fbpx

Zdołowani kibice Boston Celtics, desperacja Lakers przynosi efekt!

48

WTMW.

denver nuggets 117 charlotte hornets 112

“Super ważny mecz dla Charlotte, którzy walczą by utrzymać się na ósmym miejscu, bez Bridgesa, Haywarda, Grahama, Martina, z dziurą na pozycji centra, znacznie słabsi gabarytowo nie są w stanie bronić, nie są też w stanie wygrać zbiórki, a co za tym idzie nie będą w stanie narzucić swojego tempa gry. W grze pozycyjnej zostaną zmieleni przez Jokera, ich jedyną szasną są bezpardonowe ataki i wykorzystanie szybkości przeciwko wolniejszym rywalom” – pisałem wczoraj w grupie typera przekonując dlaczego Terry Rozier zdobędzie ponad 21 punktów. Zdobył 21 punktów… do końca trzeciej kwarty. W czwartej dołożył okrągłe zero (0/4 z gry) bo temat wziął na siebie Devonte’ Graham, który przecież miał nie grać. Pięć trójek trafił w ostatniej części gry, ale zespołu na prowadzenie nie wywiódł. Można rzecz, że na pokuszenie kibicom trafiał.

No cóż, cieszę się, że przynajmniej pierwsza część “analizy” się sprawdziła. Denver zbyt utalentowane, a przede wszystkim zbyt inteligentne. Kto nie widział jak Facundo Campazzo (8/4/6/3) wyciąga “krzesełko” spod nacierającego rywala albo jak Joker (30/11/6) śle podanie w poprzek parkietu, ten niech ogląda. Na szpicy ataku po raz kolejny Michael Porter Junior (30 punktów 6/10 zza łuku) niebywałą moc ofensywną prezentuje odkąd z gry wypadł pan o przydomku Blue Arrow.

LaMelo Ball potrzebuje przerwy, gra z urazem i to czuć. Trener Borrego walczył o zespół, krótko po przerwie zagotował się i został wyrzucony. Widać było, że chłopakom zależy, walczyli jak lwy na tablicach i w polu trzech sekund, ale egzekucja i pozycje rzutowe Denver były po prostu lepsze, spokojniejsze, a co za tym idzie skuteczniejsze. Gospodarze taktycznie nie dali rady, zabrakło argumentów.

minnesota timberwolves 119 detroit pistons 100

Minnesota bronić nie umie i nie lubi, ale gdy zobaczyłem jakich ogórków wystawia na parkiet Detroit -> ich linia bukmacherska 110.5 punktów była więcej niż łakomym kąskiem. Osłabili skład do maksimum, grubo ciosani Isaiah Stewart i Sekou Doumbouya pod przewodnictwem tragicznego na rozegraniu Hayesa nie mieli prawa tego nawrzucać. Do przerwy mieli więc 40 punktów na koncie. Po trzech kwartach 65 punktów. Pytanie brzmi, co najlepszego robią Wolves? Po katastrofalnej pierwszej części sezonu mieli okazję zająć topowe miejsce w loterii draftu. Dlaczego swój najlepszy, najbardziej energiczny basket grają w meczach o pietruszkę? No cóż, ten typ tak ma. Najlepszym strzelcem Karl Anthony Towns, autor 28 punktów 8 zbiórek i 5 asyst.

miami heat 129 boston celtics 121

Drugie spotkanie obu zespołów i (ku naszej typerskiej uciesze) raz jeszcze wygrywa energia i ofensywa Miami. Morale ekipy Brada Stevensa musiało siąść na wieść o kontuzji Jaylena Browna, który jak wiadomo skończył sezon. Kibice Celtics niechętnie przyznają, że kolejny rok wielkich oczekiwań przyniósł klapę od sedesu. Coś im bardzo nie wyszło, coś uciekło przez palce. Danny Ainge jest jak mój nieżyjący od paru lat dziadek. Chowa czekoladę w szafce. Zamiast ją zjeść ze smakiem albo dać wnukom, czeka aż się zepsuje. Aż pokryje ją biały nalot. Teoretycznie wciąż można ją jeść, ale kto by chciał jeść czekoladę co wygląda na spleśniałą? Ainge w sumie jest jeszcze gorszy, on tej czekolady nie chowa, on ją wyciąga i macha łakomym wnuczkom przed oczami. Macha i macha, aż mu się roztopi w palcach i zwarzy.

