PLK playoffs: Trefl wyciąga wnioski | piłka po stronie Dzików Warszawa

13
Foto tytułowe: /instagram.com/treflsopot/

Byliśmy wczoraj z Panem Buczem, „Tatą” i Olkiem ponownie w Hali Stulecia na Treflu, który po ciężkim meczu, wyciągnął Dzikom z paszczy zwycięstwo i jest teraz 1-1. Czy dzik ma paszczę, nie wiem. Chyba raczej ma pysk, ale mniejsza z tym. 

Dziki 78 Trefl 81 [1-1]

Przede wszystkim zmieniona została obrona przeciwko strzelcom i wysokiego pick and rolla. W pierwszym spotkaniu Trefl nadział się na 17/30 zza łuku Warszawiaków, bo zbyt pasywnie bronili na szczycie parkietu zasłon na piłce. Wysocy obrońcy Sopotu albo grali na wysokości zasłony (at the level), czyli nie wychodzili w obronie wyżej / ponad poziom rywala, którą zasłonę stawiał, albo zostawali wycofani z tyłu (drop coverage). Goście prędko złapali rytm, pewność siebie i zeszli na Sopocian jak burza. Pisałem o tym tutaj: 

Dziki Warszawa: jestem fanem!

Tak przy okazji, czy w ogóle rozumiecie i rozróżniacie „rodzaje zachowań” w obronie wobec pick and rolla? Jest pięć podstawowych, najbardziej pasywne to „deep drop” albo „drop coverage”, czyli wysoki wycofany na czwartym czy piątym metrze albo wręcz cofający się pod samą obręcz. Tak powinno grać się przeciwko kiepskim strzelcom na piłce, dużego zagrożenia ze strony rolującego zawodnika albo przeciwko graczom o dużej umiejętności penetracji. 

„At the level” to obrońca na wysokości tego, który stawia zasłonę. Pośrednie rozwiązanie, bywa że gracze ataku nie są w stanie w porę odczytać zamiaru obrony i zanim ball-handler podejmie decyzję, rywal już zza zasłony wraca. 

„Hedge” to bardzo wysokie wyjście dużego obrońcy, chwilowe przejęcie krycia, utrzymanie (contain) aż do momentu gdy podsłonięty kolega nie wróci do krycia, a następnie powrót na dół. Bardzo popularne, kluczową rolę odgrywa tutaj obrona z pomocy, czyli reszta ekipy za plecami. 

„Blitz” to agresywne podwojenie gracza kozłującego. Wysoki obrońca zostaje przy kozłującym (napadają we dwóch) dopóki ten nie pozbędzie się piłki.  

Inne popularne rozwiązania to zwyczajne przejęcia krycia, co jednak bywa bardzo problematyczne, zwłaszcza w sytuacji, gdy wysoki obrońca nie dysponuje odpowiednią sprawnością, a także tzw. ICE, czyli takie ustawienie obrońcy, która wymusza na kozłującym grę do boku, spycha z dala od pasa środkowego boiska, uniemożliwia skorzystanie z zasłony. Tutaj mały przykład: 

Co więc zrobił Trefl? 

Po pierwsze odcinali podania do ball-handlerów, którzy wychodzili na górę po piłkę. Utrudniali pierwsze podanie inicjujące zagrywkę Dzików, kosztem nawet wyjścia na wysokość połowy. Już to lekko wybiło z rytmu gości. Zasłony z piłką w większości przypadków przejmowali lub grali „hedge”. W ostateczności, nawet największy na placu Szymon Zapała chodził na szczyt parkietu, na siódmy metr, gdzie zaklęcia rzucał przeciwko rywalowi jeden na jeden. 

I oto, nagle się okazało, że tacy goście jak Tahlik Chavez (drugi trójkowicz PLK, skuteczność ponad 40%) nie ma w ogóle sposobności do oddania rzutu, a Trefl jest na tyle wszechstronny defensywnie, że nie ma mowy o przewadze warunków w izolacji. Trzeba było piłkę oddać i szukać dalej.

I tutaj pochwalmy od razu panów Scruggs, Sherfield, Goins oraz Addae-Wusu (ulubieniec „Taty”) mówiłem, że paru fajnych miśków zatrudniają Sopocianie, a ci tutaj na poziomie PLK pokryją większość pozycji i ze względu właśnie na swą wszechstronność defensywną byli zrekrutowani. 

Gra się wyrównała, szybkość i dynamika przejść z obrony do ataku wciąż leżała po stronie Dzików, ale gdy się nie udało punktów wybiegać, trzeba było szukać rozwiązań w grze indywidualnej. Z miejsca uruchomił się MVP Landrius Horton, autor 24 punktów, ale dookoła niego już tak wiele się nie działo. Czyścili dla niego lewą stronę, aby mógł grać 2-na-2 z centrem.

Pisałem ostatnio, chwaliłem sprawność ofensywną skrzydłowych warszawskich: Vander Plasa, Kamińskiego, Soaresa. Tym razem panowie nie mieli łatwych pozycji, ich łączna skuteczność zza łuku wyniosła 2/12, a jeden na jeden wypadali przeciętnie. Co nie zmienia faktu, że Dziki wciąż dyktowały tempo. Przecież tam już było 11 punktów prowadzenia w trzeciej kwarcie! 

Wszystko to jednak dużym kosztem energetycznym. Z racji oszczędnościowych (wynajem Ergo Areny to koszt w okolicach 100 tysięcy złotych) jak mówię graliśmy w starej Hali Stulecia, wieczór zapadł, drzwi zamknięte, więc zrobiło się gorąco i duszno. Na parkiecie pot lał się strugami, piłka wypadała z rąk, co chwila ktoś się ślizgał i trzeba było wycierać parkiet. To wszystko grało na niekorzyść dynamiczniejszych Dzików. Widać było, że puchną, że coraz bardziej izolacyjnie grają, że robi się ciężko. Wkrótce też wkradł się przestój. 

Ofensywnie, pod względem taktycznym to Trefl miał przewagę. Podobały mi się „hiszpańskie akcje” Sopocian, przykładowo: 

-> szerokie horns, dwaj screenerzy metr ponad linią rzutów wolnych
-> strzelec idący po łuku, po zasłonie, z dołu na górę
-> markowana zasłona dla rozgrywającego
-> ucieczka na drugą stronę, do rzutu

Jeśli obrońca z dołu pomógł, gracz z narożnika ścinał pod kosz. Jeśli nie przejęli krycia, shooter dostawał podanie, rzucał lub penetrował z przewagą tempa. Jeśli obrońcy ogarnęli wszystko idealnie, Schenk grał pick and rolla na lewą stronę. Albo jak tutaj, gdy się Dziki pogubiły z przejęciem, Schenk zostawał wolny:

Końcówka to już wojna nerwów. Walka kosz za kosz i naprzemienne zmiany prowadzenia. Horton trója na 45 sekund przed końcem. Sherfield półdystans na 29 sekund przed końcem. Horton niecelny floater na 10 sekund przed końcem, zbiórka Trefla i trzeba było faulować. Dramaturgii nie brakowało, dziękując za emocje, liczymy z chłopakami na powrót do Sopotu na piąty mecz! 

Na koniec jeszcze pochwalę naszego Kubę Schenka: sześć punktów, siedem asyst, 2/5 zza łuku, kontrola tempa gry i lokowanie chłopaków w przestrzeniach, w których mieli szanse na powodzenie, dobry atak, rzut bądź wsad z góry. Cieszy tak mocna pozycja Polaka w czołowym klubie PLK. Patronami dzisiejszego odcinka są: Mirosław Skupiewski, MGrycza, Bolo Yeung, Emcemat oraz MKałużniak – moje uszanowanie dla Was, życzę przyjemnej, rodzinnej niedzieli. Bartek Gajewski

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Mała uwaga, mecz byle hali stulecia nie ze względu na koszty a dlatego, że Ergo było zajęte na koncert Taco Hemingwaya. Poza tym H100 oddaje, inna atmosfera większa możliwość treningów itd.

    (5)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      klimat małej sali bardzo fajny, ale to nie jest zachęta dla casualowych fanów, ludzie zaczynają się pocić, krzesełka są połamane, nie można się napić kawy, a gracze wyraźnie się męczą, bo jest wilgoć na parkiecie, piłka śliska, wszystkie wykończenia i dryblingi kuleją przez to

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak ty to wykniłeś wszystko z tego fragmentu c o tam jest wklejony??? ja tam nic nie widzę , Schenk wali trzy i tyle

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Polecam przy następnym meczu przez kwartę wybrać sobie jednego zawodnika w drużynie do obserwowania i przez całe akcje śledzić tylko jego ruchy. Wtedy można dostrzec, że to nie jest przypadkowa bieganina, a przynajmniej w dobrym zespole nie powinna taka być 😉

      (8)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Super pomysł żeby wplatać takie tłumaczenie koszykówki (zasłony) w artykuły. Może nawet zrób z tego osobną serię myślę że gro osób by się i nauczyło i chętnie dowiedziało. Ja na przykład słyszałem o ICE ale w sumie nigdy nie zgłębiłem tematu.

    Inna sprawa że często jest tak że idziesz na trening i wszystko jest pokazywane w locie po rozgrzewce i z mojego doświadczenia różnie bywa z takim łapaniem w locie jak ktoś palcem w powietrzu rysuje, a tak można by na spokojnie to opisać (np czym się różni dobrze postawiona zasłona od źle postawionej zasłony)

    (8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Mocny, emocjonujący playoffowy mecz jak na polską ligę. Hala 100-lecia w Sopocie przy warszawskim kurniku Dzików to i tak całkiem poważny obiekt.
    Byłem osobiście, nawet Admina widziałem jak w przerwie samotnie przemieszczał się na pięterku w okolicach sektora kibiców Dzików. W relacji brakuje opisu jak po 3 kwarcie kolo trafił zza połowy za 1000 zł i z miejsca zakończyli konkurs, bo na pozostałych dwóch uczestników już nie było pieniędzy 🙂

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu