NBA: Klay Thompson eksploduje w debiucie Mavs | Julius Randle przywitał fanów Minnesoty

16

Sponsorami odcinka są Kuba Szumiło, Armia Biseksa, MPlewako oraz Comanic 77 – dziękuje Panowie, kupię sobie od Was kawę i rurkę z kremem, hehe. Wczoraj bezbłędnie pograliśmy w grupie typera więc nastroje są dobre mimo deprywacji snu. B

Celtics 122 Wizards 102

Wizyta w Waszyngtonie była dla obrońców tytułu formalnością. Gospodarze w pierwszej piątce umocowali dwóch rookies, dwóch ulicznych grajków oraz Bilala Coulibaly, czyli drugoroczniaka dla którego był to szesnasty występ w NBA w roli startera.

Z jednej strony dobrze widzieć „uwolnienie” Jordana Poole’a (26 punktów 4 asysty 4 przechwyty). W zeszłym sezonie Wizards chcieli zeń uczynić shooting-guarda, do piłki wychodził kto inny (Tyus Jones) Poole miał latać po zasłonach i zamieszanie robić.  Słabo mu to szło, bo zawsze się znalazł w ekipie gracz, którego rywale mogli zostawić samego stąd nie dość, że grał „nie w swojej roli” to jeszcze wbiegał często w dwóch ludzi. 

Tajemnicą poliszynela jest, że Poole punkty woli sobie kreować sam, jak na podwórku przed domem, mając piłkę w rękach. Pięknie z nią manewruje, kozłuje za plecami, momentami vibe ma jak sam Kyrie Irving za najlepszych lat! Niech pierwsza kwarta posłuży za dowód jego możliwości: 17 punktów 5/7 zza łuku, a wszystko prawie samodzielne kreowane i szybko do przodu. To za jego sprawą Wizards byli w grze przez dwadzieścia minut.

Potem wyszły na jaw niedostatki: techniczne, mentalne i organizacyjne. Alex Sarr, czyli drugi numer draftu jest owszem wielki (223 cm rozpiętości ramion) i potrafi ruszać biodrami / strzeli blokiem nawet gościa, któremu wydaje się, że już go ma, minął. Jako obrońca już teraz stanowi walor, choć ma oczywiście problemy z decyzyjnością, nie wie czy iść dołem czy górą, jaki kąt przyjąć, gdzie się ustawić do zbiórki i wszystkie te rzeczy w których profesorem był Tim Duncan. Wiara we własne możliwości jest ważna, brawa za podjęcie wyzwania, ale przykładowo Jayson Tatum dał młodemu lekcję i na pewno nie on ostatni: 


Sarr wygląda świetnie dopóki nie podasz mu piłki. Ma ogromny potencjał rozwojowy, ale póki co nie potrafi kozłować, piłka w rękach wyraźnie przeszkadza mu w poruszaniu się. Nawet gdy złapie Wilsona na obwodzie i leci do niego close-out, nie umie minąć, nawet o tym nie myśli i chyba słusznie. Ograniczony do stacjonarnych rzutów trzypunktowych (tak, potrafi przymierzyć) oraz bardzo okazjonalnego wykończenia akcji wsadem wokół obręczy.

Warsztatu na low post brak. Razi niekompetencja więc Boston naprawdę ma prawo pracować z drużynami tego typu na pół gwizdka. Grali swoje: 17 celnych trójek, dobry spacing i prędko do przodu. Czego nie uda się załatwić z biegu, kreują naprzemiennie Tatum (25 punktów 11 zbiórek 6 asyst) bądź J-Brown (27 punktów 8 zbiórek 3 asysty) jest względny nacisk na piłkę, poprawne przejęcia krycia, karawana jedzie dalej. 

Spurs 109 Mavericks 120

Bardzo przyjemny meczyk, z Jeremym Sochanem w dość eksponowanej roli (18 punktów 6 zbiórek 6/11 z gry). Polak rewelacyjnie i bez fauli bronił Doncica co zapisywań mu należy na wielki plus. Zaskoczył pozytywnie kolega Julian Champagnie (18 punktów 4/8 zza łuku) czyli po angielsku trochę mistrz a trochę szampan, nie wiadomo. Pod nieobecność kontuzjowanego Devina Vassella musiał wziąć na siebie większą rolę strzelecką, bo umówmy się, że roster w składzie: Paul, Wemby, Sochan, Harrison Barnes i Champagnie to jest mizeria totalna ofensywnie, nie przystająca do obecnych realiów koszykówki. Jeśli nie masz fury prochu strzelniczego na zbyciu i rasowych przecinaków, rasowych skurczysynów, pierwszych opcji do których idzie piłka i mają ją umiejscowić w koszu, to nie masz co myśleć o zwycięstwach w NBA.

Wemby jest świetny, ale jego stosunkowo łatwo się kryje / podwaja, bo ma środek ciężkości na wysokości twoich ramion.  Paul jest staruszkiem o wzroście 183 centymetrów i nawet jeśli widać jego walor i zaciętość, on nawet bez obrony nie jest już w stanie zdobyć dwudziestu punktów. Sochan to wiadomo nie jest rasowy strzelec i nigdy nim nie będzie, Harrison Barnes zaczął świetnie (17 punktów 7/10 z gry) ale to także jest trzecia opcja co najwyżej w klubie chcącym się liczyć. Champagnie to wręcz człowiek z ulicy jeśli chodzi o najwyższe talenty NBA. Co tu wiele gadać, problemem jest atak. To już nie te czasy, że można rywali utrzymać na 90 punktach oraz zespołowością i minimalizacją błędów seryjnie wygrywać mecze. 

Dallas pod tym względem, pod kątem ofensywy to hegemon, długo nie mogli wejść na obroty, ale gdy odpalił m.in. Klay Thompson (22 punkty 6/10 zza łuku) Gregg Popovich wiedział, że wszelkie wysiłki dotrzymania im kroku są zbyteczne. Swoją drogą pozdrowienia dla hejterów, którzy już gościa skreślali, a w off-season śmiali się, że nie może nic trafić w meczach bez Luki czy Kyrie. Wracając, Pop wycofał starterów na pięć minut do końca i brawa dla twardo grających zmienników, którzy około dziesięciu oczek deficytu ścięli pięknie. Tym niemniej, liderzy Mavs znacznie poniżej potencjału, a zwycięstwo i tak pewne i zasłużone. Niezwykły to widok gdy Luka Doncic (28 punktów 10 zbiórek 8 asyst) nawet nie patrzy czy piłka po rzucie Klaya wpadnie do kosza, on już celebruje celną trójkę! 

Jeśli natomiast chodzi o najbardziej efektowne zagranie tegoż spotkania to nominuję to podanie Luki do PJ Washingtona. Widać, że grają ze sobą nie od dzisiaj, a role i przestrzenie na boisku są wyraźnie nakreślone: 

Koniec końców Spurs nadziali się na 19/44 zza łuku swoich rywali, a sami popełnili dziewiętnaście strat, niekoniecznie wymuszonych. Wemby (5/18 z gry) matchup miał kiepski,  SAS muszą za wszelką cenę ułatwić mu ofensywne zadania i miejmy nadzieję, że z meczu na mecz będą wyglądali lepiej. Nie jest to jednak zespół zdolny awansować do playoffs, takie moje zdanie. 

TWolves 117 Kings 115

Oglądałem na wpół przytomny przyznam szczerze, krótkie wnioski: 

Jaden McDaniels, bardzo rozwinięty, dynamiczny do rzutu i minięcia, kompletnie mu nie szło (2/7 z gry) ale progres jest widoczny. To jeden z tych gości, którego nie doceniają rywale Wolves, a który instruowany jest by atakować najsłabszego obrońce, którego zwyczajowo na niego stawiają. 

Z drugiej strony obserwowałem mniej lub bardziej zamierzone bicie w Juliusa Randle, który leniwy wydaje się w obronie. W poprzednim spotkaniu ciekawie podsumował go Rui Hachimura:

Gadaliśmy o nim przed meczem. On czasami stoi na prostych nogach, więc chcieliśmy to wykorzystać. Skoro mnie krył mogłem stawiać ludziom zasłony z piłką albo atakować obręcz [Hachimura na temat Randle’a]

Może to właśnie z powodu nieruchawej drugiej linii, Kings wydawali się szybsi i bardziej zdecydowani. Agresywnie napadali w pierwszej linii, z Sabonisem latającym w obronie góra dół, blokowali pas środkowy. Na tle Juliusa i Goberta kolega Domantas Sabonis (26 punktów 8 zbiórek) był jak dorodny zając pośród prosiaków! Litwin prezentuje formę życia, a przecież już w zeszłym roku wyglądał nieźle. Zrobił się jeszcze większy i znając jego oddanie reżimowi treningowemu i diecie, są to czyste mięśnie. De’Aron Fox również nieźle wyglądał przeciwko cofającemu się na zasłonach Gobertowi. Malik Monk witamy po przerwie wywołanej kontuzją, otworzył 4/4 z gry wracając na boisko jakby w ogóle z niego nie schodził. Wynik dla swoich trzymał Randle, 3/4 zza łuku już przytulił w tym strzał na zakończenie pierwszej kwarty.

Pewnie zapytacie jak się w nowy zespół wpisuje DeMar DeRozan (26 punktów 8 zbiórek). A wiecie, wielką zaletą tego chłopa jak doświadczenie oraz profesorski wręcz warsztat. Bez problemu gra off-ball z Foxem oraz on-ball gdy ten siada. Kings wielokrotnie grali na niego tzw. double-drag screens, czyli podwójne zasłony, których celem było wyprowadzenie go do rzutu na ulubionych klepkach.

Nie można mieć wielkich pretensji do Królów, naprawdę. Walczyli do końca, całkiem płynnie im szła piłka, wypychali rywali z dala od obręczy. Wrażenia:

  • trwają tarcia o pozycję w hierarchii zespołu, DeRozan wszedł jak do siebie, zobaczymy
  • Fox wycofany w drugiej połowie, apatyczny, zobaczymy jak zareaguje, to jego rok kontraktowy (!)
  • brakuje im gabarytów na pozycjach 4/5 przynajmniej w odniesieniu do większych ekip (Naz Reid 13 zbiórek)
  • pozycja shooting guarda nieistniejąca, brak wkładu praktycznie, Monk na dwójce za duża strata w obronie

Koniec końców nic nie poradzą, że panowie Julius Randle (33 punkty 13/17 z gry 5/6 zza łuku) i Anthony Edwards (32 punktów 10/24 z gry) trafiali jak zaczarowani. Na tych dwóch nie da się nic poradzić, bo to fizyczne wybryki natury zdolne oddać rzut w dowolnym miejscu i czasie. 

Thunder 102 Nuggets 87

Ależ sobie (i fanom) prezent zrobił 22-letni Chet Holmgren na rozpoczęcie sezonu NBA. Widzieliście blok na Jokerze zakończony wsadem po drugiej stronie boiska? 25 punktów 14 zbiórek 5 asyst 2 przechwyty 4 bloki 11/18 z gry 0/5 zza łuku. 

Najważniejsza sprawa, jak OKC podeszli do krycia Jokica (16 punktów 12 zbiórek 13 asyst) który mimo 20+ kilogramów przewagi nad rywalem oddał zaledwie trzynaście rzutów? Serb rozpoczął od czystego trafienia zza łuku na wprost kosza, to Aaron Gordon upychał się pod tablicą, Joker robił przestrzeń. 

Dość pasywny, grał przez elbow, rozdawał podania, czasem rzucał, jeden raz może pobiegł na obręcz by zająć niską pozycję, co zakończyło się zresztą łatwym zdobyciem dwóch punktów. Zdecydowanie za mało było rolowania, za mało gry low post, wykorzystywania naturalnych przewag. Być może odczuł, że nie warto. Bez uruchomienia partnerów, forsowany basket i tak nie przyniósł by korzyści? 

Fakty: Thunder motorykę mają na wyższym poziomie, każdy rzuca trójki (Denver niestety pod tym względem osłabli i to będzie problem) i kozłuje piłkę. Potrafili momentami bezkarnie podwajać i choć tracili gabarytami na pozycjach 4-5, w polu trzech sekund wygrali dziesięcioma punktami. SGA 28 punktów 7 zbiórek 8 asyst, wkład Holmgrena wspominałem, do tego tym razem Aaron Wiggins z ławki (15 punktów 6 zbiórek 7/9 z gry). Zespół zdecydowanie z mistrzowskim potencjałem, czekamy na powrót Hartensteina i dwójki zapasowych podkoszowych. 

Alex Caruso? Zero punktów 6 zbiórek 4 asysty +19 wskaźnika plus/minus, bardzo efektywny zawodnik, którego zespół przyjął z miejsca. W pomeczowym wywiadzie na płycie boiska, klasycznie już odbywanym grupowo, Alex szczekał razem z resztą bandy. Who let the dogs out?!

Dobrego dnia wszystkim, ja lecę typować nockę. Znów dziesięć meczów, zobaczmy jakie dziury tym razem zostawił bukmacher! b

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Wychodzi na to, że transfer Thompsona wyjdzie na dobre zarówno dla Dallas jak i GSW. Warriors wyglądają lepiej bez Klaya( oczywiście tego z zeszłego sezonu) i on sam wygląda lepiej bez Warriors.

    (25)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Spurs powinni tankować po Coopera Flagga. Pomijając podwajanie Wembanyany to flegmatyczność jest jego największym przeciwnikiem. Zanim on się zbierze do zebrania piłki to ona już dawno jest w rękach szybkich centrów Mavs. Nie dorobił się jeszcze pewnego rzutu więc w ataku dziś nie istniał. W obronie dal jeden blok i nie dlatego, że się bali przy nim rzucać. Bardzo słabo dziś wyglądał. Łatwo wyeksponować jego wady związane z budową ciała. Musiał by mieć z 240 żeby robić różnicę, a tak ma 10 cm wiecej od Derricka Lively i nic to nie daje. Powątpiewam czy jest to talent na miarę Duranta, Lebrona czy Shaqa.

    (18)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin/ Bartek
    Muszę napisać, że nie poznaje Ciebie.
    Te campy świetnie chyba wpływają na Ciebie
    W poprzednim sezonie komentowałeś NBA lekko sfrustrowany, wdając się w głupie dyskusje.
    A teraz? Pasja mega. Świetnie się czyta każdy artykuł który piszesz!
    A wracając do NBA nie wiem czy tylko mi się wydaje ale Jeremy chyba wskoczył na wyzszy level. Ja pracuje od 6 rano więc gdy NBA gra muszę spać. Zawsze po przebudzeniu sprawdzam wyniki i linijki. Jeremy zawsze był dla mnie bardzo niestabilny. Liczę że ustabilizuje swoją gre. Że nie będzie przeplatał gry między słabymi i dobrymi występami ale miedzie bardzo dobrymi i takimi na które go stać.

    (57)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      dziękuję bardzo, walidacja na różnych polach następuje, dobre lato za mną, zobaczymy na ile starczy siły, na pewno jestem znacznie mądrzejszy jeśli chodzi o analizy meczowe, mam wiele lat danych za sobą, znam siebie i czuję że dopóki gdzieś ktoś będzie klepał pomarańczową piłkę, ja będę miał z czego żyć 😉 pozdrawiam, dobrego weekendu

      (33)
        • Array ( )

          a może chodziło faktycznie o walidację 1. badanie odpowiedniości, trafności lub dokładności czegoś;
          2. w psychologii:
          a) sprawdzenie zgodności spostrzeżeń ze spostrzeżeniami innych ludzi;
          b) oszacowanie trafności testu;
          3. dawniej: potwierdzenie, uprawomocnienie

          (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartku, powiedz mi a nie wydajniej byloby obudzic sie rano, nie sprawdzajac wynikow odpalic mecze, przewijac wszelkie przerwy(skrocilbys czas meczu najmniej o 20pare minut), napisac analizy zamiast sleczec cala noc nad meczami? Czy masz inny sposobpracy a to nie sprawdziloby sie? Czy choxzi o interakcje na discordzie czy o cos innego?
    Pozdro i dzieki za art!

    (21)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      bo tu chodzi o żyłkę hazardzisty, która uaktywnia się podczas oglądania na żywo zakładu a buzująca w niej krew osiąga wtedy swoje apogeum. No i dodatkowo zachodzące wówczas zmiany chemiczne w korze czołowej wpływają na pogłębianie się coraz bardziej wyraźnych oznak uzależnienia, zarówno fizycznego jak i psychicznego.

      (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Sochan zagrał dobry mecz, ale jeśli chodzi o obronę Doncica to mała ilość fauli była jego jedyną zasługą. Słoweniec robił z nim co chciał i o mało mu kostek nie połamał. Ale u Jeremiego widać dużą ofensywną poprawę, odważnie prze na kosz i obok pewności siebie widać więcej wyrachowania/spokoju. Lepiej wykorzystuje swoje przewagi fizyczne.

    (4)

Komentuj

Gwiazdy Basketu