Wembanyama z kolegami sensacyjnie eliminują mistrzów NBA | Dillon Brooks bije LeBrona

33

Zjawia się i znika, dziwny taki Mister of America…  Szanowni Czytelnicy, niniejszym chciałem Was poinformować, że wysyłka książek została zakończona. Nie daliśmy rady spakować zamówień z dzisiaj, będą musiały poczekać. Kolejna wysyłka planowana jest na czwartek (18/12) i będzie to już ostatnia przed świętami. Ma się rozumieć, że fala przedświątecznych zamówień sprawiła nam wielką radość. Mikołaj do Olka, który pomagał mi kompletować paczki (jego ulubione „stanowisko” to te z kartami NBA, które dołącza do każdego egzemplarza książki)  przyjdzie „na bogato”.

Widziałem, że „napoczęliśmy” ostatni karton mieszczący pierwszą część „I love this game”, której dodrukowywać po raz wtóry nie myślę, nie zamierzam. Myślę natomiast, że moja „literacka” aktywność po zakończonym sezonie NBA pójdzie w zupełnie inną stronę. Patronami dzisiejszego odcinka są Piotr Kaleta oraz MPlewako, których z tego miejsca serdecznie pozdrawiam. Dziękuję także za nadsyłane fotki z książką i zapraszam na przegląd wydarzeń ze świata NBA. B

https://sklep.gwiazdybasketu.pl/

Zacznijmy klasycznie, od tabeli NBA po rozegraniu dokładnie 31% meczów rundy zasadniczej. Wielkich zmian nie ma, jest natomiast druga porażka mistrzów i nad tym zaraz się pochylę, bo mecz miał ekstra ciężar gatunkowy, walka toczyła się bowiem o wejście do finału NBA Cup 2025! 

Jak zauważycie, trzy zespoły zaznaczyłem zieloną barwą. Thunder, Nuggets oraz Knicks mają uważam największe szanse na mistrzowskie trofeum w przyszłorocznych playoffs, przy czym obecność Nowojorczyków w tym gronie jest nieco na wyrost, powinna być oznaczona gwiazdką, przypisem. Nie wierzę bowiem w Karla Anthony’ego Townsa w najcięższych bojach, seriach playoffs, a bez jego wkładu, mistrzowskiego potencjału w Madison Square Garden nie ma. Tym niemniej zespół jest nabity talentem jak lufa ruskiego czołgu, skrzydłowi bronią jak szatany, a 29-letni Jalen Brunson gra chyba najlepszy basket w karierze. 

Kompozycja siłowego, fizycznego stylu, z pracą nóg, techniką i powtarzalnością strzelecką. Ten niewielki (188 cm) i nieprzesadnie dynamiczny gracz wchodząc w pole trzech sekund nie przyspiesza, jak większość na jego miejscu, on zwalnia. Rzut to on sobie odda bez problemu, zrobi step through, step back albo wbije barkiem w obrońcę. To jest właśnie najbardziej imponujące, tu nie ma przypadkowości, Brunson to jest zimny egzekutor. 

Słyszeliście pewno, że Knicks będą reprezentować wschodnią konferencją w finale NBA Cup. W nocy z piątku na sobotę pokonali (132:120) osłabione Orlando (40 punktów 16/27 z gry 8 asyst Brunsona) którzy nie mogli skorzystać z usług Franza Wagnera, a motor tej maszyny Jalen Suggs stłukł biodro i końca zawodów nie doczekał. Paolo Banchero po niedawnej pauzie, również jest „pod formą”. 

Magic problem mają innego rodzaju, a jest nim pewien „rozdźwięk” między Banchero a resztą ekipy. Suggs, Black, Wagner to rasowe koty na otwartej przestrzeni, chcą biegać, atakować z kontry, pchać piłkę do przodu. Na tym właśnie (dominująca gra tranzycyjna) zbudowali niewielką serię zwycięstw oraz osadzili swą tożsamość. Poprawiła się obrona, swoje klepki w ataku odnaleźli Desmond Bane oraz Wendell Carter Junior. 

Następnie wrócił Banchero, który ewidentnie chce się wpasować choć powszechnie wiadomo, że jego styl to izolacja albo pick and roll na szczycie parkietu, gra wolniejsza, ustawiana. Moim zdaniem to nie współgra i nie sprawdzi się na dłuższą metę. Banchero fajny zawodnik, chciałbym go ocenić za 1-2 miesiące, gdy wrócą parametry kondycyjne, ale obawy o dopasowanie są wyraźne. Musi być szybszy, bardziej atletyczny, podejmować szybsze decyzje, ale jemu bliżej do hybrydy Carmelo Anthony’ego & Juliusa Randle, czyli zdolnego acz leniwego byczka z rzutem za trzy na poziomie 33%. 

Knicks ich pozamiatali fizycznością, wszechstronnością oraz piekielna dyspozycją strzelecką. Widownia w Las Vegas oglądała występ na poziomie 61% z gry! Orlando zabrakło ławki, Tyus Jones do tego zespołu nie pasuje, a Tristan DaSilva pozbawiony minut, pozycji, stracił przy okazji całą pewność siebie i ponownie wygląda jak zawodnik G-League. 

Dlaczego w tabeli nie zaznaczyłem „na zielono” Houston, San Antonio, Los Angeles Lakers ani Detroit? Na tę chwilę, na przeszkodzie do sięgnięcia po trofeum mistrzowskie, stoją następujące elementy:

  • Rockets nie mają point-guarda na poziomie startera w playoffs, nie mają też wystarczających kompetencji strzeleckich. Potrafią grać trzema non-shooterami równocześnie na placu, co zostanie przeciwko nim wykorzystane z całą bezwzględnością. 
  • Spurs zabraknie przede wszystkim doświadczenia, szturmowcy obręczy, czyli panowie Castle i Harper ofensywnie mają jeden bieg, jeden dominujący element, który zostanie im odebrany, a Victora Wembanyamę jako gracza ataku, z całym szacunkiem dość łatwo będzie ograniczyć.
  • Lakers nie dysponują potrzebną dynamiką, nie mają także ławki rezerwowych. Nie dźwigną intensywności serii z Oklahomą, nie dźwigną fizyczności Houston, nie ustoją przeciwko shot quality Denver. 
  • Pistons podobnie jak Houston czy San Antonio, nie mają wystarczającej siły rażenia zza łuku. Oni także grać lubią trzema non-shooterami, a odjęcie Cade’a Cunnighama wielce prawdopodobnie zamyka wynik serii. Tak to widzę, a Wy?

Thunder 109 Spurs 111

Miałem jednak powiedzieć, napisać o głośnym meczu Thunder ze Spurs, który „sensacyjnie” wygrali (111:109) ci drudzy. Na szali było nie tylko (około) stu tysięcy dolarów dla każdego zawodnika, ale rekord NBA. Obrońcy tytułu z bilansem 24-1 mieli pobić Golden State 2016, na tym etapie sezonu, ale póki co idą łeb w łeb z tamtą edycją Warriors (73-9). 

Jak to się stało? Zaczęlo się jak zwykle, na niecałe cztery minuty przed przerwą Thunder prowadzili 47:31! Po raz pierwszy od miesiąca mecz rozegrał Victor Wembanyama, którego bardzo ostrożnie trener Mitch Johnson wprowadził z ławki. Wemby na plac wstąpił dopiero w drugiej kwarcie, w dwóch epizodach, do przerwy rozegrał siedem minut, ale jego wpływ na mecz był piorunujący. Pięć punktów, pięć zbiórek, przechwyt, blok, trójka i cała masa wjazdów odesłanych wzrokiem z powrotem na obwód. Sama obecność gigantycznego Francuza zniechęcała rywali przed próbą ataku. 

Rzecz w tym, że atak mistrzów stanął. Za cholerę nie siedziało im za trójkę, a rzucać było trzeba gdyż nadziali się na celowo zaciśniętą, zawiązaną ciasno strefę podkoszową. Tak więc skończyło się na bardzo trudnych rzutach (Shai podwajany stale zza pleców). Całkowicie zawiedli strzelecko Lu Dort, Aaron Wiggins, Cason Wallace, a nawet SGA, których łączna skuteczność za łuku wyniosła: 3/22!!! Co więcej, wyraźny problem zdrowotny (łydka) ma Isaiah Hartenstein, którego przywrócono specjalnie na ten mecz. Grał niewiele (20 minut) w kluczowych momentach siedział na ławce, a bez niego zabrakło Thunder fizyczności i zbiórek. SAS pojedynku na tablicach może nie wygrali, ale tu chodziło o timing tychże zbiórek i ponowień akcji. Spurs w punktach drugiej szansy byli lepsi 16:6 i to jest kluczowa dla tego meczu statystyka. 

OKC przegrali dwoma punktami w takich warunkach, więc jeśli ktoś chce malować Wemby’ego jako cudotwórcę (17 punktów i 4 zbiórki dołożył w drugiej połowie) to wiedzcie, że patrzycie na niego i Spurs przez „różowe okulary”, podobnie jak zdarzało się co niektórym patrzeć na Jeremy’ego Sochana w kadrze i w klubie. Polak znów nie dostał szansy od trenera, co nakazuje myśleć, że jego kadencja w klubie z San Antonio dobiega rychłego końca. 

Atmosfera w Las Vegas podobała mi średnio. Publika rozkojarzona, przypadkowa, „zepsuta”. Banda celebrytów w pierwszych rzędach, łysy komisarz, paru raperów, aktorów i byłe legendy NBA. Większy doping zbierali Spurs, z racji bycia underdogiem (bij mistrza!) no i Wemby to dla ludzi wciąż nowość, marketingowo król kosza, wybryk natury budzący naturalną ciekawość.

Tym niemniej brawa dla San Antonio, którzy jak widzicie, coraz śmielej wchodzą na wysoki poziom koszykówki i należy ich traktować jako topowy zespół NBA, jak pisałem: na pograniczu walki o mistrzowski tytuł. 

Other NBA news

-> Co poza tym w słychać w lidze? Dziś w nocy odpalił się Stephen Curry. Dwa mecze po przerwie wywołanej urazem mięśnia czworogłowego a ten robi, uwaga: 

  • 39 punktów 5 zbiórek 5 asyst przy 14/28 z gry vs MIN
  • 48 punktów przy 12/19 zza łuku vs POR

Morderca o twarzy dziecka morduje jak zwykle i tylko problem w tym, że gra się zmieniła, otoczenie się zmieniło. Do kosza strzela już każdy, wybitne osiągnięcia Stepha kolektywem pokrywają rywale, a Golden State nie jest już żadnym hegemonem, motorycznie są wręcz kiepscy, kluczowi gracze najlepsze lata kariery mają za sobą, podśmiardują maścią rozgrzewającą, jak to starzy ludzie. W obu meczach wskaźnik plus/minus Stepha jest ujemny, a zespół przegrywa. 

Powiem więcej, problematyczna sytuacja Jonathana Kumingi (DNP) oraz Brandina Podziemskiego, niepozbawionej wad, niepokornej, ale bardzo zdolnej indywidualnie dwójki młodych graczy, pokazuje, że era Steve’a Kerra (wymagającego dyscypliny taktycznej podporządkowanej pod Stepha) dobiega końca wraz z kadencją Curry’ego i Draymonda, bo tu nic „nowego” nie ma szansy zaistnieć, wykiełkować. Ten drugi (Green) brzydko się starzeje (dziś 7 asyst oraz 8 strat) przez co traci, o ile już nie stracił resztki sympatii ludzi.

Oto człek, który zniechęcił do zespołu Kevina Duranta, potem wywalił bombę Jordanowi Poole’owi, niwecząc cały sezon (GSW bronili tytułu!!!) po czym zamiast przeprosić, w internecie nakręcił serię filmów ze sobą w roli głównej. Niezwykle trudny gość, a jak wygląda sportowo obecnie w końcówce 2025 roku? Może nie tyle, że zatracił walory defensywne, boiskową inteligencję czy refleks, na pewno stracił sporo atletycznie, ale przede wszystkim… runda zasadnicza NBA to nie jest czas dla „oszukanego centra” grającego obronę na granicy przepisów, w strzelaninie (Portland wygrało 136:131) liczy się rodzaj amunicji oraz przepustowość, a nie fakt, że gość wybroni trzy akcje więcej w meczu niż pierwszy z brzegu zawodnik na jego pozycji. Rozumiemy się? Tym niemniej popatrzmy: 

-> Kawhi Leonard na temat zwolnienia z obowiązku pracy Chrisa Paula: 

Nie miałem z tym nic wspólnego. Nawet nie wiedziałem o co chodzi ani co się stało [Leonard]

Clippers (6-19) to jest jednak stan umysłu. Nie zdziwię się, gdyby się okazało, że Kawhi nie zna połowy imion kolegów z zespołu, a na boisku krzyczy do nich „ej”. 

-> Los Angeles Lakers pojedynkowali się w nocy z Phoenix Suns. Ci drudzy dyktowali warunki dopóki na przełomie dwóch ostatnich kwart, nie nastąpiła seria 24:0 Jeziorowców. Potem też było śmiesznie, bo gospodarze całą stratę odrobili, na dwanaście sekund przed końcem nieustraszony Dillon Brooks wciepał trójkę na 114:113 dla Suns! Całą noc się pojedynkowali, przepychali z LeBronem i… naprawdę powinniście to zobaczyć. 

Brooks był faulowany przy rzucie (klepnięcie w klatę) ale gwizdek milczał, więc zezłościł się i poszedł agresywnie do LeBrona, a ten od razu zasymulował, że go biją. Było zamieszanie, ochrona na parkiecie, po naradzie sędziowie uznali, że muszą Króla bronić i orzekli faul techniczny. Drugi na koncie Dillona, który niechybnie pożegnał się z placem gry. James zasądzony rzut wolny spudłował, bo „ball don’t lie”. 

Następnie była ostatnia akcja Lakers, chaos, piłka nieco przypadkowo znów u LeBrona, ten wyszedł w górę i tym razem arbitrzy orzekli faul przy rzucie. Dwa na trzy rzuty wolne, po królewsku, celnie. Kurtyna. Co by nie gadać, Dillon Brooks (18 punktów 6/9 z gry, ledwie 25 minut na parkiecie z uwagi na foul trouble) to jest zawodnik, którego chcesz mieć u siebie w zespole. Na pewno dodaje kolorytu lidze, nie uważacie?

-> Cavaliers grali dogrywkę z Charlotte, do której grubym, dorosłym rzutem doprowadził szczupły i niedoświadczony jeszcze Brandon Miller (25 punktów 13 zbiórek 6 asyst). Hornets postawili go w obronie strefowej z tyłu, możliwie z dala od akcji, bo młody nie ma zdrowia, matchupowo grał naprzeciw tragicznego strzelecko Lonzo Balla, stąd tyle piłek zebranych. Przy okazji, wydraftowanie Kona Knueppela (29 punktów) to najlepsze, najmądrzejsze, co się przytrafiło Hornets od lat. Czwarty numer draftu to mój Rookie of the Year na ten moment. Rewelacyjny zawodnik, klei kompetencyjnie zespół na wzór Stepha Curry’ego, serio.

Donovan Mitchell zajechany totalnie, odrabiali siedemnaście oczek straty więc siły zjechały, na dodatek poprzedni mecz z Waszyngtonem musiał wyciągać za uszy, ponad dwadzieścia punktów w samej czwartej kwarcie zdobyć. Cavs w ogóle nie są dobrzy, długo nie grał Jarrett Allen, teraz wrócił, więc Evanowi Mobleyowi dali odpocząć. No i zabrakło kreacji ze środka, rozciągnięcia ataku z pozycji centra, bo jednak Mobley coś tam zza łuku rzuca, a przynajmniej trzeba go odprowadzić na łuk i robi się miejsce. Darius Garland szybki, sprawny z piłką, ale też długo nie grał i efektywność spadła, na dodatek w obronie indywidualnej tragedia, wiadomo gabaryt. 

No i wyobraźcie sobie, że w tej dogrywce Charlotte wygrali 8:0. Zero punktów, 0/10 z gry w doliczonym czasie to anty rekord NBA, pierwszy tego rodzaju przypadek od dziesięciu lat, czyli jakichś piętnastu tysięcy meczów!!! W listopadzie 2015 roku, Bulls przegrali z Minnesotą 0:9 w dogrywce. W meczu występowali Kevin Garnett, Ricky Rubio, Pau Gasol, słowem: prehistoria. Dobrego dnia wszystkim! BG

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Cały mecz Lakers z Suns to jedna wielka antyreklama NBA. Co odwalali sędziowie w tym meczu na korzyść Lakers to naprawde nie było przyjemne do oglądania.
    Pomijając już końcówkę, czy był faul na Brooksie czy nie (chyba był xd) , czy był faul Bookera na LeBronie w ostatniej akcji czy nie (moim zdaniem tam akurat też był ale też widziałem opinie że booker trafił czysto dłoń która była bezpośrednio na piłce a to niby może być uznane za brak faulu xd), to cały ten mecz nie miał absolutnie żadnej płynności i równego sędziowania.
    Co do samego meczu to Lakers wyglądali po prostu fatalnie, mimo że mieli 20 wolnych więcej (tak już było po 3 kwartach), zebrali o 15 piłek w ataku więcej od Suns to wygrali 2 punktami xd.
    Jestem 100 procent pewny że gdyby sędziowie pozwolili na płynną grę a nie gwiazdali aptekarskie faule na Luce, Lebronie czy przy walce na zbiórkach to Suns wygrali by ten mecz na spokojnie 20 punktami. Gdy tylko w tym meczu pojawiały się momenty płynniejszej gry to Suns odrazu robili serie punktowe, zdobywali łatwe punkty z kontry czy trafiali 3.

    (29)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Ogólnie mówiąc, sędziowie mają jeden priorytet: dbać o bezpieczeństwo biznesu NBA. Kiedykolwiek pojawia się zła krew albo prowokacja, mecz jest rozkrojony przez gwizdki. Gdyby puścili więcej „kontaktu”, byłaby awantura i ekscesy. Suns są agresywni, Brooks to nowożytny Dennis Rodman, a Luka i James są „mistrzami” flopowania.

      (23)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Co nie zmienia faktu, że to było żenujące widowisko dla postronnego obserwatora tego meczu… Tu jedyne co się sędziom udało, to udowodnić, że nie dbają o interesy NBA, tylko „interesy” konkretnych drużyn.

        (13)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        czyli w pierwszych sekundach gdy nr 3 Brooks fauluje też przy 3jce Lukę (faul – wpada w zawodnika zaraz po rzucie, przytula się i Luka upada), a gwizdek milczał czy było sprawiedliwe? Brooks był faulowany przy rzucie (klepnięcie w klatę) ale gwizdek milczał,… w tej sytuacji tylko z tego skrótu 1:1 2 nieodgwizdane faule, po rzucie za 3, czyli bez znaczenia, ale mające na celu ochronę zawodnika czy ograniczenie prowokacji… także ten, to chyba nazywa się remis? wycinając tylko sekwencję Lebrona, dokładnie zagrał jak nowożytny Rodman, mini prowokacja, co skutkowało przegrzaniem Brooksa (czasem Robakowi to wychodziło, choćby znane niektóre na Karlu listonoszu czy Franku Brickowskim)… *nie odnoszę się do całego spotkania, jedynie 1. do załączonego któtkiego filmiku 2. dodatkowo do samej 2giej sekwencji…. a co do gry, to akceptujemy prowokacje, grę nie zagrażającą zdrowiu, przepychanki czy raczej nie, czy raczej….. temu komu kibicujemy… i tu chyba sedno… nba czy chroni, nba zyska pogłos z każdej sytuacji skandal odgwizdania czy nieodgwizdania na Lebronie czy Lakersach, co do teorii spiskowych i mitycznych zarobków i wzrostu wartości (prześledzić proszę co sportowo knicks wygrywali od 1973 i jaką wartość mieli…i gdzie w top ligii byli i są i będą…. oraz wzrost wartości najsłąbszych drużyn, patrz choćby fakt MJ zostaje miliarderem, bo…kupił nie znaną drużynę, ale cokolwiek najtańszego, niechcianego, nielubianego w tamtym czasie i po latach odsprzedał w miliardach… fakt faulu na Lebronie czy Luce jednak nie będzie efektem motyla na miliardach dla ligi ; )

        (4)
        • Array ( )

          Co do pierwszej sytuacji o której piszesz z Luką na początku tego skrótu nieodgwizdanym faulem przy 3 to ta decyzja jest o tyle prawidłowa że zwróć uwagę co robi Doncic z swoją nogą po rzucie xd (wystawia ją do przodu robiąc wszystko żeby ten kontakt był, wedle obecnych wytycznych to nie jest faul obrońcy a jak już to flopowanie rzucającego).
          Mój komentarz raczej miał się odnosić do całego spotkania które akurat w całości oglądałem i liczba gwiazdków na korzyść Lakers była przytłaczająca.
          Dla mnie najgorsze jest to że Lakers wygrali mecz na który poprostu nie zasłużyli sportowo, wiadomo koszykówka jest grą mimo wszystko kontaktową, możesz znać przepisy a dalej mieć wątpliwości co do prawidłowej pojedynczej decycji (tak jak te sytuacje w końcówce, każdy przedstwi swoje racje i pewnie jakoś się obroni) ale kiedy na przestrzeni całego meczu gwizdki są tak rozbierzne między dwoje drużyn to nie jest to optymalne i sprawiedliwe sędziowanie.

          (4)
        • Array ( )

          Dokładnie, Brooks bezczelnie japie się w sytuacji gdzie nie było faulu (chyba że nogi – dyskusyjne) bo na pewno nie był uderzenia w klatę – LBJ obracał się jeszcze bokiem by nie trafić Brooksa barkiem, a chwilę wcześniej jak puścili mu podobne zagranie vs Luka było już ok? Typowa moralność Kalego. Natomiast Grayson ma szczęście że go Smart nie skasował do parteru z hasłem Greetings from Bald Mamba…

          (-2)
        • Array ( )

          Boogie, co do całości rozumiem i nie powinno tak być… co do konkretnej akcji – tak Luka próbuje jak na wędkę złapać nogą a la … szlachetny Dirk czy MJ i nie złapał wyminęli się w locie (i tu nie było kontaktu z nogą czyli ani w zasadzie faul w ataku Luki nieodbyty, ani Brooks nie dotknął, nie kopnął tej nogi… czyli brak gwizdka, popieram zgoda) , ale ale chodzi dokładnie co robi nr 3 na nr 77 zaraz po (czyli nadal akcja) … ląduje na nim chwytając go i upadek rzucającego (czyli nie zabezpieczony jest jak to się rezolutnie przez ligę ; ) nazywało „cylinder zawodnika rzucającego” i tu jest faul… nr 3 na nr 77 (w skrócie Luka prowokował wykopem i nie chodzi o to, Brooks nie skakał w pionie a w kierunku rzucającego… i faul jest, gdzie wpada na niego zaraz po rzucie i tu powinien być gwizdek)…a jeśli nie było, to tak samo klepnięcie (ten „cios” to nie była calówka Bruca Lee czy jakiś cios IronMikea), tylko głupia (a la Stockton, Rodman, Reggie, MJ hip push) prowokacja wg nowych przepisów)… to co najbadziej się rzuca, to …. od 0 do 1000% włączający się agresor Brooksa (tak złapał przynętę a na początku Luka nie odpalił się)… w kopanej zawsze próba samosądu na zawodniku czy pretensje i krzyki wobec sędziego…. dadzą efekt odwrotny… i jeśli, tylko te 2 akcje, nie cały mecz, miał być faul na Brooksie to powinien dostać zwykły faul na Luce, a też dostać technika za reakcję po prowokacji Lebrona (czyli jeśli precyzyjnie gwizdki dajemy w tych 2 akcjach to: PF – Brooks, potem PF-Lebron, Tech-Brooks)… całego meczu nie ocenię… co do brzydkiego gwizdania, to chyba zawsze domena nba : / i znana już rozmowa MJ z sędzią za czasów Wizards…. hey Ref, he touched me… i did not see…. he really did… well if you say so Mike, I trust you….really? ok, I trust you Mike… (a Mike szelmowski uśmiech uchwycony przez kamerę)… pewnie nie licząc nielegalnych zakładów i oszustw, takie brzydkie gwizdki czy mecze niezgodne z przepisami zawsze były i pewnie będą : /

          (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Tegoroczne zmiany w Suns to mała oznaka normalności na pustyni. Brooks jest zajebisty, tyle energii i waleczności nie bylo w Phoenix od czasu Sir Charlesa. A szarpanie sędziego przez lebrona to już oznaka starości króla.

    (13)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Zgadzam się, LeBron wystawia swoich najbardziej zagorzałych sympatyków na cierpliwość. Chcąc nie chcąc kibicuje się przeciw niemu.

      (16)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Dziś miałem dokładnie tak jak piszesz. Zaczynałem mecz kibicując LAL, kończyłem z niewybredną wiązanką epitetów skierowaną w kierunku LBJ’ja i sędziów… Coraz mniej chce mi się tych LAL oglądać, min przez to jak gwizdane są ich mecze… Coraz mniej chce mi się oglądać ten powoli pożegnalny tour LBJ’ja. I piszę to będąc(przez ostatnie lata) przychylny zarówno jemu jak i temu zespołowi…

        (10)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      LBJ’ja zacząłem szanować, a nawet lubić dość późno w jego karierze, obawiam się natomiast, że na koniec kariery może stracić resztki szacunku w oczach kibiców nie będących jego fanbojami… Dzisiejsze popisy to był festiwal żenady…

      (12)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Kto zna Seana Elliota, ten jest już naprawdę doświadczonym kibicem, szkoda że ze względów zdrowotnych przedwcześnie zjechał do boksu. Serdeczne pozdrowienia Matej! W lutym camp, szykuj się.

      (11)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Jaki Ty miły jesteś. Innym czynnikiem decydującym jest wiek 🙂 Młodzi kibice mogli poznać co najwyżej przy okazji prowadzenia uroczystości wieszania koszulek kolejnych gwiazd.
        Co do campu, mentalnie w blokach każdego dnia, stopa wciąż mnie hamuje, ale jak tylko będę gotów, to sam się zgłoszę bez zbędnej zwłoki. Wszystkiego dobrego!

        (0)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Chciałbym opowiedzieć szerzej, kontekst i co sądzę, lecz nie da się o wszystkich. GSW ciężko się ogląda!

      (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten Lebron to taki klaun że brak mi słów żeby to opisać. Kończ karierę i znikaj z radarów bo jak się na ciebie patrzy to człowiek tylko kiwa głową ze zdegustowania. Obrzydliwy typ.

    (13)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin nie docenia pracy jaką Spurs włożyli w mecz z OKC. Twierdzenie że OKC przegrali w „takich warunkach” to dyskredytowanie przeciwnika. SAS nie zagrali wybitnego spotkania, też pudłowali na potęgę i wygrali na styku. Nie twierdzę, że Spurs wygrali by w serii PO, ale w tym meczu pokazali że można ograć Oklahomę grając przeciętny mecz w ataku, ale nie ustępując przeciwnikowi w obronie. Wykonali świetną pracę w defensywie na SGA, a i Cholmgren znikł po wejściu na boisko Wembyego. Wystarczy zwrócić uwagę na śmiechy na ławce OKC w pierwszej kwarcie i na ich zachowanie bliżej końca meczu.

    (19)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Możnaby więcej napisać o sas okc. Jeden z najciekawszych meczów tego sezonu. Pierwszy okc jaki widziałem , bo blowoutow i Portland nie oglądam 😀

    Trochę okc w końcówce ich oszukali bo faulu jak wemby wyrzucał spod kosza do Vassela nie było. Z drugiej strony ta napastliwa obrona mistrzów często była już dawno za granicą faulu a gwizdek milczał.

    Z odcięciem Wembiego w ataku w PO to odważne stwierdzenie. Wczoraj go potrajali , a i tak zrobił kolosalny impakt.

    (9)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakie te komentarze są wspaniałe 😊

    Brooks mógł mecz zamknąć tym rzutem i być bohaterem ale nie trzyma ciśnienia a doświadczeni zawodnicy z tego korzystają.
    Raczej nie jest też wielką niewiadomą NBA, że sędziowie jak mają sporną sytuacje to wybiorą rozwiązanie na korzyść ikony a nie awanturnika z Kanady.

    Przykładów gwizdków w drugą stronę jest cała masa. Gdy LBJ jest faulowany a gwizdka brak. W środowisku komentatorskim często się pojawia opinia, że Lebron jak i Shaq gwizdków mieli zdecydowanie mniej bo ich gra to fizyka, dynamika, moc i nie zawsze ten faul jest dla sędziego widoczny, choć ewidentny.

    Lakers są 18-7. Mają solidną pozycję w tabeli. Mają zasoby na wymianę (schodzące kontrakty), mają całkiem znośny budżet, jasne, że nie mają składu na mistrzostwo ale takiego nie ma 3/4 ligi.

    Lebron gra dobrze z nim w składzie drużyna ma bilans 9-2. Zdecydowanie najlepiej wygląda jako rozgrywający, otwierający grę dla reszty w całej drużynie. Na pewno nie ustępuje w obronie swojemu 15 lat młodszemu koledze ze Słowenii.

