NBA: jak i dlaczego Thunder pokonali Boston | Anthony Edwards czyta GWBA!

36

Patronami odcinka są Dariusz Liszkowski, Janusz Nagalewski, a także Przemek Stępski, którym serdecznie dziękuję. B

Wczoraj miałem inne zadania, więc zrobiłem sobie wolne od pisania. W związku z tym ominęła mnie (Was) relacja z ważnego niedzielnego meczu, czyli o tym jak Boston wpadł z wizytą do Oklahoma City. Dziś chciałbym temat nadrobić, bo może się to okazać tegoroczny finał NBA, jak sądzicie? 

BOS vs OKC

Po raz pierwszy od dawna, albo może raczej po raz drugi w tym sezonie, trener Joe Mazzulla miał do dyspozycji całą ósemkę graczy, całą swą rotację playoffs: Tatum, Brown, White, Holiday, Porzingis, Horford, Hauser i Pritchard. Z niespodzianek taktycznych, od pierwszego gwizdka środkowego gospodarzy krył niższy o dwadzieścia centymetrów, ale bardzo silny na nogach Jrue Holiday. Celem było oczywiście odebrać liderowi miejscowych (SGA) możliwość łatwej gry pick and roll z wysokim, bo po zasłonie trafiał właśnie na dedykowanego obrońcę, a Isaiah Hartenstein na tzw. short roll, czyli otrzymujący po zasłonie podanie na środku pola ataku, no to jest przekleństwo.

Ten jego konkretny walor, umiejętność organizowania gry w ten sposób odpowiada co najmniej za 1/3 wysokości jego kontraktu. Inaczej, gdyby I-Hart został w Nowym Jorku i tamci mogliby grać w niektórych matchupach grać na dwóch wysokich z Townsem na „czwórce” no to nie wiem czy NYK nie podbili rynku koszykówki w tym sezonie. Tak się jednak nie stało, OKC ściągnęło Hartensteina za grubą kapustę i teraz lecą po złoto. No, ale nie wyprzedzajmy zdarzeń, bo pierwsza połowa należała zdecydowanie do obrońców tytułu. 

Jaylen Brown umiejscawiany na low post, w pojedynczym kryciu przez dwie kwarty zaliczył 21 punktów i to na skuteczności przekraczającej 60%. Ustawiał się tyłem, nisko. Mijał słabszych fizycznie rywali jak i kiedy chciał. Thunder priorytet mieli jeden nadrzędny – przegnać Boston z linii 7.24 metra, odebrać im trójki. Plan utrzymywali nawet w obliczu dwucyfrowej straty gdy Kristaps Porzingis z Brownem robili kipisz pod ich własnym koszem. 

Nie zaistnieli jednak w ogóle Hauser, a najbardziej Payton Pritchard, szykowany przez niektórych na Sixthman of The Year, którego stać było na 0/5 z gry. I tu się pojawia od razu znak zapytania, bo Boston na ławce kuleje. Intensywność OKC dała się we znaki zwłaszcza ludziom o nieadekwatnych warunkach fizycznych: Pritchard za mały, Horford za wolny, obaj pozbawieni wystarczającej motoryki by ganiać za kolejnymi kotami, które wstępują na parkiet po stronie Thunder. 

Jak mówię, w pierwszej połowie nie miało to znaczenia, bo C’s 34 punkty zdobyli spod obręczy, skąd zaliczali 92% skuteczności. Grali śmiało na dwóch wysokich, ponawiali ataki, na twarzach tu i tam wykwitły uśmiechy i tylko trener coś złego jakby przeczuwał. 

Historia dwóch połów

Druga połowa to inna opowieść. Nie pierwszy raz zachwalam taktyczne zaawansowanie i rozumienie potrzeb zespołu po stronie pana Marka Daigneaulta. Dość powiedzieć, że panowie Brown, White, Pritchard i Holiday po zmianie połów osiągnęli ŁĄCZNIE: 

  • 0/19 z gry w tym 0/13 zza łuku, łącznie ZERO punktów

Intensywność gospodarzy wzrosła dwukrotnie, J-Brown otrzymał na biodro równego sobie Lugentza Dorta i oto wyniki Bostonu spod kosza: 

  • pierwsza połowa 17/22 z gry 
  • druga połowa 2/11 z gry

Jaylen Brown? Tak, przesunęliśmy Lu Dorta na niego [Mark Daigneault]

O wilku mowa, plan Bostonu był jasny, nakierować grę, wykończenie akcji na dwóch teoretycznie najsłabszych bądź niedoświadczonych graczy. Padło na Dorta i Aarona Wigginsa, bo ci grali najwięcej. Niestety koniec końców obaj panowie pokarali gości: Dort (14 punktów 6 zbiórek) na do widzenia trafił trzy trójki, a jeśli chodzi o Wigginsa, to chyba zawiódł scouting (Mazzulla wielokrtotnie przyznawał się, że nie ogląda meczów NBA i woli brazylijskie jiu-jitsu, hehe) bo Wiggins (15 punktów 6/9 FG) gra obecnie najlepszą koszykówkę w karierze. Pisałem ostatnio, przewińcie, sprawdźcie (13/29 zza łuku w sześciu ostatnich meczach). 

Nie wiem co powiedzieć, nasz spacing wyglądał kiepsko w drugiej połowie. Oni zamykali luki, przysyłali dwóch ludzi do piłki, rotowali, przekazywali krycie, myśmy tego nie realizowali [Brown]

Wynik końcowy 105:92. Thunder wygrywają po raz piętnasty z rzędu, w tym (19-1) zaliczają z udziałem Hartensteina. Dla mistrzów to pierwsza dwucyfrowa porażka w tym sezonie. No dobrze, ale jak tak po prostu można intensywnością pokonać wielki Boston? Zajrzyjmy głębiej w statystyki: 

  • 5/19 wyniosła skuteczność trójek C’s bez obrońcy w promieniu metra
  • 3/20 bez obrońcy w promieniu półtora metra 
  • 1/7 zaliczyli z łapą na twarzy, gdy następował bliski „contest”

Innymi słowy, z 46 oddanych trójek, aż 39 było porządnie wypracowanych i można powiedzieć dogodnych. Nie trafiali i przegrali, ale czy na pewno? Prawda (jak zwykle) leży zapewne gdzieś pośrodku: bo kiedy jako strzelec widzisz obrońcę lecącego na ciebie z pięściami i zaciśniętymi zębami, rwiesz rzut. Poza tym, gdy rywal przez cały mecz naciska, a ciebie pali w płucach, skuteczność jest niższa albo żadna. Kto grał w zorganizowany basket na jakimkolwiek poziomie ten wie, o czym mowa. 

Jayson Tatum rozdał w tym meczu piętnaście „kończących podań” jak zwykłem nazywać „potencjalne asysty”. Niestety tylko jedną faktyczną asystę udało mu się z tego zdobyć. Ach, no i jeszcze jedna uwaga: odniosłem wrażenie, graniczące z pewnością, że w drugiej połowie sędziowie zezwolili na więcej kontaktu fizycznego, co było jak woda na młyn dla obrońców Thunder. Porzingis od razu się wycofał, bo jest miękki, cała celtycka banda się pogubiła, a już na koniec te trójki Dorta z czystych pozycji świadczyły o mentalnej kapitulacji Koniczynek. 

Chciałbym widzieć finał, siedmiomeczową serię z udziałem tych dwóch ekip i lepiej, żeby C’s byli gotowi na bijatykę, bo ostatnio coś nam się rozleniwili. SGA? Dajcie mu już to MVP: 33 punkty 11 zbiórek 6 asyst. W jednej akcji zablokował Tatuma, a następnie rzucił lob nad kosz do kolegi, wprawiając trybuny w wirowanie. Zobaczcie: 

Sacramento Kings podnoszą łby

Po zwolnieniu z hukiem trenera Mike’a Browna, zespół pod wodzą dotychczasowego asystenta, niegdysiejszego gracza Kings Douga Christiego, zalicza piąte zwycięstwo z rzędu! Co do wuja? Spokojnie, to się nazywa efekt nowej miotły. Nowe rozdanie w klubie, nowe szanse, nowe hierarchie, role i idąca za tym nowa energia. 

