NBA: Victor Wembanyama lubi trójki | Giannis wygrywa sam | Cavaliers śrubują rekord

27

Sponsorami odcinka są, a raczej jest Wojciech Kr. dziękuję serdecznie i polecam się na przyszłość. B

Skończyło się, koniec męki: 72-godzinny post o wodzie i herbacie za mną. Wczorajsza kolacja smakowała wybitnie, aż łzy ciekły i ręce się trzęsły ze szczęścia. Trochę przesadziłem z ilością, albo może inaczej, łaknienie mam mniejsze. Stwierdzam po dzisiejszym poranku, dwie kanapki i jestem syty. Z twarzy cała opuchlizna zeszła, jestem smuklejszy i roznosi mnie entuzjazm. Mam same pozytywne skojarzenia i cieszę się, że żyję. Takie naturalne narkotyki, polecam spróbować głodówki każdemu zdrowemu, dorosłemu człowiekowi, bo jak to mówi zaprzyjaźniony Cygan: dobra energia musi krążyć!

Pacers 90 Magic 94

Podwójne zwycięstwo Orlando, bo nie dość że kolejne „W” wpada bez udziału Paolo Banchero, to jeszcze całkowicie podporządkowali sobie styl i tempo prowadzenia meczu. Obrona strefowa i jakość pomocy w wykonaniu głównie Jonathana Isaaca (8 punktów 11 zbiórek 3 bloki 2/3 zza łuku) to rzecz godna uwagi. Nie bez kozery nazywają go The Minister of Defense. Zdaje się, że już nieco okrzepli, dotarli po stracie Paolo i defensywnie potrafią zaimponować. Zdaje mi się także, że Jalen Suggs gra z urazem, a Kentavious Caldwell-Pope dopiero rozwinie skrzydła, bo początek sezonu, zwłaszcza pod względem skuteczności notuje dramatyczny: 13/58 zza łuku to jest dwadzieścia procent. Tyle to ja trafię w meczu na GWBA Camp. 22-24 listopada Włocławek, here we go!

Opoką ofensywy ponownie Franz Wagner, autor 29 punktów. Cały zespól pracuje czasem na jego zdobycze, sporo tu fajnych, ciężko pracujących chłopaków o określonych rolach. Braciak rodzony Moritz Wagner dramatyczny defensywnie, cały czas wywlekany do obrony pick and rolla, atakowany 1v1, ale na szczęście Isaac i Bitadze pokryli jego braki i ewentualne większe minuty. 

Celtics 139 Nets 114

Mistrzowie wczoraj nadziali się na perfekcyjny mecz ATL, więc dziś nie było zmiłuj. Ktokolwiek by stanął, odebrałby manto. 22/46 zza łuku, rotacje w obronie ciaśniejsze, pełna kontrola własnej tablicy. Brooklyn to wbrew pozorom bardzo niewygodny przeciwnik jednak bez Simmonsa, a zwłaszcza bez Doriana Finneya-Smitha, tracą trochę pazura i wszechstronności defensywnej. Jayson Tatum bez tłumaczenia się: 36 punktów 9 zbiórek 10 asyst 1 strata 12/19 z gry +24 wskaźnika plus/minus. 

Bulls 124 Knicks 123

Głupi, nadgorliwy faul znanego z boiskowego ADHD Josha Harta, kosztował gospodarzy trzy rzuty wolne i w efekcie zwycięstwo. W ostatniej akcji Jalen Brunson manewrował coś jeszcze na skrzydle, obrócił się, rzut oddał, a ten… parę razy odbił się miękko od obręczy, przytrzymał wszystkich w napięciu, po czym z kosza wypadł. Jęk zawodu odbił się echem w Madison Square Garden, szkoda ale dla takich emocji przecież gramy i oglądamy, co nie? Tegoroczni Bulls są zespołem walecznym, szybko prącym do przodu, a takie bywają nieprzewidywalne i niejedną niespodziankę nam jeszcze sprawią.

Zach LaVine i Coby White prędcy z piłką, skuteczni, groźni (53 punkty na 33 rzutach plus 12 asyst). Patrick Williams trafił swój przydział rzutów, Vucevic manewrował drop coverage (19/11) i tylko rola Josha Giddeya marnieje, bo kolejny raz w closing-lineup w jego miejsce oglądamy lepiej rzucającego i broniącego Ayo Dosunmu. Knicks są przereklamowani jako zespół defensywny, do oceny za miesiąc albo dwa, gdy wrócą Mitchell Robinson albo chociaż Achiuwa. Z ławki niewiele wsparcia (nie licząc Cam Payne’a 11 punktów) bo kolega jak on się nazywa Deuce McBride wyraźnie nie swój (2 punkty 1/3 z gry) ponoć coś mu doskwiera z kolanem. 

Karl Anthony Towns zdobywcą 46 punktów i 10 zbiórek przy 18/30 z gry. Spartolił ważne rzuty wolne, momentami głupie decyzje podejmował, ale Madison Square Garden kupuje go w całości, bo zostawia na parkiecie wszystko co ma i dobrze się to ogląda!

Cavaliers 114 Sixers 106

No i pięknie: 13-0 na starcie sezonu to wspaniała historia wczesnej części sezonu. Z pewnością kosztuje to wiele mentalnej siły i koncentracji, zachodzą obawy, że zespół zbyt wcześnie wchodzi na wysokie obroty, wyżyny swoich możliwości, ale kogo to obchodzi? To są zawodowi koszykarze, sportowcy o krótkiej pamięci, zaprogramowani, że liczy się tylko następne posiadanie. Ja tam nie zamierzam narzekać, dotąd tylko sześć zespołów w historii ligi może pochwalić się bilansem 13-0.

Obaj podkoszowi niewyraźni, jeden zmaga się z urazem, drugi zainfekowany, więc do bardziej wytężonej pracy przystąpił gwiazdor Donovan Mitchell, autor 23 punktów 13 zbiórek i 9 asyst przy czym najlepszy był na koniec, typowy closer. Tymczasem rookie gospodarzy Jared McCain debiutuje w roli startera zdobywając 34 punkty i 10 asyst. Jego „rumakowanie” prędko się skończy gdy wrócą Maxey, George i Embiid, tym niemniej szanse od losu trzeba (umieć) wykorzystywać i o jego przynależności do NBA nikt już nie zamierza dyskutować, bo jest oczywista. 

Pelicans 88 Thunder 106

Nowy Orlean gra w tej chwili bez Dejounte Murraya, CJ McColluma, Herba Jonesa, Jose Alvarado, Ziona Williamsona i Jordana Hawkinsa. Czterech ludzi, którzy mają w największym stopniu zawiadywać piłką i grę dla reszty kreować. Mimo wszystko jednak źle to wygląda, brakuje rozgrywającego owszem, ale warunkami dominują: Ingram, Murphy, Javonte Green, Brandon Boston i Yves Missi są znacząco więksi od rywali na swoich pozycjach. Zamiast więc grę maksymalnie spowolnić, nie stawać w pojedynku biegowym z chartami z OKC, ci parli na przód. Thunder przyjęli to z pocałowaniem rąsi, co chwila piłkę kradli i zamieniali zdobycz na łatwe punkty. 

Shai Gilgeous Alexander (29 punktów 5 zbiórek 5 asyst) jest zawodnikiem wyjątkowym, w tej sekwencji nie tylko blokuje szarżującego na obręcz rywala, ale leci całą długość boiska z piłką i kończy pewnie akcję stojąc oko w oko z podkoszowym rywala. 

A tutaj drugi gwiazdor OKC Jalen WILLIAMS, który aktualnie robi za nominalnego centra. Not once but twice: NOT IN MY HOUSE! Świętej pamięci Dikembe Mutmbo byłby dumny, pewnie macha gdzieś tam z góry swym długim palcem. 

Tym samym bilans Thunder wynosi w tym momencie 10-2 i zapewnia im pole position wśród zespołów zachodniej konferencji. Średnia przewaga nad rywalami wynosi najwyższe w NBA 12.6 punktów. Poczekajcie tylko aż wrócą Hartenstein z Holmgrenem!

Clippers 103 Rockets 111

Houston zdominowało ten mecz energią dwóch kluczowych zmienników: Tari Eason (18 punktów 10 zbiórek 1 przechwyt 2 bloki) pupil trenera, którego Ime Udoka przyrównuje do młodego Kawhi Leonarda oraz jeszcze szybszy i bardziej żylasty Amen Thompson (18 punktów 11 zbiórek 2 przechwyty 1 blok). Clippers dosłownie nie mieli zdrowia by nadążyć za tymi dwoma. Norman Powell wyczerpany wyraźnie, Harden poprawny, ale wolny na tle wymienionych, reszta wiadomo, że gry nie pociągnie. 

Ciekawostką jest to, że Tyronn Lue widząc zmęczenie materiału, zdjął starterów z placu chyba sześć minut do zakończenia, a rezerwowi LAC z akcji na akcję odrabiali straty, aż się zrobiło kuriozalnie. Zwycięstwo paroma manewrami przypieczętował Alperen Sengun, który bez Zubaca na boisku przewagę gabarytów miał zdecydowaną. 

Kluczowa statystyka meczu: 59-42 na tablicach oraz 24 punkty stracone z kontry przez LAC, dla których obrona jest filarem. Czuć było brak mocy stąd nie dziwię się decyzji trenera o prędkim posadzeniu starterów. 

Pistons 120 Bucks 127 [OT]

Doc Rivers świętuje, drugie z rzędu zwycięstwo odniesione nad ligowym planktonem, wymęczone po dogrywce! Tyle się mówi o stanie zapalnym rzepki kolanowej Giannisa, a tymczasem facet w pojedynkę wygrywa mecz, zdobywa rekordowe w tym sezonie 59 punktów dokładając 14 zbiórek, 7 asyst i tylko szkoda, że zmuszony jest w listopadzie przeciwko Detroit dymać po placu 44 minuty, bo Rivers stosuje ośmio-osobową rotację playoffs, wiedząc, że jego stołek, a raczej dupa od tego zależą. Bilans poprawili na 4-8, ale kosztowało to tyle sił (Brook Lopez 40 minut) że przegrają pewnie następne dwa albo trzy mecze. 

Ogólnie mówiąc Bucks mieli więcej szczęścia niż rozumu, bo w ostatniej akcji Detroit znów zagrało świetny stały fragment, a Giannis faulował pod obręczą rookie Ronalda McDonalda Hollanda, hehe. Młody mentalnie nie udźwignął jednak presji, potrzebował jednego z dwóch trafień by mecz wygrać, ale żadna próba nie była nawet blisko: 

Mówiąc uczciwie i pewnie Was nie zaskoczę, nie znoszę patrzeć na koszykówkę obecnie prezentowaną przez Milwaukee. Szanuję tężyznę fizyczną i zaangażowanie Giannisa, ale to towarzystwo trzeba rozgonić, a Grekowi dać szansę w organizacji ze zdrowymi fundamentami i trenerem, zanim zeżrą go kontuzje, a jego czas przeminie. 

Wizards 130 Spurs 139

Victor Wembanyama upodobał sobie rzuty zza łuku i co mu zrobisz? Skoro trener na to przyzwala, jest ciupane: 50 punktów 8/16 zza łuku. Przeciwnik idealny, bo Alex Sarr naprzeciw to ani warunkami, ani techniką, ani doświadczeniem, ani zawziętością do Wemby’ego nie przystaje. Najlepsze jest to, że do zdobycia pięćdziesięciu oczek potrzebował zaledwie 26 minut, to rekord NBA. 

