i Durantem. W sensie, taka banda walczaków bez wyraźnego superstara, co to każdego są w stanie złoić. Chociaż mam wrażenie, że obecni Memphis są bardziej ułożeni i mocniejsi defensywnie.

      (6)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    A może by tak szanowny Adminie jakaś zapowiedź finałowej serii plk? Wiem, że śledzisz, może się podzielisz przemyśleniami? Ja z chęcią przeczytam i postaram się odnieść 😉

    (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciągle piszecie, że “w PO gwizdki staną się mniej czułe, sędziowie pozwolą na więcej”.
    A jak nie pozwolą i sędziowie dalej będą rośli w siłę jako jeden z najważniejszych czynników wygranej/przegranej?

    (0)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla mnie Embiid, Randle Portland i Zion to były pewniaki…. tylko że u Ziona widać przemęczenie… oglądałem ten mecz.. W ataku bez swojej dynamiki, mega wolne i bardzo słaby. W obronie nie nadążał za gra… pech chciał że trafił na niesamowicie naladowanego Wesa… jak Ziom zagra w następnym meczu już wiem co obstawie

    (0)

Gwiazdy Basketu