W niedzielę zbili swych znienawidzonych rywali Golden State, a dziś w nocy, po dwóch dogrywkach, Miami (123:118) i to bez De’Aarona Foxa w obu spotkaniach! Przede wszystkim obrona. Odkąd skręcona kostka już nie wadzi, nie przeszkadza Keeganowi Murrayowi (nasz człowiek tej nocy) ponieważ bez Foxa więcej eksponowany jest Keon Ellis, a rookie Devin Carter nareszcie gra i od trzech meczów stanowi sensację, Kings mają do dyspozycji trzech ponadprzeciętnych obrońców.

O tym pierwszoroczniaku, ja wiem że on nie wygląda ładnie, myślcie proszę jak o Jrue Holidayu. Ja już go kupiłem, z miejsca. To syn byłego gracza Anthony’ego Cartera (też twardego skurczysyna przed laty) moim zdaniem młody w krótce jak Jrue będzie krył cztery pozycje. Ma odpowiedni charakter, zasięg, budowę ciała i opanował fundamenty. Atletyczny też jest ponad miarę, tutaj dosłownie przeskoczył w obronie Terry’ego Roziera, haha: 

Dziś w nocy po dwóch dogrywkach odprawili kruszące się w rękach Miami, emocji nie oddam bo już naprawdę było późno. Pozostają pytania, jak Christie to ogarnie gdy wszyscy będą do dyspozycji i jakich transferów należałoby dokonać. Wczoraj świetnie grał Monk (rekord asyst pobił) dziś lepsi byli zdecydowanie Sabonis i DeRozan, wszystko zależne od tempa gry rywala i tego, co im zaproponuje.

No i właśnie to jest główny problem. Mimo całego talentu ofensywnego świata (podobnie jak PHX) mam wrażenie, że Kings nie są w stanie narzucić rywalom swojego stylu, tylko dostosowują się. Raz jest szybko, raz wolno. Raz do głosu dochodzą jedni, raz drudzy. Braki fizyczne pokrywają ciasnym staniem w trumnie, ale nikt tyle nie traci z obwodu. Tutaj potrzebny jest bilans atak/obrona (co już się trochę zadziało, może przypadkowo, nie wiem) oraz poprawa fizyczności. DeRozana bym jednak żegnał, on tam nie pasuje, nie wiem. Dziś im mecz wyciągnął, popatrzcie:

Najważniejsze, aby zawodnicy zrozumieli, że grają jeden dla drugiego. Tak się powinno grać w koszykówkę i chcę aby to przyswoili. Wiele zespołów gra pod batutą jednego „człowieka orkiestry”, jak szukam koszykówki opartej na pięciu ludziach [Doug Christie]

Cade is great

Mówiąc o „ludziach orkiestrach” to nie sposób nie wspomnieć o postaci Cade’a Cunninghama oraz jego coraz lepszego rozumienia geometrii parkietu, hehe. Zwłaszcza teraz, gdy Pistons wypadł, połamał się Jaden Ivey, pan Cade bije rekordy, a zespół gra bardzo energetyczną, solidną koszykówkę opartą na jasnym podziale ról. Dziś w nocy ofiarą padli Blazers (32 punkty 6 zbiórek 9 asyst Cunninghama) i było to moi Drodzy, czwarte z rzędu zwycięstwo Detroit, oraz ósme w ostatnich dziewięciu spotkaniach! Trzeba Wam obejrzeć, zobaczyć spokój, pewność, luz, z jakimi porusza się ostatnio Cade oraz jak wszechstronny jest ofensywnie. 

To inny wymiar satysfakcji, gdy wiesz że ostro na coś zasuwałeś i to się realizuje. Nie chciałbym tego robić nigdzie poza Detroit. To miasto zasługuje na dobry, zwycięski zespół, którego ja chcę być częścią [CC] 

Co jeszcze ciekawego? Giannis wbił Toronto prędkie triple-double (11 punktów 12 zbiórek 13 asyst) w niecałe trzy kwarty, czym bardzo nas ucieszył, bo tak właśnie typowaliśmy, a kurs przekroczył ośmiokrotność wkładu: 

Bukmacherka nie jest dla każdego, ale jeśli masz sprawdzony, mocny charakter i lubisz gdy Twoje analizy się sprawdzają, powtórzę za Cadem: „to inny wymiar satysfakcji”. Jesteśmy nawet nie w środku sezonu, grupa typera stoi otworem, zapraszamy (wystarczy kliknąć w baner).

Anthony Edwards posłuchał!

Nie od dziś wiadomo, że koszykarze i trenerzy NBA czytają GWBA, ostatnim razem utyskiwałem na temat konieczności zmiany stylu i braku asyst po stronie Anthony’ego Edwardsa. Dziś przeciwko mocnemu rywalowi (Clippers) nie tylko angażował kolegów, ale jak już ich otworzył, dopiero samemu mógł zademonstrować swój kunszt strzelecki, bo był po temu odpowiedni moment i miejsce. 

Nie wygrasz z człowiekiem, który w końcówce trafia każdy rzut: 37 punktów 7 zbiórek OSIEM asyst 14/29 z gry. Dziękujemy panie ANTku, polecamy się na przyszłość i oby tak dalej. Minnesota 108 Clippers 106.

Najbardziej efektowna akcja kolejki? Ja stawiam na ten wjazd Coby’ego White’a. Ponad trzymetrowym Wembanymaną, z góry, w takim momencie? Chicago pokonało San Antonio 114:110, a kluczem było odcięcie i silna presja na prowadzącego grę Chrisa Paula w czwartej kwarcie. Tutaj doskonałą robotę zrobił Lonzo Ball, mimo ograniczeń ruchowych najlepszy zdecydowanie i najbardziej świadomy obrońca Bulls:

Dobra, przepraszam, słuchajcie lecę odebrać syna ze szkoły. Dobrego dnia i czytamy się jutro! B Na koniec jeszcze tabela, żebyście nie tracili orientacji (na zielono zespoły na fali wzbierającej): 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Uwielbiam oglądać mecze NBA, myśleć o nich, czytać ten portal i pisać komentarze tutaj. Dziś napiszę tak:
    Spurs marnują sezon, powinni zatankować po drugą gwiazdę dla Wembanyamy. On się będzie odbijał od tytułów jak Lebron za pierwszej kadencji Cavs. Sam przeciwko wszystkim z grupą średniaków.
    Thunder wyglądają jak przyszli mistrzowie. Może to życzeniowe myślenie, ale mam wielkie przeczucie, że już nie powtórzą, a Thunder im nie leży.

    (5)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Spurs ściągnęli weteranów : Barnesa a przede wszystkim Chrisa Paula aby pomogli im się ogrywać we właściwych rolach. Rozumieją że aby robic postępy należy przede wszystkim grać i nabierać doświadczenia. Draft draftem oni chcą stworzyć takie warunki aby każdy chciał dla nich pracować w nadziei na tytuł.

      (18)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Zobaczymy kto będzie chciał dla nich grać z zewnątrz. Historia Spurs pokazuje mi, że mistrzostwa wygrywali mając przynajmniej dwie gwiazdy, które wydraftowali:

        99 – wczesniej Spurs z kontuzjowanym Robinsonem zatankowali po Duncana (22 lata mvp) i zdobyli tytuł
        03 – Duncan i Parker (20 lat)
        05 – Duncan, Parker, Ginobli
        07 – Duncan, Parker, Ginobli
        14 – Duncan, Parker, Ginobli i Leonard (22 lata mvp)

        Nikt nigdy ze statusem gwiazdy nie przyszedł do nich z wolnego rynku. Zadaniowcy lub emerytowane gwiazdy, który się takimi stały owszem. Vassel, Johnson czy Sochan są już w lidze co najmniej 3 lata i póki co mimo zdobywania doswiadczenia nie zapowiadają się na zawodników pokroju Parkera, Leonarda i Ginobliego. Stephon Castle też ma niewielkie szanse. Spurs mieli pecha trafić na słaby draft. Życzę powodzenia, ale nie widzę tego patrząc jak młodzi i mocni są OKC i ile mają picków do wykorzystania na handel lub do wyszkolenia. Młodzi Rockets czy młodzi Grizzlies. Te ekipy są w podobnym położeniu, a wyglądają znacznie lepiej.

        (17)
        • Array ( )

          No, ale z jakimi numerami przyszli Parker, Ginobili, Kawhi? Daj im trzy lata Fanie, Thunder w rok ekipy na mistrzostwo też nie zbudowali.

          (6)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Thunder komu nie leżą? Spurs? Thunder nie leżą nikomu. Poza tym Spurs, nawet jeśli wejdą do PO, to nie będą walczyć w pierwszej rundzie o nic więcej, poza honorem.

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Mecz,ktory osobiście dla mnie nic nie wnosi.
    Okej Thunder sa na fali niesieni seria zwycięstw,tym bardziej spieli się,gdy przyjechal mistrz i chcieli pokazac się,ze trzeba się z nimi liczyc.
    Ale Boston nie był dla mnie zaangażowany w 100%,masa strat i złych decyzji. Za mało było tej walki,agresji,ktora powinna być na parkiecie.
    To nie ten Boston,ktory znamy choćby z PO.
    Wiadomo,ze to runda zasadnicza i trzeba ja wygrywać,ale nie jakims wielkim nakładem sil,aby na PO być w pełni zdrowia całym skladem.
    Celtics sa bardziej doświadczeni,wiec nie wynoszę dalekoidacych wnioskow po tym meczu,ze gdyby te druzyny graly ze sobą w Finalach to by Boston przegral.
    Raczej nie. 4-2 dla Celtics. Bo pamiętajmy,ze w PO tak naprawdę mamy namiaste,fragment,mala czasteczke tego co powinno być w koszykówce czyli Obrona.
    Nie gwizdki z czaspy bo kogos się paluszkiem musnelo. Nie,ze bronie Celtics,ale chyba każdy widział,ze top nie był ich dzień ewedentnie.
    Bucks według mnie zweryfikowali Thunder jak grali o ten Puchar czegos tam. Ale mam nadzieje,ze dojda Thunder do finalu,a może i nawet wygrają ku zaskoczeniu mnie i wielu innych. Może powtorza wyczyn chlopakow z sezonu 11/12,ale tym razem z inna historia.

    (-5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem BOS-OKC z bratem. W 3. kwarcie mówi mi, że niedługo już tylko faza szalonych trójek OKC i jak im nie siądą, to po meczu. Ja mu na to, że w NBA jak chcą dogonić, to zaczynają od podkręcenia tempa – ale w obronie.
    Ekspert nie to, że się zna. Ekspert wie 😉
    Druga obserwacja z meczu, to że przez kawał runu OKC ten nasz nowy Jordano-Harden siedział na ławce. Zespół lepiej zafunkcjonował grając (nomen amen) zespołowo bez SGA i ten wszedł dopiero na dokończenie dzieła. Nic nie poradzę – ball hogów nie lubię i już, ale mając tyle wariantów gry oraz Holmgrena i Caruso w zapasie OKC może pójść na wielkie rzeczy w tym sezonie.
    I trzeci wątek. W niedzielę u siebie Dziki Warszawa dostawały od Trefla 23 punky w plecy 3 kwarcie. Po czym szalonym zrywem doszli na 1 punkt i końcówkę oglądaliśmy na stojąco. Po meczu dziennikarze zapytali Zyskowskiego, jak można było dać przeciwnikowi wrócić do meczu. A Zyzio fajnie to wytłumaczył: jak grali ustawianą koszykówkę, to mieliśmy ich rozczytanych, jak zaczęli biegać bez ładu i składu jak kurczaki bez głowy, to się pogubiliśmy. Wychodzi na to, że NBA nie tylko czyta GWBA, ale także oglądają OBL/PLK 🙂
    Szczęśliwego Nowego Jorku wszystkim.

    (27)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Finał Bostonu z OKC byłby świetny, ale OKC będzie mieć ciężko bo i Denver i Dallas to nie są popierdółki.
    Natomiast na wschodzie liczę, że NYK jednak Boston wymęczą tak bardzo jak to tylko możliwe. Życzę im 7 meczowej serii po minimum 2OT w każdym meczu.

    (7)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Piękni ci chłopcy z Oklahomy, czy ich da się nie lubić? Nie zauważyłem tam żadnego gwiazdorzenia, bufonady czy brania sobie urlopu na żądanie. Młode koty, które wiedzą czego chcą i ku temu zmierzają. Tak bardzo życzę im mistrzowstwa, dla mnie jako kibica OKC od pamiętnego tercetu KD, West, Broda byłoby to spełnienie się jako fan tej organizacji.

    (18)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Owszem Drupi, pamiętamy. Jednak chyba trzeba ich oddzielić od Sonics którzy pewnie niedługo powrócą do NBA, a przynajmniej są takie plany. Dodatkowo Oklahoma zachowała się bardzo fair i nie przywłaszczyła sobie tytułu mistrzowskiego Seattle z lat 70tych. Tacy Lakersi nie mieli problemów z dopisaniem sobie 5 tytułów wywalczonych jako Minneapolis 😄 pozdrawiam

        (31)
        • Array ( )

          Nie za bardzo wiem o czym piszesz. OKC nie musieli niczego przywłaszczać, ten tytuł po prostu jest ich.
          Podobnie jak Lakers mają 5 tytułów wywalczonych w czasach gdy mieli siedzibę w Minneapolis. To są po prostu te same organizacje , które zmieniły tylko siedzibę (oraz w przypadku OKC nazwę).

          (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak jak mam problemy, zeby sie zmusic do obejrzenia obecnych meczy NBA do konca, bo nie moge patrzec na ten festiwal twojek, tak mecz BOS – OKC obejrzalem w calosci i dawno nie widzialem tak dobrego meczu. Intensywnosc, tempo i obrona – po krotce atmosfera play offs w najlepszym wydaniu.

    OKC pieknie podkrecilo tempo w drugiej polowie meczu a zwlaszcza w czwartej kwarcie. Brown, ktorego osobiscie lubie byl w ostatniej kwarcie kompletnie bezradny i pod naciskiem obrony albo gubil pilki albo wjezdzal na slepo pod kosz wiedzac, ze i tak z tego nie bedzie punktow. Przy calej sympatii do JB, to nie jest zawodnik, ktory zasluguje na 300 milionowy kontrakt – to zawodnik, ktory jest dobry w tym co robi ale nie jest w niczym wybitny.

    Jesli OKC bedzie potrafilo utrzymac taki poziom intensywnosci w serii (a jestem przekonany, ze bedzie) to nie widze nikogo na zachodzie i na wchodzie, kto sie moze im postawic. Pamietajmy, ze OKC gralo w tym meczu bez Holmgrena i Caruso.Oczywiscie jesli dojdzie do serii z BOS (ciekawe co na to Cleveland) to na pewno wyrwa OKC mecz albo dwa ale nie wierze, ze sa wstanie wygrac z OKC w serii bazujac glownie na rzutach za 3. Poziom zmeczenia w czerwcu bedzie inny i moim zdaniem czas bedzie gral na korzysc OKC bo sa mlodsi, szybsi i zdrowsci.

    Na koniec dwa slowa na temat SGA i Hartensteina. SGA musi dostac MVP za ta co robi po obu stronach parkietu. Kolo w kazdym meczu gwarantuje min. 30 punktow a do tego jest topowym (chyba niedocenionym) obronca. Blok na Tatumie to akcja meczu a do tego standardowo kilka przechwytow. Jesli chodzi o Hartensteina to statystyki nie oddaja, tego co robi. Jest zawsze tam, gdzie powinien byc i robi piekna robota pod tablicami. Ogromna strata dla NYK.

    OKC musi sie spieszyc, zeby zdobyc szybko ten tytul bo nie wiem jak im sie uda utrzymac ten sklad w dluzszej perspektywie…

    (18)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Dopiero co w słabym stylu OKC polegli z przeciętnymi Bucka, a Ty wypisujesz jakieś śmieszne rzeczy, że Boston może urwie mecz OKC w finałach NBA 🤣🤣🤣🤣
      Wystarczyłoby, aby Celtics trafili swoją średnią za 3 pkt ok 34% i mecz zakończył by się w garbage time w 4 kwarcie. Jak OKC tak się męczą z Bostonem rzucającym jak nigdy mniej niż 20% zza łuku to nie mamy co rozmawiać o szansach na wygranie serii w PO.
      Fajnie pokonuje się Boston, który nie dojeżdża rzutowo. W PO takich spotkań w 7 meczowej serii będzie 1, max 2. Tak serii OKC nie wygra.

      (-1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem czy ktos juz tego nie pisal ale ja tu widze latwy sposob na udana bukmacherke. Zjechac gracza w jednej kolejce by postawic gruby zaklad w kolejnej jak bedzie chcial zatrzec zle wrazenie na czytelnikach GWBA.

    (14)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja już od paru tygodni zastanawiam się czy Cleveland są w sanie pobić rekord zwycięstw w sezonie.. niby jeszcze długa droga ale potencjał jest

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    OKC wygrało. Niemożliwe wręcz zatrzymali w 2 połowie BOS. Jednak , co nawet Autor rozpisał, BOS nie trafił aż 31 trójek wypracowanych. Jak myślicie, ile razy może się coś takiego zdażyć w serii? Moim zdaniem mistrzom ino roz.

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Ale widziałeś ten mecz? Przecież nie szło im nie bez powodu! Pod dużą presją OKC psychika w Bostonie miękła.
      W 4Q Brown nie ugrał za wiele, a Tatum stronił od brania „na siebie”. Jedynie Jure trzymał ich w grze i nie klęknął psychicznie.

      (1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Oczywiście, że widziałem. 2 razy. Doceniam najlepszą obronę OKC. Bostonu nie lubię. A jednak mimo takiej dobrej obrony nielubiany Boston mniał aż tyle OTWARTYCH pozycji i jestem pewny, że mistrzowie w serii dwóch takich meczów nie zagrają.

        (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Anthony Edwards to idiota wystarczy go posłuchać w ” Starting 5 ” a do MJ’a można go jedynie porównać po kolorze skóry.

    (8)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Daleko idące wnioski po meczu Bostonu z OKC.
    Jak często Boston w tym sezonie miewał mecze poniżej 20% zza łuku? Jak często OKC robiła powyżej 40% zza łuku w tym sezonie?
    Boston trzymał się w grze praktycznie do samego końca rzucając mniej niż 20% zza łuku. Jak OKC chce nawiązać walkę z Celtics, takie mecze z niemocą strzelecką, powinni brać lekko, gładko i przyjemnie, bo takie mecze w serii mogą się zdarzyć, ale serii w taki sposób nie wygrasz. 7 trójek więcej do średniej skuteczności Celtics zza łuku i OKC nie byłoby w ogóle w grze w tym meczu. Ale czasem bywa i tak, że nie siedzi Ci kompletnie w meczu nawet z czystych pozycji tak jak w tym meczu.

    Później chyba że 3 odgwizdane ofensywne zasłony Celtics (a podobno sędziowie dali więcej pograć w drogiej połowie) i mecz z wyrównanego stał się walką w garbage time, a szkoda.

    A ten Shai, któremu chcesz dawać MVP, dostał ośmieszający blok od niższego White’a i to po wypracowaniu sobie pozycji do rzutu w post up, to było WOW. Nie zdążyło się to Shaiowi chyba jeszcze nigdy dostać taką czapę

    (-3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    3 mecz Bostonu w ciągu 4 dni czułem, że im to bokiem wyjdzie. Jak do okc wróci holgrem to kto im na zachodzie zagrozi? Tak realnie to chyba tylko zdrowe Dallas, bo reszta drużyn to znaki zapytania.

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu