NBA: flegma Brandon Ingram, dominacja mistrzów przechodzi ludzkie pojęcie, LeBron James zwariował

25

Witam serdecznie w poniedziałek, dziś mamy ósmego grudnia. Urodziny obchodzi znana wokalistka Maryla Rodowicz, która rokrocznie występując na sylwestrowej scenie wydaje się być równie nieśmiertelna co LeBron James w NBA. 

Ostatnim razem przekonywałem siebie (i Was) by stawiać na Króla, ale ten mnie obśmiał i akurat w meczu z Toronto została przerwana jego wiekopomna seria 1287 (!!!) meczów z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Nie było siły w nogach przy wjazdach pod obręcz, nie było skuteczności przy rzutach z miejsca  (4/17 z gry) ani dalszej woli by przełamywać obrońcę. James całkowicie wycofał się jako strzelec, ale w kluczowej, decydującej o losach meczu akcji, zostawiony samemu sobie na szczycie parkietu, otrzymał podanie. Na budziku pozostawało ledwie parę sekund, na telebimie widniał remis, ależ byłoby „peotycko”, gdyby przedłużył serię game-winnerem…

Zamiast jednak próbować oddawać ostatni rzut, LBJ podał do rogu, skąd na zwycięstwo (123:120) palnął Rui Hachimura. Śmiechom nie było końca, tylko ze mnie frajer, bo wierzyłem, że pod nieobecność Luki Doncica, któremu w Słowenii rodziła się córka (Olivia), James przywdzieje swą królewską pelerynę i nas pozytywnie do siebie przekona. Oglądałem na żywo, więc nie musiałem sprawdzać, ale i tak sprawdziłem, pomyłki nie było: osiem punktów. Co niektórzy, najbardziej zagorzali fani LeBrona mówią, że w Kanadzie się nie liczy, że na „amerykańskiej ziemi” seria wciąż obowiązuje. No cóż, pozdrawiam choć sądzę, że można kibicowskie uczucia ulokować lepiej. 

– Czy szkoda ci, że seria dobiegła końca? Jakie uczucia tobie towarzyszą w związku z tym?
– Żadnych negatywnych odczuć, dajcie spokój, wygraliśmy mecz! [LBJ]

A oto rzeczona akcja: 

Toronto Raptors fajny zespół, fizyczny, zawsze biją się do końca, ciężko pracują w obronie, ale oni są momentami tak niepoukładani… tak mało zorganizowani w końcówkach meczów. Przeginają z rotacjami, podwojeniami, piłka zwyczajowo kończy w rękach strzelca na czystej pozycji. Pomoc w obronie wobec Austina Reavesa była aż nazbyt bezczelna, a przede wszystkim, zbyt czytelna. 

Tak samo wczoraj z Bostonem (113:121) który dosłownie zgładził ich trójkami (20/47). Identyczny temat, przegięta pomoc, odegrania oraz strzelcy gotowi do strzału: Derrick White 6/15 trójek, Pritchard 3/8, Brown 3/4, Hauser 3/7, Gonzalez, Minnott, Walsh 3/4 do spółki. Każdy walił do kosza. Raptors przegrywali już przeszło dwudziestoma, ale po zrywie na przełomie trzeciej i czwartej kwarty odrobili wszystkie straty. Na osiem minut przed końcem, przy stanie 102:102 mecz rozpoczynał się więc na nowo. Kolejno obejrzeliśmy serię Celtów (15:3), w trakcie której:

  • Pritchard trójka (zbyt łatwa pozycja!) 
  • Scottie Barnes forsuje rzut (0/1)
  • Jaylen Brown step back z półdystansu
  • Ochai Agbaji forsuje wjazd podkoszowy (0/2)
  • Scottie Barnes trafia przez ręce, Celtics takie próby wezmą w ciemno (1/3) 
  • Brandon Ingram pudłuje z półdystansu (1/4)
  • Brandon Ingram pudłuje trójkę (1/5)
  • Pritchard trójka (to samo, gość tylko czeka na podanie)
  • Poeltl próbuje drewniany floater (1/6)
  • Barnes pudłuje dobitkę (1/7)
  • Derrick White trojka (rzut nieco sytuacyjny, ale bez wahania)
  • Jamal Shead pudłuje zza łuku (1/8)
  • Quickley pudłuje zza łuku (1/9)
  • Barnes wymusza faul rzutowy, trafia jeden rzut wolny
  • Derrick White spokojnie egzekwuje, pewny rzut z półdystansu (klasa)
  • Quickley pudłuje trójkę (1/10)
  • błąd 5 sekund przy próbie wznowienia piłki z boku
  • następująco po tym faul rzutowy Barnesa

W tym momencie wynik brzmi (117:105) i jest już po herbacie. Wszelki następujący po tym zryw jest przykładaniem okładu z rumianku na krwawiącą ranę.

Celtics postawili strefę, na której widok goście miotali się, przerzucali między sobą piłkę, aż do końca czasu akcji pozostawało 5-8 sekund. Brandon Igram wolno myślał, momentami brakowało mu zdecydowania, zwlekał z podaniem, sam nie wiedział, czego chce, co zresztą jest dość powszechne u niego. W tym akurat spotkaniu trafiał pięknie, zdobył 30 punktów na 11/20 z gry i jeśli powiem, że mi się nie podobało jak zagrał, to pewnie się popukacie w czoło. 

Nie podobało mi się, jest fleja, flegmatyk i zapewne za dużo zioła jara. Kiedy trzeba było w pole wywieźć rywala, dograć w tempo, zagrać porządnie i zdecydowanie, ten czekał aż mu się dupa paliła pod presją zegara. Każdy na hali wiedział, że wyjdzie do piłki, sekwencja już była przeprowadzona, zasłona postawiona, podający czekał z podaniem, a ten się dopiero zbierał do wyjścia na szczyt parkietu. Pięć sekund na zegarze, obrona już wie, że pole wyboru jest zawężone, skracają dystans, przestrzeń przez co Raptors pozostaje tylko oddać trudny rzut.

Kolejna rzecz to Jakob Poeltl, jego umiejscowienie w obronie i brak szybkości na nogach. Celtics często grali atak pozycyjny przez wysokiego, Neemias Queta wychodził na szósty metr do podania, a za jego plecami były dwa metry miejsca, które mu Poeltl, wyraźnie w ten sposób poinstruowany, zostawiał. Kończyło się handoffem albo wysokim pick and rollem, do którego środkowy nie zdążał, otwartymi pozycjami lub minięciem, wjazdem i to w pasie środkowym. Brylowali w tym White i Pritchard, obaj są świetni strzelecko na małej przestrzeni.

W drugiej połowie była zmiana, Poeltl chodził już możliwie wysoko w obronie albo pokazywał się rywalowi i wracał do tyłu, więc kończyło się izolacjami, łowieniem jego wolnych nóg albo podaniem do centra, bezpośrednio pod kosz. Innym razem Queta wyprzedził go w biegu pod atakowaną obręcz i skończył akcję wsadem. Na usprawiedliwienie Jakoba, ponoć ma problemy z plecami, wczoraj był sztywny, nieruchawy i zostało to bezwzględnie przez Celtics wykorzystane.

Skąd więc kolejny niewypał w końcówce Raptors? Czy to brak koszykarskiego IQ, opanowania emocji, cech wolicjonalnych, charakteru, doświadczenia czy może urazy? Zapewne wszystkiego po trochu. Może zamiast ganić, pochwalmy Boston, gdzie widać mistrzowską renomę i pomyślunek. Na rozkładzie w ostatnich dniach: Raptors, Lakers, Magic, Knicks, Cavaliers, Pistons – jak to mówią, ręce aż same składają się do oklasków.

Odkąd do formy strzeleckiej wrócił Derrick White, ekipa bostońska budzi szacunek u każdego wyedukowanego fana koszykówki. Jaylen Brown (30 punktów 8 zbiórek 5 asyst)jest pewny w każdym meczu, nikt mu już nie zarzuca „słabej lewej ręki”, gość gra na poziomie MVP, jest mistrzem półdystansu. Doskonałą robotę defensywnie od niedawna wykonuje Jordan Walsh, który latami czekał na swą szansę, a teraz jego wysiłki procentują. Celtics wygrali dziesięć z ostatnich dwunastu meczów i pną się w górę tabeli wschodniej konferencji. No właśnie, tabela:

Skoro mowa o końcówkach, zauważmy Lakers, ich bilans, który wydaje się na wyrost, prawda? Jak dotąd z każdej wyrównanej końcówki wychodzili zwycięsko (8-0) a średnio są tylko o dwa punkty lepsi niż rywale! 

Dziś w nocy grali z Sixers w obecności Maxeya, Embiida i George’a. Wygrali (112:108) a LeBron James zdobył 29 punktów 7 zbiórek i 6 asyst na 12/17 z gry. Mało tego, na cztery minuty przed końcem przeprowadził osobistą, całkiem prywatną serię punktową (dziesięć punktów z rzędu) po czym zwariował. Pokazał rywalom, że są za mali, przełamał bariery kolanem, a na koniec sam się koronował. Niewidzialną koronę przywdział, włożył sobie na łeb… ludzie… zwariować idzie. W ostatniej akcji tenże czterdziestoletni dziadek ukradł jeszcze rywalom piłkę!

OKC Thunder notują już 23-1, choć tej nocy przeciwko Utah, nie wystawili Shaia, Hartensteina, Dorta, Caruso, Joe i kogoś tam jeszcze, nie pamiętam. Nie miało znaczenia, bo młodzi grali jeszcze ambitniej, po pierwszej kwarcie wynik wynosił 45:20, a panowie z Oklahomy mieli na koncie dziesięć celnych trójek (rekord klubu). W sumie aż dziesięciu ludzi trafiło choć raz raz zza łuku! Trener zespołu Jazz, nazwiskiem Will Hardy, nie był szczęśliwy. Jak stwierdził, „jest zmęczony powtarzaniem chłopakom tego samego”. Okrasił wieloma przekleństwami. No cóż, spotkanie z OKC potrafi przyprawić o brak pewności siebie. Co niektóre chłopaki zaczynają nawet kwestionować swe życiowe wybory…

A ty na miejscu głównego szkoleniowca byś się nie wkurzył? Zobacz poniższą sekwencję, frywolność defensywną oraz jakość komunikacji albo raczej jej brak. Z drugiej strony, dwóch słoniowatych wysokich na placu. Trzech białych, rookie oraz pseudo gwiazda bez obrony. Jazz mają dokładnie to, o co się prosili. Są tłem dla ambitniejszych klubów NBA, tak już na dobrą sprawę od lat dziewięćdziesiątych:

Other NBA news

 Franz Wagner doznał kontuzji kolana wczoraj wieczorem przeciwko Knicks. Będącego w powietrzu Niemca pchnął Ariel Hukporti, kolano podwinęło się, Franz do szatni „zszedł” w asyście dwóch ludzi, nie wyglądało to dobrze. Szkoda bardzo, bo to najlepszy zawodnik Orlando Magic, teraz zespół dominować będą dwaj szaleńcy Jalen Suggs i Anthony Black. Wracający po przerwie Paolo Banchero wyglądał wczoraj jak wóz z węglem, a przede wszystkim wciąż obowiązuje go limit minut. Naciągnięta pachwina ograniczyła jego możliwości treningowe, brakuje kondycji, rytmu, szybkości, jest niepewność. 

Orlando traci tożsamość (tak samo jak Toronto bez RJ Barretta) bo Franz to ich najlepszy biegacz, łącznik między wymienionymi dwoma wariatami z piłką, a ułożonym basketem, stąd nie widzę Magików najlepiej w najbliższym czasie. Nade wszystko interakcja pomiędzy Banchero i Carterem Juniorem, ci dwaj sobie wchodzą wyraźnie w paradę. Szkoda cholernie.


 Jak donoszą etatowi korespondenci ESPN, w Miami były rozmowy na temat możliwego sprowadzenia na South Beach kolegi Ja Moranta. Ciekawe co by z gościa wykręcili. Z perspektywy Ja to tylko Miami i tylko teraz. Zespół, który zapewni mu system defensywny, niwelujący jego braki w tym elemencie, a jednocześnie spacing i grę z biegu. Lubię Daviona Mitchella, ale wyżej nie podskoczy, lubię Herro, Powella, Jaqueza, ale wszystkich trzech nie da się odpowiednio spożytkować… ciekawy byłby to kierunek, owszem. Kibice również byliby ukontentowani, mylę się? 


Denver Nuggets zaliczają bilans 17-6, najlepszy w historii klubu. Nikola Jokic podaje przez całe boisko, już mu się nudzi rzucanie, za to rekordy strzeleckie bije ostatnio Jamal Murray, któremu wyraźnie obrodziło w formę na koniec roku. Nie pisałem, ale nie chciałbym, abyście pominęli: 

  • 52 punkty 6 zbiórek 10/11 zza łuku vs IND

Czy to dobrze, że tak wiele prób rzutowych zalicza? Nie grają Christian Braun i Aaron Gordon, kolega Cameron Johnson często bywa nieśmiały ofensywnie, w odróżnieniu od poprzednika Michaela Porter Juniora, nie pcha się na afisz, więc panowie Joker i Murray wykręcają rekordowe liczby. To obok pary Durant i Sengun, najlepszy one-two punch NBA. Dziś w nocy przeciwko Charlotte (115:106) było to samo, 62 punkty i 16 asyst uskładali między sobą. 


W sobotę Mavericks podejmowali u siebie Houston (bez Senguna, Adamsa, Easona) nie mieli warunków by podwajać Anthony’ego Davisa, więc ten przypomniał wszystkim, jak utalentowanym jest osobnikiem: 29 punktów 8 zbiórek 14/19 z gry.

Szkoda, że dzień wcześniej nie wyglądał równie dominująco. OKC Thunder rzucili przeciwko niemu dwóch ludzi, podwajali zza pleców, od przodu, z boku, nie dali pograć. AD grzecznie pchał piłkę na wolne pola, do kolegów, zawody skończył z dorobkiem DWÓCH punktów (1/9 z gry) oraz ośmiu asyst. Niebywałe jaką dominację serwują nam Thunder w tym sezonie. 

Dalej uważacie, że rekord Golden State (73-9) jest niezagrożony? Mistrzowie są lepsi od rywali średnio o siedemnaście punktów w tym sezonie i gdyby na początku listopada nie zrestowali kluczowych obrońców w meczu z Portland, dziś mieliby perfekcyjne konto. Przegrali dwoma punktami, bez czterech najlepszych, najwszechstronniejszych defensorów: Holmgrena, Caruso, Dorta i Williamsa!


Clippers wygrali 3 z ostatnich dziewiętnastu meczów, powoli poddają sezon, a na światło dzienne wypływają coraz to nowe fakty. Chris Paul krytykował brak energii, zaangażowania, sugerował zmiany krycia, na swój sposób próbował motywować chłopaków, czym nadepnął na odcisk, głównie Tyronna Lue oraz Kawhi Leonarda. Parę dni później został pożegnany bez ceremoniałów. Czekam na wyprzedaż sezonową, w ciemno biorę m.in. Derricka Jonesa Juniora, świetny chłopak. Jego kontuzja przypieczętowała brak wyników. Nie da się spowolniałymi, wiecznie mającymi problemy zdrowotne weteranami, osiągać sukcesów w dzisiejszej NBA. 


Przedstawiam ostatnie dwa mecze Jalena Johnsona z Atlanta Hawks, który pod nieobecność kontuzjowanego Trae Younga dostał od trenera kluczyki do super szybkiej fury przy jednoczesnym złagodzeniu obowiązków defensywnych: 

  • 21 punktów 18 zbiórek 16 asyst vs DEN (L)
  • 30 punktów 12 zbiórek 12 asyst vs WAS (W)

Grubo leci chłopak, pierwszy do zbiórki, pcha piłkę kozłem ile fabryka dała, a koledzy poinstruowani są by strzelać z wolnych pozycji. Tego rodzaju basket przynosi Atlancie jak dotąd dodatni bilans (14-11). Grają partyzancką koszykówkę, defensywne obowiązki dzielą między siebie, jest wszechstronnie, dobre zasięgi i motoryka, ale jednak najcięższe matchupy bierze tam na siebie Dyson Daniels. Bez niego nie byłoby atomowych triple-doubles JJ-a. 


Najważniejsze chyba poruszyłem, zaadresowałem. Jeśli interesuje Was konkretna ekipa albo wydarzenia, dajcie znać. Chętnie odpowiem na pytania w JUTRZEJSZYM tekście. Tymczasem się odmeldowuję, Patronami odcinka są Radosław Dawidiuk oraz Jarek Dabr – kłaniam się! Bartek Gajewski

Aha, wszyscy Państwo, którzy chcieliby zamówić książkę na Święta Bożego Narodzenia, zapraszam serdecznie. Gwarantuję kilka godzin ciekawej lektury. Nie jest to może wiekopomne, zmuszające do wysiłku intelektualnego dzieło, ale tekst płynie i pozwala się oderwać od stresów dnia codziennego. I Love This Game!

/sklep.gwiazdybasketu.pl/

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Rekord GSW zagrożony? I owszem tak, ale warto przy tym nadmienić, że pół koszykarskich internetów (a masz przecież konto i na X i na innych soszjalach) wrzuca clipy z obrzydliwymi flopami Shaya.
    Jeśli koleś odnotowuje w meczu więcej osobistych niż rzutów to wiedz, że coś się dzieje… to wiedz, że Silver się nim interesuje. I że marketingowo będą kręcić temat „dynastii GSW” i że taki rekordzik by pasował dobrze do narracji. Pasiaki dostały dyspozycje, albo sami rozumieją przekaz sezonu i dostosowali gwizdki. Show must go flop!

    (6)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      No tak, gdyby nie „obrzydliwe flopy Shaia”, wygrywaliby średnio nie siedemnastoma, ale czternastoma punktami, a on sam w czwartych kwartach miałby jeszcze więcej sposobności do flopowania niczym Artur Partyka za najlepszych lat.

      (17)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Pewnie by wygrywali – są piekielnie silni, ale chodzi też o styl w jakim to robią.
        To jest kwestia smaku. Nie każdy musi to rozumieć.

        (5)
        • Array ( [0] => administrator )

          Dokładnie, kwestia smaku. Tyle, że twój smak smaczniejszy, tak mam to rozumieć?
          A dla podbicia tegoż smaku narracja, że Adam Silver wpływa by OKC Thunder, czyli najmniejszy możliwy rynek NBA dominował w lidze.
          No to się jeść nie da Drupi! Mogłeś po prostu napisać, że Ci się nie podoba styl gry SGA i byłoby prościej.

          (9)
        • Array ( )

          Strzelam w tym przypadku, ale zwykle podłożem narzekania na styl następców jest miłość do poprzedników, gsw vs okc, jak mj do lbj itp
          Psychofani tak mają, w 90tych to dopiero był hiphop, kluby, nba i co tam chcecie jeszcze! 😄

          (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wiesz, że Doncic oddaje średnio 12 rzutów osobistych, a Shai 10 – gdzie zaraz za nim jest z 9 Avdija oraz Reeves.

      Luka tak odstaje od całej reszty, że szkoda gadać, ale i tak wszyscy tylko mówią o Shai’u. Ból tyłka, który powoduje OKC musi być poważny.

      (11)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Człowieku, Denver i Oklahoma to moje dwie ulubione drużyny i mistrzostwo OKC mnie bardzo ucieszyło. Ale to naprawdę jest brzydkie i tracę już do nich sympatię, bo to nie jest gra którą znam i która daje radość z kibicowania. I tak jak nie cierpiałem Brody i jego flopów tak i tego nie cierpię. Asymetria gwizdków jest widoczna i nie jest to zwykłe star protection.
        A co do Luki to nawet się nie wypowiadam bo nie kibicuję cwaniakom z LA a Mavs mają u mnie bana za jego transfer.

        (4)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Nie chcę bronić Doncica bo też często szuka faulu, ale ilość rzutów wolnych jeszcze nie mówi o tym jak ktoś gra. W latach 90-tych najwięcej rzutów oddawali Shaq i Malone, nie dlatego, że ich szukali, dlatego, że obrońcy nie mieli innego pomysłu na zatrzymanie owych graczy.

        SGA z szukania kontaktu kończonego wolnymi uczynił swoje główne narzędzie pracy – nie ma tak ordynarnego gracza w tym zakresie i to się wielu kibicom nie podoba.

        (13)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Luka 38,5 , Reeves 37 i Avdija grają potężne minuty.
        Na 100 posiadań wygląda to dość podobnie.
        Przy monstrualnym USG % Luki na poziomie 38%, nie jest niczym nadzwyczajnym, że zbiera 1,5 faulu na kwartę.
        Podobnie Shai i inni. Bez ostrej D, każdy z nich, rzuci więcej.
        Tak jak w życiu, duży może więcej, ale wiara w teorie spiskowe, zadziwia mnie za każdym razem.
        Sędziowie w NBA są do d..py, prawda.
        Strona NBA, też jest do d…py, ale to chyba nie jest spisek. 🙂

        (6)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      W miami na tej samej pozycji mamy Herro i Powella i powiem szczerze uważam że czas sprzedać Herro. Powell nie mniej utalentowany w ataku , za to szybsze decyzje z piłką, w obronie to już w ogóle przepaść bo Herro to co narzuca to odda w obronie. A za chwilę i tak się połamie i będzie pauzował tygodniami. Temat JA przemilczę.. 🙂

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    LBJ mecz czy dwa wczesniej jak LAL dostalo baty smieszkowal i byl na boisku az nie zdobyl 10 pkt, a teraz jak nie zdobyl 10 pkt niby „– Żadnych negatywnych odczuć, dajcie spokój, wygraliśmy mecz!” ta yhy xd A gdy zdobyl 29 pkt pokazal rywalom, ze sa mali. No kloci sie to troche i czy takie zachowania sa godne wielkich ludzi i wybitnych graczy? Gracz wielki, lecz czlowiek maly

    (14)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie róbmy sobie jaj że LBJ to „mały” czlowiek, trash talk to akurat w NBA część gry, „go to sleep” od Stepha to też oznaka „małego człowieka”? 95% zawodników którzy grali z LBJ powie że robi dużo dla drużyny, te 5% to Ci ktorym się nie chce ciężko pracować. Mówienie o nim że jest małym czlowiekiem kłóci się nawet z jego prywatnym życiem, trochę bez sensu to dla mnie, akurat uważam że człowiekiem jest jednym z przykładów, to że ostatnio grał długo nie oznacza że chciał zdobyć 10pkt, po prostu wiedział że potrzebuje minut aby złapać rytm po kontuzji bo póki co oddał wszystko Luce, oj lubi mieć piłkę a na jej jak na siebie mało bo wie że tylko Luca+ team play może ich doprowadzić do „szczytu” bo o mistrzostwie ciężko nawet marzyć przy obecnych OKC

      (-7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    A jak się podobają Knicks pod Brownem? Jest jakaś zauważalna różnica w grze poza niewielkim wzrostem rotacji (o to akurat było nietrudno) od czasów Thibbsa?

    (9)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    KRZYCH1988 popatrz na to z innej perspektywy. Gość 41letni wygrywa mecz w końcówce jak dziesiątki razy w karierze a gdy trafi ostatni rzut to się cieszy jakby dopiero do ligi wchodził. To jest właśnie nie udawana pasja. Takie pasji i radości z gry to często brakuje dwudziestoparolatka z 40 milionowumi kontraktami a co dopiero gościowi po 40 tce, który w koszykówce wygrał już wszystko.

    I jemu tak puszczają emocje, że pajacuje jakby to był finał. Dla mnie to jest właśnie piękne. Nie miliony dolarów, nie miliony wyświetleń na insta, tylko ta głupkowata radocha z jednego meczu z set rozegranych.

    to jest czysta koszykowa jak z kumplami na boisku szkolnym. Radość, rywalizacja, emocje, basketball.

    (8)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      ja pierd… dwudziestoparolatkowie tez by się zapewne cieszyli gdyby trafili serie trójek w końcówce. Tylko jak to się mówi „Jeżeli ciągle musisz mówić, że jesteś królem to tak naprawdę nim nie jesteś.”

      (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do rekordu, sezon jest długi. Już było LA z 33 z rzędu, ale do 70 nie doszlusowali. Ci, odpoczywając graczy, mają dużo większą szansę nie wpaść w pułapkę kontuzji. Są już mistrzami, więc mają inną perspektywę. Liczę, że na drodze stanie im Denver 🙂

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu