NBA: Lakers nie przestają zadziwiać, Thunder zdominowali sezon, co się dzieje z Sochanem

Witam serdecznie i zapraszam na autorski przegląd wydarzeń z parkietów NBA. Do ekipy mistrzów po operacji nadgarstka powrócił Jalen Williams i bronią jeszcze zajadlej niż do tej pory. Bilans 20-1 to mili Państwo materiał do rozważań dla teoretyków dyscypliny. Ja utrzymuję przy swoim, rekord Golden State Warriors z 2016 roku niebawem pójdzie w zapomnienie, zostanie w drzazgi rozbity. Dziś w nocy fantastycznie obrońcom tytułu opór dawali Blazers, zawodnik nazwiskiem Deni Avdija (31 punktów 19 zbiórek 10 asyst!) przechodził samego siebie, aby ostatecznie polec (115:123) jak wszyscy.
Tym niemniej, Portland to jedyny zespół, który pokonał OKC w tym sezonie, oni mają patent by skutecznie przeciw nim działać i zakładam, że nie jeden sztabowiec NBA aktualnie siedzi i ogląda trzy tegoroczne pojedynki obu klubów.

Weteran parkietów Mike Conley trafia decydującą tróję, po czym jest time-out i schodzi do boksu zbijając z kolegami piątki, a każda inna, unikalna, wyjątkowa, weź to człowieku spamiętaj!
Pragnę zauważyć co innego, Jeremy Sochan w tymże spotkaniu zanotował dwa punkty i jedną zbiórkę w czasie dwunastu minut spędzonych na parkiecie. Jego notowania nigdy nie stały niżej, ale jest po temu powód. Przede wszystkim Wolves byli bezbronni wobec szybkości De’Aarona Foxa grającego wysokie pick and rolle. Przed rokiem tenże sam „Lisek” wrzucił im 60 punktów, teraz po pierwszej kwarcie miał bodaj piętnaście oczek, więc był na kursie. Ściągnęli więc z boiska Rudy’ego Goberta (zwłaszcza po tym jak mu rookie Harper wjechał pod samą obręcz, przepchnął i layup wykończył) i matchupową strefą kryli przez dalszą część spotkania, a przynajmniej przeważającą jej część.
No i cóż, obrona strefowa była czynnikiem, który odwrócił losy tegoż pojedynku (36:19 dla MIN w czwartej kwarcie)! Powiem więcej, nigdy wcześniej nigdy nie widziałem tyle strefy granej w NBA, zwłaszcza na tym etapie sezonu. Zdaje się, że trenerzy zrozumieli, że przy tej sieczce, tej intensywności i częstości rozgrywania meczów w rundzie zasadniczej, strefa pozwala „chronić” zdrowie zawodników, nie wymaga tyle energii od chłopaków i długofalowo jest w tym większy sens.
Rzecz w tym, że gra przeciwko strefie wymaga (w szczególności od skrzydłowych) bezwględnych kompetencji strzeleckich, powtarzalności rzutowej, a z tą u Sochana ciężko i miedzy innymi dlatego gra coraz mniej. Fox, Vassell pod nieobecność Wemby’ego biorą większość prób, ważny element ofensywy stanowi Harrison Barnes, a wczoraj skuteczną partię z ławki rozgrywał dodatkowo Keldon Johnson (22 punkty 8 zbiórek 2/4 zza łuku).
Jeremy Sochan zapewne otrzyma szansę w NBA także po wygaśnięciu bieżącego kontraktu, ale jego przyszłość w lidze określi środowisko, warunki, do których trafi. Życzę mu gry u boku wysokiego kalibru playmakera jak Joker, Sengun, Luka. Nic więcej w tym temacie nie piszę, bo będzie to na wyrost.
Bieda w Sacramento, dziś w nocy przegrali (107:115) z Memphis, a główną rolę odegrał gigant Zach Edey. Tak nieumiejętnie (w pojedynkę) się przeciw niemu bronili, że chłop uskładał 32 punkty 17 zbiórek i 5 bloków. Russell Westbrook z kolegami myśleli, że to kolos na glinianych nogach, że drewno jak Rudy Gobert, że mogą wjechać mu pod nos i layupa wcisnąć zasłaniając się drugą ręką. Nic z tych rzeczy! Słabo zagrał lider Keegan Murray, nieskutecznie w każdym razie, a na tablicach dostali łomot 52-34.