    Kontrakt? Nikt z nas nie zna rzeczywistych faktów jak to wyglądało przed sezonem. Czy była propozycja nie wzięcia opcji zawodnika z propozycją mniejszego kontraktu np. na 2 lata. Z drugiej strony 52 mln/rok dla gościa który wchodził w sezon jako 6ty w głosowaniu na MVP sezonu zasadniczego z średnimi 24/8/8 to jakaś nietrafiona inwestycja?
    W lidze gdzie w tym sezonie taki D.Lillard zgarnia 68 mln, PG 51, Butler 54, B.Beal 59 ?

    Lebron skończy grać jak będzie chciał i będzie cieszył kibiców których cały czas ma miliony na całym świecie. Przynosi zyski organizacji, zbijał piątki z pierwszymi rzędami. Będzie emocjonował i młodych i takich jak ja starszych kibiców.

    (0)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        chodziło w momencie negocjacji kontraktu Lebrona… czyli wtedy a nie dziś, bo wtedy LBJ negocjował wg tamtych stawek, realiów i tamtych wyników blisko TD i topka w głosowaniu mvp (lawirował 5-6)… i przed kontuzjami…. chodzi tylko o sportowy aspekt, nie licząc, że samo jego nazwisko z miejsca pokrywa kontrakt (ps. w 1 jego sezonie Jr sprzedażą koszulek… nie licząc innych innych gadżetów, i droższych biletów opłacił w pre-season kontrakt swój i ojca… a żodyn, powtórzę żodyn nie zagrał w sezonie, tylko podpisali umowy wtedy a młody był w trakcie lub przed pre-season)… dla właścicieli spółki, jakim jest klub, to nie zwrot a czysty zarobek na inwestycji (jakim jest kontrakt), osobno czy zawsze/często/rzadko/nigdy//długoterminowo da się pogodzić aspekt finansowy i sportowy klubu?? (historia klubów nba pokazuje, że raczej nie i to działa krótkoterminowo)

        (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak jest,nie przesadzajcie z tymi narzekaniami, przypominam że ta seria trudnych wyjazdów miała zweryfikować LAL,a LBJ to już się przecież skończył, jak 8 punktów rzucił, i co? Znowu płacze na sedziow zostaja! 😅 trochę konsekwencji by się przydało.

    A jak będziecie mieli 41 lat i przyjdzie wam grać w cokolwiek z młodymi harpaganami,to wierzcie mi,będziecie kombinować i wykorzystywać inne przewagi niż 20 lat wcześniej! 😉 a wiem co mówię,bo mam 45! 😃

    (9)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Te 9 minut pokazuje dlaczego LeFlop nigdy nie będzie liczył się w dyskusji GOAT z Jordanem. Lubie i szanuję LeBrona ale nie LeFlopa.

    (4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      dokładnie Michael Jordan, nigdy nie wymuszał na sędziach fauli i rzutów osobistych (znany na yt jako np. na kanale espntwrowback This exchange between MJ and the ref), nigdy nie popełnił fauli w ataku w słynnych fade awayach polując nogą jak wędką, dając sobie sapcing, ba nigdy nie popołenił faulu odpychając Byrona z Jazz w słynnym the shot, podwójne ba! nigdy o tym ze śmiechem nie mówił w wywiadzie do kamery, wiedząc, że nikt nie zobaczy lub nawet, nikt mu nie odgwiżdże, nigdy nie oszukiwał kolegów z drużyny, zwł rookies na kasę w ustawianych zakładach (słunne z torbami z lotniska), nigdy nie darł kasy z ludzi pracy (słynne ustawiane zakłady z ochroniarzami z united centre), ani nie wracał w atlantic city w serii po (rankiem lub nocą przed meczem), ani nigdy nie zarabiał 54% budżetu drużyny w sezonie (fizycznie blokujące run z 99 zrzucając wszystko na właścicieli) przy obecnych astronomicznych Brona 24%… prawie nigdy nie warto poznawać własnych ludzkich „bohaterów” z dzieciństwa czy młodości..

      (9)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Stosunkowo łatwo będzie ograniczyć Wembe…………o k……-myślę że jesteś jedyny na świecie który ma takie wizje…..

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu