Cade Cunningham jest szefem | Oklahoma City Thunder na kursie do rekordu NBA

44

Witam serdecznie, stęskniliście się? Bo ja tak. Dziś poniedziałek, więc praca publicystyczna musi zostać wykonana, gra podsumowana dla dobra własnego i Waszego. Myślicie, że mi nie brakuje codziennego pisania? Przecież to u mnie nawykowe, forma terapii, rutyna wprowadzająca komfort psychiczny, pozwalająca poukładać, myśli ułożyć, a zarazem źródło, tryskająca fontanna immanentnej dumy,  że ktoś, wciąż i jeszcze, po czternastu latach wchodzi, chce czytać, przyzywa mnie nawet w niewybrednych czasem słowach, bo tak mu brakuje nowej dawki treści GWBA. Jestem, już piszę. 

Tabela! A w niej Detroit, Cleveland, Nowy Jork rządzą na wschodniej mapie. Na zachodzie zaś mistrzowie, obrońcy tytułu, a zaraz za nimi San Antonio oraz Denver, którzy choć jeszcze obrony nie ogarnęli, wierzą święcie, że we wzmocnionym składzie stać ich w tym sezonie na puchar Stanleya. Wiecie, co mam na myśli.  

Na zielono pozwalam sobie zaznaczyć te zespoły, które na ten moment, uważam że zajdą najwyżej w playoffs 2026. Zainteresowanych zapraszam do dyskusji, część argumentów wyjawię zresztą w poniższym tekście. 

Oklahoma przegrała jak dotąd jeden mecz (z Portland) o czym zresztą donosiłem, udało mi się. Nie wystawili Holmgrena, Dorta, J-Duba, nadziali na świetnie dysponowanych gospodarzy, a i tak było na styku. Dziś w nocy w podobny sposób chcieli ich napaść Memphis Grizzlies. W pierwszej połowie zaliczali 47% zza łuku (11/24) wygrywali zbiórkę 33-21 oraz w asystach 21-12. Thunder nie siedziała trója, choć pozycje generowali niezłe, jak zawsze. Ja Morant po pierwszych pięciu minutach miał na koncie pięć czy sześć asyst. Nawet jemu się entuzjazm udzielił. Generował przewagi szybkością, odgrywał na wolne pozycje, koledzy: Wells, Coward, Aldama, Spencer rzucali bądź mijali dochodzącego, spóźnionego obrońcę. Imponująco to wyglądało, ciągły ruch i podania, jak w San Antonio za najlepszych czasów. 

No i co? Thunder ich po przerwie ścisnęli za gardło, wyizolowali Moranta (11 punktów 8 asyst 3/18 z gry) i minuta po minucie przeciągali wynik na swoją stronę. Pełna kontrola, spokój, nieodzowna, powolna śmierć poprzez uduszenie, odcięcie tlenu. Druga połowa przyniosła wynik 63:38 i to pomimo bardzo słabej skuteczności obrońców tytułu zza łuku, 22 punkty Shaia Gilgeousa Alexandra, 14 punktów Ayaja Mitchella, który w tej chwili ma w garści nagrodę dla Most Improved oraz Sixthmana. Piękna robota defensywna Casona Wallace’a, indywidualnie na Ja.

Powiem Wam, że OKC stoi obecnie na poziomie sportowym nieosiągalnym dla 95% NBA. Powiem więcej, gdyby Thunder spięli się na 100% i dopisało im zdrowie… wynik 73-9 należący do Golden State Warriors, poprawiliby o 2-3 zwycięstwa. Tak bardzo są mocni, zgrani, sprawni i głębocy na każdej pozycji. Tam nie ma słabych punktów, ani przypadkowych osób. Shai może irytować sposobem, w jaki poluje na braki sprawnościowe rywali, naciąga ich na faule, ale strzelecko to jest w tym momencie inna klasa rozgrywkowa. Takich strzelców jak on jest może 4-5 w tym momencie na świecie. 