Kemba Walker, Tristan Thompson, a nawet Marcus Smart – te nazwiska wymagają odważnych decyzji, zdecydowanych ruchów. Evan Fournier jest spoko, gubi się co prawda na zasłonach, co jest wkurzające, ale to mądry zawodnik, dajcie mu obóz przygotowawczy i się podciągnie. Jeśli nie będzie zbyt kosztowny, należałoby go w składzie zatrzymać.

Who are you?

Brad Stevens jest dla mnie enigmą, rozumiem że przez cały sezon zmuszony był wystawiać na parkiet ludzi niekompetentnych, że pandemia, kontuzje, reżim sanitarny czy zintensyfikowany grafik uniemożliwiały złapanie rytmu i ustalenie rotacji. Kilka lat wstecz (pracuje w Bostonie od 2013 roku) demonstrował imponujące rozwiązania taktyczne, błyskotliwe stałe fragmenty i zadziorną defensywę, która ze strefy w każdy swego potrafiła przejść na pstryknięcie palcami. A dziś? Boston od długiego czasu jest zespołem polegającym na izolacjach. Są jak mniej utalentowane Portland. Jedni i drudzy nie bronią, a trenerzy mam wrażenie boją się wejść w konfrontacje z gwiazdami i pociągnąć swoich ludzi do odpowiedzialności. Może to kwestia charakteru, może kompatybilności zawodników, a może po prostu mamy zbyt wielkie oczekiwania?

Tymczasem Butler i Adebayo tworzą w Miami fundament, którego właśnie brakuje w Bostonie. Wokół tej dwójki krążą satelity. Zawodnicy sami w sobie nie są może wybitni, ale każdy zasuwa i zna swoje miejsce. Tutaj się po prostu nie gwiazdorzy. Goran Dragic (17 punktów 5/7 zza łuku) Tyler Herro (24 punkty 11 zbiórek 4/7 zza łuku) Dwayne Dedmon jako ławka rezerwowych to mocne uderzenie. Duncan Robinson (22 punkty 5/9 zza łuku) będzie rozchwytywany w tym roku na wolnym rynku, grający piłką Nunn (18/7) czy klejący braki weterani jak Ariza czy Iguodala – wszystko to bardzo solidne nabytki Pata Rileya.

Aż się chce kibicować. Jeśli w tym roku powtórzą sukces, zagrają na nosie wszystkim i szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego nie mieliby celować w mistrzowski tytuł. Butler dziś dostał w oko i na plac nie powrócił, ale kolektyw Miami i tak był zbyt mocny dla C’s. Niech jeszcze wróci Victor Oladipo, zapominamy o tym graczu, nawet jeśli ma stanowić zasłonę dymną, magnes na obrońców, same jego możliwości defensywne są (a przynajmniej były przed kontuzją) doprawdy imponujące w barwach Heat.

