Oceniam stan NBA, czekam na finał Eurobasketu, wskazuję najciekawsze ekipy nowego sezonu

„W naszym świecie, w jego bieżącej konstrukcji, często patrzymy jak bogatym i tym u władzy uchodzą na sucho różnorakie przekręty. Tu mówimy o drobnostce, w końcu to tylko liga koszykówki, ale myślę że wielu się ze mną zgodzi: chciałbym aby oszuści zostali ukarani. Żeby karząca ręka sprawiedliwości i dosięgnęła. To niefortunny czas dla Steve’a Ballmera i Los Angeles Clippers, bo sporo zainwestował w nową halę. Tylko tak, jeśli wprowadzasz reguły, a następnie pozwalasz aby jego ignorowano, to powiedz mi: dlaczego Memphis Grizzlies nie mogą grać sześcioma zawodnikami? Dlaczego Golden State Warriors nie wprowadzą u siebie w hali linii rzutów za cztery punkty? Jeśli reguły można obchodzić, nie ma ligi, nie ma sportu” – mówi mój rówieśnik David DuFour, publicysta The Athletic, trener i pasjonat koszykówki. Mówiłem już, że 1982 to najlepszy rocznik?
Kawhi Leonard brał kasę pod stołem, Steve Ballmer przedsięwzięcie fundował, o czym tu gadać? W obliczu multi-milionowych zobowiązań sponsorskich, wielu przedstawicieli NBA, zarówno po stronie graczy jak i działaczy, trenerów jak i samych właścicieli robi czasem rzeczy nieetyczne, nie mające nic wspólnego z etosem sportu. Nabierają wody w usta gdy powinni zająć stanowisko lub otwarcie wspierają polityczne ugrupowania, czym dzielą fanów koszykówki na całym świecie. Tak, populistów w NBA zdecydowanie nie brakuje. Wielu bierze kasę pod stołem, transferuje się gwiazdy wbrew logice (z perspektywy kibica), niektórzy dysponują materiałami dyskredytującymi ligę, więc są chronieni i wciąż zatrudniani. Kontrole i kary za środki dopingujące dosięgają co najwyżej płotek. Grube ryby mają się dobrze, trwa obrót aktywami, Lakers i Celtics – dwie najbardziej udekorowane organizacje w świecie koszykówki zmieniły organy właścicielskie na przestrzeni ostatniego roku. Większościowe udziały LAL poszły za 10 miliardów, a BOS za 6.1 miliarda dolarów. Puchną konta, trwa podział łupów, każdą przestrzeń wyprzedano.

Podczas tegorocznego Eurobasketu smaczkiem jest podsłuchiwać na przykład jak sędziowie rozstrzygają przed monitorem sporne kwestie, jak argumentują decyzje i co widzą. To dodatkowa atrakcja, część meczu, potrafi trzymać w napięciu. Tymczasem w NBA otrzymujemy nierzadko pięciominutową przerwę podczas której…. wiadomo… puszczane są reklamy. Przykłady mógłbym mnożyć. Dodatkowe osiem minut nominalnego czasu gry nie uzasadnia faktu, aby mecz NBA trwał średnio o osiemdziesiąt minut dłużej niż mecz FIBA. Całkowicie skomercjalizowany produkt, którego oglądanie traci niekiedy sens. Jako typer, coraz częściej zagłębiam się w temat motywacji zawodnika, bo chociaż warunki i wszelkie dane wskazują na jego produktywny występ w danym meczu, na koniec pada pytanie: „no dobra, ale czy będzie mu się chciało”? Takich pytań nie powinno być, nie powinny być stawianie.
Wisienką na torcie jest rokroczny All-Star Game. Powołanie owszem, wciąż jest prestiżowym wydarzeniem, gracze zabiegają o selekcję, choćby dlatego, że często uruchamia bonusy czy premie zapisane w kontraktach, ale samo „widowisko”? Gwiazdor NBA jest produktem, zarabia tak kosmiczne pieniądze, że nie opłaca mu się przystawać i schylać po studolarowy banknot, który wypadł mu z kieszeni. Każdy jego ruch jest przeliczony na hajs, a tymczasem liga ich zbiera razem, jak na targu nie powiem jakim, zatrudnia komediantów, aby robili sobie z nich podśmiechujki, a następnie każe robić wsady ku uciesze gawiedzi. Jednocześnie nikt im za udział w Weekendzie Gwiazd nie płaci. Co bardziej obrotni przy okazji ASW organizują różne eventy sponsorskie, pokazy, uświetniają swoją osobą prywatne imprezy, bale, tak żeby jednak „wyjazd się zwrócił”, haha.

Co niektórzy gamonie wzięci nie wiadomo skąd, po latach futrowania kasą tracą kompletnie kontakt z rzeczywistością, a mnie (jako redaktorowi / blogerowi) pozostaje żonglować tym, rozdzielać ich poziom sportowy od kwestii mentalnych, od percepcji, zachowań. Dychotomia wrażeniowa. Bardzo często doceniam talent, walor sportowy gracza, włożony wysiłek, progres, bo kocham koszykówkę, ale nie miałbym najmniejszej ochoty gadać z tym człowiekiem. Umówmy się też, że kluby NBA zatrudniają wielu efektownych żonglerów, koszykarskich cyrkowców, którzy nigdy… którzy nie mają najmniejszych szans na wygranie ligi. Ich udział w grze, umieszczanie w kluczowej roli na boisku, owszem sprzedaje bilety i oddziaływuje na niewyedukowanych fanów, a jednocześnie gwarantuje brak perspektyw na playoffs. Wiele klubów nawet się z tym nie kryje, oni nie są po to, aby wygrywać, a jedynie po to, by robić show i trzepać siano.
Taki to już biznes przeogromny, ale chyba lepiej tak, niż jak u nas. U nas na siłę robi się ligę koszykówki, wspiera PLK z publicznych pieniędzy, bo sama w życiu nie byłaby w stanie się utrzymać. Niewypłacane pensje, długi ciągnące się wiele sezonów wstecz. U nas umowy pod stołem są na porządku dziennym (!) zaprzęga się instrumenty prawne, tworzy stowarzyszenia, stypendia, szemrane dotacje, licencje przyznawane są niekiedy na podstawie oświadczeń prezesów. Wypłaciliście kasę zawodnikom? Nie macie sporów prawnych, toczących się postępowań? Nieee, no gdzie. No to OK, gracie. Wielu fantastycznych ludzi przychodzi do koszykówki dla idei, miłości do tego sportu, ale jeśli nie jesteś politykiem, znajomym Królika, sk%rwielem, który drugiego podp%erdoli oraz nie będziesz pilnował swojego interesu, nie wejdziesz w śliskie układy, to jesteś zwykły frajer i sobie w tym stawie nie popływasz długo.
Naszego podwórka nie uratujemy. Jeśli wszystko miałoby iść zgodne z literą prawa, koszykówka w Polsce nie istnieje, bo taki układ się nie spina. W NBA obowiązują reguły, tam korporacyjny biznes na siebie zarabia ogromne pieniądze i chociaż nie w smak nam często proceduralne rozwiązania, to one jednak gwarantują ciągłość i pewien poziom jakości produktu, który oglądamy. Kawhi i Ballmer złamali owe reguły i jeśli nie poniosą kary, czeka nas zmierzch NBA, jaką znamy. Tak to widzę.

Zmieniając nieco temat, czekam i czekam na ten ostatni dzień Eurobasketu. Jeszcze półtorej godziny. Kogo macie, wydaje mi się, że podium ukształtuje się następująco: Turcja, Niemcy, Grecja. Mam ku temu argumenty, ale je sobie zostawię na relację z meczu, ciekaw jestem czy się sprawdzą.
Dobra, żeby nie było, że wyłącznie marudzę. Oto zespoły, które oglądać będę najchętniej w nadchodzącym sezonie NBA oraz na których mecze czekam z największym utęsknieniem:
- Atlanta Hawks: Trae Young ma obecnie pełen skill-set wokół siebie, jest potencjał na bardzo dynamiczny basket, taki na kształt tegorocznych Pacers
- Orlando Magic: wciąż nie starczy kompetencji na pierścień, ale przy utrzymaniu poziomu defensywnego i zdrowia, mogą się bić o pole position EAST
- San Antonio Spurs: kolejny rok rozwojowy Wemby’ego i coraz większa dojrzałość i talent wokół niego, jaram się na Dylana Harpera, grać może jak Cade
- Houston Rockets: jedna z czterech ekip, którą realnie stać na tytuł, oby tylko odpowiedni balans znaleźli, KD i Sengun + wybitni role players
A Wy? Komu najbardziej kibicujecie? Dobrego wieczoru i dużych emocji z koszykówką! Patronami dzisiejszego odcinka są:
- Kamil Jacak
- Kto jak nie my
- Galaghad
- Nieora Mateusz
- Janusz Nagalewski
- Marcin Malinowski
- Winiar M86
- J Rzaczki
- Jan Kalicki
- Woyteck
Dziękuję wszystkim za „prezenty ślubne” i przedmałżeńskie porady i nauki, hehe. Jesteście super, miło wiedzieć, że wspieracie GWBA. Bartek









Mega dobry artykuł w odniesieniu do NBA. To jest biznes i z roku na rok coraz większy. Pewnie nie poznamy prawdy ale nie zdziwiłbym się jakby w słynnym transferze Luki do Lakers palce maczała NBA. Lakers jako największa marka musiała mieć zabezpieczenie w postaci nowej twarzy organizacji po erze Lebrona. Poszedł układ i w nagrodę dostali 1 numer draftu. Każda strona zadowolona.
„Umówmy się też, że kluby NBA zatrudniają wielu efektownych żonglerów, koszykarskich cyrkowców, którzy nigdy… którzy nie mają najmniejszych szans na wygranie ligi. Ich udział w grze, umieszczanie w kluczowej roli na boisku, owszem sprzedaje bilety i oddziaływuje na niewyedukowanych fanów, a jednocześnie gwarantuje brak perspektyw na playoffs.”
Lamelo pod ostrzałem ^^
wymienisz trzech?
Demar
Ingram
Lavine
Lebron
Morant
Zion (ale to chyba ostatni sezon nadziej i jego koszulek)
To żeś poleciał, LeBron? DeRozan też dałby radę, gdyby jego ścieżka kariery wyglądała inaczej, jemu San Antonio pomogło bardzo, ale potem znów miał pecha z pracodawcą. Grać u boku Vucevica to jest dopiero przepis na przeciętność. Tak samo w Sacramento.
Lamelo, Poole, Zion, Cam Thomas, Herro(?)
Harden
Doncic
Morant.
Super art, dziękuję
Jak dla mnie, to poza OKC liczyć będą się Rockets, Nuggets, Cavs i Knicks. Wszystkie te zespoły dysponować będą szerokim składem i uniwersalnymi kompetencjami na poszczególnych pozycjach.
OKC, HOU, DEN… LAL (nie doceniacie cały czas walorów Luki Doncica w playoffs)
LAL 🤣🤣🤣 no nie wierzę… 🤣🤣🤣
Jak zwykle 1 runda i wakacje!
Znowu wpis Admina …
Nie wierzę własnym oczom.
No to Admin jest w gazie.
Jak nie pisał i nie pisał, to myślałem, że jest w gazie ( innym i się relaksuje).
Albo w Gazie i wspomaga wiadomo kogo.
Co my byśmy bez niego zrobili ?
Minnesota Timberwolves od 20 paru lat
W NBA zarabiają wiecej niż w piłce nożnej.
Ja Warriors!! Jak od lat…Szanse malutkie ale kto wie, może się coś jeszcze uda dołożyć by powalczyć o tytuł. Jak nie oni to jestem za Jokerem. Hawks ze wschodu..lubię oglądać Jalena Johnsona , mam nadzieję że wyzdrowieje i będzie jeszcze lepszy. Ciekawe czy Durant się wpasuję..Czy Nowy Jork to pewniak do I miejsca,no i czy Boston będzie średniakiem czy może też zrobią niespodziankę. Współczuję przeciwnikom Orlando będą defensywnym stworem i będą boleć innych.
W Turcji jest więcej białych niż w Prusach zachodncih. Adolf się w grobie przewraca, jak w czwartej kwarcie po boisku biega pięciu mudżinów.
Houston i szanse na Mistrza… ale co niektórych odkleiło 🤣🤣🤣
Boże co za wyrzyg stetryczałego dziada. Wałkowanie co artykuł tego samego tematu i stękanie nad kondycją umysłową koszykarzy.
Panie Admin, jest Pan team Gortat czy team Ponitka?
słowem…
shut up and dribble
Panie adminie, jak już pan wrzuca tłumaczenie cytatu pisane ej ajem, to można by poprawić na język polski. Ej aje nie wiedzą, że popełniają błędy językowe. To tylko AI – nie człowiek.