NBA: Luka Doncic awansuje Lakers w tabeli | Jeremy Sochan znów w centrum awantury

Patronami odcinka są Grunt palarnia kawy, Adaś XK, Bartek Mierzwicki oraz Woyteck, moje uszanowanie!
Może na początek, dla lepszej orientacji, wrzucę aktualną tabelę NBA:

Bardzo pozytywne zaskoczenie stanowią Lakers (awans na drugie miejsce WEST) wraz z wracającym do formy Luką. Dziś w nocy… zapraszam do lektury:
Clippers 102 Lakers 108
To szóste z rzędu zwycięstwo Jeziorowców i trzecie w tym sezonie wygrane derby! Pewnie nie uwierzycie, ale przez osiem minut drugiej kwarty LAC nie potrafili zdobyć ani jednego punktu i nie był to niestety odosobniony incydent w ich wykonaniu. Dlaczego, co się dzieje?
Bogdan Bogdanovic po kontuzji celownik ma zepsuty, u Hardena dochodzi świetne krycie rywala, no i (przede wszystkim) zmęczenie sezonem, bo w roli głównego kreatora ciągnie przecież zespół od października. Panowie we dwóch zaliczyli 8/30 z gry. Kawhi wyglądał najpewniej, ale struktury gry zabrakło. Norman Powell, którego forma w pierwszej części sezonu określiła przydział LAC do czołówki, aktualnie zmaga się z naciągniętym ścięgnem udowym. Dziś dał radę grać przez dziewięć minut. Niestety obawiam się, że bez Powella nie ma wyjścia LAC poza pierwszą rundę.
Przykro mówić, ale to ta część sezonu, w której Brodacz stracił zdrowie i lepiej byłoby mu wyjąć piłkę z rąk. To samo obserwowaliśmy przecież w minionych latach. Ciągnie dopóki ma siłę, a potem jest wycofanie, presja otoczenia i obraza majestatu. Tyle dał z siebie, że w najważniejszej części sezonu nie ma energii, a kibice i przyzwyczajeni do jego dominacji koledzy tego przecież właśnie oczekują.
Lakers na pewniaka, są wysocy, podwajają z dala od obręczy, dominowali energetycznie i na deskach. Zwłaszcza, że pod nieobecność Derricka Jonesa Juniora LAC walczą trzeba obwodowymi (nadal) przejmując każdą niemal zasłonę. Świetnie się spisywał elastyczny defensywnie Nicolas Batum, ale on nie może grać pełnego meczu. Kluczowym momentem spotkania były cztery ofensywne zbiórki Lakers przy prowadzeniu 93:88. W końcu wbili trójkę i zamknęli rywalom furtkę, odebrali ochotę na pogoń.
LeBron i Luka (29 punktów 6 zbiórek 9 asyst) fura strat, ale w kluczowych momentach spokojni i egzekwujący swoje. Tu przede wszystkim chodzi o fenomenalne basketball IQ, wdrożenie planu taktycznego oraz idące za tym wysokiej jakości próby rzutowe. DFS, Vanderbilt, Vincent na swoich rewirach bronią nieprzeciętnie.
Notabene, mecz został wygrany bez udziału Hachimury (problem z rzepką) i Austina Reavesa (łydka). Pierwszy będzie przebadany za tydzień, status drugiego to day-to-day. No i co mam napisać, Lakers ponownie mają papiery mistrzowskie, tak.
Sprawa jest prosta, choć zdaje się nie dla wszystkich. Jeśli zamierzasz grać drop coverage przeciwko Luce, prędzej czy później zginiesz [JJ Redick]
Wolves 116 Suns 98
To już w zasadzie przyklepane, zarząd PHX obiecał Durantowi przenosiny po sezonie. Chłop ma wskazać destynację, a ci postarają się zaaranżować odpowiedni transfer, nawet ze stratą. Do tegoż czasu wszystko w koszykówce Słońc jest prowizoryczne i tymczasowe. Historycznie drogi roster i sezon poniżej wszelkiej krytyki. Bilans 28-33 oznacza, że już nawet „play-in” im odjeżdżają.
Nie wymuszają strat i nie ponawiają akcji -> defensywny rating to 27. miejsce w lidze. Są za to regularnie ograbiani na własnej tablicy i tracą ponad 17 punktów średnio z kontry. Zespół znanych nazwisk mających problemy ze współpracą. Gdy rywal przyspiesza, gdy szarżuje, instynktem naszych gwiazd jest stać i czekać na rozwiązanie. W kolejnej akcji dostaną piłkę i odrobią, bo są super. Tam nikt nie myśli by rzucić się na piłkę, by się narażać, walczyć. Tam jest dbałość o zdrowie i czekanie na swą kolej. Wycofani, delikatni, wygodni – tak można podsumować styl gry. Abstrahując od najważniejszego oczywiście! Pisałem o tym już parę miesięcy temu, taki jestem zaj%bisty, heh:
Phoenix Suns win against Detroit.
Booker and KD take 49 FGA and 25 FTA.I guess it makes sense for them, but how can you play the ISO ball for the entire game and record like 0.66 pass on average in the half-court with 8 other players standing and watching?
Basketball was…
— Bartek Gajewski (@gwiazdyB) January 18, 2025
Pozostało faktycznie, jak najszybciej przerwać impas i przeprosić fanów. Widzicie, ostatnim razem afera była w szatni, bo trener Mike Budenholzer „polecił” Devinowi Bookerowi „się uciszyć” i pozwolić trenerom mówić podczas przerw na żądanie. Wyobrażacie sobie? Trener polecił zawodnikowi zamknąć ryj i słuchać. Niesłychane! Co za brak szacunku przerwać wywód wielkiemu Bookerowi, który w swoim życiu, a przynajmniej w roli lidera, niczego nigdy nie wygrał i zanim nie zaczęły doń dołączać inne maksa warte (albo i niewarte) gwiazdy, siedział był na samym dole tabeli.
Nieistotne czego konkretnie dotyczyła jedna czy druga sytuacja. Booker stwierdził niedawno w wywiadzie, że Suns za mało rozmawiają. Serio? Spędzasz z tymi ludźmi 6-8 godzin na dobę przez dziesięć miesięcy w roku i coś pozostaje niedogadane? Nie macie czasu i możliwości przegadać spraw, bo Wam trener każe trzymać gęby na kłódkę podczas time-outu? Stąd te nieporozumienia i porażki? Serio! Dramat, dramat podlany brakiem intelektu i logiki.
Chodzi o coś zupełnie innego, o wybujałe ego, wielkie paniska, którym łatwo przychodzi powiedzieć, że „nie potrzebują trenera” a zwracać się do nich należy bułką przez bibułkę, bo można urazić. Brak dystansu do siebie i poczucia humoru, oto Wasze niedogadane sprawy. Gadanie z wami mija się z celem. Przewrażliwienie na własnym punkcie, w tym sensie jesteście mistrzowsko niekompatybilni. I tu oczywiście nie o samego Bookera chodzi.
Czy wiecie, że odkąd KD opuścił Golden State, przez pięć sezonów w lidze miał siedmiu różnych trenerów i wygrał w sumie dwie serie playoffs? To wybitny strzelec, jeden z najlepszych w historii, ale jako profil osoby to jest ewidentnie najemny cyngiel, a nie żaden generał armii. Wchodzi do nowej ekipy i za każdym razem jest problem z chemią w szatni.
Dogaduje się z 1-2 najbardziej utalentowanymi graczami, reszta jest niejako w odstawce. Frajerzy od brudnej roboty, macie podać i czekać (jeszcze raz odsyłam do powyższego wpisu na X). Nic zatem dziwnego, że rokrocznie skład jest wybebeszony, gracze zadaniowi masowo odchodzą, pojawiają się nowi. Nigdy nie ma intensywności, nie ma twardości, w kluczowych momentach zespół gaśnie i wtedy na scenę wkracza KD. Raz trafi, w pozostałych przypadkach spudłuje. Co zespół to dziwne komentarze w sieci, kolejne zawiedzione oczekiwania i najczęściej zwolniony trener.
Dasz mu piłkę, zrobi swoje. Poza piłką zainteresowanie wykazuje bardzo przeciętne, często stoi na prostych nogach. Podświadomie czeka chyba, żeby znów móc swój zespół uratować z opresji. To podejście dosłownie podtruwa jakąkolwiek zespołowość, a bez niej nie ma sukcesów, koło się zamyka.
Na ich tle Anthony Edwards (44 punkty 6/14 zza łuku 14/14 FT) i Donte Divincenzo (24 punkty 8/13 zza łuku) to psy gotowe przegryźć ci gardło. To tak nawiązując do meczu, o którym miałem pisać. Witamy z powrotem Juliusa Randle (20 punktów 8/14 z gry) gdy wszyscy w piątce stanowią zagrożenie rzutem, a trójka wchodzi liderom, gra się łatwiej, wiadomo.
Pelicans 128 Jazz 121
Dwie super szybkie, cieniutko wracające do obrony ekipy to i wynik adekwatny. Sześciu chyba ludzi powyżej dwudziestu oczek. Eksperymenty kadrowe w Salt Lake City, gra ten któremu lepiej siedzi, jazda po każdej obronionej akcji i straconych punktach. Rzecz dla kibiców z Indii i Chin urodzonych po 2000 roku.
Celtics 110 Nuggets 103
Mistrzowie zostawiali Jokera (20/14/9) w pojedynczym kryciu, dopóki się za bardzo nie rozkręcił. Wszystkie statystyki zdecydowanie poniżej kreski, bo kazano mu zgadywać, no i dodatkowo przepychać się, walczyć o pozycję (Kornet, Horford szacunek). Nie trzeba też było wielkiej przenikliwości, aby dojrzeć, że Serb miał problemy z poruszaniem, kuśtykał, ciężko się ruszał biegając od kosza do kosza.
Jamal Murray w pierwszej połowie kaganiec, w drugiej wolna droga po zasłonie i w izolacji. Szczęśliwy uwolnieniem korzystał, fragmentami wręcz forsując rzuty. Podobnie kolega Christian Braun, rzucał co mu w ręce wpadło. Russell Westbrook zostawiany bez krycia na obwodzie, to samo. Rzucał ilekroć miał miejsce grając dokładnie tak, jak sobie tego Celtics życzyli.
Stałą oprawę defensywną miał Michael Porter Junior, który nie znajdując pozycji ani po handoffie, ani po ścięciu, praktycznie przestał uczestniczyć w grze. Teatralnie chuchał w dłonie, trzymał się za lamówkę jerseya, stał gdzieś w rogu, a akcja niemal za każdym razem szła w drugą stronę. Słabizna.
Wielkiej wagi bym do tegoż konkretnego meczu nie przywiązywał z uwagi na absencje. Aaron Gordon siedzący w dunker’s spot otwiera Denver trójki, no i broni trzy pozycje, a po drugiej stronie brak pick and pop i opcji low post Porzingisa oraz defensywnej elastyczności Holidaya, którego C’s mogą nawet postawić nominalnie na Jokicu, aby zamknąć Denver pick and rolla z Murrayem. Ma to sens co piszę? Rozumiemy się?
Boston do przodu za sprawą lepszej gry „zadaniowców”. Tatum (16/11/7) zaliczył 4/15 z gry. Brown 6/15, ale już Horford ugrał 19 punktów i 8 zbiórek, a zielona ławka była o siedemnaście oczek lepsza niż ta Denver (ostatni dinozaur, spróbuj zgadnąć czy to gad czy ssak).
Blazers 129 Cavaliers 133 [OT]
Bardzo źle sędziowane spotkanie. Gra przerywana co chwilę w najbardziej kuriozalnych momentach. Nie jestem szowinistą, ale dwie babeczki w obsadzie sędziowskiej to jest przegięcie. Oszczędzę Wam szczegółów może poza ostatnią akcją w regulaminowym czasie gry. Anfernee Simons wchodzi pod kosz, próbujący wymusić szarżę Max Strus się przewraca, niecelny layup dobija Shaedon Sharpe, ale wcześniej mamy późny gwizdek. Jednak faul obrony przy wjeździe. Jedni i drudzy wkurzeni, bo powtórka pokazała, że Strus przewrócił się sam, Simons go wyminął.
Portland prowadziło osiemnastoma wykorzystując brak Donovana Mitchella i ceniutki performance Dariusa Garlanda w pierwszej połowie. Dopiero obniżenie składu (Jarrett Allen na ławkę) i postawienie Ty Jerome’a (25 punktów 6 asyst 6 przechwytów) na piłce, odwróciło losy spotkania. Imponująco grał Jerome, Strus no i Mobley, ale najwięcej strzelecko wniósł sprowadzony nie tak dawno temu DeAndre Hunter (32 punkty 5/9 zza łuku). Cavs świetna ekipa, głęboka jak gardło połykaczki mieczy.
Knicks 116 Heat 112 [OT]
Heat prowadzili osiemnastoma punktami! KAT przykryty, utrzymany na dziesięciu próbach rzutowych. Mikal Bridges strzelecko kompromitacja (2/11) ale już OG Anunoby odbił, prącego do przodu Harta nie dało się spowolnić, a resztę brał na siebie JB, czyli Jalen Brunson (31 punktów 13/25 z gry). Ograniczonego minutowo Bridgesa nieźle zastąpił Miles McBride.
Heat jak zwykle, zacięli się w czwartej kwarcie, nawet wolnych nie trafiali, więc ich rywale, za sprawą rozpędzonego Brunsona, doszli. Potem w dogrywce nieskuteczni Herro, Davion Mitchell i koniec, po herbacie. Kto się oszukuje, że Miami o coś jeszcze grają, niech się oszukiwać przestanie. Transfer Jima Butlera zakończył pewną erę na South Beach. Nie ma w tej ekipie już niczego wyjątkowego, jest przeciętność.
Erik Spoelstra nie w czwartej kwarcie nie wystawił Kel’ela Ware’a (12 punktów 8 zbiórek 6 bloków) z czego musiał się tłumaczyć kibicom. Jak stwierdził, chciał obniżenia składu, by Knicks nie doszli ich trójkami. Tymczasem kibice zobaczyli parę efektownych bloków Ware’a i dwucyfrowe prowadzenie zespołu, więc uznali, że Spoelstra popełnił błąd.
Herro chciałby być Hero, ale w czwartej kwarcie i dogrywce zdołał osiągnąć zaledwie 2/8 z gry. W całym spotkaniu oddał 24 rzuty.
Thunder 146 Spurs 132
To już na koniec, bo mam wrażenie że czwartą godzinę piszę tę relację. Rekord kariery J-Duba (41 punktów 6 zbiórek 7 asyst) niezawodny jak zwykle Shai Gilgeous Alexander (31 punktów 4 zbiórki 8 asyst) oraz trafiający „wszystko” z ławki Aaron Wiggins (17 punktów 5/8 zza łuku). Thunder obok Cavs są poza konkurencją w swych konferencjach. To będą jedynki rozstawienia playoffs (jeszcze raz odsyłam do tabeli) co w przypadku OKC oznaczać może np. spotkanie z Golden State w pierwszej rundzie. A kto powiedział, że życie jest sprawiedliwe?
Ma się rozumieć były jakieś przepychanki wynikające z walki, obecny na placu Jeremy Sochan znów biegł w młyn, jak to ma w zwyczaju, znów skupił na sobie uwagę, ale obyło się bez większych awantur.
Po stracie Wembanymany z ekipy Spurs wyraźnie zeszło powietrze. Jasnym punkcikiem pozostaje na pewno rookie Stephon Castle (32 punkty 12/21 z gry), którego niech pompują jak najmocniej.
Dobrego dnia wszystkim, czytamy się jutro, zakład? B










Derricka Jonesa Juniora LAC walczą !!!!trzeba!!! obwodowymi (nadal)
literówka ;]
co
powinno być „trzema”…
Jestem ciekaw co u Nico Harrisona. Po Luce nie widać już ani kontuzji, ani nieprzygotowania ani nadwagi.
Lakers bez AD mieli mieć wielką dziurę pod koszem, a tu jeden z najlepszych DEF ratingów w lidze. Wiadomo, Play offy to Play offy, ale wygląda to więcej niż obiecująco.
Luka to tylko wisienka na torcie, wcześniej puścił wolno Brunsona i Porzingisa, jakby na siłę próbował zniszczyć to co zbudował poprzedni zarząd.
@Przemek
Bez przesady, Brunson odszedł chcąc mieć swoją drużynę, a między Luką i Kristapsem nigdy nie było synergii. Do czasu ostatniego transferu facet fajnie tę drużynę układał, Finał nie wziął się znikąd
Brunson odszedł bo mogli go podpisać na początku sezonu, za teraz wydawało by się śmieszne pieniądze, a był to sezon w którym pokazał co potrafi grać i na koniec był już za drogi. Z Łotyszem chemia była, zabrakło zdrowia, kwasy wyszły dopiero po transferze aby go jakoś uzasadnić. Pamiętam że wymiana pickow z Atlantą i transfer z Knicks sporo kosztował drużynę Dallas
2 rudna max!
Sochan to lamus. Baby Rodman? Ta, chyba tylko w kontekście zdobywanych punktów…
Jerry jest spoko, gadasz od rzeczy. Oby poprawił rzut, reszta jest ok. Poza tym jest młody, ogra się jeszcze i będzie lepiej w każdym aspekcie, oby!
Nie jest spoko
Transfer dekady, albo i lepiej.
Psss a ja kiedyś pisałem, że PHX jeszcze za CP3 zatęskni. I ok, zgodzę się, Chris Paul niestety niedowozil fizycznie i łapał kontuzje w najważniejszych momentach ale jednak jaka jakość on potrafil wnieść do zespołu. Bo wtedy Suns byli contenderem i w zasadniczym chyba najlepsza ekipa w lidze. To tak moja dygresja względem właśnie Kevina Duranta. Umiejętności świetne, ale ego i charakter śmietnik.
A nie mówiłem że Luka do niczego się nie nadaje.Z satysfakcją przyglądam się jak Lakersi przegrywają mecz za meczem.Wzieli na pokład kulfona,idą na dno jak Titanic.Za to Davis miał być szklany a gra wszystkie mecze od deski do deski.Odrodził nam Antoś dużynę.DPOY i MVP,za paczkę Dončitos.
Ignoranci powątpiewali w mój geniusz.My glory day.
Z urokliwych zakątków w Tworkach wasz król Midas
Nico.
Pierwszy wpis miałeś bardzo zabawny, ale czas już zmienić płytę Nico.
Thank you Mr.Pączek.
Choć jestem geniuszem doceniam mądre rady.Wprowadzę adjustments.
Enough is enough Nico 🙂
Michael Jordan w swojej karierze NBA (sezony zasadnicze) spudłował 12345 rzutów, zapamiętacie? 🙂
To jeszcze trzeba wziąć pod uwagę z jakiego rodzaju obroną musiał się mierzyć. Open shots praktycznie się wtedy nie zdarzały.
W tym przypadku ciekawostką jest „fajna” liczba, czy to dużo czy mało ma akurat mniejsze znaczenie. 🙂
Momentami Celtics ogląda się naprawdę ciężko. I pisze to jako kibic tej drużyny. Tatum i Brown potrafią być tak irytujący, że się płakać chce. Niby staty OK, ale decyzyjność, głupie straty, klapki na oczach, czy granie wciąż tego samego jest złe.
Celtics mają ogromne szczęście mając Whita, Horforda, Hausera, Pritcharda, czy nawet takiego Quete. Denver było blisko, ale ci zrobili swoje. Nie JT czy JB.
W ogóle White to jest jednym z najbardziej niedocenianych gości w lidze. Ile razy ratował juz Celtics…
Ja bardzo doceniam White.Defense wins czampionszips.Był moją pierwszą opcją.Chciałem Go pozyskać za Donciča,ale Stevens nie dał się nabrać.To nie Pelinka.
Lakers negocjowały transfer Stevena Aquamana Adamsa, nie wyszło, czy jest szansa na buy out jeszcze? jak nie LAL to jakiś contender? schodzący 12.6mln (czyli zostałaby połowa) i niezastrzeżony od przyszłego? komu najlepiej się przyda, fajnie by gość powalczył w finałach jeszcze (będzie mieć 32 lata w przyszłym)… tylko gdzie?