Wynik w miarę wyrównany, bo Jordan Poole ewidentnie czuł bluesa w tym meczu, czego nie dotknął to lądowało w obręczy: 42 punkty 6 asyst 15/22 z gry. Wielki to talent, bardzo nierówny, ale gdy rusza się jak dzisiaj, opierasz się wygodnie i oglądasz, bo to jednak wysoka klasa techniczna, połączona z szybkością i naturalną płynnością ruchów. Samograj, który nigdy w pojedynkę meczu nie wygra, jego docelowa rola to „szósty” nigdy pierwsza opcja, ale za styl zdobył dziś maksymalne noty od sędziów. Wemby’ego schodzącego z placu odprowadzały owacje na stojąco i gratulacje od kolegów, coś pięknego:

A teraz smutna wiadomość, bo na jaw wyszło, że nieobecność Gregga Popovicha na ławce trenerskiej jest spowodowana udarem, którego doznał kilka dni temu. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ale nie wiadomo czy i kiedy wróci do pracy. To jest jednak stresująca praca i spora presja, niepisana ludziom urodzonym w 1949 roku. Tutaj zahaczamy o sens życia i filozofię, przestrzeń do komentarzy pozostawiam Wam, proszę bardzo. 

Grizzlies 123 Lakers 128

LeBron James znów to zrobił, kolejne TRZECIE Z RZĘDU triple-double na koncie dziadunia: 35 punktów 12 zbiórek 14 asyst. Memphis to mu bardzo leżą ze swoim tempem przyspieszonym, bo nikt mu tam na otwartej przestrzeni nie ustoi. Jackson nie ma charakteru i jest ciapowaty, Edey za wolny, Aldama rozsądny jest i ceni swoje zdrowie, Huff może, ale ten pograł ledwo trzynaście minut. 

Bardzo ofensywne zawody, pod czterdzieści punktów wbite z samej kontry, Miśki dominujące w atakach pola trzech sekund. Nie wiadomo jakby się zakończyło gdyby nie fenomenalna dyspozycja Daltona Knechta: 19 punktów 7/8 z gry 5/5 zza łuku. Taki rookie to jest skarb, a propos rookies Bronny James nie wystąpił. Lakers odesłali go do G-League, ale grać ma wyłącznie w meczach domowych, bo zdaje się, że latanie rejsowymi samolotami to nie dla niego, LOL. 

– Hej LeBron jak długo jeszcze zamierzasz grać w koszykówkę? – pyta śmiały reporter
– Hejka, nie wiem, nie wiem, może rok, może dwa, nie wiem co będzie. Zamierzam grać dopóki koła mi nie odpadną – odpowiada LBJ

Wolves 98 Blazers 106

Dramat w obozie Chrisa Fincha (bilans 6-6). Dzień po dniu przegrane z Portland, które uwzięło się, zamyka strefę podkoszową i proszę, niech się towarzystwo wykaże zza łuku. Anthony Edwards tak się przechwalał kilkanaście dni temu, że ma nadzieje, że wciąż będą chodzić pod zasłonami itd. kończy zawody z dorobkiem 0/9 z dystansu. Cały zespół zalicza 7/39 zza łuku i nie ma się z czego śmiać. Blazers wygrywają deskę, sprzedają rywalom 10 bloków, nieustępliwością wymuszają przewinienia i przedostają na linię rzutów wolnych, a w czwartej kwarcie dominują atletycznie dwaj ludzie: Dalano Banton i Shaedon Sharpe. Tylko popatrzcie na to: 

Problem jest panie Finch! Julius Randle i Gobert razem mordują spacing. Randle i Reid nie bronią. Gobert i Reid razem są za wolni. Tu potrzebny będzie transfer, coraz mocniej utwierdzam się w tym przekonaniu. Joe Ingles pomógłby, gdyby był młodszy, bardzo szkoda oddania Kyle’a Andersona, który jednak kleił grę i ponadprzeciętne ma bball IQ. Inaczej, Blazers pokazali receptę, blueprint tego, jak należy grać z Minnesotą i najlepsze jest to, że taki bunkier podkoszowy nie kosztuje wcale wiele sił. Luka Doncic czy Shai Gilgeous Alexander uśmiechają się widząc te podrygi Wilków. Mike Conley otrzymał wolne, bo to miał być łatwy mecz, no niestety. DiVincenzo 1/10 zza łuku, jego magia chwilowo gdzieś uleciała, przy zamkniętej strefie podkoszowej stał się bardzo jednowymiarowy, po angielsku one-trick pony.

Trzy porażki z rzędu są nie do zaakceptowania przez zarząd klubu z Minnesoty. Przegrali z Miami bez Jimmy’ego Butlera, z Portland bez Simonsa i Aytona, a dziś bez Simonsa, Aytona i Roberta Williamsa. Wielki center pierwszoroczniak nazwiskiem Jonathan Clingan zalicza 17 punktów 12 zbiórek i 8 bloków, bo coraz bardziej zdesperowani Wolves siłowo pchają się na obręcz. Julius Randle taką grę lubi, ale nawet on wypadł „poniżej kreski” czyli swoich linii bukmacherskich. 

Suns 104 Kings 127

Odniosłem wrażenie, że Kings potrzebowali jedynie odpocząć, przeładować karabiny, wyspać się we własnym łóżku, a nie żadnym hotelowym, gdzie laski w mini spódniczkach krążą po korytarzach w poszukiwaniu jelenia. Jak to mawiał Dennis Rodman, prezerwatywę koniecznie spuścić w toalecie! Po raz pierwszy w tym sezonie dopisała skuteczność dystansowa: 15/28 zza łuku to i król Midas nie ozłoci, bo już jest złote! PHX zmęczone, bez udziału Beala i Duranta, przynieśli usprawiedliwienie od rodziców. To musiało się tak skończyć. Niepokoić może jedynie stan pleców DeMara DeRozana, który nie dokończył meczu. Przeciążenia dopadają wszystkich i tylko Domantas Sabonis wciąż kosi: 11 punktów 10 zbiórek 9 asyst – genów nie oszukasz, hehe. 

Dobrego dnia wszystkim, do przeczytania jutro! B

 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron jeszcze drugie 20 lat i trójki na 70% będzie siepał… 😅 A tak serio, niesamowity gość, że mu się k jeszcze chce co roku poprawiać warsztat – chore.

    (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli miałby robić takie min podsumowanie to Cavs największe zaskoczenie na plus rzecz jasna ,rozczarowanie oczywiście NYK oraz Minnesota oba kluby powiązane z wymianą fatalną w moim odczuciu dla i u stron Wilki niepotrzebnie pozbyli się Andersona to widać

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Brak Aytona, Simonsa to akurat ogromny plus dla Blazers. Mam nadzieję, że uda się wypchnąć obu+ Granta ASAP. Nie da się na ich grę patrzec: nie bronią, izolacje Granta, czy zaslony Aytona mogą zazwyczaj przyprawiać o śmiech rywali. Jest potencjał w tym składzie, ale do wspomnianej trójki obowiązkowo należy dodać Billupsa, który również musi wylecieć

    (13)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      @Coach
      Abstrahując od dyskusji o potencjalnych pozytywnych efektach lub ich braku, czym grozi zdrowemu człowiekowi rezygnacja z jedzenia na trzy dni? Mi nic sensownego nie przychodzi do głowy

      (6)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      @Coach,
      chłopaku, z całym szacunkiem, nie masz zielonego pojęcia na temat zdrowia, oczyszczania organizmu. Zanim napiszesz coś więcej na ten temat, to zapoznaj się z pojęciem autofagii. Głodówki 40 dni nie są wyjątkowe, ba, gdybyś chciał podrążyć, to możesz znaleźć też pojęcie postu suchego (te adminowe herbaty, to wcale nie jest dobra sprawa). A skoro poruszasz dodatkowo temat patelni, to wszystkie typu nieprzywierającego są do wyrzucenia. Nie do podarowania nawet wrogowi, tylko do wyrzucenia. Bywaj zdrów!

      (-1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        No głodówka 40-stodniowa to jest znana… Źle się to podobno skończyło, jednak dzięki temu jajka co roku święcimy. A tak poważnie: niech każdy żyje tak jak uważa i mu z tym dobrze. Tak uważam.

