Skarb kibica NBA 2025/2026: Orlando Magic

27

Desmond Bane to nie jest postać, którą wymienialibyśmy jednym tchem u boku największych gwiazd NBA. Idę o zakład, że nikt z Was nie wie, w którym roku trafił do NBA, ani nawet w której rundzie został wybrany. Zgadywałbyś, że w pierwszej i owszem, w pierwszej rundzie, tyle że z ostatnim, trzydziestym numerem draftu, przed pięcioma laty. Wybrali go Boston Celtics, aby dwa dni później oddać do Memphis, w wymianie, która pozwoliła im oszczędzić parę dolarów w budżecie płacowym. 

Na co był im nabity obwodowy z krótkimi ramionami, na dodatek bez klasycznego warsztatu rozgrywającego ani minięcia. Bane nigdy nie był szybki, ani atletyczny. Wyróżniał się co najwyżej ułożonym rzutem i etyką pracy, co zresztą trudno zmierzyć. Celtics zatrudniali wówczas na obwodzie m.in. Kembę Walkera, Marcusa Smarta, Jaylena Browna, Jeffa Teague’a – nie mieli miejsca i czasu na przyuczanie młodzieży. 

Ich problem, ich pomyłka. Po pięciu latach w ekipie Grizzlies Desmond Bane ponownie zmienia barwy klubowe i tym razem może to być wielka rzecz, a przynajmniej zauważalna w ogólnym krajobrazie NBA. Jako gracz ze średnimi kariery na poziomie 18 punktów 5 zbiórek 4 asyst oraz 41% skuteczności za trzy – Bane trafia idealnie w punkt, do zespołu Orlando Magic, który oprócz fantastycznie utalentowanej i pracowitej młodej kadry, potrzebuje jedynie lekkiego pchnięcia, niewielkiej dozy zdolności przywódczych, koszykarskiego IQ, pewnej ręki, celnego rzutu z otwartej pozycji, aby z zespołu z dużymi aspiracjami przemienić się w zespół realnie walczący o mistrzowski tytuł. 

Z całą pewnością Bane wnosi do zespołu najlepsze tzw. fundamentals, ze wszystkich w ekipie Orlando. Nie ma wybitnych warunków może, ale technikę użytkową owszem i tego właśnie trzeba Magikom. 

Na dniach wywiad z zawodnikiem przeprowadził Josh Robbins z The Athletic, a mnie spodobało się, bo właśnie w ten sposób wyobrażam sobie jego rolę w Orlando:

Nie chcę być maszynką do zdobywania punktów, nie będę gonił za indywidualnymi zdobyczami, chcę wejść w zespół i być jego spoiwem. Elementem zespalającym całość, chcę uzupełnić niewielkie luki, jakie dotąd mogliśmy mieć w składzie [Bane]

Tak jest! Magic oddali za niego ogrom zasobów, z miasta wyfrunąć musieli: KCP, Cole Anthony (to akurat myślę z korzyścią, bo obaj nie rokowali) ale także cztery wybory pierwszej rundy draftu oraz swap, czyli zamiana prawa wyboru w 2029 roku. Sporo, ale od teraz to będzie zupełnie inna ekipa, zobaczycie. 

Bane trafia rzuty w akcjach „catch and shoot” czym zapewnić powinien Wagnerowi i Banchero przestrzeń do manewrów, której ci dotąd nie mieli. Suggs jak się domyślam, kończy z rolą  ofensywnego rock and rollowca, ale skupia na tym, co wychodzi mu najlepiej: obrona na piłce oraz trója ze stacjonarnych pozycji. Inaczej: chłop wraca do roli, która pozwoli zmaksymalizować efektywność i wkład boiskowy. Obrazowo: grał będzie jak tegoroczny Andrew Nembhard czy Lu Dort.

Wyzwaniem, może inaczej, planem minimum Magików na przyszły sezon jest awans do drugiej rundy playoffs. Dwa lata z rzędu awansowali do najlepszej ósemki EAST, ale nic ponadto. Tym razem role wydają się być jasno nakreślone, skład głęboki, utalentowany i dojrzewający jak francuski ser. Nie ma konieczności indywidualnego forsowania gry, uczymy się rozkładania akcentów i siebie nawzajem. Poczekajcie tylko. Zaraz, już za chwilę zobaczycie o czym mówię. 

  • PG: Desmond Bane  / Tyus Jones 
  • SG: Jalen Suggs / Anthony Black
  • SF: Franz Wagner / Tristan Da Silva
  • PF: Paolo Banchero / Jonathan Isaac
  • C: Wendell Carter Jr / Goga Bitadze / Moritz Wagner

Inicjowaniem ataku pozycyjnego zajmować się powinni nowi ludzie Bane i Jones, choć piłkę na połowę rywala równie dobrze może przeprowadzać czterech z pięciu graczy. Suggs i Black to POA defenders: pierwsza linia, stoperzy, szturmowcy, szarża. Franz Wagner i Tristan Da Silva – obaj znani z występów dla federacji Niemiec, ich opis stanowiska to w głównej mierze zbiórka oraz zdobycze punktowe, ale w akcjach dynamicznych, biegowych, wykończeniowcy zagrywek.

W przypadku konieczności gry bardziej statycznej, uruchamia się ostatnie ogniwo, Paolo Banchero jako ten, najbardziej utalentowany. Rzut ci odda zawsze, z tym że nie chcemy go oglądać upychającego się tyłem do kosza, bo to niepotrzebne. Jeśli ma grać tyłem do kosza, to tylko jako gracz rozbijający strefę, wychodzący do piłki na poziomie linii rzutów wolnych. WCJ-a chowam w narożniku lub za obręczą. 

W wielkim skrócie, tam powinna być taka hierarchia ofensywna: 1/ próba gry z tranzycji, zdobycia łatwych punktów (tu brylują Wagner, Suggs) 2/ próba ścięcia, ataku obręczy (wybitny w tym elemencie jest Wagner) 3/ wyprowadzenie zawodnika na czystą pozycję do rzutu zza łuku (Bane, WCJ)  4/ gra indywidualna Banchero. W poprzednich sezonach z powodu naturalnych ograniczeń, najczęściej kończyło się właśnie na tym ostatnim. Idąc wprzód najlepsze będą te mecze, w którzy Paolo oddawał będzie poniżej piętnastu rzutów.  

Fajny skład, wszyscy młodzi, sprawni, na dodatek wciąż z niewielkim potencjałem rozwojowym. Pytanie brzmi, czy sztab trenerski Jamahla Mosleya, oprócz napastliwej, świetnie rotującej obrony jest w stanie otworzyć tych chłopaków na tyle, by przykładowo: Franz i Paolo nie wchodzili sobie w paradę. Czy będzie potrafił wyeksponować ich największe zalety, czyli sprawność, przewagi fizyczne i penetracje Wagnera, któremu trzeba pozwolić grać do przodu oraz stwarzać warunki do tzw. curl cuts, bo niewielu jest lepszych od niego graczy, którzy ścinają bez piłki albo atakują close-outs.

Czego potrzebuje Banchero? Jak mówiłem, on ci zagra właściwie wszystko, lecz są spotkania, w których bierze na siebie zbyt wiele, holuje piłkę, przez co w obronie jedynie markuje wysiłek, bo zwyczajnie brakuje mu zdrowia by latać za ludźmi. Prostuje nogi, odwraca głowę, podnosi tylko rękę i patrzy czy piłka wpadła do kosza. Jemu trzeba ująć tzw. usage-rate, ale oczekiwania na własnej połowie muszą adekwatnie wzrosnąć.

Bane zagra oczywiście pick and rolla, przytrzyma piłkę w oczekiwaniu na jej podanie lub latał będzie po zasłonach w stylu Stepha Curry’ego. Wypełni wszystko, co mu narysują licząc na podobny profesjonalizm po stronie pozostałych. To naprawdę pierwszorzędny nabytek, pasuje Magikom idealnie choć nie może być zbyt grzeczny. Banchero jak mówię, ma zadatki na ball-hoga, więc Bane wzorem zeszłorocznego KCP, nie może się zgodzić na pięć rzutów w meczu i czekanie aż gwiazdor skończy swój taniec albo nie będzie miał co zrobić z piłką. Tu potrzebne są schematy, praca na poziomie X&O’s. Oni muszą grać razem ze sobą i zobaczymy ile tego kleju Desmond faktycznie ze sobą do zespołu wniesie, rozleje i rozsmaruje. Koszykarskie IQ ma, pora na wzrosty. 

Musimy zrozumieć, co chcemy osiągnąć i pracować nad tym, wszyscy. Nie ma drogi na skróty, potrzebne nam zgranie i etyka pracy, musimy harować.

Obóz treningowy Magicy rozpoczynają formalnie 30 września. Sezon regularny otwierają, z tego co widzę, 22 października spotkaniem z Miami Heat. Jaram się, bo przecież to już zaraz, za chwilę! Jakie prognozuję wyniki Orlando w nadchodzącym sezonie? Jeśli będą zdrowi, pierwszą rundę playoffs przejdą. Natomiast jeśli cokolwiek miałoby się wydarzyć dalej, Banchero musiałby wejść na poziom, którego dotąd nam nie demonstrował i o który sam siebie póki co nie podejrzewa.

Ta drużyna w dalszym ciągu potrzebuje lidera: mądrego, odpornego, rozumiejącego dynamikę zespołu jak i samej gry. Gościa, za którym w ogień idą koledzy z zespołu, a nie wychudzone psy gryzące ochłapy, które ten im łaskawie rzucił ze stołu albo spadły przypadkowo. To wielki sezon dla Paolo, trzeba będzie poświęcić swoje zdobycze, swój rytm, swoje ulubione zwody, klepki i statystyki, trzymam za niego kciuki. Patronami dzisiejszego odcinka są: HDelfino, Łukasz Gładys, Ostr P, Tomek Filipski oraz Pil 7 – dziękuję Panowie, kłaniam się. Kto następny? B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Panie Redaktorze,
    Tradycyjnie dzięki za robotę. Świetnie sie czyta skarb kibica od ciebie.
    W Orlando mają niestety problem z nasileniem kontuzji. Miami ma reputację organizacji wymagajacej, a kontuzji jakby mniej.
    Ciekawe co GSW wyciągną za Kuminge. Moze kogoś jak Rockets za Greena… Nie ta marka niestety…

    (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zabawne ile Bane kosztował ,a ile np. taki Fox do SAS – za pół darmo. Ważne,a możei kluczowe będzie zdrowie Suggsa po poprzednim sezonie. Bane ,bardzo dobry gracz i mogący grać sporo bez piłki. Przy Wagnerze i Banchero wiele nie pokozłuje,a Suggs też kocha poklepać.

    (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Wy tak na serio z tymi wstawkami po angielsku macie problem? Przecież to jest raptem 4-5 słów na cały artykuł a jedyne którego możecie nie usłyszeć w pierwszym lepszym meczu to POA- defenders, jeśli akurat komentatorzy są niezbyt zaawansowani w terminologii, serio dajcie sobie siana z tym narzekaniem

    (-4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja troche sympatyzuje z Orlando ale nie wiem czy największym problemem nie będzie trener Mosley. Chwała mu za nauczenie drużyny dobrej gry w defensywie co na pewno zostanie ale jeśli chodzi o ich gre ofensywna to prawie nic dobrego nie można powiedzieć. Oglądałem kilka ich meczy w tamtym sezonie i zgrzytałem zębami bo gra była przynudnawa.
    Maja teraz Bane’a więc dałbym trenerowi troche czasu ale jeśli to będzie wyglądało jak rok temu, to przy przerwie all star zamiast nad transferami pomyślałbym w pierwszej kolejności nad zmianą trenera, bo duzyna zdaje sie mieć potencjał na coś więcej niż pierwsza runda.

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Obsada centra może budzić zastrzeżenia.
    Czy Jonathan Isaac przy swoich parametrach i genialnej defensywie może grać na tej pozycji?

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu