NBA: gracz Grizzlies w szpitalu po upadku | Doncic wyrzucony | Tom Thibodeau poleci

Witam serdecznie i zapraszam do lektury. Patronami odcinka są Witek Z oraz Marek Woj. ja nazywam się Bartek Gajewski, mój numer buta to 43.5, dziadek od strony matki miał na imię Henryk, a to są GWBA, czyli Gwiazdy Basketu.
Grizzlies 124 Hornets 100
Dziewiąta porażka w ostatnich dziesięciu meczach dla Charlotte, którym gratulujemy przemyślności w tankowaniu. W tym konkretnym przypadku nie musieli wiele robić, bo Memphis szuka zwycięstw. Nowy, fiński trener Grizzlies dostał przykaz rozwijania młodzieży, w związku z czym rookie Zach Edey (17 punktów 19 zbiórek) gra furę minut i to nawet w meczach, w których jego skill-set jest średnio przydatny, że tak powiem. A propos…
Dlaczego wyleciał Mike Malone?
Za to samo wyleciał przecież Mike Malone z Denver, a dokładniej za brak należytego rozwoju młodzieży i konflikt z pionem kadrowym. To już odwieczna wojna kadrowców z trenerami, której niektórzy próbują uniknąć do biznesu zatrudniając byłych koszykarzy czy legendy klubu, ale i tak średnio to wychodzi. Generalny menedżer ewaluuje, rekrutuje młode talenty i twierdzi, że świetne. Trener odpowiedzialny za wyniki nie chce nimi grać. Odsyła do taśm, twierdząc że nikt poza obsadą szkoleniową nie ogląda meczów i trochę racji ma.
W Denver kłócili się między innymi o shooting-guarda Jalena Picketta, o to dlaczego nigdy meczy nie kończy, że zawsze stare chłopy jak Westbrook czy DeAndre Jordan wiodą prym, gdy niedostępni są ludzie z pierwszej piątki. Dodajmy dziwaczną rolę Aarona Gordona, któremu przychodziło siedzieć w rogu ostatnimi czasy. Wszystko jak mniemam, przez kontuzję i niedostępność Jamala Murraya, bo Russ mimo świetnie rozwiniętych cech wolicjonalnych, naprawdę psuje spacing i pewne rzeczy na parkiecie wyklucza. Sami powiedzcie, czy to jest przypadek, że kolejni trenerzy padają jak muchy po jednym sezonie współpracy z Westbrookiem? Przy całej sympatii dla tegoż niezwykle oddanego pracy i profesjonalnego zawodnika:
- 2019/2020 Houston Rockets – Mike D’Antoni rezygnuje ze stanowiska
- 2020/2021 Washington Wizards – Scott Brooks zwolniony
- 2021/2022 Los Angeles Lakers – Frank Vogel zwolniony
- 2024/2025 Denver Nuggets – Mike Malone zwolniony
Jedynym, który się ostał w tym czasie jest Tyronn Lue, u którego Russ spędził dwa sezony w Los Angeles Clippers. Zobaczcie jednak kontrast, progres, jaki dokonał się w LAC po odejściach Westbrooka i George’a, hmm…

Wiele się mówiło o tym, że jedynym gościem, który jest w stanie przedłużyć karierę Russa w NBA jest Nikola Jokić, ale wydaje się, że nawet on nie dał rady. Denver mimo błyskotliwości Serba prezentują się fatalnie. Przegrali cztery mecze z rzędu w kulminacyjnym, najważniejszym momencie sezonu i wyglądają jakby płynęli kajakiem pod prąd, w górę rzeki. Wysiłek ogromny, wyniki kiepskie.
To tak w ramach wstawki, być może ciekawej dla niektórych z Was. Wracając do meczu Memphis, 28 punktów 8 asyst Ja Moranta, 52-38 na tablicach, nie ma wiele o czym pisać.
Jedna rzecz przykra, czyli upadek podciętego w locie Jaylena Wellsa. Po wsadzie w kontrze gruchnął o parkiet tak mocno, że mecz przerwano na dobre pół godziny. Chłopaki po obu stronach patrzyli jak wywożą pół przytomnego zawodnika na noszach. Niektórzy mieli łzy w oczach, a młody KJ Simpson nie mógł się pozbierać, bo to on wpadł pod nogi znajdującego się w locie rywala. Po chwili został wyrzucony, sędziowie przewinienie zakwalifikowali jako Flagrant 2. Złych intencji oczywiście nie miał, ale było to cholernie niebezpieczne zagranie.
Mecz przerwano, gracze musieli rozgrzewać się na nowo, bo czekano na przyjazd karetki. Przepisy mówią, że podczas spotkania musi być karetka na zapleczu, a jeden pojazd musiał Wellsa na sygnale do szpitala odwieźć. Kilka godzin później podano, że chłopak jest przytomny, ma spuchnięty nadgarstek, stłuczoną żuchwę, twarz i bolą go plecy. Czekamy na wyniki rezonansu magnetycznego.
Ok. To jeden mecz, do opisania zostało dziewięć, więc przyspieszam i postaram się to zgrabnie podsumować. Aha, powiedzcie proszę Morantowi by więcej granatów w trybuny nie rzucał, bo się ośmiesza tylko i jest mi go żal. Pseudo gangster wychowany w rodzinie zawodowych sportowców, gdzie niczego mu nie brakowało:
Bulls 113 Cavaliers 135
Byki bez jednostki napędowej oraz ramy, szkieletu. Coby White, Josh Giddey, Nikola Vucevic oraz szereg pomniejszych graczy zadaniowych, nieobecni. Cavs oczywiście łatwo wzięli, co im się należało, a mnie pozostaje podziwiać młodego Matasa Buzelisa (19 punktów 5 zbiórek 5 asyst) którego autentycznie przyrównałbym do startującego w zawodzie Franza Wagnera. Może (musi!) być nawet bardziej atletyczny i lepiej rzucać z dystansu, choć Franz koordynację przy wjazdach i atak closeoutu prezentuje genialne i trudno mu w tym względzie dorównać. Przekonamy się za rok, dwa. Bulls z Giddeyem i Buzelisem będą biegać jeszcze parę ładnych lat, tu mogą się fajne rzeczy wydarzyć.
Cavs na spokoju, trójek nawtykali Garland (6) Strus (3) Wade (3) Hunter (2) Jerome (3) Merrill (3) – bo goście warunki mieli znacznie słabsze, więc ratowali się campingiem w polu trzech sekund.
Wizards 98 Pacers 104
Waszyngton już nie musi przegrywać na siłę, z bilansem (17-62) już i tak zmaksymalizowali swe szanse w loterii draftu. 35:21 w pierwszej kwarcie, Alexandre Sarr (20 punktów 12 zbiorek 6 asyst) wyglądający jak młody Kevin Garnett, do tego odpalony od wejścia Justin Champagnie, dokładający się Jordan Poole i reszta młodych atletów, biegaczy.
Pacers musieli z całej siły mięśnie pośladkowe zewrzeć, żeby przestało lecieć. Na szczęście bez nieobecnego Tristana Vukcevica goście nie mieli na czym oprzeć gry w drugiej kwarcie. Przez dwanaście minut na placu zaliczyli skuteczność wynoszącą 4/25 z gry (!!) i zawody się wyrównały. Do głosu doszedł Siakam, a gdy Tyrese Haliburton zdobył swój dwudziesty punkt to zgodnie z tradycją wszyscy wiedzieli, że Pacers ten mecz wezmą.
Śmieję się, bo gdy Hali zdobywa 20+ punktów, bilans Indiany w tym sezonie wynosi: 23-3! Kluczowa akcja to drive and kick do Mylesa Turnera stojącego na 45 stopniach. Celna trójka, która wysforowała Pacers na sześć punktów prowadzenia w ostatniej minucie, musi być na skrócie:
Hawks 112 Magic 119
Pojedynek dużej wagi ponieważ oba zespoły rywalizują o korzystniejsze rozstawienie w turnieju play-in i może się tak zdarzyć, że przyjdzie im zagrać bezpośredni pojedynek o awans do ósemki! W ostatniej kolejce też zagrają ze sobą, co może już nie być tak istotne, ale dziś było na poważnie.
Banchero, Wagner, WCJ po czterdzieści minut na placu. 14/34 zza łuku wymodzili, aż ośmiu Magików trafiało z dystansu. No, nie wiem czy to będzie do powtórzenia. Pierwsza piątka dziesięć trójek, każdy sypał. Udało się. Widzieliśmy miękkie podwojenia na Banchero, który i tak przepchał 33 punkty i 10 asyst jak hydraulik zapchaną rurę.
Widzicie wynik i domyślacie się, że tempo dyktowali i styl swój narzucili raczej Hawks, co nie? Georges Niang musi trafiać zza łuku. Bez tego jest negatywną postacią. Nie zbierze, nie obroni żadnego z podkoszowej trójki Orlando. Dziś zrobił 1/5 z dystansu i przy 20 minutach na placu może się pochwalić jedną zbiórką i zerowym kontem asyst.
Świetny ofensywnie był dziś Onyeka Okongwu (30 punktów 14 zbiórek) ale on jest zbyt wątły i jako strażnik obręczy z Magikami nie daje sobie rady. Zachodzi pytanie o jego przyszłość, czy jest możliwe sparowanie go z drugim centrem i występy na silnym skrzydle? Już dwa sezony temu wieszczyłem progres OO, tak samo jak sukces Cade’a Cunninghama w Detroit.
Potem zazwyczaj przychodzi maniana, niespełnienie oczekiwań, aż w końcu wychodzi dobrze. Myślę, że Okongwu będzie bardzo produktywną postacią w najbliższych paru sezonach NBA, pytanie w jakim otoczeniu się znajdzie, bo on i Jalen Johnson jako partnerzy na pozycjach PF/C to zbyt wąsko będzie. Zwłaszcza, że w pierwszej linii masz niebroniącego Younga (28 punktów 10 asyst)…
Skoro mowa o fizyczności, Magic wymusili aż 31 rzutów wolnych, o dziesięć więcej niż Hawks. Odniosłem wrażenie, że gwizdki są nieco jednostronne, ale to już efekt Banchero, który zbiera faule z uwagi na swój status młodej gwiazdy. Na podobne traktowanie nie może liczyć dla przykładu Vit Krecji, wielokrotnie zatrzymywany bez gwizdka.
Risacher niewiele, bo 16 minut. Mniemam, że to dlatego, że nie zatrzyma nikogo w obronie. Plastrami na Banchego byli Terance Mann i Niang. Oby tylko nie skończyło się jak w Memphis czy Denver! Najlepszy występ Cartera Juniora od dawna, tego także może nie powtórzyć i nie wiem, naprawdę nie wiem na który zespół stawiałbym w jednym meczu decydującym o losach świata, a Wy?
Wolves 103 Bucks 110
Po 25 meczach zawieszenia na parkiet powrócił Bobby „Crazy Eyes” Portis, ale wiele nie pomógł… to znaczy…. Timberwolves mieli mecz w kieszeni! Dziesięć minut do końca prowadzili dwudziestoma punktami, a potem Edyta Górniak zaklęła ich w dotyk, zmieniła ich w dotyk, by strącić ich w noc, bezsenną zimną noc.
Tak, ten mecz był tak poje%any jak Edyta Górniak jako „soundtrack” dla meczu NBA. Bezsenną zimną noc!
Ze stanu 95:71 Bucks dojechali na 95:94, to ile to będzie? Seria 23:0 dobrze liczę? Okazało się, że Wilki za nic w świecie nie są w stanie poradzić sobie z obroną strefową 2-3 Doca Riversa, że sobie nie ufają, albo przesadnie ufają własnym kompetencjom strzeleckim. Edwars zwolnił, nonszalancko się zachowywał. Co gorsza, cały czas bez piłki psuł spacing przeciwko strefie, co jedynie udowadnia jak niskie jest jego bball IQ w relacji to talentu ruchowego. Niestety, ale od pierwszej kwarty znów nie widział Goberta pod koszem, który oddał w tym meczu ile? Cztery rzuty…
Chris Finch ściągnął z placu McDanielsa i Goberta, ale ani nie poprawiło to spacingu, a co gorsza, Bucks zaczęli dominować na atakowanej tablicy. Dosłownie wszystko się posypało. Najśmieszniejsze jest to, że wygrywając Wolves mogli awansować na miejsce 4-5, a teraz siedzą na ósmym przy trzech meczach pozostałych do rozegrania.
Celtics 119 Knicks 117
Madison Square Garden smutne niezwykle, bo przecież mieli mistrzów na deskach. „Głupi” rzut Jaysona Tatuma (32/7/5) zdecydował o dogrywce, w której polegli. Nawet tak silny obrońca jak OG Anunoby nic nie był w stanie poradzić na trójkę już nie tyle z odejścia, co z odskoku. Zasięg za duży, rzut pewny, widać że wytrenowany.
Tylko tak, skoro OG taki kozak, czy on nie wiedział, że Boston potrzebuje trzech punktów? Tak się dać nabrać na fake drive… I druga sprawa, dlaczego Tom Thibodeau nie faulował, nie przerywał akcji? Jak tak sobie o tym myślę na chłodno, jak dodaję dwa do dwóch to wychodzi… że Thibs to naprawdę jest do pożegnania. Przecież oni mieli jeszcze ostatnią próbę wygrać w regulaminowym czasie gry, ale stały fragment zakończył się tak, że piłka powędrowała do najsłabszego strzelecko Josha Harta, ja tam planu nie widziałem…
W doliczonym czasie gry znów była równa walka, ale Kristaps Porzingis (34 punkty 8/13 zza łuku) pod presją zegara władował trójkę, gdzieś z obrzeży środkowego logo. No to już nie do zablokowania, piłka ciągnięta z okolic trzeciego metra nad parkietem. Jalen Brunson owszem, podchodził z ręką, ale co on mógł, podrapać Łotysza po czole, co najwyżej. Wszystko w ostatniej minucie dogrywki, no i nie udało się.
Kolejny mecz z Bostonem i kolejna wtopa. Knicks zademonstrowali wielką intensywność, wspięli się na paluszki formy. Obrońcy tytułu nie wystawili Al’a Horforda, Jaylen Brown narzekający na dyskomfort w kolanie rozegrał zaledwie 22 minuty, ale nawet to nie odwróciło losów rywalizacji. Rywalizacji, której nie ma i nie było. Knicks marzyli o pokonaniu Celtics gdy budowali tegoroczny roster i na marzeniach zapewne się ich sezon zakończy.
Lakers 120 Thunder 136
Skandal jakich mało! Wielcy, królewscy Lakers oszukani przez sędziego. Owszem, grzmocący wszystkich w tym sezonie Thunder wyszli mocniej niż ostatnio. Ciaśniejszą rotację zastosowali, ale majestat LeBrona Jamesa, książęcy laur Austina Reavesa oraz boski wymiar Luki Doncica, sprawiły że goście wygrali trzecią kwartę 26:17 i mecz rozpoczynał się na nowo.
Traf chciał, że na trybunach ktoś pyskował do Słoweńca, ten się obrócił i przeklął, sędzia myślał, że do niego, za brak gwizdka i go szybko poczęstował technikiem, drugim w tym meczu. Luka niepysznie powędrował do szatni. Mówi się, że parkietowa eksmisja miała wymiar osobistej wendetty.
Arbiter JT Orr po pierwszym przyznanym „dachu” miał wedle relacji Jarreda Vanderbilta powiedzieć: „że może gadać ze wszystkimi, ale nie gada z Luką”. No cóż, facet pokazał ego i charakter, Doncic niech nie zgrywa niewiniątka, ale mecz faktycznie popsuty niepotrzebnie. Grunt, żeby każdy wyciągnął wnioski, z Doncicem na czele.
Było 108:107 dla Lakers gdy wyleciał i jak możecie zobaczyć, Thunder zamknęli mecz serią 29:12. Na moje i tak by zamknęli, ale mniejsza z tym. Dziwię się JJ Redickowi, że walcząc o utrzymanie pozycji w tabeli, nie odpuścił tego meczu. Wiadomym było, że Thunder nie popuszczą im drugi raz, tym bardziej przed własną publicznością. Lakers dziś w nocy znów grają przeciwko Dallas i to spotkanie wydaje się znacznie ważniejsze, a przede wszystkim, do wyjęcia. Na zmęczeniu natomiast wszystko się może zdarzyć…
Co, co, co? Luka po raz pierwszy wracający do Dallas? To trzeba zobaczyć!
Warriors 133 Suns 95
Zakopać PHX! Zdegradować do G-League, posłać, odesłać. Durant, Booker, Beal, James Jones, Budenholzer, wszyscy OUT! Bilans 35-44 przy półtora miliarda złotych rocznego budżetu na graczy, to jest dramat i należy rzecz nazywać po imieniu. Na awans do turnieju play-in zostały już tylko iluzoryczne, matematyczne szanse.
Pech gospodarzy polegał na tym, że po ostatniej wtopie (Steph 3 punkty) wiadomym było, że dziś będzie moc po stronie Wojowników. Curry (25/9/6) ruszał się prężniej składając się do rzutu / wychodząc na pozycję. W jego ruchach czuć było zarówno luz jak i koncentrację. Już po pierwszej kwarcie Chef miał na koncie trzynaście oczek i tyloma też prowadzili goście.
Druga kwarta upłynęła pod wezwaniem mocnej obrony Dubs, wymusili siedem strat, zebrali siedem piłek w ataku, do przerwy prowadzili więc 26 punktami, a druga połowa stała się formalnością…
Spurs 117 Clippers 122
Brawa za walkę do końca, ale nie. 50-34 na tablicach i wyraźna przewaga talentu. Kolejny dominujący występ silno-rękiego Ivicy Zubaca (24 punkty 20 zbiórek 5 asyst). James Harden jedną piłkę od triple-double (21 punktów 9 zbiórek 12 asyst). Skuteczny strzelecko Bogdanovic z ławki. Derrick Jones Junior w pierwszej piątce udanie zastępujący pauzującego Kawhi Load Managera Leonarda. Norman Powell grający swoje: 25 punktów.
Dzięki pięciu z rzędu zwycięstwom Clippers (47-32) awansowali na czwarte miejsce w tabeli, cieszy się łysy Steve Ballmer, ale jego chłopaki muszą się mieć na baczności do samego końca. Dzięki też za odwiedziny, zapraszam jutro! B










Sędzia wyrzucił Doncica żeby ten zachował siły na Mavs.
Dokładnie, a na dodatek mieli Thunder -15 obstawione razem ze Scottem Fosterem.
Zarty zartami, a początkwo cała rotacja Lakers widniała w protokole przedmeczowym jako „questionable” i zapowiadało się jakby rzeczywiście miał dać wolne chłopakom, a tu chwilę przed meczem poszło info, ze wszyscy zagrają. Ciekawe czy się Silver zbuntował bo taki pojedynek to przeciez rodzynek dla ligi, a może rzeczywiście ktoś tu obstawia 🙂
Ten sędzia to jakiś wybitny gamoń, poziom wyrzucania z meczu Duncana za śmianie się na ławce
No ja myślę mimo wszystko, że to Hawks przejdą kosztem Magic. Jak nie przepadam za Youngiem to jego kompetencje w ataku przeważą w tym spotkaniu, a potem to już 4:0 od Bostonu i do domu. Dzięki za wpis
Kopacze reprezentacji Polski w „gałe”też zawsze zwalają na sędziego,westbrooka ,brak premii czy otwarty dach…porażka to porażka to jest FAKT
Co to za niefortunny zwrot BB IQ?
To znaczy, że byle cwaniak albo fizol kierujący się instynktem może być nazwany inteligentnym graczem, będąc debilem w ogólnie przyjętych kryteriach.
Dokładnie o to chodzi. Co zmienia na boisku inteligencja np. Jaylena Browna, który zna parę języków (w tym arabski), jest niezwykle oczytany, gra na pianinie i skończył studia na Harvardzie? Basketball IQ to termin służący tylko i wyłącznie temu co dzieje się na boisku i tak jak wspomniałeś, często cwaniak albo fizol – patrz Draymond Green – może świetnie odnajdować się na boisku i rozumieć grę, podczas gdy reszta jego intelektu pozostawia wiele do życzenia.
Ja pójdę o krok dalej, tak rozwinięta percepcja może Brownowi wręcz boiskowe reakcje utrudniac
Osobiście uważam, że to właśnie Durant, Booker, Beal, James Jones oraz Budenholzer są w stanie wykrzesać z tej drużyny wszystko to co w niej najlepsze, czyli: niespotykany nigdzie indziej spacing, wysoka intensywność a przy tym niebagatelny defence no i oczywiście opanowanie i zimna krew wyżej wymienionych. Play in jest jak najbardziej w ich zasięgu, wystarczy tylko, że Durant i Booker zagrają na 15% swoich możliwości.
Czekam na bazooke od Moranta, choć granat równie zabawny
Gdzieś czytałem pół roku temu, że Giddey się nie nadaje i out po sezonie. A jednak. Od początku uważałem, że ten gość coś ma, mimo jego ograniczeń. A Bulls w przyszłym sezonie mogą stać się Pistons z tego roku.
Doncic niech się skupi na grze. Z jednym technicznym w kieszeni mógł sobie darować interakcję z kimkolwiek. Ale on trochę jak Morant – weszło w krew i trudno nad tym zapanować. Kibicuję obu, żeby skupili się na koszu a nie na ich stajlu.
Admin, ja Cię proszę. Knicks może i odpadną w pierwszej rundzie, ale będziesz siedem meczów oglądał z wypiekami na twarzy. MSG zobowiązuje i jeńców nie bierze.
Luka po każdej akcji płacze, protestuje, pokazuje jaki on jest pokrzywdzony. Chłop ogromny, wbija się w obrońcę, szuka lekkiego kontaktu i ma pretensje o każdą akcję.
Nie dziwię się sędziom że go wyrzucili i powinni robić tak w każdym meczu jak będzie się tak zachowywać.
Geniusz koszykówki który płacze bo go ktoś leciutko w rękę dotknął, śmieszne to jest.