Nasz polski Dream Team: gdzie znajdują się obecnie

31

Srebro mistrzostw świata do lat 17 w niemieckim Hamburgu. Największy sukces ostatnich lat w polskiej koszykówce. Światełko w tunelu dla podupadającej polskiej koszykówki. Szansa na kolejnego, czwartego, Polaka w NBA. Szansa na to, że powszechnie znany i szanowany na GWBA Marcin Gortat będzie miał za oceanem towarzystwo.

Srebrny medal reprezentantów Polski, którzy dopiero w finałowym meczu ulegli reprezentacji USA rezultatem 80:111. Bilans z całego turnieju wyniósł 7-1. W całym turnieju młodzi polscy koszykarze zrobili furorę deklasując reprezentację Niemiec 79:33 oraz Serbię 100:70. Dopiero Amerykanie z bandą przyszłych zawodników NBA pokonali biało-czerwonych.

Z tamtego składu USA do ligi NBA trafiło jedenastu z dwunastki zawodników (!) a Bradley Beal czy Andre Drummond to nazwiska aż za dobrze znane czytelnikom naszego portalu. Jednak wróćmy do Polaków. Koncertowa gra, choć nie dała złotego krążka, sprawiła, że w najlepszej piątce turnieju znaleźli się:

  • drugi najlepiej punktujący imprezy Mateusz Ponitka
  • drugi w klasyfikacji zbierających i trzeci wśród blokujących Przemek Karnowski

Pytanie brzmi, dlaczego żaden z chłopaków, których za chwilę przedstawię, nawet nie liznął najlepszej ligi świata?

Mateusz Ponitka

  • wiek: 24 lata
  • pozycja: rzucający obrońca
  • wzrost: 197 cm
  • klub: Iberostar Teneryfa (Hiszpania)
  • średnie na mecz z Hamburga: 19/3.9/2.4

Chłopak z którym wiązano największe nadzieje. MVP Basketball Without Borders z 2010 roku. MVP Adidas EuroCamp w Treviso. Uczestnik  Nike Hoop Summit z 2011 roku, gdzie był najlepszym strzelcem (17 ppg) drużyny Reszty Świata -> zwróćcie uwagę na „naturalność” zawodników przy prezentacji, Mateusz od (7:45)

Wydawać by się mogło, że chłopak ma szansę na spełnienie marzeń o NBA. Swego czasu miał okazję trenować z samym Jamesem Hardenem, pamiętacie?

/ponitka-o-treningach-z-jamesem-hardenem/

Po występach w okolicznych turniejach i obozach szkoleniowych skauci wypowiadali się o nim pochlebnie:

  • ” świetny w tranzycji (pozdro dla kumatych)”
  • „potrafi dzielić się piłką, nie forsuje rzutów”
  • „solidny atleta”

Jednak jak wszyscy wiemy Ponitka nie trafił do NBA. Wojaże za oceanem ani świetne wejście do PLK (13,6 ppg 4,6 rpg) nie dały upragnionego wyboru w drafcie, czy przebicia się przez Ligę Letnią. Przechodził testy w Phoenix, Utah, Dallas i Orlando, w lidze letniej grał dla Denver, ale nie przekonał do siebie włodarzy wyżej wymienionych klubów. Powodów jest kilka. Jak zauważyli skauci:

  • „największa słabość – brak powtarzalności w rzutach z dystansu”
  • „nie pokryje graczy obwodowych ze względu na braki szybkościowe oraz brak fundamentów defensywy na tym etapie kariery”
  • „problemy z kreowaniem sytuacji po akcjach inside-out czy crossoverach”

O ile drugi i trzeci powód nie są aż tak widoczne podczas gry w Europie, to słaby rzut za trzy już tak. Ponitka w lidze ACB trafia jedynie 27(!) procent rzutów za trzy, co średnio daje mu 0,4 trójki na mecz. Jak wszyscy wiemy linia rzutów za trzy w Europie jest prawie pół metra bliżej niż w NBA. Mamę oszukasz, Vlade Divaca oszukasz, ale linii nie oszukasz.

Niestety, w dzisiejszej NBA nie ma miejsca dla obwodowego bez rzutu, no chyba że mierzy 208 centymetrów wzrostu i kozłuje jak sam szatan… Tak więc Ponitka, z sukcesami, kontynuuje karierę w Europie. W zeszłym sezonie o Mateusza pytały Żalgiris i Baskonia, a także rzekomo Valencia. Także spokojnie, jeszcze nie raz o chłopaku usłyszymy.

Przemysław Karnowski

  • wiek: 24 lata
  • pozycja: center
  • wzrost: 216 cm
  • klub: Baloncesto Fuenlabrada (Hiszpania)
  • średnie turniejowe z Hamburga: 14.5/11/2.5

Mój ulubiony gracz z tamtej ekipy. Wielki, silny, dobrze zbierający. Potrafiący rozrzucać piłkę do kolegów z drużyny. W razie potrzeby rzuci trójkę, która da Twojej drużynie dogrywkę (akcja od 1:18)

O! Taki był kiedyś Przemek Karnowski. Jeden z topowych prospektów wśród europejskich centrów. Chciała go Barcelona, ale nie byli na tyle konkretni, żeby przekonać Przemka i jego rodziców do przeprowadzki do Katalonii. Chciała go California, ale wybrał Gonzagę. Wydawać by się mogło, że był to rozsądny krok. W ostatnich latach z tej uczelni do NBA dostało się kilku big manów vide Zach Collins czy rok wcześniej Domantas Sabonis.

Lata mijały, a Karnowski z NCAA uczynił swoją przystań: pięć lat, 152 rozegrane mecze,  137 wygranych. Rekordzista Gonzagi pod względem rozegranych meczów. Rekordzista NCAA pod względem odniesionych zwycięstw. Laureat nagrody Kareema Abdula Jabbara dla najlepszego centra ligii NCAA w 2017 roku. Te wszystkie sukcesy, wspaniała przygoda w ostatnim sezonie zwieńczona wielkim finałem, przegranym z North Carolina, powrót po okropnej kontuzji, która mogła skończyć jego sportową przygodę. Wiele razy jego historię opisywała amerykańska prasa m.in. USA Today. Historia jak z amerykańskiego filmu. Jednak mimo wszystko bez happy endu. Co poszło nie tak?

Po pierwsze brak dynamiki, zaledwie 5.8 zbiórki oraz 1 blok na mecz w ostatnim sezonie nie świadczą dobrze o facecie, który patrząc gabaryt był jak dziadek do orzechów na tle fistaszków. A jednak, nasz wielkolud niezbyt dobrze odnajdywał się w tłoku podkoszowym przez co nie wykorzystywał parametrów fizycznych.  Wiecie, problem zaczyna się, gdy twoim przeciwnikiem nie jest jakiś anonimowy Philipp Hartwich, którego przepchniesz bez większych problemów, a Andre Drummond.

Opinie względem Karnowskiego z biegiem czasu zmieniały się również wśród amerykańskich skautów. Start miał bardzo przychylny, niemal przesadnie:

  • „Wysoki, duże ręce, potencjał na NBA”
  • ” Kto jest lepszy, Karnowski czy Steven Adams? Karnowski jest bardziej utalentowany, oszlifowany i gotowy do rozwoju”
  • „solidny zbierający”

A następnie:

  • „Problemy z obroną szybszych przeciwników”
  • ” Przeciętny blokujący”
  • „Łatwo zbiera faule”
  • „Musi poprawić kondycję i atletyzm”

Od siebie dodam: brak rzutu za trzy, kiepska skuteczność z półdystansu, brak cech rim protectora, wolne nogi w defensywie. Jak mówię, przez długie lata byłem fanem Przemka. Minusowałem na GWBA każdy komentarz, który sugerował, że jego miejsce jest w PLK a nie NBA. Dziś biję się w pierś.

Ostatnie tygodnie są dla kariery Karnowskiego wręcz katastrofalne. Od kilku meczów nie łapie się do składu meczowego. Tak, dobrze przeczytaliście. Tu nie o chodzi o to, że gra słabo, czy mało. On nie gra w ogóle. Kontuzja kciuka, która wykluczyła go na kilka tygodni z gry, najpierw odebrała mu miejsce w składzie Andory. Teraz w równie przeciętnej Fuenlabradzie nie gra w ogóle.

I na tym etapie Przemek musi zadać sobie pytanie, czy to tylko wina pecha czy jego postawy. Wiele lat spędził w USA, gdzie doprawdy można wyżyłować zawodnika. Nie wiem czy w Gonzadze podeszli do tego z przymrużeniem oka czy też Przemo w tej kwestii nie jest prymusem. W tym roku Przemek skończy 25 lat. Jeśli chce coś osiągnąć w zawodowej koszykówce, musi poprawić wiele aspektów.

Tomasz Gielo

  • wiek: 25 lata
  • pozycja: silny skrzydłowy
  • wzrost: 206 cm
  • klub: Joventut Badalona (Hiszpania)
  • średnie na mecz z Hamburga: 13.8/6.6/2.4

Tomek chyba nigdy nie był rozważany jako chłopak, który może przebić się do NBA. Choć nasz polski Dirk Nowitzki numery w Hamburgu kręcił niezłe, a w starciu z USA był najlepszych strzelcem (21 punktów) naszych, statusu gwiazdy koszykówki nikt mu nie na głowę nie nakładał.

Również college, w którym Gielo zaczął amerykańską przygodę nie jest, oględnie mówiąc, topowym miejscem dla prospektów. Liberty Flames w swojej historii była przystankiem do NBA dla zaledwie trzech graczy:

  • Julius Nwosu w barwach San Antonio Spurs rozegrał w sumie 25 spotkań w sezonie 1994/95
  • Peter Aluma w sezonie 1998/99 spędził na parkiecie 5 minut w barwach Sacramento Kings
  • Seth Curry owszem, ma szansę na poważniejszą karierę ale po pierwszym udanym sezonie w barwach Flames opuścił ich na rzecz snobistycznego i świetnego koszykarsko Duke.

Mobilny stretch four

Tak więc już sam wybór uczelni nie wróżył przyszłości w NBA. W sumie Gielo spędził 4 sezony w Flames, z czego w ostatnim z powodu kontuzji rozegrał zaledwie 7 meczów. Dzięki temu mógł rozegrać jeszcze jeden sezon w NCAA, jednak nie w barwach Liberty, a Ole Miss. Ostatni rok przyniósł Tomkowi średnie 9.9 ppg 4.6 rpg 39% z gry i 35% za trzy. Jak łatwo się domyślić, ani przeciętna kariera w NCAA, ani treningi przed draftem u Lakers i Sixers nie dały mu wielu szans. W summer league reprezentował 76ers, w dwóch meczach zagrał dwanaście minut, zaliczył 11% z gry.

Całe szczęście, na NBA świat się nie kończy, Gielo kontynuje karierę w hiszpańskim Joventucie. Niegdyś pod wodzą Obradovica zwyciężali w Eurolidze, teraz pod wodzą Carlesa Durána Ortegi walczą o swój byt w ACB. Rola Tomka w badalońskiej układance wzrasta, a przyszłość daje nadzieję, że nasz polski stretch four zbuduje sobie renomę w Europie.

Michał Michalak

  • wiek: 24 lata
  • pozycja: rzucający obrońca
  • wzrost: 196 cm
  • klub: Tecnyconta Saragossa (Hiszpania)
  • średnie na mecz z Hamburga: 13/4.6/2.1

W Hamburgu nasz 4 strzelec. W starciu z USA rzucił 3 punkty (najmniej w turnieju). Podobnie jak Gielo był ważną częścią kadry, ale nie na tyle, żeby marzyć o NBA. Taki to już los obwodowych z Europy, musisz być supergwiazdą na swoim podwórku by w ogóle marzyć o najlepszej lidze świata. Zamiast tego Michalak mozolnie budował swoją pozycję w Polsce: 5 sezonów w PLK, 5 klubów. Coroczna poprawa statystyk i warsztatu. Wreszcie po udanym sezonie w Turowie szansa na dokończenie rozgrywek we Włoszech w barwach walczących o play-off Germani Basket Brescia.

Niestety misja pod tytułem „pierwsza ósemka” się nie udała i tak się skończyła włoska przygoda Michalaka. Jednak ten jedyny we Włoszech mecz był na tyle udany, że Michał po sezonie podpisał kontrakt z Saragossą. Na razie jest tak sobie. Tecnyconta jest na ostatnim bezpiecznym miejscu, a Michalak notuje średnio 4.4 ppg w ciągu 11 minut. Pozostaje życzyć szczęścia i poprawy wyników.

Piotr Niedźwiedzki

  • wiek: 24 lata
  • pozycja: środkowy
  • wzrost: 211 cm
  • klub: Siarka Tarnobrzeg (I liga)
  • średnie na mecz z Hamburga: 7.1/4.4/0.4

Przed laty wielki talent. Uczestnik superfinału EYBL (European Youth Basketball League) w 2007. Uczestnik obozu NBA Basketball Without Borders w Barcelonie w 2010 roku. Z USA rzucił 10 punktów. Wielka kariera stała otworem, ale nie wszystko potoczyło się po jego myśli. Wielki rozwój koszykarski nie nastąpił. Dodatkowo w 2014 roku u zawodnika wykryto poważne problemy z sercem. Na szczęście Piotrkowi udało się przezwyciężyć trudności zdrowotne i wrócić do zawodowego sportu. Co prawda przygodę musiał zaczynać niemal od początku, a dokładniej mówiąc o drugoligowego Górnika Wałbrzych, ale można założyć, że sam powrót do koszykówki był dla niego wielkim osiągnięciem. Obecnie Niedźwiedzki stara się odbudować w barwach pierwszoligowej Siarki i pozostaje życzyć mu powodzenia.

Grzegorz Grochowski

  • wiek: 25 lata
  • pozycja: rozgrywający
  • wzrost: 180 cm
  • klub: Miasto Szkła Krosno
  • średnie na mecz z Hamburga: 4/2.4/4.4

Nasz playmaker z Hamburga. Jak widać średnich powalających nie kręcił, ale zdołał dojść z drużyną do wielkiego finału. Przez cały turniej częściej podawał niż rzucał, a w decydujących meczach nie był motorem napędowym Polaków. Również teraz w naszej szarej, ligowej rzeczywistości nie wyróżnia się zbytnio. Zaledwie 3.7 ppg i 3.3 asg w prawie 20 minut. Biorąc pod uwagę, że Krosno zajęło dopiero 15 (trzecie od końca) miejsce to te statystyki nie budzą podziwu. Ale przez większość sezonu Grochowski nie musiał się martwić o utrzymanie, gdyż w naszej wspaniałej lidze nikt nie spada. Takie nasze NBA nad Wisłą, hehe.

Filip Matczak

  • wiek: 24 lata
  • pozycja: rzucający obrońca
  • wzrost: 187 cm
  • klub: Stelmet Zielona Góra
  • średnie na mecz z Hamburga: 5.5/2.5/1.2

Furory w Niemczech nie zrobił, choć ostatni mecz turnieju okrasił 14 punktami. Solidny ligowiec, który swoją pozycję budował w Asseco Gdynia. Trzy i pół sezonu postępów w Gdyni sprawiły, że Filip wrócił na stare śmieci do Zielonej Góry.

Choć przez długi czas mogło się wydawać, że powrót do macierzy nie wyjdzie mu na dobre, ostatnio zaczyna odgrywać coraz większą rolę u szanowanego u nas w kraju Andreja Urlepa. Jak widać lekcję w słonecznym patrolu w Gdyni nie poszły na marne.

Daniel Szymkiewicz

  • wiek: 23 lata
  • pozycja: rozgrywający
  • wzrost: 193 cm
  • klub: Rosa Radom
  • średnie na mecz z Hamburga: 4.2/1.2/1

Najmłodszy z naszej ówczesnej reprezentacji. Niespełna szesnastoletni Szymkiewicz nieźle sobie radził w okrojonym czasie gry. Teraz po prawie ośmiu latach można stwierdzić, że Daniel nie poczynił ogromnego skoku jakościowego. W solidnej, ale nie walczącej o medale, Rosie Szymkiewicz gra(ł) około 20 minut notując średnio 6.5 ppg i 3 asysty. Biorąc po uwagę, że są to słabsze średnie niż rok temu to Szymkiewicz w te wakacje musi wziąć się ostro do roboty. Tym bardziej, że niedawno dołączył do „elitarnego” grona reprezentantów Polski. A żeby grać z orzełkiem na piersi trzeba prezentować coś więcej na parkiecie.

Jakub Koelner

  • wiek: 24 lata
  • pozycja: rzucający obrońca
  • wzrost: 183 cm
  • klub: Turów Zgorzelec
  • średnie na mecz z Hamburga: 1.3/0.3/0.4

Nie zagrał na inaugurację, potem już zaliczył wszystkie mecze. W całym turnieju na parkiecie spędził 34 minut, rzucił 9 punktów. Jak można się domyślać nie odgrywał znaczącej roli w polskiej układance. Po dobrym zeszłym sezonie w barwach pierwszoligowej Jamalex Polonii Leszno wrócił do PLK, a dokładniej do Turowa. Powrót nie okazał się spektakularny. Średnio 2.4 pkt w 18 meczach, spędzając na parkiecie po 7 minut na mecz. Ale zawsze jest to jakiś punkt odniesienia do poprawy.

Łukasz Bonarek

  • wiek: 24 lata
  • pozycja: niski skrzydłowy
  • wzrost: 201 cm
  • klub: ostatnio Czarni Słupsk
  • średnie na mecz z Hamburga: 0.7/1.5/0.2

Kolejny z role playerów naszej młodej kadry. W meczach o medale nie grał. W czasie całego turniej spędził na parkiecie 18 minut, zdobył 4 punkty. Od kilku lat próbuje znaleźć sobie miejsce w PLK. Ostatnio niezbyt udanie, gdyż jego ostatni klub Czarni Słupsk, zbankrutował i wycofał drużynę z rozgrywek. Wcześniej nie imponował grą notując średnio 3.9 ppg oraz 3.2 rpg w 18 minut.

Paweł Śpica

  • wiek: 24 lata
  • pozycja: niski skrzydłowy
  • wzrost: 190 cm
  • klub: Enea Astoria Bydgoszcz (I liga)
  • średnie na mecz z Hamburga: 0.8/0.3/0.5

Z racji niewielkiego jak na skrzydłowego wzrostu, wielkiej kariery zrobić nie mógł. Podczas turnieju był częściej widzem niż aktorem. Na szczęście kiepskie warunki nie przeszkadzają w grze w Bydgoszczy. Średnio 13 punktów w 26 minut nie zrobiło się samo. Gratulacje!

Dawid Kołakowski

  • wiek: 25 lata
  • pozycja: center
  • wzrost:207 cm
  • klub: RKKS Rawia Rawag Rawicz (II liga)
  • średnie na mecz z Hamburga: 1/1.5/0

Na temat Davida nie można zbyt wiele napisać. Na turnieju zagrał w dwóch meczach. W sumie 4 minuty i 2 punkty. W tym sezonie notował w drugiej lidze 7.5 pkt i 4.4 zbiórki w prawie 20 minut. Kariery może wielkiej nie zrobił, ale srebro z Hamburga ma. Aha i nie wpisujcie jego imienia i nazwiska na youtube. Nie będzie to szok jak z Evan Fournier, ale lepiej nie sprawdzajcie.

Piękne wspomnienie

Miło widzieć, że po siedmiu latach znaczna część naszej młodzieżowej kadry odnalazła się w seniorskiej koszykówce i to na wysokim poziomie. Może nie wszystkim udało się dojść do finału NCAA czy wygrać nagrodę Euro Cup Rising Star, ale każdy z tych chłopaków ma ogromny powód do dumy. Ich nazwiska zapisały się w historii polskiej koszykówki, a wynik, który osiągnęli może być przykładem dla młodych koszykarzy, że wszystko jest możliwe. Nawet gra w NBA. Ciekawe ile lat przyjdzie nam czekać na kolejnego Gortata.

Autorem tekstu jest czytelnik Dawid N. 

Ostatnie Wpisy

31 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Autor ma wiele racji o Karnowskim, mocno przeceniony prospekt, który chyba za bardzo się rozleniwił, a szkoda.

    (47)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest taki chłopaczek co właśnie skończył edukacje w SMS Władysławowo. 214 cm wzrostu, trenerzy są zgodni – warunki lepsze pod każdym względem niż u Karnowskiego.
    Pozdrawiam Cię Alfi.

    (25)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    SZAMBELAN JERZY PRZYJACIEL MŁODZIEZY! WSPANIAŁY SZKOLENIOWIEC WYSOKIEJ KLASY! MIAŁEM PRZYJEMNOŚĆ WSPÓŁPRACOWAĆ

    (12)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Miałem przyjemność kryć Matczaka na streetballu w Bydgoszczy dobry ziom ale gdyby nie różnica wieku (12lat) miałbym więcej do powiedzenia 🙂 pozdrawiam

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    No dobra, a te godziny rozpoczęcia meczów poprawicie wreszcie, czy już tak zostanie do zmiany czasu na zimowy?

    (22)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    6:50 filmu z Nike Summit – Antonio Davisovi dopiero zaczęły rosnąć zęby:)
    Co z tym Dawidem Kołakowskim wpisuje i nic ciekawego nie pokazuje.

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Trochę tak słabo, że taki złoty rocznik gra teraz po II i I ligach …
    Brak szkolenia? Konsekwencji? Srebro MŚ to nie jest byle co. Skoro 11 z 12 amerykanów gra w NBA, to dlaczego u nas nie mogli pójść za ciosem i z tych chłopaków zrobić solidnych, europejskich grajków? Ja rozumiem, że koszykówka w Polsce to sport niszowy, ale może przy odpowiedniej opiece mielibyśmy kilku chłopaków w NBA.
    Druga sprawa – mam wrażenie, że większość tej kadry nie zrobiła nic, by się rozwinąć. Z całym szacunkiem do Przemka – przy takim zapleczu, takich nadziejach, dalej być – niestety – takim mało atletycznym klockiem? Nie pamiętam, żebym widział, aż tak wolnego centra.
    Ze wszystkich graczy tylko Ponitka naprawdę miał ciąg na wielką karierę, ale no pewnych warunków się nie przeskoczy.

    (10)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Miałem okazje grać i przeciwko Matczakowi i Szymkiewiczowi a teraz siedzę w pracy i czytam ten artykuł, smutan rzeczywistość 😀

    (11)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Polaczki cebulaczki i tak skączą w lidze polskiej.W sumie lepiej tak niż przynosić wstyd jak Gortat

    (-19)
  10. Array ( )
    Prawda ekranu 16 Maj, 2018 at 10:49
    Odpowiedz

    Porównujecie ich z ekipą USA (11/12 w NBA). Ciekawe byłoby porównanie z pozostałymi ekipami tamtego turnieju, powiedzmy takimi z naszej półki – Litwa, Serbia, Niemcy, Australia… Czy ktoś z nich robi karierę chociażby w Europie.

    (3)
    • Array ( )

      Anthony Bennett grał na tamtym turnieju i obecnie nadal stara się zrobić karierę 😀

      (1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe mariusz

      Jeśli się nie mylę to poza amerykanami, Bennettem i Wigginsem do NBA nikt się nie przebił

      (1)
    • Array ( )

      U Litwinów sytuacja wygląda gorzej niż u nas – dwóch najlepiej punktujących z tamtego turnieju gra teraz po jakichś ligach amatorskich, z pozostałych jeden jest w lidze uniwersyteckiej, jeden w czwartej lidze niemieckiej, trzech w drugiej lidze litewskiej, trzech w pierwszej lidze litewskiej (z czego jeden przez chwilę był w Bundeslidze), no i jeden – Martynas Paliukėnas – w PLK

      (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Napiszcie coś o Bradzie Stevensie. Jestem wielce ciekawy. Gość ledwie po czterdziestce a taki „szał” robi w NBA.
    Skąd on się wziął, dlaczego Boston po niego sięgnął etc.

    (7)
  12. Array ( )
    Prawda ekranu 16 Maj, 2018 at 19:44
    Odpowiedz

    Czyli jest system wyłapujący talenty w okresie dziecięcym, robiący z nich światowej klasy juniorów, a nie ma systemu robiącego z dobrego juniora dobrego seniora. Jak dla mnie kamień, bo nie kamyczek, do ogródka polskich trenerów. BTW w ten weekend w Radomiu duży, międzynarodowy turniej dla roczników 2005-2007. Lepiej niech nie czytają tej notki na GWB.

    (1)
    • Array ( )

      Może w kraju jak Polska gdzie basket to nisza, łatwo zauważyć tego, który jakimś sposobem jednak od małego ma dryg (tradycje w mieście, rodzinne, wzrost + koordynacja) i tak się wybija od randomow.
      Później, na wyższym levelu gdzie trzeba dużych kompetencji, np jeśli chodzi o scouting czegoś zaczyna brakować. Szacun tak czy siak dla nich

      (0)