Denver Nuggets. Oni lecą w swoim tempie, Joker się bawi z rywalami, 3/4 meczów to dla niego żadne wyzwanie, jakieś eksperymenty kadrowe naprzeciw, ludzie bez koszykarskiego IQ. Czasem jak mu się nie chce latać to stoi na szóstym metrze i każe się chłopakom obiegać. Ścięcie w dół, hand off, low post i podanie gdzieś zza pleców. 

Ostatnim razem do miasta przyjechali rozbici przez kontuzje Pacers, no bez jaj. Denver postanowili dać odpocząć Murrayowi i Gordonowi. Nie miało znaczenia, bo wynik i tak był z góry przesądzony. Joker zaliczył szóste triple-double w tym sezonie: 32 punkty 14 zbiórek 14 asyst. Rzuca za dużo jak na jego standardy i chęć, ale gdy rywale zaczynają mu odcinać podania, bierze i punktuje. Czasem zza łuku przymierzy, czasem po piwocie rywala odsunie łokciem, czasem idzie za piłką i dobija. Pascal Siakam wielki, żylasty zwierzak nie? Jokić ma nad nim 20 kilogramów przewagi, przytrzyma go sobie lewą ręką, drugą położy piłkę na obręczy i nic z tym nie zrobisz, tak od lat. 

Trwa przysposabianie Camerona Johnsona, jego czas nadejdzie. Denver mają też komfort w postaci Bruce’a Browna, zastępującego umiejętnie, stanowiącego alternatywę dla Jamala Murraya. Brown już przecież pierścień w barwach Colorado wywalczył, w NBA Finals był nieodzowną postacią, pamiętacie? Bardzo podoba mi się energia, którą wnosi na plac. Vibe jak u Russella Westbrooka, cieszy więc jego angaż powrotny, a odwołanie Russa jest uzasadnione. 

Cieszy mnie współpraca na linii Kevin Durant / Alperen Sengun w Houston. Oni mają taką killer akcję, w której KD gra wysokiego picka z Turkiem, naturalnie wychodzi mu na spotkanie dwóch obrońców, jest podanie, a Alpie w tym momencie gra „czterech na trzech” w czym jest mistrzem, bo ma spokój, technikę, gabaryty, opanowanie piłki i przegląd parkietu. Docelowym wykończeniem jest podanie do ścinającego wzdłuż linii końcowej albo już czającego się w dunker’s spot Amena Thompsona, ale różne opcje z tego wychodzą. 

Rockets miażdżą na zbiórce w sposób bezczelny, Adams czy Capela puszczani są obok Senguna albo skrzydłowych o wzroście 210+cm jak KD czy Jabari Smith. Puszczani nie tylko po to, by pilnować własnej obręczy, ale każdorazowo bić się na atakowanej tablicy. Żeby nie być gołosłownym, na ten moment Houston zbiera ponad 37% ofensywnych piłek, co stanowi absolutny rekord NBA. 

Wczoraj późnym wieczorem grali z Milwaukee Bucks. Ci ich obronę strefową względnie rozczytali, dobrze dysponowany strzelecko był Kyle Kuzma, trójek nawciskali Trent i Rollins, wobec czego Giannis znów był nie do opanowania (37 punktów 8 zbiórek) ale w wyrównanej końcówce rządził Durant (31/3/7) z Sengunem (23/11/7). Najbezczelniejsza, najbardziej wymowna akcja meczu to ta tutaj: 

To już nie ma większych wątpliwości, Sengun to drugi najlepszy środkowy świata. Giannis to silny skrzydłowy, król kosza Wembanyama musi jeszcze 2-3 sezony popracować, okrzepnąć, nabrać powtarzalności i spokoju. Co nie zmienia faktu, że w wieku 21 lat prowadzi swój zespół do bilansu 7-2. Zalicza najwięcej bloków oraz zbiórek defensywnych, czekamy na dalszy ciąg wydarzeń.

W ekipie San Antonio nowa dynamika, bo właśnie wrócili Jeremy Sochan i De’Aaron Fox (genialny pierwszy mecz sezonu). Jeremy ma za sobą trzy rozegrane spotkania, wchodzi z ławki, gra poprawnie. Rzecz w tym, że Wemby potrzebuje otoczenia strzelcami dystansowymi. W zestawieniu z Sochanem najsilniejsze atrybuty Francuza zostają osłabione, bo obrona zaczyna oszukiwać, podwajać, zagęszczać zupę śmietaną, rozumiecie co mam na myśli? Weteran parkietów Harrison Barnes gra świetnie, więc nic nie wskazuje na to, aby rola Sochana miała w najbliższym czasie ulec zmianie. 

Ponadprzeciętny, wszechstronny obrońca, inteligentne decyzje, dobra energia, zadziorność – z tymi atrybutami Jeremy może być spokojny o angaż w NBA, nawet jeśli nie będzie mu dane zostać w San Antonio po upływie debiutanckiej umowy. 

Dla kontrastu, 20% NBA nie da się oglądać. To znaczy, nie wiem jak Wy, ale mnie oczu szkoda i bardzo się irytuję. Mam na myśli przykładowo ekipę Sacramento Kings. Dziś w nocy grali z z Minnesotą. W kolejnych kwartach stracili po 40 punktów, Wolves trzy razy zaliczyli serię pięciu kolejnych skutecznych posiadań. W pięciu kolejnych posiadaniach piłki zdobywali punkty i tak TRZYKROTNIE. 

Kings w kolejnych meczach tracą: 144, 132, 116, 130, 133, 126 punktów. Schroder, LaVine, DeRozan, Sabonis oraz piąty, przypadkowy facet (dziś był to Precious Achiuwa) którego im wstawią do kompletu, nie są w stanie bronić. Każdy z nich to minusowy obrońca indywidualny oraz tragiczny help defender. Nawet jak się jednemu zachce, zęby wbije w rywala, biega za nim (LaVine przykładowo) to wystarczy zasłona i cały wysiłek idzie w śmietnik, bo koledze chciało się jednak mniej albo się nie dogadali. Kadrowo to najbardziej kuriozalny zespół świata, skład jakby je składało ślepe dziecko w NBA2k. 

Russel Westbrook dodaje (dodawał) temu wszystkiemu jeszcze większego kolorytu, w kolejnych grach super energia, walka, jazda do przodu. 23/16/10 z Golden State, 24/7/9 z Oklahomą, dziś znów zesłany na ławkę i totalnie podcięte skrzydła. Ciężko jest na to patrzeć, uwierzcie. Stając naprzeciw tej zbieraniny Rudy Gobert, Anthony Edwards, Julius Randle, Donte DiVincenzo i Jaden McDaniels to mistrzowie świata. Poukładani, kluczowe role jasno nakreślone, defensywa na wysokim poziomie. ANT znów się bawił, znów odpalał bomby (26 punktów 5/11 zza łuku) bo nic im zrobić nie mogli Królowie. 

Ważą się losy trenera Tyronna Lue w ekipie Los Angeles Clippers. Chris Paul pogrzebany na ławce, ostatnio zagrał 9 minut, w drugiej połowie nie wyszedł wcale, choć mecz wcale nie był rozstrzygnięty. W to miejsce grał czwarty garnitur, ludzie z samego końca ławki. John Collins również bez rytmu, bo przychodzi mu grać bez playmakera, nie służy mu rola zmiennika. Bradley Beal zjechał tak mocno do bazy, że świat o nim zaraz zapomni. Zespół trzymają Harden, Kawhi, Zubac, ale u nich także coraz mniej chęci i przekonania. 

Zmontowali klub seniora, najwyższą średnią wieku w dziejach i się teraz bujają w ogonie ligi. Nic tego zespołu nie naprawi moim zdaniem. Wbijam w nich widelec, są skończeni. Piąty od końca rating defensywny, zdecydowanie najwolniejsze tempo gry, niski odsetek rzutów wolnych, najwięcej w lidze punktów traconych po stratach, najwięcej traconych trójek. Dlaczego? Bo do tego wszystkiego trzeba energii, sił witalnych, żywiołowości, młodych i zdrowych nóg!

Przeciwnie w zespole Detroit Pistons. Tutaj młode, zdrowe koty biją się o każdą piłkę. Pięknie nam się rozwinął center Jalen Duren, a oto jego sześć ostatnich występów: 

  • 21 punktów 16 zbiórek W
  • 30 punktów 11 zbiórek W
  • 22 punkty 22 zbiórek W
  • 14 punktów 9 zbiórek W
  • 33 punkty 10 zbiórek W
  • 21 punktów 13 zbiórek W 

Oczywiście kreuje go jeden z najlepszych graczy obecnie na planecie, pan Cade Cunnigham, do niego zaraz przejdę. Chcę aby było jasne, Pistons biją się chyba najmocniej w całej lidze: czwarte miejsce w punktach z kontry, najlepsi w zdobyczach z pola trzech sekund, świetne powroty do obrony i dominacja w pomalowanym. Oni są tak intensywni, że są się gotowi pobić za nieudane akcje albo nieporozumienia. Zobaczcie: 

Cade Cunnigham. Obok może SGA oraz Donovana Mitchella to najbardziej dominujący obwodowy gracz NBA w tym momencie. Dziś w nocy do przerwy miał na koncie dwa punkty. Nic mu nie szło, layupy wykręcały z kosza, nawet dunk się odbił od żelastwa. W drugiej połowie klasyczny „take over” pomimo zabiegów po stronie Sixers, by go podwajać, odciąć od piłki. Mecz zakończony na poziomie 26 punktów i 11 asyst. Jazda przez środek, wsady, trójka, gość wystaje głowę ponad rywali a jego prime dopiero się zaczyna. Absolutny szef, on i Mitchell, który podobny „take over” zaliczył dwa dni temu przeciwko Bulls. 

Tym większy szacunek dla Pistons i Cade’a, bo oni Mili Państwo wychodzą czasem piątką z trzema non-shooterami (Duren, Holland, Thompson)! W chwili obecnej kontuzjowani są Isaiah Stewart, Tobias Harris oraz Jaden Ivey, a więc mimo doskonałych wyników, są widoki na znacznie lepszą i pełniejszą rotację. 

Nie tak źle, jak wszyscy myśleli, prezentują się także Phoenix Suns. Na pewno zespół jest znacznie „wdzięczniejszy” do kibicowania. Wrócił na moment Jalen Green, ale zaraz znów się kontuzjował, ścięgno udowe naciągnął i opuści najbliższy miesiąc albo lepiej. W każdym razie, Devin Booker (29.3 punktów 7.2 asyst 41% zza łuku) ma bardzo solidne, zadaniowe otoczenie i on także dominuje strzelecko. Nowiną w Arizonie jest center Mark Williams, którego wskaźnik plus/minus po sześciu rozegranych meczach wynosi +83. 

Najdłuższy zasięg pionowy w lidze, świetnie ulokowany. Grayson Allen, Royce O’Neale, Dillon Brooks czy Ryan Dunn to gracze kalibru 3+D, więc jest zdrowy układ boiskowy, a to najważniejsze. Cztery zwycięstwa w ostatnich pięciu meczach, bilans na poziomie 50%, o to chodzi! 

Na koniec, tak kończę już, muszę zawieźć syna na zajęcia, wrzucam zachowanie Brandona Ingrama. Przeprosin jak widzicie, nie było. Świetny talent, ale jakże wątpliwy charakter, sami przyznacie:


Chodziło o bzdurę, decyzję sędziowską. Raptors w tym sezonie ogląda się lepiej, Ingram jest aktywny, dobrze wygląda u boku Scottiego Barnesa, nawet nie wchodzą sobie aż tak bardzo w paradę z Barrettem czy Quickleyem, ale wszystko to na ostrzu noża, gotowe rozpaść się w dowolnym momencie, właśnie z powodu niedojrzałości emocjonalnej tych gwiazdorów. 

Pozdrawiam serdecznie, w szczególności Patrona odcinka, Bartka Mierzwickiego. Dziękuję za uwagę i zapraszam, mam nadzieję jutro. Bartek

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Niech mi ktoś powie, że NBA kiedyś była lepsza, to mu pokażę tą akcję Senguna, jak k…. center robi coast to coast, spin i lay-up, zostawiając w krzakach jednego z najlepszych obrońców w lidze.

    (14)
    • Array ( )
      anybody pomarańcze 11 listopada, 2025 at 12:20
      Odpowiedz

      Ja powiem, że była. Teraz ładniej biegają i kozłują ale sportu w tym coraz mniej. Sami kur#$%a biznesmeni z ego kipiącym spod pustej czaszki. Zresztą jak zobaczyłem akcję Ingrama z butelką to już nie mam wątpliwości bo nagle przypomina mi się największy zabijaka parkietów 80/90 czyli Bill Laimbeer. który po najpierw dość celowym potraktowaniu przeciwnika (chyba Grant Long z Miami) łokciem podszedł do niego, pogadać, przybić pionę i zamienić parę słów . Tak, NBA kiedyś była lepsza i fajniejsza do oglądania.

      (17)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Chodzi o umiejętności, nie ma teraz Gregów Ostertagów w tej lidze, a kiedyś nie było social mediów więc nie wiedzieliśmy ilu z zawodników tp przygłupy.

        (13)
        • Array ( )

          a ci lepsi do kogo przychodzą na szkolenie> kojarzysz THE DREAM-a? a szkoli/szkoliła si e elita teraźniejszej nba także ten teges dzieciaku

          (7)
        • Array ( )

          Fakt Greg był w 1 piątce, trzeba byłoby przejrzeć 30 drużyn i zobaczyć czy faktycznie nie ma, bo na ławce z pewnością są choćby niewypały nr 1 draftu, kilka z nich w ostatnich latach…

          (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    A mi się podoba póki co Portland 😁. Mówisz 20% ligi Ci się nie podoba. Mi podoba się 1/3 😁.
    Na szczęście te 10 zespołów często gra z tą nielubianą, więc przynajmniej jest komu kibicować.
    Czepiasz się Sacramento, ale ja widzę gorszych Memphis , Pelicans, Wizards.
    Zaznaczyłeś Cleveland i Bucks. Ja za to wierzę w Warriors 😁.
    Mitchell według mnie nigdy nie zdobędzie tytułu.
    Miło się czytało. Pozdro

    (10)
  3. Array ( )
    miś4kontratakuje 10 listopada, 2025 at 19:43
    Odpowiedz

    Sezon okrzepł. Trudno się z Adminem nie zgodzić. Tym razem mało kontrowersji napisał.
    Dodam tylko, że to dla mnie miód na sportowe serce, gdy widzę, że są jeszcze gracze w nba – Ausar Thompson i Duren, 22 i 21-latek (!!!), którzy na początku sezonu kłócą się o ustawienia i intensywność w obronie (kłótnia wyniknęła z braku przejęcia krycia), a nie kto komu wyrwie gałę lub o load-managing. Swoją drogą Pistons aktualnie idą na rekord ilości dunków w historii w sezonie – aktualnie mają już 81, kolejni Rockets, Hawks, Bucks już tylko 68-66. Na przykładzie Pistons może wskazać, jak ważna jest chemia w zespole. Taki suflowany transfer Markkanena – za pół królestwa (głębia składu) i przyszłość (wiele pików; wiadomo że Ainge to bandyta) mógłby tylko to zepsuć. Tym bardziej, że przeciętny z niego obrońca, a w defensywie z pomocy czy obwodu nawet słaby. Pistons powinni raczej wyciągnąć kogoś w rodzaju Michela Portera Jr czy Royce O’Neale, aby uzupełnić skład na pozycji 3-4 o elitarnego shootera za 3 z wysokim wolumenem. Wtedy każde ustawienie w ich rotacji by grało.

    Markkanena powinni z kolei wyciągnąć Warriors, jeśli chcą zmaksymalizować ostatnie 2-3 lata Stepha. Mogą go schować w obroenie za Horfordem, Greenem, Butlerem. I mogą oddać wiele pików z czasu przyszłej przebudowy, a Markkanena miliby jako przyszłą gwiazdę po zakończeniu kariery przez Stepha

    Ciekawa będzie rola LeBrona jak wróci i jego przygotowanie kondycyjne, przy tak wielkiej ekspozycji na piłce Luki i Reevsa.

    (20)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Mogę się mylić, ale pomimo całej sympatii dla Stepha to wątpię aby miał jeszcze 2-3 lata. Facet tyra po zasłonach jak żaden, a nie zapominajmy że on do NBA wchodził już praktycznie bez kostek…no i na dzień dzisiejszy ma 37 lat.
      Pozdrawiam

      (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Schować w obronie za kim? Za dziadkiem Al’em? LM z Curą to już dwie dziury w obronie, oddział geriatryczny w postaci JB i DG niby miałby to wszystko łatać? Powodzenia. Nie wspominając, że aby wyrównać kontrakt Fina, to nie ruszając dziadków musiałbyś oddać ze czterech graczy z rotacji, no może 3ech + min 2 pierwsze wybory.

      (2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        zależy czy GSW chcą jeszcze jakiś run wysoko w PO a może i tytuł ze Stephem, Kerrem, i może Greenem, czy po prostu grać, zarabiać, sprzedawać koszulki i …. budować na przyszłość a nie drastyczny spadek na kilka lat. Chyba, że wolą kogoś dużego sprowadzić, zaraz po odejściu legend i dużęgo kontraktu Jimego. Do Stepha, kogoś muszą dodać, bo sprowadzili Ala a nie np. Sochana… a Kuminga i Podziem, grają w kratkę i jeszcze nie odpalili (jeśli kiedykolwiek na wyższy poziom… taki poziom GSW). Nikt po tytułach nie chce spaść w czeluści jak Bulls… czy Knicks…. Lakers czy Spurs a nawet Rockets, zawsze kogoś skołowali i po tytułach jakoś szybko odbijail się od mułu tabeli…

        (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Za stary jestem i nie dałem się nabrac na stary skład Clippers. A niedługo musze sobie obejrzec jakis mecz Rockets, bo ten Sengun elegancki chłopak. Już kiedys miałem zobaczyc, ale brak Van Vleeta mnie zniechęcił.

    (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Sezon jest długi. Nie takie starty były. Houston że 30 lat temu od 15:0 zaczęli jak pamietam.
    Wejalamba miał być szefem i już zmiekł.

    (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Mhm. Tak zmiękł, że w następnym meczu zrobił 38/12/5/5, zdobywając 18pkt w q4 i w praktyce sam odrabiając w tym czasie dwucyfrową stratę z nawiązką… Poza tym ten gówniarz ma wciąż 21 lat – wahania formy i to, że nie zawsze będzie na tym etapie zdobywał po 30 pkt to jak najbardziej normalna rzecz…

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Najbardziej niesamowite i godne podziwu że Oklahoma zbudowała drużynę nie do pokonania z samych „wychowanków”(z wyjątkiem trzeciorzędnych choć pożytecznych Caruso i Hartensztajna).

    (12)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny artykuł, czasem lepsze są ciekawe uwagi z paru dni i szersze spojrzenie niż klepanie tekstów z musu dzień w dzień „bo trzeba” nawet, gdyby nie ma na to czasu

    (23)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Codziennie tu wchodzę i jak widzę, że nie ma nowego podsumowania to się wkurzam, a jak jest to morda od razu się cieszy. Dzięki za rzetelne podsumowanie. Mam nadzieję, że dasz radę częściej w tym sezonie

    (19)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Sochan do Detroit. Wtedy więcej rodaków kibicowałoby pięknym Tłokom. Kiedyś walczaki z Lordem III, teraz podobnie z Cadem. Szkoda tylko, że człowiek starszy o te ponad 30 lat.

    (11)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    I love this Gwba parafrazując pierwszy dzisiejszy komentarz.. dzięki Bartku za kolejną super relację twoje przemyślenia powinni cytować niektórym trenerem i managerem…

    (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    sas powiinni jak najszybciej z utah sie dogadac i dac im foxa plus sochana za markanena i next sezon z OKC na równo jadą. Harperi Castle za dobrzy zeby nie grac po 30 minut. a niestety jako kibic sas uwazam ze sochan do wyjebania niestety.

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Foxa nie mogą wymienić do 7. lutego
      pewnie w okolicach trade-deadline będą robić jakieś ruchy
      nie zdziwię się jeśli pożegnają się z Sochanem w zamian za kogoś z lepszym rzutem z dystansu, ale tez o przyszłość Sochana w lidze nie ma co się martwić, tacy zadaniowcy zawsze znajda miejsce.

      (1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Dużo zależy ile trzeba będzie Sochanowi zapłacić, jeżeli nie będzie to jakiś wygórowany kontrakt, to wcale nie muszą chcieć się go pozbywać. Tu wciąż najważniejsze będzie jak będzie ze zdrowiem na przestrzeni całego sezonu wyglądał. Ten zespół mimo wszystko jest wciąż w fazie budowania swojej tożsamości, wciąż są w fazie testowania zarówno ustawień, jak i taktyki gry. Jeszcze sporo czasu minie zanim zaczną grać to co chcą.

        (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      No i będą, gdy wszyscy będą zdrowi to trio Fox/Harper/Castle po prostu połkną komplet minut na pozycjach 1/2, to w zależności od tego co będzie się działo na parkiecie wyjdzie średnio 32 minuty w meczu dla każdego.

      (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Castle bez Harpera i Foxa pokazal ze nie moze byc primary ball handlerem w tej druzynie. Jedni mowia ze to kwestia czasu, drudzy ze nigdy nie bedzie bardzo dobrym PG. Mysle ze fox jest aktualnie nie do ruszenia. Szczerze mowiac to nie widze Markannena w sas. A co do sochana uwazam ze jeszcze nie wiedza co z nim zrobic i jak wykorzystac jego potencjal. Z jednej strony brak rzutu zabiera wembiemu spacing pod koszem, ale czy jest ktos kto stawia lepsze zaslony niz Sochan. W meczu z Phx Wemby nie radzil sobie z obroncami i brakowalo kogos kto postawilby mu mocna zaslone i dal droge do kosza. Nawet jesli Wemby nie korzystalby na zaslonie to Sochan zostawalby na czystej pozycji punktowej pod koszem. Juz nie raz bylo widac taki schemat oraz zgranie tych dwoch. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego mitch gra sochanem jako C pomimo powrotu Korneta i Olynyka.

      (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Mac McClung, o co chodzi z jego kontratktem, Indiana bierze na 2 lata, a po tygodniu usuwa? nawet nie przesuwa go do g-league? czy on może znaleźć klub w takim razie, czy znów ktoś da mu tygodniowy przed allstarem? czemu Indiana nie zrobiła wymiany a usunięcie? (czyli będą płacić)?

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      To nie był kontrakt gwarantowany. Poszło dla niego 160kilka tysięcy dolarów z tego rocznego salary capu.
      Może podpisać nowy kontrakt. Tylko nie chce mi się szukać czy już, czy od jakiegoś momentu dopiero. Szkoda na niego czasu.

      (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu