NBA pre-season rozpoczęty: pierwsze obserwacje i wrażenia

Witam, jesteśmy po dwóch pierwszych meczach NBA pre-season. Knicks mierzyli się z Sixers (99:84) w Abu-Dhabi, a New Orleans Pelicans polecieli do Australii pojedynkować z Melbourne United (107:97). Umawiamy się, że w tym roku nie będę narzekał jak stary dziad. Skupię na pozytywnych emocjach i spostrzeżeniach w i dookoła NBA, zgoda?
Kevon Looney x Pelicans
Od pierwszego meczu widać, że została wprowadzona nowa jakość ofensywna. Kevon Looney po dekadzie spędzonej w obozie Golden State potrafi zająć miejsce na granicy pola trzech sekund, na low post albo tzw. elbow. Idzie mu łatwo dograć, bo jest silny fizycznie i potrafi się zastawić. Pelicans automatycznie przenoszą w ten sposób piłkę bliżej obręczy, a Looney łapie ją nie po to, by się z nią upychać, ale szuka podania i to jest właśnie nowość: podania ze środka. Parę razy zagrali w ten sposób tzw. split action, jak niegdysiejsi Stephen Curry i Klay Thompson. NOLA ma kilku ciekawych ludzi do biegania i strzelania. Tu poniżej akcję rozegrali między sobą / podsłonili się wzajemnie Trey Murphy III i Jordan Poole. Wariantów tej akcji jest wiele, wystarczy czytać co ci obrona daje:
Jednocześnie ten sam Kevon Looney w obronie rusza się jak wóz z węglem i między innymi dlatego po dziesięciu latach nie doczekał się przedłużenia kontraktu w Golden State. Chłop był dziś tak wolny na nogach, że Jonas Valanciunas czy Brook Lopez to przy nim sprinterzy. Co gorsza, sztab szkoleniowy Williego Greena (no nie pałam sympatią dla tego coacha) próbował uprawiać switching defense z Looneyem na szpicy. Fatalnie to wyglądało momentami i zamiast ubić, zdusić aspiracje rywali w zarodku, do końca pozwolili ekipie Melbourne walczyć o zwycięstwo.
Co jeszcze widziałem? Powroty do obrony kompletnie niezorganizowane, Jose Alvarado ambitnie poddający presji kozłującego marnotrawił jedynie siły, wobec tak wolnego obrońcy za plecami, nadziewał się na zasłony i ginął. Jordan Poole wyraźnie otrzymał polecenie przyspieszania tempa w czym się czuję komfortow, oczywiści. No i właśnie, poza kilkoma ustawionymi akcjami na początku i po przerwach na żądanie, w większości oglądaliśmy indywidualne popisy albo trójki bez choćby jednego podania gdy rywale chodzili pod zasłoną.
Najbardziej wartościowym graczem Pels jest jak dla mnie zdecydowanie Trey Murphy III (18 punktów 3 przechwyty). Zion Williamson energiczny po wakacjach, schudł nieco, ale wciąż, gdy się rozpędzi z piłką to albo schodzisz z drogi albo się odbijasz jak po zderzeniu ze ścianą.
Mówiąc to, mam nadzieję że nieco umiejętności ofensywnych i doświadczenia Looneya przejdzie na młodego środkowego Yvessa Missi, który jako jedyny z wysokich, wprowadza na plac walor pod tytułem „rim protection”. Ma zasięg, windę i witalność by się bić o piłkę w pionie, nie tylko w poziomie. Podobają mi się także wszelkie próby z wykorzystaniem Poole’a jako gracza bez piłki. Im więcej pokaże w tym zakresie, tym lepiej dla zespołu.
2. New York Knicks 2026
Moje pierwsze wrażenie jest takie, że pod wodzą nowego szkoleniowca Mike’a Browna, dostaniemy więcej tego samego, czyli potężne usage-rate Jalena Brunsona w meczach pod presją. Ten gość „pałowanie” ma we krwi i chociaż jest świetny jeden na jeden, to pucharów się takim stylem wywalczyć nie da.
Pewnego rodzaju nowością w obozie nowojorskim jest (była wczoraj) gra dwoma środkowymi (KAT + Mitchell Robinson) przy jednoczesnym przejmowaniu krycia. Ideą jest by przez cały czas trwania akcji rywala, choć jeden center zostawał w bliskim kontakcie z własnym polem trzech sekund. To samo gra Houston (Sengun + Adams), Cleveland (Allen + Mobley), Dallas (Lively + Davis), Memphis (Jackson Jr + Edey), OKC (Hartenstein + Holmgren). No, gra na tzw. Twin Towers ponownie zyskuje na popularności w lidze, ale wymogiem są kompetencje rzutu zza łuku przynajmniej jednego z graczy.
Josh Hart: myślę że w tym sezonie zobaczymy Josha w roli zmiennika. Drugi skład Nowojorczyków (Brogdon, Clarkson, Yabusele) będzie potrzebował upgrade’u defensywnego.
Sixers pozwolę sobie przemilczeć, bo grali bez Embiida i George’a. Podoba mi się praca pierwszoroczniaka VJ Edgecombe’a, bo chociaż ma potężną moc silnika, to od wejścia demonstruje, że potrafi nad nią panować. Podobały mi się też penetracje Tyrese’a Maxeya, piłka na sznurku, docierał gdzie chciał mimo bardzo ciasnej przestrzeni.
Koniec końców, każdy trener NBA wydaje się obecnie stawiać na tempo i ruch ciał bez piłki, ale nie każdemu uda się to oczywiście wyegzekwować. Patronami dzisiejszego odcinka są zaś Bartek Buczko, Krzysiek Białkowski oraz Szemryk, dziękuję uprzejmie, kłaniam się. Do rozpoczęcia rundy zasadniczej pozostało 19 dni. Jeśli jesteście ze mną, dajcie jakiś znak. B










OTO ZNAK
Znak
Znaki dobry serial
Jak dla mnie możesz narzekać, ja to nawet lubię w Twoim wydaniu 🙂
to samo pomyślałem, że bez narzekania to już nie będzie to samo GWBa
🚭
🫡
zostawiam ślad i nie mogę się doczekavc książki
Sign. Dzięki Bartku za kolejny dobry wpis…
znak sygnał
Dzięki za arta!
Obecny!
To był ten znak?? Tak panie prezesie.Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Miłej soboty
Eee, jak nie narzekasz to ja się wypisuję… 😉
Narzekanie mamy we krwi.
Moją dewizą jest opis mojego kumpla gadu gadu sprzed 20 lat:
” Uśmiechnij się, jutro będzie gorzej „. Pozdro
🔥🔥🔥🏀
W zeszłym sezonie już ciężko było patrzeć na pałowanie Brunsona, jakieś pechowe te NYK, jak będzie więcej tego samego to będzie niestrawne, serio…