LaMelo Ball x Charlotte Hornets: skazani na przeciętność

12

Niedziela 6 października, mecz przedsezonowy między świeżo upieczonymi mistrzami NBA, zespołem Oklahoma City Thunder, którzy wizytują Północną Karolinę, a miejscową drużyną Charlotte Hornets. 

Kto kupił bilet ten się zawiedzie, bo niestety nie zagrają dziś podstawowi gracze gości: MVP Shai Gilgeous-Alexander, Jalen Williams, Chet Holmgren, a także Isaiah Hartenstein, Lu Dort, Alex Caruso czy Casson Wallace… Żaden z nich nie przywdzieje dziś trykotu z błyskawicą. Zespół reprezentuje dziewiątka graczy zadaniowych, głębokie rezerwy, gracze z dalekiego tła, których umowa nieuchronnie wygaśnie przed rozpoczęciem sezonu.  

Teraz wyobraź sobie, że ci trzeciorzędowi gracze z ligowego zaplecza, bez najmniejszy szans na kontrakt, do przerwy zdobywają… 70 punktów. Każdy z chłopaków trafia rzuty, rusza się prężnie, w sposób zorganizowany, nie marnuje energii, rzuca z otwartych pozycji. Do przerwy zaliczają 57% z gry oraz dwadzieścia asyst. Na atakowanej tablicy nie walczą, priorytetyzując powrót do obrony.

Co ważne, naprzeciw staje cały, podstawowy skład Hornets, grają wszyscy święci, cały najważniejszy personel: LaMelo Ball, Mikal Bridges, Brandon Miller, wybrany z wysokim numerem rookie Kon Knueppel (od razu mówię, że podoba mi się jego koszykarskie IQ, decyzyjność, pięknie rzuca oraz potrafi zaatakować closeout, a jednocześnie jest mi go szkoda) nowy nabytek Collin Sexton oraz żylasty, super sprawny podkoszowy Moussa Diabate. Nie ma znaczenia, ci faceci nie są w stanie wygenerować odpowiedniej siły rażenia, nie potrafią obronić rzutu bez przewinienia, cały czas pozostają z tyłu, a ich indywidualne popisy wyglądają kuriozalnie na tle systemowej gry Thunder. Goście jakby tylko czekali, aż się rywal skończy „wygłupiać”, aby pchnąć piłkę do przodu i poszukać gracza na wolnej pozycji. 

Nie wiem czego uczą w obu klubach, ale nie trzeba wnikliwego oka, żeby dojrzeć, że tu strukturalnie jest kolosalna różnica jakości. Gracze obrońców tytułu, powtórzmy: połowa z dzisiejszych bohaterów nie przebije się do składu, a mimo to wydają się wykuci z jednego kamienia, nauczeni konkretnych zachowań boiskowych, reakcji, sposobu gry. Hornets na ich tle to „wolna amerykanka”, tu i tam błyśnie manewrem z jednej nogi LaMelo, wysoko wyciągnie się Miller, a kolega Bridges pozostaje bardzo skoordynowanym byczkiem. I co z tego? Szukają przewagi, próbują przerzucać piłkę w poprzek boiska, ale to wszystko wciąż przypomina parkową, amatorską koszykówkę.

Jestem porażony tym, co widzę. Po przerwie, dosłownie w trzy i pół minuty, młodzieżówka Thunder zdobywa kolejnych piętnaście oczek. Przewaga operuje w okolicach dwudziestu punktów, a mnie nie pozostaje nic innego, jak tylko zamknąć laptopa. Na miejscu kibiców Charlotte czułbym się zażenowany, to tyle. Thunder granicę stu punktów przekraczają w momencie, gdy do rozegrania pozostało szesnaście minut nominalnego czasu gry. Are you kidding me?

Brakuje jeszcze, aby Hornets postawili przed halą pomnik temu gościowi. Dopóki on tu będzie grał, dopóty nie będzie w Charlotte zwycięskiej koszykówki:

 

View this post on Instagram

 

A post shared by LaFrancé (@lafrance)

LaMelo Ball (11 punktów, minus trzynaście wskaźnika plus/minus) na twarzy ma wypisane zielarz/analfabeta, a mimo to przyciąga tłumy, na Insta obserwuje go dziesięć i pół miliona ludzi. Ludzie, co jest z Wami nie tak? Skacze z piłką jak koza, jednocześnie zwalniając grę. Paradoks, bo od dzieciaka brylował przede wszystkim w błyskawicznym przenoszeniu piłki z obrony do ataku. Dziś niemal każdy klub potrafi już grać w super szybkim tempie, akcje trwają nierzadko po pięć sekund, a przy tym wciąż liczy się technika, decyzyjność oraz powroty do obrony, czyli wszystko to, czego Melo brakuje.

Tak w ogóle to, w relacji do posiadanych warunków fizycznych (201 cm / 85 kg / 208 cm rozpiętości ramion!) oraz ewidentnych zdolności antycypacyjnych, najmłodszy z braci Ball, to może być najsłabszy i najbardziej „nieskoordynowany” obrońca NBA. 

Co to znaczy „nieskoordynowany” w tym konkretnym wypadku? Nonszalancki, niezaangażowany, niekonsekwentny, niecierpliwy, stroniący od fizycznego kontaktu. Teraz mu jeszcze ściągnęli Sextona do pomocy, o raju! Podsumowując to wszystko, skład pod tytułem: 

  • PG: LaMelo Ball / Spencer Dinwiddie / Tre Mann
  • SG: Kon Knueppel / Collin Sexton / Josh Green
  • SF: Brandon Miller / Pat Connaughton / Sion James
  • PF: Miles Bridges / Grant Williams / Tidjane Salaun
  • C: Moussa Diabate / Ryan Kalkbrenner / Mason Plumlee

… na słabym Wschodzie, bukmacherzy szacują na 26 zwycięstw w 82 meczach i trudno im się dziwić. Może być taki skarb kibica Hornets? B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Może być taki skarb kibica. I tak tego skarbu nikt chyba nie szuka i szkoda zużywać klawiaturę na większe elaboraty o Szarlotkach.
    Natomiast co cię w ogóle skłoniło, żeby oglądać ten mecz? OKC chciałeś zobaczyć czy na głodzie jesteś?

    (8)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Mi to juz dawno odjechał ten świat insta. A właściwie nigdy nie dojechał. Gwiazdor LaMelo. A Charlotte ostatnio byli na fali jedynie poprzez powrót do nazwy starej.

    (9)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Może być. Instagram? Jakaś szybka waga do działek? Nie znam… Z Charlotte to tylko fajne Spaldingi były w moich czasach, hej, hej…

    (1)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      nie znasz instagrama? nie no, nie ma się co obrażać na rzeczywistość.
      mój dobry kolega wymyślił polski Instagram w 2004 roku, nazywało się to „Photoblog” kiedyś obaj patrzyliśmy na jego analitycsy, 12 tysięcy ludzi w czasie rzeczywistym na stronie, dziś nikt o tym nie pamięta.

      (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Charlotte to kompletna padaka i patologia koszykarska….

    Lamelo jest jest w swojej generacji grajków ładnie wyglądającym cyrkowcem co by najchętniej w każdej akcji bączki kręcił, byle by ktoś to na rolkę na IG wrzucił. Rzadko to mówię, ale tego typu ludziom – niezależnie od sportu- życzę po prostu źle, oczywiście w sensie scricte sportowym żeby nie było

    (7)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jezu, jaka pajacerka…

    Zabrzmię jak boomer, a niech będzie, co mi tam
    Gdzie te czasy, w których Barkley czy Drexler paradowali po cywilnemu w „tureckich” sweterkach xD

    Że potem nie ma się z kim w dzisiejszej lidze utożsamić i coraz bardziej ten produkt jest człowiekowi obojętny
    Ech

    Ten pajac za nadchodzący sezon wyciągnie 40 mln $ – i tak się ten cyrk kręci

    (10)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Problemem Charlotte jest sposób w jaki zarząd chce budować ekipę, oni tam budują skład tak jakby robili to w grze NBA od 2k, czyli nabrać talentu nie zależnie czy ten talent do siebie pasuje.
    Przecież gdyby spróbować Balla i Millera otoczyć zawodnikami typowo zespołowymi, zadziornymi, bardziej defensywnymi niż ofensywnymi, potrafiącymi okazjonalnie chociaż trafiać 3 to nie wierzę że na słabym wschodzie nie mogli by powalczyć i miejsca 6-8.
    Charlotte przed sezonem powinni pozyskać graczy w typie np. Jrue Holiday, Kris Dunn, Jeremy Sochan, Ryan Dunn, Alex Caruso, Dillon Brooks, Myles Turner, Draymond Green xd, Dorian Finney Smith, Jalen Johnson, Walker Kessler, Dejunte Murray itd.
    I oczywiście większość z tych graczy byłoby ciężko pozyskać ale Charlotte ma dużo swoich przyszłych pickow i choćby Bridgesa który mógłby być dla wielu klubów które są już dobre w defensywie przydatnym graczem.
    Zamiast tego jako wsparcie Balla i Millera mają właśnie ofensywnego niepasującego do tej 2 Bridgesa, innych graczy jednej strony parkietu jak Sexton czy Josh Green albo graczy solidnych ale już po 2 stronie rzeki jak
    Connaughton czy Dinwidie. Na centrze też maja graczy którzy są wielką niewiadomą.
    Naprawdę to jest mega słabe ze Charlotte od prawie 10 lat buduje swoją ekipę i nie ma na te drużynę żadnego pomysłu.

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    O Ballu piszę od trzech lat że to jeden z najbardziej przereklamowanych ludzi w tej lidze, oddać póki czas!!Frajerzy się znajdą! Najsłabszy obwodowy w tek ekipie. Jest jeszcze kilku ludzi mający kupę szczęscia ,a nie umiejętności.

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Miles Bridges, Mikal gra w Knicks. Niestety, nic nie idzie ku lepszemu w Hornets. Będzie fun, nie będzie wyników, a kasa pewnie będzie się zgadzać.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu