fbpx

Awantura w Bostonie: desperackie rzuty i wojna nerwów!

85

Dzień dobry, witamy w finałach konferencji i już 12:0 prowadzi Boston na starcie. Pan trener Rick Carlisle nie może patrzeć, poza Siakamem pracującym tyłem do kosza, jego drużyna się miota, spięci, pudłują layupy. Coach odważnie wpuszcza rezerwowych: Toppin i McConnell zaznaczają się momentalnie, gra Indiany nabiera tempa, skuteczności, zostaje nawiązany kontakt, do przerwy gra się wyrównuje. Obie strony są świetne ofensywnie, grają szeroko, dysponują wieloma źródłami przychodu, zatrudniają pewnych chłopaków o miękkich kiściach. Niemal każdy rzuca. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że Boston bardziej zaawansowany jest defensywnie. W pierwszej połowie przejmowali niemal każdą zasłonę. Po przerwie stają strefą.

No i właśnie, moment przełomowy stanowi trzecia kwarta. Świetny ofensywnie Toppin nie może ogarnąć, że Boston zmienił obronę, długo myśli, aż mu rywal wyjmuje piłkę z rąk. Kto inny najpierw skaczę w górę, potem zaczyna szukać podania, którego nie ma. Aaron Nesmith nadziewa się na twardo stojącego Holidaya wymuszającego szarżę, Tatum po drugiej stronie robi swoje. Za chwilę rookie Shepard podaje koledze w nogi. Sporo nerwowości, niedokładności Pacers, ale to jest właśnie strajkujący układ nerwowy, o którym pisałem w zapowiedzi. Nadprogramowa liczba strat gości jest jak woda na młyn dla Bostonu. Bezlitośnie wyłuskują mismatch, szukają Haliburtona (bądź Toppina) doprowadzają do przejęcia zasłony i “upychają”. Nesmith ma żywiołowość i motorykę, ale nie starcza mu doświadczenia… oraz koszykarskiego IQ na tym poziomie. Wydaje się, że Tatum robi z nim co chce, wielu rzutów przy tym nie forsując. Wręcz przeciwnie zdobycze punktowe Bostonu rozkładają się pięknie między każdego koszykarza wchodzącego na plac, każdy dokłada cegiełkę, wysforowali się na dwucyfrowe prowadzenie i trzymają.

Oj, nie podobają mi się minuty bez Tatuma, teraz Indiana szarżuje. To są mistrzowie powrotów, dla nich to norma. Aktualnie biją w Hausera bądź Pritcharda, można rzec: analogicznie do rywali. McConnell znów jest w swoim żywiole i drodzy Państwo, jakiż to jest żywioł! No i co kibice? Haliburton ponownie kończy ćwiartkę dalekim, akrobatycznym rzutem (o deskę) i tylko jedno oczko przewagi mają Koniczyny wchodząc w czwartą kwartę. Mówiłem, to nie będzie spacer. Indiana więcej energii zużyła goniąc, ale oni tak właśnie grają, po partyzancku. Teraz komu siądzie ten wygra. Grubo lecą, po po trzech odsłonach jest 94:93.

Gramy ostatnie dwanaście minut. Zaskoczeń taktycznych nie ma i nie będzie. Siakam tyłkiem wbija niższego o głowę Holidaya pod kosz, to jego gra, opcja na low post, która odmieniła Indianę w okienku transferowym! Odpowiada z półdystansu i też izolacyjnie Tatum (dwukrotnie). Pacers bardzo agresywni są na atakowanej desce, nie siedzą im trójki, ale ponawiają, trzymają kontakt 1-3 punkty. Rookie Shepard znów nie ustał sile Holidaya, ale demon McConnell zaraz się wkręca pod obręcz. Trwa wymiana ciosów. Wet za wet. Zostało osiem minut, wnerwiony Mazzula wziął czas, czekamy aż wznowią.

Holiday pewniak, znów na dwa razy wbił kosz. Po drugiej stronie Toppin traci, to nie jego intensywność, nie nawykł. Z tymże Turner jest najdłuższy na placu i znów ponawia grę dla gości. Za chwilę nie utrzymali na desce Siakama, faul na zbiórce. Turner trójka i znów mamy remis!!

Brown nieodmiennie gubi się pod presją, spudłował trzy proste akcje na kontakcie, odpowiada Siakam po akcji pick and roll. Rośnie pewność siebie i entuzjazm Indiany, no i zgadnijcie: Brown źle podał, jest tranzycja, Hali do Siakama 108:104, zostały cztery minuty. Mazzula znów ma przerwę na żądanie.

Hali daje, Hali odbiera

Hali kolejna ciulowa decyzja w obronie, White trójka z rogu! Tylko Tatum pod presją nie wyrabia, Nesmith obronił, teraz wbija się na 2+1! Przecież Boston go wydraftował! Pacers odpuszczają Horforda na łuku, ten trafia ważną trójkę! Tylko, że po pięciu sekundach znów odpowiada Siakam i za chwilę Nembhard. Boston jedyne co ma do zaoferowania w tym momencie to 1v1 Browna bądź Tatuma, obaj są coraz mniej skuteczni, a przede wszystkim… przewidywalni!

Muszą włączyć się gracze zadaniowi: White penetruje, do Holidaya, punkty! White zbiera, zablokowany, ale fartownie zebrali w obronie, 57 sekund do końca, Boston przegrywa trzema. Brown trzymał Siakama za koszulę przy zbiórce, ale będzie miał dwa wolne, trafia oba. Jeden punkt przewagi! No i co? Pacers znów atakują zajechanego Horforda, Nembhard pewnie wychodzi w górę, dwa punkty.

Po kolejnej przerwie na żądanie Boston miał trzy próby. Wszystko pod presją i przestrzelone. Pacers też ocipieli, w ostatniej minucie dwa razy oddali piłkę za darmo, bo nie trzymają ciśnienia. Boston ma dziesięć sekund, Brown właśnie wciepał desperacką tróję z rogu. Jest remis i pięć sekund na budziku. Jak to leciało? One lucky shot deserves another? Popatrzmy, Hali napastowany… nic z tego, będzie dogrywka!

Ależ awantura, obie strony w chaosie, kto kogo przeciągnie. Hali daje (trójka) Hali odbiera (wbity pod kosz) Horford blokuje, Tatum leci z kontrą, Tatum traci piłkę w sposób karygodny, Hali faulowany przy trójce, co tu się dzieje?!? Nesmith wyfaulowany, Nembhard jest za mały, nie ustoi przy Tatumie, ten wrzuca 2+1. Hali pod presją Holidaya znów oddał posiadanie, nie wybaczy sobie tego, psychika siada. Po drugiej stronie Tatum wali za trzy, a TD Garden eksploduje. Siakam po chwili dostaje piłkę na short rolla, robi klasyczny piwot z piłką, ale gubi koordynaty, kolejna strata! A więc jednak Boston. Szok! Wyrwali gościom zwycięstwo z gardła! Reszta to festiwal rzutów wolnych, obie strony się faulują, żeby odebrać możliwość rzutu za trzy. Ależ nauczka dla Indiany.

Pacers 128 Celtics 133 [OT] [0-1]

Statystyki:

  • Haliburton 25 punktów 10 asyst -10 wskaźnika plus/minus
  • Turner 23 punkty 10 zbiórek 4 asysty
  • Siakam 24 punkty 12 zbiórek 7 asyst
  • Nembhard 12 punktów 7 asyst
  • Nesmith 14 punktów 6 zbiórek 6 fauli 5 strat
  • McConnell 13 punktów 4 asysty
  • Tatum 36/12/4
  • Brown 26/7/5
  • White 15/6/9
  • Holiday 28/7/8 !
  • w polu trzech sekund 56:58
  • z kontry 14:16
  • zbiórki 44-43
  • straty: Indiana 22 Boston 15 -> ot i cała różnica

Sponsorami dzisiejszego odcinka GWBA są:

  • Beka Marica
  • Wiktor S 
  • Maciek Stępień
  • Paweł Sobala
  • Frygins M
  • Chytra Baba
  • Gromki Mail
  • B Grochowina

85 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Mecz dobry ale takie głupie straty na koniec ze aż nie chciało się oglądać. No i ten rzut… koniecznie za 3 ech. Niech wyciągają wnioski

    (24)
    • Array ( )

      Szkoda, że Indiana tego nie wyciągnęła. Nawet kibicom Bostonu powinno być szkoda, bo pewnie czekają, aż się ich chłopaki naprawdę zmobilizują do walki.

      (9)
    • Array ( )

      Indiana sfrajerzyła to zawodowo. 10s. do końca z pewną wygraną, a Ci wyrzucają piłkę na aut.😵‍💫

      (19)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki Admin! Na prawdę nie spodziewałem się że Indiana tak mocno wejdzie w serię i dopiero w dogrywce skapituluje.

    (17)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto było dodać, że przed trójką Browna na remis Indiana miała piłkę z autu na 10s przed końcem, którą od razu stracili

    (34)
    • Array ( )

      Admin się chyba ze mną nie zgadza, bo zniknął moją odpowiedź. Przynajmniej mnie nie obraził.

      (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Urwali się ze stryczka, ale będzie jeszcze powtórka egzekucji więc spokojnie… jeszcze będą jak komuniści… zamiast liści.
    Swoją drogą śmiesznie brzmiało w OT skandowanie MVP! MVP! gdy Tatum rzucał wolne. Co za biedni ludzie, tak się łudzą i tak się rozczarują…

    (-9)
    • Array ( )

      Biedni ludzie to są Ci zawistni, którzy najpierw ryczą, że Boston ma autostradę do finałów bo wygrywa mecze, a w każdej serii typują przeciwko nim i obstawiają, że się obsrają i przegrają.

      (4)
  5. Array ( )
    miś4kontratakuje 22 maja, 2024 at 08:09
    Odpowiedz

    Jak to się mówi, dobra drużyna nawet jak gra źle potrafi wygrać, ta na dorobku nawet, gdy ma ostatnią prostą na prowadzeniu potyka się o własne nogi. Nie potrafi zamknąć meczu -> panika wygrywa wtedy z zimną głową. Tak jak Indiana, naprzód Hali kozioł we własne nogi bez specjalnie dużej presji, a następnie na około 10 sekund przed końcem, bezskuteczna próba wprowadzenia piłki do gry przy 1 własnym time-outcie i 3 punktach przewagi.

    (19)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobrze!! Indiana gra swoje, jest chaos, jest szansa pokonać Celtów.
    Z drugiej strony, jakby Boston zdobył Miśka, wyprzedziliby najbardziej nielubianą drużynę świata, biorąc pod uwagę każdą dyscyplinę.

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Trzymam kciuki za Indianę. Trywialnie to brzmi, ale zabrakło im doświadczenia na końcówkę, widać było, że nerwy zrobiły swoje. Głupia strata na 10 sek przed końcem, wypuścili to z rąk. W mojej ocenie najsłabsze ogniwo w Bostonie to Horford, którego powinni dociskać ile wejdzie w następnym meczu, wyfaulować go i później grać na Siakama. Nie spodziewałem się, że Indiana tak wejdzie w tą serię.

    (16)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Pogrążyli się chłopaki z Indiany w końcówce Q4. Wpierw Hali kozioł w nogi, później strata na 10 sek przed końcem. To raczej bardziej Indiana przegrała ten mecz niż Boston wygrał. Mam nadzieję, że Indiana wyrwie kolejny mecz w TD Garden. Gracze Bostonu chyba za długo mieli przerwę, ewidentnie są bez top formy na Conference Finals.

    (21)
    • Array ( )

      Boston również w głupi sposób i głupimi stratami oddała Indianie prowadzenie w ostatnich 2 minutach.
      Gdyby Indiana wygrała po błędach Bostonu wtedy pisali byśmy, że to Boston przegrał, a nie Indiana wygrała.

      (4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    kutwa 30 odgwizdanych na korzysc bostonu i ten ledwo wygral. Indiana jest szansa, nastepnym razem trza na pelnej kurtyzanie do spodu z leprikonami jechac.

    (-2)
    • Array ( )

      A jak Lakers dostawali dwa razy więcej gwizdków od Denver to nic nie pisałeś i nie wylewałeś swoich żali i frustracji.

      (2)
    • Array ( )

      No jak Indiana faulowala specjalnie to trudno żeby jeszcze to.im dać rzucać wolne

      (7)
    • Array ( )

      Jakoś festiwal rzutów wolnych Lakers z Denver Ci nie przeszkadzał…. Jak to wtedy komentowali “fani” Lakers? Taka jest taktyka zespołu 😂

      (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Mecz super. Indiana pokazała charakter: pomimo zmęczenia (ostatni mecz poprzedniej serii w niedzielę) i pomimo faktu, że na tym etapie play off nie grał żaden z jej zawodników – poza Siakamem.

    Trochę ….dziwne (?), że Boston rzucał TRZY RAZY TYLE rzutów wolnych niż Indiana. Sam Tatum rzucał 12 razy przy 10 rzutach całej Indiany.

    Czy naprawdę tak czyściutko bronił Boston ?…..

    (14)
    • Array ( )

      A jak Lakers rzucali 20 osobistych, przy 7 Denver, sam Davis rzucał więcej niż cały zespół Nuggets, to to nie było dziwne?

      Trudno powiedzieć czy Boston naprawdę tak czysto bronił czy dostawał gwizdki, raczej w meczu nie było widać jakiejś takiej frustracji i rozżalenia graczy Pacers tak jak było widać frustrację Denver w G2 z Minnesota gdzie raz za razem faulowany Murray nie dostawał żadnych gwizdków i rzucał czymś na parkiet.

      W całym meczu była też chyba tylko jedna sytuacja sporna, gdzie Indiana wzięła challenge bo nie zgadzała się z decyzją sędziów.

      (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Strasznie szkoda tak głupiej przegranej. Indiana już to praktycznie miała. Zabrakło wyrachowania, pewnie też doświadczenia. Wygrana Pacers w meczu otwarcia dodałaby całej serii smaczku. Z drugiej strony tyle się pisało, że Boston nie musiał się przetestować w clutch time, no to tym razem wreszcie mieli okazję. Wyszli z -5 i wygrali dogrywkę także powinno im to dodać pewności siebie. Ale Indiana obnażyła słabsze strony Celtów i przy lepszej egzekucji założeń taktycznych ma szansę w drugim meczu.

    (7)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    To są finały, zatem mówienie, że to powinien być spacerek dla którejś z drużyn na tym etapie jest śmieszne.
    A co po niektórzy tego dalej nie rozumieją.

    Za mało na Wilki? To ile to jest dużo?

    (22)
  13. Array ( )
    Hali trójki wali 22 maja, 2024 at 12:07
    Odpowiedz

    ja się nie znam, ale czy to nie był duży błąd ze strony trenera Carlisle’a, że nie wziął czasu mając piłkę z boku 10 sekund przed końcem, żeby dać odpocząć, rozrysować jakąś zagrywkę i przenieść piłkę dalej od kosza?

    (10)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdzieś tam w głosowaniu kliknąłem, że będzie finał Indiana-Minnesota.
    Tylko szczegóły zdecydowały, że nie dziabnęli wypoczętych faworytów w ich własnej hali, w której Celtowie zrobili 37:4 w sezonie zasadniczym.
    Eklektyczny zespół, mieszają tradycję z nowoczesnością. Bo jest tradycyjny rozgrywak, nie ma żadnego small ball, tylko wysoki skrzydłowy siłujący na low post lub odpalający mid-range fade awaye z koła (Pascal stabilizuje sylwetkę w zawisie przed rzutem niczym Han Solo w karbonicie), no i center, kawał chłopa polujący na zbiórki. Do kolekcji mają atletów -walczaków typu Nesmith i Toppin. No i jeden zawodnik wyjątkowy, baby-face killer, wolny elektron operujący w trójkącie Lato-Gadocha-Szarmach-Boniek, nie ma takiego drugiego w lidze, grający na pozycji spryciarza nad spryciarze.
    A nowocześni, bo sieją trójki – z tymże centrem na czele, biegają jak oparzeni, skracają akcje, skaczą do zbiórki jak na sprężynkach i egzekwują zagrywki oszukując odrzutkami czasem nawet samych siebie.
    Z jednej strony brak gwiazdy-strzelca, ale za to 5 chłopaków z dwucyfrówką w tym meczu i dlatego pracę indiańskiego wesołego agregatu ogląda się z taką przyjemnością.
    Oby ta seria trwała jak najdłużej.

    (10)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem ostatnio kilka starych meczów Bulls I szczerze, ciężko się to czasami oglądało, może i jest obrona lepsza ale takie cegły czasem latają z takich pozycji, że masakra. Naprawdę jak by tam wstawić Kevina Duranta albo Stepha to by pozamiatali. No szczerze. Oni step back a na oczy nie widzieli. Durant wielkości Garneta rusza się jak Iverson I wali trójkę za trójka.

    (0)
    • Array ( )

      Chciałbym zobaczyć Duranta grającego przeciwko Kukocowi. To byłaby masakra, zero pozycji rzutowych przez cały mecz 😀 Z szacunku dla KD nie wspomnę o Pippenie.

      (-2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam wrażenie, że każdy widzi ten mecz jak chce. Zadziwiające, jak zmienia się narracja, gdy do głosu dochodzą sympatię i subiektywna ocena 😉

    Indiana pokazała charakter? No ok, ale ostatecznie się zesrali, bo mieli Celtics na widelcu. Haliburton się zesrał pod presją Holidaya, Siakam się zesrał 3 razy przy Brownie w kluczowych momentach. Tatum wreszcie zagrał coś w clutch time.

    Mówienie pozytywnie o Celtics jest niemodne.

    (22)
    • Array ( )

      Nikt tu nie lubi Celtics więc dlaczego ktoś miałby się wypowiadać o nich pozytywnie. Autor jest fanem Lakers i na każdym kroku to widać, słuchać i czuć, a umniejszanie Celtics na każdym kroku to norma.

      Jak wygrywali wysoko to narracja, że autostrada do finału i zwycięstwa to obowiązek, a jak przegrali to już narracja, że są soft, że wracają jakieś stare demony i że z każdym na wschodzie będą mieli ciężko, a tymczasem są 2 razy po pewnym 4:1 i porażkach gdy rywal rzucał na skuteczności w okolicach 60%. Wtedy zaczyna się zwalanie na absencje u rywali ale absencji Porzingisa nikt nie zauważa i bagatelizuje brak startera Centra, a na każdym kroku podkreśla się jaki jest ważny dla zespołu i jak odmienił grę Celtics.
      Jak chorągiewki. W zależności od wyniku meczu taką budowana narracja i umniejszanie.

      (23)
    • Array ( )

      Moim zdaniem mecz został dosyć obiektywnie opisany. Ogólnie od Celtów oczekuje się, że muszą wygrywać wszystkie mecze, a jak któryś przegrają to są słabi. Taką narrację się wyczuwa w mediach. Ale wszyscy też wiemy, że dla nich ten sezon to być albo nie być. Sam aż się boję myśleć co będzie jeśli nie wygrają w tym roku. A żeby Admin faworyzował Lakers kosztem Celtics z tym się nie zgodzę.

      (-7)
  17. Array ( )
    wierny czytelnik 22 maja, 2024 at 14:21
    Odpowiedz

    Mam jakieś takie wrażenie, że jednak nawet 20 lat temu, nie mówiąc o 30 to końcówki były grane jakoś inaczej? Trenerowie rozpisywali wszystko, piłka trafiła do egzekutorów, ludzie bronili (vide Denver last 30 vs Minnesota), nie potykali się o własne nogi (Tyrese). Czy ludzie zapomnieli o taktyce? Ech…

    (0)
    • Array ( )

      Bywały i takie, w których piłkę wprowadzał Anthony Mason, a Reggie korzystał rzucając 8pkt w 8.9sek.

      (3)
    • Array ( )

      A może to Celtics wykorzystało swoją szansę?
      Admin domagał się sprawdzenia w walce w crunch to ją dostał, q i tak wiecznie coś nie pasuje i szukanie wymówek byleby tylko umniejszyć Celtics.

      (3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawie się seria zapowiada. Oby na obu krańcach zdrowi byli i dali nam 14 ekscytujących spotkań w tych finałach konferencji. Rozstrzygniętych jak dziś po walce i dogrywce!
    Niech wygrają lepsi!

    (1)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie ogladałem, czekam na Wolves, ale relacja to jakbym słuchał najlepszych komentatorów radiowych. Stary jestes gość !!!

    (7)
  20. Array ( )
    Diud z San Antonio 23 maja, 2024 at 00:54
    Odpowiedz

    Co można lubič w Bostonie? Bo ja nie widzę niczego. Gwiazdy bez polotu i wzbudzania “empatii”?

    (-4)
    • Array ( )

      Z Bostonu to Świętych się lubi, kiedyś jeszcze był Isaiah i Larry

      (1)
    • Array ( )

      Można lubić duet Brown i Tatum, można wysoko cenić White`a, można być fanem Jrue Holiday`a. Z ławki Pritchard potrafi mieć świetną serię. Nie wiem czemu niektórzy im umniejszają, przecież to czołowy zespół w całej lidze.

      (19)
    • Array ( )

      A co można lubić w duecie Doncić/Irving? Oni też ciągle grają ISO na zmianę między sobą i nikomu to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie ciągle są zachwyty.
      Ale jak Boston i Tatum/Brown grają naprzemiennie ISO to już się to nikomu nie podoba i są lamenty że to nudne.

      Jak Doncić siepa za Fakt 2/10, robi 30pkt, z ponad 25 rzutów to jest wybitnym graczem, ale jak Tatum robi to samo to już jest słaby, soft, nie nadaje się na lidera.

      Ot różna ocenia takich samych sytuacji tylko ze względu na to czy się kogoś lubi czy nie.

      Można kogoś nie lubić ale należy go doceniać. Bardzo rzadko się zdarza, że ktokolwiek tu docenia Celtics. Ale trudno się dziwić skoro tu tyle lizodupów Lakers

      (4)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Napiszę wam tylko krótkie haiku okolicznościowe żeby nie umknęło:

    Maveryki
    Idą na mistrza Ameryki!

    (-3)
    • Array ( )

      Haiku się nie rymują i mają trzy wersy w układzie 5/7/5 sylab.

      Maveryki to
      przyszły Ameryki mistrz
      Niech Luka schudnie

      (26)
    • Array ( )

      Masz rację z tym haiku. Dopiero się uczę. Najważniejsze że udało się zawrzeć przekaz. Maveryki jadą z Timberwools. 🙂

      (6)
    • Array ( )

      Przeca już dawno polecałem zkrainynba/kropka/com. Jest regularność, a i nie tylko suche staty jak na probasket…

      (22)
    • Array ( )

      No czyta się też krainę bo jest sporo i regularnie ale lubię tu i tu poczytać analizę, różne punkty widzenia (+ na gwba jednak poziom analiz trochę bardziej mi odpowiada).

      (2)
    • Array ( )

      Dobrze przeczytać w międzyczasie, ale to nie ten poziom analizy co tutaj

      (1)
    • Array ( )

      Ciii, bo się obrazi za to porównanie do wroga numer 1, który wolał Clippers od Lakers.

      (8)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    2:0 oraz 2:0
    BOS i DAL zrobili swoje. DAL to nawet z górką. Nic jeszcze nie jest nikomu dane na tacy, ale gdyby miał być finał Boston Dallas to jednak daje przewagę Celtom. Wrócą może Porzyngis i Kleber, to jeszcze bardziej przechyla szalę na korzyść Bostonu.

    (14)
    • Array ( )

      Taaaa… Szczególnie żelazna psychika “Dżejów” pomoże przeciwko słabym mentalnie Luce i Kyriemu. Lol 🙂

      (-3)
    • Array ( )

      a Ty dalej drupi sfrustrowany, że Boston wciąż gra – i dobrze gra, a Twój guru lebron już dawno na rybach 😉 ach to polactwo.

      (3)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek wstawaj !!! Indiana prawie wygrała ! Do Bostonu wracają demony. Prawie przegrali. I nic o tym nie napiszesz ?

    (0)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    No dobra to więc tak, jakby ktos jeszcze nie wiedział: Dallas wygrali już 2 mecze z Minnesotą i to na wyjeździe, Boston wygrał game 2 i game 3 dzis więc prowadzą 3:0 i są już jedną nogą w finałach. Tatum zagrał dzis jak MVP, Jrue potwierdził ze to on jest najlepszym obrońcą w nba . Jakby coś to za kilka dni napisze kolejne analizy meczów żebyście wiedzieli przynajmniej co i jak 😉

    (-1)
    • Array ( )

      A czemu by nie? Jeśli będą grać wystarczająco dobrze i zasłużą na zwycięstwa.
      Tak samo Dallas, jeśli będą grać wystarczająco dobrze i odprawią MIN w 5 meczach to znaczy, że to sobie wywalczyli

      (0)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    A czy nikomu z was panowie marudzący nie przyszło do głowy, że być może zdarzyło sie coś ważniejszego w życiu admina i nie może/nie chce/nie jest w stanie zdać relacji z play offów? Bo wyobraźcie sobie, w życiu dzieją się różne rzeczy bez względu na to czy akurat Boston prowadzi czy nie, są play offy czy nie? Ja tam nie wiem, ale nie sądzę aby ta cisza była spowodowana zwykłym brakiem chęci zdania relacji. A nawet jeśli, to zostaje nam tylko czekać

    (1)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    Hmm wydaje mi się, że admin jak każdy człowiek może mieć po prostu jakieś sprawy życiowe/rodzinne, które nie pozwalają mu na zdawanie relacji. No ale co ja tam wiem…

    (10)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Kurde ktoś tu przytoczył Krainę 🙂 która owszem bardzo przyjemna , ale porównywać rzeźnika z 3city do Krainy NBA to jak Oscary do Telekamer, no gdzie 🙂

    Bartus budź się !

    (1)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    Dlatego probaskety i inne badziewia >> GWBA
    Bo są.
    Nawet jeśli admin ma jakieś emergency – krótka notka i po sprawie.

    (10)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Przecież on sam podobno stwierdził, że sporą ilość spotkań które relacjonuje to robi ze skrótów, nawet jeśli ma camp czy przypadkową sytuację, wypadałoby dać znać – Dla mnie jest to oznaka braku szacunku, Load menagement w trakcie finałów konferencji? Bardzo nieładne zachowanie, zalatuje hipokryzją.

    (9)
  30. Array ( )
    Stały bywalec 27 maja, 2024 at 12:43
    Odpowiedz

    Jezu ludzie to się aż ciężko czyta co wy piszecie. Zakładam, że wszyscy Ci co negatywnie komentują Admina nawet nie wysłali mu złotówki na rozwój strony. Zerknijcie na Fb tam dowiecie się czemu nie ma artykułów. Czytam ten portal od początków jak zaczynałem przygodę z koszykówką, możecie mówić, że Admin jest stronniczy lub czasami lubi podkoloryzować jakieś sytuacje, ale i tak ja wolę to niż MVP czy inne probaskety gdzie widać, że człowiek nie oglądnął meczu tylko skrót. Dla mnie jest to jedyny taki oraz najlepszy portal koszykarki w naszym kraju. Dzięki Bartek za to co tworzysz i bo wpływ Twój na społeczeństwo koszykarskie w naszym kraju jest na pewno większe niż PZkosza. Pozdrawiam prawdziwych czytelników !

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu