NBA: Bradley Beal graczem Los Angeles Clippers | Damian Lillard wraca do Portland!

Znów mnie nie było dwie doby, bo pracowałem nad książką. Mam już spis treści, teraz korekta, zdjęcia, skład, okładka i plan sprzedażowy. Niesłychanie to pisanie zajmuje procesor, ale też bardzo rozwija. Nie ma pisania bez czytania, a na każdą wyplutą stronę przypada chyba z tysiąc stron w życiu dorosłym, przeczytanych. Nie o tym jednak teraz i nie tutaj.
Bradley Beal wykupił się z Phoenix Suns, słyszeliście? To znaczy chwilka, bo jest tu ważnych szczegółów kilka. Suns byli mu winni 110.8 milionów dolarów jeszcze za dwa sezony, powiedzieli że wypłacą z tego 96.9 milionów, tylko niech już sobie Mister Bradley idzie. Strony zgodziły się rozłożyć kwotę na pięcioletnie raty i dobrze, bo nie szło już na Phoenix patrzeć.
Wybór padł na Los Angeles Clippers, bo tu na papierze nowy hegemon się rodzi, a market, czyli rynek w sensie, największy jest z możliwych. Dwuletnia umowa BB opiewa na kwotę 11 milionów dolarów, z czego drugi rok stanowi tzw. opcję gracza.
32-letni Beal wchodzi w buty wytransferowanego niedawno Normana Powella, powszechnie sądzi się, że występował będzie jako starter u boku Jamesa Hardena. Jaki roster przewidziany jest więc w Inglewood?
- PG: James Harden / Kris Dunn
- SG: Bradley Beal / Bogdan Bogdanovic
- SF: Kawhi Leonard / Derrick Jones Jr
- PF: John Collins / Nicolas Batum / Kobe Brown
- C: Ivica Zubac / Brook Lopez / Yanic Konan Niederhauser (R)
Ofensywnie tu jest aż za słodko i tłusto. Wyobraź sobie, że masz ochotę na pączki, mijasz cukiernię, a tam pięknie wypieczone w malinowej polewie, z pistacjowym nadzieniem pączki, rurki kremem i ciastka francuskie z płatkami migdałów zatopione w czekoladzie. Kupujesz dwa, a tam, trzy kupujesz (!) ale zjadasz jednego i masz dosyć, bo jest tak tłusty, że aż cię mdlić zaczyna. To samo będzie na parkiecie.
Harden piłką zawiadywać musi cały czas, bo jak się z nią rozstanie to traci zainteresowanie. Beal to powinien być traktowany raczej jako brodatego zmiennik, bo choć średnie kariery ma imponujące (21 punktów przy 38% zza łuku) to jednak jego największy walor stanowi kreacja gry po koźle. Jak oni niby bronić w pierwszej linii mają, dwa wyliniałe koty?
Dalej Kawhi Leonard, kolejny co piłkę dostanie i musi się rozejrzeć. Efektywny wciąż bardzo, ale kiedy on pracuje, to tamci dwaj stać będą trzymając się pod boki.
Tyronn Lue zbudował w zeszłym sezonie trzeci najlepszy rating defensywny, ale to głównie za sprawą zapalczywego Krisa Dunna w pierwszej linii, Zubaca w centrum i Jonesa Juniora z pomocy. Każdy z nich straci minuty na rzecz nowych nabytków właśnie: Beala, Lopeza czy Collinsa.
Wiek! Beal jak mówiłem, ma 32 lata, Harden 35, Kawhi 34, Lopez 37 no i Batum 36. Jeśli się pomyliłem (piszę z pamięci) to tylko na korzyść chłopaków. Doświadczenie owszem mają solidne, ale witalność już nie ta, aby rywalizować co drugi dzień w meczach koszykówki na najwyższym poziomie z ludźmi o dekadę co najmniej młodszymi.
Tu chodzi raczej o wygodę zawodników, którzy będą się wymieniać rolami na przestrzeni 82 meczów rundy zasadniczej. Podstarzały gwiazdozbiór, wolałem ich przed rokiem, role były wyraźniej nakreślone, tym razem spodziewam się raczej obniżenia lotów, przede wszystkim Hardena i Zubaca. Żaden chyba w tym tłoku nie będzie miał przestrzeni do pełnego rozwinięcia skrzydeł. Jak będzie zobaczymy.
A teraz wiadomość z ostatniej chwili, ciężko kontuzjowany (zerwane ścięgno Achillesa) zwolniony z obowiązku świadczenia pracy przez ostatniego pracodawcę Damian Lillard porozumiał się w sprawie nowej umowy i wraca do Portland Trail Blazers, gdzie rozpoczęła się jego zawodowa kariera!
Nowa, trzyletnia umowa gwarantuje mu zarobek rzędu 42 milionów dolarów. A zatem, biorąc pod uwagę, dotychczasowe zarobki w Milwaukee, 35-letni obecnie Dame w przyszłym sezonie, czyli w sezonie w którym nie zagra, zarobi… 70 milionów dolarów. Ocipieli tam w Oregonie. Przywracają syna marnotrawnego (Lillard zażądał transferu w lipcu 2023 roku) licząc na lepszą frekwencję kibiców na stadionie. Lillard po jedenastu sezonach spędzonych w Portland jest liderem organizacji pod względem liczby zdobytych punktów. Trochę mu jeszcze zejdzie z powrotem na parkiet, ale wyczekiwać będziemy Chapter II.
Patronami dzisiejszego odcinka są Rafał Wójciak oraz Mateusz Nowak – kłaniam się Panowie, do jutra. B










nie wiem jak dla Was, ale dla mnie ten powrót Lillarda po raptem dwóch sezonach i tym w jakich okolicznościach odszedł (mam na myśli że sam żądał tego transferu), jest jakiś taki bez większych emocji. Próbował podbić świat z dala od domu, ugrać coś wielkiego, zderzył się z rzeczywistością i kiedy przekonał, ze nie będzie tak łatwo, postanowił po prostu wrócić tam, gdzie czuję się najbezpieczniej i najwygodniej, bo ambicji sportowych w tym nie ma już za grosz. Jak dla mnie za wcześnie, mógł próbować bić się o coś dużego w organizacji o takich właśnie ambicjach, a tutaj wrócić za 3-4 lata, wtedy ten powrót miałby prawdopodobnie o wiele więcej sensu.
Ale właśnie od dawna wiadomo, że Dame nie ma sensu.
Dokładnie – zero emocji, zupełnie mnie to nie obeszło, ale tak szczerze dokładnie tak samo mam w przypadku BB…
Zero emocji, bo Lillard to słabiak (no dobra, średniak), już ten jego transfer do Milwakee był bez sensu. I nie chodzi o to, że się postarzał czy coś, jest po prostu przereklamowany, a jego obecność w tym NBA 75 team to chyba największa pomyłka
Najbardziej chyba chodziło o rodzinę, z która rozłąkę zniósł raperski gangster Damian gorzej niż sądził.
Ciągle o tym gadał.
A ja do Dame’a się nie czepiam. Dziwię się że dali mu kontrakt na 3 lata, myślałem że na rok i turnee pożegnalne 😁.
Dużo bardziej śmieszy Clippers i pompowanie zużytego balona.
Tak,w tym roku znowu powalczą o tytuł 🤣.
Pozdro
Wydaje mi aię, że nikt nie pompuje balonu mistrzowskiego w Clippers. Po prostu jak zwykle drużyna na drugą rundę max. Ale biznesowo podpisanie Beala to świetny ruch, o ile Beal za 110mln z opcją zablokowania każdego transferu to był najgorszy kontrakt w lidze, o tyle Beal za 11mln to jeden z najlepszych kontaktów. Przy obecnych płacach to kwota jak za waciki. A nawet jakby nie wypaliło to jest kontrakt na którego łatwo znajdzie się chętnego.
Zgadza się, to nie wypali na dłuższą metę. Liderzy drużyny grubo po 30stce, mało młody i wybieganych zawodników. Przy tak dynamicznej grze w NBA nie ma szans na sukces (pamiętam Lakersów sprzed kilku sezonów z Russem, Carmelo i Howardem – był dramat).
„na każdą wyplutą stronę przypada chyba z tysiąc stron w życiu dorosłym, przeczytanych” – mógłbyś proszę rozwinąć tą myśl?
No jak tysiąc stron przeczytasz, to możesz jedną napisać, proste. Trudniejsze, to ta żyć dorosła.
Czy tam życie dorosłe, też trudne do zdefiniowania.
Po prostu nasz Admin Kaznodzieja pisze tu o nagromadzonym materiale i spojrzeniu na ten sport w swojej łepetynie. Po przeczytaniu tysiąca stron artykułów i niusów na temat koszykówki, ta wiedza, horyzont poznania i bagaż doświadczeń sprawia, że ta cała menażeria sprzyja Mu w pisaniu książki o koszykówce. Kapewu Rodacy?
Beal najlepsze lata miał w Wizz, bez Walla. Walczył o kasę. Teraz stroi miny po mniej udanej akcji. Słaby gracz. Gnój w szatni tylko, zero wartości dodanej.
Teraz w LAC jest zbiór tetryków. Śmiali się z LAL, a teraz to samo u sąsiadów.
Bartku, przepraszam ze dopiero teraz ale nie mialem czasu. A rzecz dotyczy poprzedniego Twojego wpisu. O tym , że PG13 nie poszedłby do Hornets. I później mówisz o drugich rundach. Ok, tyle że piszesz o dwóch różnych klubach !! Tamci Hornets , którzy byli w drugiej rundzie , dziś nazywają sie New Orleans Pelicans i z dzisiejszymi Hornets łączy ich tylko nazwa. Mam nadzieję ze szybko rozkminisz w czym rzecz. Pozdrawiam
A odnośnie porównania LAC do cukierni.. spójrz inaczej.. tyle.slodkosci .. taki wybór.. aż żałujesz ze nie.jestes w stanie zjeść więcej niż dwóch. Ale od.listopada do czerwca możesz codziennie co innego spróbować
Wiem, że w modzie tutaj jest hejtowanie Lillarda ale mi chlopa trochę szkoda. Jak wielu zawodników przed nim, chciał odciąć pempowinę i odejść z organizacji bez przyszłości i powalczyć o pierścień i od tego momentu wszystko się tak posypało, że koniec końców wrócił do punktu wyjścia. Będzie mieć 36 lat gdy wróci a Portland nie wyglądaja jakby mieli w kilku najbliższych latach bić się o mistrza. Zastanawiam się czy w jego przypadku nie byłoby rozsądne zakończenie kariery.
Jakie zakończenie kariery jak przed chłopem na stole dziesiątki milionów leżą? Nie wziąłbyś tego?