Switching defense, konsekwentna praca bez piłki, ścięcia podkoszowe, szukanie przewag indywidualnych oraz energia, z jaką chłopaki wychodzą na plac – Heat pokazali dziś pełen pakiet. Demonstrują, że są zespołem wystarczająco wszechstronnym i doświadczonym aby postraszyć w serii dowolnego rywala.

los angeles clippers 115 toronto raptors 96

Sześciu graczy LAC z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, zdecydowane prowadzenie od pierwszego do ostatniego gwizdka. 3/3 zza łuku Rajona Rondo, rozgrzewający się przed playoffs Nicolas Batum, pełna kontrola. Raptors ma się rozumieć w całkowicie rezerwowym składzie.

philadelphia 76ers 94 indiana pacers 103

Bez Embiida, bez Thybulle’a, bez Miltona. Sixers nie mają już o co grać w rundzie zasadniczej i dało się to dostrzec. Druga połowa w wykonaniu ekipy Riversa to nieporozumienie. Pacers wystawili dwóch centrów, żeby wykluczyć grę post up, głównie Tobiasa Harrisa. Na dodatek Rivers zabrał z placu T-Maxeya, który jako jedyny kompetentnie wchodził kozłem w pole trzech sekund, Seth Curry pasywny i niepewny rzutowo, Mike Scott tragiczny w roli oszukanego centra. Sporo rzeczy nie zagrało, a Pacers choć grali dzień po dniu, biorą mecz! Domantas Sabonis (przypominam zmiennik Karnowskiego, hehe) autorem 16 punktów 13 zbiórek i 15 asyst.

brooklyn nets 115 chicago bulls 107

Bardzo chcieli powalczyć zawodnicy Chicago, ale to już przesądzone, za trzy mecze skończy się ich sezon. 41 punktów bardzo efektywnego Zacha LaVine nie zrobiło wrażenia na Nowojorczykach. Grali w trybie oszczędzania baterii, w optymalnym ustawieniu: dziewięciu graczy, każdy po dwie kwarty na parkiecie. Prowadzenie gości było bezpieczne, nie podlegało wahaniom. Graczem meczu Kevin Durant: 21 punktów 8 asyst 3 bloki – wszystko bez większego wysiłku. Nieprawdopodobny talent, cały sezon przeleciał bez afer i zamieszania, ale teraz gotów jest zdetonować bombę. Indywidualnie to może być najlepszy gracz nadchodzących playoffs, przynajmniej po wschodniej stronie mapy.

dallas mavericks 104 memphis grizzlies 133

A tak wyglądają Memphis gdy odpalą karabiny. Potencjał o jakim mówiłem wielokrotnie, wielki jak King Kong. 58% skuteczności drużynowej, ośmiu ludzi dwucyfrowych, dziewięciu ludzi rzucających zza łuku, osiem asyst Ja Moranta oraz dojechany Luka, który zwyczajnie odpuścił. Czasami po prostu brakuje zdrowia i nie ma sensu kopać się z koniem. A propos koni: Grizzlies zbyt atletyczni, zbyt agresywni pod dziurą. Gdzie jest ten cholerny Kristaps? Jak długo jeszcze zanim wróci? Mowa jest o czwartku przeciwko osłabionym Pelikanom. Mavs nie składają broni, walka o piąte miejsce trwa.

orlando magic 102 milwaukee bucks 114

Już naprawdę niepotrzebne są te mecze. Młodzi gracze Orlando mieli wystarczającą okazję pokazać się szerszej publiczności w tym sezonie. Bucks grali, żeby niczego nie uszkodzić. Wygrywają zdecydowanie pomimo TRAGICZNEJ wprost skuteczności rzutów trzypunktowych. Giannis, Middleton, Lopez i Holiday 3/17 zza łuku.

phoenix suns 116 golden state warriors 122

Suns znów nie zachwycili. W tym momencie tracą szansę na pierwsze miejsce w tabeli. Jeśli mają dostać Lakers w pierwszej rundzie, niech i tak będzie. Zresztą pierwsze miejsce też niczego nie gwarantuje. Przed przerwą mieli Warriors na widelcu. Widać było zmęczenie rywali grą dzień po dniu, dość powiedzieć, że podwajany na zasłonach Steph Curry zaliczył 1/11 z dystansu.

W drugiej części podopieczni Steve’a Kerra pokazali jednak mistrzowskie cechy. Draymond Green (11/10/11/4) ustawiał chłopaków w obronie, przewidywał zagrywki Suns, zmuszał przeciwników do rzutów przez ręce. Devin Booker ciągnął zespół, ale w późnej fazie spotkania, agresywnie podwajany, również nie był pewny, popełniał błędy. Mikal Bridges i DeAndre Ayton zbyt mało energii wnieśli. Zastawienie tablicy kulało. Za to Andrew Wiggins zagrał symfonię: 38 punktów 17/24 z gry! Wyjaśniam: cała uwaga defensywna PHX poszła w kierunku Curry’ego więc Andrzejowi było nieco łatwiej, ale aż takiej efektywności nikt się nie spodziewał. W każdym razie, mecz zaczął się wyrównywać, wszystko mogło się zdarzyć, a więc trójka Jordana Poole’a przełamała wynik, a Wiggins pociągnął to dalej.

Draymond Green factor – chciałbym wiedzieć jaki odsetek zwycięstw notują Warriors gdy Dray zalicza triple-double. Idę o zakład, że będzie o dziesięć punktów procentowych wyżej niż u Westbrooka. Kto sprawdzi?

oklahoma city thunder 106 sacramento kings 122

Szkoda życia by o tym pisać.

new york knicks 99 los angeles lakers 101 (OT)

O. No i o. To i to i tamto i tak, o.

Jak to było? Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą. Nawet gdy los nie sprzyja. Nawet gdy nie gra jeden playmaker, drugi playmaker, trzeci doznaje kontuzji w trakcie meczu, a tym popełniasz 20 strat, czyli dwa razy więcej niż rywal. Nawet jeśli przeciwnik jest z górnej półki, nawet gdy osiąga dziesięć punktów prowadzenia w połowie czwartej kwarty. Dopóki walczysz…

Fakty:

  • Lakers zaliczyli 43% skuteczności zza łuku
  • ku rozpaczy Thibsa wygrali zbiórkę 53-41, w tym czternaście razy ponawiali akcje
  • 31-19 w asystach też dla Lakers

Nie mówcie o pomocy sędziowskiej, bo to bzdura. Knicks rzucali wolne częściej i celniej. Bohaterem wieczoru Talen Horton Tucker, którego trójka w dogrywce można powiedzieć rozstrzygnęła zawody. Nie wiem co myśleć, jeśli LeBron go nie wyreguluje, nie chcę THT oglądać na parkiecie w playoffs. Za dużo nerwów. Zagrania pierwszorzędne przeplata fatalnymi, egoistycznymi decyzjami. No cóż, najważniejsze, że psychicznie udźwignął temat. Generalnie mecz walki, w starym dobrym stylu. Bez idiotycznych biegów z wywieszonym językiem, po męsku, po koleżeńsku, fajniusio. Pojedynek Anthony’ego Davisa (20/6/4) z Juliusem Randle (31/8/5) było zaszczyt oglądać. Derrick Rose? Magia. 27 punktów, 6 zbiórek 6 asyst. Koniecznie sprawdźcie choć skrót:

A teraz zerknijcie w tabelkę i powiedzcie mi proszę: kto na szóstym, kto na piątym, a kto na siódmym wyląduje miejscu?

  • Blazers grają z: Utah, Phoenix, Denver
  • Mavericks grają z: Nowym Orleanem, Toronto, Minnesotą
  • Lakers grają z: Houston, Indianą, Nowym Orleanem

B.

Raz jeszcze zapytuję, kto dołącza do grupy typera na czas playoffs? Proszę o maila: [email protected]

Ostatnie Wpisy

48 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    szkoda Knicks.
    pisalem pare dni temu, ze Wschod bedzie wygladal pasjonujaco jesli chodzi o rozdanie 4/5/6/7…

    (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Mike Trudell podawał na TT, że Lakers mogą jeszcze zająć 5 miejsce przy bilansie 3-0 w pozostałych meczach do końca sezonu oraz 1-2 u Blazers (bardziej prawdopodobne) i Mavs (mniej prawdopodobne). W każdym razie, 6 miejsce to gra z Clippers w pierwszej rundzie, a to za duże ryzyko. Lepiej już zagrać w play-in.

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W zeszłym roku napisałem, że nie zdziwię się jeśli Heat dotrą do finałów, no i tak samo obstawiam w tym roku. Gdyby w PO grało się do jednego zwycięstwa, to tacy Nets mogliby ich rozstrzelać, ale myślę, że jak się Miami dostosuje, to każdego rozwalą. W każdym razie trzymam za nich kciuki, takich zespołów jest obecnie niewiele, GO HEAT!

    (40)
    • Array ( )

      Podpisuję się pod tym obiema rękami, za to pokochałem Boston kiedy grał tam Horford i rookie Tatum i dotarli do ECF i za to nie mogę nie doceniać Miami, bo to ten sam typ underdogów, których siła tkwi w kolektywie.
      Co do Bostonu jeszcze – rzeczywiście wydaję mi się, że Stevens nie do końca ogarnia w tym momencie szatnię. Póki największe talenty były pierwsze lata w lidze to było fajnie, tym bardziej że w szatni byli Crowder czy Horford, który dodawali zarówno dozę defensywy jak i spokoju na placu. Potem trochę skład się rozlazł. Co prawda nie można odmówić talentu Irvingowi czy Haywardowi, ale nagle się okazało że każdy chcę być liderem. Irving musi coś udowodnić światu i LeBronowi, Hayward po kontuzji musiał pokazać że znów jest tak samo dobry, w międzyczasie okazało się że Tatum i Brown rozkwitają dużo szybciej niż wszyscy sądzili, Horford wybrał widoki na mistrza teraz i hajs (co zesłało go do przedszkola OKC) i tak to się okazało że Boston stojący charakterem i zadziornością stracił całą zadziorność. Smart wciąż pozostaję sercem i duszą drużyny, ale im częściej próbuję brać drużynę na plecy i zdobywać potrzebne punkty tym gorzej – im ma więcej asyst a mniej FGA tym lepiej dla C’s, jak pokazują tegoroczne statystyki. Powinien skupić się na defensywie i byciu glue-guyem a nie scorerem. Kemba to nie lider drużyny, bo streetballowcy są liderami tylko sobie.
      To jest bardzo młody skład, któremu brakuję dojrzałości. Zarówno od strony graczy jak i trenera. I coraz bardziej martwię się czy będą mieli okazję dojrzeć w Bostonie.
      Odnosząc się do porównania – Ainge nie macha czekoladą, on macha bombonierką pełną pyszności, które może w końcu uda się zjeść, ale coraz częściej masz wrażenie że zaraz powypadają mu wszystkie czekoladki i zdziwiony zostanie z pudełkiem w ręce.

      (37)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Szczerze mówiąc patrząc na rozkłady jazdy tych 3 drużyn na zachodzie, to nie zdziwiłbym się, jakby Lakers i Mavs wszystko wygrali, a Blazers wszystko wtopili.

    (22)
    • Array ( )

      Te 3 ekipy, z którymi grają Blazers już nie bardzo mają o co walczyć.

      (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem czy się mogę zgodzić z tym, że Durant przesiedział sezon bez afer 😀 Ledwo co upubliczniono jego rasistowskie smsy, a już zapomnieliśmy? 😀

    (13)
    • Array ( )

      Zgadzam się. 2 razy w tym roku była afera – raz z Rappaportem, kilka tygodni temu znowu dał znać o swojej bipolarnej twitterowej osobowości, w jakiejś tam dyskusji GSW o to, kto był najlepszym team mate.

      No i nie “przeleciał” sezon, a w połowie “przesiedział”.

      Także guzik prawda.

      (13)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Blazers ma taki terminarz że zostaną wyprzedzeni nie ma bata..kurde mecze Nowego Jorku właściwe każdy są najlepsze w lidze, kto by to przewidział. Super , ta ekipa walczy jak lwy, kurde szkoda że przegrali ale i tak właściwie tylko w ich meczach cofamy się 20 lat wstecz…

    (11)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie no całe to play in jest fajne bo dochodowe i widowidkowe. Ale seria takie Phoenix co wygrywała cały sezon teraz ma dostać w nagrodę wkurwionych lal Albo gsw, z którymi z resztą właśnie dostało to śmiech na sali xd serio nie widzę sensu żeby żyłować sie w końcówce i trafić na Clippers

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajna analiza meczu i drużyn Boston – Miami. Od pewnego czasu zauważalne jest, że Heat wchodza w play off mode.
    Na Wschodzie tylko: 76ers, Nets, Bucks i Miami, reszta to tylko szrot.
    Panowie Knicksi walcza dzielnie ale brak im star power, bo Rondel jeszcze nim nie jest. I pytanie czy w ogóle będzie jak dostanie podwyżkę?
    Miami wygladają jak pitbulle, zagryzą każdego. Ładnie sa poskładani do kupy przez Spoelstrę i Rileya.

    Pytanie do Admina. Kto jest łatwiejszym rywalem dla Lakers w pierwszej rundzie? Jazz, Suns, czy ktoś z dwójki Nuggets-Clippers? Może mała analiza przed startem play offs?

    (6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Wg komentatorów GSW przegrało tylko raz kiedy Green nie miał TD i jest ogólnie najwyższy wskaźnik.
    Green prawie 97%
    Westbrook 75%

    (5)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    5. Lakers
    6. Dallas
    7. Portland
    Blazers maja najtrudniejszy terminarz. James ma grać, podobno, w najbliższym meczu wiec siła rzeczy jeziorowcom będzie ciut łatwiej

    (-2)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Niepopularna opinia:

    Nawet jak wszyscy będą zdrowi to Wes powinien grać w pierwszej 5 kosztem KCP lub ewentualnie Schroedera. Matthews jest lepszym obrońca od KCP i widać że wnosi więcej jak gra “pierwsze skrzypce”. Imo powinienem pełnić rolę Greena z zeszłego roku, a KCP bombić z ławki też jak w poprzednim PO. Oczywicie też zależy z kim LAL będzie grać, ale w większości spotkań myślę że to będzie optymalne rozwiązanie. Na początku średnio mnie przekonywał, ale pokazuje ostatnio po co został ściągnięty i w PO może być kluczowy.

    (8)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Panowie porównujecie 30 TD Greena do 182 Westbrooka? 😀 Szacun dla Greena, nie lubie, jednak szanuje za zespołowość i wpływ na team, ale chyba trochę za duża różnica, żeby porównywać.

    (7)
    • Array ( )

      To przypomnijmy jeszcze co swoimi TD wygrał Russ, a co Green.
      Tutaj akurat nie chodzi o ilość.

      (2)
    • Array ( )

      Musek, mecze wygrał a co niby grają ?
      Grajo mecze to mecze wygrywajo
      Jaki ty niekumaty

      (0)
    • Array ( )

      Liczba TD jest oczywiście ważna bo im większa próba tym więcej może się nie udać. Ja akurat zwróciłbym uwagę na inny czynnik. Ile razy Russel zdobywając T-D był najlepszy na boisku? Prawie zawsze, czasami ktoś z drużyny potrafił zagrać lepszy mecz typu Durant lub Beal. A gdy DG zdobywa T-D to bardzo często taki występ przechodzi bez echa bo Steph zdobędzie wtedy 50 pkt. Wcześniej jeszcze był Klay i Durant. Green jest świetnym zawodnikiem ale to porównanie jest troszeczkę nietrafione.

      (3)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako kibicowi Celtics, owszem, jest mi siebie żal – ale mogło być gorzej, mogłem być kibicem Wolves. Włodarzom tych pierwszych przynajmniej zależy na swoim klubie (tak zakładam), tylko zwyczajnie nie wychodzi – trudno, zdarza się. Ale to co robią w Minneapolis, ewidentnie pokazuje, że ludzie nią zarządzający, mają totalnie wyj..ane na swoją organizację. Do niedawna byli jednym z pewniaków do top3 w mega fajnie zapowiadającym sie drafcie, była super szansa na kolejny talent do już całkiem ciekawego składu, wystarczyło do tego chociaż spróbować zbudować mocną, doświadczoną ławkę i szykowałby się naprawdę niezły zespół. Tymczasem oni pozbawiają się jakiegokolwiek picku 1 rundy w tymże drafcie na rzecz Warriors… Jeśli robią komuś łaskę, utrzymując zespół w tej lidze, niech to miejsce po prostu oddadzą komuś, komu będzie na nim zależało, np. Seattle.

    (5)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakers nie zagrają z Clippers. Walka o 6 miejsce i gra rywalem zza między to im się nie opłaca. Albo będą na miejscu 5 w co nie wierzę albo będą grać w Play-in. Osobiście nie ździwie się jeżeli będą startować z miejsca 8. W pierwszej rundzie Utah, gdzie kontuzjowany nadal jest DM i też nie wiadomo kiedy wróci i w jakiej formie. A w ew. drugiej rundzie może być Denver, które też ma problemy kadrowe.

    (2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    “…Oklahoma City Thunder 106 Sacramento Kings 122
    Szkoda życia by o tym pisać….”
    Nawet skrótu nie dało się obejrzeć żeby ze dwa zdania skreślić?

    (-2)
    • Array ( )

      Najważniejsze jest LA. I to jak “LEBRON wróci to pozamiata”. I bla bla bla. Co to nie Lebron, jak tam nie Lebron. Itp itd. Tak jakby NBA to tylko Lebron był.

      (-1)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakers wygrali całymi 2 punktami po dogrywce, z klubem, który od lat był uważany za patologię Ligi. Wow. I to po 3pkt randoma, który w wynalazku pt. Play-in nawet nie powącha ręcznika. No WOW! klub tonący w czeluściach beznadzieji kontra “super team” łykający wszystkie spadki z wolnego rynku… Jest powod do dumy,?

    Co do Bostonu – nie rozumiem, jak wszyscy na świecie, włącznie z RP widzą, że od 2 gdzieś lat nie dzieje się dobrze w BOSTONIE i nikt tam nic z tym nie robi … Stevens stracił pomysły, Ainge postradal zmysły. Wszystkim ZIELONYM współczuję, bo jak Ainge jeszcze ze 2-3 sezony posiedzi na stołku, to z drużyny o mega potencjale walczącej swojego czasu w finałach konferencji….. Wyjdzie TANKOWIEC. (Brown i Tatum najpewniej niedługo dadzą nogę na wolny rynek, a ostanie im się jedynie Kemba – bo jego to nikt nigdzie nie będzie chciał)

