NBA: Detroit Pistons powtórka z historii | Cavaliers driftują po marginesie błędu

24

Witam serdecznie w nowym tygodniu, dziś w nocy poznaliśmy ostatnich „ćwierćfinalistów” NBA. Drzewko playoffs wygląda następująco: 

  • (1) OKC Thunder vs (4) LA Lakers
  • (2) San Antonio Spurs vs (6) Minnesota Timberwolves
  • (1) Detroit Pistons vs (4) Cleveland Cavaliers
  • (3) New York Knicks vs (7) Philadelphia 76ers

Myślami wracam jednak do wydarzeń pierwszej rundy, która przyniosła szereg niespodzianek, w tym dwie szarże (Pistons i Sixers) z deficytu 1-3!

Detroit 116 Orlando 94 [4-3]

Jalen Duren aktywniejszy, w miejsce klasycznego pick and rolla na starcie zobaczyliśmy tzw. brush screen, po którym prędko zrolował na obręcz po łatwe punkty. Co tu wiele gadać, ostatecznie Pistons złamali rywali, a najlepiej o tym świadczą nie tylko 32 punkty (10/18 z gry) ale przede wszystkim 12 asyst Cade’a Cunninghama. Gospodarze grali jak zespół, którym byli w sezonie regularnym. Zespół, który wygrał sześćdziesiąt meczów. 

Rozmiary zwycięstwa robią wrażenie, a to za sprawą fenomenalnej drugiej kwarty w wykonaniu Tobiasa Harrisa. Tenże weteran zagrał mecz życia: 30 punktów 9 zbiórek 11/18 z gry 5/7 zza łuku, a do tego trzy przechwyty. Były czasy, że się wycofywał w cień, pasywnością irytował, ale w tej serii grał jak All-Star! 

A propos All-Stars, niestety po stronie przyjezdnej zabrakło kolejny raz Franza Wagnera oraz jego, jakże potrzebnej presji na obręcz. Paolo Banchero szarpał, Pistons uznali, że niech walczy, ich celem było zamknąć resztę Magików, nie udzielali pomocy w oczywisty sposób, często podwojenie w ogóle nie nadciągało. To było raczej takie „show and recover”, zwłaszcza przy matchupach, gdy nie chcieli zmieniać krycia. 

W efekcie otrzymaliśmy linijkę Paolo: 38 punktów 9 zbiórek i 6 asyst, ale cóż z tego, skoro obrony Pistons nie udało się zmusić do pracy, a straży obręczy ruszyć z miejsca. Duren zebrał piętnaście piłek, Harris dziewięć.

Co gorsza, Ausar Thompson zamknął Desmonda Bane’a, który większość zdobyczy osiągnął już przy dominującej przewadze Pistons. Jalen Suggs (przypominam 32 miliony dolarów za sezon) tym razem osiągnął 2/9 z gry, czyli 26/87 w całej serii (29%), w tym 13/54 zza łuku (24%). 

Ausar nie zachwycił jako gracz ataku, nieco miałem wrażenie, że spóźnia się, zbyt jest pasywny w sytuacji, gdy nikt go nie kryje, ale ogólnie rzecz biorąc, Detroit demonstruje jak wykorzystywać non-shootera. Thompson wychodził do podań, grał dribble-handoffs jeśli Magic zamykali przestrzeń podkoszową. Wszystko to druga fala, secondary flow akcji, priorytetem jest zawsze atak kozłem Cunninghama, zobaczcie:

Dość powiedzieć, że bliźniak Thompson w tej serii zanotował 61 zbiórek, 22 asysty, 16 przechwytów i 16 bloków! Pistons do końca wierzyli w swego lidera, w swój brand koszykówki i oto, po ciężkich bojach awansują by grać z Cleveland. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, gdy myślę o tej serii to… albo nie, zachowam sobie na jutro. W środę zróbmy Q&A, więc jeśli macie pytania, sekcja komentarzy stoi otworem. 

Orlando? Podobała mi się walka, presja na całym parkiecie zakończona szarżą 7:0. Ofensywnie to jednak nie był dobry produkt. Kolejni gracze zapominali kim są, zamiast się otwierać, gaśli i to nie jest dobry znak. Jamahl Mosley musi zostać zdymisjonowany. Będę w absolutnym szoku, jeśli do tej dymisji nie dojdzie.

Mógłbym w tej chwili napisać na przykład: „Orlando potrzebuje rozgrywającego, potrzebuje rim-protectora, potrzebuje tego i owego”. Prawda jest taka, że tu jest komu kozłować piłkę, jest komu bronić, rzucać także. Rzecz w tym, że gdy w sezonie zasadniczym twoim głównym założeniem jest: bronić i biegać, pod presją playoffs ofensywnie zespół zgaśnie. Tak samo jak w Portland czy Houston, których opisywałem niedawno. 

Owszem, przydałby się w klubie facet, którego rolowanie na obręcz wiązałoby się z zagrożeniem alley-oopem. Rasowy zwierzak. Względnie hiper-atleta pokroju właśnie Thompsona, którego możnaby umieścić w dunker’s spot. Ogromną stagnację zobaczyłem w siódmej grze, a wszystkie nieskuteczności i fatalne procenty wynikają z faktu, że zespół grał desperacko i „przez ręce” obrony. Banchero próbujący głową przebić ścianę, dookoła same niepewne głowy i dłonie, Suggs się przynajmniej nie bał, ale z niego żadna czołowa opcja, przyznacie sami.

A zatem, zamierzam z ciekawością śledzić dalsze losy klubu spod znaku Myszki Miki oraz jak wypadną pod nową miotłą. Pistons zaś życzę finału konferencji.

EDIT: oficjalny komunikat mówi o tym, że Jamahl Mosley został właśnie zwolniony

 

Cleveland 114 Toronto 102 [4-3]

Brandon Ingram i Immanuel Quickley niedostępni. Jarrett Allen nareszcie się postawił, przykro było momentami patrzeć jak go głowę niższy rookie spycha bezczelnie w polu trzech sekund. RJ Barrett pudłował. 

Raptors wycięli największe działa Hardena, Mitchella. Skromny dorobek zaliczył także Evan Mobley, ale Cavs kadrę mają znacznie głębszą. Gracze zadaniowi Cavs wnieśli jakość i to nie byle jaką!

  • Max Strus 12 punktów 8 zbiórek 5 asyst 2 przechwyty 1 blok
  • Jarett Allen 22 punkty 19 zbiórek, w tym osiem w ataku
  • Sam Merrill 13 punktów 3/7 zza łuku
  • Dennis Schroder drący japę na Mitchella, który po stracie nie wracał do obrony

W efekcie aż sześciu graczy Cleveland osiągnęło dwucyfrową zdobycz punktową i zasłużenie awansują do drugiej rundy. Co powiecie na 60-33 na tablicach? Poeltl nie nadawał się do użytku, a Allen nareszcie grał jak przystało na faceta, o jego gabarytach (i doświadczeniu). Od zawsze zarzucałem mu, że jest miękki, ale tym razem zaimponował. 

Jeśli zaś chodzi o Raptors. Mimo kontuzji oraz ewidentnych ograniczeń po stronie Quickleya, Poeltla (sztywne plecy, nie był w stanie złapać żadnej bezpańskiej piłki), Ingrama, zespół z najwyższym budżetem płacowym w NBA przeciągnęli przez siedem meczów z piekła rodem. Scottie Barnes (24 punkty 9 zbiórek 6 asyst) wykonał kolejny krok na drodze, do zostania super gwiazdą ligi. Barrett z przymusu grał powyżej swoich możliwości, ale pokazał, że powinien być integralną częścią ekipy na przyszłość. CMB, Ja’Kobe i Shead także zebrali potrzebne doświadczenie i należy w nich bezwzględnie inwestować. Z pewnością cieszy progres, współpraca i entuzjazm całej grupy. Uwierzyli, że stać ich na wielkie rzeczy.

Rajakovic swym poziomem zaangażowania i ujmującą prostotą setów i wypowiedzi, kupił sobie szatnię. Czuło się, że poszedłby za chłopakami w ogień i ze wzajemnością. Filary tego klubu są teraz wyraźne, przed nimi ciekawe lato. Zakładam, że Brandon Ingram znów zmieni barwy klubowe. Ja bym próbował do Kanady ściągnąć gracza pokroju Domantasa Sabonisa, ale na to jeszcze będziemy mieli czas.

Czego się nauczyłem w tej serii? Zdałem sobie sprawę jak bardzo kocham tę ekipę, jak bardzo kocham swoich graczy i jak bardzo będzie mi ich brakować już jturo na treningu, jak bardzo będę za nimi tęsknił przez lato [Darko Rajakovic] 

Dlaczego tytuł brzmi „Cavs driftują po marginesie błędu”? Po pierwsze uznałem, że to fajnie brzmi. Po drugie, Cavs mieli ogrom przewag natury kadrowej, zamiast jednak trzymać się swojego toru i lecieć wprost do mety, pozwolili się przez Raptors zepchnąć na margines błędu. Ten na szczęście był na tyle szeroki, że ostatecznie uniknęli kolizji. Jadą dalej i niech ich ten sprawdzian wzmocni. Allen – czuć przełamanie, oby tak dalej!

Dlaczego pierwsza część tytułu brzmi „Detroit Pistons powtórka z historii”? Otóż w playoffs 2003 roku w pierwszej rundzie także mierzyli się Orlando i Detroit. Pod przewodnictwem Tracy’ego McGrady również osiągali przewagę 3-1 w serii, aby przegrać trzy kolejne spotkania. Tamtym Pistons przewodzili Chauncey Billups, Rip Hamilton i Ben Wallace. To były podwaliny wielkiej koszykówki w Motor City. Na pierwszym miejscu stała obrona. Dość powiedzieć, że Magic na zakończenie serii byli w stanie zdobyć 67, 88 i 93 punkty. Sezon później Pistons sięgnęli zaś po mistrzowski tytuł!

To tyle na tę chwilę, nie wykluczam mini artykułu z zapowiedzią serii drugiej rundy, która startuje dziś w nocy. Patronów odcinka nie ma, mimo wszystko dziękuję wszystkim tym, którzy doczytali do końca. B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za artykuł. Jak zwykle bomba.
    P.s. przeczytałem I love this gamę II i polecam wszystkim czytelnikom portalu! Dobra książka!! Pzdr

    (12)
  2. Array ( )
    aaron chitachi 4 maja, 2026 at 18:24
    Odpowiedz

    Admin, znów poziom artykułu jak należy. 🙂 Dla takich opowiastek jestem tu od lat 😉 To się dobrze czyta, bo zero mędrkowania i kąśliwych uwag. Tak trzymać!

    (21)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie do Q&A

    Co dalej z Denver, czy formuła z Jokiciem, Murrayem, Gordonem sie wyczerpała?
    Wymiany wszystkich poza Jokiciem? Po kogo?
    Może Jokić do innego klubu, gdzie by pasował?

    (11)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie wyczerpała się, po prostu ta formuła nie została w pełni wyeksploatowana z uwagi chociażby na kontuzję Gordona.

      (9)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Ta formuła się już wyczerpuje a w obliczu takich właśnie niedoborów jak wylot jednego ogniwa (kontuzja) widać, że nie ma zastępowalności i przestaje działać. I to jest już niestety pochodna wieku.
      Sam jestem ciekaw jaka będzie reakcja klubu i jakie ruchy kadrowe będą realizować.

      (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      jak rok temu te roszady, kwas z trenerem itd, składem wydawało się, że zalepili i działa….
      sztab medyczny nie uratuje wszystkiego, ale bardzo często wypuszczał niezdrowego A.Gordona i za chwilę wracał z kontuzją… ogólnie mieli szpital, skład niezbalansowany, w regluralnym sobie poradzili a nawet za cenę PO…

      Murray super, jak rzuca 25-30 a czasem 35-55pkt, ale jak coś nie działa całymi seriami? i bardzo dużo kosztuje? jednocześnie nie można winić go za zdrowie…. z perspektywy wygrali co mogli i czy nuggets wybiorą własne legendy, grę w RS i coś tam w PO, dobry zarobek na biletach, koszulkach póki mają na kim i aż to emerytur obecnych gwiazd… czyli małe roszady, może trener, ławka itd…. jeśli wykazują chęć walki o finały…. to kwestie finansowe i mega praca GMa musi wejść na nawyższe obroty… tam $$$ blokada, i ogólnie nie jest źle, bo 1. są w top 4 RS, wchodzą niby w PO, do R1, R2, niedawno zdobyli tytuł…. na tle obecnej ligi (po latach dominacji GSW), to miodzio, indywidualnie Joker i Murray biją rekordy jak mają zdrowie….

      poniekąd finansowa decyza właścicieli
      możliwe, że sztab trenerski czy GM w pierwszej kolejności do roszady jak nie pełnej wymiany

      (-3)
  4. Array ( )
    Dwight Howard 4 maja, 2026 at 20:59
    Odpowiedz

    Miałeś nosa admin : Orlando nie awansowało,a trener Magic stracił posadę.Zawsze można gdybać,co by było,gdyby Franza Wagnera nie dotknęła kontuzja.Ekipa bez niego traci 50% jakości,a nikt godnie nie był w stanie go zastąpić.Tylko do Banchero nie mam pretensji.Gość robił,co mógł ale sam nie wygra meczu.Zawiódł i Bane i Suggs.Żal meczu nr.6 i roztrwonienia 24 pkt przewagi,a to tylko jeden z wielu kompromitujących wydarzeń,które dotyczyło Magic w tym sezonie i za całokształt trener zasłużenie stracił stanowisko.Pogubił się strasznie w tym sezonie.Zamiast pójść wyżej z Magic,to zaliczył krok wstecz i nawet 3 wygrane z Detroit tego nie zmienią.Prowadzili 3-1 i mieli aż 3 szanse,aby awansować dalej.Nie zrobili tego,co daje dużo do myślenia.Ekipę trzeba przemeblować i poszukać trenera,który wie co robi i rozumie zawodników.Szkoda potencjału w tej ekipie.Gdy zapanuje tam ład i porządek z nowym trenerem,to zespół będzie stać na dużo.Teraz zabawnie brzmią słowa Banchero w trakcie sezonu,gdy mówił,że z Orlando w tym sezonie powalczy o tytuł,ha,ha.Tak,wywalczyli 2 Tytuły : ,,Największe Rozczarowanie Wschodu,, i ,,Magiczna rózga za kompromitujące/ośmieszające porażki,,.Szkoda ale jest jak jest…

    (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie wiem, czy mam się do Ciebie zwracać Maxi Toper, bo tam częściej Cię czytam, czy Dwight Howard.
      Ale ponieważ piszesz to samo, to skomentuję.
      Banchero nie jest filarem, na którym będzie zbudowane Orlando, mając obok Suggsa i Bane’a, którzy pochłoną wspólnie przez co najmniej trzy sezony ok. 72 mln (dla porównania Banchero z Franzem Wagnerem na początku „tylko” z 11 mln więcej). Był zachwyt, ale to się chyba nie może udać. Bane jeszcze wnosi, ale Suggs został przepłacony. Może się jeszcze odrodzi i na to „pójdzie” kolejny sezon.

      (1)
      • Array ( )
        Dwight Howard 7 maja, 2026 at 02:09
        Odpowiedz

        Tutaj Dwight Howard,a na PROBASKET Maxi Toper.Bane jak na debiut w Orlando nie zawiódł ale Suggs w mojej opinii już nie będzie lepszy.Nie ma żelaznej podstawowej piątki w Magic,bo Suggs powinien być co najwyżej rezerwowym.To taki typ jak Cole Anthony,a wiadomo,że jego już nie ma w Orlando.Miejsce Suggsa w piątce powinien zająć na stałe Black (największy progres w karierze zaliczył w tym sezonie).

        (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie do Q&A:
    Jak widzisz ofensywę Pistons przeciwko Cavs. Po obejrzeniu meczu nr 7 w całości zastanawiam się nad tym, jakim cudem Duren zdobywał 20ppg w Regular Season. A kolega bliźniak nawet nie patrzy w kierunku obręczy mając pozycję do rzutu bez obrońcy? Robił tak cały sezon?

    (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie do QA:
    Czy gdybym chciał zagrać w zespole gdzie będziesz trenerem, możemy próbować zmontować skład do 3LK lub Środowiskowej?

    (-1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      jak piszesz do admina z takim to czy nie lepiej na maila, ma w sekcji kontakty…. no i pewnie lepiej być z tej samej okolicy

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    do Admina, chodzę na salę dwa razy w tygodniu, ale coraz częściej to jest totalna bieganina bez sensu i jestem bardzo ciekaw jakbyś to naprawił np. jako trener ,żeby wprowadzić jakieś zagrywki

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Q&A: Czy takie postaci jak Gabe Vincent lub Jakob Poeltl mają racje bytu w dzisiejszej lidze? Wiadomo, że to inne profile graczy, ale…O co chodzi z Zacharie Risacherem z Hawks? Czy doznana dawno kontuzja wciąż wyklucza go z gry, a jeśli już to czy przez to jest taki cienki?

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Co dalej z Magic? Czy to jest ten moment, że muszą zdecydować czy budują drużynę wokół Franza albo Paolo i jednego z nich wymieniają? Czy może GM Parker będzie teraz główkować jakiego trenera dobrać, żeby wydobyć potencjał obu graczy?

    Kurde szkoda, bo lubię te ekipę, mam sympatie do większości z tych zawodników z osobna, ale jako zespół wyglądają przeciętnie lub kiepsko (zależy jak siedzi).

    + pytanie bonusowe: będąc GM Orlando na kogo byś postawił? Argentyńsko-włoski amerykanin czy Niemiec?

    (-1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie do Q and A: czy w obliczu licznych gam7 w pierwszej rundzie playoffs Knicks są żelaznym faworytem do wygrania konferencji?

    (1)
  11. Array ( )
    pytanie z tezą 5 maja, 2026 at 12:23
    Odpowiedz

    Szanowni Koledzy, Koleżanki…. czy Spurs, nie przypominają trochę Orlando Magic lat 90tych?

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      imo spurs przypominają co najwyżej Lotos Gdynia sekcje kobiecą, z wielką płaczącą babą mr morale na czele

      (-4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Że Wemby to młody Shaq plus Castle/Fox jako Hardaway? Nie no, zupełnie inna ekipa.
      Za to Wolves to takie demo Bulls xD Jordan jako ANT, a w tych PO objawił się nam Pippen. Tylko ten Randle nigdzie nie pasuje.

      (1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        nie chodziło o styl czy porównania 1do1, tylko hype jaki się wytworzył, wpierw, że młodzi nieopierzeni, ale spory potencjał, potem wykręcili jednak w RS czołowy wynik i idą wysoko w PO (rok temu wszystko poza R1 czy sukces w PLayInn to byłby suckes dla Spurs)… i się zrobił hype, że Wemba przyszła legenda, i kilku z potencjałem gwiazdy…. PO Orlando 94 – chyba sweep w R1, 95 są w finałach po batalii z Indianą Reggiego … może bardziej jak Orlando Marcina G i Dwighta? też się hype zrobił (a z legendy Dwigta… zanikła, tamto Orlando Shaq-Penny też hype i zniknęli)…. bardziej w ten deseń, że nic nic nic nagle hype oni idą na finał czy majstra (część mediów) …
        pytanie z przymrużeniem oka

        PS> tak patrząc to wiele było ikonicznych grajków i ekip a wychodziło wielki nic w efekcie (fajny styl, hype, ale zero sukcesów drużynowo) – Run TMC, Orlando Shaq-Penny, Indiana Reggiego, Knicks Ewinga, Hornets lat 90tych, Heat Mourninga, Orlando Dwighta, Rockets Yao – Tmaca, Raptors Kuzynów, …..też w sumie nie ugrali tyle ile mogli Sonics Kemp-Payton, Jazz, Suns Barkleya ani Nasha, Knicks Melo, 76ers Iversona, Nuggets Melo-Iversona……
        teraz mamy hype i dynięcia Knicks Brunson-KAT (jest niby mini turniej z pucharem), Spurs, Wolves Antka (ale już lata), Suns zniknęło, Nuggets znów nie dowiozło, Rockets z perspektywą rok temu a się posypało całkiem, Bucks posypało….
        do brzegu – znów hype (w mediach zza oceanu) – a jednak mało drużyn zdobywa tytuł i w zasadzie tak jest zawsze
        w historii 21 klubów zdobyło tytuł (ale mapa klubów bardzo pozmieniana)
        od 1990 roku – 15 klubów
        od 2000 – 12 klubów
        od 2010 – 10
        od 2016 – 8 klubów przez ostatnie 10 lat
        od 2020 – 6 klubów (co rok inny)

        czyli są dominacje, ale bardziej w RS, i krótkie…. na status dynastii mieli szanse Nuggets, Celtics, OKC… takie rozciągnięte jak Spurs, GSW…. pozostali tylko OKC
        ostatni back 2 back = 2 pod rząd GSW 2017, 2018
        ostatni 3 peat – Lakers 2000-2002
        GSW mieli szanse i oni i Cavs (a w zasadzie LBJ w różnych drużynach zdominowali ligę na prawie 10 lat)

        ale chyba koniec ?
        szanse OKC na bycie nową dynastią?

        (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Człowiek to jednak gupi jest. Dopiero teraz skumał.
    Karl Anthony Towns. KAT tak? Jako FaciliKATor!

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu