Jordan Bell: wunderwaffe pod plandeką Warriors

20

Był 24 listopada. Chicago Bulls, kontynuując swe objazdowe tournee, zawitali do Bay Area. Trudno byłoby uznać ten wypad za udany, wszak Byki dopiero co zebrały baty od Phoenix, Lakers i Jazz, toteż po meczu z obrońcami tytułu nikt nie robił sobie żadnych większych nadziei, chociaż Warriors przystępowali do meczu mocno osłabieni, bez Duranta i Draymonda Greena. Coach Kerr, wykorzystując luki w składzie zagrał w pierwszej piątce Jordanem Bellem, rookie PF/C. Trzeba chłopaka sprawdzać, kiedy jak nie teraz. Poza tym, jak mówi coach Kerr, Jordan miał do wyrównania rachunki z Markkanenem, jeszcze z PAC-12.

Wynik był sprawą drugorzędną, chociaż i tak wygrali Warriors różnicą… 49 oczek. Jak wypadł Bell? Siedem punktów, 6 zbiórek, 6 bloków, 4 asysty, 2 przechwyty, 3/4 z gry a wszystko w 26 minut.

Jest jeszcze jeden smaczek. Zwróćcie uwagę jak w 1:30 Bell zalicza akcję 2+1. Po gwizdku wykonuje gest „Money” i mówi „3.5”. Three point five million dollars. Dokładnie za tyle sprzedali go… Bulls do GSW. Czy muszę dodawać, że to był pierwszy start w jego karierze? Wiem, że uwielbiacie takie historie!

#The offer

Warriors nie mieli picków w ostatnim drafcie. Nie znaczy to jednak, że nie zamierzali nikogo pozyskać. Bacznie obserwowali każdy wybór, niczym Sonny Weaver Jr. (Kevin Costner) w filmie Ostatni Gwizdek (widzieli? jak nie, to nadrobić! Zobaczcie jak wygląda draft od kuchni). W końcu, gdy w drugiej rundzie, z 38th pickiem (3 oczka niżej niż Draymond Green!) Chicago wybrali Jordana Bella, Bob Myers złapał za telefon i zaoferował kwotę 3.5 miliona, co zgodnie z przepisami stanowi maksymalną ofertę za odkupienie gracza w podobnej sytuacji.

Ekipa Warriors miała Bella na oku od dawna. Dokoptowanie rookie do tak przepełnionej talentem ekipy nie jest łatwe. Trudno o czas na boisku, niezbędny dla rozwoju młodego zawodnika. Niemniej, Myers i Kerr byli zgodni, że Jordan nie tylko jest idealnym zawodnikiem do uzupełnienia składu, ale też ma realne szanse stać się jednym z jego filarów w przyszłości. Pisaliśmy ostatnio jak na listę transferową trafił JaVale. Dodajcie sobie dwa do dwóch, w ostatnich 10 kolejkach Bell startował osiem razy, ostatnio, z Cavs, obok Greena i Duranta.

#Who is that guy?

Jordan Bell, PF/C, 206 cm, 101 kg, 22 lata. Skoczny, szybki i zwinny niczym geprard. Predyspozycje wręcz idealne do zaimplementowania go w system defensywy GSW, bazujący na przekazaniach krycia i pomocy. Nominalna pozycja ma dla coacha Kerra znaczenie drugorzędne, najważniejsze, żeby być wszechstronnym, bo to redukuje sytuacje mismatch. Bell ma wzrost (206 cm), zasięg (211) i jest szybki na nogach. Fenomenalne wyjście w górę po pierwszym kroku czyni go groźnym blokującym i daje nadzieje na wiele wygranych walk o zbiórkę, ale prawdziwa wartość dodana to u niego obrona obręczy. Wśród wszystkich zawodników NBA, którzy co mecz bronią minimum 3 takie rzuty, jedynie Porzingis obniża skuteczność rywali bardziej niż Bell. Dalej są Millsap, Embiid i Whiteside.

Nazwisko/ podkoszowe FGM-FGA / skuteczność

Kristaps Porzingis / 2.1-5.0/ 43.3%
Jordan Bell / 1.5-3.1 / 46.6%
Paul Millsap / 2.2-4.6 / 47.3%
Joel Embiid / 2.8-5.7 / 48.6%
Hassan Whiteside / 2.5-4.9 / 51%

#Entliczek-pentliczek, co zrobi Kerr?

Wystawienie rotacji z Bellem nie odbiera GSW nic z ich firmowej szybkości, w przeciwieństwie do sytuacji gdy na piątce grają Pachulia i McGee. W innym lineupie, Bell może być w obronie „Greenem drugiego składu”. Zresztą, takie porównania pojawiają się już od dawna:

Absolutnym filarem Warriors jest czwórka Curry-Thompson-Durant-Green. Ich uzupełnieniem z ławki Iguodala. Role poszczególnych zawodników zależą od tego, w jaki sposób są w stanie dopełnić grę wyżej wymienionych i tego, czym dysponuje rywal. Coraz częściej w nowych analizach pojawia się jednak teza, że z Bellem może otworzyć się jeszcze jedna możliwość. Frontcourt Durant-Green-Bell. Zobaczcie, jak wyglądają ratingi ofensywny i defensywny w przeliczeniu na sto posiadań w takich zestawieniach:

Wariant: offense / defense

GSW ogółem: 112 / 101
Green i Bell: 119 / 93
Green, Durant, Bell: 116 / 85 (!)

Dane są bardzo na świeżo, Green i Bell rozegrali do tej pory jedynie 70 wspólnych minut (152 posiadania), a w triumwiracie z Durantem jedynie 26 (55 posiadań) więc to swego rodzaju symulacja.

#Najlepszą obroną jest atak

Możemy przyrównać Bella do Greena w obronie i jest to dla niego porównanie wielce nobilitujące, wszak mowa o graczu kalibru DPOY, mogącym z powodzeniem bronić rywali na pozycjach 2-5, jednak w ataku nie jest już tak różowo, co nie znaczy, że jest źle. Owszem, Bell nie dysponuje trójką, póki co oddał 1 taki rzut w karierze (niecelny), niemniej jego predyspozycje pozwalają wpasować się w styl gry strzelców, którymi jest otoczony. W dodatku jego podkoszowa skuteczność to 75%, co robi wrażenie, zwłaszcza że aż 80% jego rzutów pada właśnie spod samej obręczy. Ozdobą meczów Warriors są zwłaszcza alleye, które ochoczo narzucają mu koledzy…

Niemniej, zdarza się, że za takie zagrania dostaje mu się po uszach, jak w wyjazdowym meczu z Dallas, gdy sam sobie narzucił dunk o tablicę, niespełna 3 minuty przed końcową syreną, przy blowoutowym wyniku.

Nie sądzę, że któryś z ich weteranów zrobiłby coś takiego [Rick Carlisle]

Steve Kerr zaprezentował ambiwalentne podejście:

W zasadzie podoba mi się to, co powiedział Draymond, „jeśli masz szansę na taki wsad, zrób to, przecież dopiero pokazujesz swoje możliwości w lidze, wyrabiasz nazwisko”. Niemniej, jestem daleki od zachęcania do takich sytuacji, nie chodzi nam nigdy o upokorzenie rywali. Oni grali u siebie, przegrywali wysoko, my też wiemy jak to jest dostać baty, zawsze zależy nam na odnoszeniu się do rywala z szacunkiem.

BTW, jeśli interesuje Was kilka innych niepisanych zasad z parkietów NBA, polecam wpis:

/niepisane-zasady-rzadzace-swiatem-NBA/

Wracając do Bella, sztab Warriors wciąż go testuje. Szkoleniowcy wojowników wymagają od swych wysokich przytomnego odgrywania piłki na high post, szukania wzrokiem kolegów, wykorzystywania tworzących się przewag i ścinania pod kosz po oddaniu piłki. Jeśli Bell udowodni, że potrafi to wszystko, zdecydowanie podniesie swoją wartość. GSW mają ten luksus, że mogą pozwolić sobie na formowanie młodego pod z góry przyjęte założenia. Czy będzie on kolejnym klejnotem w koronie mistrzów? Pożyjemy, zobaczymy.

[BLC]

Ostatnie Wpisy

20 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak dla mnie to steal na poziomie Kuzmy. Ten chłopak ma papiery na granie i na świetną karierę. Potrzeba tylko czasu i cierpliwości bo uczyć to w tym GSW ma się od kogo. Dziwne, że nikt go nie wyjął ze wcześniejszym pickiem. Brawo dla scoutów GSW. Pomimo tego, że mają swoisty Dream Team to myślą o przyszłości. Tak się buduje dynastię.

    (83)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Rozumiem pominąć kogoś w drafcie, rozumiem zrobić jakos deal, który okaże się niewypałem, ale jak można JAKIEGOKOLWIEK zawodnika oddać za hajs?! I to za niecałe 4 miliony dolarów co w obecnej NBA to grosze. Na co oni tam w Chicago mogli wydać te pieniądze? Chyba tylko na premię dla siebie.
    Dlatego nie ma co płakać, że Warriors to Dream Team i liga jest nudna. Takim właśnie podejściem, że liczą się aspekty sportowe a nie hajs zbudowali swoją dynastie i życzę im za to kolejnych pierścieni.

    (71)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Niech jeszcze trochę wrzuci mięsa to będzie fajny niski defensywny center jak Ben Wallace.
    Swoją drogą lubię defensywnych graczy i zastanawiam się kto może z młodych zawodników być w przyszłości DPOY? Może Jordan Bell właśnie? Przychodzi mi do głowy jeszcze Marcus Smart i Kris Dunn to byłoby coś rozgrywający defensor roku. Może Taurean Prince, Wade Baldwin IV, Marquise Chriss też ma warunki, Josh Jackson, Justise Winslow, Bam Adebayo.

    (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądam prawie wszystkie mecze Warriors i Bell wygląda bardzo obiecująco. W obronie znakomity, w ataku tak jak MgGee polega głównie na alley-oop-ah, ale w przeciwieństwie do Pachulii i McGee ma znacznie lepszą kordynację i panowanie na ciałem. Ponadto wpasował się do systemu GSW. No i uczy się od najlepszych. Coach Kerr wystawia go w każdym meczu od początku sezonu i wydaje mi się, że może to mieć ogromne znaczenie w Playoofs, kiedy będzie można odciążyć pierwszy skład bez strat. Jeśli głowa nie zawiedzie zapowiada się znakomity grajek.

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Chicago mają wielu wysokich..niestety to się zemściło ale gdy by trafił do Bulls to pewno nie zagrał by minuty..a tak ma kupę szczęścia że są ludzie którzy widzą więcej niż Fultza i Jacksona czyli na razie największe pomyłki tego SUPER DRAFTU…Tatum -1..Mitchtell i Kuzma -2, Lonzo Ball – 4…i całą reszta fajnych zawodników..Simmons to inny draft i facet z takim brakami że jak go czasem oglądam to nie mogę uwierzyć że to taki talent – pewno wygra bo ma fajne statystyki ale nie oddał bym na niego głosu

    (2)
    • Array ( )

      simmons to sie akurat nadaje, smieszny jest, jedyne co potrafi to wjazd pod kosz i tyle. zero rzutu, juz nawet obroncy go odpuszczaja bo i po co takiego impotenta z dystansu kryc…

      (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak Jackson to pomyłka draftu, to ty nie oglądasz w ogóle meczów, a fanem jesteś od miesiąca. Do tego jak możesz oceniać Fultza skoro ma kontuzję?

    (13)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Sprewell, a ile podatku od luksusu musi zapłacić GSW? Zdecydowanie więcej niż większość drużyn, których po prostu na to nie stać.

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Można mieć swoje powody, by ich nie lubić, ale naprawdę rozwala mnie to, jak bardzo zarząd GSW chce karmić swojego potwora, którego udało im się stworzyć. Mają pewne skazy, jak to słynne 73-9 i 3-1 bez mistrzostwa, podpisanie Duranta, ale patrząc na to, jak są zarządzani – to można tylko klaskać.
    Nie muszą wygrać każdego tytułu i jakieś potknięcia pewnie im się będą zdarzać, to w końcu NBA. Natomiast wyjmą jeszcze jakieś mistrzostwa, ktoś w to wątpi w ogóle? Najczęściej, gdy jest się na szczycie, to ktoś lubi usiąść na tyłku i się nacieszyć. A tu? W przód. Zmieniamy, reagujemy.

    A co do Bella, kurcze, trafić do takiego zespołu i już na starcie mieć szansę na mistrzostwo – fajna historia, trochę uśmiech losu, ale swoje przecież wypracował. I pomyślcie, że jeśli wygra to sportowo będzie spełniony, inaczej, nie będzie sam sobie nakładał presji, że jest bez pierścienia. Mistrzostwo, kasa, będzie mógł grać dla przyjemności i na luzie. Jeśli będzie dobry, a będzie – to chyba wygranie życia.

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    może jakiś art o Franku Ntilikinie?
    podoba mi się jak nie forsuje rzutów, podejmuje dobre decyzje z piłką no i ten defense 🙂

    (1)