Europejska koszykówka panuje w NBA | Tyrese Maxey ustanawia punktowy rekord kariery

Witam serdecznie, Houston Rockets pokonali Cleveland w Ohio. Jednoznacznie i bez ceremonii skupili się na wycięciu z gry Donovana Mitchella, który do przerwy zaliczał sensacyjne dwa punkty oraz zero asyst. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 57:40 co na standardy NBA jest przecież absurdem. Podkoszowi gospodarzy Evan Mobley i Jarrett Allen po raz kolejny zademonstrowali jak bardzo są miękcy i nie nadają się do koszykówki na poziomie mistrzowskim.
Zbiórka znów należała do Rakiet: Steven Adams 11 zbiórek, Alperen Sengun 11 zbiórek, Jabari Smith Jr 9 zbiórek, Amen Thompson 9 zbiórek. Dla porównania wspomniani Allen i Mobley W SUMIE zgarnęli z tablic 13 piłek.
Kocham Ime Udokę, wiedziałem że coś na mnie przygotują, ale nie zdawałem sobie sprawy do jakiego stopnia będą się starali wyłączyć mnie z gry. Domyślam się, że to wielki komplement dla zawodnika, skoro trener drużyny przeciwnej całą ekipę ustawia by wyjąć ci piłkę z rąk [Donovan Mitchell]
Długi, sprawny, dynamiczny Amen Thompson na biodrze, każdy pick and roll podwajany, spychany do linii bocznej, ekstra pomoc jeśli trzeba. Rockets byli pewni, że wyłączając Spidę, wyłączą cały zespół i tak właśnie się stało. Mówiłem, pisałem nie podoba mi się energia Cleveland, moim zdaniem oni niczego w tym składzie nie wygrają, a przedłużanie kadencji tego rosteru (z czy bez Dariusa Garlanda) jest wyłącznie mydleniem oczu sobie i kibicom. Allen to po prostu mięczak, będzie dobrze wyglądał przeciwko Pelicans czy Wizards, ale w zderzeniu z równie dużym i zdecydowanym chłopem kapituluje. Nigdy nie zapomnę jak go pozamiatał Myles Turner w serii z Indianą.
Mobley nie ma charakteru, nie ma techniki, jest flegmatyczny, do rzutu zbiera się dwie sekundy, owszem, rozwinął się strzelecko, ale przez co mam wrażenie, że coraz mniej chętnie wchodzi w kontakt z rywalem i przypominać zaczyna mniej zdolnego ofensywnie Karla Anthony’ego Townsa. Jeszcze raz mówię, jemu w tym roku zaczęto wypłacać maksymalne pieniądze, skończyło się zapotrzebowanie na heroizm.
Lonzo Ball w zwolnionym tempie i grze half-court również traci swe walory. DeAndre Hunter to średniej klasy druga opcja, a wszelcy movement shooters, czy to będzie Sam Merrill czy Max Strus, „łowieni” są przez rywali w ataku.
Dla kontrastu, Sengun (28 punktów 11 zbiórek 7 asyst) ze swoją „pracą nóg” oraz umiejętnością zasłaniania się lewą ręką w ataku, demonstruje jak marnie wygląda system szkolenia wysokich w USA. Na jego tle ani Mobley ani Allen nie umieją grać tyłem do kosza, słowem:
„Europejska” koszykówka panuje w NBA!
W lidze jest trzydzieści zespołów, z czego liderami dziewięciu są Europejczycy: Sengun, Jokic, Doncic, Antetokounmpo, Avdija, Giddey, Wagner, Wembanyama, Markkanen. Co więcej, gwiazdą mistrzów NBA jest Kanadyjczyk (SGA), finalistów z Indiany ciągną Kameruńczyk i Kanadyjczycy, całe Miami opiera się na obcokrajowcach (Jaquez, Larrson, Fontecchio, Jovic, Powell, Wiggins) a każdy z wymienionych na tle amerykańskich graczy wyróżnia się techniką gry.
Gdy siedzisz nocą i oglądasz mecze na żywo, różnicę wychwytujesz łatwo. Praca nóg, koszykarskie IQ, stały poziom energetyczny – to cechy „Reszty Świata” w NBA. Słyszeliście pewnie, że podczas All-Star Game 2026 komisarz ligi Adam Silver zawistuje nam kolejny nowy pomysł, nowy format rywalizacji. Piętnastego lutego w Los Angeles będziemy świadkami następującego widowiska:
- trzy zespoły po ośmiu graczy (minimum)
- dwa zespoły złożone z graczy z paszportami amerykańskimi
- jeden zespół z paszportami spoza USA
- wybór (głosowanie) na 24 uczestników bez podziału na pozycje
- jeśli zabraknie w którymś zespole ludzi, komisarz dobierze, wskaże sam
- może się zdarzyć, że Team World będzie miał dziesięciu albo więcej graczy
- trzy zespoły grają „każdy z każdym” mecze po dwanaście minut
- liczą się zwycięstwa i różnica punktów
- dwa „najlepsze” zespoły mierzą się w „finale”
Bosko, wprost nie mogę się doczekać! Liczę chociaż na lepszą aniżeli w zeszłym razem oprawę telewizyjną.

Żeby nie być tak surowym dla graczy amerykańskich, pod względem technicznym doceniam „starą gwardię” jak KD, Steph, DeRozan, Harden, Butler, Brunson, Booker, ale nie tylko. Stricte „techniczni” młodsi koszykarze amerykańscy są w cenie: Austin Reaves, Payton Pritchard, Kon Knueppel (mój ulubiony rookie rocznika 2025), Reed Sheppard. Co oprócz techniki ich wyróżnia? Hmm…

Co tam się jeszcze działo od ostatniego wpisu z LeBronem? Wspomniałem Kona Knueppela z Charlotte Hornets. Pierwszoroczniak palce lizać, rzuca zza łuku najlepiej w zespole, biega bez piłki po zasłonach, widzimy „relokacje” na małej i dużej przestrzeni, atakuje closeouty, nie podpala się, potrafi skończyć floater, podać, w obronie ma ciąg na zbiórkę, twardy (201 cm 100 kg) myślący, cwany zawodnik mimo relatywnego braku doświadczenia. Nawet w środek obrony strefowej wskoczy jeśli tam widzi miejsce. Takim chłopakom aż chce się kibicować. Zobaczcie parę ostatnich występów tegoż dzieciaka:
- 32 punkty 12/20 z gry vs strefa Milwaukee
- 30 punktów 8 zbiórek vs szalone tempo Miami
- 28 punktów 8 zbiórek 7 asyst 11/20 z gry vs Indiana
- 20 punktów 12 zbiorek vs New Orleans
- 19 punktów 10 zbiórek 9 asyst vs LA Lakers
- 24 punkty 6 zbiorek 5 asyst vs Utah – tu podobał mi się najbardziej i sami zobaczcie jaki to „kot”:
Powiem więcej, nareszcie ktoś ma skillset, który niejako klei talenty atletów Charlotte wokół. Na zwycięstwa się to nie przekłada, ale zatrudnienie Kona to krok w dobrą stronę dla organizacji Hornets. Czekamy na transfer LaMelo Balla, który jak słyszymy, coraz bardziej zirytowany jest brakiem zwycięstw. No comments, oby jak najszybciej. Jeszcze jedna ciekawostka odnośnie Knueppela: do trafienia pierwszych 50 trójek w karierze potrzebował zaledwie piętnastu meczów, to nowy rekord NBA.
Pokażę Wam teraz jak odklejeni są niektórzy ludzie, którzy mienią się ekspertami najlepszej ligi świata. W jednym studiu siedzą Theo Pinson (nie utrzymał się w NBA) weteran Deron Williams, kto tam jeszcze siedzi, czy to jest Raymond Felton? Panowie „sugerują” transfer Kyrie Irvinga do Houston, gotowi są oddać w zamian Senguna… poziom zidiocenia społeczeństwa mnie po prostu przeraża.
Poziom zidiocenia społeczeństwa mnie przeraża.
Byli koszykarze NBA – totalni odklejeńcy. https://t.co/hPAvGsMRgT— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) November 21, 2025
Knicks wczoraj, w dramatycznych warunkach pokonali Mavericks (113:111). Po pierwsze dyskusyjny faul ofensywny młodego Brandona Williamsa, który wyrównał wynik, ale punktów nie zaliczono. Po drugie Nowojorczycy polujący w ataku na D’Angelo Russella. Rzadko się zdarza równie bezpośredni komunikat ze strony trenera, który każe swoim chłopakom „polować na D’Angelo Russella”.
„Gotta string some stops together…Box out…Keep finding DLo”
–– Mike Brown in Knicks huddle pic.twitter.com/SHRayglJPx
— New York Basketball (@NBA_NewYork) November 20, 2025
Stabilizatorem zespołu Knicks powracający po krótkiej przerwie Jalen Brunson, autor 28 punktów i 5 asyst. Mavs całkowicie rozbici przez kontuzje, Russell gry z przymusu, bo kreacji piłką brakuje, atak stoi. W każdym razie końcówka dramatyczna, Knicks pudłują pięć rzutów wolnych!
W Oregonie zobaczyliśmy też game winnera zza łuku w wykonaniu Nikoli Vucevica (27 punktów 8 zbiórek). Bulls sprawiają wrażenie groźnych, ale to zespół potrafiący gracz wyłącznie w ataku. No, ale rzut ładny, pewny:
Orlando Magic! W nocy pokroili kontynuujących rundę objazdową LA Clippers (129:101). To już nawet nie patrząc na największe gwiazdy Franza i Bane’a. Jalen Suggs (23 punkty 7 asyst) niesamowita energia, panowie Black i Da Silva – zauważalne postępy. Wendell Carter Junior pod nieobecność kontuzjowanego Banchero to zupełnie inny, znacznie bardziej produktywny gracz (7 punktów 7 zbiórek 6 asyst). Przede wszystkim, ma swoje miejsce w środku, atak pozycyjny przez niego idzie, a znając słabości LAC w obronie linii za trzy…

Chwalę się choć wyniki grupy typera ostatnio nie są dobre. Po rewelacyjnym starcie dopadły nas blowouty, urazy, eksperymenty trenerów albo inne anomalia pogodowe. Sezon NBA wkracza jednak w fazę stabilizacji, więc jestem dobrej myśli. Wiedza jest duża, musimy z niej korzystać.
Memphis Grizzlies ogrywają Sacramento wynikiem 137:96. Mówiłem, zespól cudaczny, niespójny, jakby go ślepe dziecko składało. Projekt biznesowy „lunatyka” Viveka Ranadive, do którego nie sposób się przywiązać, jeśli jest się kibicem koszykówki. Westbrook w pierwszym składzie, Schroeder posłany na ławkę. Trzech non-shooterów w piątce i samograj LaVine „odrabiający” nieudany poprzedni występ przeciwko OKC Thunder. Szkoda gadać. Kings notują w tej chwili bilans 3-13 i jeśli to nie sprowokuje kierownictwa do obrania nowego kierunku kadrowego, to trzeba ich będzie relegować z ligi, na rzecz Seattle Supersonics, hehe.
Na koniec jeszcze chciałem zakomunikować Państwu nowy rekord kariery Tyrese’a Maxeya: 54 punkty 9 asyst 5 zbiórek 18/30 z gry 12/14 FT. Milwaukee pokonane po dogrywce (123:114) bez Giannisa Antetokounmpo i tak długo się stawiali. Mnie podobał się (po raz kolejny) występ Paula George’a, który pięknie wszedł w mecz. Tak się tego gracza powinno wyprowadzać na pozycje, zobaczcie. Dopóki nie ma Embiida, niech nam pokaże choć cień dawnej mocy!
21 punktów 5 zbiórek 2 przechwyty 3 asysty 7/12 z gry – szacunek. Przyznam, że podobają mi się jerseye Sixers, mam słabość do tej edycji, przypomina mi się Allen Iverson w NBA Finals 2001. Gdzie wtedy byłeś, pamiętasz?
Other NBA news
-> Domantas Sabonis uszkodził łąkotkę, nie będzie grał co najmniej 4-6 tygodni.
-> Jonathan Kuminga znów jest „kozłem ofiarnym” w Golden State Warriors, nie ma mowy o jego pozostaniu w klubie poza ten sezon.
-> Oglądalność NBA w Stanach wzrosła o 30% w porównaniu do tego samego okresu w zeszłym roku
-> Dokładnie 32 lata temu miał miejsce ten występ młodego Shaquille O’Neala (24 punkty 28 zbiorek 15 bloków) ówczesna liga zwyczajnie nie była na niego gotowa:
Dobrego dnia wszystkim. Patronem odcinka są Karol856 oraz Mateusz Grucki, kłaniam się! B
Czy Marcin Gortat poradziłby sobie w dzisiejszej NBA
Jakby to elegancko ująć, The Polish Hammer to chyba jednak nie jest moja bajka. Znam wyłącznie z opowiadań wspólnych znajomych, nasilonej ostatnio aktywności medialnej, no i kariery w NBA, którą z zawodowego obowiązku skrupulatnie śledziłem. Nie wiem, nigdy o to nie zabiegałem, więc nie poznałem MG prywatnie.
Marcin Gortat jawi mi się przede wszystkim jako człowiek zawzięty, który od czasu do czasu lubi zwrócić na siebie uwagę. Karierę koszykarza NBA oraz idący za tym pokaźny majątek, zawdzięcza oczywiście genetyce, czyli wybitnemu połączeniu warunków fizycznych, siłowych i koordynacji, ale nie można mu także odmówić ambicji oraz pewnego rodzaju zadziorności, którą serwuje nam do dziś na przykład w social mediach.
Gdyby nie upór nie utrzymałby się w NBA przez dwanaście lat. Wyobraź sobie, jesteś wyrośniętym dzieciakiem z Polski, kaleczysz język angielski i pierwszy raz wchodzisz do klubowej szatni Orlando Magic pełnej czarnych braci pod przywództwem 23-letniego, szerokiego jak trzydrzwiowa szafa z Ikei, naszpikowanego „witaminami” Dwighta Howarda, który na dodatek występuje na tej samej, co ty, pozycji.
Zakładam, że MG wielokrotnie musiał za oceanem zawalczyć o swoje, czy postawić do pionu gości, którzy próbowali nadepnąć mu na odcisk. Koniec końców, jednak mam wrażenie, że w każdym klubie, w którym występował (Orlando, Phoenix, Waszyngton i Los Angeles) przyjmowali go jak „swojego”. Szybko się adaptował: lubił samochody, gadżety, a niekiedy też skupiać uwagę ludzi, co również widać do dziś.
Patrząc stereotypowo, Marcin Gortat po prostu pasował do chłopaków z NBA: posturą, wrażliwością i intelektem. Świetnie biegał, był twardy, potrafił zbierać, nie bał się walczyć o pozycję, w ataku stawiał mocne zasłony, a przede wszystkim nie robił na boisku rzeczy, których nie umiał, i to był jego walor, być może największy. Z mojego punktu widzenia MG prezentował czysto rzemieślniczy styl gry…











Dzięki za wpis, drobna poprawka – Giddey to Australijczyk, wychowany tam koszykarsko
Australijczyk, ale gra po europejsku, wink wink
razem z Czarnogórcem tworzą fundament Chicago
generalnie „Białasy” rządzą w Windy City: Huerter, Giddey, Vucevic, Buzelis i… White
Buzelis tylko coś krótką smycz dostał od Donovana
Kolego White to tylko nazwisko, on nie jest biały, więc to kategorii białasów bym go nie zaliczył. Tym zawodnikiem jest oczywiście Coby White i jest on czarny.
1. nie ma znaczenia, 2. Derrick White już jest… odnośnie prawdziwego systemu to raczej warto popatrzeć na szkolenie całościowe i w kilku etapach (do szk. śr. , college-univ, pro) i tu mamy zawodników ze Eur czy świata… szkolonych od średniej w Stanach i będą grać ncaa/nba/amer styl i tyle… chyba, że jakiś zagr trener, są zawodnicy co dopiero na univ idą na 1-2 lata do Stanów i tu mieszane szkolenie, no i a-z w Stanach nawet jak pochodzi z Eur/mieszane rodziny/czy ze świata… nie warto dopisywać ideologii… no i są wyjątki, np. wynikające z inspiracji… np. KD zainspirował się rzucającymi, pomimo wzrostu i amer. systemu dla jego wtedy naturalnej pozycji, z czasem wyewoluowało także w staach, ale KD był ewenementem (kopiujący eur. styl choćby Dirka o ktrórym wspominał czy jako wysoki ale naoglądał się MJ ) czy za duży Magic, wykreował od młodych lat grę na jedynce (ale z umiejętnością i gabarytami na wszystkie 5 pozycji), czy Hakeem grający jak szczypiornista a Joker jak koleś od polo wodnego, czy Bron grający czasem jak quaterback z nfl, a AI jak 2jka a gabaryty na 1kę i PG…. teraz nba od lat, zmieniło sporo (nie wszystko) względem gabarytów/potencjału a pozycji (kiedyś domeną eur byli wysocy z rzutem za 3 i celnymi podaniami)… ogólnie spinki o to skąd kto jest bo xyz nie mają dużego znaczenia… ps. młody Kobas przez ok 7 lat też mieszkał i grał we Włoszech (na początku swoich przygód z koszem, ale oprócz trenerów z eur, fascynacji MJ, Tata ze Stanów pewnie też dawał swoje szkolenie)…
No i dlatego pan White został wymieniony po ….. wielokropku. Admin, jak w skeczu „ucz się Jasiu”, zrobił to „wincyj inteligentnie tak”. Wężykiem
A Avdija to Izraelczyk, to też nie Europa
Barteczku pisz nam jak najwięcej o Orlando to ulubiona ekipa moja i mojego taty
Pogłębiony raport? Proszę bardzo: bardzo źle w Magic wygląda i nie pasuje do zespołu Tyus Jones, spowalnia, nie oferuje gravity jako spot up shooter, nie broni.
Dużą pewność siebie zbudował Anthony Black, patrzę jak oddaje kolejne step-backi i jestem w szoku.
Podoba mi się WCJ jako wytrych na strefę.
Franza zajeżdżają troszeczkę, za ciężkie matchupy / zadania w obronie, co widać w ostatnich meczach, odbija się na skuteczności.
Sercem tego zespołu i nieodzowną jego częścią w playoffs jest / będzie zdrowy Jalen Suggs, jak mu siedzi, to jest All-Star.
Zastanawiam się nad fitem Paolo Banchero w tym zespole, on za dużo przestrzeni zabiera chłopakom. Czuję, że on będzie grał jako sixthman za 4-5 sezonów. W każdym razie nieefektywny, za duże parcie na piłkę, jego kontuzja sprawiła, że Orlando wygląda zdrowiej, jest lepiej zbilansowane, Bane też odetchnął, ma przestrzeń. To będzie główne storyline tego sezonu, mądre wkomponowanie Banchero.
Dzięki Bartek
MG rzemieślnik jakich wielu, przed nim i po nim. Co nie zmienia faktu, że jako biały, urodzony w Polsce zawodnik… prawdopodobnie, jeszcze długo będzie (był) naszą wizytówką w NBA.
Ja również miłośnikiem stylu Marcina nie byłem/jestem, ale zasłużył sobie na szacunek z racji profesjonalnego podejścia. Nie zgodzę się, że chyba nieco złośliwie jego intelekt jest deprecjonowany. Myślę, że to całkiem kumaty Pan i dzięki temu potrafił dostosować się do nowych miejsc. Proszę zauważyć, że jego najlepszym partnerem do gry byl stiv Bash, a ten raczej gamoniem nie był. Później w washingtonie już było trudniej ogarnąć głupiego walla mało zadziornego beala.
A że teraz palnie coś głupiego… No trudno. Po zakończeniu kariery chyba każdy cierpi, że atencja się zdecydowanie zmniejsza.
z tym intelektem, to jednak jest coś na rzeczy. Można nie pamiętać rachunku różniczkowego, ale 7×9, to albo się jedzie z pamięci albo liczy. Ogromny szacun za karierę i wizytówkę. Byłaby dużo lepsza, gdyby się mniej odzywał.
drzewiej z nba, zawodnicy wychodzili z uniwerku po kilku latach (i pewnie część przepuszczana), ale część nie, widać w starym dokumencie hoop dreams (jak chłopaki z talentem odpadali przez dyscyplinę lub naukę nawet na poziomie collegu) nie chodzi mi o oparte na faktach fabularne wydarzenia z coach carter, ale dokumencie… swoją drogą matura to bzdura 😛 pokazuje jak u wielu posiadanie papierka i także z uczelni nie pokazuje, że się coś pamięta, wykorzystuje czy kojarzy, ani ma inteligencję czy mądrość, ani mądrość społęczną/empatię… w świecie sportu, coraz bardziej widać dziwne spektrum, zadufania, toksyków, wybujałych ego, chcących być odklejonymi czy gangsterami (to od czasów rodmana i iversona)… wcześniej było to też (magic, wilt, malone), ale tych ekscesów liga ani firmy sponsorskie nie promowały, grę zawodnika tak, ale wyborów moralnych już nie ani braku podstawowej wiedzy… osobno aż z nutką nostalgii ogląda się elokwentne wywiady niektórych sportowców sprzed lat (teraz w nba też sa perełki, choćby widać różnicę Jonathan Isaac a Lamello Ball czy Temetrius Morant „Ja” gdzie 2ójka nie pochodzi z rozbitych, biednych rodzin a weszli w fascynację upadłego świata $, a jeden przestępczego). Kiedyś snoop przyznający afiliację do świata przest. i przyznający się do przest. nie był w mediach chwalony a od lat ma książkę z kucharką Martą Stewart i nadal wspominający o gangsterce, tylko już z aprobatą mediów, koncerótów, ot takie smutne czasy
MarGo zbyt inteligentny nie jest (żeby nie powiedzieć dosadniej) ale i tak był jedną z najostrzejszych kredek w piórniku „Orlando”. I tak to wygląda w tym całym enbieju, jedni mają motorykę rezusów a inni używają IQ.
7×9=nie wiem .
Co do formatu all star to kiedyś sobie o tym myślałem, że serio zamiast tych spotkań, konkursów(przynudnawych zresztą) etc chętniej bym obejrzał gale na wzór tej gdzie wręczają oskary.
Przykładowo konkurs wsadów. Nominowane 5 wsadów. Na scenę wchodzi Dominique Wilkins i czyta „and the winner is” w tle wyskakuje 5 nominowanych jednocześnie. Wiecej by w tym emocji było. I przynajmniej mielibyśmy wsad roku w koszykarskich, meczowych warunkach. To tak przykładowo.
Fajnie tylko ten pomysł nie ma kompletnie sensu w lutym/w trakcie trwania sezonu.
Z all star game jest tylko i wyłącznie jeden problem – brak zaangażowania zawodników. Żaden format tego nie zmieni
Chodziłem z Gortatem do podstawówki, a jego mama uczyła nas wfu 😉 Choćby z tego powodu bardzo go lubię o zawsze mu kibicowałem. A z podstawówki zapamiętałem go jako nieśmiałego chłopaka siedzącego w kącie sali (ale to może dlatego, że byliśmy od niego 4 lata starsi).
Z innej beczki, oglądałem ostatnio film Uncut Gems i gorąco go polecam. Tematyka pasuje tu idealnie – NBA i obstawianie meczów 😉 Zakładam, że już go widzieliście, ale jeśli nie to warto obejrzeć.
Ci panowie chcący oddać Senguna i Thompsona za Irvinga dowodzą niezbicie o przepaści intelektualnej między rasą czarną a białą.To nie rasizm To fakty.
jak Filip z konopii. Są pewne sprawy, o których, w szczególności obecnie, się nie mówi. Tutaj intrygujący wywiad z Muhammadem Alim, który w dzisiejszej telewizji by raczej nie przeszedł: https://youtu.be/HqiWFLsgVi4
Avdija to nie Europejczyk.
Marcin Gortat może i był surowy na tle czarnych braci z USA ale niewątpliwie musiał być pracowity i jako taki talent posiadał. Inaczej jak sam wielokrotnie mówiłeś nie utrzymałby się w tej mocnej lidze. Trzeba to szanować, nie każdy będzie Jokiciem ale swoje tam grał. W Polsce byli może lepsi koszykarze ale jakoś kariery w NBA nie zrobili, a wątpię w samo szczęście Gortata więc należy go doceniać trochę bardziej moim zdaniem.
w sumie, dlaczego nikt z topki PL zawodników, nie został wzięty do nba? były testy itd… niby lepsi, ale jednak nie, tak samo, dlaczego Lampe się nie utrzymał a w Europie już, tak – czy nie pasował do systemu i nie mógł, nie chciał się zmienić czy coś innego??
Gortat wykorzystał w 120% swój potencjał, grał backup dla top1-2 centrów w tamtym czasie, a później grał z najlepszymi graczami pick-n-roll tamtych czasów (Nash i Wall). Wpasował się idealnie w setup, gdyby trafił do ~20 innych klubów NBA po sezonie czy dwóch wylądowałby w Europie.
Dzięki Bartku za obszerny artykuł. MG jaki jest taki jest ale Gortat Screen jest znany wśród całej braci enbiej… ile osób w całej historii tejże ma swoje imienne zagranie?
Wszędzie kłamią. Oglądalność NBA na najwyższym poziomie? Ale bzdura. W tym sezonie nie ma kogo oglądać nawet. Pełno kontuzji, gwiazdy nie grają, a oni o rekordach oglądalności pieprzą.