fbpx

Magic Johnson: jak trafił do Lakers?

12

Po ciepłym przyjęciu artykułu o Michaelu Jordanie postanowiłem opisać historię Magica, którego cenię równie wysoko jak “His Airness”.

Pierwiastek chaosu, przeznaczenie, “ktoś na górze” czy po prostu najzwyklejszy w świecie przypadek – bez względu na to, jaką nazwę zastosujemy, prawdą jest, że rządzi on naszym życiem w sposób większy niż możemy przypuszczać. Na przykładzie NBA widać to doskonale. Być może właśnie w tym sezonie, który teraz śledzisz na łamach GWBA i innych branżowych portali, Twój ulubiony klub, oddając innemu swój pick za jakiegoś zawodnika, sprawi, że jakiś młody chłopak za dwa, a może trzy lata zamiast np. w Nowym Yorku czy Illinois zagra w Oregonie? Ten chłopak jest dziś bezimienny, może jest to ktoś z NCAA, utalentowany licealista lub europejski talent? Tego nie wie nikt, nawet on sam. Czy w przyszłości stanie się legendą NBA? Być może. Możliwe, że za 15-20 lat to o nim będę pisał taki artykuł.

Los Angeles Lakers lat osiemdziesiątych, czy, jak wolą fani, oryginalni “Showtime Lakers” z powodzeniem mogą konkurować z jakimkolwiek innym składem o miano najlepszej drużyny w dziejach NBA. Jednym z ich największych atutów był wtedy bez wątpienia Earvin Magic Johnson, jedna z największych sportowych legend w dziejach. Dziś nikt z nas nie wyobraża sobie historii Lakers bez niego, więc myślę, że warto przypomnieć jak znalazł się w tej drużynie. Niewiele bowiem brakowało, by ten niesamowity gracz założył zupełnie inny trykot… jak wtedy wyglądałaby dzisiejsza historia NBA?

Lata siedemdziesiąte były bardzo niespokojnym okresem w dziejach Stanów Zjednoczonych. Wojna w Wietnamie, drugi kryzys naftowy, afera Watergate… to tylko niektóre z licznych wydarzeń zaprzątających głowy Amerykanów w tamtym okresie. Niezwykle burzliwe lata siedemdziesiąte były okresem rewolucyjnych zmian, które dotknęły również świat sportu. Fuzja NBA i ABA w 1976 czy wprowadzenie linii rzutów za trzy w 1979 idealnie oddają ducha tamtej epoki. Świat szykował się na lata osiemdziesiąte i zupełnie nową jakość życia i rozrywki.

Kibice sportowi, zwłaszcza koszykarscy, z wyczekiwaniem śledzili wszelkie doniesienia na temat draftu 1979, z powodu wielu młodych talentów w jego szeregach. Finał NCAA, pomiędzy Michigan State i Indiana State, do dziś będący rekordowym pod względem oglądalności spotkaniem uniwersyteckiej koszykówki, tylko podgrzał te oczekiwania. Naprzeciw siebie stanęli bowiem dwaj legendarni rywale: Larry Bird i Magic Johnson.

Co ciekawe, pojedynek, w którym górą byli chłopcy z Michigan prowadzeni przez Magica, był korespondencyjną potyczką między odwiecznie zwaśnionymi klubami Lakers i Celtics. Dzięki geniuszowi Reda Auerbacha i jego zdolnościom managerskim Celtowie nabyli prawa do Birda już rok wcześniej, wybierając go z numerem szóstym draftu 1978. Larry w NBA zadebiutował jednak dopiero 12.10.1979, już po pamiętnym finale NCAA.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

12 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe D.Roseeee
    Odpowiedz

    Wtedy by Jordana nie było w Bulls. Zespół z Johnsonem nie grał by tak słabo, żeby wybierać z drugim numerem draftu. Nawet jeśli to nie wybrali by pewnie Jordana tylko jakiegoś wysokiego dla Magica. Chyba, że jakimś cudem wybrano by Jordana to by miał słabszy rozwój według mnie. Nie był by liderem od początku.

    Dobrze się stało jak się stało 🙂

    (14)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Hej, możecie sprecyzować jak to możliwe, że Celtowie posiedli prawa do Birda, jeszcze w czasie gdy grał on w college’u? Teraz chyba nie pozwalają na to przepisy, a młody zawodnik który zatrudni agenta i stanie do draftu automatycznie traci prawa do zabawy w NCAA?

    (9)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    @up: to była decyzja Birda, na którą pozwalały przepisy. Klub mógł utrzymać prawa do wyboru przez rok. Zwróć jednak uwagę, że nikt nie połasił się na gościa, który trzepał w NCAA 30 ppg, 3.9 apg i 11.5 rpg w tamtym sezonie i że uchował się on aż do szóstego miejsca. To własnie była strategia Auerbacha, żeby ogłosić, że Bird będzie chciał pozostać w NCAA przez kolejny rok, jednocześnie dając do wiadomości przed draftem, że zawodnik jest z nimi po słowie. inni stwierdzili, że nie będą czekać rok na swój pick i wybrali dostępnych. Z zawodników wybranych wtedy przed Birdem jest tylko jeden All-Star, pierścienie zdobyło dwóch, z czego jeden z Lakersami Magica, drugi z Celtami Birda (Thompson i Robey).

    (29)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Kobe wybrany przez Charlotte Hornets oddany do Lakers m.in. Za solidnego centra Vlade Divaca. Pewnie Hornets w składzie z Black Mambą, Mourning I Larry Johnson sporo by namieszali w NBA.

    (5)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mymom
    Odpowiedz

    Ganialny art, dzięki BLC, ileż to się już człowiek dowiedział o historii NBA z Twoich artykułów. Powinieneś otworzyć kanał na YT: “Historia NBA z BLC, nauka i zabawa” :p

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawa historia jest również z Timem. Mało brakowało a Duncan grałby u Celtów którzy już kilka razy “przegrali” draft ze Spurs 🙂

    (1)

Gwiazdy Basketu