centered image

Hostile environment, czyli firmowa niegościnność NBA

21

Był ciepły i słoneczny dzień, szósty kwietnia 1957. NBA daleko było do jej dzisiejszej popularności, ale w dni takie jak ten nie było problemu z wyprzedaniem wszystkich biletów. Wszak trwały finały NBA! Ekipa Boston Celtics, walcząc o swój pierwszy w historii tytuł, zjechała na mecz numer trzy do St. Louis, podjąć miejscowych Hawks. Jastrzębie również miały „luz” pod kopułą hali i ogromną nadzieję na pierwsze zwycięstwo w wielkim finale, toteż spotkanie zapowiadało się bardzo ostro. Ale nie tylko ze względów sportowych…

Musisz wiedzieć, Drogi Czytelniku, że Kiel Auditorium była w owym czasie najobrzydliwszym miejscem do gry w całej NBA, zwłaszcza dla czarnoskórych zawodników. Hawks nie bawili się w kurtuazję, całe miasto było wrogie. Czarnoskórzy zawodnicy, chcąc zjeść gdzieś posiłek, musieli zamawiać na wynos, bo nie wolno im było usiąść przy stoliku. Fani rzucali rasistowskie komentarze, a kiedy Celtowie byli tam w czasie sezonu, obrzucono ich jajkami. Przed meczem #3 Bob Cousy i Bill Sharman poinformowali Auerbacha, że kosze nie są na właściwej wysokości. Red od razu zgłosił to oficjelom.

Słysząc o podobnych pretensjach, Ben Kerner, właściciel klubu Hawks niemal nie padł, rażony apopleksją.  Był przekonany, że Red odstawia właśnie jedną ze swoich sztuczek. Wszedł na boisko i zaczął wydzierać się na Auerbacha, wykrzykując pod jego adresem różne obelgi i kwestionując uczciwość. Red odwrócił się na pięcie i czerwony ze złości zaczął iść w stronę ławki, ale Kerner nie dawał za wygraną i szedł krok za nim drąc mu się do ucha. W pewnym momencie Auerbach nie wytrzymał, odwrócił się i trzasnął go prosto w szczękę. Kerner padł jak długi, we własnej hali i na oczach swoich kibiców. Auerbach został odsunięty od spotkania za niesportowe zachowanie i obciążony grzywną 300 $.

Hawks wygrali to spotkanie różnicą dwóch punktów, obejmując prowadzenie 2-1, jednak reakcja Auerbacha dała Celtics dodatkowego kopa. Cała seria finałowa przeciągnęła się do siedmiu spotkań. Finałowy mecz Celtics wygrali 125-123 po dwóch dogrywkach. Prowadzenie zmieniało się w tamtym meczu 38 razy, 28 razy na tablicy widniał remis. Bill Russell zaliczył 19 pkt i 32 zbiórki, a Tom Heinsohn 27 punktów i 23 zbiórki. Tak Celtowie i Red zdobywali swój pierwszy tytuł.

Dziś tak naprawdę nie sposób rozstrzygnąć, czy tamte kosze faktycznie wisiały niżej niż ustawowe 3.05 i czy Kerner dostał po gębie bo mataczył, czy Auerbach po prostu chciał mu wyp…erswadować swoje racje. Nie da się jednak zaprzeczyć, że rozmaite próby dokuczania gościom mają w NBA długą tradycję. Już niemal na dekadę przed opisywanym powyżej finałem zdarzały się historie niczym z kreskówki. Grający dla Lakers w latach 1948-1956 olbrzym George Mikan, zgłosił kiedyś sędziemu, że nie może się skupić na grze, bo ktoś na trybunach nieustannie szyje do niego z wiatrówki. Dziś tego typu akcje już się nie zdarzają, co nie znaczy, że tradycja uprzykrzania życia gościom podupadła. Oto kilka przykładów, enjoy!

#Zimny prysznic

Dość świeża sprawa. Dokładnie dwa lata Stephen Curry błysnął w mediach takim komentarzem, przed meczem z Cavs w The Q:

Fajnie nam będzie wejść znów do tej szatni. Pewnie jeszcze pachnie szampanem…

To oczywiste nawiązanie do triumfu w finałach 2015, które zakończyły się właśnie na game 6 w Ohio. Nic dziwnego, że po tych słowach podniosło się larum. Ostateczny triumf za linią wroga to największa możliwa zniewaga. Być może dlatego ekipa Cleveland zadbała o to, żeby najświeższe wspomnienia z ich szatni nie były dla Warriors takie przyjemne. Będący „on fire” (53% z gry w czwartej odsłonie) Warriors, po zejściu z parkietu z konieczności chłodzili się pod lodowatym prysznicem.

Coś tu jest nie tak, niech ktoś zadzwoni po LeBrona! [Durant]

Zarówno Durant jak i Green, opuszczając szatnię, mieli na sobie po kilka warstw ciuchów dla rozgrzania. Temperatura w Cleveland wynosiła tamtego dnia -2 stopnie Celsjusza, ale Wojowników czekał lot do Chicago, gdzie było już -12…

#The city

Sytuacja z prysznicami to tylko taki „mały Miki”, jak mawiał Jerzy Dąbczak w filmie „Nie ma róży bez ognia” Trochę taki obozowy humor, no hard feelings, wszak wszystko było po meczu, nie przed. Wyobraźcie sobie jednak co dzieje się z psychiką gracza, gdy zdaje sobie sprawę, że nienawidzi go… całe miasto.

Fani Boston Celtics koczowali po kilka dni w kolejkach po bilety na mecze finałowe 1984

Gdy Lakers przylecieli do Bostonu 26 maja, na lotnisku Logana witały ich tłumy… kibiców Celtics. Zawodnicy z L.A przeszło godzinę czekali, aż ich bagaże wyjadą na lotniskową taśmę, a kiedy już to nastąpiło, okazało się, że torby są pootwierane.

Nic nie zginęło, ale komunikat był jasny. To Boston mówił nam, że nie będziemy się tu czuli dobrze… [Magic Johnson]

W drodze do autobusu Magic przedzierał się przez tłum zielonych koszulek, gdzie co chwila ktoś cedził przez zęby „Larry cię zniszczy!” albo „Boston was pożre!”. Gdy w końcu dotarł na swoje miejsce pomyślał, że to już chyba koniec wrażeń, ale z zamyślenia wyrwał go głos kierowcy, ubranego w… koszulkę Celtics „Możemy już ruszać do cholery?!”

Nawet zasłony w pokojach hotelowych mieliśmy zielone [Magic]

#Cramps

To z kolei finały 2014. Pamiętacie skurcze, które wyeliminowały LeBrona w końcówce game 1? Ich przyczyną była „awaria” klimatyzacji w hali SAS.

Nie grałem w takich warunkach odkąd opuściłem Wyspy Dziewicze, tam było naprawdę kiepsko… [Tim Duncan]

Dla mnie tam bez różnicy, jak w Europie. Tam prawie nigdy nie było klimy i się grało, normalna sprawa. [Tony Parker]

Z pewnością więcej razy grałem w karierze na takich halach, niż na klimatyzowanych, normalka [Manu]

No cóż, zdania podzielone, LeBron zdecydowanie za klimatyzacją:

Ciekawe jest jednak to, że pojawiła się plotka, że to Pop kazał wywalić klimę w hali. Podobnie jak w przypadku tych zawieszonych nieprzepisowo koszy w St. Louis, tak i tutaj nigdy nie dowiemy się prawdy. Myślicie, że Pop byłby do tego zdolny?

#Kibice

Też potrafią zaleźć za skórę, gdyby było inaczej, Orlando nie zastrzegłoby dla nich #6 pod sufitem. Wydarzeniem z ostatnich tygodni jest żądanie usunięcia fana (za komentarze pod adresem Klaya) z meczu w Milwaukee przez ekipę Wariors, hit the road, Jack!:

Parę dni przed wydarzeniami z Milwaukee, LeBrona starał się wyprowadzić z równowagi koleś, mający na sobie koszulkę z Aaronem Gordonem, obejmującym żonę i matkę Króla. Wjazdy tego typu kiedyś kończyły się inaczej, vide Vernon Maxwell, który dał po mordzie fanowi nazwiskiem Steve George. Zawodnik twierdzi, że fan drwił z tego, że żona V-Maxa poroniła, kibic że śmiał się z 5-punktowego dorobku Maxwella w meczu. Ciekaw jestem, co trzeba by było powiedzieć Kobe, po nim wszystko wydawało się spływać jak po kaczce. Gadasz? A gadaj, palancie…

Prostackie wyzwiska to jednak kibicowanie niskich lotów. Dużo lepsze są moim zdaniem różne „rozpraszacze” transparenty i inne pozytywnie zakręcone akcje (o tym to w ogóle można zrobić artykuł…). Znów na myśl przychodzą mi kibice Celtics z finałów 1984, którzy pozakładali na grzbiety prześcieradła. Nie chcieli udawać Ku-Klux Klanu, broń Boże! Przebrali się za „Duchy z przeszłości Lakers”, z czasów Billa Russella i spółki. Pomogło!:)

#Flu Game

Ikoniczny mecz, którego nie sposób byłoby tutaj nie wspomnieć. Czy Michael Jordan został przez kibiców Utah otruty pizzą, zamówioną do hotelowego pokoju, czy może (jak mówi inna hipoteza) po prostu zabalował i miał potwornego kaca?

Prawda, jak zwykle, leży pewnie gdzieś po środku. Trzymajcie się ciepło #GWBAfamilia!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

21 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli mowa o niegoscinnosci to zawsze będę pamiętał mecz celtics vs lakers, prawdopodobnie finały. Moment w którym Garnett wylatuje za faule a na hali leci piękne i głośne hit the road Jack, mina Garnetta bezcenna

    (14)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Przez ten kwiecisty język trzy razy czytałem #Zimny prysznic a i tak zrozumiałem dopiero po wstępie do kolejnej opowieści 😀

    Ale artykuł bardzo fajny 🙂 Wincyj!

    (5)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe BLC

      dwa lata temu padły słowa o szampanie. Sytuacja z prysznicami miała miejsce po ostatnim meczu tych ekip w obecnym sezonie. Faktycznie, mogłem lepiej wyedytować ten akapit, pzdr

      (46)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeszcze kolejna ciekawostka, którą opowiadał Magic również z czasów pojedynków z Bostonem. Przeważnie mecz wyjazdowy LA grało w Bostonie w zimie i w swojej szatni mieli pootwierane okienka na górze, których nie dało się zamknąć plus klima na maxa a w lecie podczas finałów wszystko pozamykane i włączone ogrzewanie. Kiedyś były filmiki jak w przerwie meczu polewają się wodą i leżą na podłodze bo taką saune mieli

    (22)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny aktykuł! Sytuacje tego typu zawsze dodawały i dodają pikanterii podczas spotkań NBA i nie tylko. Pozdro BLC😉

    (3)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Krzepa
    Odpowiedz

    Przypomniała mi się historia opowiedziana przez Steva Kerra w Open Court gdy rozmawiali na temat trash talk.
    Zawodnik SAS Kevin Willis miał 42 lata i dostał pytanie od fana siedzącego za ławką: „Hej Kevin jesteś singlem? Moja babcia mówi że trochę Ciebie lubi” xD

    (11)

Gwiazdy Basketu