        (0)
        • Array ( )

          @majczaj1711,
          podobno. Za to na pewno był przypadek gościa, który nie jadł rok. Startował z 200+ kg, skończył <100kg. Pił wodę i przyjmował niezbędne minerały. Wyleczył się z całego pakietu chorób autoimmunologicznych zebranych przez lata bezmyślnego ćpania żarcia.
          Z jedną rzeczą się zgodzę – "niech każdy żyje tak jak uważa i mu z tym dobrze". Niewiedza w wielu przypadkach może być zbawienna, ale najgorszą rzeczą jest naskakiwanie na innych walcząc o swoje przekonania/poglądy, które są przeciwieństwem wiedzy.

          (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Odnośnie Cavs i obaw o zbyt wczesne odpalenie rakiety. Jak jest forma to drużyna leci , nie da się tego zaczopować. Kiedyś ta porażka przyjdzie, ale fajnie że nie odpuszczają i śrubują wynik.

    (13)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jedna dziesiąta sezonu za nami a dwie drużyny zeszłorocznego finału na zachodzie poza play in.
    O ile Dallas kilka meczów przegrało na styku to Minesota dostaje xxx zwyczajny xxx od większości drużyn.

    (7)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Dziękuję szefowi za artykuł. Ogarnac to wszystko –  poziom master. My / ja kibicujemy pewnie niewielu, szczegolnie swoim ulubionym, a B baczy na wszystkich…

    JBJ wariat, czy go lubic czy nie. Ok jego zespol to sie bawi, ale tak czy owak… Jednak maja za krotka lawke w moje ocenie. Nie starczy sił. Bucks koszmar, ale 2 mecze bez DL Gianis z zespolem graja lepiej. Nie wiem po co im on byl…. nie tego wzmocnienia potrzebowili. Zdania nie zmienie. Przeszkadzaja sobie moim zdaniem. DL to egoista bez obrony. Grał pierwsze skrzypce alfy&omegi w SŁABYM zespole. To jak JP niedawno w GSW i teraz Wizards o pietruchę. Aby sobie ponapierxxxx na gazetę.

    Wolves mam wrazenie, ze grubo ponizej oczekiwan i czy JR ma byc Robinem Batmana (Anta), czy odwrotnie – czy jednak ego ma takie, ze to ma byc jego zespol? Nie idzie im na razie. Zgrzyta iskrzy ale musza sie zgrac to samo mavs, kings (zjawil sie lider do grajacego zespołową dotąd koszykowke teamu) i knicks. Teraz tu musi wejsc juz kunszt trenera…  Liczylem tez na lepszych Pacers? Czas wiekszych rozliczen, bez podpałki i kadrowych konsekwencji pewnie po ASG. Jest top 10 – 15 druzyn ktore sa bydowane na min PO i musza sie tam znalezc inaczej beda szorstkie pozegnania.

    76″ kompletna tragedia z powodu NB ich gwiazd. Taka sytuacja. Ale nadrobią w zdrowiu, spokojnie. A nadzieja zwiększenia zyskow Jordana tj. Zion znowu sie rozsypal. Oni musza z Emblidem schudnac bo szkoda by bylo, aby im kariery sie rypły. Ale… Tak było jest i bedzie. Chlopy (no przynajmniej mlodszy) chca grac a cialo nie pozwala.

    Na plus wszyscy mlodzi gniewi w czubie i…. GSW 😉 No i extra. Jak sie zaczna PO to wszyscy beda juz zajechani i jak na bialym koniu wjedzie na swiezosci KL w LAC 😉

    Pozdrawiam.

    (-6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Ant chyba za szybko sam uwierzył w porównania, że jest jak młody Mike. lol
    Świetnie się go ogląda. Chłopak jest zadziorny, ma super talent, warunki i umiejętności ale jednak nieco chłodnej wody na głowę i pokory by nie zaszkodziło bo póki co… Powiedzmy, że w moim odczuciu młody Mike spuściłby mu zdrowy łomot i to niekoniecznie czekając na jego słabszy dzień. A gdyby dodatkowo trafił na słabszy dzień, poczuł krew, a co gorsza potraktował to osobiście, iż ma co do udowodnienia…
    Nie zapraszam do dyskusji w temacie. lol

    (6)

Komentuj

Gwiazdy Basketu