fbpx

Pięciu najlepszych, najbardziej bezczelnych strzelców NBA w miasteczku Disneya

20

W kontekście rozmów o najwybitniejszych koszykarzach w historii temat jest znany i powszechnie wałkowany. Wyobraź sobie: masz ostatnią szansę na odwrócenie losów meczu. Do kogo podasz piłkę?

  • Michael?
  • Larry Bird?
  • a może któryś ze Splash Brothers?

W tym poście nie zamierzam jednak dywagować nad siłą psychiki poszczególnych legend koszykarskiego uniwersum, a skupić się na zawodnikach, których w lidze mamy tu i teraz. Nie ulega bowiem wątpliwości, że ewolucja gry w basket idzie w kierunku stałej poprawy kompetencji strzeleckich, a pięty tych, którzy przodują obecnie w tym fachu, dawno już przesunęły się za linię trzech punktów.

Z drugiej strony, drużyna grająca w danym momencie plecami do kosza, ma za zadanie maksymalnie utrudnić rywalom oddanie dobrego rzutu. Ręka na twarzy, ciasne krycie, to najlepszy sposób, by zminimalizować ryzyko. Poniżej lista zawodników, którzy nawet w takich warunkach potrafią wykonać założenia taktyczne.

Nie jest żadną niespodzianką, że czterech z nich to ligowi liderzy w rzutach z dystansu. Tym bardziej przeciwnicy wiedzą, że trzeba mieć ich na oku bardziej niż żarcie we wspólnej lodówce w akademiku. Bo się cuda dzieją:

Lista oparta jest głównie na tych, którzy przystąpią do wznowionych rozgrywek, więc nie zdziwcie się brakiem kilku oczywistych nazwisk, ale uznałem tu prymat użyteczności nad oczywistością. Podstawowym kryterium jest oddawanie powyżej dwóch rzutów za trzy w meczu, z obrońcą w odległości mniejszej niż 120 centymetrów. Aha, zanim jeszcze zaczniemy, honorowa wzmianka, oto są ci, którzy byli dość blisko wspomnianych kryteriów:

  • Davis Bertans średnio 1.1 ciasno krytej trójki w meczu, 40% skuteczności
  • Kyrie Irving 0.7 trafień 35%
  • Terrence Ross 1.1 trafień 30%
  • D’Angelo Russell 0.9 trafień 30%

#1 Duncan Robinson

Jedno z największych pozytywnych zaskoczeń tego roku i bardzo istotny gracz w systemie Erica Spoelstry. Kiedy złapie rytm i zaczyna biegać w poszukiwaniu pozycji do rzutu, potrafi siać niemały popłoch w szeregach rywali, a ofensywę Miami winduje wysoko ponad średnie. Robinson znalazł sobie niszę w lidze dzięki umiejętności wypracowania sobie pozycji do rzutu za trzy w niemal każdej sytuacji na boisku. Zawodnik oddaje ponad osiem trójek w każdym spotkaniu, z czego do kosza wpada 44.8% prób! Mało tego, gość  notuje wysoką skuteczność także w sytuacjach “z ręką na twarzy”, czyli wspomniane 120 cm od obrońcy lub mniej. Takich sytuacji ma średnio w meczu 2.5 a na punkty zamienia 1.1 z nich co daje ni mniej, ni więcej jak 44%. Skuteczność ta rośnie do 47% gdy defensor zgubi go na dwa metry. Dodatkowym atutem Robinsona jest szybki cyngiel, warunek sine qua non dla gracza w tym artykule.

#2 Damian Lillard

Damian… oh, Damian! Ciężko powstrzymać emocje oglądając go przy pracy w końcówkach meczów. Jego sposób gry i rola, jaką pełni w ekipie, czynią z niego jednego z najwdzięczniejszych do podziwiania atletów dzisiejszej NBA. Usage rate na poziomie 30% i średnia punktowa 28 na mecz, z czego ponad 11 pada po rzutach za trzy. O to, jak skuteczny potrafi być, zapytajcie Paula George’a. Pewność ręki Lillarda z ręką obrońcy na twarzy wynosi 1.1/2.6 co daje 39.8%!

Dodatkowo, na wyróżnienie zasługuje fakt, że Lillard swe sytuacje kreuje praktycznie sam. Jest na zupełnie innym biegunie niż chociażby Klay Thompson, który słynie z rekordowo niskiej ilości kozłów. Lillard przed rzutem robi średnio siedem klepnięć, co winduje go do czołówki NBA w tym względzie.

#3 JJ Redick

Stary znajomy wśród najlepszych “trójarzy” w NBA. Mimo upływu lat nie zdejmuje nogi z gazu w ekipie Pelicans, dla których trafia ze skutecznością rzędu 45% zza linii 7.24 metra! Jeden na 5 jego rzutów dystansowych odbywa się “w asyście” obrońcy. Skuteczność w takich sytuacjach to 38.9%. Mimo swoich 36 lat na karku w dalszym ciągu potrafi świetnie wyjść do rzutu i zawisnąć w powietrzu, gubiąc wyciągniętą rękę obrońcy. Jest też dla swoich drużyn talizmanem szczęścia rundy zasadniczej. Playoffs nie opuścił od 2007 roku, czyli nigdy. Jak będzie w tych rozgrywkach?

#4 Buddy Hield

Wielki kandydat do zdetronizowania Jamesa Hardena jako najlepszego (największy wolumen) snajpera dystansowego w tym sezonie. Również z ręką obrońcy nad swą sprężystą czupryną. Hield jest jednym z najbardziej niedocenianych strzelców w NBA, zważywszy na jego usage rate wynoszący 26% i 39 procentową skuteczność za trzy.

Hield jest także artystą catch & shoot (41%) jakiego ta “drużyna z pastwiska” nie miała w swoich szeregach od czasów Kevina Martina. Nie znaczy to jednak, że jego próby nie są mocno kontestowane przez rywali. Z ogółu jego rzutów, 12% oddawanych jest z obrońcą w odległości mniejszej niż metr. Skuteczność interesujących nas trójek to z kolei 0.8/2.1, czyli 38%.

#5 James Harden

Spada na piąte miejsce zestawienia nie tyle ze względu na słabsze kompetencje strzeleckie w omawianym względzie, co z uwagi na liczbę prób, jaką oddaje w każdym meczu. Mówimy o zawodniku, który odpala 12.6 trójek średnio w spotkaniu, trafiając 35% z nich. Dokładnie taką samą skuteczność zachowuje z obrońcą w bezpośrednim kontakcie, mieszcząc w siatce 1.6 z 4.5 rzutów.

Podobnie jak Lillard, Harden osiągnął swój rezultat kozłując ile wlezie. Po części dlatego, że nikogo w lidze nie trzeba przekonywać o zagrożeniu jakie stwarza, więc do krycia go oddelegowuje się zawsze najzacniejszych mężów. A mimo to, brodaty James umie ich wywieść w pole.

To jeszcze raz. Masz ostatnią szansę, by odwrócić losy meczu. Komu podajesz piłkę?

[BLC]


Sezon 2019/2020, stan na dzień 27. lipca

Liczba trafionych trójek z obrońcą w odległości do 120 cm:

  1. James Harden 99
  2. Terrence Ross 78
  3. Damian Lillard 71
  4. Duncan Robinson 67
  5. Davis Bertans 58
  6. Buddy Hield 53
  7. JJ Redick 42
  8. Jayson Tatum 42

 

Ostatnie Wpisy

20 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Lillarda podziwiam od dawna. Ice in the veins. Ale Duncan jak złapie rytm leci jak maszynka, ciekawe w którym kierunku pójdzie jego rozwój

    (7)
    • Array ( )

      No i odpowiadając na pytanie. Do Lillarda rzecz jasna. Ale Duncan w transie też może być

      (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Lillard. Niezbędny warsztat i sprawdzona mentalność. Robinson to skarb, ale catch-and-shooter. A w końcowych akcjach nie możesz opierać się na podaniach. Kozioł jest pewniejszy.

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja cierpię całe życie, że nie ma rozróżnienia nazewnictwa dla wyniku np 99:99 a 99:98 – zarówno w pierwszym i drugim przypadku ostatni rzut nazywamy tym buzzerem i je zrównujemy a rzucanie przy remisie a rzucanie gdy mamy hit or go home to zupełnie inna szkoła.

    (11)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekaw jestem jak w tym zestawieniu wypadliby Dion Waiters i JR Smith gdyby grali regularnie ostatnimi czasy. Co oni rzucają w sparingach to nie mam pytań – to są często na prawdę trudne rzuty !

    (1)
    • Array ( )
      POLAK NAJLEPSZY 28 Lipiec, 2020 at 10:23

      jr przecież już od paru ładnych lat jest właśnie z tego znany, z trudnych rzutów które wchodzą
      JEST z tego prawie tak znany jak ze swojej nieregularności, czego o Duncanie powiedzieć nie można 😉

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Czyli konkludując ,bardzo często nie ma znaczenia dla tych zawodników czy ma rękę na twarzy czy nie xD ciekawe

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ta ostatnia statystyka jest niepotrzebna, bo bazuje tylko na wolumenie. Premiuje ludzi wybierających rzut z ręką na twarzy zamiast czystej pozycji. To tak jak wybieranie najlepszego scorera po total points w karierze. Powinno się patrzyć na skuteczność takiego rzutu przy wolumenie powyżej np. 40 rzutów.

    (3)

Gwiazdy Basketu