    (-1)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Mecz Lakers – Knicks rzeczywiście świetny – zacięty, twardy, byłby godny nawet finałów, jedno z tych spotkań, w których oba zespoły zasłużyły na zwycięstwo, a o końcowym rozstrzygnięciu decyduje przypadkowa akcja (Matthews) i szczęśliwy rzut za trzy gracza, który w tym sezonie trafia raptem 27 % trójek. Jak Randle sprintem wracał po swoim wolnym, żeby przejąć Davisa pod własnym koszem – mistrzostwo świata. Można było zobaczyć, co znaczy obrona – mecz rzeczywiście w starym stylu . Davis i Randle podwajani niemiłosiernie, z tym, że Julius więcej widzi i przy podwojeniu lepiej potrafi znaleźć wolnego partnera. Knicks za bardzo polegali na izolacjach w końcówce, raz Randle, raz Rose, trochę przez twardą obronę Lakers – Bullock był ciasno pilnowany przez KCP i THT, trochę przez niemoc RJ-a, który nie trafiłby wczoraj w wodę stojąc na łódce;) 2/14 z gry i 0/7 za trzy, w tym pudła spod kosza i z otwartych trójek (z rzutów które oddawał normalnie zdobyłby pewnie ze 20 punktów, a wczoraj uzbierał ledwie 8) i Lakers mogli na nim schować Kuźmę w obronie. Thibbs niepotrzebnie go wpuścił w końcówce, Ntilikina bardzo dobrze sobie radził. Ozdobą spotkania dwójkowe akcje THT i McLemore’a 😉

    (1)
    • Array ( )

      O człowieku, nie bluźnij. Jakim psim swędem? Całym dwoma punktami z takimi tuzami jak Houston! Lakryce wyglądają jak prawdziwy team o aspiracjach mistrzowskich! I to wszystko bez swoich liderów (żeby nie było – w Lakierni nie ma czegoś takiego jak “load management”)! Drummond double-double, totalny game changer za darmo, no i ten Kuzma – prawie triple double – po to go właśnie mają! Przyszłość rysuje się w bardzo pozytywnych barwach! Lakers na mistrza! ?

      (-2)
    • Array ( )

      Olas, masz nudne życie jeśli masz czas tak tutaj spamować tymi dyrdymałami, daj se siana…

      (2)
    • Array ( )

      @slimgibon

      A teraz napisz coś o koszykówce. Nieważne czy pochlebnie, czy nie. Ale o koszykówce. Umiesz? ? Nie umiesz? To odpal kolejnego gibla i zamknij papę ✌️

      (-3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    5. Dallas
    6. Portland
    7. Lakers

    Dallas ma najłatwiejszy terminarz. 3-0
    Portland zepnie poślady, do tego Utah odstawia podstawowych zawodników, Suns o nic nie walczą, ewentualnie Denver pokusi się o dobrą grę, chociaż to ostatni mecz więc nie wiadomo, czy podstawa nie posiedzi na ławce przed PO. 2-1
    Lakers obecnie najsłabsi z tej trójki. Do formy muszą wrócić LBJ, Dennis, no i Davis (chociaż jego gra wygląda coraz lepiej). Grają z Indianą, która jest nieobliczalna. 2-1

    (3)
    • Array ( )

      f1
      Admin użył sformułowania, że na 1 miejsce nie mają szans. Trzymam się tego bo nie wiem, kto będzie wyżej przy równej liczbie wygranych.
      A gdy przegrają kolejne spotkanie, to nawet na wyrównanie nie mają szans, spaść też nie spadną (raczej, ale Clippers muszą wsio wygrać a oni wsio przegrać, podobny casus co z Jazz).

      (1)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiggins zagral niesamowity mecz. Pytanie czy jest w stanie grac wiecej takich meczow. Bo to dopiero jego drugie spotkanie w tym sezonie z 30 lub wiecej punktami.

    (1)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Gibson i Gasol w pod koszem to jak dom (nie)spokojnej starości 😀
    a Oladipo nie wróci, operacja wyeliminowała go do końca sezonu

    (-1)
  21. Array ( )
    Marian Paździoch syn Józefa 13 maja, 2021 at 13:27
    Odpowiedz

    Bo Boston zamiast zostawić dobrze grającego Terry Roziera a Gordon Hayward wymienić na klasowego centra to pozbyli się obu. Za to wzięli Kembę, który jest osłabieniem a nie wzmocnieniem zespołu. Pozbyli się graczy takich jak Horford, Baynes czy Theis a w zamian nie uzyskali nikogo wartego uwagi.

    (4)

Komentuj

Gwiazdy Basketu