Najwięcej efektów specjalnych zwyczajowo dostarczył Malik Monk (21 punktów 6 asyst), którego razem z Keonem Ellisem widzę w Houston. To są dwaj gracze, którym Rockets brakuje aby potencjalnie grać z OKC finał konferencji, w sensie bić się w nim do końca. Amen Thompson pokazał wczoraj, że ma dni, w których przewodnictwo nerwowe nie pozwala mu grać w ataku. Wciąż ma walor jako obrońca, podający, ale stricte strzelecko bywa dramatyczny, piłka mu przeszkadza jak niekiedy nierozgrzanemu, pozbawionemu rytmu Sochanowi.
Rockets jadą przez sezon na spokoju. Mają zapas fizyczności, automatyczny na półdystansie pozostaje Kevin Durant (25 punktów 10/14 z gry), wysokie shot quality zapewnia Alpie Sengun (27 punktów 5 asyst), który gra wedle tego, co mu rywal daje. Pojedyczne krycie karci półhakiem (jak wczoraj), podwojenie podaniem. Czego nie trafią, to najsilniejszy człowiek w lidze Steven Adams, zbierze i zaraz poprawią. Utah Jazz nie stanowili wyzwania, tym bardziej, że chory był/ jest rozgrywający Keyonte George, Lauri Markkanen dostał plaster, a Nurkicowi (14 punktów 9 asyst) staminy starczyło na dwie kwarty. Grałby więcej może, w czwartej odsłonie wyszedł, ale wynik był poza zasięgiem.
Ciekawe spotkanie rozegrali Cavs z Celtics. Boston naprawdę doceniam, solidni są, a gdy któremuś z obwodowych zaczyna siedzieć piłka (jak wczoraj Paytonowi Pritchardowi: 42 punkty 15/22 z gry) to przy odpowiednich rotacjach obronnych mogą grać z każdym. Kawalerzyści bez movement shooterów (Merrill, Strus) bez zapasowego rozgrywającego (Lonzo Ball), a także bez Allena i Nance’a pod koszem. Darius Garland zdolny ofensywnie (21 punktów 8 asyst) szybki bardzo, ale wiecznie brany na celownik, spychany fizycznie, ogrywany w obronie. Tym niemniej końcówka niesamowita, wielka pogoń zakończona (fatalnie rozegranym ATO) niecelnym rzutem na remis Evana Mobleya. Popatrzcie jeśli macie chęć:
Strzelecki rekord kariery ustanowił Jalen Johnson (41 punktów 14 zbiórek 7 asyst) przeciwko Sixers. Meczy był tak pozbawiony obrony, że zęby zgrzytały. Wszyscy starterzy nastukali statystyk, podnieśli średnie i tylko można sobie zadać pytanie czy tacy gracze jak Joel Embiid (18 punktów 4 zbiórki 30 minut) czy Paul George (16 punktów 5 przechwytów 6/17 z gry) faktycznie robią na tyle różnicę, że warto im płacić po 50 milionów dolarów za sezon. Przy tej dynamice, szybkości ofensywnej jak nie masz motoryki na odpowiednim poziomie, znaczenie masz drugorzędne. Hawks wygrali po dwóch dogrywkach 142:134!
Luka Doncic jest poza zasięgiem, Austin Reaves gra najbardziej efektywny basket w historii małych, białych graczy NBA, a Lakers kontynuują swe dzieło. Bilans się zgadza, rywale nie mają argumentów i szczerze jestem zdziwiony, że pozbawieni paru najważniejszych graczy (Murphy, Zion, Poole, Jones, Murray) Pelicans pozostawali w grze do końca. Mecz nieformalnie powinien był się skończył po pierwszej kwarcie (46:27 Lakers w tym 20 punktów 6 zbiórek 4 asysty Doncica).
O co mi chodzi z Reavesem? Średnie sezonu: 28.8 punktów 5.8 zbiórek 6.8 asyst 1.3 przechwytów 52% z gry. Jako „trzecia” opcja zespołu?! Wczoraj nie było LeBrona, więc więcej asystował, mniej zbierał. Niesamowity jest: technicznie, motorycznie, decyzyjnie, najlepszy obwodowy partner, z jakim dotąd współpracował Luka, sorry panie Goran Dragic.
Other NBA news
Parę jeszcze rzeczy, zanim się rozejdziemy. Sytuacja Los Angeles Clippers (5-15) jest nie do naprawienia, przyznają to liderzy i trener. James Harden nie pociągnie, nie ma motoryki (ogólnie mówię) nie ma weny twórczej, Tyronn Lue straci pracę, gracze się rozejdą. Kawhi Leonard niegdyś wybitny obrońca, dziś kolos na glinianych nogach. W sobotę patrzyłem jak go ogrywa rookie Cooper Flagg (35 punktów 8 zbiórek) i nie mam złudzeń odnoście tegorocznego projektu LAC. Aha, czy Wy wiecie, że OKC Thunder posiadają pierwszo-rundowy, niechroniony pick draftu Clippers? LOL
-> Raptors nie radzą sobie najlepiej bez RJ Barretta, dziś znów przegrali (z Nowym Jorkiem, na wyjeździe). Brandon Ingram nie ma zdrowia stanowić pierwszej opcji i pracować w obronie na tym poziomie intensywności, o jaką prosi trener. Spadła częstotliwość tranzycji, napastliwość gry obronnej, a przecież kontratak, w którym najlepszy jest RJ to dominanta, punkt szczególny Toronto, powód ich wczesnych sukcesów. Dobra, lecę miłego dnia i mam nadzieję do jutra. Patronami odcinka są Bartek Mierzwicki, Piotr Janus, Adam Paluszak oraz Raf Xim, kłaniam się! B










Ale Admin poleciałeś z tym obwodowym partnerem Luki.
Kyrie ma pewnie inne zdanie :p
Zamieniłbym Kyrie na Austina bez mrugnięcia okiem. I nie mówię o obecnym sezonie, bo obecnie to Kyrie nawet nie gra. Mówię o obu graczach w swoim prime. Czy Reaves w ogóle już ma swój prime?
Oczywiście że Austin Reeves już jest w swoim Prime, lepszy raczej nie będzie bo ma swoje ograniczenia fizyczne. Ma przecież w tej chwili prawie 28 lat. Więc u niego ten Prime będzie raczej bardzo krótki. Oczywiście ma swoje zalety w stosunku do Irvinga Ale poziom wyszkolenia i sprytu jaki miał Irving swojej Prime to sorry mimo sympatii doriwsa to nie ten kaliber, chociaż oczywiście teraz trzeba mieć świadomość że rips jest właśnie w swoim Prime a Irving zbliża się do 35 roku życia i to jeszcze po ciężkiej kontuzji więc na ten moment, owszem Oczywiście że rifs jest zdecydowanie bardziej przyszłościowym partnerem dla Lucasa.
Nawet przy wielkich kreatorach bez rzutu w dzisiejszej NBA zaraz wymienią cię na kogoś kto pozwoli tym kreatorom nabijać asysty. Nie bez powodu Vanderbilt, który jest prawdopodobnie najlepszym obrońcą Lakers mało co gra i taki też los prawdopodobnie czeka Sochana. Poza warunkami fizycznymi smykałki do koszykówki to on za bardzo nie ma (chodzi mi tu o naturalne przyswajanie aspektów technicznych), więc wielkiego progresu raczej nie ma się co spodziewać, a równocześnie nie jest aż takim atletą jak bracia Thompson, żeby można było na te braki przymykać oczy, więc raczej nie ma się już co łudzić, że będzie on ważnym elementem drużyny, która o coś gra.
To jak bardzo nie potrzebujesz dobrych obrońców pokazał idealnie dzisiejszy mecz Wilków z SAS – rozegrał Finch Mitcha jak dzieciaka w q4 – obniżył skład, wysłał Goberta na koniec ławki, przesunął grę na obwód, doskonale zdając sobie sprawę, że jest to najsłabszy element gry San Antonio w tym sezonie i rozstrzelał Ostrogi zanim ich trener z kolegami na ławce zorientowali się, że jest praktycznie po meczu;) W tym czasie na parkiecie po stronie gości była praktycznie cały czas 5ka głównie zorientowana ofensywnie, tyle, że ani nie trafiali, ani zupełnie nie bronili… Co kto lubi.
Wciąż, a nawet coraz bardziej z każdym spotkaniem utwierdzam się, że Sochan płaci za pre season, za niedostępność i za brak chęci dogadania się z klubem na podpisanie kontraktu.
To prawda, ale Sochan by tam niewiele pomógł przy tej dyspozycji zza łuku. Rozciągnęli ich jak mokre gacie na suszarce 🙂
Tak, ale nie pomógłby głównie dlatego, że ta ich obrona obwodowa jest tak rozsypana, że zwykle nikt nie wie kogo broni i ostatecznie i tak ktoś zostaje wolny… Dotyczy to zarówno JJeja, jak i jego pozostałych kolegów. Wciąż mnóstwo pracy sztabu szkoleniowego w tym elemencie gry… A odnośnie samego Jeremiaszka to ani on często nie wie co ma robić na tym parkiecie, ani sztab szkoleniowy nie bardzo wie czego od niego chcieć, a jeśli już to i tak nie tego w czym jest dobry…
A mówili w zeszłym sezonie, nie jestem pewien że akurat Bartek, ale na pewno słyszeliście, że Reaves do wymiany, że po co komu 3 rozgrywający, będzie tylko Luce przeszkadzał, potrzebuje piłki, a jak jej nie ma to tylko dziura w obronie. I co teraz? Reaves to obecnie poziom all-star, uwielbiam go.
Tak naprawdę to wszystko zweryfikują Play offy, Lakers w sumie wyglądają podobnie kadrowo do poprzedniego sezonu, jedyne wzmocnienie to Ayton, to tego zamienili Finney Smitha na LaRavie, a reszta to ten sam skład.
Dokładnie pamiętam jak w poprzednim sezonie w Play off w serii z Minessotą Reaves nie dojeżdżał, zresztą cali Lakers grali na fatalnej skuteczności opierając wszystko na tym co wykreuje Doncic (jak Doncic nie dostanie wsparcia to w 4/5 meczu serii będzie już po prostu zajechany fizycznie)
Te Play offy tak naprawdę określą pozycję Reavsa w lidze na kolejne lata, jak zagra je dobrze to dostanie dobry kontrakt od Lakers i wazną rolę w kolejnych sezonach, ale jak znowu zagra przeciętnie to wyląduje na peryferiach NBA w Brooklynie albo Waszyngtonie (żeby było jasne finansowo na tym nie straci bo te drużyny może nawet dadzą mu Maxa ale pod względem sportowym zostanie w kolejnych 2/3 latach pustym nabijaczem statystyk na wzór obecnego Cama Thomasa)
„najlepszy obwodowy partner, z jakim dotąd współpracował Luka”
A Brunson i Kyrie?
Jeleń brunson tez
Hmm, tez nie wiem.Ale czy Brunson i Kyrie jednak nie sa closerami, bardziej niz podajacymi ?
Reavees ma naprawde ostry koziol i niezly przeglad pola.
Ja o czym innym.
Ostatnio zastanawialem sie jakie mecze chce ogladac.I ten sezon daje fajne zespoly jak Okc , Magic , Detroit, Atlanta , ktore zawsze bronia i walcza. Lakers jakos nie chce mi sie ogladac, wyniki lepsze ale dzieli ich przepasc od OKC .Denver popatrze , bo Jokic nadal potrafi zaskakiwac swoja gra.Fajnie tez patrzec na Boston, ktorzy nie skladaja broni.
Musze zobaczyc jakis mecz Miami, bo chyba tam tez jest niezle:)
Pozdro i napiszcie jakie druzyny ogladacie:)
Jakoś ta narracja o Sochanie i jego kiepskim rzucie jest meh, tymczasem 'strzelec wyborowy’ Barnes 2/9 , 1/4…
Austin jest super, skill nie ten co Kyrie, ale raczej mieć lepiej AR w składzie, niż KI.
Z pewnością lepiej dla 26-letniego Lucasa mieć obok siebie 27-letniego rifsa w Prime niż za chwilę 305-letniego Irvinga po ciężkiej kontuzji. Który właśnie będzie wchodził w swój post Prime ż, Jasne że e może jeszcze na rok by się to mogło sprawdzić Ale w gruncie rzeczy trzeba myśleć o przyszłości a oni we dwójkę mogą pograć ze sobą kilka lat tylko pytanie czy Austin Reeves nie dosięgnął właśnie swojego sufitu Bo mam wrażenie że tak, chociażby dlatego że jest białym niewysokim graczem, a sprytem i ostrym kozłem wszystkiego niestety nie nadrobi. A przede wszystkim niezbyt mocny fizycznie do obrony w Play Off. 1 takiego gracza można schować w tej fazie gry ale we dwójkę z lukasem? Chyba nie za bardzo.
„mam nadzieję do jutra” – jeden z lepszych dowcipów jakie ostatnio słyszałem xD
Tyle czytania… dzięki za dwa ostatnie artykuły.. respect
Luka jest w lepszej formie. Reaves tez wyglada bardziej atletycznie i do tego przyszedł Ayton (również w formie). Ot cała tajemnica. Również dobrze opisał sytuacje Kipi. Otóż Lakers nie grają nie wiadomo czego, ale wygrali wszystko co było na styku. Co nie zmienia faktu, że finał zachodu będzie sukcesem. Na wschodzie Luka by to wygrał, ale OKC wydają się być mocni jak jordanowscy Bulls.
Bartola, Ty grasz w opasce na głowie na kampach GB?
Nie jestem specem od zasad koszykówki, ani nigdy nie grałem w zorganizowany basket, więc pewnie się nie znam, ale… gdzie w pierwszej akcji z filmiku Avdiji jest faul Holmgrena? Deni wjeżdża w niego z premedytacją barkiem, przesuwając go (więc ułatwiając sobie wykończenie) i jeszcze dostaje gwizdek. No call powinno być jak dla mnie.