NBA playoffs: dramat Cade’a Cunninghama | Nikola Jokic podnosi głowę

31

Witam, obiecałem sesję Q&A, ale zanim przejdziemy do pytań, chciałbym się odnieść do wydarzeń minionej nocy w NBA. 

Detroit 88 Orlando 94 [1-3]

Mecz wagi ciężkiej, trudny i brudny, bo obie strony są na bakier z rzutami z dystansu, więc stawiają na fizyczność i podkoszową naparzankę. Ile tego było? 6/30 zza łuku po stronie Pistons oraz 9/35 po stronie gospodarzy, czyli Magic. Łącznie 16/65 zza łuku czyli 23% skuteczności. Zawiedli nawet, albo zawiedli zwłaszcza, ci najbardziej zaufani: Duncan Robinson 1/6, Tobias Harris 0/5, Dannis Jenkins 0/3. Z kreacją gry nie popisał się także Caris Levert, ściągnięty przecież właśnie po to, by dodać siły rażenia z ławki, wykreować sobie pozycję, punkty zdobyć… a idź pan! 

Cade Cunningham, wobec którego Magicy chodzić zaczęli pod zasłonami, rozpoczął był od dwóch trafień zza łuku, wydawało się, że najwyżej rozstawiona drużyna wschodniej konferencji wreszcie złapała wiatr w żagle, ale gdzie tam. To druga w karierze seria playoffs, jaką toczy gwiazdor Pistons i przepraszam bardzo, ale zawodzi. Możemy sobie teraz opowiadać: 

  • że ma roster, który go nie wspiera, Pistons grają dwoma przynajmniej non-shooterami przez cały czas na placu
  • że miał zapadnięte płuco nie tak dawno temu i zdrowotnie klęka

Wszystko fajnie, ale to nie tłumaczy nonszalancji, dupowatej energii, STRAT! Nie mówimy o paru błędach lead-guarda pod presją obrony. Mówimy o szesnastu stratach na przełomie dwóch gier. O rozwiązaniach 3-na-2 czy 2-na-1 podawanych kolegom w nogi albo za plecy. O beztroskich, telegrafowanych podaniach w środek oraz błędach kozła. Co gorsza, wszystkie (poza jedną) osiem strat w dzisiejszym meczu to były tzw. live turnovers, po którym Orlando przeszli do kontry i zdobyli punkty. Dramat!!!

  • Detroit popełniło łącznie dwadzieścia strat, po których stracili 23 punkty

Zarzutów mam oczywiście więcej. Niczego nie zmienili prawie względem porażki w trzecim meczu. Nie próbowali zagrać na dwóch wysokich, aby opanować tablicy przed napaścią i spróbować lepiej skontrolować tempo (przecież spacing i tak nie istnieje). Nie próbowali poprawić spacingu grając na dwóch strzelców. Znów się dali przepchnąć, Wendell Carter Junior i Goga Bitadze wybrali im 9 zbiórek z własnej tablicy. 

Nie pojawił się żaden x-factor, to znaczy pojawił się, ale po stronie Orlando. Tym kimś był Jamal Cain, chłopak do niedawna jeszcze na dwustronnym kontrakcie, autor 8 punktów i 9 zbiórek. Jednak nie w wolumenie jego produkcji tkwiła siła, ale w stylu. Już nie mówię nawet o jakości obrony na Cunninghamie. Zobaczcie na to: 

Jalen Duren, wydawało się największy byk na placu, prawie się popłakał. Magic odcięli jego rolowanie, więc niespecjalnie stanowi w ataku, ale asystuje. Tylko nie wiadomo komu i w czym. Duren pozwolił się zepchnąć do defensywy, WCJ i koledzy weszli mu do głowy i ciężko ich będzie stamtąd wyciągnąć. Orlando został jeden mecz do wyciągnięcia w trzech próbach. 

I tak, można powiedzieć, że wciąż było równo w końcówce. Mało tego, szczęście znów uśmiechnęło się do gospodarzy, poprzednim razem była trójka Banchero, która odbiła się od korzenia, powędrowała pięć metrów w górę i wpadła, a tym razem Desmond Bane fartownie trafił o tablicę. Oba rzuty to były tzw. daggery, czyli sztylety podrzynające gardło rywalowi. 

Franz Wagner znów fajnie skakał z piłką, ale potem się okazało, że mu łydka ciągnie i sztabowcy nie mieli odwagi ponosić odpowiedzialności, gdyby uraz miał się pogorszyć. Tym niemniej, Niemiec w 24 minuty na placu wyskrobał 19 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty. Trener nareszcie pozwolił mu atakować kozłem, przez środek i oto mamy efekty. Samym zaangażowanie i presją na obręcz Franz wprowadza popłoch w szeregach Detroit .

Nie mam nic więcej do dodania, zły jestem, nie tak to miało wyglądać choć z drugiej strony pisałem przecież, że bez spacingu Detroit pierścienia nie powącha. Mają o czym myśleć, to na pewno. Jak nie zobaczę w piątym meczu dwóch wysokich albo dwóch snajperów obok siebie, to pomyślę, że JB Bickerstaff to się jendak z choinki urwał i z niego taki sam Doc Rivers a nie żaden Coach of The Year. 

Oklahoma City 131 Phoenix 122 [4-0]

Duży szacunek za walkę dla Słońc, ale to niestety musiało tak wyglądać. Przyspieszali, urywali punkty, trzymali dystans, nie było mowy o odpoczynku gwiazdeczek OKC w czwartej kwarcie. Wszystko jednak za mało i za szybko. Trzeba czasu, trzeba więcej gabarytu wokół obręczy, opcji tyłem do kosza, no i rozciągacza obrony z pozycji cztery i pięć. Myślę, że klub jest w dobrych rękach. Po zeszłorocznych zmianach, czuć nową energię i zapał. 

Jalen Green, Dillon Brooks, Devin Booker, Collin Gillespie i Oso Ighodaro to fundament, do którego należy dokładać zdrowe, kompetentne elementy. Wszystko przyjdzie z czasem, mam taką nadzieję. Póki co one-two-three-Cancun! Życzę chłopakom udanego wypoczynku oraz mądrze przepracowanego offseason. 

17/34 zza łuku mistrzów, a gdy się zagęściło na łuku, grę wykańczali środkowi: Holmgren i Hartenstein uzyskali łącznie 42 punkty oraz 24 zbiórki. SGA znów nie udało się gospodarzom okiełznać: 31 punktów 10/17 z gry 8 asyst, choć trzeba przyznać, że w obronie Shai nie zachwycił. 

Ekstra produkcję zapewnili także Caruso, Wallace no i Mitchell. Każdy jeden strzelał: 14, 10, 22 punkty, na łącznej skuteczności 16/30 z gry. Najważniejsze, że obie strony rozstały się w pokoju, pomimo licznych niesnasek boiskowych:

Dillon Brooks to świetny facet, mówcie co chcecie. Jeśli go poznasz bliżej, zrozumiesz o co mnie się rozchodzi ten tego. Cała ta narracja o Dillonie złoczyńcy mnie nie rusza. Wiem, kim on jest. Zaliczył bardzo dobrą serię, mam nadzieję, że cały jego zespół będzie wyłącznie lepszy [SGA]

Bądź co bądź obaj panowie znają się między innym z występów dla federacji Kanady. Razem szli w bój podczas nie tak dawnych mistrzostw świata koszykarzy sięgając po brązowy medal. W walce o brąz pokonali wówczas Team USA, pamiętacie? Brooks zdobył wówczas 39 punktów, Shai 31 punktów. 

Denver 125 Minnesota 113 [2-3]

Bez ciężko kontuzjowanych obwodowych Edwardsa i DiVincenzo, w tej serii wszystko jeszcze zdarzyć się może. Zwłaszcza gdy zakapior Jaden McDaniels prędko wpada w foul-trouble, a Nikola Jokic znów tańczy swój taniec derwisza na szóstym metrze pchając do kolegów kolejne podania, asysty. Przy nazwisku Serba zapisujemy 27 punktów 12 zbiórek 16 asyst! 

Co za tym idzie, Minnesota od pierwszej kwarty bije się z pleców, nie bardzo obronić się umieją. Co gorsza, popełniają ogrom błędów! 25 strat to więcej niż w dwóch poprzednich (wygranych) pojedynkach!!! Denver było w swoim żywiole, po błędach rywala zdobyli aż 35 punktów, więc margines błędu mieli duży w tym spotkaniu. Tak duży, że nawet pozwolili sobie wystawić na plac Jonasa Valanciunasa!

Rudy Gobert próbował handoffs za plecami (w tym względzie wypadł tak samo słabo jak Duren) a Julius Randle próbował pchać piłki przez całe boisko niczym Kevin Love, niczym Jokić. Niestety Jokić był w tym meczu tylko jeden i grał po drugiej stronie. Kiepski mecz, czekamy na kolejne gry. Kogo macie? Aaron Gordon znów nie zagrał i nie wiadomo czy możemy na niego liczyć w szóstym meczu. 

Pozytywem byli na pewno panowie skrzydłowi, Cameron Johnson i Spencer Jones zdobyli 38 punktów przy 6/12 zza łuku. Dobre shot quality rozumiem, ale wynik raczej nie do utrzymania jeśli chodzi o tę dwójkę. Zobaczymy!

Q&A

Lecę z pytaniami. Wszystko, co ma sens i logiczne podstawy, zakończone znakiem zapytania w komentarzach, przeklejam i się produkuję:

Q: Kto trenerem Golden State Warriors, czy brałbyś świeże nazwisko czy kogoś „z reputacją w NBA”?

Warriors są na wykończeniu, to ostatni sezon kontraktu Stepha, Butlera, Horforda, Greena. Tak to zostało obliczone. Steve Kerr odchodzi, tu nawet nie chodzi o wyczerpaną myśl szkoleniową, ale zmęczenie materiału. W klubie nie do końca podoba się też jego zaangażowanie i głośno wyrażane sympatie polityczne. Kerr to gość, do którego mam szacunek, stara szkoła. Nigdy nie szukał maksymalizacji talentu, ale dopasowania. Nawiązał głębokie relacje z najważniejszymi graczami, stworzył piękną historię i teraz może udać się na zasłużoną emeryturę trenerską. 

Kogo brałbym na jego miejsce? Młodego z werwą, pomysłami, inteligencją do czytania ludzi i świadomością analityczną. Łatwo powiedzieć, wiem. Kogoś z udokumentowaną etyką pracy jak JJ Redick w Los Angeles Lakers, tacy ludzie powinni być trenerami. Niestety biznesy NBA wymuszają na trenerach bycie politykami, ludźmi korporacji. Strefa interesów pojawia się zawsze, nacisk agentów, publiki, marketingu. Wszyscy najchętniej mówiliby kto ma grać i ile minut. 

Nie znam ludzi pracujących na zapleczu NBA, więc kandydatów nie podam. Cieszę się, że Jenkins znalazł robotę w Milwaukke, choć mu nie zazdroszczę składu, który obejmuje. Nowy szkoleniowiec Warriors zacznie od przeczekania roku, układania się pod weteranów. Nie ma bowiem opcji, aby Dubs wytransferowali Curry’ego. 

Q: Których trenerów czy GM-ów byś zwolnił za sezon zasadniczy? 

Trudno mówić nie znając ich wersji wydarzeń, ale trenerzy, którzy powinni stracić robotę, albo już ją stracili to: Jamahl Mosley (Orlando), Doc Rivers (Milwaukee) oraz Ime Udoka (Houston). Trenerzy tankowców przechodzą przez piekło, a ich kompetencji nie sposób ocenić. To jest pozorowanie pracy. Uciążliwe i frustrujące dla wszystkich. 

Q: Coca-cola czy pepsi? 

Zdecydowanie coca-cola i szczerze nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że nie rozróżniają ich smaku. Lubię zimną colę, ale to największe zło dla kogoś, kto próbuje trzymać dietę. Żadnych zalet żywieniowych, masa cukru, który wyłącznie zatruwa organizm. Nie da się po tym myśleć prosto, masz skoki energii i swędzi cię skóra. Staram się unikać słodkich napojów. 

Q: czy będzie następna dynastia, czy OKC obronią tytuł?

Myślę, że są na najlepszej drodze. Problematyczne może okazać się ścięgno udowe Jalena Williamsa, ale już w serii z Phoenix widziałem, że na bazie zeszłorocznych doświadczeń w playoffs (siedem meczów z Denver, później z Indianą) ci goście widzieli już wszystko i doskonale wiedzą jak grać pod presją.

Największą przewagę i najtrudniejszy do zreplikowania talent w tym zespole mają oczywiście Shai Gilgeous Alexander oraz Chet Holmgren. Dopóki ci dwaj pozostają zdrowi, Thunder są faworytem każdej serii w tym roku. Potrafią grać wysokim, niskim, ultra niskim składem. Są szybcy, zadziorni, utrzymują stały poziom energetyczny, mają doskonale nakreślone role i głębię składu. To wszystko są walory mistrzowskie i jeśli Denver faktycznie już się skończyło, to życzę powtórki Oklahomie, bo zasługują jak nikt inny. Kompetencje ponad wszystkim! 

Q: Najsłabsi mistrzowie w historii co kojarzysz? Lista/opinia pewnie bardzo subiektywna, trudno mierzalny ranking chyba. 

Nie lubię tego rodzaju rankingów, choć sam się nimi jarałem kiedyś, jako nazwijmy to: casualowy kibic NBA. Nie wiem co masz dokładnie na myśli mówiąc „najsłabszy mistrz”. Każde playoffs , każda seria to inna historia. Przeważnie ktoś istotny się wysypie zdrowotnie i wyniki idą w zupełnie inną stronę niż się ludzie spodziewali. 

Q: Kotlety mielone czy kotlety schabowe? 

Schabowe oczywiście. Dobre kotlety robił „dziadek Rysiu”, czyli mój ojciec. Walił je na cienko jak naleśnik, a panierka sama od nich odchodziła na patelni. Kluczem była chyba duża temperatura smażenia, kilkanaście sekund i były gotowe. Aktualnie najlepsze schabowe robi chyba Iwonka. Dla niektórych ciocia Iwonka. 

Q: Jakie nowe nagrody, rankingi byś wprowadził, a jakie usunął (i czy w ogóle)?

Jeśli decydować mają przedstawiciele mediów, to jaki prestiż mają nagrody indywidualne czy rankingi? Umówmy się, że średnio od połowy października do połowy kwietnia mamy siedem meczów dziennie. Nie ma nikogo, kto byłby w stanie śledzić, ogarniać całość. Ci ludzie pracują po 8 godzin dziennie, występują przed kamerami, mają się uśmiechać, zachęcać do korzystania z produktu, jakim są mecze NBA. Budować narracje, robić hype. Oni nie analizują meczów, mało który z nich tak naprawdę zna się na koszykówce, serio. 

Jeśli chodzi o wyróżnienia indywidualne, chciałbym docenić obrońców, może All-Defensive 3rd Team? 

Q: Admin, czy uważasz że Bulls z lat 1996-1998 byli by wstanie pokonać w finałach obecnych Thunder? 

Goście po sześćdziesiątce mieliby rywalizować z obecnymi Thunder? Hehe. Gdyby przenieść tamtą ekipę do naszych czasów to oczywiście, Bulls mieliby aspiracje mistrzowskie. Harper, Jordan, Pippen, Rodman, Kukoc to doskonały fundament, ale jednak musieliby się wystarać o graczy rozciągających grę z pozycji 4-5. Bez tego byłoby im ciężko. Wszyscy panowie byli też po trzydziestce, więc w dzisiejszej, niezwykle prędkiej grze, potrzebowaliby wsparcia młodych nóg, atletów, obrońców, zadaniowców, biegaczy, naciskaczy na piłkę na całym boisku.

Q: Jak konsumujecie playoff? Czy ktoś ogląda całe mecze na żywo albo kilka na raz? Czy raczej skróty lub ze stronki nba bez reklam, przerw, w przyspieszeniu? A może same czwarte kwarty czy opisy/komentarze speców amerykańskich z youtube?

U mnie jest nietypowo. Typuję mecze codziennie, w wieczór poprzedzający kolejkę. Zadaję sobie pytania co będzie kluczowe do zwycięstwa, albo na co zwrócić chcę uwagę. W nocy wyszukuję wyłącznie odpowiedzi na te pytania. Odpowiedzi na owe pytania stanowią właśnie trzon artykułów na GWBA. Całość, oprawa meczów, poziom widowiska, kolory koszulek, rekordy, skoki i popisy interesują mnie niewiele. Lubię widzieć drużyny, które grają ze sobą, docierają się, próbują nowych zagrań, robią progres, walczą.

Q: Pytanie do Admina: Orlando Magic – wiadomo, że sezon poniżej oczekiwań ale jeśli jakimś cudem przeszli by do drugiej rundy czy nawet wyżej to ten układ osobowy jaki tam mają (mam na myśli trener + dwie wchodzące sobie w drogę gwiazdy Franz i Banchero) będzie do utrzymania czy jednak zmiany są konieczne bez względu na wynik? 

Mosley nie ma kompetencji trenera drużyny mistrzowskiej. To nie jest taktyk i to widać jak na dłoni. Orlando wymaga zmian polegających na usprawnieniu kompetencji strzeleckich. Za wyjątkiem Bane’a, wszyscy są pod kreską jeśli chodzi o rzuty trzypunktowe. Do tego dochodzi zarządzanie budżetem. Przykładowo: Jalen Suggs to świetny chłopak, ale jeśli idzie o kompetencje, to odpowiednik Casona Wallace’a w OKC. Wiesz, jaka jest różnica między nimi? Suggs zarabia 32 miliony dolarów za sezon, a Wallace 5.8 miliona. 

Bane, Wagner, Banchero i Suggs, wszyscy zarabiają horrendalne pieniądze, ale żaden nie jest franchise playerem na poziomie SGA, gościem który dostarczy produkcję niezależnie od warunków, w których przyjdzie mu pracować. Żaden nie ma talentu na miarę wielkich mistrzów basketu. Stąd perspektywa Orlando w najbliższych latach zawsze będzie ograniczona. Nie jest to i nie będzie raczej materiał na mistrzowski tytuł. 

Q: Czy obecnych Timberwolves stać na udział finale, czy to Nuggets się po prostu posypali?

Posypały się obie drużyny. Coś mi podpowiada, że bez udziału Edwardsa i DiVincenzo, Denver mimo deficytu w serii (aktualnie 2-3) może przejść dalej. Wolves na finał nie mają żadnych szans. W pełni zdrowia finał konferencji to maksimum, na jaki ich stać. 

Q: Dlaczego praktycznie nikt nie lubi OKC i chce żeby głupi ryj sobie rozwalili?

To jest psychologia. Thunder są małym rynkiem, jeżdżą po największych ośrodkach sportowych i aglomeracjach miejskich wycierając miejscowym klubem podłogę. Shai chodzi w futrze, a dolną wargę ma jak dętka od hulajnogi. Jak ktoś jest w czymś naprawdę dobry, a do tego pewny siebie, to chce się go dojechać, nie budzi sympatii, przecież to oczywiste. Z tymi gwizdkami to dajcie spokój. Każda największa gwiazda flopuje. Czy Thunder mają „friendly whistle”? Jeśli mają istotnie (spierałbym się patrząc na zbiorcze dane playoffs) to na wszystko zapracowali sobie pracą wykonywaną w obronie, intensywnością i wolą walki. 

Jak pracujesz, naciskasz, nie odpuszczasz, to sędzia prędzej czy później przejdzie psychologicznie na twoją stronę. Prędzej zobaczy błąd kroków rywala niż twoją  dłoń na jego biodrze. Każda ekipa na początku (ważnego) meczu bije się o ustawienie się w roli „agresora”. Zespołu, który przewodzi, dyktuje tempo, ma inicjatywę, kontroluje mecz. To prawdy stare jak sama koszykówka. 

Q: Kto był według Ciebie lepszy Wade czy Harden?

Dwyane Wade w swym (nie tak znowu długim) prime był dominatorem po obu stronach parkietu, czego o Brodzie powiedzieć nie mogę. Fizycznie kolega Wade stanowił istne monstrum, był jak przecinak w koźle, po zasłonie. W absolutnym sztosie to jego wybieram choć nie był oczywiście wybitnym strzelcem z dystansu.

Q: W jaki sposób powinni grać NY Knicks, żeby możliwie szybko wygrać swoją serię?

Koniecznie z Townsem na górze, zmniejszyć procentowo pałowanie Brunsona, bardzo podobają mi się split actions z OG Anunoby. Hart musi być zdecydowany ofensywnie, brać rzuty bez zastanawiania. Jeśli nie będą głupio tracić piłek, powinni przemóc Atlantę. 

Q: Opinia co do przyznania ROTY Flaggowi a nie Knueppelowi?

No cóż, media. Media to polityka. Flagg to potencjalny franchise-player, Knueppel to franchise-builder. Uzupełnił kompetencyjnie bandę cyrkowców z Charlotte, dopóki ci na koniec sezonu nie uznali, że teraz pora na ich popisy. Flagg jako marka znaczy więcej, to oczywiste. NBA musi budować nowe gwiazdy. Knueppel to gość, który zależy od prawidłowego funkcjonowania systemu gry. Flagg może być hiper zadaniowcem, albo może stanowić system. Przekonamy się w przyszłości. Jeden i drugi jest świetny! 

Q: Co mógłby lub powinien zrobić JB Bickerstaff aby Pistons nie było w miejscu, w którym jest? Czy w ogóle mógł coś zrobić? Czy też, według powiedzenia „tak krawiec kraje jak mi materii staje”, przy chronicznym braku strzelców, nie dało się wymyślić więcej? 

Pisałem wyżej, przy okazji relacji. Pistons niczego nie zmienili prawie względem porażki w trzecim meczu. Nie próbowali zagrać na dwóch wysokich, aby opanować tablice przed napaścią i spróbować lepiej skontrolować tempo (przecież spacing i tak nie istnieje). Nie próbowali poprawić spacingu grając na dwóch strzelców. Innymi słowy: uważam, że JB „daje ciała” w tej serii i to mocno.

Dziękuję wszystkim za uwagę, Patronami dzisiejszego odcinka są AGrzele oraz MarcinW , dziękuję. Dobrego wieczoru elito narodu! BG

1 komentarz

  1. Array ( )
    Nowo nawrócony Laker 28 kwietnia, 2026 at 22:40
    Odpowiedz

    No i fajnie. Dzięki za tekst i większą częstotliwość. Kurde gdyby udało się przenieść te emocje z Play off na rundę zasadniczą. No inna liga , inne mecze. Chodzą płotki że KD kończy przygodę z Rockets.

    (10)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Tylko on rok musi gdzieś przezimować aż otworzą seattle 2.0 czy las vegas….a może za min dom czyli waszyngton? i odhaczy wszystko?

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin, czy wg Ciebie gwiazdy lat 90-tych miałyby szanse w play-offach z obecnymi gwiazdami? Mi się wydaje że obecni koszykarze są nieproporcjonalnie lepiej wytrenowani i uzdolnieni niż gwiazdy poprzednich epok / dekad (zarówno w obronie jak i w ataku), ale oczywiście mogę się mylić 😉

    (-1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    „Każda największa gwiazda flopuje” – nie do końca każda, są na szczęście jeszcze tacy, co grają uczciwie. Ale na SGA i jego wymuszanie fauli i padanie na parkiet w co drugiej akcji po prostu nie da się patrzeć.

    (7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Schab kroję w 1-2cm grubości plastry. Okrajam z osłonki. Okrawki oddaję dla kota sąsiadki ( proszę bez żartów bo to urocza starsza pani). Mięso rozbijam aż jest prawie przezroczyste. Rozbite mięso posypujemy z jednej strony Vegeta plus pieprz czarny świeżo zmielony ( bez limitu) . Przyprawiony kotlet zwijam w rulon żeby się przegryzł, wystarczy 15min. Rozwijamy. Mięso obtoczyć w mące, wytaplać w rozbeltanym jajku, obtoczyć w bułce. Smażę na oleju rzepakowym, krótko. Aż bułka uzyska jednolity bursztynowy kolor. Ugotowane ziemniaki ugniatam na gładko z masłem i odrobiną mleka skondensowanego. Puree rozkładam na talerzu mniej więcej na szerokość kotleta. Mięsko kładziemy na ziemniaki . Do tego mizeria że śmietaną albo buraczki. Najlepiej jedno i drugie. Do popicia idealne jest zimne piwko. Niestety to już kolejny rok trzeźwości więc wolę nie ryzykować. Next best thing: zimna Cola. Coca Cola. Wiecie mam uczulenie na kolor niebieski (kto z Krakowa to zrozumie) . Do jedzenia zapuszczam sobie mecz koszykówki. Smacznego. Pozdrawiam

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Rabarbar – tak czy nie
    Drożdżówka – ser czy jabłko (czy mix z dodatk.budyniem)
    Babeczki – serowe czy budyniowe

    Ulubiona piwa 0 (piszcie wszys6od koncerniakow, karmi, krafty, zagraniczne, domowe dodatki)

    Ulubione smaki białek serwatkowych (jeśli w ogóle)

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    A na poważnie

    Oglądając mecze na żywo, skrót, z odtworzenia
    1.bez niczego
    2.same.napoje
    3.napoje i przekąski
    4.full wypas (wszystko jemy,pijemy a może specjalnie gotujemy, odkładamy, odgrzewamy, zamawiamy)

    Ps. W przeszłości na all stara, tak chyba Grant Hill i reklamy wkręciły mi sprajta… Ech niby emocje a brudny marketing

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    QA
    dla których drużyn brak finałów konferencji lub ligi yo będzie porażka i przebudowa
    Np. trener out, albo ktoś z S5 lub bardzo mocne roszady

    Czy Jeremiaszowi piękne 3min w grab.time mogły dać szanse na jakiś kontrakt?

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    1) Jaka roszada samych trenerów (tu i teraz w PO) zrobiłaby różnicę?

    zwłaszcza w tych zespołach co robią negatywne niespodzianki – knicks, pistons, cavs, rockets, nuggets (czy to kwestia trenera czy kontuzji)
    czy np. Kerr, Mazulla, JJ, Thibs, Mark D, itd robiliby różnicę?
    czy ktoś w bostonie, san antonio, okc mógłby to zepsuć, albo wynieść jeszcze wyżej?

    2) Patrząc na kolejne PO z kontuzjami (gwiazd i S5) czy liga się pochyli nad czymś czy się pochyli, podebatuje i każdy będzie kombinował z minutami lub meczami na ile się da i tyle (skoro styl poszedł w intensywność w ataku, zwrotność, większa śr. prędkość na boisku i sumaryczny dystans, są to cyferki = fakty, minuty spadły ale niewystarczająco, czy wszyscy zaczną grać jak Wemba po 25min?), bo stylu gry szybko sie nie zmieni

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak czytam te komentarze, to nic innego nie mogę powiedzieć, jak tylko to, że ta strona to już faktycznie schodzi coraz bardziej na psy!

    Parodia!

    (-1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu